Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku... Musia艂em 偶y膰. Jak rana zagoi, pami臋膰 wr贸ci. Pami臋ci
da si臋 dotkn膮膰 jak r臋ki czy nogi. Wielki Mistrz pragnie zako艅czy膰 trwaj膮cy od
lat sp贸r. Kr贸l z nale偶yt膮 uwag膮 przeczyta艂 list Wielkiego Mistrza i
do zawarcia postulowanego w nim pokoju.
Nie dobrze to wygl膮da, panie. Jeszcze got贸w jest nas oskar偶y膰 o pr贸b臋 otrucia.
Pok贸j zagro偶ony. A zatem mi艂ujesz Guncela.
To prawda, co oni m贸wi膮? Gdyby to zale偶a艂o ode mnie, Guncela ju偶 dawno nie
by艂oby na naszym dworze.
Kr贸lewno El偶bieto!
Ca艂y Wawel ci臋 szuka艂.
Nap臋dzi艂a艣 nam strachu. Co ty narobi艂a艣? Chcia艂am by膰 sama.
Alie偶 m贸wi艂, 偶e znalaz艂 by ci臋 na posadzce kaplicy.
Zimn膮. Le偶a艂am krzy偶em, jak uczy艂a babka Jadwiga.
呕eby za nie m贸c?
Nie jecha膰 na 艣lub? 呕eby powierzy膰 Chrystusowi sw贸j l臋k i swoje za m膮偶
Pomog艂o?
Nie obawiam si臋 ju偶 艣lubu.
Na pewno?
Odnalaz艂am spok贸j, a nawet rado艣膰.
Jestem kr贸lewsk膮 c贸rk膮.
Taki jest m贸j los i nie mam na niego wp艂ywu. Ale siostro... Wi臋c r贸wnie
mog臋 si臋 cieszy膰 z tego, co nadejdzie.
Wszystko w r臋kach Boga.
A my艣lisz, 偶e B贸g znajdzie m臋偶a niewie艣cie, kt贸ra woli ksi臋gi od
modlitwy?
Skoro wybra艂a艣 ksi臋gi, Agno, w nich szukaj odpowiedzi.
Przed nami nie musisz udawa膰.
Czy ojciec, czy kr贸l dotar艂 do Kalisza?
Czekamy na wie艣ci.
Ojciec obieca艂, 偶e po艣le go艅ca jak tylko zako艅cz膮 uk艂ad臋 z krzy偶akami.
Nie martw si臋.
Na pewno zd膮偶y na tw贸j 艣lub.
Lasunek nieprzystoj.
Gabio!
Gabio!
Bardzo ci臋 boli?
O, woda. Chc臋 piwo. O, wr贸ci艂a艣, Gabio.
Medyk zaleci艂 na razie wod臋. Gdzie ci臋 nie obejrzy?
A co mi si臋 sta艂o?
Nie pami臋tasz.
Wszystko ci opowiem. Nie uwierzysz, Gabio.
Kim ty jeste艣, pani?
Matka obieca艂a, 偶e podaruje j膮 tobie, gdy b臋dziesz sz艂a za m膮偶.
Prosz臋.
Szkoda, 偶e nie mo偶e zobaczy膰 twojego orszaku.
Wszystko ju偶 gotowe do drogi.
Na pewno nade mn膮 czuwa.
S艂ysza艂am, 偶e Adelaida zajmuje si臋 budow膮 nagrobka kr贸la W艂adys艂awa.
Musz臋 zobaczy膰 post臋py.
Ale tam jeszcze wiele pracy, a ty mia艂a艣 wyruszy膰 ju偶 wczoraj.
Musisz zd膮偶y膰 na w艂asn膮 za艣lubin臋. Ale chocia偶 plany, nasz ojciec nie ma na to
czasu, Kunegundo. To my odpowiadamy za wizerunek naszego dziadka na grobowcu.
Wiem, 偶e nie艂atwo pu艣ci膰 fawel, ale tak trzeba. To nie o to chodzi. W og贸le nie
o to.
Wiem, 偶e si臋 l臋kasz.
Nie ukryjesz tego przede mn膮.
Mnie samej serce p臋ka na my艣l o twoim wyje藕dzie.
Pani. Mistrz Kunat.
Mi艂o ci臋 widzie膰.
Z wzajemno艣ci膮.
Co mi dzi艣 pokaziesz?
Ode艣lij wpierw pani s艂u偶b臋. Chc臋 rozm贸wi膰 si臋 z tob膮 w cztery oczy.
Podchada艂e艣 z mych艂y, to nie wypada.
Arty艣cie, wypada.
Sztuka wymaga nagi臋cia paru zasad.
I nie istnieje bez mi艂o艣ci.
Do艣膰, zamilcz.
Przynie艣 nam wina.
Rozka偶 jej pani, by pos艂ucha艂a.
Kto艣 musi zosta膰 z nami.
Pozostanie. Duch twojego dziada i kr贸la W艂adys艂awa.
Ten wizerunek b臋dzie nas strzeg艂.
Kiedy panna przyniesie nam wino.
Wi臋c jednak j膮 wygoni艂a艣.
Czyli jednak co艣 do mnie te偶 czujesz. 艢wistura.
Nie.
P艂omie艅 twoich oczu.
Dni si臋, gdy patrzysz na mnie.
Nie musz臋 zaprzec.
Kr贸lowo!
Czy mo偶na?
Kiedy ruszasz? Panie, b臋d臋 szczery. Wci膮偶 my艣l臋 o czeskim kr贸lu. Co zrobi,
si臋 dowie, 偶e kupi艂e艣 sob贸tk臋 od ksi臋cia Zi臋bickiego? Czy nie odpowie na jazd臋?
Strach ci臋 oblecia艂, Peterze? Raczej ostro偶no艣膰.
Nie mog臋 kupi膰...
Z korzy艣ci膮 od w艂asnej rodziny? Ta rodzina to Lenin z Luksemburga, a miasto
szlaku z Czech do Wroc艂awia.
Pragn臋 ci przypomnie膰, Peterze, 偶e to ty mnie nam贸wi艂e艣 do tego pomys艂u. Wiem.
Dzi艣 jednak prosz臋, wstrzymaj si臋 z t膮 decyzj膮.
Co si臋 sta艂o?
Obawiam si臋, 偶e zakup mo偶e okaza膰 si臋 wi臋kszym wydatkiem.
Miko艂aj mo偶e przysta膰 na nasz膮 propozycj臋, ale co je艣li zechce wi臋cej i
do Czech贸w?
呕elazo siekuje p贸ki gor膮ce.
Sam m贸wi艂e艣, 偶e Miko艂aj to utracjusz i 偶e ma ogromne d艂ugi.
Poddamy mu my艣l, jak mo偶e zarobi膰.
Ale nie musi przecie偶 sprzeda膰 nam.
Kto ma d艂ugi, pieni膮dze bierze pr臋dko.
Zaraz podektuj臋 list do ksi臋cia Miko艂aja, a ty ruszaj, Peter.
Kr贸l Czeski ma na g艂owie wi臋ksze sprawy ni偶 to w贸dka.
Odejd藕.
Znakomita, prawda?
Znakomita artysta.
Portret kr贸l W艂adys艂aw.
Pami臋tasz go?
Ledwo, ci膮gle by艂 na wojnie.
Ale nasza babka bardzo go kocha艂a, by艂a mu wierna.
I tego nas uczy艂a.
Zobacz, kr贸lewna, jaki kamie艅 by艣 wypcha艂a do nagrobek?
Najtrwalszy, jak ma艂偶e艅stwo.
To r贸偶ne.
A ma艂偶e艅stwo nie zawsze bywa trwa艂e.
Jak my艣lisz, pani, od czego to zale偶y?
A co ty mi chcesz zapyta膰, kuleka?
Czy jad膮c tutaj, do Krakowa, mi艂owa艂a艣 ju偶 mojego ojca?
Mi艂ujesz go stale, te偶 kiedy go nie ma?
Jak to jest?
Przeka偶 to ksi臋ciu Miko艂ajowi.
Ruszaj z Peterem.
Tam 偶ywo!
Tw贸j dziadek by艂by z ciebie dumny.
Nosz臋 jego imi臋, to zobowi膮zuje.
Staremu ksi臋ciu Zi臋bickiemu te偶 dano bolko na chrzcie i jego nie zobowi膮za艂o.
Narobi艂 d艂ugu, a Miko艂aj nie jest lepszy.
Umi艂owana nie w razu siedz臋.
Lepiej pomy艣l.
Nad imieniem dla naszego syna.
Bolko.
Chc臋, 偶eby by艂 podobny do ciebie.
Bolko.
A mo偶e Bernard?
Po moim ojcu.
Mo偶e.
A pozwolisz, 偶eby Helena si臋 nim zajmowa艂a?
Jest taka dobra dla dzieci.
Nie szkodzisz mojej obawy.
Spotka艂o j膮 nieszcz臋艣cie.
Nie pope艂ni艂a zbrodni.
Myli艂 si臋.
Wradzi艂a twoj膮 pani膮, kr贸low膮.
Jeste艣 pewien? Mo偶e to tylko dworskie plotki? W procesie o niewierno艣膰
przeciwko Annie.
A je偶eli Helena m贸wi艂a prawd臋?
Helena by艂a op臋tana.
By艂a, Bolko.
Demony, kt贸re milkn膮, potrafi膮 si臋 obudzi膰.
Chowaj膮 nas na 偶one w艂adcy.
Poezja, modlitwa, tuchnieje.
Wszystko tylko odbudza pragnienie mi艂o艣ci.
Wci膮偶 nie odpowiedzia艂a艣 na pytanie.
Umi艂owa艂a艣 od razu?
Ty te偶, pani, bra艂a艣 艣lub w Poznaniu, tam dok膮d Jan臋.
Czy tam poczu艂a艣, 偶e m贸j ojciec to ten jedyny?
Ju偶 wcze艣niej marzy艂am o nim.
M贸j ojciec m贸wi艂 bardzo dobrze, a wycerze go s艂awi膮. Kochasz marzenie czy
cz艂owieka? Bo 偶ona w艂adcy to bycie chpliwa, kiedy go ci膮gle nie ma, a ty
czekasz. Wiesz o tym.
To uwa偶aj na Kunada.
Dlaczego? By艂a艣 z nim sama, a to pow贸d do procesu. Nie dojrza艂a艣 s艂uszka. Nie
by艂o s艂uszki.
I gdyby kto inny... Uwa偶aj, Adelaida, nasza matka ma艂o nie straci艂a korony
umow臋. To hada czy gro藕ba? Jedno gorzkie wspomnienie.
Mam nadziej臋, 偶e ma艂偶e艅skie 艂o偶e uleczy twoja gorycz, c贸rko.
Nigdy tak do mnie nie m贸w.
呕ycz臋 Ci szcz臋艣cia w ma艂偶e艅stwo.
Tyle, ile ja go na co dzie艅 odczuwam. B膮d藕 zdrowa.
Mi baczenie na kunada czyni krzywdzi kr贸lowej.
Co mo偶na my艣li膰? Pami臋taj, co przez Helen臋 spotka艂o nasz膮 matk臋.
呕a艂uj pani, 偶e nie s艂ysza艂a艣 dzisiaj, jak Anna 艣piewa艂a.
Cudny g艂os.
Czy to prawda, 偶e kr贸lowa Anna, 偶ona Kazimierza, te偶 pi臋knie 艣piewa艂a? O tak.
Kocha艂a jej 艣piew i tanie.
Sp臋dza艂a艣 z ni膮 du偶o czasu?
Pocz膮tkowo nie odst臋powa艂am jej na krok, a potem... potem zaj臋艂am si臋
wychowaniem kr贸lewien.
Dlaczego wyst膮pi艂a艣 przeciwko niej w procesie?
Nigdy mi tego nie obja艣ni艂a艣.
Pani, to dawne dzieje. Nie wracajmy do tego, prosz臋.
Helena, wierz, 偶e nie musisz si臋 mnie obawia膰.
Do dzi艣 偶a艂uj臋, 偶e da艂am si臋 wci膮gn膮膰 w t臋 intryg臋.
Nie pojmuj臋, rozja艣nij.
Musisz pani wiedzie膰, 偶e kr贸lowa Jadwiga niech臋tnie odda艂a koron臋 kr贸lowej
Annie.
To by艂a walka dw贸ch pot臋偶nych kobiet, a ja znalaz艂am si臋 dok艂adnie po艣rodku
nich.
Hanna, czy jeste艣 pewna tego, co widzia艂a艣?
Zmys艂 czasu nas zanudzi艂.
Nie widzia艂am!
W pleciach jest b艂膮d, kr贸lowo.
Tego ci nie powiedzia艂am, przepraszam.
By艂am nielojalna wobec kr贸lowej Anny.
I to jest moja najwi臋ksza zbrodnia.
Ale ciebie nie zawiod臋.
Bo wiem, jak膮 cen臋 si臋 za to p艂aci.
B臋d臋 Ci wierna do grobowej deski. Przysi臋gam.
Peterze? Panie... To ile masz na ten
zakup?
Tysi膮c pi臋膰set grzywien.
Nie wiem, czy to wystarczy.
艢piesz si臋. Kto pierwszy, ten najlepszy.
Nie wahaj si臋, Peterze.
Bo skrupu艂y gubi膮, gdy jest ich zbyt wiele.
Nie chc臋 ci臋 zawie艣膰, ksi膮偶臋. To kup sob贸tk臋!
Nie czuj trwogni.
Przez ni膮 tracicie najwi臋cej.
Wiesz, panie, 偶e Krzy偶aku mo偶na zaufa膰?
L臋kasz si臋, 偶e szykuj膮 na nas zasadzk臋?
A tu, je艣li nie dotrzymaj膮 uk艂adu?
Potrzebuj膮 tego pokoju tak samo jak my.
To tobie, panie, zale偶y, bo ty wzmacniasz kr贸lestwo. Oni nie maj膮
j膮 straci膰.
艢wi臋ty spok贸j na naszych granicach te偶 im si臋 przyda.
Ale przecie偶 to jest zakon rycerzy.
Oni wol膮 walk臋 od 艣wi臋tego spokoju.
Teraz to wol膮 prowadzi膰 krusjat臋 przeciwko poganom.
Je艣li kiedykolwiek maj膮 respektowa膰 nasze warunki, to w艂a艣nie teraz.
A ty co my艣lisz, Ja艣ku?
Nienawidz臋 krzy偶ak贸w jak psu.
Tylko tobie ufam, panie.
Bierz z niego przyk艂ad.
呕al tych ziem, kt贸re utracimy.
A panie rycerze u nas bardzo rozbazni.
Kto powiedzia艂, 偶e jutro nie odzyskamy tego, co utracimy dzi艣?
Rozbaga. To jest cenna bro艅.
呕yrzacy umiej膮 z niej skorzysta膰. A my musimy by膰 od nich lepsi.
Jako dzieci kry艂y艣my si臋 tu zawsze, kiedy ojca nie by艂o.
A ja udawa艂am, 偶e nie mog臋 was znale藕膰. I widzia艂a艣, jak siada艂y艣my na tronie?
By艂am z was dumna.
I wiedzia艂am, 偶e pewnego dnia... Do twarzy mi?
Rysbieto.
Odwlekasz wyjazd do Poznania, prawda?
Sk膮d? Dlatego skry艂a艣 si臋 w kaplicy, byleby tylko nie ruszy膰 z samego rana.
b艂ogos艂awi膰 sw贸j lot.
I dzi臋kowa膰 za ksi臋cia S艂upskiego.
Nie l臋kaj si臋 go.
Ja?
Mia艂am szcz臋艣cie p贸j艣膰 za tego, kt贸rego zna艂am i podziwia艂am.
To on mia艂 szcz臋艣cie, 偶e ciebie zdoby艂.
Ale mia艂am te偶 ojca, kt贸ry si臋 na to zgodzi艂.
Co masz na my艣li?
Ty te偶 mo偶esz liczy膰 na swojego ojca. Nie w膮tpi臋 w to.
Gdyby dzia艂a ci si臋 krzywda... Przy艣lij do mnie ten znak.
Dosta艂am go w dniu wesela od twojej matki.
Pojedziesz ze mn膮 do Poznania?
Wiesz, jak bym chcia艂a, ale... Ale to zale偶y od woli kr贸lowej.
Wzywa艂a艣 mnie, pani?
Sprawa podobno pilniejsza ni偶 uczta po偶egnalna kr贸lewnej szpitali.
Wa偶niejsza. Chc臋 jej przyrz膮dzi膰 niespodziank臋. Pani, wci膮偶 mnie
Pojedziesz z ni膮 do Pozna艅.
I ja?
A sk膮d to zciwienie?
Cudka jest jej o wiele bli偶sza. Pani, ale ty jeste艣 bardziej do艣wiadczona.
Twoje zaufanie jest zaszczytem.
Co ci臋 martwi, druhu?
Kupi膰 dla owki w Kaliszu piersi艅 z jantarem? Czy sam jantar, a piersi艅
nas w Krakowie? No, Tomasz, gryza to nie lada.
Sprawa najwy偶szej wagi. Sam kr贸l nie poradzi. Nie wiem, co lepiej.
Tu dla spakiewki wiadomo.
Nie mie膰 偶ony.
Dlatego z dalat mam si臋 od ma艂偶e艅skiego stanu.
Panowie, zachowajcie si艂臋 na rozmowy z panami z Wielkopolski.
Wielu nie chce pokoju.
Jak ja.
Wyzyna艂bym, a nie si臋 z nimi dogadywa艂.
Dlatego jedziemy wcze艣niej.
Czego si臋 spodziewasz tam, panie? Trudnych rozm贸w. Nie tylko z krzy偶akami.
Ksi膮偶臋 Bogus艂aw 偶eni si臋 z twoj膮 c贸rk膮. Mia艂 przekona膰 swoich. Przekonamy si臋,
偶e jest silny. Nie ufam! Nie ufasz, bo tw贸j ojciec nie ufa艂 tym z Wielkopolski.
Lepszy sp贸r ni偶 dworskie intrygi.
Krakowskie wojenki te偶 maj膮 swoj膮 cen臋.
Wol臋 walk臋, jak w polu.
M贸wisz walk臋?
Wol臋 walce.
Spr贸buj podnie艣膰 r臋k臋 na kt贸rego艣 z krzy偶ak贸w w trakcie rozm贸w. Poka偶臋 ci臋
艣ci膮膰.
Pawe艂 b臋dzie pusty bez ciebie. Nie w膮tpi臋 pani, 偶e wkr贸tce wype艂ni膮 go
dzieci. Tobie te偶 偶ycz臋 szcz臋艣liwe potomstwo.
Dzi臋kuj臋, 偶e posy艂asz ze mn膮 Katarzyn臋. To wielce wspania艂o my艣l臋 z Twojej
strony. B臋dzie czuwa艂a nad Czob膮.
Jak nad w艂asn膮 c贸rk膮.
Chodzi艂am te偶 o Cytiariusz, bezczak posag艂 w drodze.
Ale czy to konieczne, 艂askawa Pani? To troski o kr贸lewn臋.
S艂ysza艂am od dw贸rek, 偶e wychowa艂 si臋 na zamku, 偶e ufasz mu.
B臋dzie Ci ra藕niej, nieprawda偶?
Dzi臋kuj臋 Pani za trosk臋.
Dzi艣 opuszczam Wawel.
Tu przysz艂am na 艣wiat i to jest m贸j 艣wiat.
Tu pozna艂am Boga i ludzi.
Tu uczy艂am si臋 kocha膰.
Siostro.
Ca艂e 偶ycie razem, a teraz osobno.
Ciebie nikt w moim sercu nie zast膮pi艂.
Eliaszu, pro艣 艣wi臋tego Krzysztofa, by strzeg艂 nas w drodze.
B臋d臋 si臋 do niego modla艂.
Kr贸lewno, to dla ciebie, gdyby艣 kiedykolwiek mia艂a ciep艂oty.
Jed藕cie z Bogiem.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.