All language subtitles for Korona krolow odc 126

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku.

to potem ju偶 nie ma o czym m贸wi膰.

Niech wszystko przekl臋cie B贸g obr贸ci na jego nieprzyjaci贸艂.

Niech wszystko przekl臋cie B贸g obr贸ci na jego nieprzyjaci贸艂.

Niech wszystko przekl臋cie B贸g obr贸ci na jego nieprzyjaci贸艂.

Kuchmisz pozwoli艂 wam sypa膰 s贸l pod drzwiami?

Tydech艂ych trochci krat贸wka ju偶 nie uda艂o nam si臋 znale藕膰.

Tajenni. Wszystkie wydbierali.

Porod wieszali po tajnach.

Ale po co?

呕eby diabli koni kr贸lewskich nie uje偶d偶ali.

Pawlochwalstwo!

Latchusz贸w, niewiernych, obmierz艂ych, zab贸jc贸w, rozpustnik贸w, gu艣larzy,

bawlochwalc贸w i wszelkich k艂amc贸w.

Udzia艂 w jeziorze gorej膮cym ogniem i siark膮.

Ale my艣my w dobrej wierze s贸l sypa艂y, 偶eby jakie nieszcz臋艣cie nie wp臋dz艂o do

komnat. Dziecie, znowu nieszcz臋艣cie.

Nie s艂ysza艂 ojciec?

W Krakowie jest pomiot diabelski.

Dziecie nienarodzone.

Sk膮d wiecie? Widzia艂e艣cie?

O Bo偶e, bro艅.

M贸wi膮, 偶e kto na nie spojrzy, to go po艂amie, pokurczy, w k艂臋bek z b贸lu

na koniec to wniwecz obr贸ci. W izbie, gdzie si臋 to diable zrodzi艂o, sta艂o

z wod膮.

Jak nie unapoili cielaka, to zbierze ludzkim g艂osem przem贸wi艂o. Krew mu

cz艂onki, roztargali.

A nast臋pnego dnia na powr贸t si臋 zros艂o.

Potrada艂y艣cie zmys艂y.

Zanie艣cie t膮 s贸l z powrotem do kuchni, nim kuchmi si臋 dowie. A przeciw diab艂u

偶yjcie modlitwy, nie soli czy innych g贸se艂. Id藕cie, id藕cie.

Moja siostra pomy艣la z W臋gier kogo艣, kto wykona nagrobek dla naszego ojca.

Z W臋gier?

Tutajsi kamieniarze s膮 ta艅si, panie.

Jedz u mnie uwaga.

Dzi臋kuj臋.

Podejrzewam, 偶e nie podo艂aj膮 zada艅.

To mo偶e chocia偶 powiedz膮, ile mo偶e kosztowa膰 blok wapienia pi艅czewskiego.

Lepiej to w czasu przygotowa膰 skarbiec na taki wydatek.

A jak okaza艂o, ma by膰 nagrobek.

Taki, jaki nale偶y si臋 koronowanemu w艂adcy, kt贸ry zjednoczy艂 Kr贸lestwo

Jak zapewne wiesz, panie, nagrobki francuskie i niemieckie w艂adcy maj膮

posta膰 kr贸l, kt贸ry spoczywa na kamienna, bogato zdobiona czumba, a nad ni膮

jest kamienny bald偶achim.

Nie przestajesz mnie zadziwia膰, pani.

Jedz.

Panie! Co z dzieckiem? Gdzie je zostawi艂a艣?

Chcesz mnie doprowadzi膰 do nieszcz臋艣cia? I siebie?

Powiedz cho膰, czy 偶yj臋.

Znalaz艂em dla niej mamk臋.

Ale baba gadatliwa.

Mo偶e komu艣 powiedzie膰.

Musz臋 poszuka膰 nowego miejsca.

Jest dalej w Krakowie?

Pani, je艣li ci 偶ycie mi艂e, zapomnij o tym dziecku.

I o wszystkim, co widzia艂a艣 w nocy.

Zapomnie膰?

Nios臋 mikstur臋.

Dla kr贸lewne kun臋 kund臋.

Bezimbi艂a si臋.

Niszoltiga.

Ale艣, ty co jad艂o?

Nie wiedzia艂am, 偶e planujesz ufundowa膰 nagrobek i 偶e wolisz poradzi膰 si臋

Elbieto, jak my z mnie.

Nawet ta sprawa.

A ja nie wiedzia艂am, 偶e jeste艣 taka bieg艂a w temacie.

U nas na dworze dzia艂a艂 znakomity mistrz, Kunat. Opowiada艂 takie ciekawe

Ojciec sprowadzi艂 go do Marburga.

Musia艂by艣 zobaczy膰, co on potrafi.

Pon膮膰 mistrzowie w臋gierscy.

Lepsi s膮 nawet od w艂oskich. Ale kunat nie ust臋puje w kun艣cie ani mistrzowie

w臋gierskie, ani w艂oskie. Tylko, 偶e jest o nich ta艅sze.

呕eby艣 rozmawia艂a z podskarbnikiem ju偶 na ten temat?

My艣lisz, 偶e kunat podj膮艂by si臋 zrobienia nagrobka?

Praca dla kr贸l Polski to zaszczyt. Nie 艣mia艂by odm贸wi膰.

Pytanie tylko, czy jest tr贸w?

To... Napisa膰 do ojciec t臋 spraw臋?

Czy wolisz pocieka膰 na miszczy od siostry?

Ufam twojej opinii.

Czego ci, pani, trzeba?

Mo偶e nowej sakwy? Nie.

Ja bym chcia艂a taki zdobny pas z klamr膮.

A c贸偶 to za okazja?

Mo偶e pani ochmistrzy mi za m膮偶 idzie? Mo偶e.

Kto wie.

Prawdziwie za m膮偶 idziecie?

Nie mo偶e to by膰.

No wiecie, starsi si臋 do 艂za zimstaj膮.

Nie o to mi idzie. Przecie偶 wiadomo, 偶e orzynek z pani膮 ochmistrzy ni膮 nie

jednemu si臋 marzy.

Niewiasta maj臋tna na stanowisku.

Wcale nie szpetna.

Ale powiedz, kim jest ten szcz臋艣ciarz, kt贸ry zostanie twoim m臋偶em?

A mo偶e przyjezdny?

Polak. Z Krakowa.

Znaczyko.

To nasz w贸jt.

Micha艂aj? My艣lisz, 偶e spodoba mu si臋 w tym pasie?

Nie za zdobny?

Co tak za miejsce?

Nie wiem, jak ci to rzec.

Co takiego?

Pani, nasz w贸jt ju偶 jest 偶onaty.

A to paradny.

Gdzie偶 bym 艣mia艂a ok艂amywa膰 ci臋 w takiej sprawie?

A gdzie 偶ona ci ma?

W kupcie.

Wszyscy wiedz膮, 偶e w贸jt tylko w jednym st贸艂 gumieszka.

W贸jt od lat nie 偶yje ze swoj膮 偶on膮.

Urszula wr贸ci艂a do ojca. Ale 艣lub wzi臋li. Przed Bogiem przysi臋gali.

Jak mi nie wierzysz, pani, mo偶esz spyta膰 aptekarza. By艂 na ich 艣lubie.

Chodzi o niezwyk艂e dzie艂o.

O nagrobek kr贸l W艂adys艂aw.

B臋d膮 go podziwia膰 wszyscy, kt贸rzy przyjad膮 na Krakau, do Krakowa.

Do Krakowa.

Wykonawca.

zostanie s艂owicie nagrodzony... Jak na tym s艂uchasz?

Tak, pani.

Przepraszam.

Sko艅czy艂am na tym, 偶e nagrobek b臋dzie podziwiany przez wszystkich przyby艂ych

Krakowa. Tak.

Wykonawca zostanie s艂owicie nagrodzony i okryty chwa艂膮.

Niech od艂o偶y na bok wszystkie inne prace.

Nie ma nic wa偶niejsze.

Pos艂贸w m贸j ojciec.

Zawiadom go, 偶e ciesz臋 si臋 dobrze w zdrowie, ale 偶e

sprawa, kt贸ra jest najbardziej dla sypkich pal膮ca,

nadal nie mam dobrej wie艣ci.

Przepraszam, pani, ja to wszystko przepisz臋.

Pani... Wejd藕, prosz臋.

Chcia艂bym prosi膰 Jagn臋 o chwil臋 rozmowy. Ale teraz... Gdy sk膮d?

Co chce o ciebie Ejesz?

Poprosi艂am go o nauk臋 jednego psalmu po 艂acinie.

Pog贸dnego.

A co wy tu wyprawiacie?

Nic.

Nic?

Nikolaju!

Nie mog艂em si臋 na ciebie doczeka膰, muru艂eczku m贸j.

Prosz臋.

Co jest takiego zabawnego?

A wy co?

Co si臋 gapicie?

Wraca膰 mnie do pracy!

A wy... Zabierzcie to truf艂o!

Widzia艂e艣 膰my jagno o艣lepione blaskiem p艂omienia, kt贸re zachwyca, kusi

ciep艂em i 艣wiat艂em, lec膮 w ogie艅, nie przeczuwaj膮c nadchodz膮cej zguby.

Wiem, 偶e podziwiasz medyka.

Co w tym z艂ego, 偶e podziwiam kogo艣, kto pomaga innym?

Nie tego uczy艂 nas Jezus?

Kochaj bli藕niego swego jak siebie samego.

Ale czy tw贸j podziw do Karla nie przes艂ania ci jego grzech贸w przeciwko

prawom?

To jest nit膮d w jego praktykach.

I ty grzechuj.

On tylko zg艂臋bia tajemnice 偶ycia, swoj膮 wiedz臋 wykorzystuje dla dobra innych.

Nic nie widzisz w艣r贸d blasku p艂omienia.

Widz臋, 偶e Karl po艣wi臋ca si臋, 偶eby pomaga膰 potrzebuj膮cym.

呕e jest dobrym cz艂owiekiem, ojcze.

Dokona艂 cudu ratuj膮c dziecko, a teraz si臋 nim zajmuje, bo straci艂o matk臋. Co

za dziecko?

Musisz ju偶 i艣膰. Jak no?

Wyznaj prawd臋.

Odnie艣 si臋 z grzechu p贸ki czas.

Co zrobi艂 Karl?

Nic.

Gada pr贸bowa艂a ut艂u膰.

Gada, powiadasz?

Ok艂ady trzeba zrobi膰, inaczej spuchnie. Nie.

Komu si臋 kojarz do s艂odko艣ci?

Audre wr贸ci艂 apetyt.

Po tym wszystkim, co przesz艂a, mam zamiar j膮 porozpieszcza膰.

Ko艂a ci臋 i pchnioty.

Audrey dla mnie troch臋 jak c贸rka.

Nied艂ugo doczekasz si臋 w艂asnych.

Nie s膮dz臋.

Ty i wujcie jeste艣cie jeszcze m艂owi. Nie wspominaj mi wi臋cej tego Wajdaka.

Co si臋 sta艂o?

Kapie, ona Boga m贸wi.

Omami艂 mnie.

Cio艂ymi s艂贸wkami.

W贸jt ci臋 oszuka艂?

Wida膰 si臋 wszystkimi koleje jednakie.

Powiedz膮 ci wszystko, co chcesz odpu艣ci膰.

呕eby艣 tylko pozwoli艂a im pod cuknie wpi膮tn膮膰.

Ka偶dym razem, jak ona si臋 pochyla.

Wp艂yw na nich, te karony w nowym mi贸d leje na ustu ksi臋cia. Jak tak dalej

p贸jdzie, Bolko w og贸le przestanie si臋 z Bolcami liczy膰.

Wina!

Wida膰 niemieccy rycerze od 艣l膮skich wytrwasi.

Nie tylko w boju, ale i na uczcie.

Co艣 mi zarzucacie?

Przypomnijcie mi, gdzie艣cie tak walczyli i wykazali si臋 m臋stwem.

Ja stoczy艂em b贸j pod Mildorf w Bawarii.

Pod wod膮 Bernarda, ojca naszego ksi臋cia. Prawda?

M贸j ojciec by艂 w czas.

Zam臋t艂o na polu bitwy patrowa艂 Kekalona na rycerza.

Z Bernardem bra艂em udzia艂 w wyprawie przeciwko poga艅skim Litwinom. A wy?

Pod Mildorf.

By艂o te偶 wielu walecznych rycerzy niemieckich.

A chocia偶by z Zedlic贸w.

Ale 偶adnego z bolc贸w tam nie widzia艂em.

Nazywasz bolc贸w tch贸rzami? Ty艣 to powiedzia艂!

Panie... Zarsz, m贸w.

Pos艂aniec B艂ogowa m贸wi, 偶e ksi膮偶e Henryk Obrega mia艂o to.

G艂og贸w si臋 broni. Czeka na pomoc Czech.

Ale wojsko Jana Luksemburskiego jeszcze daleko.

Anna, z艂ap sukni臋.

Bardzo dobrze.

Musimy nauczy膰 si臋 uk艂on贸w. Nie mo偶esz tak skaka膰, bo wszystkie buty

艢wi臋偶na nie mo偶e skaka膰 jak kozio艂ek.

Kozio艂ku. Jak ty to robisz, 偶e ka偶demu serce topnie, nie? I wszyscy trac膮 dla

ciebie g艂ow臋?

Co?

Nie r贸b sobie nadziei.

Helena za inn膮 ma dziewczyn臋.

Jeszcze raz?

Za to, jak nas potraktowa艂!

Co ty m贸wisz? Niech Czesi poka偶膮 Henrykowi, 偶e przed silniejszymi trzeba

nisko k艂ania膰. Racja, odtr膮ci艂 rejk臋, kt贸r膮 do niego wyci膮gali艣my.

Nie chcia艂 sobie szczerze膰 艣widnic膮.

G艂upcy! Wiadomo, 偶e Henryk przegra z Luksemburczykiem, przez co straci

niezale偶no艣膰. Henryk dotanie Tola, to zas艂u偶y.

M贸wisz tak, jakby ci to by艂o na r臋k臋.

Mo偶e i ksi臋stwo 艣widnickie winno podda膰 si臋 Czechom. Tego chcesz? Nazywasz mnie

zdrajc膮? To ty!

Przygrana Henryka to i nasza strata, taka jest prawda.

Trzeba si臋 zastanowi膰, czy nie ruszy膰 mu z pomoc膮.

Panie, chcesz i艣膰 na wojn臋 z kr贸lem Czech?

Wiesz przecie偶, 偶e jego sojusznikiem jest kr贸l Kazimierz.

Wiem.

Co mi si臋 tu t艂ucze, ponoty?

Co chmistrz nie robi艂 w mojej kuchni?

Zlep.

A to zapomnia艂a艣, panie, 偶e ju偶 od dawna nie jeste艣 kuchark膮?

Nie mog臋 spa膰.

To nie moje zmarpienie. Nie 偶ycz臋 sobie, 偶eby baba noc膮 po kuchni mi si臋 p臋ta艂a.

To id藕, wietra, 偶e niech mnie wtr膮c膮 do lechu.

Albo od razu id藕 po kata.

Niech mi r臋ce odr膮bie. Za to, 偶e chcia艂a ciasto ugnie艣膰.

Jakby ci臋 tak dobrze wychlosta艂, to by艣 wiedzia艂a, gdzie jest miejsce niewiasty.

To wam trzeba chlosta膰. I to od male艅kosti psa jego ma膰 co do jednego.

by wyprostowa艂o t臋 wasz膮 parsiew膮 mysk膮 natury.

dziecko, kt贸re narodzi艂o si臋 z martwej matki.

Pono膰 kto艣 wyj膮艂 je z brzucha zmar艂ej.

Niedawno m贸wili, 偶e narodzi艂o si臋 dwug艂owe ciele, kt贸rego jednak nikt nie

widzia艂.

Przyszed艂e艣 tu opowiada膰 mi b贸jdy, jakimi raczej si臋 gabie膰 przy piwie?

Jestem pewny, 偶e masz co艣 wsp贸lnego z tym nieurodzonym dzieckiem.

Uwa偶aj, ojcze, na s艂owa.

Dobrze wiem, 偶e...

Dziabelskie praktyki.

Kroisz mi?

Na jakiej podstawie oskar偶asz mnie o co艣 takiego?

Bo rozmawia膰 z tob膮 w tereosie, zanim obwieszcz臋 wszystkim swe zamys艂y.

Ale czas postawi膰 si臋 do wojny.

Wojna?

Zadujesz kolejn膮 wypraw臋 na Ru艣? Tak.

Musz臋 postanowi膰, czy wzywa膰 pospolite ruszenia.

Zanim si臋 zbior膮, mo偶e by膰 zima.

Mo偶e warto si臋gn膮膰 po wojska So艂tysia.

Zawsze mo偶na wezwa膰 najmnik贸w z Mazowsza.

Boj臋 si臋, 偶e to nie wystarczy.

P贸jd膮 za tob膮 r贸wnie偶 m艂odzi z mniej znacz膮cych rod贸w. Cho膰by dla zaszczytu.

Wybacz kr贸lu, ale to pilna sprawa. M贸w.

Panie, wie艣ci ze 艢l膮ska.

Henryk 呕aga艅ski oblega g艂og贸w.

Powtarzam Ci ostatni raz.

Niczego tu nie ma.

Wiem, 偶e to Ty.

My艣lisz, 偶e dokona艂e艣 cudu, wyrywaj膮c to dziecko z r膮k 艣mierci?

Przeratowanie 偶ycia nie jest powinno艣ci膮 medyka.

Tylko B贸g ma tak膮 w艂adz臋.

Pogwa艂ci艂e艣 Bo偶y zamys艂 i wszelkie prawa. Odpowiesz za to.

Wyjd藕.

Zanim naprawd臋 pogwa艂c臋 prawa. I wyrzuc臋 Ci臋 oknem.

Zatem id臋 szuka膰 dziecka. Dziecko jest niewinne. Daj mu spok贸j.

Czyli to prawda.

Znajd臋 dowody twojego wyst臋pka. Wtedy ja da ci.

Medyku.

To okazja, jak jej nie wolno nam zmarnowa膰.

Na to czeka艂em.

Czyli nie idziemy na r贸藕? Nie.

Chc臋 uzyska膰 ostatni skrawek Wielkopolski, jaki zabrano kr贸lewu.

Henryk 呕aga艅ski to g艂upiec.

Oblegaj膮c g艂og贸w daje nam tak膮 sposobno艣膰.

A co z Janem Luksemburskim?

Nie uzna ataku na Wschow臋 jako dzia艂anie przeciwko sobie?

Wszak potwierdzi艂, 偶e nie wejdzie nam w drog臋.

Skoro Henryk 呕aga艅ski jest w nim teraz w stanie wojny, naszym obowi膮zkiem jako

sojusznik贸w jest pom贸c Czechom. Atak na Wschow臋...

Zostanie odczytane jako wsparcie dla Luksemburczyk贸w. A co z Bolkiem? S膮

wa偶niejsze sprawy ni偶 wi臋zy, krwi czy przyja藕艅.

Liczy si臋 przysz艂o艣膰 kr贸lestwa. O tym musz臋 my艣le膰, a nie o Bolku.

Sta膰 nas na to?

Musimy zdoby膰 dodatkowe fundusze na Wojsko.

I zapobiec uchylaniu si臋 od s艂u偶by. A wtedy...

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.