All language subtitles for Korona krolow odc 99

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku... a w zamian zaj膮膰 w chow臋. Dzie艂o mego ojca by艂oby

sko艅czone.

Polakach jagody zbieram, ale s艂ysza艂 panie, nie ma jag贸d.

Sztafcianki nie widzia艂e艣?

Mo偶e po lesie sz艂a?

Panny z dobrego rodu, samiutynka w lesie, a tu tyle wilk贸w. Od razu by j膮

zwo艂kamy, bestie jedne. Miejak raz pr贸bowa艂y... Do艣膰!

Masz, dobry cz艂owieku.

B贸g zap艂a膰.

Panie, pomodl臋 si臋 za twoj膮 rodzin臋, za 偶on臋 i za dziadki.

Pom贸dl si臋.

Przyda si臋 nam.

A co wy tu robicie?

Czekamy na wuja Olgierda.

Pr臋dko nie wstanie. Odsypia wczorajsz膮 wieczerz臋. Chcia艂y艣my go rozweseli膰.

Wczoraj by艂 taki niesw贸j. My艣lisz, ojcze, 偶e gdy go poprosimy, to nauczy

strzela膰 z litewskiego 艂uku?

Lubi strzela膰.

Jak wasza matka.

Potrafi艂a ustrzeli膰 jelenia.

A pami臋tacie jak...

Biskup Grot chcia艂 szturman zdoby膰 Wawel. Nie by艂 on wtedy na zamku, ale

pami臋tam, 偶e Anna 艣mia艂o chwyci艂a za 艂uki.

Strza艂 by艂 zaiste bezb艂臋dny. Trzeba przyzna膰, 偶e odwagi waszej matce nie

brakowa艂o. Ch臋tnie bym powspomina艂 z wami 艣wi臋tej pami臋ci kr贸low膮, ale

si臋 na narad臋. Zatem widzimy si臋 na miejscu, jak nie mam. Tak, biskupie.

Nawet on j膮 ceni艂.

Panowie, a co by by艂o, gdyby艣my w艂a艣nie teraz najechali krzy偶ak贸w? Teraz?

Arcybiskup Bogoria w艂a艣nie pojecha艂 pertraktowa膰 zakon.

To nie po chrze艣cija艅sku biskupie ma mie膰 wroga pokojem, kiedy my艣li si臋 o

wojnie.

Ale B贸g wie, 偶e dzia艂amy dla wy偶szych cel贸w.

Krzy偶acy os艂abieni s膮 najazdami Litwin贸w. Gdyby艣my szybko porozumieli

ksi臋ciem S艂upskim... Rozmawiamy o 艣lubie kr贸lewny.

To nie tak.

Wystarcz膮 wst臋pne umowy z Bogus艂awem.

A na co czeka膰? Cho膰by na kr贸la?

Niew膮tpliwie to on podejmie decyzj臋.

Obyw艂a艣cich膮. Ale musz臋 przyzna膰, 偶e bywaj膮 chwile, kiedy wydaje mi si臋, 偶e

wi臋cej odwagi mia艂a jego 艣wi臋tej pami臋ci 偶ona kr贸lowa Anna.

Biskupie.

Specyf mi, 偶e nie bro艅 kr贸la. Nic, czego by艣my o nim nie wiedzieli, nie rzek艂em.

A zamiast by膰 tu z nami i radzi膰... Traci czas ze swoimi c贸rkami. Widz臋,

biskupie, 偶e ty nie tracisz czasu na czcze gadanie, obmawiaj膮c mnie

Trudno utrzyma膰 j臋zyk na wodzy, gdy czas nagli.

A najwa偶niejszej osoby, by podj膮膰 decyzj臋, brak.

Potrzebujesz mnie jednak.

Ja nie.

Kr贸lestwo ci臋 potrzebuje. Wielkie s艂owa. I wielka sprawa.

Czas szykowa膰 si臋 do wojny.

Ju偶 powinien tu by膰.

Spokojnie. Tyle przeszk贸d mog艂o go zatrzyma膰. Nie ma co si臋 martwi膰 na

Przyj膮艂 twoje zaproszenie, wi臋c niechybnie do nas dotrze.

Zm臋czony.

Nat艂ok my艣li biesami umys艂u.

Masz te raty. Nie ma si臋 czego obawia膰.

M贸wi艂e艣, 偶e w zamian za odst膮pienie od warunku, kt贸ry nam podstawi艂 i... Nie

mog臋 mu da膰 Boles艂awca, bo nie jest m贸j. Ile razy mam to powtarza膰?

Umi艂owany, ja to wiem.

Czym teraz postanowi艂e艣 przekona膰 go do swojego pomys艂u?

Z艂otem.

Najskuteczniejszy spos贸b.

Oby.

Ci膮gle nie mog臋 zrozumie膰.

Czym kieruje si臋 Henryk?

A ja ju偶 go rozgryz艂am.

Przyja藕艅 z tob膮 to dla niego najwi臋kszy awans. I on doskonale zdaje sobie z tego

spraw臋.

Chce jednak poczu膰 si臋 jeszcze wa偶niejsza.

I tego si臋 w艂a艣nie obawiam, Agnieszko.

Ta, jak dla samego kr贸la.

M贸j brat wie, jak zjednywa膰 sobie ksi膮偶膮t.

To ksi臋偶na Agnieszka zarz膮dzi艂a tak wystawne przyj臋cie.

Tak nikt na wiesiada sprzyja porozumieniu.

Duch syty, cz艂owiek bardziej skory do ugody.

Piotrze, przygotowa艂e艣 ju偶 mieszki ze z艂otem dla ksi臋cia 呕aga艅skiego? Tak jak

kaza艂e艣, panie. Mam nadziej臋, 偶e odpowiednik p贸艂tora tysi膮ca kop groszy

przekona Henryka do decyzji na nasz膮 korzy艣膰.

Ksi臋stwo 呕aga艅skie to biedne ziemie. Dobry gospodarz powinien doceni膰 taki

podarek. A je艣li za偶膮da wi臋cej?

Jeste艣 na to przygotowany? Tak.

Doskonale. My艣lisz, 偶e to mog艂o zadowoli?

Kr贸l Kazimierz za prawo do korony zap艂aci艂 Czechom dwa tysi膮ce. A to tylko

Boles艂awiec.

Panowie, zatem niechaj tak b臋dzie.

Amen.

Henryku!

Witaj.

Ksi臋偶na sama wybra艂a ten wz贸r. Moja Anna tak偶e lubi takie zbytki.

Pi臋kne rzeczy czyni膮 偶ycie pi臋knym. Zatem wiodesz karadne 偶ycie.

Wybacz, Henryku, nie chcia艂am ci臋 uchybi膰. B膮d藕 spokojna, nie jestem

Zreszt膮 ufam, 偶e 艂膮czy nas z twoim m臋偶em przyja藕艅. A to trudno nadwyr臋偶y膰

s艂owem. Praca, Henryku. Wypijmy wi臋c za ni膮. Za przyja藕艅. Za przyja藕艅.

A je艣li ju偶 m贸wimy o zacie艣nianiu naszych wi臋zi... Mniemam, 偶e pozyska艂e艣

Tria Boles艂awiec.

Nie.

Szkoda.

Szkoda. Ale mam dla ciebie inn膮 propozycj臋.

A jak膮?

Chcia艂bym podzieli膰 si臋 z tob膮 moim skarbcem.

C贸偶 to, do klasztoru idziesz, 偶e maj膮tek rozdajesz?

Wyborny 偶art. Henryku, my艣la艂em raczej o odszkodowaniu, zamiast za odst膮pienie

od Boles艂awca.

Chcesz mnie kupi膰?

Chcemy s艂owicie ci臋 nagrodzi膰, ksi膮偶e.

Nagrodzi膰?

Nie wierzysz w dobre intencje naszego ksi臋cia.

Pr臋dzej 艣winie zepn膮艂 lata膰, ni偶 mi pan dostanie od niego pieni膮dze.

Kr贸l czeski pot臋偶niejszy od mego pana, a trzy zimy czeka艂 na srebro od kr贸la

Kazimierza.

S艂ysza艂em, 偶e Bolko jak krew z krwi podobna do kr贸la Polski.

Gadanie.

Bolko jeno o tym duma, jak nas od Czech贸w odci膮gn膮膰, nie daj膮c nic w

Zwodzi nas.

Powt贸rz!

A wi臋c wystra偶臋.

Wybacz, dworowa艂em jeno. Ksi臋cia na 艣widnicy?

Panie... Je艣li m贸j brat obieca艂 zap艂at臋, to j膮 otrzymacie.

B贸g jeden wie, jak bardzo na ni膮 nie zas艂u偶yli艣cie.

Teraz mo偶esz i艣膰.

Po偶ali膰 si臋 swemu panu.

Niech wie, 偶e ksi臋偶臋ta 艢widnicy maj膮 nie tylko honor, ale i lito艣膰.

Rad jestem, 偶e tak ci si臋 u nas podoba, Henryku.

Nie wiatru rodziwe, jad艂o wismynite. Czego chcesz wi臋cej?

Specjalnie na tw贸j przyjazd przyrz膮dzono te kuraki.

Moje ptaszki 膰wierkaj膮, 偶e to podobno twoja ulubiona potrawa. A tak, ale ju偶

wystarczy, bo nie pomnym, kt贸ry to ju偶 z niekazanego talerza.

Nie prasuj si臋 Henryku, nie by艂o ich tak wiele.

Zreszt膮 ukaza艂am do mi臋siwa doda膰 rut臋 i tymianku na lepsze trawienie.

Wi臋cej w nas podobie艅stw ni偶 r贸偶nic.

Rozwa偶.

Ile by艂oby nam 艂atwiej, gdyby艣my stan臋li razem.

Rami臋 w rami臋.

Zjednoczone Ksi臋stwa 艢l膮skie.

Jakaby to by艂a si艂a przeciwko wszystkim naszym wrogom.

Nieraz marzy艂em o takiej pot臋dze.

Gdyby艣my tylko traktowali si臋 powa偶nie.

Tak jest, masz racj臋. Dlatego pomy艣lmy, co mo偶emy zdzia艂a膰 razem.

Pewnie.

Ale ju偶 nie dzi艣.

Jestem zm臋czony.

P贸jd臋 si臋 po艂o偶y膰.

Ju偶? O 艣wicie wracam do 呕agonia.

Dobrze. Zatem ka偶臋 otworzy膰 skarbiec i wyp艂aci膰 jej pieni膮dze.

Jakie pieni膮dze?

Za odst膮pienie od roszcze艅 do Boles艂awca.

Ja od niczego nie odst膮pi艂em.

Wr臋cz przeciwnie, teraz jestem...

Wi臋cej ni偶 pewny, 偶e musz臋 to odzyska膰.

Przecie偶 mamy umow臋.

Wybacz.

Wybacz twoje.

Ka偶dego uwi臋zi膰.

Nie, wi臋c by艂em doradc膮. I kto to m贸wi?

Masz racj臋, to ja jestem z艂ym bratem, kt贸ry u偶ywa pi臋艣ci.

Ty masz spryt. Wida膰, si臋 sko艅czy艂o.

Przechytrzy艂 mnie. I to kto?

Pami臋tasz, jak byli艣my mali?

Mia艂em ulubionego harta.

Jantara.

Widzia艂em, jak wilczyta dopad艂a go w bukowym jarze.

I rozczarpa艂a nas trz臋py.

Chcia艂e艣 si臋 na ni膮 rzuci膰 z go艂ymi r臋kami. A ty mnie wtedy powstrzyma艂e艣.

Powiedzia艂e艣 wtedy, 偶e musimy znale藕膰 w lesie jej szczenie, to sama przyjdzie. I

przysz艂a. A my byli艣my ju偶 na to przygotowani.

Pom艣ci艂em mojego jantara.

Teraz te偶 si臋 przygotujemy.

Ty i ja.

Razem znajdziemy spos贸b na Henryka.

Wyprostuj r臋k臋, ale nie do ko艅ca.

Naci膮gnij.

Przymierz.

Przymknij oko.

Daj.

Wyobra藕 sobie, 偶e mierzysz w serce swojego najgorszego wroga.

Ja nie mam nikogo takiego.

A ja mam.

Dw贸ch dziewczynach.

A wi臋c mierzysz i walisz w tego krzy偶aka.

Albo lepiej w herlawego jelenia, co si臋 pcha mi臋dzy dorodne

艂anie.

Popr贸buj si臋 razem.

M贸wi膮, 偶e my Litwini jeste艣my barbarzy艅cami.

W zupe艂no艣ci si臋 z tym zgadzam, bo ja za takie gapienie si臋 na kr贸lewskie c贸rki

wy艂upi艂bym ci oczy.

Dobrze!

Grot ma racj臋. To najlepszy moment, 偶eby uderzy膰 w Krzy偶ak贸w.

To co ci utrzymuje, panie?

Je艣li mam nara偶a膰 swoich poddanych, musz臋 by膰 pewny naszych sojusznik贸w. Bez

nich nam si臋 nie uda.

W膮tpisz to, czy twoja siostra ci臋 poprze?

Zapominasz, 偶e to nie ona rz膮dzi W臋grami, a jej syn.

A to prawda.

Ludwik w og贸le nie s艂ucha swojej matki.

Zrozumia艂em mu o kosmioprzelno艣膰 lekcewa偶y膰 mnie w wyczekradzie. A jak

zbierze mu si臋 na d膮sy, jak staniemy pod Malborkiem?

Tato, na Oldzierda zawsze mo偶esz liczy膰.

On ma to we krwi.

A skoro zawarli艣my sojusz z Obsemborczykami, otwarte wyst膮pienie

przeciwzakonowej... Nie jest mo偶liwe.

Dlatego trzeba wykorzysta膰 Litwin贸w.

I bez nas nie daj膮 spokoju Krzy偶akom. Ale my mo偶emy ich w tym wspom贸c.

B贸j a偶 w ob艂okach, druhu.

B贸j m贸wi, 偶e aby celnie strzeli膰, trzeba mie膰 przed oczami obraz swojego

najgorszego wroga.

Ja wybra艂am.

Teraz nie mam w膮tpliwo艣ci, w kogo celowa艂e艣.

Twoj膮 pomoc膮 wybi艂bym ich wszystkich.

Teraz czas jest najlepszy.

Co to?

Zwywie藕cie od Bogorii?

Moi doradcy twierdz膮, 偶e w Malborku nic nie osi膮gniemy.

A ty jak uwa偶asz?

Musz臋 odzyska膰 stracone ziemie.

Skoro nie ma innego sposobu.

Mo偶esz liczy膰 na mnie, jakiej st贸ta zmusi ca艂膮 autostop.

A Jawnuta pomo偶e?

Za niego nie mog臋 r臋czy膰. Odk膮d ojciec odda艂 mu Wilno i w艂adz臋 nad Litw膮, nie

偶yj臋 z moim m艂odszym bratem najlepiej.

Masz 偶al do ojca, 偶e nie da艂 ci korony?

Straci艂em wiele.

Dlatego ciesz臋 si臋, 偶e chocia偶 ty jeste艣 m贸j bratem.

Tak.

Rozumiesz?

Moja bezradno艣膰.

Chcia艂em da膰 poddanym pok贸j i dobrobyt.

Ale przecie偶 jest im lepiej.

Ale to si臋 sko艅czy, jak wybuchnie wojna.

Nie potrafi臋 zagwarantowa膰 im bezpiecze艅stwa.

Ani tym na rubie偶ach, kt贸rych gn臋bi zakon.

Ani tym, kt贸rym pod moim nosem z buje porywaj膮 c贸rki.

Zobaczysz.

Nie mierza odnajdzie Jol臋za.

A ty znajdziesz spos贸b na krzy偶ak贸w.

Z niewie艣ci i stupialni wszystko wydaje si臋 takie proste. Dlatego ci臋 tu

goszcz臋, 偶eby u艂adzi膰 twoje my艣li.

Ochydna.

Was? To piwo jest kwa艣ne.

S艂ysza艂em, 偶e 艣widniczanie psuj膮 czeskie piwo.

Mia艂em si臋 widzie膰 ze szlachcicem, kt贸ry przyjecha艂 z Pragi w tej sprawie.

Smil臋!

Przeka偶 kanclerzowi, 偶eby mnie niezw艂ocznie przyprowadzi艂 tego Czecha.

Kazimierz, jest schodek nocy.

Trzeba dzia艂a膰, tak nie mog臋 spa膰.

Spokojnie, moja nieba.

Czech ci nie ucieknie.

Spotkasz si臋 z nim.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.