Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku...
Praw臋 mam.
Pi臋kny.
To dla Egle.
Nie.
Znalaz艂em i szukam w艂a艣cicielki.
Chcesz panie ca艂y Krak贸w przeszuka膰?
Jak b臋dzie trzeba.
S艂ysza艂a艣, 偶e mamy bardzo zaradnego w贸jta.
Z pewno艣ci膮 znajdzie t臋 niewiast臋. Mog臋 mu obda膰.
Nie, tam to zrobi臋.
Wybacz. Bardzo mi 艣pieszno na Wawel.
Nie mam w zwyczaju z osobami postronnymi rozmawia膰 o interesach.
Pani T臋czy艅ska to wdowa po marsza艂ku.
Z tego, co mi wiadomo, m贸j krewny zmar艂 w stanie bezrz臋dnym. Kr贸l uzna艂 j膮 za
wdow臋.
Z niewiastami to ja mog臋 co najwy偶ej o chawcie porozmawia膰, nie o maj膮tku.
Jak 艣miesz!
Pani Bo偶enu. Jestem wdow膮 i sama decyduj臋 o swoim losie. Wybacz pani, tak
wuj Grzegorz. Tw贸j.
Niedosz艂y m膮偶.
Zadzny by艂 z niego cz艂owiek. Zna艂e艣 go, panie?
Surowy, prawy.
Ja taki jestem.
Dlatego je艣li pani T臋czy艅ska nie ma prawnego opiekuna, to wychodz臋.
I tak nie zamierza艂am zni偶a膰 si臋 do rozmowy z tym oszustem. Panie Bo偶enu.
Nie zostan臋 tu. Ani chwili d艂u偶ej.
Dobrze, pom贸wmy bez niewie艣ci i histerii.
Chc臋 jak najszybciej spieni臋偶y膰 m贸j maj膮tek i wraca膰 do Bolonii.
Nie drzyj si臋 nast臋pny, patrz jaka kolejka.
No, to Katna stawi ci rami臋 i wr贸cisz do trupy. Kiedy mnie ju偶 nie boli.
Co robisz?
Nawet, gdy znajd臋 dobrego medyka.
No to dla tak wielmo偶nego pana to chyba tylko jaki艣 mnik z kr贸lewskiego dworu.
Nie taki drze藕nik. A ja? Nie wci膮gajcie mnie w jego r臋ce.
Zdob臋d臋 pieni膮dze dla nas o 偶enie si臋.
A kt贸ra by ci臋 niby chcia艂a, co?
Porw臋 jak膮艣.
Najlepiej kr贸lewsk膮 c贸rk臋.
To co to dzisiaj mi臋dzy streganami chodzi艂o?
Jolenta.
Nie艣lubna c贸rka naszego kr贸la.
W艂a艣nie wr贸ci艂a do Krakowa.
Tak? A co to u was?
Kralewny po ulicy chodz膮?
Ja czuj臋, to po co tak od razu 偶ycie nara偶a膰?
Przecie偶 u nas ka偶da niewiasta, niczym kr贸lewna pi臋kna. A, ma ty prawd臋.
Tylko chodzisz po mie艣cie i podziwiasz.
A b臋dziesz 偶y艂.
Tylko tyle mi po nim zosta艂o.
Dom, kt贸ry kocha艂 kilka wsi. Ja nie potrzebuj臋 maj膮tku, ale dom.
Tam Grzegorz spa艂. Tam si臋 posila艂.
Nie pozwol臋 go sobie odabra膰. Matko, je艣li trzeba, Ligen zapogoni oszusta.
Ale to nie si艂y.
M臋偶a w sprawie uczonego potrzeba.
No nareszcie, a gdzie艣 ty si臋 w艂贸czy艂, Miko艂aju. Wybacz, panie, wzburzenie
matki. Ca艂y wawel si臋 gotuje, a ty znikasz na p贸艂 dnia.
Orszak kr贸lowej si臋 zbli偶a.
Widzia艂em go艅ca. Jaki orszak?
O moje 偶ycie chodzi.
呕ycie?
To znaczy przysz艂o艣膰 nieszcz臋snej wdowy.
O pana Chincz臋. Jaki pan?
Oszust.
M贸j maj膮tek poluje.
Pozna艂em go.
Te偶 mu nie ufamy.
Ale jak udowodni膰, 偶e jest oszustem?
Tylko ty, pani, jeste艣 w stanie tego dokona膰.
Wi臋cej nie dam. To ja nie sprzedam.
To nie potrzeba.
Ja do pruskich herbazji p贸jd臋, co ko艂o brami staj膮.
Lepsze sk贸ry i taniej sprzedaj膮.
Id藕cie jak wam strzewik贸w nie szkoda, ale prusak贸w ju偶 nie ma.
Jak to nie ma?
Wyjechali?
Ponie艣li kar臋.
To ci tak cieszy?
Nie wolno nikomu wystawia膰 towaru poza cechem.
Zniszczyli艣cie ich mienie?
Dzia艂amy w prawie.
Oni przed wojn膮 uciekali. Nie rozumiecie?
Nie ma wyj膮tk贸w. Inaczej ka偶dy partacz b臋dzie m贸g艂 handlowa膰 czym tylko zechce.
Je偶eli chcecie dobre sk贸ry, to popieracie nas.
No chyba, 偶e jest wam wszystko jedno. Oni przed takimi jak wy uciekaj膮 do
Krakowa.
Bierzcie kumotowar nawet za dwa grosze. Jeszcze mieszek do艂o偶臋 dla dobrych
klient贸w. My miejscowi musimy si臋 trzyma膰 razem.
Jaka ona jest?
Ma艂o j膮 znam.
Adelaida przyjecha艂a na Wawel ze twoimi dw贸rkami.
Jut膮 i Od膮.
kt贸re nie odst臋puj膮 jej na krok.
Ale wydaje si臋 mi艂a.
Bardzo rozmi艂owana w kr贸lu.
A jak mnie nie polubi?
Kto by nie pokocha艂 tak s艂odkiej i toty jak ty?
El偶bietka.
El偶bietka?
Bardzo prze偶y艂a 艣mier膰 Anny.
Jest zawiedziona, 偶e ojciec tak szybko si臋 o偶eni艂.
Swojej macochy te偶 nie lubi.
Sk膮d wiesz?
S艂ysza艂am, jak m贸wi艂a, 偶e Adelaida nie jest z kr贸lewskiego rodu, 偶e nie mia艂a
odpowiedniego posagu, a i tak wydali j膮 za kr贸la.
Ryszbietka, cho膰 kr贸lewna nie ma takich propozycji ma艂偶e艅stwa, to j膮 boli.
Ale na pewno wyjdzie za m膮偶 i b臋dzie szcz臋艣liwa, tak jak ty.
Te偶 bym chcia艂a znale藕膰 mi艂o艣膰 na Wawelu.
Pani kr贸lowa wjecha艂a na dziedziniec.
Ju偶? Jak to? Nie mam dla niej p艂atki z naszych r贸偶.
Spokojnie, Jolento.
Wa偶ne jest pierwsze wra偶enie. Lepiej by ci nie zapami臋ta艂a, jako zacapan膮 od
biegu dw贸rk臋.
Dw贸rk臋?
Ty my艣lisz, 偶e Adelaida si臋 zgodzi? Na pewno.
Co ona tu robi?
Nie powinna by膰 na pokojach?
Gdzie ona nie robi艂a? Na pokojach i w karczmie za pieni膮dze.
To po co wr贸ci艂a?
Co, 偶al ci tej skwa艣nia艂ej polewki, kt贸r膮 nas karmisz?
Patrz si臋, no.
Jeszcze jej moja polewka nie smakuje.
Ba艂am si臋, 偶e beze mnie wszystko si臋 to zawali.
To wr贸ci艂am.
Lepiej nam to by艂o bez ciebie.
I za ko艂aczem si臋 t臋skni艂am. Nikt nie robi takiego jak wy.
Jak ci臋 nie by艂o, to... Ani jeden na mnie wyszed艂.
Bo艣 nie umia艂 karta porz膮dnie wyrobi膰, Gamoniu.
Tylko Audra tak potrafi.
M贸wi艂am, 偶e mnie tu nikt nie zast膮pi.
No to... Witaj w domu.
Ciesz臋 si臋, zaprosi艂am.
Matko? Co ty robisz?
Nic, szukam tylko mojej chustki.
To do roboty.
Chod藕my, panie.
Dobry dzie艅, pan medyk.
Brateria偶? Ja tam nie wiem.
Jak mnie z臋by bol膮, to do kata id臋. A bym chodz na lat, bo chniet do kantlerza
id臋 z polecenia samego, czetkiego krala. No to musimy si臋 po艣pieszy膰.
Panie... Poczekaj.
Niech popatrzy na tu krasu. A medyk? Niech czeka.
Kto je ta dama?
To Jolenta.
Ju偶 bym dzisiaj us艂ysza艂 to imi臋.
M贸w dalej.
Pi臋kna niewiasta.
Sprz膮tnijcy. To obr贸t do wymiany.
Egle.
Ty co robisz?
Szuka艂am zguby.
Zostawi艂am j膮 przy wieczerzy. Ju偶 znalaz艂am.
艁aka艂a艣.
To ze szcz臋艣cia. Ciesz臋 si臋, 偶e Adry wr贸ci艂a na zamek.
Ko艣 tam.
Twojego ma艂偶e艅stwa z Ligi臋zi膮.
My艣lisz, 偶e dla niej to zrobi艂am?
Dla niej mo偶e te偶.
Gdyby艣 widzia艂a, jaka by艂a szcz臋艣liwa.
Ale przede wszystkim dla siebie, bo poczu艂am ulg臋.
Nikt nigdy za mnie nie decydowa艂. Nie tak wracanie.
Jestem wolna.
Raczej dziwna.
Ka偶da kobieta chcia艂aby mie膰 m臋偶a.
Na przyk艂ad ty?
Nie, nie o mnie tu mowa. A dlaczego w艂a艣ciwie nie? Dlatego, 偶e nie.
Chod藕my lepiej do Audry.
Mam co艣 dla niej. Zobacz, jakie pi臋kne. Nie zmieniaj tematu.
Wszystko dobrze?
Egle?
Panie, 偶e艣 tak d艂ugo zwleka艂 z egzekucj膮 swoich praw.
Co to, przes艂uchanie?
Odpowiedz troch臋.
Ju偶 m贸wi艂em, poch艂on臋艂y mnie studia.
Na uniwersytecie w Bolonii.
Sam sp臋dzi艂em tam wspania艂e lata.
Marsza艂ek studiowa艂 prawo jak ty, panie. Tym bardziej powinien wiedzie膰, 偶e
maj膮tek mojego krewniaka nale偶y si臋 mnie.
Res judicata pro veritate accipitur.
Duralek Sedlek.
Bardzo trafnie.
Widz臋, 偶e i ciebie, panie w tajniki prawa, wprowadza艂 Alfonso Quincelli. A i
owszem. Wymagaj膮cy z niego nauczyciel. Bezw膮tpliwie.
Czy ju偶 sko艅czyli艣my?
W takim razie, panowie wybacz膮.
Spotykam si臋 z kupcem ch臋tnym naby膰 m贸j maj膮tek.
Nie do艣膰, 偶e krewniak to jeszcze znawca prawa.
Pani T臋czy艅ska b臋dzie musia艂a si臋 po偶egna膰 z domem po Nekandzie.
Mo偶e j膮 co艣 lign膮艂 w prawniczej wiedzy, ale na pewno nie z wyk艂ad贸w Alfonso
Gwinsellego.
Jak to? Bo Gwinsell nie 偶yje od ponad czterdziestu lat.
Ten cz艂owiek to oszust.
Spodziewa艂y艣my si臋 ciebie wczoraj, pani.
My musieli艣my zatrzyma膰 si臋 imwald w lesie, tam nocowa膰. Jak to?
Rzeka wyle艂a pani.
Zmierzch nas dosta艂 na przeprawie.
Nic ci si臋 nie sta艂o, pani? Ale zg贸d.
Tylko ten chrycerz potrzebuje opieka.
Zajmijcie si臋 nim.
Ale nic mi nie jest, pani.
Nalega.
Zaprowad藕cie go do Eliasz.
A gdzie s膮 kr贸lewny?
Do艂膮cz膮 przy wieczerzy.
Szykuj膮 si臋, by ci臋 godnie powita膰, pani.
Musisz by膰 zm臋czona.
Kaza艂am przyrz膮dzi膰 k膮piel z p艂atkami r贸偶.
Rodny bluten. Moje ulubione. To pomys艂 Violenty.
Poznaj pani moj膮 c贸rk臋.
Widz臋, 偶e czytasz moje my艣li, Violenta.
Je偶eli k艂amie o studiach w Bolonii, to ca艂a sytuacja jest w膮tpliwa.
Musimy kogo艣 znale藕膰, kto potwierdzi, czy Hincha to krewny Nekandy.
Tu nic nie ma.
Grzegorz zawsze powtarza艂, 偶e cho膰 Toporczyk贸w jak mr贸wek, to on na tym
czuje si臋 sam jak palec.
Zaraz.
Co艣 mam.
Wac艂aw Nekanda, herbu Top贸r.
Otrzyma艂 ziemi臋 od kr贸la W艂adys艂awa.
Grzegorz chyba co艣 o nim kiedy艣 wspomina艂. Odwiedza艂 dw贸r jego ojca.
To kto艣, kto mo偶e udowodni膰 oszustwo chi艅cze.
Albo potwierdzi膰 jego prawa.
Powiem o tym pani T臋czy艅skiej.
Nie, nie, nie.
Wstrzymaj si臋 do mego powrotu.
Lepiej nie dawa膰 jej przedwczesnych nadziei.
Eliaszu, to niemo偶liwe.
Dla Boga nie ma rzeczy niemo偶liwych.
Nic nie robi膮 w tej rozmowie.
To powa偶ne?
Co jej jest?
Niech sama m贸wi臋.
Wyrzuci艂a艣 sakiewki.
Nic ju偶 od m艣ciu ja nie wezm臋.
Pewnie doda艂 co艣 do sk贸ry.
Niepotrzebnie wyrzuci艂a艣.
Ja jestem brzemienna.
Matko przynaj艣wi臋tsza.
A ja teraz zrobi臋 capillo.
Widzisz Damo艣.
Za Miko艂aja Legi臋t臋.
Podj臋艂am ju偶 decyzj臋.
Najlepsz膮 dla mnie i dla Andr臋. A dla dziecka?
Co go czeka? Bez praw, bez maj膮tku.
Ludzbyn karta.
S膮 jakie艣 wie艣ci od kr贸la?
Dzi艣 rano przyby艂 goniec z listem.
Kr贸l sp贸藕ni si臋 na pogrzeb Karola, Roberta i na koronacj臋 Ludwika.
Napisano, 偶e nie dotar艂 jeszcze do Wyszehradu.
Na Wawelu nie b臋dzie go pewnie jeszcze przez kilka niedziel.
Widzia艂 si臋 z Grotem?
Nie mam na ten temat wie艣ci.
Co艣 si臋 sta艂o?
Jaki艣 nies艂ynny jeste艣.
Dopiero co mieli艣cie zegry 艣lub bra膰?
Zm臋czonym. Nic wi臋cej.
Nie chcesz to nie m贸w, rozumiem.
Nie w tym rzecz, Ja艣ko.
Mi艂uj臋 Egle i ona mnie tak偶e, jestem tego pewien, ale im bli偶ej dnia, w
mieli艣my si臋 pobra膰, tym mniej by艂o mi艂owania, a wi臋cej z艂o艣ci.
Postanowili艣my oboje, 偶e lepiej 艣lubu nie bra膰.
Jak teraz?
Lepiej.
To wszystko?
Bo ca艂y czas mam wra偶enie, 偶e jednak co艣 wkrywasz. Tak.
Beczu艂k臋 najlepszego miodu na dzisiejszy wiecz贸r.
Chod藕 szybko, podobno jaki艣 Czech na nas czeka.
Nawet nie p贸jdziesz si臋 z ni膮 przywita膰?
Gdzie, gdzie nas szuka膰?
Nie witaj膮c 偶ony ojca, jemu uchybi艂y艣my.
Ona jest kr贸low膮, to my powinni艣my... Prawdziw膮 kr贸low膮 by艂a nasza matka.
Jeste艣 za drobna.
Nie n臋knij.
Przesta艅 by膰 taka dla Adelaidy, bo inaczej... Co mi zrobi?
Powie ojcu.
A ja to potwierdz臋.
R贸b jak chcesz.
Ja id臋.
Poczekaj.
Kral Jan Luksemburski dostal mnoho skarg od naszych pierwowar贸w.
M贸wi膮, 偶e w Krakowie, kto zniszczy ich sklady z piwem... Kto m贸g艂by co艣 takiego
robi膰? Brobarnicy szwidnicy.
Tylko oni maj膮 w to interes.
A dowody?
To wasze zadanie.
Kral Jan chci obietnicy Kazimierza, 偶e winni bud膮 ukarani. Winni ze 艢widnicy?
Jak to widzisz?
Przekazuj臋 tylko s艂owa meho krala. Ale z wasim ch臋tnie pom贸wim.
Nasz jest w wy偶szej radzie.
A tak poczekam na meho.
To mo偶e potrwa膰.
Mam w Krakowie jeszcze jedn膮 misj臋.
Chc臋 sobie znale藕膰 偶enu.
Nie dziwi臋 si臋.
Nasze niewiasty s膮 najpi臋kniejsze.
Ano wiem.
A ju偶 nawet znalaz艂em tu jedn膮.
Jest bardzo pi臋kna.
Jedz co艣.
Ja nic nie prze艂kn臋. To ludo wspania艂ych go艣ci.
Princess Nen.
Witaj kr贸lowo.
Nie mog艂y艣my si臋 powstrzyma膰.
Pi臋kna muzyka.
Wybacz pani, ale Eliasz zabroni艂 mi chodzi膰. A co dopiero ta艅czy膰?
Ale ty powinna艣 wzi膮膰 przyk艂ad z dw贸rek.
Sp贸jrz pani na Jolent臋.
Przecie偶 ona nie jest z dw贸rk膮. Ale nie ma przeszkody, 偶eby ni膮 zosta艂a.
By艂a cierniem w sercu mojej matki.
Nie pasuje tu.
Ja j膮 lubi臋. A nie powinna艣, nie wolno ci.
Elisabeth. Ona nie mo偶e tu zosta膰. Bo?
Julenta to bankart mojego ojca.
Was?
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.