All language subtitles for Korona krolow odc 117

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku. B臋d臋 Twoim d艂u偶nikiem i s艂ug膮 do ko艅ca Twych dni.

Obud藕 si臋.

Obud藕 si臋, mi艂y.

Obud藕 si臋.

Obud藕 si臋!

Dzie艅 dobry, mi艂y.

Inspekcja Kr贸lewskiej Stra偶y, kt贸r膮 przeprowadzi艂em osobi艣cie, wskazuje, i偶

nale偶y zwi臋kszy膰 liczb臋 zbrojnych na Wawelu.

Dla zwi臋kszenia bezpiecze艅stwa waszej Kr贸lewskiej Mo艣ci powinni艣my wa偶ne

na zamku obsadzi膰 dodatkowymi stra偶nikami.

Cieszy mnie tw贸j zapa艂 do pracy, ale mam dla ciebie inne zadanie.

Zwo艂asz pilne spotkanie.

Jak tylko sko艅cz膮 si臋 posila膰, przywo艂asz mi i Ja艣ka, Pe艂k臋 i Hermana.

Jana. A!

Gdyby biskup Grot zas艂ania艂 si臋 jakimi艣 wa偶niejszymi sprawami, masz go

przyprowadzi膰 cho膰by i pod stra偶膮.

Ale jak to co si臋 wydarzy艂o?

Ta艅cowali艣my ca艂膮 noc, potem figlowali艣my na sianeczku.

Rzek艂e艣, 偶e mi pi臋kna.

Tak gada艂em?

A co by艂o dalej?

Za r臋k臋 mnie wywlok艂a艣.

Wida膰, 偶e 艣pieszno ci by艂o.

I?

I rzuci艂e艣 mnie na siano.

Piln臋 si臋 na w艂asn膮 matk臋, 偶e nic z tego nie pami臋tam.

Ale jak偶e to?

Rado艣膰 mia艂e艣 tak膮 jak i ja.

Ale znam spos贸b, 偶eby艣 sobie przypomnia艂, co by艂o w nocy.

Poczekaj.

Musz臋 to sobie wszystko przemy艣le膰. Ale co tu jest do my艣lenia?

Zna膰 tylko do jednego ci by艂a potrzebna.

Ale偶 Melu.

Melu.

Nie.

Przenie艣 艣niadanie do komnaty, Ilso.

Nie doczeka艂am si臋 ciebie wczoraj. Wybacz najdro偶sza.

Dlaczego nie przyszed艂e艣?

Czekaj, wiem.

O c贸偶 tym razem?

Pr贸bowa艂em nak艂oni膰 Henryka do rz臋ku z ksi臋偶膮 呕aga艅sk膮.

Ale bez skutku.

呕aden m臋偶czyzna nie lubi, kiedy mu si臋 co艣 narzuca.

Tak.

Ale tym razem to co艣 wi臋cej ni偶 zwyk艂a przykora.

Pozw贸l, 偶e ja z nim pom贸wi臋.

Nie.

Henryk nie jest jedyn膮 dobr膮 parti膮 na naszym dworze.

Mo偶e o偶enimy kt贸rego艣 ze 艣widnickich m膮偶nych?

Kt贸rego?

Mo偶e kuncela?

On jest ci pos艂uszny.

Tak, ale ksi臋偶y 偶aga艅ski nie uzna go za godnego twojej siostry, Agnieszko.

A je艣li obdarujesz go w艂o艣ciami?

Zdaj臋 twoje zainteresowanie, ale mo偶e porozmawiamy o tym p贸藕niej.

Na wzmocnienie.

Cho膰 widz臋, 偶e si艂y ci臋 nie opuszczaj膮.

Dzi臋kuj臋.

Ch臋tnie si臋 napij臋.

D艂uga droga przed nami.

Tak, pani?

Chcia艂am ci臋 zapyta膰 o g贸rskie wnictwo.

Pozwol臋 sobie powiedzie膰, 偶e jest swobodniej ni偶 na Wawelu.

A ksi臋偶na Agnieszka?

Jak膮 jest pani膮?

Jest wspania艂膮 niewiast膮, pani.

Zast臋puje matk臋 ksi臋偶niczce Annie.

Pe艂na jej na dworze. Nie masz si臋 czego obawia膰.

Dzi臋kuj臋.

Pani?

Skosztujesz?

Nie, dzi臋kuj臋. Nie mam ochoty na maliny.

S膮 bardzo dojrza艂e.

W takim razie tam jest zjedz, Panie.

Czy mog臋 s艂u偶y膰 waszej kr贸lewskiej mo艣ci?

Gdzie pismo dla biskupa Grota?

Jeszcze nie gotowe.

Sk膮d? Po prostu pergamin jest. Ten nispo艅 zaspa艂, dopiero to zacz膮艂 prac臋.

Wezwa艂em biskupa tylko po to, by uraczy膰 go tym pismem.

Nie chcia艂bym straci膰 takiej okazji. Nie b臋dziesz musia艂 zmienia膰 swoich plan贸w,

panie. Je偶eli nie b臋dzie gotowa na czas, ka偶 go wych艂osta膰.

Kazimierz potraktowa艂 mnie jak byle s艂ug臋.

C贸偶 to za porz膮dki nasta艂y na Wawelu, 偶eby biskup nie m贸g艂 spokojnie si臋

pocieli膰. A wuj wie w jakiej sprawie to spotkanie? Jakbym wiedzia艂, to bym si臋

tak nie spieszy艂. Ten m艂okos, kt贸ry zast臋puje Ligenz臋, nic nie chcia艂 rzec.

ciekawe, dlaczego Ligenza straci艂 jej rz膮d.

Wszystko jedno, lepiej, 偶eby go odzyska艂. On by mnie nigdy tak nie

Nie ma nic gorszego.

ni偶 uboga szlachta, kt贸ra nagle dostanie si臋 na dw贸r. A mo偶e, wuju, naprawd臋

sta艂o si臋 co艣 powa偶nego i kr贸l potrzebuje twojej rady? Ty ju偶 g艂upi

Kazimierz pr臋dzej by umy艣lnego pyta艂 o rad臋 ni偶 mnie.

Jaki艣 afront szykuje.

Gospodarzu, postaw mieda, odasz nas kawa艂kiem chleba.

Pi臋kno 艣wituje.

Jan jest panna wiotka pi臋kna, Przeda艅 si臋 nie l臋kam,

艢witu ani 艣piewu.

Podejd藕 mi艂y do mnie blisko, Moje ci臋 wch艂onie ognisko,

Nie wch艂oniesz od tego.

J臋drzeju, ja ci dam kwa艣nego mleka na frasunek.

Lepsze ni偶 piwo.

Dzi臋kuj臋 ci, Maru, za wszystko.

O w艂a艣nie, mia艂em ci臋 wola膰.

Jak sko艅czysz ucz膮ta膰 to, bierz si臋 za 艂uskanie fasoli. A witajcie, Kacie.

Wy ju偶 na rodach?

A gdzie chmisz po wczorajszych chulankach?

A zas艂u偶y艂em sobie.

Ja tam od razu zas艂u偶y艂em.

Za koniecznie wylewa艂e艣, ale przynajmniej nie awantuchowa艂e艣 si臋 jak

psiakrew. Wola艂bym si臋 wda膰 w b贸jk臋.

G臋ba po tygodniu wydobrzeje.

A to, co zrobi艂em zesz艂ej nocy, na zawsze zmieni moje 偶ycie.

Co niby takiego?

Co tak starczysz?

Pasol臋 luzka膰?

No, bo w艂a艣nie mia艂am po was i艣膰, 偶eby艣cie pokazali, czy z tego worka

czy z nowego. A ty mi to wygadujesz.

W woku pod 艣cian膮 stoi goch. Id藕my st膮d.

Ju偶.

Czaka baba.

A ja j膮 musz臋 po艣lubi膰.

Co?

Czemu? Tak mi honor nakazuje.

Czemu jej co艣 obiecane艣? Nie.

To co 偶e艣 zmelowa艂?

Wczoraj w nocy.

Na sianie.

Figlowa艂em.

Ale nic z tego, co mi rzek艂a, nie pami臋tam.

呕eni膰 si臋 powinienem.

Od dawna szuka艂em swojej po艂owicy.

Ale czy mela dobra b臋dzie?

No i czy mi si臋 spodoba jako kobieta?

Bo jak Boga kocham, wczorajszej nocy nic nie pami臋tam.

A kiedy druhu te pigle si臋 odbywa艂y?

Kr贸tko po p贸艂nocy zasn膮艂e艣 w karczmie.

A nad halem, jak wszyscy go艣cie wyszli, to by ci臋 z mszczujem we dw贸ch na sianie

u艂o偶yli. A to lecz a偶 mi艂o. Ale nabra艂a ci臋 szelba jedna.

Kwa艣ne mleko dla ciebie.

Dzi臋kuj臋.

A to baba.

Nie

m贸j

drogi, nie rozumiem. Dlaczego o tym, kto ma si臋 opiekowa膰 Ann膮, dowiaduje si臋

ostatnia. Zrozum, Agnieszko. Odmowa przyj臋cia Heleny na nasz dw贸r zosta艂aby

przyj臋ta. Je艣li ta Helena chcia艂a skrzywdzi膰 kr贸lewskie c贸rki, ma si臋 nie

zbli偶a膰 do Anny.

Dlatego na Wawel pojecha艂 Buntel.

Nie rozumiem.

Pos艂a艂em go, aby oceni膰 sytuacj臋. I w razie braku jego akceptacji mia艂 nie

zgodzi膰 si臋 na przyjazd Heleny do 艢widnicy.

S膮 jakie艣 wie艣ci?

Kaza艂em mu niezw艂ocznie wraca膰, wi臋c mam nadziej臋, 偶e ujrzymy go niebawem na

zamku. Oby samego.

Kantlerzu, to mo偶e powiesz nam, jaki jest pow贸d tego spotkania?

Witaj, Ania.

Ciesz臋 mnie, 偶e uprzejmie przyj膮艂e艣 moje zaproszenie.

Wam r贸wnie偶 dzi臋kuj臋, 偶e tak rych艂o przybyli艣cie na me wezwanie.

Zdarzaj膮 si臋 mi臋dzy nami r贸偶nice zda艅.

Mamy r贸偶ne pogl膮dy na polityk臋, ale zawsze trwali艣cie przy mnie jako

wierni przyjaciele i m膮drzy doradcy.

Nie m贸g艂bym sobie 偶yczy膰 lepszych ludzi.

Chc臋 zako艅czy膰 nasz niefortunny sp贸r, Janie.

Czy to oznacza, 偶e odst膮pisz od lokacji Soko艂owa?

Nie. Osada Soko艂贸w na gruncie wsi Sokolniki otrzyma艂a w艂a艣nie stosowny

W takim razie jak chcesz zako艅czy膰 nasz niefortunny sp贸r?

W nagrod臋 za liczne zas艂ugi, a w szczeg贸lno艣ci za starania o pok贸j w

krzy偶akami, nadaj臋 Soko艂贸w biskupowi krakowskiemu, by w艂膮czy艂 go do swych

sto艂owych.

Czyli nie musz臋 si臋 偶eni膰 z Mel膮.

To j臋zowate i leniwe babsko.

Ale sprytu jej nie brakuje.

Niedocenia艂em jej.

Ale z drugiej strony wypatruj臋 偶ony od dawna.

A jak si臋 sama pojawi艂a, to my艣l臋 tylko jak si臋 wykr臋ci膰.

Oszustwo to dobry pow贸d, 偶eby si臋 wykr臋ci膰.

Ale dzi臋ki temu nie musz臋 nic wymy艣la膰, proponowa膰, stawa膰 w konkursie.

Odk膮d ci臋 znam, zawsze m贸wisz o swych kl臋skach z niewiastami. Ale chyba nie

s膮dzisz, 偶e t臋 sytuacj臋 mo偶na nazwa膰 szcz臋艣liw膮 odmian膮 losu.

Sam nie wiem.

Zwariowa艂e艣? Baba ci臋 oszukala, a ty s膮dzisz, 偶e to znak, 偶eby si臋 z ni膮

Nic dobrego z tego nie wyjdzie.

Wiem, no.

Popatrz na mnie.

Mam 68.

I jako艣 si臋 trzymam.

No.

Jak wybierzesz niew艂a艣ciw膮, przepadn臋 si臋.

Jutro przywioz膮 mi贸d.

Od艂o偶臋 ci dzban na pociech臋.

Dzi臋kuj臋.

A mog臋 ci臋 jeszcze o co艣 prosi膰?

M贸g艂by艣 na razie nie m贸wi膰 Meli, 偶e wie mojej k艂amstwie?

Nasza wysoko艣膰?

Oto Helena, c贸rka Przybys艂awa Borkowica z Wielkopolski.

Witaj na naszym dworze, Helena.

Dzi臋kuj臋 za zaproszenie i przyj臋cie mnie na 艢widnicki dw贸r.

S艂ysza艂am od ojca, 偶e 艢widnica to pi臋kne miejsce, ale teraz wiem, 偶e ojciec m贸j

by艂 nader po w艣ci膮gliwych s艂owach.

Pani?

Pani?

Powinna艣 odpocz膮膰 po d艂ugiej podr贸偶y.

Ilza odprowadzi ci臋 do komnaty.

Dzi臋kuj臋 pani.

To co si臋 dzia艂o na Wawelu?

Kr贸l Kazimierz wypytywa艂 o sytuacj臋 z ksi臋ciem Grzega艅skim.

I co mu powiedzia艂e艣?

呕e rozmowy trwaj膮 i wszystko jest na dobrej drodze.

Bo m贸j pan zawsze osi膮ga to, co sobie zamierzy.

Doskonale.

Co艣 jeszcze?

Przywioz艂em Helen臋.

A jest odpowiedni膮 osob膮 do opieki nad ksi臋偶niczk膮 Ann膮?

Tak. No moje oko.

Boj臋 si臋, Guntheru, 偶e twoje oko mog膮 zosta膰 za艣lepione jej urod膮.

Nie.

Ja wol臋 p膮kniejsze niewiasty.

Ale je艣li nie upasz mojemu os膮dowi, panie, zasi臋gn膮艂em j臋zyka u Ja艣ka z

Milsztyna. On rzek艂, 偶e r臋czy zacholena.

Tak?

To dlaczego si臋 jej podbywaj膮 z Wawelu?

P贸ki co b臋dziemy j膮 trzymali z dala od ksi臋偶yczki.

Obiecali艣my, 偶e przyjmiemy j膮 na dw贸r. Nie obiecywali艣my w jakim charakterze.

To, co gadaj膮 o Helenie, to pospolite plotki.

Nawet je艣li kiedy艣 mia艂a chwil臋 s艂abo艣ci, teraz zas艂uguje na szacunek i

zaufanie.

Helena jest najszlachetniejsz膮 niewiast膮, jak膮 dane by艂o mi spotka膰.

Nigdy nie s艂ysza艂em, 偶eby艣 tak wypowiada艂 si臋 o jakiejkolwiek

Dobrze, zatem miej na ni膮 oko.

Nosisz cienki pas do sukni.

艢widnicy to ju偶 nie modne.

Dzi臋kuj臋.

Zlec臋, aby mi zrobiono pas podobny do twojego.

S膮dzi艂am, 偶e dw贸rka z Krakowa b臋dzie mia艂a bardziej okaza艂e stroje. Przykro

偶e ci臋 zawiod艂am, ale ja nie jestem z Krakowa, tylko z Wielkopolski.

A my s艂yniemy z naszej skromno艣ci.

Raczej ze sk膮dstwa.

A dlaczego to powiedzia艂a艣?

Takie zwyczaje panuj膮 na 艣widnickim dworze?

Przesta艅 udawa膰.

Wszyscy wiemy, co艣 ty zajedna.

A co ja zajedna?

Szalona Helena, co porwa艂a kr贸lewskie c贸rki.

Nie jestem dumna z tego, co zrobi艂am, ale odpokutowa艂am ju偶 swoje czyny. Innym

mo偶esz mydli膰 oczy.

Ale ja nie pozwol臋, by艣 cho膰 dotkn臋艂a ksi臋偶niczki Anny. Zrobi臋 co ksi臋偶na

rozka偶e. Zosta艂am tutaj zaproszona.

Zaproszona? Od niedzieli o niczym innym nie m贸wi si臋 na dworze, jak o tym, 偶e

pozbyto si臋 ciebie z Wawelu naszym kosztem.

Nikt ci臋 tu nie chce.

Przesta艅 mnie sam膮.

Musz臋 si臋 od艣wie偶y膰 po podr贸偶y.

Przywyknij. Ju偶 zawsze b臋dziesz sama.

No masz.

Melu!

Dzie艅 dobry.

Teraz mam du偶o pracy na dworze, wi臋c w tej kwestii daj臋 ci woln膮 r臋k臋.

I przepraszam za rozgardiarz.

W domu zawsze brakowa艂o kobiecej r臋ki.

Ale tak nagle?

Nie martw si臋, Melu.

Nie b臋d臋 ci臋 bi艂.

Zbyt cz臋sto.

Andrzeju, ale jest co艣, co... Ano, w艂a艣nie, Melu.

A no.

Dok膮d idziesz, J臋drzeju?

Do w贸jta i da膰 na zapowiedzi.

To艣 si臋 doczeka艂a.

Nie wiem, gratulowa膰 czy wsp贸艂czu膰.

B臋dziesz 偶on膮 kata.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.