All language subtitles for Korona krolow odc 87

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku. Ty papie偶 powiedzia艂, 偶e ponownie rozpatrzy

jecha膰 do Abinionu i patrze膰 mu na r臋ce. Potrzebna jest zgoda kr贸la. Ale nie ma

Kazimierza. Henryk ka偶e na siebie czeka膰 jak na kr贸la.

B臋dziemy czeka膰 ile trzeba.

Nic nam po uk艂adzie z nim, je艣li na tronie w臋gierskim nie posadz膮 Ludwika.

Pu艣膰, fajdaku, puchy!

Niegodny zmieni膰 si臋 rycerzem. M贸g艂bym ci臋 zmie艣ci膰 z ziemi jednym uderzeniem

miecza. Tym razem nie ulegn臋.

Wyszehrad jest za daleko. Kr贸l mi艂uje ci臋, pani. Je偶eli z nim pojad臋, b臋d臋

pewna, 偶e na Wawel nie przyjedzie kolejny Benkart.

Prowad藕 mnie do ksi臋cia. Do kt贸rego? Polka czy Henryka? Pana tego zamku.

Panie, to za jeden.

Szpieg? Jan Jura, podkomorzyk krakowski.

A ty?

Henryk, tutejszy.

Prz膮偶e.

Czego chcesz? Przyby艂em urz膮dzi膰 podr贸偶 jej kr贸lewskiej mo艣ci. Moi ludzie

czekaj膮 na dziedzi艅cu.

Szaleniec?

Orszak kr贸lewski dawno odjecha艂.

Kr贸lowa Adelaida mnie oczekuje, panie.

Kr贸lowa? To jej dw贸rki widzia艂em w Kr贸偶gankach?

Jutej Jode zapewne.

Tak, one r贸wnie偶 mnie oczekuj膮.

Dw贸rki jej kr贸lewskiej mo艣ci bawi膮 Ann臋.

Twoj膮 c贸rk臋, panie.

Obce dw贸rki.

Moj膮 c贸rk臋.

Poprowadz臋 do kr贸lowej Adelanty.

Ale to takie przykre.

Nie do艣膰, 偶e ksi臋偶e Henryki jej nie chce, to jeszcze jej matka.

Anna, poszukajmy ksi臋偶y i jej dw贸chek. Ju偶 si臋 pewnie o ciebie machpi膮.

Pani?

Pani? Wybacz pani, 偶e przekaza艂em.

Ale pora rusza膰.

Kr贸l powiedzia艂, 偶e mam na siebie uwa偶a膰.

Oczekuj膮 ci臋 na Wawelu.

M膮偶 tam nie ma.

Ja mam wol臋 z oce 艢widnica.

Wybacz kr贸lowo, ale dlaczego nie chcesz wraca膰 do domu?

Ksi臋偶na Agnieszka jest mi przychylna.

Zna moja mowa.

Moje dw贸rki tu s膮. I wszyscy.

Ja by艂bym ostro偶ny.

Brat ksi臋cia Bolka, Henryk, jest osob膮... Uwielbiam cz艂owieka. Prze偶y艂

tragedia, 艣mierdziona.

Ca艂e 艣wi臋cie 偶on i jego c贸rka znale藕li tu schronienia.

Musimy jecha膰 do Krakowa. Takie s膮 rozkazy kr贸la. Ale kr贸l jest daleko.

Wybacz, pani, ale tutaj.

Nie jeste艣 bezpieczna.

Mog臋 co艣 jeszcze uczyni膰 dla ciebie, panie?

A gdzie m贸j s艂uga?

Na podw贸rcu z innymi.

Poj膮艂 konie do drogi.

Mo偶e przynie艣膰 piwo.

Jeste艣 g艂odny, panie?

A niewiasty ci nie brak?

A niewiastom nie brak, kr贸la.

呕al w臋drowa膰 bez ma艂偶onki.

Kr贸lu?

Konie gotowe do drogi. Wybacz, 偶e tak d艂ugo musia艂e艣 czeka膰.

Mamy zw艂贸czy膰, panie?

Nie, wyruszamy natychmiast.

Promieniejesz. Bratanica te偶 szcz臋艣liwy.

Brakuje na dworze dzieci臋cego 艣miechu.

Prosz臋, nie zaczynaj.

Widz臋 tw膮 gorycz, mojko.

Obiecuj臋. Nie musisz nic obiecywa膰.

Agnieszko, doczekam syna.

呕eby chocia偶 i c贸rki.

Wydaliby艣my j膮 za m膮偶, za kt贸rego艣 z s膮siad贸w. Podatkali sojusznika i ju偶 na

pewno nie byliby艣my sami na 艢l膮sku.

Nie traf si臋.

Nigdy si臋 nie pozdam.

Nawet je艣li zostan臋 sam.

To powinno polega膰 wy艂膮cznie na s艂owach Kazimierza. Szczeg贸lnie teraz, kiedy ma

przymierze艅ca w Czechach. Podejrzewasz go o z艂e zamiary?

Tego nie rzek艂em. Lecz w膮trze b臋dzie si臋 zabezpieczy膰.

Jakie poczyni艂e艣 plany?

Musimy porozumie膰 je z Henrykiem 呕aga艅skim w sprawie sojuszu i z

Jaworskim w sprawie dziedziczenia. Dziedziczenia? Nie inaczej.

Jaworski jest ju偶 s臋dziwego wieku, a potomka wci膮偶 nie ma.

To z tego wzgl臋du pos艂a艂e艣 do niego Henryka?

Dok艂adnie.

Licz臋, 偶e m贸j brat tak przedstawi sytuacj臋, 偶e ja Bortki sam zechc臋

swoim dziedzicem.

Za bardzo mu wierzysz. Komu?

Bratu.

C贸偶 znacz膮 te s艂owa?

Nie ufam mu.

Nie zapyta艂 ni razy o zdrowie swojej c贸rki. W og贸le o Annie nie my艣li.

Masz racj臋.

Pom贸wi臋 z nim, gdy wr贸ci.

Panie?

Kr贸lowa Adelaida.

Agnieszka.

Wolko.

Dzi臋kuj臋 za wspania艂a go艣cin臋.

To my jeste艣my wdzi臋czni za zaszczycenie naszego zboru.

Nad wyraz wdzi臋czny.

Henryku?

Tak, pani.

Za szczytem.

By艂o czy go艣ci膰?

Kr贸lowo.

Oszek gotowy. Czas nam na wawel.

Ja艣nie pan widz臋, zna si臋 na dobrych futrach.

To mo偶e to pana zainteresuje.

Sk贸ra z wilka.

Z wilka?

Starzec obdar艂. Jaki to wilk?

Prawdziwy znawca.

Berla?

Sk膮d teraz twoje w膮tpliwo艣ci, Agla?

Sama nie wiem. Mo偶e to potrzebne z艂ego.

Prosz臋, pom贸偶 mi rozproszy膰 z艂e my艣li. Im bli偶ej 艣lubu, tym bardziej si臋 l臋kam.

To natura, Agla.

Niewiasta z natury swej jest l臋kliwa i pe艂na sprzeczno艣ci.

W Pi艣mie 艢wi臋tym zapisano, 偶e B贸g swej 艂askawo艣ci uczyni艂 niewiast臋, by s艂u偶y艂a

m臋偶czy藕nie, wspiera艂a go.

ale tak, 偶eby czu艂a nad sob膮 jego opieku艅cze rami臋.

L臋d zniknie w momencie, gdy zawierzy膰 swe 偶ycie panu i

swemu m臋偶owi.

Powinnam zatem odda膰 si臋 pod opiek臋 m臋偶czy藕nie i tylko czeka膰 na to, co los

przyniesie? Tak, tak.

Przecie偶 mi艂ujesz Miko艂aja Lig臋sen nie od dzi艣, prawda? A to oznacza wierno艣膰 i

pos艂usze艅stwo. G艂ow膮...

W domu jest m膮偶, niewiasta.

Musi by膰 mu oddana.

Wszystko w porz膮dku.

Zblad艂a艣. Ch艂贸d nie przynikn膮艂 wietrny dziw.

艢wi臋ty p臋dzel ma艂偶e艅stwa 艂膮czy i wcala dwie dusze. I sam Chrystus m贸wi o nim.

A tak ju偶 nie s膮 dwoje, lecz jedno cia艂o.

Wybacz, ale... Niepewno艣膰 zniknie.

Poczujesz wdzi臋czno艣膰, 偶e ci臋 wyzwoli艂 z tej samotno艣ci i uczyni艂 ci臋 pani膮

Lig臋zow膮 poprzez ma艂偶e艅stwo, r贸wn膮 innym szlachetnie urodzonym.

Ju偶 zapomnia艂am, 偶e jestem stanem mu nier贸wna. A widzisz... Miko艂aj nigdy mi

tego nie wypomina.

Sama widzisz teraz, jak wielk膮 mi艂o艣膰 do ciebie czuje i jak wa偶ne, 偶eby艣 mu...

s艂u偶y艂a z wdzi臋czno艣ci膮 jako 偶ona.

Niech b臋dzie

pochwalony.

Ty艣, panie kanclerze.

Spraw臋 mam.

Jak膮艣 to.

Podobno pani Bo偶ena T臋czy艅ska zapatruje si臋 na spadek po moim 艣wi臋tej

pami臋ci wuju Nekandzie. Kt贸ry jestem tego ca艂kiem pewien? Przypa艣膰 powinien

mnie.

Ch艂opi m贸wili, 偶e rzeka wyla艂a.

Musimy znale藕膰 inne miejsce przeprawy. Ale przed noc膮 zd膮偶ymy, panie.

Musimy.

Panie!

Panie!

Co si臋 sta艂o?

Jaki skrywny po Grzegorzynek Andzi przyjecha艂. Wszystko chce odebra膰. Ca艂y

spadek. To ja teraz poczn臋.

To ja teraz poczn臋. Pani, jeste艣 maj臋tna.

Z pewno艣ci膮 sobie poradzisz.

Ale to nie o pieni膮dze chodzi.

Spadek to przede wszystkim dom.

Pami膮tki, wspomnienia.

To wszystko, co po nim zosta艂o, co po moim Grzegorzu.

Pom贸偶cie mi.

Podobno jakiej艣 strasznej g贸ry.

Szkoda gada膰.

Tak tylu艣 tragicznie z pani膮 Ta艅czy艅sk膮 obsied艂, 偶e... A偶 si臋 stwierdzi kraje.

A nie s膮dzisz, 偶e to straszne tak zawierzy膰 w czyje艣 r臋ce ca艂e swoje

Sp贸jrz, jak bardzo pani Ta艅czy艅ska cierpi po 艣mierci Grzegorza Nekandy.

Pocieszeniem tylko, 偶e maj膮tna. Egle... Bo gdyby tak teraz przysz艂o jej straci膰

wszystko... Egle, co ty m贸wisz?

Czy jest wszystko dobrze?

Wszystko dobrze, pani.

Czuj臋 si臋 nawet lepiej ni偶 wcze艣niej.

Potrzebuj臋 tylko troch臋 odpocz膮tku.

Ja ci臋 chc臋 widzie膰 w zdrowiu, panie, ale wie艣ci mam z艂e.

M贸w. Na noc musimy zosta膰 w lesie.

Zaraz 膰mana idzie, a noc膮 przez rozlewisko nie przejdziemy. Mowy nie ma.

Ale panie, do Go艣ci艅ca za dnia nie dotrzemy.

Ch艂opskie cha艂upy po drugiej stronie rozlewiska, a do Kacz贸w jeszcze p贸艂 dnia

drogi. Wyboru nie mamy.

Niech to diabli.

Niemoju, zapami臋taj to miejsce.

Jak wr贸cimy na Wawel, ka偶臋 za solidn膮 op艂at膮 odnale藕膰 tych kursownik贸w i kara

ich nie minie.

Drwany ogie艅 kaza艂em zebra膰 i schronienie budowa膰.

Bardzo dobrze.

Postawi臋 te ludzi do pilnowania.

Ja tam stan臋 przed namiotem kr贸lowej.

Co si臋 艣miejesz?

Przed namiotem kr贸lowej?

Musisz wiedzie膰, panie, 偶e wszelak, gdy zasn膮艂e艣, m贸wi艂e艣 przedsten o kr贸lowej

w艂a艣nie. Jak偶e to niezwyk艂a niewiasta i jak偶e to bliska twoje u serca. W艂a艣nie

te s艂owa m贸wi膰 o kr贸lowej. I 偶e po stopach pragniesz j膮 ca艂owa膰. Co ci

powiedzia艂em?

呕ywasz, panie.

Le偶臋 po stopach.

Co ty, tw贸j dziennicz?

Nie le偶 ozorem jak baba.

Mo偶e si臋 lepiej z jakim艣 po偶ywieniem rozejrzyj.

Dobrze, panie.

Pani prawd膮 jest, 偶e formalnie 艣lubu nie by艂o. Kr贸l uzna艂 nasz zwi膮zek. Wiem.

Jednak偶e chi艅cz膮.

A kim on jest, 偶eby podwa偶a膰 kr贸lewskie s艂owo? Zwa偶, 偶e wci膮偶 jedynie s艂owo.

Kanclerzu, ja nie jestem przeciwko tobie.

Pragn臋 tylko przybli偶y膰. Wiem, wiem co chcesz przybli偶y膰.

Lata sp臋dzi艂em na studiowaniu prawdy. Tak, tak, tak, tak. W Bolonii, w

Pozw贸l, 偶e porachuj臋. Dwudziesty raz nam o tym opowiadasz.

Kanclerzu!

Miko艂aju, chc臋 pos艂ucha膰 Prymasz do powiedzenia.

Ot贸偶, pani, uwa偶am, 偶e Chi艅cza ma podstawy prawne do tego, aby ubiega膰

si臋 o spadek.

Je偶eli prawd膮 jest to, co m贸wi...

Jako najbli偶szy krewnym 艣p.

Nekandy.

Czyli nie ma nadziei.

Trudno orzec.

Nadzieja jest.

W kr贸lewskim s艂owie.

Audrey! Zostaw to.

Ju偶 ko艅cz臋.

Prosz臋 ci臋.

Nie chcesz chyba wiesiadowa膰 przy brudnych sto艂ach?

W艂a艣nie o tym chcia艂am z tob膮 pom贸wi膰.

No nie!

Przychodzisz patrze膰, czy dobrze szoruje?

Przecie偶 to na tw贸j 艣lub.

Wybacz, matko.

Zm臋czona.

艢lubu nie b臋dzie.

Przysz艂am si臋 z kaszmarzem rozm贸wi膰.

Odwo艂a膰 wesel.

Czy to przede mnie?

Nie.

Ani przez Miko艂aja.

To ja sama nie jestem gotowa.

Nie wiem, czy Miko艂aj mnie teraz nie zostawi.

Mi艂uj臋 go, ale nie nadaj臋 si臋 na 偶on臋.

Wiem, 偶e b臋dzie mi ci臋偶ko samej. Nie b臋dziesz nigdy sama, matko.

A偶 mnie.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.