All language subtitles for Korona krolow odc 85

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Gdybym m贸wi艂 j臋zykami ludzi i anio艂贸w, a mi艂o艣ci bym nie mia艂,

sta艂bym si臋 jak mied藕 brz臋cz膮ca albo cymba艂 brzmi膮cy.

Gdybym te偶 mia艂 dar prorokowania i zna艂 wszystkie tajemnice i

posiada艂 wszelk膮 wiedz臋 i wszelk膮 mo偶liw膮 wiar臋, tak, i偶bym g贸ry

przenosi艂.

A mi艂o艣ci bym nie mia艂, by艂bym niczym.

Mo艣, komu?

Wyje偶d偶amy do Lejdu.

A bo...

My艣l o nim, my艣l. Pani, czy艅 starania, by m贸wi膰 po polsku.

We藕 mnie ze sob膮, kr贸l.

Droga daleka.

Ju偶 od p贸艂 roku jestem twoja 偶ona.

Chc臋 pozna膰 Polsk臋 tak, jak Zemchesia, m贸j land.

Musisz si臋 oszcz臋dza膰, pani, by艣 wreszcie by艂a w nadziei.

Zobacz.

Codziennie modl臋 si臋, 偶eby poczu膰 syn. Do 艣wi臋ta Jadwiga. Sk膮d to masz?

Moja matka podarowa艂a to Annie.

Mojej 偶onie.

O mnie tak nigdy nie m贸wisz, 偶ona.

Czuj臋 si臋 obco.

Jak to?

W艂a艣nie go艣ci艂em w tym 艂o偶u. I tu si臋 te偶 czu艂am obco dla ciebie.

Mo偶e poza te mury po膰niemy syn.

Panie! Tak?

Pilne wyj艣cie od kr贸lowej W臋gier, twojej siostry.

Nie znosz臋 Adelaidy.

Jest w naszym wieku, a rz膮dzi si臋, jakby wszystkie rozumy podjada艂a.

Jest kr贸low膮 i praw膮. Prawdziw膮 kr贸low膮 by艂a nasza matka.

Niczego si臋 nie l臋ka艂a, nawet zarazy. Zamek obroni艂a.

Adelaida nie potrafi nawet zdecydowa膰, co chce zje艣膰. A jak zdecyduje, to i tak

nic jej nie podchodzi.

Za kwaszny, za t艂usty, za twardy, za suchy.

Nie musisz jej ci膮gle dokucza膰. To nie po chrze艣cija艅sku. Dworuj臋 z niej, ale

przecie偶 ona i tak nic nie pojmuje. Coraz lepiej zna nasz膮 mow臋. Miast si臋

potrafi w 偶adnym j臋zyku.

Siostra pisze o chorobie m臋偶a.

Martwi si臋 o ws艂uchu si臋.

Ruszasz na W臋gry?

Gdybym by艂 medykiem.

Na razie w 艢widnicy czeka na mnie m贸j siostrzeniec Bolko, a po drodze pod

Musz臋 dotrzyma膰 s艂owa.

I to jest kolejny pow贸d, 偶ebym z tob膮 pojecha艂a. Poznam ksi臋偶a Bolko i jego

Agnieszk臋. Twoja rodzina i tw贸j lud.

Adelaido, zm臋czy艂aby艣 si臋 za bardzo.

Anna wsz臋dzie z tob膮 je藕dzi艂a, nawet konno.

Ca艂y Krak贸w o tym m贸wi.

Nie tkwi艂a na Wawel jak kamie艅 w sklepienie.

U nas w Hesja jest twarde wychowanie.

Ale ja czuj臋 mi艂o艣膰.

I oferuj臋 j膮 tobie.

Tam, gdzie si臋 urodzi艂e艣. Ale ja nie urodzi艂em si臋 na zamku.

Tylko w艣r贸d prostych ludzi w kowalu.

Id膮 stamt膮d, by spotka膰 mnie w drodze.

Wunduj im ko艣ci贸艂.

Niech modl膮 si臋 o nast臋pca tronu tam, gdzie urodzi艂 si臋 ich kr贸l.

To 艣wietna my艣l.

Tak si臋 stanie.

Dzi臋kuj臋.

Ale prosz臋, nie zostawiaj mnie tu.

I Katarzyna si臋 tob膮 zajmie. Ale...

Katarzyna mog艂aby pojecha膰 z nami.

Zbyciemier prosi艂 j膮, 偶eby znalaz艂a m膮偶 dla jakna. Mo偶e 艣winica jest, kt贸ry te偶

godny tego.

Ja b臋d臋 zawsze pos艂u偶na twoja wola.

Wsta艅.

Ale prosi膰 to nic z艂e.

I ka偶 pakowa膰 kufry.

Przyjecha艂a pani z Go艂czy.

Cudka wr贸ci艂a. Z c贸rk膮. Z kt贸r膮?

Kiedy Jolanta dowiedzia艂a si臋, 偶e jad臋 do Krakowa powita膰 nie wierz臋.

Koniecznie chcia艂a mi towarzyszy膰.

W Go艂czy nic si臋 nie dzieje. A tu przeciwnie.

Ta艅ce, go艣cie, polowania, turnieje.

Dobrze, 偶e przyjecha艂a艣.

B臋dziemy mog艂y si臋 lepiej pozna膰.

Bawi艂y艣cie si臋 razem b臋d膮c dzie膰mi.

Wybacz Jolanto, ale prawie ci臋 nie pami臋tam. A ja tak.

By艂a艣 ma艂a pani.

A ty Jolanto, pami臋tasz kr贸lewny?

I Wawel? Kr贸lewny. Kuchnia. Tam najbardziej lubi艂a艣 przesadywa膰. I

Niech wam dobrze s艂u偶y.

Ujrzenie dzi臋kuj臋, mi艂o艣ciwy panie. Ka偶dego roku, w dniu twojego urodzenia,

b臋dziemy bi膰 w dzwon na twoj膮 chwa艂臋. Chc臋 si臋 pok艂oni膰 kr贸lowi.

Zobaczy膰 go.

Szybciej kata zobaczysz. Odejd藕, cz艂owieku. Zbytuj si臋, panie. Na tych

nosi艂em go do sto艂u. M贸wi臋 ci odejd藕. Zostaw, zostaw.

Modli艂em si臋, panie, by ci臋 m贸c jeszcze raz.

I B贸g mnie wys艂ucha艂.

Teraz ju偶 mog臋 spokojnie odej艣膰, kiedy mnie wedzy.

Ty艣 jest ten kowal, w kt贸rego chacie matka wyda艂a mnie na 艣wiat?

Ja? Matka moja, kr贸lowa Jadwiga, wspomina艂a o tobie na 艂o偶u 艣mierci.

I ca艂y lud, kt贸ry swoj膮 ci臋偶k膮 prac膮 s艂u偶y kr贸lestwu.

Pozw贸l, panie, 偶e ci臋 pob艂ogos艂awi臋.

I kr贸low膮 b艂ogos艂awi臋.

Wody!

Widz臋, 偶e ju偶 Ci lepiej. Ja? Besa.

Tak, lepiej. Dzi臋kuj臋.

Czy to mdlenie znaczy, 偶e艣 brzemienna?

To my艣liwe.

Dlaczego nic nie rzek艂a艣?

Nie mam pewno艣ci.

Panie, szykujemy si臋 do drogi? Tak, ruszamy.

Kr贸l. uradowany. Czy lidia ju偶 pani, 偶e jeste艣 przy nadziei? Ale nie dlaczego

mdla艂am. Od tego starzec by艂o czu膰 fibela, cebula.

Kiedy nosi艂am pod sercem ka偶de z moich dzieci, zawsze musia艂am mie膰 pod r臋k膮

kustk臋 do zatykania nosa, bo inaczej od razu mdla艂am. To dobry znak.

Mo偶e figi?

Przyjmiesz figi? Dobrze, pani.

Dobrze.

Lozia maj膮 by膰 g艂adkie, jak tu.

Szukam kr贸lewny Kundzi. Obieca艂am jej spacer.

Uprowadz臋 Jolent臋. Jolent臋 jest na Wawelu?

Masz ju偶 sukni臋 klubn膮?

W jezdni nie przywi膮zuj臋 do tego wagi.

Znam ci.

Miko艂aj sprowadzi艂 mi sukni臋 z W艂och.

Przymierzy艂am. I ba艂am si臋 w niej poruszy膰. Taka pi臋kna.

Chc臋 zobaczy膰 z艂e wra偶enie.

Tyle czasu bywa, jak odby艂 艣lubem. Jak o to prosi艂am?

Ze wzgl臋du na Audr臋. Ale dwa lata?

Dopiero gdy mu matka umar艂a, zebra艂a si臋 na odwag臋.

Nie chcia艂 jej rani膰.

Wiesz, 偶e by艂a przeciwna naszemu 艣lubowi.

Co to za m臋偶czyzna, co si臋 w艂asnej matki boi?

Ale przynajmniej masz pewno艣膰, 偶e mi艂o jej cieszy.

I na zawsze.

Skoro tyle czasu trwa艂 przy tobie, najwa偶niejsze, 偶e Audrey si臋 do niego

przekona艂a.

Powiedzia艂a, 偶e ma by膰 g艂adki jak st贸艂.

A nie jak stary synnik.

Od nowa.

Spokojnie. Nie mam z艂ych zamiar贸w.

Tyle lat ju偶 chodz臋 po tym padole, a wci膮偶 tak samo naiwny.

Czemu s艂udz臋 si臋, 偶e zabawny u艣miech na twojej twarzy?

Kucharz czeka na rzep臋, wi臋c... Ca艂e 偶ycie chcesz obiera膰 rzep臋?

Chc臋.

Teraz?

Kiedy jestem marsza艂kiem na dworze, m贸g艂bym si臋 rozejrze膰 za jakim艣 innym

zaj臋ciem dla ciebie.

Nie trzeba.

Niech zostanie jak jest.

To nie dla ciebie.

A dla niej to robi臋.

A ty?

Co jeste艣 w stanie po艣wi臋ci膰 dla swojej matki?

Wystarczy, 偶e uszanujesz jej wyb贸r i prawo do szcz臋艣cia.

Dobrze.

Nie b臋d臋 wam sta膰 na przeszkodzie.

Ale ostrzegam.

Je艣li j膮 skrzywdzisz, zabij臋.

Ksi膮偶臋 Bolko osobi艣cie powitacie, panie, na granicy swojego ksi臋stwa. W艂a艣nie

odprawi艂em jego pos艂a.

Przedni gospodarz. S膮dz臋, 偶e strach nim powoduje.

Grunt mu si臋 pali pod nogami, odk膮d sprzymierzy艂e艣 si臋, panie, z

Powinien rozumie膰, dlaczego podpisa艂em ugod臋 z Janem.

Mia艂em si臋 偶eni膰 z jego c贸rk膮.

艢wie膰, panie, nad jej dusz膮.

Zmar艂a, gdy by艂em ju偶 w Pradze, by 艣lub bra膰.

Nie wypominaj膮c jednak...

Porozumia艂e艣 si臋 z Janem i nast臋pn膮 kandydatk臋 wybra艂 czeski kr贸l, a ty...

Po艣lubi艂em Adelaide, bo m艂oda i licz臋 na to, 偶e da mi syna.

Do czego zmierzasz, Pe艂ko, bo dra偶ni膮 mnie te s艂owa.

Bolko mo偶e si臋 niepokoi膰, 偶e Luksemburczyk ma zbyt du偶y wp艂yw na

skoro wybra艂 ci 偶on臋.

Bolko lubi wyolbrzymia膰.

Wiem, jak z nim m贸wi膰.

Agnieszko, powiedziano mi, 偶e nie pojedziesz ze mn膮 do granicy, by powita膰

kr贸la. Tak 艂atwo wybaczasz wujowi zbli偶enie si臋 z Czechami?

Nie o偶eni艂 si臋 z Ma艂gorzat膮. Bo nie zd膮偶y艂 nim umar艂a.

Czego od niego oczekujesz?

Czego?

Wsparcia, szczero艣ci.

Szczero艣ci? To polityk, nie wojownik, tak jak ty. Ty zwyci臋偶y艂e艣

Kazimierz musi z nim pertraktowa膰. Ze mn膮 te偶 musi.

Chc臋 wiedzie膰, co Kazimierz zamierza, je艣li nie b臋dzie mia艂 styna.

Bolko.

Ty nie przesta艂e艣 my艣le膰 o polskiej koronie.

S膮dzisz, 偶e na ni膮 nie zas艂uguj臋?

Kazimierz powinien zabiega膰, by dosta艂 j膮 kto艣 godny. Tym bardziej czekaj na

kr贸la tutaj.

Nie chc臋 z nim walczy膰.

Witaj膮c go na granicy, oka偶臋 mu szacunek, by potem liczy膰 na wzajemno艣膰.

Nie wolno wchodzi膰 do komnaty kr贸la nikomu poza cz艂onkami rodziny.

Nie wiedzia艂am, 偶e to jego komnata.

Zgubi艂am si臋.

Wybacz.

Je艣li my艣li, 偶e ci臋 ubierze, chyba masz mnie za g艂upio.

Po co tu przyjecha艂a艣?

M贸wi艂am ju偶, chcia艂am zobaczy膰 Wawel.

Matka ci膮gle o nim opowiada. A mo偶e my艣li, 偶e co艣 ci si臋 nale偶y?

Nie rozumiem?

M贸wi膮, 偶e jeste艣 b臋kartem kr贸la i w臋gierskiej dw贸rki, ale ja w to nie

Jeste艣 znajd膮, kt贸r膮 wychowali cudka i nie mierza.

Id藕 precz, nim zawo艂am stra偶a.

Ojciec wr贸ci艂 zawiniony.

To nie jest m贸j ojciec!

C贸reczko... Nie m贸w tak do mnie!

Nie ok艂amuj mnie wi臋cej!

My艣lisz, panie, 偶e to b臋d膮 dobre czy z艂e wie艣ci?

Dowiemy si臋, jak nie mierza dotrze.

Obstawiam, 偶e nowy papie偶 nas poprze i zmusi zakon, 偶eby wreszcie odda艂 nam

pomo偶e. Bart艂omieju, nie b臋dziemy zgadywa膰 w tak istotnych kwestiach.

偶e te偶 papie偶 Benedykt akurat teraz musia艂 odda膰 ducha. Byli艣my tak blisko.

Zaraz wezw臋 s艂ug臋, 偶eby przyni贸s艂 tebrzyk zimnej wody na swoj膮 rozpalon膮

Od procesu w Warszawie min臋艂o ponad dwa lata. Wed艂ug prawa boskiego i ludzkiego

zwyci臋偶yli艣my. Zakon zosta艂 uznany winnym, a na wielkiego mistrza zakonu

na艂o偶y艂 kl膮tw臋. Lecz oni maj膮 za nic wszystko.

Nie mi si臋 wr贸ci艂o.

Nareszcie.

Rozmawia艂em z kupcami.

Chodz膮 s艂uchy, 偶e na tego papie偶a bardziej ni偶 polityka zajmuj膮 grzeszne

uciechy. Papie偶 grzesznikiem?

Pisz.

Mnie raczej martwi膮 inne doniesienia. Jakie? Pisz.

Podobno papie偶 jest niech臋tny naszemu kr贸lowi i sprawom kr贸lestwa.

Niepotrzebnie uleg艂am jej namow膮 i przywioz艂am j膮 tutaj.

A ja my艣l臋, 偶e dobrze si臋 tam.

Chcesz, 偶eby cierpia艂a, gdy nas艂ucha si臋 plotek?

Tylko tutaj mo偶e kogo艣 pozna膰 i dobrze by膰 za m膮偶.

B臋dzie mia艂a zapewnione dostatnie 偶ycie.

A mo偶e... A mo偶e kr贸l uwzgl臋dni j膮 w testamencie?

W ko艅cu na Wawel przys艂a艂a j膮 w臋gierska kr贸lowa.

Jako nasza c贸rka te偶 b臋dzie 偶y艂a dostatnio.

I w spokoju.

Nie jest nasz膮 c贸rk膮.

Wszyscy o tym dobrze wiedz膮.

Przez innych zawsze b臋dzie uwa偶ana za b臋karta.

Dlatego b臋d臋 j膮 wytyka膰 palcami.

Pom贸wi臋 z ni膮.

I opowiem o wszystkim.

Tylko gdzie ona si臋 podzia艂a?

Kr贸lewna Kundzia j膮 zagada艂a i tyle j膮 widzia艂am.

S膮 w podobnym wieku.

Na pewno razem dobrze si臋 pewni膮.

Papie偶 Klemens podtrzyma艂 postanowienie Benedykta.

Kwestie spornych ziem nakaza艂 rozpatrzy膰 ponownie.

Bezprawie!

Papie偶 wyra藕nie naciska, aby sk贸r臋 zako艅czy膰.

Chce zamkn膮膰 spraw臋, ale nie jest przekonany, 偶e racja stoi akurat po

stronie. Zabiegi zakonu si臋 powiod艂y. Czyli proces wygrana, wszystko stracone?

Nie wszystko.

Ca艂a Europa wie, 偶e zakon zabra艂 nasze ziemie. I nie wyp艂aci艂 zas膮dzonego

odszkodowania?

I nie odda艂 tego, co zrabowa艂, a mimo to nic im nie mo偶na zrobi膰. S膮 jednak w

Europie w艂adce, kt贸rymi liczy膰 musi si臋 ka偶dy.

Na szcz臋艣cie to nasi wierni sojusznicy.

Racja.

Nawet papie偶 musi si臋 liczy膰 ze zdaniem Karola Roberta.

Kiedy kr贸l wr贸ci, po艣lemy go艅ca z listem do Wyszehradu. Niech Karol nas wesprze

w kolejnej batalii przeciwko Krzy偶akom.

Adelaido, musisz skosztowa膰 tego jeleniego 艂贸d藕ca.

Lepszego nie jad艂em.

Bolko, masz znakomitych kucharzy. Ca艂e dnie szykowali te potrawy. W dzie艅 i w

noc.

Wiem, co ci potmakuje, Adelaido.

Dajcie kr贸lowej kuropatw臋 z konfitor膮 z pigwy.

Zawsze, kiedy mam ochot臋 na co艣 pysznego, ka偶臋 to sobie przyrz膮dzi膰.

O czym to ja m贸wi艂em?

O jakim艣 ko艣ciele.

A, i o kowalu, w kt贸rego chacie przyszed艂em na 艣l膮sk. To naprawd臋

historia, ale chcia艂bym, 偶eby艣my porozmawiali o 艢l膮sku i o twoim pakcie z

Czechami. B臋dzie na to czas, Wolko.

Teraz chc臋 si臋 tylko radowa膰.

Razem z tob膮.

Zwie藕my to艂at.

Za zdrowie ksi臋cia 艢widnickiego i jego ma艂偶onki.

Nie martw si臋, Bolko.

Kiedy urodzi mi si臋 syn, b臋dziesz m贸g艂 spa膰 spokojnie. M贸j nast臋pca zajmie si臋

艣widnic膮. Jak?

W艂膮czy j膮 do kr贸lestwa.

Ja te偶 mog臋 doczeka膰 potomka, jak i ty.

On b臋dzie rz膮dzi艂 艣widnic膮 samodzielnie, tak jak ja czyni臋.

Nie da艂e艣 mi do ko艅ca.

Zdanie si臋 tak, je偶eli ty nie b臋dziesz mia艂 syna.

Ale licz臋 na to, 偶e nasze m艂ode 偶ony dadz膮 nam nast臋pc贸w.

Oby ju偶 nied艂ugo.

Agnieszka odprowadzi艂a twoj膮 偶on臋 do komnaty.

Podr贸偶e zawsze j膮 m臋cz膮, a zw艂aszcza teraz.

Chc臋 wiedzie膰, Kazimierzu, co planujesz.

Nie jutro, nie za dwa dni. Chc臋 wiedzie膰 teraz.

Planuj臋 zabawi膰 u ciebie jeszcze kilka dni, a potem wr贸ci膰 na Wawel.

A co, my艣la艂e艣, 偶e chcesz najecha膰 w Wiednic臋?

Nie wiem.

Zbrata艂e艣 si臋 z moim najwi臋kszym wrogiem. Dot膮d r贸wnie偶 twoim.

Nagle przeje偶d偶asz sobie tutaj ot tak.

Bez powodu.

Nadal jestem twoim sprzymierze艅cem. I przyjacielem.

Nie jestem taki pewien.

Odk膮d us艂ysza艂em, 偶e chcesz si臋 偶eni膰 z c贸rk膮 Jana, potem wzi膮艂e艣 sobie za 偶on臋

Adelaid臋. Zbli偶y艂em si臋 do Czech贸w przeciwko zakonowi, a nie 偶eby tobie

dokuczy膰.

Dobrze zatem.

Mam plan, kt贸ry mo偶e ci si臋 spodoba膰.

Ale o tym pom贸wmy ju偶 jutro. To by艂 d艂ugi dzie艅.

Nareszcie m贸wisz jak cz艂owiek.

P贸jd臋 w 艣lad臋 偶ony.

Panie.

Przyby艂 pose艂 z listem z Wyszehradu.

M贸wi, 偶e to bardzo pilne i tylko do r膮k w艂asnych.

Prosi膰.

Oby艣my nie stracili najwa偶niejszego sojusznika.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.