All language subtitles for Korona krolow odc 119

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku. M贸wi膮, 偶e kr贸lowa w臋gierska przyjecha艂a tylko na gr贸b

matki do Socza. Kiedy tw贸j przysz艂y m膮偶 ci臋 w tym zobaczy, o niemie jest

zachwytu. Ma艂偶e艅stwo to du偶a zmiana w 偶yciu, dlatego p艂ci l臋k. Ale to cz臋sto

zmiana na lepsze. Na lepsze? Wszak b臋d臋 z dala sama.

Je艣li jeszcze raz us艂ysz臋, 偶e dr臋czysz Helen臋, odkryle ci ucho. Powiedz,

kaza艂by艣 z rozmys艂em swoj膮 c贸rk臋 na cierpienie. Ty by艣 mia艂 gwarancj臋, 偶e

zyskasz w ten spos贸b pok贸j z krzy偶akami?

gdyby si臋 nie uda艂o tego uzyska膰 inaczej.

Czemu nie 艣niada艂a艣 z nami? Co ci dolega, siostro?

Nie, po prostu 藕le spa艂am, to wszystko.

Tak my艣la艂am o Andrzeju.

S膮dzi艂em, 偶e po naszej wczorajszej rozmowie... Nie my艣l i tak zaprz膮taj膮 mu

g艂ow臋, nie serce.

S艂usznie. Na tronie nie ma miejsca na uczucia.

W tej chwili nigdy nie wydb臋d臋.

Ale wiem, 偶e Andrzej ma by膰 kr贸lem i jak na kr贸la musz臋 na niego spogl膮da膰.

Czyli nie zabierasz go z powrotem na W臋gr臋. Ale samego te偶 go nie zostawi臋.

Co planujesz?

Mo偶ni Neapolu musz膮 wiedzie膰, 偶e Andrzej jest godny korony. 呕e sama kr贸lowa

w臋gierska za niego r臋czy.

Kr贸lowa, nie matka.

Planuje wyruszy膰 do Rzymu, a potem do Neapolu, 偶eby da膰 jemu wsparcie.

Kr贸lewskie.

Nigdy dot膮d 偶adna niewiasta nie zrobi艂a tego, co ty zamierzasz. Bo nie musia艂a.

Co robisz, 艂achudro? Myszy, myszy odganiam. Kucharz, kucharz.

A czemu nie gotowe?

Aundre przed dzwonami mia艂a wszystkie oskubane.

Jak ju偶 kaza艂 Mi艂kowi skuba膰.

Osz, ty, ja nie widz臋.

Kury skuba膰?

To Grzymka robota.

Ten gada艂, 偶e twoja.

I prawd臋 m贸wi艂. Ja nigdy nie k艂ami臋.

No to w ko艅cu, kt贸ry ma skuba膰?

Grzy艂ek.

Do艣膰 mam was obu. Jak jednego ubij臋, to b臋dzie mniejszy rozgardiaz. Panie, my

sami sobie rozdzielimy robot臋. Mi艂ek do skubania, ja malach nie przynios臋.

O, to ty si臋 ugadnij. O,

witajcie.

Widz臋, 偶e nie w por臋.

W kuchni zawsze gor膮c.

A ty艣 co?

Nagle uzdrowia艂?

Mo偶e Mara?

Mo偶e Gabija go wyleczy艂a?

Tak, dopiero zesz艂a do niego.

Do mnie?

A gdzie Gabija?

Nie wiem.

Trzymajcie go!

Stra偶臋!

Stra偶臋! Tu, tu!

Kazimierz m贸wi艂, 偶e pi臋knie haftujesz.

To mi艂o艣膰, 偶e wspomnia艂 ci o mnie.

Wyborne. Mam wiele czas, 偶eby si臋 doskonali膰. Nic innego nie zapi膮ta moja

Chcia艂abym m贸c powiedzie膰 to samo.

Ty?

Pani.

Kr贸lowa, kt贸r膮 wszyscy kochaj膮, kt贸r膮 nawet Kazimierz wspomina z szacunek?

Matka?

Tego ci nie pachnie za trosk臋.

By膰 matk膮 to te偶 utropienie.

To i troski, i nieprzespane noce.

Daj Bo偶e.

呕ebym chocia偶 jedna noc nie przesta艂a z powodu p艂aci膰 dziecko, a nie gory膰,

czego nie mam.

Kr贸lowa nie s艂yszy p艂aczu dziecka. Od tego s膮 mamki.

Ja ju偶 wszystko pochopowa艂am.

Zio艂a, maski, napary, specjalna strawa, modlitwa.

Nic.

Jeste艣 jeszcze m艂oda.

Urodzisz niejednego syna.

Tak s膮dzisz? Tak. Tak.

A gdy ju偶 b臋dziesz go mia艂a...

Dbaj o to, 偶eby sp臋dza膰 z nim jak najwi臋cej czasu. Tuli膰, piastowa膰.

Bo potem ci go zabior膮.

Mo偶e trafi膰 na nierzeczliwych ludzi, po艣lubi膰 okrutn膮 kobiet臋.

I nie zazna膰 nigdy mi艂owania.

Szkoda, 偶e tak p贸藕no ci臋 pozna艂am, pani.

Jest w tobie tyle m膮dro艣ci.

Nie by艂o sposobno艣ci.

Gdyby Kazimierz zapcha艂 mnie na pogrzeb, tw贸j m膮偶 by wyszed艂. Dajmy temu spok贸j.

O mnie nigdy nie zabiera.

Traktuje mnie jak jaka艣 przeszkoda.

Kazimierz na pewno mia艂 swoje powody. Nie mnie to ocenia膰. Ale siostra zna

Powiedz pani, czy on mnie mi艂uje?

M贸w.

Ma膰ku, znasz mnie. Przecie偶 ja bym krzywdy Gabii nie zrobi艂. Milcz! To ju偶

Cezjariusza pragniesz, nie do kuma.

Wiesz, gdzie jest Gabija?

Nie. Do ciebie sz艂a.

Co艣 jej zrobi艂? Nic.

Przecie偶 to moja krewna.

Sama?

Sama.

O, to ty powiedzia艂a艣, 偶e Gabija posz艂a Witautasa leczy膰, tak?

Ja?

Kiedy ja zdrow jestem.

Chory艣 ty?

Nie, panie.

Dlaczego ja mia艂bym co Gabii robi膰 i potem na Wawel wraca膰?

By膰 g艂upi?

Nie na tyle, 偶eby si臋 pod katoski top贸r pcha膰.

Katoski top贸r.

O Bo偶e.

O Bo偶e, lito艣ci.

Panowie, no nie oddawajcie mnie pod top贸r. Prawd臋 rzekli.

艁aski, lito艣ci, o Bo偶e. O Bo偶e, ja nic nie wiem. To Gabija tak kaza艂a gada膰.

艁aski.

I po co te pytania? Pani, a ty by艣 nie chcia艂a wiedzie膰, kiedy Jolanta

przyjecha艂a na dw贸ch? To by艂o na d艂ugo przed twoim 艣lubem. Nie jest rozs膮dnie

roztrz膮sa膰 tak dawne dzieje. Pani, m贸wi膮, 偶e to ty przyprowadzi艂a艣 Klara

komnata kr贸l. Wierzysz plotkom, 偶e kr贸lowa mia艂aby kupczy膰 dw贸rkami?

Wejd藕 si臋, 偶e mi艂ujesz.

偶e 艣luby z艂o偶one m臋偶owi s膮 trwa艂e i nierozerwalne. Co?

Nie.

Trwa艂e s膮 te, kt贸re kr贸l sk艂ada koronie i kr贸lestwu.

Nie jeste艣 偶on膮 mieszczanina, tylko w艂adcy.

Ale kr贸l to te偶 m膮偶.

Dlaczego tak bardzo starasz si臋 o syna?

呕eby mie膰 kogo mi艂owa膰. 呕eby mie膰 dziedzica.

G艂ow臋, kt贸ra poniesie koron臋.

Dlatego tak bardzo si臋 l臋kasz, 偶e go mie膰 nie b臋dziesz, bo to twoje jedyne

zadanie.

My艣lisz, 偶e mog艂abym teraz sprawowa膰 w艂adz臋, gdybym tak 艣lepo wierzy艂a w

przysi臋gi mi艂o艣ci i wierno艣ci?

I mnie...

Wybaczy艂a艣?

Historia wybaczy w艂adcy wszystko.

O ile jego kr贸lestwo ro艣nie w si艂臋.

Nikogo nie obchodzi b贸l ma艂偶onki. B贸l 偶adnej niewiasty.

Ale z tob膮 si臋 licz膮. Masz w艂adz臋.

Bo zawsze kierowa艂am si臋 rozumem. I tobie te偶 radz臋. Zajmij si臋 czym艣, zanim

staniesz si臋 ci臋偶arem. Ja tylko chc臋, 偶eby mnie mi艂owano. Nie jeste艣

Przesta艅 marzy膰 o mi艂owaniu.

Co mam robi膰?

Dogl膮daj ziem, za艂贸偶 miasto, pomagaj ubogim.

Przydaj si臋 na co艣.

艁adki, 艂adki, lito艣膰. Ja nic nie wiem, nic nie wiem.

Do艣膰 p艂acz臋, bo ci臋 ka偶臋 od razu do lochu wsadzi膰.

Kiedy ja nie wiem?

Co Gabi ja rzek艂a dok艂adnie?

Chce, 偶e musi i艣膰.

I 偶e to wa偶ne.

Dok膮d? Nie wiem.

Nie wiem. Grosz da艂a i kaza艂a powtarza膰, 偶e do Grywniak wita艂 ta zajedzie.

Mo偶e jak dostaniesz batem, to wi臋cej rzekniesz.

Nikt nie wiem.

Nic nie wiem.

Ja ten grosz oddam.

Ja ten grosz oddam. B艂agam.

B艂agam. 艁aski.

S艂yszysz? Kad idzie po ciebie.

Lito艣膰, lito艣膰. Co si臋 dzieje?

Krzyki s艂ycha膰 na zamku. Ubi膰 mnie chc膮 za Gabij臋.

Zrobi艂a艣 jej co艣?

Nie. Nie tak jak kaza艂a, gada艂a mnie, no.

Gabija nie posz艂a do Witautasa, ale dok膮d?

Nie chc臋 zdradzi膰. Bo nie wiem.

Egle, umi艂owana pani, ratuj. Ratuj, b艂agam, ja nic wi臋cej nie wiem. Nic nie

wiem. Nic wi臋cej nie wiem. Dobrze, dobrze, wierz臋 ci.

Ma膰ku, pu艣膰 si臋.

Wyjd藕.

Audra znikn臋艂a.

Teraz Gabija.

Pr臋dzej! Pr臋dzej!

Do wieczora tego nie zjesie.

Jest ta zjawica?

Zuza szkaradna?

Witajcie, J臋drzeju.

Bela? Jest.

Musia艂em jakogo艣 niewinnego przez przypadek 艣ci膮膰, 偶e mnie teraz tak B贸g

Co si臋 sta艂o? Ta baba.

Wszystko mi w domu powywraca艂a.

Chcia艂em z臋by rwa膰, narz臋dzi nie mog臋 znale藕膰.

Nie mie艣cia r臋ka mo偶e, gdzie jej Jela nie u艂o偶y艂a.

R臋ka? Ju偶 ja jej t臋 r臋k臋 przetr膮c臋.

No co si臋 tak gol膮czkujesz?

Przecie偶 baba musi po swojemu kalupie uk艂ada膰.

Ale to moja cha艂upa.

Jak偶e艣 j膮 wzi膮艂 pod dach, to wasza.

Ale tak si臋 偶y膰 nie da. To gorzej ni偶 na tortunach.

Tylko nie przetr膮caj od razu.

Wpierw nauczk臋 daj.

Kijem przez plecy.

Oj, naszykuje ja na ni膮 kij贸w.

Jeden nie starczy.

Myla!

St贸j! Tylko tak, 偶eby pracowa膰 dzi艣 jeszcze mog艂a.

Uwa偶aj na 艂apy.

bo ci si臋 po艂ami膮.

S艂ysza艂e艣?

Wybacz, pani.

Usi膮dziesz?

Pi艂a ci przynios臋.

Dzi臋kuj臋, Melo.

Nie tru膰 si臋.

Tego ma艂偶e艅stwa nic nie b臋dzie.

No by艂a jaka艣.

Inaczej wygl膮da.

Te偶 si臋 dziwuj臋, 偶e jeszcze siniak贸w nie ma.

Sp贸艂ka mia艂a by膰 gotowa na przyjazd kr贸lowa El偶bieta. Wybacz pani, krawcowe

zd膮偶y艂y poprawi膰. Nic mnie to nie obchodzi.

Dobrze, przeka偶臋, 偶e... Tuj, p贸jdziesz po Gabija. Mam nadziej臋, 偶e was strogo

uka偶e. Ale... Pani...

Gabi nie ma na dworze.

Odejd藕.

Jak to? Dlaczego ja nic o tym nie wiem?

Zagin臋艂a moja c贸rka. Gabia wyruszy艂a jej szuka膰.

Pe艂na nie jestem.

Ja tak mi przykro.

Dlatego b艂agam ci臋, pani, nie ka偶 Gabi.

Czyli nic nie wiesz?

A o chmistrzyni.

Litwinka, j膮 znasz pewnie.

Wujcie!

O, witaj Egle.

Maciek m贸wi艂, 偶e twoja c贸ra zagin臋艂a. Dot膮d nie wr贸ci艂a.

Ja kaza艂em pyta膰 o ni膮, ale wybaczcie, jeszcze nic nie wiem.

Zaraz.

Ostatnio Gabija pyta艂a mnie, czy m艂odej dziewki nie widzia艂.

Ona r贸wnie偶 znikn臋艂a.

Co? Gabija znikn臋艂a?

M贸wi艂em jej, 偶eby...

Poszuka艂a pod bocha艅sk膮 bram膮. Gdyby tam znalaz艂a Audry, ju偶 dawno by艂yby na

dworze.

Wybacz, Gabija nic nie rzek艂a, 偶e chodzi o tw膮 c贸r臋.

Chroni j膮.

Lecz przed czym?

Nie rzek艂a, 偶e planuje sama wyruszy膰.

Mam z艂e przeczucia.

Nie, Egle.

Nie martw si臋.

Znajd膮 si臋.

Obie.

Je艣膰 chcesz pewnie.

Ka艂dun ju偶 kilka krok贸w przed tob膮 chodzi.

W dobrym nastroju widz臋.

A czemu mam by膰 b艂臋d?

Bo ci臋 ob艂apia艂 ten wykl臋ty.

Ka艂d?

Przecie偶 ja za niego id臋.

M贸j on to co mo偶e ob艂apia膰.

Jelenka Szyd艂ek, i艣膰 na zmarnowanie?

A bo ja kiedy艣 lepiej mia艂am ni偶 teraz?

W Warszawie.

Ze mn膮. Co, nie pami臋tasz ju偶?

Dobrze nam si臋 razem 偶y艂o.

Co ty pleciesz?

Do roboty艣 mnie gna艂 jak konia. Po pysku pra艂e艣.

Ale nie tam patrzysz, gdzie trzeba.

A jak偶e艣 mi艂gi g臋ze razem uratowali.

Sam o zdrowiu.

Sam, sam, bo ci pieni膮dze odbisz, kupa.

Do Krakowa ci臋 zabra艂em.

Chyba jeno po to, 偶ebym ci...

pochodnie przed wozem nios艂a. Ale bra膰 ci臋 w kar臋 nie musia艂em.

No, serce mam dla ciebie.

Ca艂膮 drog臋 偶e艣 gada艂, 偶eby mnie w ko艅cu wilki zjad艂y.

To takie nasze 偶arty, no.

Przecie偶 ty je rozumiesz.

Nie.

Nie, drodzy.

Zadam. Po strada艂e艣 od tego 偶arcia pewnie.

Bardzo brakuje sprawy?

Nie no, na tym dworze k艂uje si臋 tak cz臋sto.

C贸偶, radz臋 zwraca膰 wi臋ksze baczenie.

Tak.

艢ciek, kt贸ry mi pokaza艂a艣, jest bardzo 艂adny.

Ciesz臋 si臋, 偶e mog艂am ci臋 czego艣 nauczy膰, Izo.

Jak偶e pr臋dko ucze艅 przer贸s艂 mistrza.

Jak dalece.

Panie posy艂a艂y po wino?

Tak, ale nie chcia艂am ofatygowa膰 samego podczeszego.

Wybacz, panie, 偶e odezwa艂am ci臋 od obowi膮zk贸w. Przy pracy wzmaga si臋

Wybacz, pani.

To nic wielkiego. To moja wina.

Ale ja powinienem bardziej uwa偶a膰. Wszystko przez b贸l. Od dw贸ch nocy nie

Co ci dolega?

G艂owa.

Matka do mnie wzi臋艂a na takie dolegliwo艣ci. Ka偶e je zaraz przynie艣膰.

przynios臋.

Dzi臋kuj臋.

To co, drugiego rwiemy?

Lepiej nie biega膰, gdy si臋 krwi膮 pluje.

Nie l臋kaj si臋, siadaj pr臋dzej. Ja nie l臋kam si臋.

Ka偶dy tak m贸wi. Kt贸ry?

Nie id藕 mi z tym, ja nie chc臋 z臋b贸w rwa膰.

To liczysz, 偶e ci same wypadn膮?

O meli przyszed艂em pom贸wi膰.

A.

Pyszka.

Ale dobry cz艂owiek. A ona... Zwa偶, co chcesz o mojej melce powiedzie膰.

Ratowa膰 ci臋 chc臋.

Ona dziewk臋 przeteczn膮 do 艂ez umia艂a doprowadzi膰.

Bo poczciwa.

Mo偶e jej dobr膮 drog臋 chcia艂a wskaza膰.

Wielkie serce.

Parobkowi r臋k臋 z艂ama艂a, jak nie chcia艂 towaru ustawi膰 po jej my艣li.

Silna wie, czego w 偶yciu chce.

Biskup Grot da艂 pieni膮dze na leczenie Ligensy.

Mela je ukrad艂a.

Miko艂aja na 艣mier膰 zostawi艂a.

Czy je偶eli G臋za 偶yje?

A po co wydawa膰 niepotrzebnie pieni膮dze na medyk贸w?

Zaradna jest ta moja Mela, no.

G艂owa wci膮偶 boli?

Niestety, pani.

Zio艂a od Lidze nie pomog艂y?

Tak my艣la艂am.

T臋 mieszank臋 przygotowa艂 brat Eliasz.

Medyk z Wawelu.

Zalej j膮 gor膮c膮 wod膮 i pij, kiedy b臋dzie zimno.

Pomo偶e?

Nie takiej g艂owy ratowa艂a przed b贸lem.

Wyczuwam dobrych ludzi.

A o takich warto dba膰.

Je艣li szukasz we mnie druha... Heleno!

Tak?

艢wi膮t naprosi.

Oczywi艣cie.

Dok膮d mnie prowadzisz?

Nie znam tej cz臋艣ci zamku.

Dlatego masz mnie za przewodniczk臋. Ale powiedzia艂a艣, 偶e ksi臋偶na mnie oczekuje.

To mam si臋 jej spodziewa膰?

Ksi臋偶na wpierw wkaza艂a, 偶e chcesz co z niej odj膮膰.

Co to oznacza?

呕e si臋 marudna, trac臋 czas z sob膮.

Nie umiesz przejmowa膰 podark贸w. Nie rozumiem.

Ksi臋偶na pragnie, by艣 dobrze si臋 czu艂a na naszym dworze. I nie odstawa艂a od

reszty.

W tej komnatie znajduj膮 si臋 przestaj膮ce 艣widnicy plasy.

R臋kawicz, ksi臋偶na nigdy nic nie rzek艂a na temat mojego stroju.

Jej nie wypada.

Dlatego poprosi艂a mnie.

Prosz臋.

Za podarki podzi臋kujesz przy wieczerzy.

Izo!

Bierz co艣 sobie, niebawem wr贸c臋. Nie zob艂agam, nie zostawiaj mnie tu!

Nie zobrosz臋 ci臋!

Otw贸rz drzwi!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.