All language subtitles for Korona krolow odc 116

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku.

Dziwnym mi się zdaje, że dwórka samej królowej i do tego wielkopolanka woli

naszą świdnicę od Wawelu.

Przed czym uciekasz, pani?

Próbuję uciec przed twą ciekawością, panie, ale nie mam dokąd.

Kiedy rozkażesz popas, panie?

Jeszcze nie teraz.

Ledwieśmy wyruszyli. Konie, jestem niezmęczony.

A niewiasta?

Niewiasta? Niech lepiej przywyknie do trudów podróży, skoro i do Świdnicy tak

pilno.

Mnie też spieszno.

Dość już z mitrężyłem czasu na zachcianki księżnych.

W czym to dwórka z Wawelu lepsza od świdnickich niewiat? Niech mi kto powie.

A więc?

To nic.

To tylko znużenie.

Zrobiłam, jak mi Eliasz kazał.

Zostałam w łożu i już mi lepiej fajnie.

Chętnie dotrzymam ci towarzystwa, jeśli taka twoja wola.

Wiem, że to nie z powodu twojej zdrowia i dziecko. Ukrywa się od kilku dni na

Wawel.

Chodzi o Mikołaje, prawda?

Gabija coś rzekła?

Nie musiała.

Służba po kontach szepcze.

Wszyscy mówią, że marszałek... Ja nie wiem, ile w tym jest prawdy, ale...

mnie.

Ale co rzeczywiście papież napisał?

Że jest mi wdzięczny za rozpoczęcie rokowań z krzyżakami.

To chyba dobrze.

Czy ja kiedykolwiek do tych łajdaków się łasiłem, żeby mnie, Grotowicowi, takie

zasługi przypisywać?

Prędzej bym język dał sobie uciąć, niż bym miał z nimi paktować.

Wój wybaczy, ale ja nic a nic nie pojmuję.

Czytaj uważnie, Paszku, co tu jest napisane.

I darujmy sobie łacinę, tłumacz od razu na polski.

Drogiemu synowi Janowi, biskupowi Krakowskiemu, pozdrowienia i apostolskie

błogosławieństwo. Klemens odnosi się tutaj do listu, który dostał od

Ci zbrodniarze zapewniają w nim, że dzięki wstawiennictwu polskiego kościoła

są na dobrej drodze do zawarcia wieczystego pokoju z Kazimierzem.

Zatem arcybiskup Bogoria wypełnił swą misję zgodnie z wolą króla.

No zaiste to jemu należą się pochwały. A za co tu chwalić?

Za to, że z mordercami będziemy się układać?

Kazimierz Boga w sercu nie ma, gdyby to jemu brata ubili. Zwoja przemawia żądza

zemsty. A król Kazimierz patrzy na sprawę zlotu ptaka. Dam ja ci zaraz

ptaka, orle jeden.

Trzymaj się lepiej swoich rzędy, bo cię odeślę do domu. Jak będziesz takie drdy

mały prawił.

Wolałabym wrócić na Wawel.

Zamieszkać z dwórkami, tak jak dawniej.

I zostawić dom, który słusznie ci się należy?

To dom Mikołaja.

I cóż tego?

Darował ci go, zapomniałaś?

Tego, że Ligęza jest ojciec twoje dziecko, nic nie zmieni.

Nie chcę mu nic zawdzięczać.

Jesteś dumna.

Ale to nie wystarczy, kiedy urodzi ci się dziecko.

Niewiasta powinna mieć mąż, który za nią stanie.

Bo nawet tutaj, pod królewska opieka, nie wszyscy będą wam przychylne.

To co mam czynić?

Zostać w jego domu.

Pozwolić Mikołaju wrócić, jeśli o to poprosi.

Może jeszcze nie jest za późno.

Moja matka też nie potrafiła wybaczyć.

Dlatego ją straciliśmy.

Marła ze zgryzoty?

Wróciła do Turinga.

A ja...

Oczan i mała Elisabeth zostaliśmy z ojcem w Hesji. Nie mogła zabrać dzieci,

jeśli chciała być wolna.

Za jej wolność nam przyszło zapłacić.

Czasami nie można inaczej, choć później.

Do dziś żałuję, że zostawiłam Audry na Litwie.

Drugi raz nie popełnię takiego błędu.

Więc jeśli się zgodzi pani, żebym została na dworze z dzieckiem... Masz

zgódę.

Ale pamiętaj, nie zawsze będę mogła was chronić. Zatem rozważ moje słowa.

Jeśli jest jeszcze szansa na pojednanie, nie odbieraj dziecku ojciec,

a sobie męska ręka.

Stać! Czas napoić konie.

Jak długo tu zostaniemy?

Tyle, ile trzeba.

Ja nie chwili dłużej.

Zgłodniałam.

Chlustu na ogień przynieście.

A ty sykuj jadło.

Wszczekaj coś w rzeku.

Niedoczykanie.

Wszczekaj, bo ci kości porachuje. Taki szardy? To chodź, sprawdzimy kto leci.

Dość!

Chróstu mieliście szukać, a nie zwady.

Nie godzi się przyszlaściancem mieczem wymachiwać.

Chyba, że w jej obronie.

Tak, panie.

Wybaczcie.

O! Jesteś, pani.

Myślałem, żeś za nie mogła.

Już najlepiej.

Widziałeś Audry?

Od kilku dni jej nie było.

O chmistrzyni mówi, że przy mafie chodzi.

To znaczy, przy was, pani.

A Gabi, a gdzie?

A ja tam nic nie wiem.

Ale wydaje mi się, że pora odwitał tata.

W Krakowie?

A to nie wiecie?

Zbójc tego napadli w karczmie leży przy drodze na Sandomierz.

Podobno tamtejż karczmasz posłał parobka po Gabije, żeby się rannym zajęła. No,

być to przyrodzina.

Nic mi nie mówiła.

Czy nie widziałaś Autry? A może razem poszły?

Agnieszka, wdowa po Oleszko Radziworskim. Nie wyszła ponownie z amą.

Ale stara się o nią książe Brzewki.

Musimy działać szybko.

Sądzisz, że Henryk z Żagania oddałby siostrę bratu Bolka?

Mariasz ze Świdnicą to dla niego korzyść.

Chyba nie jest tak głupi, by nie rozumieć, że tylko my możemy mu pomóc w

wojny z Luksemburczykami.

No i Kazimierz.

Zależy mu na odzyskaniu Głogowa.

I potrzebuje sojusznika. Otóż to.

A nam zależy na tym, żeby nie złożył hołdu Czechom.

Przez orzenek Henryka z siostrą księcia Szakania, Bolko zyskałby sprzymierzeńca.

Ale czy brat Bolka się zgodzi?

Nie musisz, panie, prosić protonotariusza o pośrednictwo. Ja sam

do Jawora, choćby dziś.

Doceniam twój talent w rokowaniach, Mikielu, ale pozwól sobie przypomnieć.

że to ojciec naszego Petera, Koneman Sedlic, cieszy się względami na dworze

mojego stryja.

Dlatego nikt lepiej niż Sedlic sobie nie nadaje się do tej misji.

Racja. Choć po prawdzie wątpię, aby stary Sedlic poparł twoją sprawę.

Jeśli z tym go przekona.

No, o wilku mowa.

Mówiliśmy o tobie, Peterze.

Podjąłeś się mediacji na dworze mojego stryja, więc chciałem, żebyś ruszył do

Jawora. Raz będę spełnić twą wolę, panie.

Tym bardziej, że dawno ojca nie widział.

Teraz jednak chcemy poruszyć inną kwestię.

Słucham. Mamy sposób na złamanie oporu Henryka Żakańskiego.

Aby lepszy niż Lipoński i Gunstera.

Owszem.

Sposób stary i zazwyczaj skuteczny.

Małżeństwo.

A kogoż to chce się trwać? A ci z kim? Bo chyba nie mnie, skoro już żona.

Twojego brata.

Piotrą Henryka z Żagania. Też Agnieszką.

Tak was uczył?

Wasz idealistki mieść? Giovanni mu było.

Tak, pani.

Naprawdę pięknie robisz ten pasaż.

Ja nigdy nie miałam takich zdolności w tańcu, chociaż Giovanni bardzo się

starał.

Widzę, że mojej pani brakuje dworckich rozrywek. Trzeba nam urządzić tańce.

Jeżeli taka jest twoja wola, panie. Ale na dziś wystarczy.

Zostaw nas samych.

Radię w tym widzieć cię w lepszym nastroju.

Czy twoja słabość minęła?

Tak, mężu.

Wciąż wiedziasz, dlaczego nie radujesz się na mój widok.

Powiedz mi, Adelaido, jak mam cię rozweselić?

To nie wesela mi cieba, tylko miłowania.

Ostatnio byłeś dla mnie bardzo oschły.

Wybacz, że ostatnio nie okazywałem ci czułości.

Czasem zapominam.

O czym?

Że uczucie trzeba pielęgnować jak...

Delikatny kwiat każdego dnia.

Miłuje cię nad życie, więc tego ci nie brak.

Słyszysz te ptaki?

Powietrza ci trzeba.

Czy spacer we dwoje poprawiłby ci humor?

Pierwszym jego kopie skruszyły.

A gdyśmy się na ziemi potem za bary wzięli, nie wytrwał nawet jednej

A ponoć dumą rycerstwa jest odwożona.

Ale samemu Janowi Luksemburskiemu nawet ty, panie, nie dałbyś rady. Za młody

wygrywał wszystkie turnieje.

Jego już nie sprawdzimy, bo starzec z niego.

I mówią, że ślepy.

Z jego synem Karolem winieneś się zmierzyć.

Jeśli mnie Bolko na turniej do Pragi puści, pokażę Młokosowi, jak walczą

świdnicy rycerza.

Może siły i odwagi ci nie brak, panie, ale rozum owszem.

Matka cię nie uczyła, że jak się je, to się nie gada.

W boku, bo ta w pośrodku jest mięsiwo. I zetrzyj na to.

Jak zechcę. Nie będzie mi baba mówiła, co... O, witajcie. Już z kościoła

wyszli, niebawem tu będą.

Przyniosłam łakocie na weselną ucztę. O, dziękuję.

Zasiadajcie.

Opowiadają, że Dobruszka to dziewka wszeteczna.

Wiesz coś?

Nic ci nie powiem. Byłeś głupia. Trzymaj.

Zamilknij nareszcie i przestań pleści patrzeć.

Dobruszka to uczciwa niebiasta.

A co było minęło?

Teraz to ona już zamężna i należy jej się szacunek, a i tyczka przy niej się

ustatkuje. O, to chyba oni.

Miła moja, nalej piwa naszym kompanom. Będziem się weselić.

A, dam ci piwa, dam.

Nic, poniu.

Dalej mi tą kołyskę strugać, bo ja chcę.

Katu cię oddam, to on będzie wiedział, co zrobić.

Tylko nie katu. Duszko.

Dobruszko. Zrobię wszystko, co każesz.

Wszystko? Tak.

Piwa Dobruszko!

Piwa! Piwa! Piwa!

Piwa!

Piwa! Piwa!

Piwa! Piwa! Piwa! Piwa! Piwa! Piwa! Piwa! Piwa! Piwa! Piwa! Piwa! Piwa!

Piwa!

Piwa!

Zaszalajcie, płaszczem, płaszczem.

Może kurczaczka? Nie, nie, nie, ja bym się to wystawiła.

Do wieńca się wróciły.

Sprawia, że krewem jeszcze cię krąży, mój panie.

W oknie królowej cała pamięta. Dobrze.

Dawno jej nie widziałam tak szczęśliwej.

Karl miał rację. A przepraszam, w czym on miał rację?

Że zalecił królowej spacery.

Zobaczmy, co będzie z tego dzieca.

Przedstaw sobie moje oburzenie, jaka bym się dowiedziała, że kołnierza perłami

nie wolno mi ozdobić.

Czemuż to?

Leges sumptuarię.

Wilkierz przeciwko zbytkowi zabrania.

Je no, chłopieckie żony mogą teraz nosić kosztowności, a przecie mój Honzik nie

pierwszy lepszy, tylko rywasz cechowy. Może nawet do rady go poproszą.

Witajcie, Wojciech. Wy też na wesele?

A młodzi zaprosili, to on przyszedł. Odmówić nie wypada.

Ochmistrzyni, nie widzieliście?

Gabija? Tutaj?

Nie uchodzi takiej damie z prostakami tajcować.

Wradować się każdemu wolno. A ochmistrzyni przecie nosa nie zacięli.

No tak.

Gabija zazna. Nie wiadta. A czemu o nią pytacie?

Samuelu, sprawę mam do omówienia.

Urzędową. Aha. Zasiadajcie, zasiadajcie.

Nie

tańcujecie?

Nie umiem.

A co tu do umienia?

Raz w jedną, raz w drugą i hop, chybcikiem pojmiecie.

No, wypijcie dla kurażu, a potem poskaczemy.

Już przeszło. Dwie wiosny minęły od śmierci Katarzyny.

Winieneś pomyśleć o ponownym orzynku.

Nie zamierzam.

Agnieszka, siostra Henryka Zdrzagania, obdowiała jakiś czas temu. I co z tego?

Chcesz mi z nią zetrwatać?

Mówią, że urody i rozum jej nie brak.

Widzę, że podjęłaś trud, żeby to sprawdzić. Ty lub twoi doradcy.

Płaciłem o to.

Pomyśl, jakie korzyści miałaby świdnica z takiego sojuszu.

Kupcy z rodzonym bratem?

Każdy ma resztę układu, dobrze wiesz.

Ty miłujesz żonę, a ona ciebie.

Miałem szczęście.

Też możesz je mieć.

Spóruj chociaż.

Mieć do żegania.

Poznaj młodą wdowę. Nie jesteś moim ojcem.

Nie możesz mi rozkazywać.

Knobrny jak zawsze.

Z niczym się nie liczysz, a już najmniej z dobrem własnego księdza. Mylisz się,

bracie.

Dołorzenko i tak mnie nie zmusisz.

Ani z siostrą Henryka, ani z żadną inną. Całe życie będziesz trwał w żałobie?

Samo nagdaj mówiłeś, że przestałeś miłować Katarzynę i jeszcze ze jej

oceniać, czy ją miłowałem.

Nie obawiaj się, pani.

Czego chcesz?

Wejdź mi trochę.

Proszę.

Nie zamierzam ci w niczym uchybić.

Nie ośmieliłbym się.

Zatem?

Uratowałaś mi życie.

Zrobiłam tylko to, co winni byli zrobić twoi ludzie, ale za bardzo się bali cię

tknąć.

Tym bardziej wdzięczny ci jestem.

Będę twoim dłużnikiem i sługą do końca twych dni.

Nie mniej oceniać Twój związek z Katarzyną.

Wybacz.

Nie sądziłem, że nadal Pani rozpaczasz.

Nie rozpaczam.

W sumieniu nie daje mi spokoju.

W sumieniu?

Czemuż to?

Pamiętasz, jak zginęła Katarzyna?

Tak, pamiętam.

Spadła ze skały podczas przechadzki. Nie spadła.

Skoczyła.

Skoczyła?

Chcesz powiedzieć, że... Zabiła się przeze mnie.

Jej dusza nie zazna spokoju.

Ani moja.

Dlaczego to zrobiła? Bo nie dość, ile miłowałem.

Katarzyna wiedziała.

O czym?

Masz kupić śmiertel.

Późno już.

Nie każ żonie dłużej na siebie czekać.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.