All language subtitles for Korona krolow odc 118

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku. A mo偶e, wuju, naprawd臋 sta艂o si臋 co艣 powa偶nego?

Jaki艣 afront szykuje. W nagrod臋 za liczne zas艂ugi.

Nadaje soko艂贸w biskupowi krakowskiemu. Wszyscy wiemy, 偶e jeste艣 za jedna. A co

ja za jedna?

Helena jest najszlachetniejsz膮 niewiast膮, jak膮 dane by艂o mi spotka膰.

s艂ysza艂em, 偶eby艣 tak wypowiada艂 si臋 o jakiejkolwiek niewie艣cie.

Obud藕 si臋.

Obud藕 si臋!

Zabra艂a ci臋 szelba jedna!

Ale odechcesz mnie?

Zobaczy艂am przez chwil臋 jej twarz.

Jest tak pi臋kna, jak powiadaj膮.

M贸wi膮, 偶e kr贸lowa w臋gierska przyjecha艂a tylko na gr贸b matki do Socza. I dlatego

orszak taki skromny.

Skromny? Tyle woz贸w i konnych? A dw贸rek to by艂o chyba ze dwadzie艣cia. A taki

blask odbi艂, 偶e jeszcze mnie oczy bol膮. A nie wi臋cej ni偶 pi臋膰dziesi臋ciu konnych.

Dla kr贸lowej El偶biety to tyle co nic.

Musi nie jako kr贸lowa, ale jako siostra odwiedza膰 pap臋.

Dobrze prawisz, J臋drzeju. I kupc贸w ma艂o do orszaku przyst膮pi艂o. Wida膰, 偶e to

przyjazd taki raczej nag艂y. Ostatnio ich by艂o tylu, 偶e i dla mnie co艣 si臋

znalaz艂o.

Kupi艂em taki hak do wieszania.

Ale do艣膰 o pracy.

B艂yskotki pewnikiem b臋d膮 mieli.

Kupi臋 ci takie, 偶e baby b臋d膮 p臋ka膰 z zazdro艣ci, jak b臋dziesz sz艂a po ulicy.

Jak kr贸lowa.

Kr贸lowa? Tak.

Wygl膮dasz na zm臋czon膮.

Podr贸偶 ci臋 tak utrudzi艂a.

Pr臋dzej paplanina moich tw贸rek.

Wystarczy艂a droga z S膮cza na Wawel, 偶eby ulecia艂 ca艂y spok贸j, kt贸ry uda艂o mi si臋

uzyska膰 w murach klasztoru.

Na d艂ugo zajecha艂a艣 do S膮cza?

Na kilka dni.

呕a艂uj臋, 偶e nie mog艂am zosta膰 d艂u偶ej. Tam wszystko jest prostsze.

Jak wtedy, kiedy byli艣my dzie膰mi.

Dzi臋ki siostrom pozna艂a艣 liter臋.

Ty za to mog艂e艣 by膰 blisko rodzic贸w.

Brakowa艂o mi tam matki.

Wtedy, bo oddawa艂a si臋 mod艂om i medytacjom, a teraz bo... To si臋 dzieje,

El偶bieto.

Mi艂o艣ciwa pani, pali si臋 gdzie艣 Irzu?

Dopiero zawidzia艂a mi, jak Helena prowadzi艂a ma艂膮 Ann臋.

Dok膮d? Powiedzia艂a, 偶e id膮 pobawi膰 si臋 do auli, ale kto j膮 tam wie. To co tu

robisz? Czemu艣 nie posz艂a z nimi? By艂am na spacerze i przemoczy艂am buty.

Spiesz臋 si臋 je zmieni膰 i zaraz b臋d臋 w auli. Sama tam p贸jd臋.

Z艂apa艂a艣 mnie pi臋knie. Przyznaj si臋.

Podgl膮da艂a艣? Na pewno?

No dobrze, wierz臋 ci.

Widz臋, 偶e dobrze si臋 bawisz, m贸j skowronku.

W takim razie nie b臋d臋 przeszkadza膰.

To teraz ja zanikam oczy, a ty uciekasz.

Zawiadamiaj mnie tylko, kiedy dzieje si臋 co艣 z艂ego.

Szukam!

Egle, to s艂one si臋 nie nadaje na powitanie kr贸lowa El偶bieta.

Wyjd藕.

Tak, pani, jednak... Jednak jako brzemienna te偶 musisz prezentowa膰 si臋

dostojnie. Co sobie kr贸lowa El偶bieta pomy艣li o m贸j dw贸r?

I tak ma o nim ju偶 jak najgorsze zdanie.

Wybacz.

Ja?

Ja si臋 denerwuj臋.

A ty te偶 masz swoje gryzoty.

Wiem, 偶e brzemiennym cz臋sto zbiera si臋 na p艂acz.

Ja nie powinnam podnosi膰 na ciebie g艂osu.

Wybacz. Usi膮d藕, prosz臋.

Podj臋艂a艣 ju偶 decyzj臋?

Wracasz na zamek?

Mia艂a艣 s艂uszno艣膰, pani.

Powinnam zaczeka膰, a偶 Miko艂aj wr贸ci.

O ile wr贸ci.

I spokojnie z nim pom贸wi膰.

Wszak idzie o nasze 偶ycie i 偶ycie dziecka, kt贸re nosz臋 w sobie.

To dobra decyzja.

A teraz id藕.

Przebie偶 si臋.

Pozw贸l pani, 偶e nie b臋d臋 wita艂a z tob膮 kr贸lowej w臋gierskiej.

Egle, jestem pewna, 偶e Ligensa wr贸ci. Ju偶 raz wybra艂 ciebie zamiast ni膮.

Nie wygl膮da na kogo艣, kto cz臋sto zmienia zamiary.

Autor zagin膮艂.

Nie mog臋 poddawa膰 si臋 z艂ym my艣lom.

Nie teraz, kiedy wymodli艂am dla Andrzeja stawiennictwo naszej matki.

Wiem, 偶e m贸j syn jest ju偶 pod jej opiek膮.

Co艣 mu zagra偶a?

Przecie偶 nie jest od kilku miesi臋cy szcz臋艣liwym ma艂偶onkiem wnuczki kr贸la

Neapolu, czekaj膮cym na przej臋cie tronu po nim?

Niestety ma艂偶e艅stwo z Joann膮 nie jest udane, cho膰 tak m艂ode.

Andrzej nie b臋dzie pierwszym, kt贸rym po艣wi臋ca swoje osobiste szcz臋艣cie dla

posadzenia wp艂yw贸w swego kr贸lestwa. Wiesz o tym.

Wiem. Zatem w tym rzecz.

Andrzej 艣led艂 mnie rozpaczliwe listy.

Czuj臋 si臋 prze艣ladowany przez w艂asn膮 偶on臋 i jej krewnych.

Nie w smak im, 偶e chce przej膮膰 tron po Robertzie.

Najwidoczniej maj膮 swoich kandydat贸w. Nie chc膮 dopu艣ci膰 do koronacji.

Andrzej, jestem ca艂kiem sam.

Wszak zna ten dw贸r.

Mieszka tam, od kiedy sko艅czy艂... Sze艣膰 lat.

I ma 艂boku swych ludzi.

To gardka wobec t艂umu wrog贸w, kt贸rzy go tam otaczaj膮.

Ka偶dego dnia czuje, jak knuj膮 za jego plecami. Wsz臋dzie widzi wrogie

Martwi si臋 o w艂asne 偶ycie.

Nawet w艂asna 偶ona go nie szanuje.

To osoba z艂a i zepsuta.

Chcia艂by艣, 偶eby taki los spotka艂 twoje dziecko?

Zerbieto, wiem, 偶e to trudne.

Ale wychowano nas na w艂adzy.

I to nimi wpierw powinni艣my by膰 wobec naszych dzieci.

Dopiero potem ojcem lub matk膮.

By艂am tak zaj臋ta sob膮, 偶e nie spostrzeg艂am jej znikni臋cia.

Nie przestrzeg艂am. Czu艂am, 偶e z moim dzieckiem dzieje si臋 co艣 z艂ego.

My艣la艂am, 偶e Audry daje mi czas na ogarni臋cie wszystkiego.

Potem, 偶e ma du偶o pracy, a tymczasem... Od dawna jej nie ma?

W kuchni m贸wi膮, 偶e mija niedziela.

A co je艣li Audry podzieli los Violenty? Nie wolno tak my艣le膰. Trzeba ufa膰 Pan

B贸g.

Dzia艂a膰!

Ando, nie widzia艂am ci臋 jeszcze tak 艂akom膮.

Wybacz mi, panie, ale po tych kilku dniach w kosztorze nie umiem si臋

Przecie偶 mniszki nagotowa艂y dla nas mocno艣ci.

No, owszem.

Jednak jak jest zosyta w miejscu, gdzie post jest najwi臋ksz膮 cnot膮?

Najwspanialsza z kr贸lowych je samotnie? A gdzie kr贸l, kr贸lowa, kr贸lewny?

Wszyscy maj膮 jakie艣 sprawy.

Zreszt膮... Takie ciche powitanie bardzo mi odpowiada, nie przyjecha艂am po

splendor. Ale rada b臋d臋, je艣li ty dotrzymasz nam towarzystwa z Pytmirze.

Z najwi臋ksz膮 ch臋ci膮, mi艂o艣ciwa pani.

Polecam pierogi z grzybami.

Dzi臋kuj臋 bardzo.

Powiedz mi najja艣niejsza pani, co ci臋 sprowadza w nasze skromne progi? No

przecie偶 nie mi艂o艣膰 do pierog贸w.

Widz臋, 偶e co艣 si臋 trafi.

St贸j spokojnie, a dostaniesz nagrod臋.

Dzi臋ki Bogu, tu jeste艣.

Szuka艂a艣 mi pani?

Szuka Ma艂dra. Nie widzia艂a艣 jej?

Niestety.

Rz臋dnikiem znowu odezwa艂a si臋 w niej litewska krew.

Pogna艂a w knieje, celuj膮c z 艂uku do g贸rstw i zaj臋ty.

Znika艂a tak przecie bez s艂owa.

Nigdy! Teraz by mi rzek艂a.

Czy m贸g艂by艣... Popytam.

Rozejrz臋 si臋.

Dzi臋kuj臋.

Przeszukam Krak贸w z w贸jtem.

A je艣li b臋dzie trzeba, rusz臋 za miasto ze swoimi lud藕mi.

Jakie艣 k艂opoty, wiesz co?

Znamy k艂opoty, pani.

Nie mam do tego drygu.

Przy tym fragmencie obrusa b臋dziemy skaza膰 tych, kt贸rych nie lubimy. Na

Gunzelara Gunzelara.

Krz膮ca my艣l.

Ale nie mo偶emy pozwoli膰, 偶eby nasz obrus mia艂 nier贸wny wz贸r.

Helena, popraw ten fragment.

Co艣 si臋 stwierdza艂o, Helena?

Nie, nic.

Potrzebuj臋 za g贸rze za mocne piwo. Nie takie jak do wieczerzy.

Trzeba uwa偶a膰.

Zgadza si臋.

O tym pijecie we艂bie zakurzy.

Piwo mi do tego nie potrzebne.

Wystarcz膮 mi twoje dzi臋ki.

Musz臋 rada膰 do pracy.

Na pewno?

Korzytaj p贸ki mo偶esz.

A co?

呕eniszce?

Niewykluczone.

Tak by艣 by艂a zazdrosna? Ani troch臋.

Obawiam si臋 tylko, 偶e pani Ilza ka偶e mnie wych艂osta膰, jak zobaczy, 偶e jeszcze

nie zmieni艂am po艣cieli w jej 艂owlu.

Nie chc臋, 偶eby si臋 na mnie wy偶ywa艂a, jak na tej nowej dw贸rce.

Ilza wy偶ywa si臋 na kole, nie?

Wbi艂a jej ik艂臋 w palec.

Powiadaj膮, 偶e ta niewiasta jest spalona, ale 偶eby od razu... Id藕 ju偶.

To ci臋 ugryz艂o.

Zejd藕 mi do oczu.

Wyjd藕!

Przepu艣膰 mnie.

Wtedy nie b臋dzie zabawy.

A ty lubisz si臋 bawi膰, prawda?

Wejd藕 mi z drogi.

Lubisz dr臋czy膰 ludzi, czu膰 ich strach i bezradno艣膰.

Czego chcesz ode mnie, 艂ajdaku?

Ju偶 rzek艂em.

Pobawi膰 si臋 tob膮.

Tak jak ty bawisz si臋 Helen膮.

Nie odm贸wisz mi chyba tej rado艣ci.

Opuszczaj, bo zaczn臋 krzycze膰.

Spr贸buj.

Chcia艂e艣 mnie widzie膰, panie.

Jeste艣! Kaza艂em podstaczemu poda膰 najlepsze piwo. Wsiadaj.

Koncelu, nieraz dowiad艂e艣 ju偶 niezwyk艂ej odwagi.

Teraz r贸wnie偶 b臋d臋 jej potrzebowa艂.

Dla ciebie, panie, i dla ksi臋stwa zrobi臋 wszystko.

Nawet oddam 偶ycie.

A wolno艣膰?

J膮 te偶 umia艂by艣 po艣wi臋ci膰?

Wnios臋 i kajdany, je艣li trzeba b臋dzie.

Ma艂偶e艅skie tako偶?

Chc臋, 偶eby艣 po艣lubi艂 Agnieszk臋, siostr臋 ksi臋cia 呕aga艅skiego. W ten spos贸b zabr臋

z nim sojusz.

Wiesz, panie, 偶e ja dla ciebie w ka偶dy b贸j p贸jd臋.

Do ostatniego tchu b臋d臋 ci臋 broni艂, ale... Dworuj臋 z ciebie, druku!

Pojedziesz do 呕agania, ale z poselstwem.

Przedstawisz Henrykowi propozycj臋 mojego po艣rednictwa w r臋kowinach jego siostry

Agnieszki z ksi臋ciem Janem z Bawarii.

Czy on nie jest jeszcze przy matczynej piersi?

A jakie to ma znaczenie dla pos艂a艅ca?

呕adne, panie. Chcia艂bym tylko 偶el. Chc臋 wesprze膰 Henryka w ma艂偶e艅stwie jego

siostry z ksi臋ciem Bawarskim, bo to go wzmocni wobec Jana Luksemburskiego.

A ja dzi臋ki temu zyskam sojusznika.

Poj膮艂e艣?

Jakie pi臋kne.

Prawda, Leszbietko?

Rzeczywi艣cie, kundziu.

Dzi臋kujemy, ciotko.

Niech wam si臋 pi臋knie nosz膮.

Przemierz, kiedy tw贸j przysz艂y m膮偶 ci臋 w tym zobaczy, onie mnie jest z zachwytu.

Mo偶e wcale nie b臋d臋 chcia艂a mu si臋 podoba膰. Jak to?

No tak, bo jak sam b臋dziesz petny, na przyk艂ad z garbem, albo z wy艂upiastymi

oczami, to lepiej nie kusi膰 go sw膮 urod膮.

Jedno trzyma膰 z dala.

Ma艂偶e艅stwo to du偶a zmiana w 偶yciu, dlatego budzi l臋k.

Ale to cz臋sto te偶 zmiana na lepsze. Na lepsze?

Przecie偶 b臋d臋 z dala, bez siostry i ojca.

Sama.

Wkr贸tce poznasz twojego m臋偶a, urodzisz mu dzieci.

Mo偶e pojawi si臋 mi艂owanie. A je艣li nie?

To i tak b臋dziesz najwa偶niejsz膮 niewiast膮 w ksi臋stwie.

Zyskasz wp艂yw na 偶ycie swoich poddanych. Kto wie, mo偶e nawet na decyzj臋 m臋偶a.

A je艣li to B贸g wybra艂 dla ciebie t臋 drog臋, 偶eby艣 mog艂a zrobi膰 du偶o dobrego

bli藕nich, maj膮c w艂adz臋 ksi臋偶nej.

Odleg艂o艣膰 nie zabierze ci tego, co masz w sercu.

Dumy z tego, 偶e jeste艣 c贸rk膮 kr贸la.

Matka doda艂aby r贸wnie偶, 偶e wnuczkom pot臋偶nego Giedymina.

Widzisz, jak szybko si臋 uczysz?

Z ka偶d膮 w膮tpliwo艣ci膮, smutkiem czy rado艣ci膮 pisz do mnie.

Zawsze ch臋tnie ci臋 wys艂ucham, pomog臋.

Je艣li tylko b臋d臋 mog艂a.

A偶 偶al patrze膰, jak si臋 dr臋czy widz膮c krzywd臋 jednego ze swoich

syn贸w. Andrzej liczy ju偶 16 wiosen, a El偶bieta wci膮偶 traktuje go jak dziecko.

Prawo matki. Dawniej rozumia艂a, 偶e nie spos贸b skutecznie rz膮dzi膰 ulegaj膮c

sentymentom. Andrzej by艂 zaledwie pacholenciem, kiedy wys艂ali go do...

Na polu, by tam zapewni膰 sukcesj臋 tronu kr贸la Roberta. No ale to posuni臋cie nie

przynios艂o spodziewanych rezultat贸w. Wida膰, Neapolita艅cy nie chc膮 odda膰 tronu

w臋gierskim Andegavenom, cho膰 tak stanowi prawo i wola kr贸la Roberta.

Nie wszystkie cele udaje si臋 osi膮gn膮膰, ale czy to jest pow贸d, 偶eby roni膰 nad

nimi 艂zy?

Ci臋偶ko mi to m贸wi膰, bo kr贸lowa El偶bieta blisko jest mojemu sercu od dzieci艅stwa.

No ale my nie mamy powodu do zmartwienia.

Od kiedy uwaga kr贸lowej El偶biecy i Ludwika skierowana jest na zach贸d, my

doko艅czy膰 nasze sprawy na wschodzie.

Bez ich udzia艂u.

Wreszcie m贸wisz jak m贸j doradca, a nie spowiednik mojej siotry.

Uda艂o nam si臋 porozumie膰 z Dymitrem Dietk膮, kt贸ry panuje swojego nadania na

Rusi Halickiej, ale nie wiadomo jak... d艂ugo.

To bojar.

I nie wiadomo, czego si臋 mo偶emy po niej spodziewa膰. Ju偶 odprowadzi艂 Tatar贸w na

nasz膮 ziemi臋. A jak mu si臋 odjudzi?

I zrobi to jeszcze raz?

Chc臋 ostatecznie umocni膰 panowanie nad Rusi膮.

My艣l臋, 偶e lepszy moment, kiedy mo偶emy to zrobi膰 sami, bez udzia艂u W臋gr贸w, mo偶e

szybko nie nadej艣膰.

spa膰, kochanie.

Chod藕my.

Dobranoc, Anno.

Anno!

Helena opowie ci bajk臋 do snu. Na pewno zna tak膮, kt贸rej jeszcze nie s艂ysza艂a艣.

Obiecuj臋.

Do spania, ksi臋偶niczko.

Chod藕my.

Ale najpierw uk艂on.

Pami臋tasz?

Dobranoc. Zadomowi艂a艣 si臋 ju偶 na naszym dworze?

Pr贸buj臋.

W razie trudno艣ci, na przyk艂ad z jak膮艣 wredn膮 dw贸rk膮, s艂u偶臋 pomoc膮.

Mo偶esz si臋 wesprze膰 na moim rycerzkim ramieniu. Dzi臋kuj臋, ale zwyk艂am radzi膰

sobie sama.

A teraz wybacz, panie, ale musz臋 po艂o偶y膰 dziecko torb膮.

Panie? Siadaj, Gonca艂o.

Wyruszysz w Kuro艣wit. Je偶eli Henryk przyjmie propozycj臋, po艣le ci臋 do

aby艣 porozmawia艂 ze Stefano, mojego synu.

Nigdy sobie nie daruj臋, je艣li co艣 mu si臋 stanie.

Znowu my艣lisz o Andrzeju.

Pope艂ni艂am b艂膮d, pozwalaj膮c Karolowi wywie藕膰 go do Neapolu.

Odebra艂am mu dzieci艅stwo, a teraz rujnuj臋 m艂odo艣膰.

Czy偶 Neapol nie by艂 zawsze marzeniem twojego m臋偶a?

A teraz jest nim dla syna?

Ktokolwiek obejmie tam tron, b臋dzie w艂ada艂 spor膮 cz臋艣ci膮 Italii.

Nie chce mi si臋 wierzy膰, 偶e tak 艂atwo o tym zapominasz.

Ale dlaczego trzeba za to p艂aci膰 tak wysok膮 cen臋?

Ja r贸wnie偶 po艣lubi艂em osob臋, kt贸rej wcze艣niej nie zna艂em.

Ale nie musia艂e艣 opuszcza膰 miejsca, kt贸re by艂o ci domem.

Nie czeka艂 ci臋 niepewny los w obcym kraju.

Prowadzimy dziecinn膮 rozmow臋.

Wiesz dobrze, 偶e wszystko, co robimy, jest dla dobra ziem, kt贸rymi w艂adamy. I

rod贸w, z kt贸rych si臋 wywodzimy.

Powiedz, kaza艂by艣 zrozmys艂em twoj膮 c贸rk臋 na cierpienie?

Gdyby艣 mia艂 gwarancj臋, 偶e zyskasz w ten spos贸b pok贸j z krzy偶akami?

Gdyby si臋 nie uda艂o tego uzyska膰 inaczej.

To tak.

Nie wiem, do czego zmierza ta rozmowa.

Wiem, 偶e a偶 biedce b臋dzie dobrze na Pomorzu.

Bogus艂aw to powa偶any w艂adca.

A cz艂owiek?

Wiesz, jakim jest cz艂owiekiem?

Nie?

To sk膮d pewno艣膰, 偶e nie skrzywdzi twojej c贸rki?

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.