All language subtitles for Korona krolow odc 131

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku. No, podb臋dziecie katedrze w Poznaniu. W Poznaniu? Czy偶

panie, nie bra艂 tam 艣lubu z Adelaid膮?

Tak, zgadza si臋. To ju偶 dwa lata.

Oby moje ma艂偶e艅stwo z El偶biet膮 by艂o r贸wnie szcz臋艣liwe jak twoje, pani.

mi, na co zwracasz uwag臋, jak patrzysz na niewiast臋?

Pani nie wypada. Ca艂y dw贸r huczy od plotek. Sam uganiasz si臋 za dziewkami.

呕adnej nie odpu艣cisz. To wiesz co? Tobie w艂a艣nie odpuszcz臋. Zbyczy mi, 偶e...

Goniec przywi贸z艂 w lift z Malborka. Nie mo偶e by膰.

Cytaj, Ludolf Koenig i Rada Komtur贸w w imi臋 Boga prosi o ugod臋 i pok贸j z nami.

Tu b臋d膮 figury p艂aczek. Jak na nakopki cesarskie i papieskie.

To podkre艣li kr贸lewska godno艣膰 piast贸w. Tak jak chcia艂e艣, panie.

Sp贸jrz, on wygl膮da tak spokojnie, jakby spa艂.

To ma by膰 nagrobek kr贸la, a nie 艣pi膮cego starca. Ale kr贸l nawet zamkni臋te oczy

wygl膮da spokojnie.

M贸j ojciec ma dzier偶y膰 w r臋ce miecz, nie ro艣liny.

To ga艂膮zka oliwna. M贸j ojciec by艂 kr贸lem, a nie ch艂opem piel膮cym warzywa.

Wi臋c dodamy kr贸l, insygnia i miecz.

Nikt nie b臋dzie mia艂 wtedy w膮tpliwo艣ci co do jego dostoje艅stwa.

Poprawi臋 rysunki wed艂ug twojej woli, panie.

Ga艂膮zki oliwne, miast miecza.

Chcia艂bym mie膰 tyle wiary w jego talent, co ty.

Jak tylko moja siostra wr贸ci z Neapolu, poprosz臋 o w臋gierkiego kamieniarza.

Panie, posz艂o mi pom贸wi膰 z Kunat.

Ja jestem pewna, 偶e kiedy on...

Poprawi臋 rysunki, to przekonasz si臋 co to jego talent i zamys艂.

Pami臋tam, bym ci臋 tu widzia艂.

Gdyby艣 mnie cho膰 raz z oczu, nigdy by艣 mnie nie zapomnia艂.

Takiej, jak ja si臋 nie zapominam. Jak ci臋 z艂amam?

Krasna.

Pasuje ci to imi臋.

Nie pierwszy mi to gadasz.

Taki wielki z ciebie mocasz, tak w艂a艣nie moje serce mocasz, nie trudno ci o to,

bowiem piersio ka偶dej porze ci膮gle b臋dzie twoim 艂o偶em, dziewki ciebie

jak we藕miesz j膮 w ramiona, rzekniesz, 偶e z niej b臋dziesz, ona ka偶da b臋dzie twoja

i dost膮pisz wielkiej 艂aski, by jej dotkn膮膰 tej przepadki bez trudu ca艂ego.

Nie, nie b臋d臋 si臋 偶eni艂, to g艂upi obyczaj, a jak za m膮偶 p贸jdziesz, b臋d臋

po偶ycza艂.

Baba z kamiennej wsi kaza艂a mi was znale藕膰.

Czego chce?

Wasza 偶ona skona艂a.

Ka偶dy dzie艅 zw艂oki dzia艂a na nasz膮 niekorzy艣膰. Je艣li wy艣lemy odpowied藕 zbyt

pr臋dko, wiedzie膰 b臋d膮, 偶e nam zale偶y. A to os艂abi nasz膮 pozycj臋 w negocjacjach.

Dwa razy s艂ali艣my poselstwo o pok贸j. To co mamy teraz udawa膰 i zwleka膰 celowo?

Wi臋cej ugramy, trzymaj膮c ich w niepewno艣ci. Kr贸lu, musimy jak

wiadomo艣膰 do Marborka w sprawie pokoju.

Po艣piech w takich sytuacjach bywa bardzo zgubny, panie. Ale chyba mo偶emy

powiadomi膰 mazowieckich ksi膮偶膮t. Winni wiedzie膰, co si臋 dzieje. I lepiej, 偶eby

si臋 dowiedzieli o planowanym pokoju od nas, a nigdy od krzy偶ak贸w. Powiadomi膰

powinni艣my arcybiskupa Bogori臋. Jan ma racj臋.

Wy艣lijmy umy艣lnego do arcybiskupa.

Bogoria wielkie po艂o偶y艂 zat艂ugi dla pokoju z krzy偶akami. Poznajmy jego

Jestem pewien, 偶e przyzna mi racj臋. I boj臋 si臋 tylko, 偶e zanim umy艣lnie do

dotrze, zanim Bogoria 艣ci膮gnie do Krakowa, to krzy偶acy wymy艣l膮 kolejny

Nic nas nie powstrzyma od pokoju z krzy偶akami.

Nie pozwol臋 na to.

Posta膰 kr贸la b臋dzie wyprostowana, jakby sta艂a na konsoli, na kt贸rej mo偶na b臋dzie

dostrzec ludzk膮 g艂ow臋 w koronie dnia.

G艂ow臋? Bo偶e, to jest ta nadgrzebna natura cz艂owieka.

M贸w dalej.

Nagrobek b臋dzie widoczny dla modl膮cych si臋 kanonik贸w, ale r贸wnie偶 dla wiernych

boku. Dlatego 艣cianki tumby ozdobi膮 postaci za艂obnik贸w uczestnicz膮cych w

procesji pogrzebowej. To tak jak na tumby francuskie? Tak. Tak, widzia艂em

W ko艣ciele 艣w. El偶biety w Marburgu na tumbie landgrafa Henryka chcia艂bym, aby

postacie 偶a艂obnik贸w by艂y jak 偶ywe.

Chcia艂bym, aby gestami wyra偶a艂y smutek i tragedi臋 po 艣mierci kr贸la. Niech

wyrywaj膮 sobie w艂osy z g艂owy, niech rozrywaj膮 szaty, niech bij膮 si臋 w

Nie wiem, czy jakiekolwiek d艂uto umia艂oby odda膰 pi臋kno twoich rys贸w, ale

chcia艂bym, aby jedna z niewiast na nagrobku kr贸lewskim mia艂a twoj膮 twarz.

Moj膮?

Wybacz, pani.

Nie chcia艂bym si臋 obrazi膰.

Wiem, to jest na zbyt 艣mia艂a pro艣ba.

Ja... Ja wiem, 偶e rado艣膰 rzadko go艣ci w moje serce, a u艣miech

na twarz, ale 偶eby od razu malowa膰 mnie jako p艂aczka?

A nie poj臋艂a艣 mnie, pani.

Ja nigdzie nie znajd臋 tak pi臋knej twarzy na wz贸r.

Gdybym rze藕bi艂 anio艂y, wszystkie mia艂yby twoje rany.

Pani, czy zgodzisz si臋 pozowa膰?

Zaszkadza膰 modlitwie, ale... To si臋 sta艂o, Eliaszu.

Twojej c贸rce trzeba ojcowskie rady.

M贸g艂 sobie.

呕bietka chce przekona膰 m臋偶a, by razem z ni膮 zgubowa艂 czysto艣膰 przed Bogiem.

Co takiego?

Pragnie zachowa膰 w ma艂偶e艅stwie dozgonn膮 czysto艣膰 na bosk膮 chwa艂臋.

Jak to uczyni艂a ksi臋偶na Kinga, s膮dz臋, 偶e tak na sztor klarice w s膮d.

Ty podsun膮艂e艣 jej ten pomys艂?

Nie zapomnij, panie, 偶e sp臋dzi艂a wiele czas贸w w艣r贸d mniszek.

D膮偶enie do 艣wi臋to艣ci jest wielce chwalebne, ale to mo偶e by膰, gdy

odebrana przez jej przysz艂ego m臋偶a i doprowadzi膰 do nieszcz臋艣cia.

Pom贸wi臋 z ni膮.

Dzi臋kuj臋, Eliaszu.

Szcz臋艣cie, 偶e Ci臋 spotka艂em.

Chcia艂em ci 偶y膰. Ciesz臋 si臋, widz膮c ci臋 w dobrym zdrowiu.

Moja 偶ona umar艂a.

Aby B贸g 艂askawy zechcia艂 przyj膮膰 j膮 do 偶ycia wiecznego.

I tylko tyle masz mi.

Przecie偶 to wszystko zmienia.

Bolej nad twoj膮 strat膮.

Ale nie zna艂a twojej 偶ony.

Jak wiesz.

Wybacz, ale musz臋 i艣膰 na bawie.

Zostawcie nas.

Wiesz dlaczego to w艂a艣nie Bogus艂aw ma zosta膰 swoim m臋偶em? Bo potrzebujemy

sojusznika w porze z krzy偶akami.

Po wielu miesi膮cach rozm贸w wreszcie nadarzy艂a si臋 sposobno艣膰, by zako艅czy膰

wojn臋. A ty chcesz to wszystko zaprzepa艣ci膰? Ojcze, ja chcia艂am

pomys艂 ze 艣lubami czysto艣ci to jest jakie艣 g艂upstwo. Nie do przyj臋cia.

Wiesz jak wygl膮da wojna?

Napatrzy艂em si臋 na cierpienie i 艣mier膰.

Chc臋, 偶eby ludzie mogli o tym zapomnie膰 i spokojnie 偶y膰.

Krzy偶acy wiedz膮, 偶e wychodzisz za Bogus艂awa.

Wiedz膮, 偶e nasz sojusz utrudni im dzia艂ania wojenne.

Twoje ma艂偶e艅stwo jest cz臋艣ci膮 planu, El偶bieto, i nie pozwol臋 ci go zepsu膰.

na darmo dosta艂am imi臋 po twojej siostrze.

Znam swoje obowi膮zki. Mam nadziej臋.

呕a艂uj臋, 偶e si臋 rozstajemy, ale to nie chodzi ani o ciebie, ani o mnie.

Musimy my艣le膰 o tym, co jest dobre dla kr贸lestwa, dla ludzi.

I zapomnie膰 o sobie.

Najwa偶niejsze jest to, co ponad nas stanie.

Krzywdzi艂 ci臋?

Obrazi艂?

To czemu p艂aczesz? Co si臋 sta艂o?

Powita艂, 偶e 偶ona mu umar艂a.

Bodajby cieszy艂.

Na co liczy艂?

Wiesz, jak mi to powie, to od razu mu si臋 rzuc臋 w ramiona?

Jakby chodzi艂o tylko o to, 偶e jest 偶onaty, a nie o to, 偶e mnie zwodzi艂, 偶e

osiuka艂, 偶e mnie o艣miesia艂.

A ju偶 my艣la艂am, 偶e ci臋 jakie licho podmieni艂o i zamieni艂o w p艂aczk臋.

O nie.

Ja ani jednej luzdy wi臋cej przez ch艂opa nie uroni臋. Nie znam takiego, kt贸ry

by艂by tego wart.

My艣l臋, 偶e nie wiem, co robi艂 w karcie mi臋dzy dziewkami.

Podaj by mu wziody w ustach zal臋g艂y.

Gabio, co ci znowu?

To ma nadal pi臋knie.

Ledwie mi starczy艂o si艂y, 偶eby ich nie pos艂onowa膰.

Wreszcie mi przysz艂y.

Jak w gor膮czce.

Jak go tylko zobaczy艂a.

I gdy co艣 jest ze mn膮 nie tak.

Dlaczego ja nadal mi艂uj臋 tego lajdaka?

Sp贸jrz, pani.

Poprawi艂em, jak wskaza艂a艣.

W tym miejscu, w kt贸rym ma tam tumba.

Wadnik Minkowski.

B臋dzie tam ja艣nia艂 i przyci膮ga艂 uwag臋 wchodz膮cych. Jestem pewna, 偶e to b臋dzie

twoje najznamienitsze dzie艂o.

Przesegniesz sw贸j mistrz i jego o艂tarz w kolonie.

Twoja w tym zas艂uga, pani.

Pos艂ucham, kachn臋 po wino do kuchnia, nie do piwnica. Gdzie?

Prosz臋 ci臋.

Nic mi si臋 nie m贸wi.

呕aden rysunek.

ani rze藕ba nie oddadz膮 twojego pi臋kna i urody.

艢wiat umija ciebie.

Lepiej.

Spr贸buj tego.

To mi pomo偶e o nim zapomnie膰?

Nie ty jedna chcia艂aby艣 wypi膰 kubek zi贸艂 i zapomnie膰 o zranionym sercu.

Jak nie?

Odciaruj to mi艂owanie.

Przecie偶 potrafisz odcinie膰 uroki.

Prosz臋, prosz臋, prosz臋, prosz臋.

Pom贸偶 mi.

Bo mo偶e ty tak naprawd臋 wcale nie chcesz o nim zapomnie膰?

Chcia艂am pokaza膰 ci rysunki, kt贸re poprawi艂 kunet.

Uczyni艂 jak chcia艂e艣.

Nie wiem, co mam o tym my艣le膰.

W takim razie zostaw to mnie.

Wiem, 偶e masz du偶o spraw na g艂owie.

Daj mi si臋 zaj膮膰 na grobek.

Sk膮d taki dobry humor?

Wystarczy, 偶e jeste艣 obok.

Dla mnie jest tylko.

Ale wino zostawcie.

Panie.

Wyjd藕, Peterze.

Mam dwie wiadomo艣ci. Pierwsza, przyszed艂 list w Wyszehradu.

Kr贸lowa El偶bieta jest w drodze do Neapolu.

Czyli nie mog臋 liczy膰 na jej pomoc.

Mia艂em nadziej臋, 偶e wesprze nasz膮 spraw臋 i... Wp艂ywie na Czech贸w, by zrozumieli,

偶e nie zaw艂adn膮 ca艂ym 艢l膮skiem, a zw艂aszcza moj膮 艣widnic臋.

Kto艣 jeszcze?

Druga wiadomo艣膰 jest taka, 偶e Kazimierz szykuje si臋 na Wschow臋.

Jego wojska w艂a艣nie rozbi艂y obuzowiska na granicy Wielkopolski.

Szykuje si臋 do ataku.

Teraz, kiedy Henryk pokona艂 Luksemburczyka?

Przecie偶 wsp贸lnie teraz mo偶emy os艂abi膰 jego wp艂ywy na 艢l膮sku, a atak Kazimierza

wszystko zniszczy.

Zdobycie G艂ogowa przez Henryka jest Kazimierzowi na r臋k臋. Chce to

偶eby odzyska膰 Wschow臋.

Wyjd藕, Peterze. Ale panie... Peterze, wyjd藕!

Co si臋 sta艂o? Helena! Co z Helen膮? M贸w! Ko艅 wr贸ci艂 do stajni bez niej!

Poni贸s艂? Stajenni dali jej spokojniejszego konia w ca艂ej stajni.

wystraszy艂? Wiedz膮, dok膮d si臋 wybra艂a?

Tu偶 bez sycy mia艂a jecha膰.

Sama? Sama?

Bez s艂ugi?

A nie, to mia艂a winna!

A je艣li Helenie co艣 si臋 sta艂o?

Nie jej pierwszej ko艅 uciek艂. Ale tylko nie by艂a daleko od zamku.

Mog艂a spa艣膰, uderzy膰 si臋.

Helena dobrze je藕dzi.

Ostatnio du偶o czasu sp臋dza na konnych przeja偶d偶kach.

Dlaczego szepczesz?

Bo tak mi si臋 jako艣 zdaje, 偶e ona na te przeja偶d偶ki to je藕dzi nie tylko po to,

偶eby ogl膮da膰 nasze 艣widnickie lasy.

My艣lisz, 偶e ma tajemne schacki?

A po c贸偶 by niewiasta na konia wchodzi艂a?

Nogi sobie siniaczy艂a?

No przecie偶 to ani nie jest przyjemne, ani wygodne.

Oby艣 mia艂a racj臋. Helena jest teraz w obj臋ciach jakiego艣 przystojnego

m艂odzie艅ca.

Pani!

Bo je艣li co艣 jej si臋 sta艂o, nie wybacz臋 sobie, 偶e pozwoli艂am jej jecha膰 bez

nale偶ytej obstawy.

Jak w贸wczas spojrz臋 w oczy jej ojcu albo Katarzynie?

Nie martw si臋, pani ju偶 jej szukaj膮.

Gunzel nawet ruszy艂 na ratunek.

Gunzel? Mhm.

Nic nie jest?

Mog艂a艣 kark skr臋ci膰.

Przepraszam, ja... Konie poni贸s艂 i spad艂 mi.

Przepraszam.

Ba艂em si臋, 偶e ci臋 ju偶 nie zobacz臋 偶ywy.

Chod藕 ze mn膮.

Chc臋 zosta膰 sam.

Jestem lepsza na smutki ni偶 piwo.

Czarne oczka panna mia艂a, czarne mi

艣mia艂a, czarne mi patrza艂a, bo

innych nie mia艂a.

Dudni woda, dudni w czarnej

studni, zakocha膰 si臋 艂atwo.

odkocha膰 si臋 trudniej.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.