All language subtitles for Korona krolow odc 97

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku... Mog艂e艣 tak zatrzyma膰 si臋 na Babelu. Ale jako艣 nie

potrafi艂em. Nie ma tam ju偶 Aldony.

Nowej kr贸lowej nie znam.

Zastraszcz臋 ci, Owka, bo nosisz w sobie nowe szycie. Ty, pani, kiedy艣 tego

do艣wiadczysz. Ale p贸ki co musz臋 powiedzie膰 m膮偶, 偶e jestem pusta.

Jolenta wyjecha艂a do Go艂czy. Nie mam od niej wie艣ci. Spa艂a艣 si臋 dobrze, mali

ptaczku? Nie jestem 偶adnym ptaszkiem. Dobrze wiesz, 偶e nie mo偶na czu膰 si臋

bezpiecznie, maj膮c zako艅 dla s膮siada. Dlatego liczy艂em, 偶e mnie poprzesz.

偶e rami臋 w rami臋 b臋dziemy walczy膰 z krzy偶ack膮 zaraz膮, dop贸ki ich w pie艅 nie

wytniemy.

Sutko, zaczekaj.

Wyrusz臋 w kierunku Go艂czyk, tylko dowiem si臋... Sama j膮 odnajd臋. Co ty prawisz?

Jak? Ty? Niewiasta?

Poprosz臋 kr贸low膮 o stra偶. Mo偶e Jasiek si臋 zwituje? Nie wiem.

Umi艂owana, odchodzisz od zmys艂贸w.

Nerwy ci臋 ponosz膮. A ciebie nie?

Jolenta zagin臋艂a, nasza c贸rka, a ty?

Min膮艂 kolejny dzie艅, wszystko si臋 mog艂o sta膰. Nie, nie no, przeka偶臋 kr贸lowi

wie艣ci zawinion膮. Kantrze偶owi przeka偶, list zostaw. Jedzie i szuka膰 nie b臋dzie

za p贸藕no. To s膮 zbyt wa偶ne sprawy, 偶ebym przekazywa艂 je pod stron臋. Ta nasza

c贸rka nie jest wa偶na.

Ca艂y czas jestem przy niej my艣lami.

Wyruszeni zw艂ocznie.

Kr贸lestwo najwa偶niejsze.

To je za艣 lubi艂e艣, ono ci 偶on膮 i rodzin膮.

Przysi臋ga艂em. Nie, ty ju偶 przysi臋ga艂e艣, pami臋tasz?

Odnajd臋 j膮.

Przyrzekam. Powstaniu luterczym.

S膮 jakie艣 wie艣ci o Joletce? O 偶adnych.

Wi臋c jeszcze trwaj膮 si臋 na to.

Kto艣 o sobie chce si臋 rozchorowa膰 poszcz膮c i le偶膮c krzy偶em ca艂y dniem w

L臋ta wkr贸tce do nas wr贸ci, a wtedy... Sk膮d jest tobie ta pewno艣膰, siostro?

Zawsze masz tyle nadziei w sobie.

Powierz臋. I tak jak ty modli艂am si臋 o ni膮.

Tobie l偶ej.

Nie z twojej winy wyjecha艂a do Go艂czy. Nie ty j膮 masz na 偶yciu. To r贸wnie偶 nie.

Wiesz, jak mi ci臋偶ko patrze膰 na twoje umartwianie?

Jak u mnie to przejmuje trwog膮?

Nie wiedzia艂am.

Zawsze si臋 taka radosna.

Umartwianie si臋 nie pomo偶e, ni tobie, ni jej.

P贸ki Jolanta mnie nie wybaczy, nie da nam spokoju.

B艂agam, siostro.

Wr贸膰 ze mn膮 do komnaty.

Musisz si臋 odpocz膮膰.

Powiedz w kuchni, 偶eby przygotowali zi贸艂.

Nie trzeba pani.

Juta?

Niech podczasem przygotuje wina. To wy偶ej rad臋.

Cudko.

Mo偶e koleba si臋 zepsu艂a?

Pami臋tasz, jak by艂o z Owka?

Mo偶e Jelenta poznaje tw贸j rycerz?

Wiem, 偶e ma wsp贸艂czucie. Wyda膰 zeczcze gadania. Pani, jestem daleka od takich

s膮d贸w. Wszak chodzi o Jol臋ca, o panna, kt贸ra uwa偶a艂am.

Wszyscy uwa偶ali艣my za... Rozmawia艂y艣my ju偶 o tym, pani.

Wiem, 偶e nie jeste艣 mi艂膮, lecz... Wybacz, ale... Nie mog臋 ukry膰 swego

Gdyby m膮偶 mnie nie powstrzyma艂 sama, pojecha艂abym jej szuka膰. Za艂贸偶, 偶e...

Obieca艂, 偶e sam to zrobi. Na pewno znajdzie Jol臋ca.

Cudka, ja... Pani kr贸l w艂a艣nie wje偶d偶a na Wawel.

Cudka, ja... 呕eby艣 wiedzia艂a, 偶e polubi膮 t臋 panienk臋.

Nic we mnie dawnego 偶alu nie zosta艂o, a jej zagini臋cie tak samo dla mnie jest

bolesne, jak i dla ciebie.

Dzi臋kuj臋, pani.

M贸j m膮偶 wraca.

Nie mieszka to jego zaufany rycerz.

Zobaczysz. Kazimierz wy艣le go i zaufane s艂ugi.

Na pewno znajd膮 Jol臋ca.

Pani, prosz臋 przesta艅, bo sobie r臋ce podlewasz. Pij.

M贸j ojciec jest maj臋tnym panem.

No a co mnie do tego?

Wynagrodzi ci.

Nie musisz by膰 s艂ug膮.

呕e nigdy ziemi臋 sobie kupi臋?

Pi臋kna bajka. To prawda.

Mo偶esz by膰... Martwym s艂ug膮.

Jak si臋 m贸j pan dowie, to mi g艂ow臋 zetnie.

A ja swoj膮 g艂ow臋 lubi臋.

Ja twoj膮 g艂ow臋 te偶 lubi臋.

Mi艂y艣 mi.

Andrzej, tak?

Tak ci臋 zwo艂?

Jaki艣 m艂ody, urodziwy. Nie jak tw贸j pan.

Twoj膮 偶on膮 mog艂abym zosta膰.

Wolni臋 ci臋 i razem st膮d uciekniemy. Tak!

A jak nas z艂api膮?

M贸j ojciec jest rycerzem kr贸la. Obroni膮 nas.

Mi艂owanie nas obroni.

Mi艂ujesz mnie?

Tak.

Uwolnij mnie.

Rychlej ci przychodzi mi艂owanie, ni偶 jej burza w lecie.

Co te偶 m贸j Pan w tobie zobaczy?

Witaj, umi艂owana.

Pragn臋 przedstawi膰 ci mojego dobrego druha, Olgierd Giedyminowicz.

Ksi膮偶臋 Liteski.

Wiele o tobie s艂ysza艂am.

呕ywi臋 nadziej臋, 偶e same dobre rzeczy.

Jakby inaczej.

I mnie tw贸j m膮偶 w drodze zd膮偶y艂 opowiedzie膰, jak jeste艣 mu bliska.

Ale chyba nie ma powodu do spuszczania wzroku pani.

Ja nie chcia艂abym podnosi膰 temat, kt贸ry by艂by tra偶liwy.

Ale kr贸lowa Anna... Mi艂owa艂em Aldon臋.

Tak jak mi艂uj臋 Kazimierza i z ca艂ego serca dobrze mu 偶ycz臋.

Gdzie mog臋 si臋 rozgo艣ci膰?

Zaprowad藕 ksi臋cia do komnaty.

Nie jestem w przemianach.

Prawda?

Spotkamy si臋 przy wieczerze. Zobaczcie.

Kr贸lu, je偶eli zmieni艂 si臋 mistrz zakonu... C贸偶 z tego, 偶e Ludolf bardziej

pobo偶ny? To, 偶e mo偶e ch臋tniej wys艂ucha biskupa.

Rycerza. Niemierza nic nie zdzia艂a艂.

Cesarz rzymski wci膮偶 ma mi za z艂e, 偶e zerwa艂em zar臋czyny jego syna za zbiedk膮.

Krzy偶acy maj膮 w nim oparcie.

Na pobr贸d wdaj膮c si臋 w latark z krzy偶akami stan臋 przeciw cesarstwu. A na

mog臋 sobie pozwoli膰. Nie musisz.

Mo偶emy to rozstrzygn膮膰 pokojowo.

Jak?

Dzi臋ki Litwinom.

Prusowie maj膮 do艣膰 litewskich najazd贸w i grabie偶y. Nie mog膮 sobie z nimi

poradzi膰.

Zakrytnieni to nasi sojusznicy, kt贸rzy wci膮偶 licz膮 si臋 z naszym zdaniem. Kr贸l

m贸g艂by podj膮膰 rozmowy, aby zaprzestali najazd贸w.

Mo偶e taka obietnica wystarczy艂aby krzy偶akom, by si臋 pojedna膰.

Arcybiskupie, wyruszaj niez艂ocznie.

Wybacz. Sprawa pilna. M贸w.

Pozw贸l, skoro przekaza艂 wszystkie wie艣ci Zawinionu, 偶e niezw艂ocznie wyrusz臋 w

drog臋. Dok膮d? Sk膮d ten po艣piech?

Jolenta zagin臋艂a w drodze do Go艂czy.

Ruszaj natychmiast. I we藕 ze sob膮 tyle t艂uk, ile uznasz za potrzebne.

I niech podskarbi wyznaczy odpowiedni膮 na t臋 wypraw臋 sum臋. Nieszcz臋艣膰 za

Dzi臋kuj臋, panie.

Nie mierz膮.

Niech ci臋 B贸g prowadzi i wracaj rych艂o z c贸rk膮.

U偶ywa艂o si臋, panie.

S膮 jakie艣 wie艣ci od Wolka?

Wys艂a艂 ju偶 listy do Henryka 呕aga艅skiego w sprawie Boles艂awca.

Spodziewasz si臋, panie, 偶e Kicholc powie nam co艣 nowego?

Zdaj臋 sobie spraw臋, 偶e biskup Przec艂aw nie jest nam przychylny. Ma艂o

powiedziane. To najwi臋kszy sojusznik Luksemburczyk贸w.

A niech i kl膮twy rzuci. Ta bro艅 ju偶 dawno przesta艂a mie膰 znaczenie.

Jednak przychylno艣膰 biskupa nadal ma znaczenie.

St膮d tak czekam powrotu Kiczorda z Wroc艂awia.

Jego syn jest kanonikiem w kolegiacie 艢wi臋tego Krzy偶a.

Je艣li kto艣 ma wiedzie膰 cokolwiek wi臋cej... Ksi膮偶臋, m贸w.

Przys艂aw, got贸w ci臋, panie, ekskomulikowa膰.

Je艣li si臋 dowie, 偶e namawiasz ksi臋cia Rzaga艅skiego do buntu przeciw Czechom.

To, 偶e jest ich cz艂owiekiem, wiemy doskonale. Jest te偶 co艣 wi臋cej.

Biskup wszed艂 w uk艂ad.

Z Luksemburczykami.

Stan膮 za nim, je偶eli wyka偶esz wobec niego jak膮kolwiek wrogo艣膰.

Gotowi mnie zaatakowa膰, by broni膰 biskupa?

Ksi膮dze.

List od kr贸lowej w臋gierskiej El偶biety.

Luksemburczycy otoczyli Przeds艂awa wielk膮 opiek膮.

A je艣li zechc膮 oddzieli膰 biskupstwo wroc艂awskie od metropolii

Nie ma obaw.

Czesi sami podlegaj膮 arcybiskupstwu mogu艅skiemu. A mo偶e nied艂ugo zechc膮 sami

stworzy膰 w艂asne arcybiskupstwo? Prawda.

Byliby wtedy jeszcze pot臋偶niejsi. Ale na co te rozwa偶ania?

El偶bieta przys艂a艂a podzi臋kowania za z艂o偶one kondolencje.

I obiecuje wsparcie w tych dzia艂aniach.

Silny sojusznik.

Ale w pertraktacjach z Henrykiem 呕aga艅skim na nic nam si臋 to zda. Prawda.

Lecz w walce z Luksemburszykami ju偶 tak.

Co si臋 sta艂o? Z konia spad艂a.

Zerwa艂 si臋 nagle. D臋ba stan膮艂. Co艣 mu zia艂o go przez strasz. Gdzie艣cie wtedy

by艂y? Przy panie Mce.

Kt贸ra siedzia艂a przy niej?

Kaza艂am siedzie膰 przy niej. W skowronku jecha艂a naj艂agodniejsza. Medyka,

powiadom ksi臋cia. Pani Mce prosi艂a, 偶e sama chce.

Wyda艂am polecenie.

Mia艂y艣cie na koniu siedzie膰 przy niej. Wybacz, pani. Je偶eli si臋 nie obudzi,

droga, spotka was kara.

Widz臋, panie, 偶e list od ciotki poprawi艂 ci nastr贸j. A jak偶eby inaczej?

Maj膮c za sob膮 W臋gry i Polsk臋. Czy mo偶emy przegra膰? Panie, nie dzieli艂bym st贸ry

na nied藕wiedziu. A znowu czarno widzisz kiczoldzie. Ksi膮偶臋, wybacz.

Panienka Anonat pad艂a z konia 藕le z ni膮.

Panie, to pewnie nic wielkiego.

Henryk powierzy艂 mi swoj膮 c贸rk臋.

Zaufa艂 mnie i Agnieszce.

Je艣li ma艂ej co艣 si臋 stanie, m贸j brat do ko艅ca postrada z mys艂y.

Wystarczy pani, by piersi i r臋ce mia艂a odkryte.

Mi贸d przenios艂a?

Co jeszcze mog臋 zrobi膰?

Spr贸buj j膮 pani napoi膰 tym... To jest wydar skminku.

Winien j膮 wybudzi膰.

Ma艣膰 z majeranku i smalcu. Pobudza przed ch艂odztwem. Nie bije!

U艂ywa, nie czu艂e艣.

Mate艅ko?

Jestem ptaszyno.

Nie m贸w za wiele, panienko.

Cichaj, male艅ka. Wiem wszystko.

Ty ju偶 dobrze.

Ksi臋偶niczka zdrowa.

C贸偶 ci臋 znowu tak zasmuca?

Rad jestem, 偶e Annie nic nie jest, lecz Agnieszka zbyt si臋 do niej przywi膮za艂a.

Ma艂a znalaz艂a w niej matk臋.

Marci mnie to.

Czemu偶?

Tw贸j brat nie wykazuje troski o c贸rk臋.

A wi臋c szcz臋艣cie, 偶e ciotka tak膮 otoczy艂a j膮 opiek膮.

I tego si臋 w艂a艣nie l臋kam.

Agnieszce serce p臋knie, je艣li Henryk zmieni zdanie i j膮 zabierze.

Twa ma艂偶onka ma wielkie pok艂ady matczyny mi艂o艣ci.

Tak, ale wola艂bym, by na nasze dzieci j膮 przelewa艂a.

I tak pewnie niebawem si臋 stanie.

Prawda偶?

Ty r贸wnie偶, co z tego?

M贸w dalej.

Jedno jest pewne.

Je偶eli zechcesz zaatakowa膰 Henryka 呕aga艅skiego, 偶eby odebra膰 mu w schow臋

kiedy trwaj膮 jeszcze rozmowy z Bolkiem... Bolko nigdy mi tego nie

Nale偶y odczeka膰, a偶 Henryk zdecydowanie zerwie uk艂ad z Bolkiem i ruszy膰 na

niego, zanim zd膮偶y z艂o偶y膰 ho艂d p臋chom.

By nie narazi膰 si臋 Luktenburczykom.

Dobrze. Spytku mi i baczenie na listy ze 艢widnicy. To jest teraz najwa偶niejsza.

Kr贸lu, Rybys艂aw Jarakowa.

W niemierze nie pokaza艂 mu wszystkiego?

Kr贸lu? Mnie mam, 偶e chcesz rozmawia膰 o zar臋czynach mej turki z ksi臋ciem

Czy mog臋 prosi膰, by艣my zostali sami, panie?

Przychodz臋 b艂agali膰 o przys艂ug臋.

Przyjmij na powr贸t moj膮 c贸rk臋 na dw贸r, panie.

Helen臋?

Nie, tego zrobi膰 nie mog臋.

Za du偶o by rz膮dzi艂a tu z艂ego. Ale mojej c贸rce sta艂a si臋 krzywda, gdy by艂a pod

kr贸lewsk膮 opiek膮.

Obwiniasz mnie?

Pocha艅 do nogi!

Chcia艂a potopi膰 me c贸rki.

Postarodowa艂a wtedy z mys艂y.

I szalon膮 mam na dw贸r przyj膮膰.

Sprowadzi艂em do niej medyk贸w ksi臋偶y.

Zdrowa ju偶.

Ale dalej ci膮偶y na niej brzemi臋 tamtych wydarze艅.

Mog艂em kaza膰 j膮 straci膰.

Pokaza艂em 艂ask臋. Nic wam nie jestem winien. Kr贸lu, ty艣 ojce.

I ja ojce.

C贸rk臋 mam tylko jedn膮.

Pozw贸l mi j膮 dobrze wyda膰 za m膮偶. By by艂a szcz臋艣liwa.

Twoja El偶bietka.

I tak膮 jeszcze sukni臋 kaza艂am sobie sprawi膰.

Wysehrad s艂ynie z pi臋knych tkanin. Cz臋sto zagl膮daj膮 tam w艂oscy kupcy.

Katarzyno. Tak, Juto.

A niby sk膮d?

By艂a艣 tam kiedy艣?

Sama kr贸lowa El偶bieta doradza艂a mi w wyborze.

Troskliwie si臋 mn膮 zaj臋艂a.

No c贸偶, mi艂uje mnie.

Wszak jestem jej...

Jeste艣 blisko cioska, m贸j m膮偶.

Czy kr贸lowa El偶bieta m贸wi tu wszystko?

Wiele. Ale czy wszystko?

Czy tak jak kiedy艣 Klara, tak i teraz prowadzi艂a dw贸rka do komnaty m贸j m膮偶? Co

ty sprawisz, pani? Ja musz臋 wiedzie膰.

Nie, ja wiem bez tego.

Wyzna艂am Kazimierze, 偶e nie jestem przemienna.

Jemu si臋 twarz zmieni艂a tak zrodz臋.

Pani, kr贸la ogarnia smutek, bo prawnie potomka, lecz nie zmieni艂 swoich uczu膰

ciebie. Syn mia艂am... Do艣膰, pani.

Daj臋 s艂owo, 偶e kr贸l nie mia艂 czasu nawet obr贸ci膰 g艂owy za w臋gierskimi dw贸rkami.

Wierz mi, 偶adna urod膮 nie dor贸wnuje tobie.

Wejd藕 w tych dziesi臋ciu najlepszych ludzi i ptom si臋 do ka偶dej gospody,

domostwa, wsz臋dzie na drodze do Go艂czy.

Mo偶emy pom贸wi膰 chwil臋?

Oczywi艣cie, wydam tylko rozkazy.

Wejd藕 prosz臋.

Pytajcie o pann臋 ze szlacheckiego rodu i m贸wcie g艂o艣no.

Niech wszyscy wiedz膮, 偶e sam kr贸l jej szuka.

Jaszko, zwykle ich go艅c贸w do granicznych grod贸w. Niech maj膮 baczenie. Mo偶e kto艣

chce wywie藕膰 Jolent臋 poza granice kr贸lestwa.

G艂o艣 si臋, 偶e za wie艣ci膮 miejscu jej bytno艣ci czeka choina nagroda.

Ruszajcie. Tak, panie.

Adelaida?

Z艂om ci臋 pochodzi膰 o wybaczenie.

Jestem dla ciebie jedno oszczarowanie.

Wedle m贸j medyk, dzi艣 jest najlepsza noc, 偶eby sp艂odzi膰 m膮dry i silny syn.

Odwiedz臋 ci臋 wi臋c w nocy.

Co艣 jeszcze?

I mi艂e dziemy towarzystwo, tak ch臋tko mnie oddalasz?

Mi艂e, musz臋 jednak spod skarbim om贸wi膰 nagrod臋.

Za Jolanta.

Wi臋cej si臋 nie odchoszczysz.

Przecie偶 uwa偶asz, 偶e nie jest twoja c贸rka.

Nie jest.

To czemu ta sprawa tak ci臋 poch艂ania?

Bo tyczy si臋 mego oddanego rycerza.

Przyjaciela.

Do艣膰 mam rozm贸w, to jest jak rozmowa z pacholenciem.

To ja!

Tw贸j umi艂owany!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.