All language subtitles for Korona krolow odc 93

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Chc臋 pos艂a膰 do niej Ann臋. Na wychowanie. Do zakonu?

Tak b臋dzie dla wszystkich najlepiej.

Babo, powiadam.

Lepiej niech nas nikt z t膮 spraw膮 nie 艂膮czy, bo inaczej przyjdzie nam s艂ono za

to zap艂aci膰, panie.

Ju偶, ju偶, ju偶. Nie posk膮pi艂em jad艂a, bo widz臋, 偶e艣cie strudzeni.

A sk膮d przybywacie, je艣li wolno spyta膰? Z Warszawy, panie. Poganie z Litwy na

Mazowszu szalej膮.

Wsie ca艂e pal膮. Moj膮 spalili.

Kamie艅 si臋 nie osta艂.

Wszystko stracone.

Dobrze, 偶e艣cie teraz w Kakowie.

Tu si臋 ludzie zawsze zje偶d偶aj膮 szcz臋艣cia szuka膰.

A i wielu znajduje.

To nie mo偶e by膰, 偶eby szlachci...

Z jakim pospolitym psu bratem w jednej celi siedzia艂? O, pan to widz臋, ja艣nie

pan.

Ja艣nie pan, a 艣mierdzi jak wieprz.

Ja艣nie wieprz. Zabrzyj g臋b臋, bo ci j膮 przetr膮c臋.

Nie mo偶e by膰 kolejny 艂achudra w trawskich, bo przesta si臋 nie godzi.

艁achudra? 呕e c贸偶.

Ja nic nie ukrad艂em.

I rozsierdzi艂e艣 na mia艣nie pana wieprzunia.

Zrozum, wieprzunio.

Tu nie ma 偶adnych mo偶nych ani ksi膮偶膮t.

Wszystkie nasze karki r贸wnie mi艂e kat.

Widz臋, 偶e pan szanowny by艂 艂askaw znowu mnie odwiedzi膰. Co?

Na zamku a偶 tak krucho ze spraw膮? Sko艅cz臋 znowu. Jak jest imi臋, panie?

Przekl臋ta ho艂ota do stolicy si臋 zje偶d偶a. Na jednego uczciwego dw贸ch takich

z艂odziei si臋 znajdzie.

W艂asn膮 matk臋 by okradli, powiadam.

Jaki艣 pewien swoich s膮d贸w?

Co ja s膮dz臋, to nie jest wa偶ne.

T艂utko, da.

Wa偶ne, 偶e s臋dzia M膮drostka wypleni w ko艅cu ca艂e to robactwo.

S臋dzia M膮drostka? Ano.

Dzi艣 na Wawelu s膮d zwo艂ali.

Katiusz szykuje miejsce ka藕ni.

Ja, u rado艣ci posp贸lstwa. Ano.

To co b臋dzie?

Czy mo偶emy w ko艅cu zaczyna膰?

Jak si臋 b臋dziemy tak oci膮ga膰 z tym s膮dem, to do zimy nie sko艅czymy.

Nie ma Jana M膮dracki, nie ma obrad.

Gdzie on si臋 podziewa?

Czy mogliby艣my chocia偶 raz zacz膮膰 o czasie?

Droga!

Witam, barowie.

Kogo jeszcze brakuje?

Brakuje nam marsza艂ka i wielkorz膮dcy krakowskiego.

Trudno, b臋dziemy czeka膰.

Cze艣膰. Wybaczcie panowie sp贸藕nienie, ale sprawa zatrzyma艂a mnie na drpilna.

S艂uchamy, Hermannet.

Wprowadzi膰.

Istniej膮 dowody, 偶e ten oto 艂ajdak stoi za napadem na w贸z z betkurami. Ani.

Prawa jest oczywista.

Herman twierdzi, 偶e znaleziono przy tobie kawa艂ki nadpalonej sk贸ry.

Kiedy to nie moje?

To nie ja, pan.

Ja na tej drodze to przypadkiem na ten w贸z trafi艂em.

Trupy zobaczy艂em, to si臋 tak przerazi艂em, 偶e uciek艂em w te p臋dy, 偶eby

pa艣膰 ofiar膮 zb贸jc贸w.

Mo偶esz nam oszcz臋dzi膰 tych k艂amstw? To my ci oszcz臋dzimy tortur?

Twoja wina nie podlega 偶adnej w膮tpliwo艣ci.

Pytanie tylko, na czyje zlecenie dopu艣ci艂e艣 si臋 przest臋pstwa?

I kto ci pom贸g艂?

Bo to nie jest zadanie dla jednej osoby.

Nie marnuj naszego czasu, m贸w co wiesz, bo jak nie nam, to Katu Frytkowi

艣piewasz.

Niewinnego cz艂owieka zgazujecie, panie.

Si臋gam na Boga. Boga po nie mieszaj, bo to jest blu藕nierstwo.

Wybaczcie, panowie, sp贸藕nienie.

Prawy zboru, rozumiecie?

Siadaj, Miko艂aju.

Star?

Miko艂aj.

Pani, mo偶emy odpocz膮膰.

Palc贸w ju偶 nie czuj臋.

To odpocznij, Irzo. Ja wol臋 wyszywa膰, ni偶 zosta膰 sama z my艣lami.

Pani? Agnieszko?

Henryku?

Przemy艣la艂em spraw臋 mojej c贸rki Anny.

I... Nie ode艣le jej do krastoru, tak jak sobie 偶yczy艂a, 偶e to nie z tob膮 na

dworze.

Ale jej wychowanie zostaje w twoich r臋kach.

Chyba dobra wiadomo艣膰 pani.

Gdzie偶e si臋 zn贸w podziewa m贸j brat?

Na polowaniu.

A nie mo偶emy zacz膮膰 o brat Bet Henryka, ksi膮偶臋?

Musimy om贸wi膰 spraw臋 poselstwa do Przys艂awa.

Nowego biskupa we Wroc艂awiu.

Chc臋, by m贸j brat by艂 obecny.

Chcesz sobie prze艂o偶y膰 na rad臋 w ksi膮偶臋?

Nie.

Panowie, wie艣ci, kt贸re mnie dosz艂y, rokuj膮 藕le.

Czes艂aw buduje uk艂ad z Czechami.

Zawiera sojusz z naszym najwi臋kszym wrogiem.

Interdykt na艂o偶ony przez Nankera za wspieranie Luksemburczyka d艂u偶ej ju偶

Wroc艂awian nie obowi膮zuje. Zosta艂 zdj臋ty w艂a艣nie przez Przec艂awa.

My艣lisz, ksi膮偶e, 偶e poselstwo w tej sprawie pomo偶e?

C贸偶 to za pytanie, ochmistrzu?

Woli stwierdzi膰 z za艂o偶onymi r臋kami, czy mo偶e modli膰 si臋 o cud?

Musimy spr贸bowa膰 chocia偶 Przec艂awa na nasz膮 stron臋 przyci膮gn膮膰. Czy nie

wystarczy, 偶e jeste艣my jedynym przeciwnym Luksemburczykowi 艣l膮skim

c贸偶 nadomiar dra偶ni膰 go uk艂adami?

Tylko jego gniew na siebie sprowadzimy. Brednie.

Uk艂ady pozwol膮 nam gniew pow艣ci膮gn膮膰.

Panie, je偶eli zdecydujesz si臋 poselstwem, ch臋tnie podejm臋 si臋 zadania.

Zgoda, kakalon.

Wyruszy膰, skoro 艣wita.

Rozkaz, panie.

Tego ju偶 za wiele.

Polowanie. Dla mojego brata wa偶niejsze polowanie od ksi臋stwa.

G艂upca za mnie robi przed wszystkimi. Polko, ciszej.

Chcesz, 偶eby ca艂y dw贸r wiedzia艂 o rodzinnych niesnaskach? Na oczach ca艂ego

to by mu sch臋ci艂 sk贸r臋 z 艂oju.

Polko, Henryk na pewno nie chcia艂 ci uchybi膰. Od dziecka stoi w twoim cieniu.

Agnieszko, rad jestem, 偶e tak le偶y ci na wzgl臋dzie dobra mojego brata. Ale to ja

na tym trac臋.

To mnie si臋 wytyka palcami i za plecami m贸wi co to za ksi膮偶臋, co go nawet brat

nie szanuje.

Konradzie, a tobie co si臋 sta艂o?

Nic, pani.

G艂upstwo ze schod贸w spad艂em.

G艂upstwo? Trzeba ci臋 natychmiast opatrzy膰.

Pani, nie raz do pierwszej, nie ostatniej cz艂owiek si臋 przyzwyczaja.

Do spadania ze schod贸w?

Pani pozw贸l odej艣膰, inaczej napytam sobie biedy.

Gunkel.

Bolko post臋puje nierozwa偶nie. Co ty mi tu blagodonisz?

Jak mu 艣piesno skrzy偶owa膰 miecze z Luksemburczykiem, droga wolna, ale niech

si臋 pocz膮膰 sam.

S艂ugi bijesz?

Ma艂o ci wystawiania na szwang reputacji dworu?

呕e niby ja?

Mia艂bym bi膰 s艂uga?

Do tego k艂amiesz w 偶ywe oczy.

Tydu nie masz.

Zobaczymy, co powie na to Bolko. R臋cze za Gunzela.

Rozumiem, 偶e za tym oskar偶eniem stoi jaki艣 dow贸d.

Dow贸d stoi i to przed tob膮.

Konradzie, czy Gunther m贸wi prawd臋?

Pan m贸j nigdy r臋ki na mnie nie podni贸s艂, u pani.

Op, i dow贸d.

To jeszcze nie koniec, rycerzu.

Do czego to dosz艂o, 偶eby niewiasta mnie poucza艂a?

C贸偶 jej si臋 ko艂acze?

Jak to m贸wi膮?

Trzeba t臋giej logiki na niewie艣cie szyki.

Jak mo偶esz przyzwala膰 na tak膮 bezkarno艣膰?

Poczynania Guncela s膮 niedopuszczalne. Najpierw nastaje na cze艣膰 dw贸rki, teraz

m臋ca si臋 nad s艂u偶b膮. Jak to 艣wiadczy o naszym dworze? Agnieszko, pojmij. Guncel

mo偶e i jest nieco barbarzy艅ski w obyczajach. Nieco?

Ale zas艂ug na polubic臋 odm贸wi膰 mu nie mo偶na.

To potw贸r! Zat艂u偶one dla ksi臋stwa.

Par臋 wybryk贸w tego nie skre艣la.

Wybryk贸w?

Bolko! Czy ty wiesz, jak w Krakowie ka偶膮 gwa艂t i zn臋canie si臋 nad niewinnymi?

D艂ugimi latami w lochu o chlebie i wodzie.

M贸wisz, Bolko, 偶e przez poczynania brata ludzie ci臋 nie szanuj膮, ale na pewno

nie pomagasz sobie, przymykaj膮c oko na guncelow膮 samowolno艣膰. Dosy膰!

Dobrze wiem.

Porozmawiam z nim, przywo艂am do porz膮dku.

Ale miarkuj si臋, pani.

Rafale!

Gdzie jeste艣, kr贸lewne? Chcia艂y si臋 na przeja偶d偶k臋 wybra膰.

No prosz臋, prosz臋.

Szalenie mi ciekawa jaka艣 historia kryje si臋 za nietypow膮 schack膮 medyka i

giczki.

Mo偶e warta przeze mnie opisania.

艢miem w膮tpi膰.

By ktokolwiek chcia艂 czyta膰 takie... ...dyrdyma艂y.

To tego spisane r臋k膮 niewiaty.

No tak.

Ju偶 zd膮偶y艂am zauwa偶y膰, 偶e nad niewie艣cie preferujesz, panie, 艣wi艅skie nogi.

Chcesz wiedzie膰, co tu robi臋?

膯wicz臋 si臋 w szyciu ran.

Lepiejsze ciatna by艂oby szy膰 co艣 szywego, ale lepsze to ni偶 nic.

A nie jest to zadaniem kata albo cyrulika?

No, je偶eli chcesz.

Narobi膰 wi臋cej z艂ego ni偶 dobrego to pewnie tak.

Ale to medyk ma za zadanie zg艂臋bi膰 tajemnic臋 ludzkiego cia艂a.

Czyli lepiej zawierzy膰 komu艣, kto uwa偶a, 偶e uczy si臋 o ludzkim ciele, 膰wicz膮c na

艣wi艅skiej nodze.

Czasem nie widz臋 r贸偶nicy mi臋dzy pieprzem a cz艂owiekiem.

Podobne do stworzenia.

Do tej pory nie mia艂am zbyt wiele mo偶liwo艣ci, 偶eby por贸wna膰.

Chcesz mnie, panie, przep臋dzi膰, widz臋 to.

Nie zupe艂nie.

Chc臋 jedynie sprawdzi膰, czy dasz si臋 przep臋dzi膰 tak 艂atwo.

Zarzuca si臋 Tobie pa艂kertwo i

haniebn膮 pr贸b臋 przyw艂aszczenia cudzego dobra tej

t艂ot膮 obecnej Bo偶eny T臋czy艅skiej.

Przyznajesz si臋 do winy?

Tak. To bardzo upraszcza spraw臋.

I dlatego wskazuj臋 ci臋 jedynie na kar臋 loch贸w. Nie, pob艂agam, nie. Tylko nie do

loch贸w. Dura, Leks.

Wyprowadzi膰. Pob艂agam, nie.

Ja mam odnajmu.

Czekajcie, s艂uchamy.

Wielk膮 krzywd臋, kt贸ra zechwa艂a mi wyrz膮dzona, wybaczam.

I prosz臋, by oszcz臋dzi膰 oskar偶onemu chi艅czy loch贸w.

Pani Bo偶eno.

Prosz臋 o spok贸j. To wa偶ne, co m贸wi pani T臋czy艅ska, dlatego zapraszam was na

narad臋.

Dzi臋kuj臋 pani. Prosz臋.

Jeszcze chcia艂am co艣 powiedzie膰.

S艂uchamy.

Wdowie powo藕nicy przekazuje dwie kopy groszy.

I na co nam ten Krak贸w ca艂y by艂?

Ju偶 pewnikiem Stachowi wszystkie ko艣ci porachowali. Ju偶, ju偶, ju偶. Trudno sta艂o

si臋.

Sta艂o si臋, placz nic tu nie wskucha.

To mo偶e on nie by艂 艣wi臋ty.

To mo偶e troch臋 pazerny. Mo偶e nawet i g艂upi, ale 偶eby taki los, no taki los,

ja teraz biedna poczn臋. Ju偶, ju偶, ju偶.

Po co ten placz?

Zostaniesz ze mn膮 w kuchni, pomo偶esz, nie zginiesz.

Tylko przesta艅 zawodzi膰.

To w takim razie nalej nam piwa, karczmarzu.

I wypijemy razem za biednego Stacha.

Podaj to lepsze, karczmarzu. Ja te偶 ci臋 napij臋.

Stachu!

Stachu! Ale ju偶, ju偶, ju偶. No pu艣膰 mnie. Babo, bo mnie zadusi.

Dzi臋ki ci, panie.

Modlitwy wys艂uchane.

Ale powiedz, jak si臋 wypl膮tane艣 z tej kawaly?

Ju偶 mnie mieli bra膰 na tortur.

My艣la艂em, 偶e to koniec.

Jednak na sali pojawi艂 si臋, nie zgadniecie kto.

Kto?

Ligenza. Po艣wiadczy艂 za mnie, powiedzia艂, 偶e nie jestem 偶aden zb贸j,

uczciwy cz艂owiek.

By艂o widzie膰 miny ja艣nie pan贸w Melo.

Chc膮c si臋 w pe艂ni odwdzi臋czy膰 za to, 偶e艣my mu kiedy艣 pomogli w potrzebie,

wyposa偶y艂 mnie w pe艂n膮 sakiewk臋 na nasze nowe 偶ycie w Krakowie.

To ju偶 nie musisz tu zostawa膰. A co z tym zamordowanym wo藕nic膮 i ze sk贸rami?

Powiedzia艂em wszystko jak by艂o i wtedy ja艣nie pan Jasiek z Melsztyna wraz z

w贸jtem, by pojechali czym pr臋dzej spraw臋 zbada膰.

Co za bestialstwo.

艢lad tylko po jednym uderzeniu.

Ale bardzo g艂臋bokim.

O Bo偶e.

Gard艂o podci臋te a偶 po samo rami臋.

Cios musia艂 by膰 zadany z rozp臋du.

Na drobne 艣lady wielu kopyt.

Podejrzewam, 偶e wo藕nica nie spodziewa艂 si臋 ataku.

Zamar艂 w przera偶eniu i w og贸le si臋 nie rusza艂.

A co to wszystko oznacza? 呕e by艂o ich wielu, atakowali znienacka. Kon!

Ten si臋 broni艂.

Zgin膮艂 od kilku umiej臋tnie zadanych cios贸w.

To nie byli zwykli zb贸j.

Pisz trzydziestu czterech skazanych, w tym dwudziestu ukaranych ch艂ost膮,

siedmiu skazanych na zap艂at臋 do skarbca, pozosta艂ych siedmiu wys艂anych na

tortury. O Bo偶e! Mo偶e by tak doko艅czy膰 na zajutrz? Sta艅 mile膰 ozorem, pisz

dalej.

Trzydziestu czterech skazanych, w tym... Niech b臋dzie pochwalony.

Pochwalony, pochwalony, witaj Bogorio.

Mo偶esz odej艣膰.

Zbud偶臋 si臋!

Kiedy wcale nie spa艂em. Dobrze, dobrze. Jutro doko艅czymy.

Ju偶, ju偶.

C贸偶 si臋 arcybiskupie sprowadza do Krakowa?

Sprawy tych, co pomagaj膮 i lecz膮 przy pomocy miecza.

Krzy偶acy. Ale od pocz膮tku doniesiono mi, 偶e wasze poselstwa do Awinionu

na nic si臋 zda艂y.

W istocie...

Papie偶 Clemens nie jest na przechylny. A mo偶e to pos艂owie s膮 nieudani?

Nie mierza to wprawdzie prosty rycerz. Ale grot. Ale to prosty rycerz w艂a艣nie

zmierza do Malborka pertraktowa膰 z krzy偶akami, prawda?

I tu w艂a艣nie pojawia si臋 sprawa, z kt贸r膮 przychodz臋.

Chcia艂bym rozm贸wi膰 si臋 z kr贸lem, aby pozwoli艂 mnie wzi膮膰 t臋 delikatn膮 spraw臋

swoje r臋ce.

M贸wisz, arcybiskupie, 偶e chcesz sam?

Pertraktowa膰 skrzy偶aka.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.