All language subtitles for Korona krolow odc 95

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku. Wprawdy moja 偶ona wreszcie da艂a mi potomka.

Przepu艣膰cie mnie!

Yes, please.

Cicho. Czy tw贸j pan za偶膮da艂 ju偶 okupu?

Widocznie praca s艂u偶y cz艂owiekowi. Ciesz臋 si臋, 偶e widz臋 ci臋 w zdrowiu.

Okoliczno艣ci naszego ostatniego spotkania by艂y zgo艂臋bne. To prawda.

Teraz b臋dzie inaczej. To w Sierakowie.

Wszystko dobrze si臋 uk艂ada.

Niczego innego dla ciebie bym nie chcia艂.

Ten m艂odszy?

Teraz to Wielkopolski. A ten starszy?

Ojciec Heleny.

Matko boska!

Tej Heleny pochcia艂a utopi膰 El偶bietk臋 i Kundzie? Tak d艂ugo to nie by艂o, ale a偶

tak si臋 jako艣 wyzmieni艂o.

Jeszcze ma czelno艣膰 przyje偶d偶a膰 na Wawel?

Gdyby to ode mnie zale偶a艂o, nie mia艂by tu wst臋pu. A co to? Ojciec winien, 偶e

c贸偶ka razem straci艂a?

Jak zagl膮da艂 Wawel, kiedy przyjecha艂a艣 tu jako dziecko?

Pami臋tam ten czas jak sen.

Bawel wydawa艂 mi si臋 ogromnym, niebezpiecznym miejscem.

Ci膮gle g艂upi艂am si臋 w korytarzach i przej艣ciach. Chyba ka偶dy, kto przyjedzie

kr贸lewski dw贸r, tak si臋 czuje.

Zapewne, ale kr贸l Kazimierz wiele rzeczy ulepszy艂.

Zamek bardzo si臋 zmieni艂, odk膮d on nim w艂ada. A kr贸lowa Anna?

Jaka by艂a?

Uparta.

ale oddana kr贸lowi. Czyli kr贸l lubi uparte niewiasty.

Cokolwiek wydarzy艂o si臋 w przesz艂o艣ci, jeste艣 pani jego 偶on膮 i kr贸l ci臋 mi艂uje.

Ca艂y dw贸r to widzi. Ja to widz臋.

A znam kr贸la.

Pokocha mnie jeszcze bardziej, kiedy dam mu syna.

Sk膮d wiesz, 偶e przyby艂a z ojcem?

Ojciec szalonej Heleny przyjecha艂 na Wawel.

Szalonej Heleny?

Co ty mo偶esz o tym wiedzie膰?

Widzia艂a艣 Przebys艂awa?

Wiedzia艂am. Czy to prawda, 偶e Helena chcia艂a utopi膰 kr贸lewskie t艂uki Wis艂a?

wrzuci艂a El偶bietki i Kunci do wody, tylko... Tylko wyprowadzi艂a je z zamku.

Ludzie m贸wi膮, 偶e po tym wszystkim z 偶alu sama rzuci艂a si臋 do wody.

Bronisz jej? Nie, ale by艂a mi niegdy艣 bliska.

A dlaczego chcia艂a skrzywdzi膰 El偶bietk臋 i Kuncia?

Pocha艅 byli j膮 w noc 艣wi臋toja艅sk膮, no to rozum straci艂a.

Opowiedz mi histori臋 Helena.

Helena by艂a dw贸rk膮, kt贸ra opiekowa艂a si臋 kr贸lewskimi c贸rkami.

Kr贸lowa Jadwiga, 艣wie膰 Panie nad jej dusz膮, kaza艂a jej

donosi膰 o poczynaniach Anny.

Gdy to wysz艂o na jaw, Jasiak, kt贸rego Helena mi艂owa艂a, odrzuci艂 jej uczu膰.

Ojcze Eliaszu!

Wsz臋dzie ojca szukam. Ca艂y czas by艂a w kaplicy. Kuchcik spad艂 ze schod贸w.

Strasznie krzyczy. Co sobie zrobi?

Co艣 z r臋k膮.

A gdzie teraz jest?

Nios膮 go do twojej celi. No to chod藕my, chod藕my.

Delikatno艣膰 tej misji polega na czym innym.

Waszym zadaniem b臋dzie da膰 do zrozumienia ksi臋ciu S艂upskiemu

Kazimierz gotowy jest przypiecz臋towa膰 sojusz ma艂偶e艅stwem swojej c贸rki.

Ale propozycja musi wyj艣膰 od Bogus艂awa.

Ksi膮偶臋 nie odwa偶y si臋 prosi膰 o taki zaszczyt.

I to jest wasze zadanie.

呕eby Bogus艂aw poprosi艂.

Oczywi艣cie w zamian kr贸lestwo b臋dzie musia艂o otrzyma膰 gwarancj臋 lojalno艣ci ze

strony pomorza oraz zapewnienie, 偶e ich uziemie stanowi膰 b臋d膮 zapory dla

posi艂k贸w krzy偶ackich zmar艂ych.

Wybaczcie panowie, 偶e kr贸l nie m贸wi wam tego osobi艣cie.

Ale jak mnie mam, pojmuj臋 ci臋 pow贸d jego nieobecno艣ci.

Czy w om贸wionej sprawie wszystko jest dla was jasne?

Trzymaj go mocnie, bo nigdy nie przestanie krzycze膰.

艁atwo ci m贸wi膰.

Chcesz mu pom贸c czy nie?

Pr贸buj臋.

A ty tu czego?

Trzeba nastawi膰 z艂amanie i szy膰 ran臋.

Nie potrzeba tu cudzoziemskich metod. Radzi艂em sobie w gorszych przypadkach.

Chod藕 mi do kuchni, przynie艣 ceprzyk z gor膮c膮 wod膮.

Po艣piesz si臋!

Trzymaj!

Powitamy pan贸w z Wielkopolska. Tw贸j ojciec bardzo weso艂ej tego 偶yciu.

Nikt nie zrobi na nich takie wra偶enie jak ty.

Wiesz mo偶e, kiedy ojciec wr贸ci z Wyszehradu?

Niestety, nic mi o tym nie wiadomo.

Tak dawno go nie widzia艂am, 偶e nawet nie wiem, czy b臋d臋 umia艂a si臋 zachowa膰.

Wiem, co masz na my艣li.

Ja te偶.

Bardzo za nim t臋skni臋.

Teraz babka lancetowata na ran臋 nie zaszkodzi.

Modlitwa te偶.

Jest nadzieja, 偶e kuchcik przeszyje.

Zowie tylko B贸g.

Amen.

Twoja ingerencja by艂a sp臋dna.

Sam zgodzi艂e艣 si臋 na moj膮 pomoc.

Nie odrzuci艂em jej.

Sam mog艂em. Pom贸c modlitw膮 i zio艂ami?

Niewiele oferujesz swoim pacjentom. A to, co ty robisz, jak nazwiesz?

Medyk to nie szewc. Ty bym niszczy艂 ran臋.

Ten ch艂opak umar艂 bez up艂yw krwi.

Nie masz prawa si臋 wtr膮ca膰 do borkich wyrok贸w.

Nie pomy艣la艂e艣 przez chwil臋, 偶e to w艂a艣nie Pola Polska skierowa艂a mnie

呕ebym pom贸g艂 temu nieszcz臋艣nikowi? Wlu藕nisz.

Ten cz艂owiek na kolanach mi podzi臋kuje.

Ty si臋 oka偶esz, 偶e jego r臋ka jest sprawna.

Pycha ci臋 za 艣lepia.

Cz艂owiek nie ma takiej mocy.

Tu bysz tym.

Ty na pewno.

B臋d臋 si臋 modli艂 za twoj膮 dusz臋.

Pani, przenios艂am wszystko, co prosi艂a艣. Pi贸ro, pergamin i nowy inkaust.

Chcia艂abym, 偶eby艣 pomog艂a mi napisa膰 list do ojca.

Potrafi臋 czyta膰, ale pisanie zaj臋艂oby mi ca艂a wieczno艣膰.

Z rado艣ci膮 przyjm臋 ten honor, pani. Jednak styl pisma Bart艂omieja jest

pi臋kniejszy od mojego. Nie chcia艂abym obrazi膰 pani ojca.

Rusza mnie twoja skromno艣膰.

Ale nie chc臋 prosi膰 mi te偶 z kancelaria.

To osobisty list.

A ja nie potrafi臋 odkry膰 moje uczucia przed m臋偶czyzn膮.

Tak, pani.

Iby fac臋, drogi oczy, zapewne ucieszy Ci

wiadomo艣膰, 偶e ma艂偶onek m贸j traktuje mnie z mi艂o艣ci膮 i szacunkiem.

In honore habet.

Dna mam przed oczami ciebie, matk臋

i brata.

Nasz zamek, zielone lasy Hesji.

My艣l臋, czy wszyscy jeste艣cie zdrowi, czy oto ma ju偶 godna wybranka.

Witaj. Co was do mnie wprowadza?

B贸l z臋ba?

Wybity bark?

W og贸le dzi臋ki.

Nic mi nie dolegnie.

Chcia艂em tylko na chwil臋 przysi膮艣膰.

N贸g nie czuj臋.

A to nie boicie si臋 obcowa膰 skat臋?

Nie, panie. Wobec Boga wszyscy r贸wni.

Matka Arczmarza wiem, 偶e jest zacny cz艂owiek.

Tylko robot臋 masz pod ni膮, chocia偶 dobrze p艂atn膮艂.

A ty gdzie?

Powiedz mi, gdzie to mo偶na naj膮膰 dom?

Ca艂y dzie艅 艂a偶臋 po mie艣cie, szukam, szukam. Nic.

W mie艣cie?

Powiod艂o si臋, co?

Pan, kt贸remu kiedy艣 rany opatrywa艂em.

Teraz mnie uratowa艂.

A to prawda, baba m贸wi艂a w kartnie, 偶e si臋 znacie osobi艣cie z marsza艂kiem.

S艂uchaj, s艂ysza艂em co艣 o najmie domu.

Troch臋 dalej zamku.

Czekaj, kto to mi m贸wi艂?

Dok膮d idziemy?

Robisz to wszystko w twoim czasie.

Czeka na nas kto艣 z Go艂cy?

Z Wawelu?

Picho!

Daj pok贸j, pananec.

Wybacz, pani.

Zostaw.

Pani, prosz臋 o wybaczenie, ale nie b臋dzie mnie dzi艣 na wieczornej uczcie.

Nie czuj臋 si臋 najlepiej.

Pragn臋 dzi艣 wr贸ci膰 do domu w miejsce.

Co艣 ci dolega? Pos艂a膰 po medyk?

Dzi臋kuj臋, ale to nie to.

Martwi臋 si臋 o Jolent臋.

Nadal nie mam 偶adnej wie艣ci z Go艂czy.

A zbrojni, kt贸rzy jej towarzyszyli, jeszcze nie dotarli na Wawel.

Matki. Zawsze si臋 martwi膮 i wyobra偶aj膮 sobie najgorsze.

A Jolenta na pewno nic nie jest. Cieszy si臋 powrotem do domu.

Stra偶nicy pewnie skorzystali z chwili wolno艣ci i utkn臋li w karczmie. Ju偶 ja

znam. Je偶eli to prawda czeka ich kara, to wystawi臋 niematyczne serce na pi艂k臋.

L臋kam si臋.

Jeszcze dzi艣 wy艣l臋 umy艣lny do Go艂cza, 偶eby艣 mog艂a us艂ysze膰, 偶e Jolenta jest

i zdrowa.

Dzi臋kuj臋 pani.

Co tak stoisz? Rusz si臋.

Ze mn膮 nic si臋 nie wrobi.

Zobacz, jak si臋 o tyle staram.

Wypu艣膰 mnie.

Wiem, co by ci臋 roztrachali.

Albo Nedved.

Przybys艂aw nie spuszcza w druku z jajka nic z艂ego.

Jacek uratowa艂 Helen臋.

Ja nie widz臋 wdzi臋czno艣ci w jego oczach.

Wasza wysoko艣膰. Witam te偶 czcigodnych go艣ci z Wielkopolski. Ksi臋dz arcybiskup,

zapraszamy.

S艂ysza艂em, 偶e arcybiskup wybiera si臋 z misj膮 do Malborka. A ja s艂ysza艂em, 偶e wy

wybieracie si臋 z misj膮 do S艂upska.

Jaki plan na rozmowy z zakonem? Pokojowy.

My艣l臋, 偶e oskar偶enia i gro藕by wojny to nie s膮 najlepsze narz臋dzia dyplomacji.

Arcybiskup uwa偶a, 偶e nasze dotychczasowe dzia艂ania by艂y niew艂a艣ciwe.

Stawia艂y sprawy na oczu no偶a, by wymusi膰 korzy艣ci.

Wszyscy b艂臋dnie zak艂adali, 偶e nowy papie偶 b臋dzie sojusznikiem Polski.

Trzeba zachowa膰 si臋 zrobione pokory, je偶eli mo偶na nie dopu艣ci膰 do wojny.

Mo偶e i nasze rozmowy na Pomorzu si臋 do tego przyczyni膮.

Oby tak by艂o. Na chwa艂臋 kr贸lestwa i pana naszego.

Zanim jednak wyjad臋, chcia艂bym zaczeka膰 na powr贸t Kazimierza, aby pom贸wi膰

o tym, jak 偶yczy sobie, 偶eby prowadzi膰 rozmow臋.

Tak o imi臋 nie wyruszymy, dop贸ki nie pom贸wi臋 z kr贸lem.

Nie chc臋 ci臋 martwi膰, Przybys艂awie, ale...

Nie wiadomo, kiedy Kazimierz wr贸ci.

Pod kradzie偶y sk贸r nie mog臋 spa膰. A jak nie 艣pi臋, to 藕le pracuj臋 i boli mnie w

brzuchu. 呕al mi bardzo tego zamordowanego wo藕nicy.

Znam jego 偶on臋. Dzieci siedmioro zostawi艂.

Jego trupa widz臋 za ka偶dym razem, jak zamykam oczy do snu.

A znale藕li ju偶 winowajc贸w?

Nic mi o tym nie wiadomo.

Ty akurat, jako miejscowa, powinna艣 co艣 o tym wiedzie膰.

We藕 si臋 do roboty. Nikomu nie p艂ac臋 za gadanie. To znaczy, 偶e mnie przyjmujesz?

Jeszcze nie zdecydowa艂em.

Zobaczymy, jak b臋dziesz pracowa膰.

To ju偶 pracuj臋.

A ty co taki zadowolony?

A podl膮daj膮.

Niedaleko bramy Szewskiej. Jeszcze dzisiaj si臋 z karczmy wyprowadza.

Wieczuj臋. Krzeska Brama to bardzo dobre miejsce.

Badaj mi swoje najlepsze jad艂o. I piwo. Ju偶 podaj臋. Chc臋 to uczci膰.

A co ze mn膮 b臋dzie?

No, niewiasty w takiej opresji chyba nie zostawisz.

To ja tw贸j m膮偶 jestem, 偶eby si臋 tob膮 opiekowa膰.

Ja jestem ca艂a w nerwach.

艢ni膮 mi si臋 trupy i boj臋 si臋, 偶e przyjd膮 po mnie ci, co ich napadli.

Potrzebuj臋 bezpiecznego konta, 偶eby doj艣膰 do zdrowia. A mnie si臋 tam nic nie

艣ni, tylko mnie w krzy偶u boli.

Ci stra偶nicy poszarpali.

Ty膰 tego, ci膮gniesz si臋 za mn膮 od samej Warszawy.

Pora, 偶eby nasze drogi si臋 rozesz艂y.

Wydaje mi si臋, 偶e czego艣 ode mnie chcesz, panie. A ty ode mnie.

Chcia艂em zapyta膰 o Helen臋.

Bo r贸偶ne plotki docieraj膮 na Wawel. S艂ysza艂em i ja te plotki.

Helena nie rzuci艂a si臋 do Warty.

Jest ca艂a i zdrowa.

Nawet nie wiesz, ile to dla mnie znaczy.

Helena zas艂uguje na szcz臋艣cie. Ale tamte wydarzenia po艂o偶y艂y si臋 cieniem na jej

honor. Na honorze ca艂ej naszej rodziny.

Helena, nie masz czasu na znam膮 sp贸jstwo. A twoje zas艂ugi dla

Twoja pozycja?

Przecie偶 to nie jest bez znaczenia.

Ona musi odzyska膰, co utraci艂a.

Co masz na my艣li?

Odzyska艂aby honor, gdyby wr贸ci艂a na dw贸r i s艂u偶y艂a kr贸lowi.

Ale to w艂a艣nie 偶ycie na dworze 艣ci膮gn臋艂o na ni膮 te nieszcz臋艣cia.

Przecie偶 jak ostatnio si臋 widzieli艣my, to sam m贸wi艂e艣, 偶e gdyby艣 m贸g艂 cofn膮膰

czas, to nigdy by艣 si臋 na to nie zgodzi艂.

呕e to w艂a艣nie dworskie 偶ycie j膮 z艂ama艂o. Teraz jest starsza i m膮drzejsza.

Poradzi sobie.

Nie rozumiem ci臋.

Powiesz mi w ko艅cu, dok膮d mnie zabierasz?

Do mechodomu.

Spodoba ci si臋 tam.

Moja rodzina b臋dzie mnie szuka膰. W ko艅cu mnie znajd膮.

Ale wtedy b臋dziesz ju偶 m艂odzen膮.

Nie boisz si臋 kata?

Nie kocham, bo nie boj臋.

A Boga? Bo偶e, bo偶e.

Ja Ci臋 kocham.

A chc臋 ci臋 podlubi膰 za twoj膮 zgod膮.

Nie znasz mnie, nie mo偶esz mnie mi艂owa膰.

Nigdy wi臋cej, nie w膮tpi臋 we mnie, pani.

Ja onem lubi臋 do wytru.

Pragn臋, by艣 by艂a moja.

Ale chc臋, by艣 tego chcia艂a.

I tylko dlatego tu lekam.

Mo偶e te偶 dzi艣 chwil膮.

Nie p艂akaj.

Nie p艂akaj.

Zaopiekuj臋 si臋 tob膮 jak wygrym臋.

Tak.

Nie p艂acz.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.