All language subtitles for Korona krolow odc 121

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku... Nazywa艂a艣 mnie pani?

Anna p艂aka艂a za tob膮. Zastanawia mnie jedno. Dlaczego na mnie nie donios艂a艣?

potrzebuj臋 przyjaci贸艂 na dworze, a nie wrog贸w. Przez ciebie Andra uciek艂a. I

wiadomo nawet, czy 偶yj臋 przez ciebie!

Henryk 呕aga艅ski otwarcie wy艣mia艂 twoj膮 propozycj臋. Rzek艂, 偶e uk艂ad z ksi臋ciem

Bawarskim bardziej jest potrzebny tobie. Jak post膮pi艂by Ludwik, gdybym chcia艂?

przej膮膰 duchowe. To nie pomo偶e Bolkowi. Wiesz, 偶e Bolko zrobi艂by wszystko, by

nosi膰 moj膮 koron臋.

Niczyja wina.

Mog臋 wej艣膰?

To przez niego straci艂am dzieci.

Dzieci?

Ka偶 mu odej艣膰.

Czy ty nie masz ciep艂oty, Egle?

prosi膰, aby艣 z nim pomogli艂a.

Jego s艂owa nic ju偶 dla mnie nie znacz膮.

We dwoje 艂atwiej unie艣膰 taki ci臋偶ar.

Przecie偶 si臋 mi艂owali艣cie.

Miko艂aj, naprawd臋 nic dla ciebie ju偶 nie znaczy?

Tyle co cier艅, kt贸ry... Trzeba wyj膮膰 z rany i wyrzuci膰.

Nie chc臋 go wi臋cej widzie膰.

Ja zgrzeszy艂em, nie ona.

Z tym zniecierpieniem nie oddaj.

Bo偶e,

z nich si臋 nie odci膮gnie.

Znowu nic nie zjad艂a艣, pani?

Nie mam ch臋ci.

To pewnie przez te gorzkie sio艂a, jakimi poi ci臋 Eliasz.

Prosi艂em, 偶eby艣 jad艂a wi臋cej czerwonego mi臋sa.

Jego zapach mnie brzydzi.

I wychodzi艂a z komnat na powietrze.

A te patarusze, co nieprzymienne?

Pani, wybacz mi 艣mia艂o艣膰.

Ale gdy 偶ona straci kszta艂ty i bli偶ej jej do worka ko艣ci ni偶 do niewiasty, a

wtedy nawet najlepszy m膮偶 mo偶e straci膰 ochot臋.

Bezczelny.

Martwi臋 si臋 o ciebie, pani.

Niech ojciec Eliasz dba o twoj膮 dusz臋, ale odst膮pi od ratowania cia艂a.

Wszystkie te jego bibstury i k膮piele tylko ci szkodz膮.

Ja bym wypi艂a wod臋 z ka艂u偶a.

Jakby to mia艂o pom贸c.

Te zio艂a ci臋 os艂abiaj膮.

A twoje leczenie jako艣 te偶 nie pomaga.

Niewa偶ne, co ja zjem, co zrobi臋, co wypij臋. Tak nie jestem brzemienna.

Inne niewiasty rodz膮 co rok.

Mo偶e ja jestem ja艂owa.

Mo偶e B贸g nie chce, 偶ebym rodzi艂a. Pani, nie m贸w tak.

Zostaniesz matk膮. Ale inne niewiasty przychodzi to tak 艂atwo.

呕eby raz jeden pocz膮膰.

Samopocz臋cie nie gwarantuje, 偶e urodzisz. I ze dziecko prze偶yje.

Musisz by膰 silna.

Os艂abionej niewie艣cie trudniej doczeka膰 rozwi膮zania.

Jak B贸g pob艂ogos艂awi naszej pani, 偶aden medyk nie b臋dzie potrzebny.

Masz racj臋.

Ka偶 przynie艣 pieczyst臋.

Przed 艣lubem mia艂am w艂osy do ziemi.

Zaplata艂am je wysoko w warkocze, 偶eby zdawa膰 si臋 jeszcze wy偶sz膮.

Strasznie tym denerwowa艂am waszego ojca.

By艂 w贸wczas do艣膰 mizernym ch艂opcem.

Ile mia艂a艣 lat, jak wysz艂a艣 za m膮偶?

Pi臋tna艣cie.

Ba艂a艣 si臋?

Najbardziej tego, 偶e nie spodoba艂am si臋 twojemu m臋偶owi.

Karol by艂 ju偶 w贸wczas do艣wiadczonym m臋偶czyzn膮, mia艂 wcze艣niej dwie 偶ony.

Ksi臋偶niczk臋 bytomsk膮 Mari臋 i cesarz贸wn臋 Beatrycz臋.

Ale one nie da艂y mu dzieci.

Ca艂y czas si臋 zastanawia艂am, co b臋dzie, je艣li ja nie dam mu dziedzica.

Albo wydam mu si臋 brzydk膮. Ty?

Chowano mnie w艣r贸d mniszek.

Co ja w贸wczas wiedzia艂am o 艣wiecie, o m臋偶czyznach?

Nic.

T膮 drog臋 do Nowego S膮cza, gdzie czekali na mnie panowie w臋gierscy, nie by艂am w

stanie nic prze艂kn膮膰 z nerw贸w.

Ale kiedy pozna艂am Karola... Spodoba艂 ci si臋?

Kuundziu.

By艂 inny ni偶 sobie go wyobra偶a艂am.

Ca艂y dw贸r wyszachradzki by艂 inny.

Jak偶e r贸偶ni艂 si臋 od Wawelu, od klasztoru.

Pi臋kne w艂oskie suknie, weso艂a muzyka, malowid艂a.

Zdawa艂o mi si臋, 偶e ja tam nie pasuj臋.

Ale Karol okaza艂 si臋 dobrym i czu艂ym m臋偶em.

Wkr贸tce B贸g obdarzy艂 nas potomstwem. By艂a艣 z nim szcz臋艣liwa?

Wy r贸wnie偶 b臋dziecie, jestem przekonana.

Wiem, 偶e si臋 boisz.

Ale ksi膮偶臋 padnie na kolana, gdy tylko ci臋 zobaczy.

Nie ma w ca艂ej Europie r贸wnie urodziwych kr贸lewiem.

A Joanna z Neapolu, 偶ona Andrzeja, m贸wi膮, 偶e jest pi臋kna.

Mo偶e ma pi臋kn膮 twarz, ale w jej oczach wida膰 zepsucie.

Je艣li chcecie mie膰 szacunek m臋偶a, musicie mie膰 co艣 wi臋cej.

Uroda przemija.

Przyjedziesz na m贸j 艣lub?

I przywioz臋 ci klejnoty, kt贸re mia艂am na swoim.

A ja...

呕a艂uj臋 mi was opuszcza膰.

Jeste艣 na mnie z艂a, pani?

Czym艣 ci uchybi艂em?

Mnie?

Jak偶e taki uczony pan m贸g艂by mi w czym艣 uchybi膰?

Jestem na to za g艂upia, ledwo odr贸偶niam lewy but od prawego.

Nadal si臋 na mnie boczysz.

Bo pomy艣la艂em, 偶e nie umiesz czyta膰.

Sama przyznaj.

To rzadka umiej臋tno艣膰 w艣r贸d niebiart. No tak, rzadko mamy okazj臋 uczy膰 si臋

czego艣 innego od hartu.

Dobrze wiem.

Jak trudno jest niewiastom i biedakom zdoby膰 wiedz臋.

Zam wiele przeszed艂em, by m贸c pobiera膰 nauki.

Nie pochodz臋 z zamo偶nej rodziny.

Nie wiecie, to nawet maj膮tek nie pomo偶e. Jakby samo noszenie sukni ogranicza艂o

rozum. Skoro lubisz si臋 uczy膰, przyjd藕 do mnie po wieczerze.

Je艣li boisz si臋 ze mn膮 by膰 sam na sam, we藕 s艂uszk臋.

Albo zbrojnych.

Chcia艂bym ci co艣 pokaza膰.

Wiem, 偶e masz du偶o wi臋cej rozumu od niejednego m臋偶a.

Mimo sukni.

A mo偶e to jest prawd臋, co m贸wi艂 Karl.

呕e straci艂am kszta艂ty.

Pani, wygl膮dasz pi臋knie jak zawsze.

Nie s艂uchaj medyka.

Ja wiem, 偶e Karl nie nale偶y do pochlepcy, ale to ju偶 mie膰 przy sobie

zawsze m贸wi prawd臋.

Katarzyna, czy wychud艂am?

Katarzyna?

Wybacz, pani.

艢ciska mnie w sercu na sam膮 my艣l, 偶e El偶bieta wyje偶d偶a.

Boj臋 si臋, 偶e ju偶 jej nie zobacz臋.

Nie wszystkim b臋dzie jej brakowa艂o.

Co ty opowiadasz?

Jej przyjazd zawsze wprowadza na Wawel rado艣膰.

Pani?

Czy sta艂o si臋 co艣 mi臋dzy tob膮 i El偶biet膮?

Ciebie zna艂o dziecko, a dla mnie nie by艂a tak d艂ugo, 偶e mia艂o.

Pok艂贸ci艂y艣cie si臋?

Ja podzieli艂am si臋 tylko z ni膮 moja obawa, jak siostra.

Mia艂am nadziej臋, 偶e co艣 mi pochodzi. W ko艅cu te偶 mia艂am m膮偶. Pani, co jej

powiedzia艂a艣?

Zapyta艂am tylko, czy to prawda, co m贸wi艂 o niewierno艣ci Kazimierz. Jak mog艂a艣?

Bo偶e, jedyny.

Rozmawia艂y艣my ju偶 o tym w 艢widnicy.

Nie mo偶esz podwa偶a膰 wierno艣ci kr贸la przed jego siostr膮.

Dziecko najdro偶sze, co艣 ty najlepszego zrobi艂a.

Miko艂aju, zaczekaj.

Wygl膮dasz, jakby艣 szed艂 na szafot.

Gdyby to mog艂o pom贸c, ch臋tnie po艂o偶y艂bym g艂ow臋 pod top贸r. Rozum straci艂e艣?

呕a艂uj臋, 偶e ci臋 wtedy nie pos艂ucha艂em.

Gdybym zosta艂 na Wawelu, tak jak radzi艂e艣, zamiast jecha膰 z Wel膮, nic

si臋 nie sta艂o. Ale przecie偶 to nie z twojej winy. A z czyjej?

Zrujnowa艂em bycie Halry, a teraz Egle.

Mo偶e nie trzeba by艂o mnie wtedy racowa膰 we Warszawie. Nie m贸w tak.

Krzywd臋 wszystkich, kt贸rzy mnie mi艂uj膮.

Jakby jakie przekle艅stwo nade mn膮, misio? Przesta艅 si臋 nad sob膮 偶ala膰. Co

pozosta艂o?

Straci艂em wszystko.

Nie wszystko.

Masz egle. Nie chc臋 mnie widzie膰.

Wola艂abym, 偶ebym nie 偶y艂.

Powiedzia艂em ci, 偶eby艣 si臋... Przesta艅 nad sob膮 偶ala膰! 艁atwo ci m贸wi膰.

Ty masz wszystko, a ja straci艂em nawet szacunek dla samego siebie.

Wiesz, jak cofn膮膰 czas?

To mi zosta艂o.

a ja najdro偶sz膮 Katarzyn膮.

Jeste艣my jak c贸rka i chcecie po偶egna膰 jak c贸rk臋.

B膮d藕 zdrowa, El偶bieta.

Pani, czy mo偶emy porozmawia膰 na osobno艣ci?

Chcia艂am ci臋 prosi膰 o zobaczenie. Nie mia艂am zamiaru ci uchybi膰.

Czy mo偶emy zapomnie膰 o tamtach odmowa?

Wida膰, 偶e nie chowano ci臋 na kr贸low膮.

Ale dam ci dobr膮 rad臋.

Kr贸lowa nigdy nie przeprasza.

I panuje nad sob膮.

Jak chcesz p艂aka膰, to p艂acz. Ale tak, 偶eby nikt nie widzia艂. Ani twojego

ani z艂o艣ci.

Czy kiedy zostajesz kr贸lowa, przestajesz by膰 niewiasta?

Przestajesz czu膰?

Ty, pani, nigdy nie w膮tpi艂a艣 w wierno艣膰 lub mi艂o艣膰 sw贸j m膮偶?

Zamiast my艣le膰 o plotkach, skup si臋 na tym, po co ci臋 tu sprowadzono. Powij

Kazimierzowi syna. M贸wisz jak m臋偶czyzna. Jak kr贸lowa.

Czy B贸g kiedy艣 przem贸wi艂 do ciebie, ojcze?

Us艂yszysz go we w艂a艣ciwym czasie.

Tutaj.

艁atwiej by艂oby mi to poj膮膰, gdybym chcia艂 habit mnie艣膰.

Mo偶e to B贸g chcia艂 mi powiedzie膰.

Abym umar艂 dla tego 艣wiata i zosta艂 mnichem.

Ka偶dy z nas ma swoj膮 drog臋.

Nie wydaje mi si臋, by twoja wiod艂a do klastoru.

Czego on ode mnie chce?

Dlaczego tak mnie do艣wiadcza?

Dziewaj膮c mnisi habit, nie uleczysz b贸lu.

Habit to nie banda偶 na rany.

Nie wiem, co mam poczu膰.

Zapomnij o swoim cierpieniu.

Zajmij si臋 Egle.

Jak?

Nie chce nawet na mnie spojrze膰.

Znajdziesz spos贸b, jak do niej dotrze膰. Nie poddawaj si臋.

Ona ci臋 potrzebuje, nawet je艣li sama my艣li inaczej.

Przeka偶 to pan Ferro.

Nie z艂oczy.

By艂am pomodli膰 si臋 przy grobie ojca.

Ju偶 ledwo pami臋tam jego twarz.

Ja te偶, ale wci膮偶 s艂ysz臋 jego s艂owa.

Je艣li my nie zadbamy, by pami臋膰 o nim przetrwa艂a, to kto?

Masz racj臋, ka偶e sporz膮dzi膰 malowid艂a w kaplicy.

My艣la艂am o czym艣 okazalszym.

Chcia艂abym ufundowa膰 ozdobny sarkofag nad miejscem, w kt贸rym ojciec jest

pochowany.

Je艣li nie masz odpowiedniego rzemie艣lnika, przy艣l臋 kogo艣 do Krakowa z

Nie ma takiej potrzeby. Samu funduj臋 ojcu na grobek.

Nie chc臋 si臋 z tob膮 k艂贸ci膰.

Najwa偶niejsze, by pami臋膰 o nim przetrwa艂a.

By艂 wspania艂ym w艂adc膮.

I dobrym m臋偶em.

Nigdy nie uchybi艂 matce nieobyczajnym zachowaniem.

Do czego zmierzasz?

Chyba wola艂by艣, by m贸wiono o twoich zwyci臋stwach i m膮drej polityce, miast

wypomina膰 ci s艂abo艣ci charakteru. Chcesz mnie urazi膰?

Napomnie膰, jak starsza siostra.

Wielko艣膰 kr贸la mierzy si臋 nie tylko jego skuteczn膮 polityk膮, ale r贸wnie偶 si艂膮

charakteru i uczciwo艣ci膮 wobec najbli偶szych.

Nie jestem ju偶 m艂okosem, El偶bieto.

Doskonale wiem, jak cenna jest ma艂偶e艅ska wierno艣膰.

Mi艂uj臋 Adelaid臋 i nigdy w niczym jej nie uchybi臋.

Mam nadziej臋, 偶e wkr贸tce b臋dziemy si臋 radowa膰 z narodzin dziedzica.

Adelaida zdaje ci si臋 szczerze oddana.

Dbaj o ni膮.

Prosi艂am, 偶eby艣 tu nie przychodzi艂.

Kiedy by艂em umieraj膮cy, ty by艂a艣 przy mnie.

Nie potrzebuj臋 twojej lito艣ci.

To nie jest lito艣膰, Egle. A co?

Wi臋c st膮d.

Wiele przez mnie wycierpia艂a艣.

Wzi膮艂bym na siebie ca艂y tw贸j b贸l, gdybym tylko wiedzia艂, jak.

Chcia艂bym ci pom贸c, jako艣 ul偶y膰.

Wiem, 偶e to wszystko przeze mnie.

Co mam zrobi膰, 偶eby艣 mog艂a spojrze膰 na mnie bez wzgl臋du? Powiedz.

Robi臋 dla ciebie wszystko.

Dajcie Audrey.

Tylko ona mi zada艂a.

Przysz艂a艣 sama?

Tak, tak.

Chocia偶 mog艂am przyj艣膰 do porz膮dku. Mo偶e by uprzemna艂a tu troch臋.

Nie chc臋, 偶eby kto艣 rusza艂 moje rzeczy.

Panie, przecie偶 to jest nie po chrze艣cija艅sku. Trzeba by艂o to na

pochowa膰. Tam go nie chcieli. To czaszka wisielca.

Wykona艂em te rysunki, kiedy studiowa艂em medycyn臋.

Tu jest oko.

A tak wygl膮da w 艣rodku.

Puszcz mnie! Zosta艅!

Ty艣 jest medykiem, panie?

Moja 偶ona od trzech dni nie mo偶e urodzi膰. Baba od porodu nie wie, jak jej

B艂agam ci臋, panie.

Zaklijam ci臋 na wszystkie 艣wi臋to艣ci.

Ratuj moj膮 偶on臋 i dziecko.

Panie!

Panie, zaczekajcie.

Powiedzieli mi, 偶e jedziecie szuka膰 Audry.

Tak, co prawda.

Gabi艂a te偶 posz艂a jej 艣ladem.

Dobrze, wiecie, panie.

Co czyha na samotn膮 niewiast臋 b艂膮kaj膮c膮 si臋 za murami?

Nie wiedzia艂em, 偶e ochmistrzej nie jest ci bliska.

Sam ruszy艂bym za ni膮, ale... Wiem,

masz obowi膮zki.

Je艣li znajdziecie jaki艣 jej 艣lad.

Wr贸c臋 z Gabi艂膮 i Audry.

Albo wcale.

Sp贸藕nili艣my si臋.

Nie 偶yje?

Podaj n贸偶.

Podaj n贸偶! Co chcesz zrobi膰?

Uratowa膰 cho膰 jedno 偶ycie.

Oszala艂e艣? Albo mi pomo偶esz, albo nic tu po tobie!

Wyjd藕.

Wyjd藕!

Pojedziemy drog膮 na po艂udnie.

Jad臋 z wami.

Zaczekajcie, czekajcie.

Nie trzeba mi wsparcia.

Chc臋 znale藕膰 Audra jak i ty, panie.

Mam zgody w贸jta, 偶eby rusza膰 z wami.

Jestem ich przyjacielem.

Pom贸偶 mi.

呕yje. To Bo偶y dar.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.