All language subtitles for Tajemnica twierdzy szyfrow odc 13

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Na ciemnoniebieskim tle formuje si臋 logo TVP i napis Telewizja Polska

przedstawia. Na tle czarno -bia艂ych migawek z serialu pojawia si臋 napis

Telewizja Polska S .A. przedstawia serial zrealizowany przez Wo艂osza艅ski

ZOO. Obsada Pawe艂 Ma艂aszy艅ski

Jan Frycz

Cezary 呕ak

Karolina Gruszka Anna

Dereszowska Danuta Stenka Piotr Grabowski

Pawe艂 Del膮g Borys Przyc

Jan Peszek Marcin Doroci艅ski

Agata W贸zek

Scenariusz Bogus艂aw Wo艂osza艅ski na podstawie w艂asnej powie艣ci Twierdza

Scenografia Wojciech Saloni -Marczewski. Muzyka Stanis艂aw Syrewicz.

Kierownictwo produkcji Andrzej St臋powski.

Zdj臋cia Waldemar Szmicz.

Monta偶 艁ukasz Szwart -Bronikowski.

Re偶yseria Adek Drabin.

Tajemnica twierdzy szyfr贸w. Odcinek 13.

Napis Rosenheim, maj 1945 roku. Stab ameryka艅ski, wielki pok贸j, gabinet

Holan rozmawia przez telefon.

Na posterunek 偶andarmerii zg艂osi艂 si臋 m臋偶czyzna, kt贸ry twierdzi, 偶e jest

porucznikiem Orillo. Czarny s艂ucha.

Orillo? Tak.

Wiozam go tutaj.

Maj膮 go. Kompane zrywa si臋 z krzes艂a. Okej.

Okej, jedziemy.

Globk臋 i pilnuj膮cy go 偶o艂nierz jad膮 samochodem. Samoch贸d zatrzymuje si臋

siedzib膮 sztabu.

呕o艂nierze pomagaj膮 wyj艣膰 Globkiemu.

Jest w mundurze Wehrmachtu, r臋ce ma skutekajdankami.

呕o艂nierz wprowadza go do budynku.

Pu艂kownik Holland 膰mi tygaro.

Wejd藕! Stra偶nik z karabinem wprowadza Globkiego i staje przy drzwiach. Globke

wchodzi wolno, rozgl膮da si臋.

Ma pan jakie艣 dokumenty?

Oczywi艣cie, 偶e nie.

Holan wstaje, podchodzi do Globkego.

Mogliby艣cie mnie rozku膰?

Oczywi艣cie, 偶e nie.

Holan wraca za biurko.

Przed sztab podje偶d偶a Jeep.

Kompain i Czerny szybko wyskakuj膮 z auta. Jork si臋ga po kul臋.

Jork wysiada z trudem.

Czerny i Kompain wchodz膮 do gabinetu Holana. Kompain patrzy na Globkego.

Panie Orillo?

Nie nazywam si臋 Orillo.

Jak si臋 pan nazywa?

Obersturmbannfuhrer Hans Jakob Globke. I nic wi臋cej nie powiem.

A mo偶e pan nam powie, dlaczego?

Po pierwsze, prosz臋 mnie rozku膰.

Jestem oficerem, je艅cem wojennym, a nie wi臋藕niem.

A po drugie, znajd藕cie kapitana Jorga. Powinien ju偶 by膰 w mie艣cie.

Rozkujcie go.

Nie jest niebezpieczny. Glopke odwraca si臋 w stron臋 drzwi. Jork wchodzi

wspieraj膮c si臋 na kulach.

呕o艂nierz rozkuwa Glopkego. On rozciera zbola艂e nadgarstki.

Obserwuje jak kompejn wyjmuje papierosa.

Przepraszam, mog臋?

Niestety je艅com nie daj膮.

Dlaczego si臋 pan ukrywa w mundurze porucznika Wehrmachtu pod fa艂szywym

nazwiskiem? Niestety.

Mundur SP jest zbyt niebezpieczny.

Orillo.

A jak ja mia艂em z wami umawia膰? Tylko globk臋?

Czego pan o nas chce?

Dokumentu zwalniaj膮cego mnie z niewoli. Aby unikn膮膰 odpowiedzialno艣ci za

pope艂nione zbrodnie?

Nie czuj臋 偶adnej odpowiedzialno艣ci. Nie pope艂ni艂em 偶adnej zbrodni. A co pan

zrobi艂 z Natali膮?

Nie torturowa艂em jej, ale...

Nie mog艂em temu zapobiec.

Zgodnie z zasadami wojny, kt贸re wy, Amerykanie, tak偶e stosujecie.

To jest ma艅ska logika. Do rzeczy, panie Globke.

A pan racj臋, do rzeczy.

Oddaj臋 wam aparat w zamian za dokument zwalniaj膮cy mnie z niewoli.

Panie Globke, zastosujemy wobec pana zasady wojny i bardzo szybko nam pan

gdzie jest aparat.

Natalia, umrze.

A aparat dostanie si臋 w r臋ce Rosjan.

Widzimy twarze rozm贸wc贸w.

Wymieniaj膮 spojrzenia.

Zwolnienie.

No byli na jakie nazwisko? Rillo?

Ja sam wpisz臋 nazwisko, kt贸rego nie znacie i nie b臋dziecie mogli mnie

Zgoda.

Gdzie jest aparat?

Niedaleko. Czego艣 tu nie rozumiem, panie Globke.

Oddaj nam pan aparat jedynie za 艣wistek zwalniaj膮cy z niewoli?

Chcia艂bym zapyta膰, dlaczego nie m贸wi臋 o pieni膮dzach?

Jestem oficerem, a nie handlarzem. A po drugie, spe艂niam sw贸j obowi膮zek.

We藕miemy kilku je艅c贸w i pojedziemy w miejsce, kt贸re nam wska偶e.

Holan kiwa g艂ow膮 przyzwalaj膮co. Globke jest zadowolony z siebie.

Ruiny miasta. W艣r贸d nich ocala艂y ko艣ci贸艂.

Wn臋trze ko艣cio艂a.

W pierwszej 艂awce siedzi kobieta w kapeluczu.

Zad o艂tarzem ksi膮dz podnosi si臋 z kolan. Do ko艣cio艂a wchodz膮 偶o艂nierz i kobieta.

Wida膰 ich z daleka.

Kobieta przykl臋ka.

To Natalia.

M臋偶czyzna podprowadza j膮 bli偶ej.

Popycha w stron臋 艂aszki.

Natalia siada z kulona.

Splata r臋ce.

M臋偶czyzna odchodzi.

Natalia opiera g艂ow臋 na oparciu 艂awy przed ni膮. Wygl膮da, jakby chcia艂a spa膰.

Seria czarno -bia艂ych obraz贸w. Sen Natalii. Natalia w bia艂ej sukience

przez hol. Do mieszkania wpadaj膮 esesmani.

Natalia na 艣rodku pokoju przytylona do rodzic贸w. Wchodzi zauer.

Natalia przera偶ona.

Teraz Jork skacze z urwiska do jeziora.

Natalia opatruje jego ran臋 i pomaga w艂o偶y膰 koszul臋.

呕o艂nierze zbiegaj膮 po schodach. Natalia, Jork.

呕o艂nierze wci膮偶 na wchodach.

Natalia w stroju kelnerki, u艣miechni臋ta Anna Maria w towarzystwie Jorga.

呕o艂nierze ju偶 przy Natalii, ona rozwiesza pranie.

Ber wymierza jej cios w twarz.

Natalia torturowana.

Natalia radosna w gospodzie.

Odchodzi od stolika Jorga. On u艣miecha si臋 do niej, wodzi za ni膮 wzrokiem.

Natalia przes艂uchuje globka.

Zmaltretowana Natalia obanda偶owanymi d艂o艅mi wk艂ada na g艂ow臋 s艂uchawki.

Ostatni obraz. Ona i Jorg stoj膮 blisko i patrz膮 sobie w oczy.

Znowu Natalia w ko艣ciele z g艂ow膮 na oparciu 艂awki.

Wolno podchodzi do niej ksi膮dz.

Stuka w 艂awk臋, Natalia zrywa si臋, rozgl膮da.

Ksi膮dz przygl膮da si臋 jej.

Ja... zasn臋艂am.

A mo偶e panienka nie ma dok膮d p贸j艣膰?

Nie, nie.

Ja sobie jeszcze troch臋 posiedz臋, pomodl臋 si臋.

Natalia rozgl膮da si臋 znowu, splata r臋ce. Ksi膮dz chce odej艣膰.

Prosz臋 ksi臋dza.

Zatrzymuje si臋.

A to by艂 ze mn膮 taki pan.

Mo偶e czeka przed ko艣cio艂em.

Natalia wtaje.

Przykl臋ka i robi znak krzy偶a.

Wolno idzie do wyj艣cia.

Zwalnia kroku.

Niepewnie si臋 rozgl膮da. Ksi膮dz patrzy za ni膮.

Natalia wychodzi z ko艣cio艂a.

na zewn膮trz. Rozgl膮da si臋 uwa偶nie. Jej wzrok przykuwa kobieta,

kt贸ra szuka czego艣 w艣r贸d gruzu.

Grudzowisko. York, Kompain, Czarny i Glopke przygl膮daj膮 si臋 jak je艅cy

z piwnicznego otworu du偶膮 drewnian膮 skrzyni臋. Jest na niej bia艂y numer.

piwnic膮 stoj膮 ju偶 cztery skrzynie.

Ja wype艂ni艂em swoje zobowi膮zanie.

Prosz臋 o glejb.

To aparat.

Gdzie jest m贸zg?

W skrzyni numer 40.

Kompain otwiera t臋, kt贸r膮 wskaza艂 Glopke.

Jest w niej urz膮dzenie.

Jork potakuje.

Ca艂e 偶ycie walczy艂em z najwi臋kszym wrogiem tego 艣wiata.

Z bolszewizmem.

Niestety t臋 walk臋 przegrali艣my.

Nie rozumiem dlaczego wy, mieni膮cy si臋 narodem demokratycznym, wsparli艣cie to

z艂o.

Ale wiem, 偶e teraz wy b臋dziecie musieli podj膮膰 t臋 walk臋.

Aparat wam w tym pomo偶e.

Prosz臋 o glejt. Gdzie jest Natalia?

W tym ko艣ciele.

Wszyscy patrz膮 w kierunku wskazanym przez Globkego.

Jest pan wolny, jak si臋 kamban teraz nazywa.

Globke odbiera glejt, sprawdza papiery i odchodzi, robi膮c r臋k膮

po偶egnalny gest.

Czerny przydeptuje niedopa艂ek papierosa.

Chwileczk臋. Czerny idzie w stron臋 Globkego.

Pan ju偶 nie jest je艅cem.

No.

Przecie偶 zosta艂em zwojony.

Zgodnie z zasadami wojny.

Panie Oberstsumbenf眉hrer.

Andrzej.

Uprzedzi艂e艣 mnie. Jork obserwowa艂 to zdarzenie. Z aprobat膮 macha czernemu

Globke odchodzi, trzymaj膮c chustk臋 przy twarzy.

Odprowadza go u艣miech Jorka.

Jork z trudem idzie o kulach przed gruzowisko.

Z drugiej strony nadchodzi Natalia.

Czarny i Kompain odchodz膮.

Jork i Natalia id膮 na wprost siebie.

Zatrzymuj膮 si臋.

Przygl膮daj膮 si臋 sobie wzruszeni.

Czerny i Kompejn stoj膮 w boku, obserwuj膮 ich nieco wkr臋powani.

Kto ci臋 znowu trafi艂?

Jork na chwil臋 opuszcza g艂ow臋, ale zaraz j膮 podnosi i patrzy na Natali臋. Po ich

policzkach p艂yn膮 艂zy.

S膮 zbyt poruszeni, by co艣 powiedzie膰.

Widzimy ich wspomnienia.

Biegn膮 razem.

Nami臋tnie si臋 ca艂uj膮.

Powr贸t do rzeczywisto艣ci.

Natalia u艣miecha si臋 przed 艂zy.

Gabinet Holana.

Kompejn z o艂贸wkiem w z臋bach trzymaj膮c serk臋 z dokumentami podchodzi do

To wysoka szafa z mn贸stwem metalowych pokr臋te艂 i przycisk贸w. Obok stoi du偶a

drewniana skrzynia.

Pu艂kownik z cygarem w ustach przegl膮da dokumenty. Nogi po艂o偶y艂 na biurku.

Odk艂ada dokumenty.

Kompain przykuca przy aparacie, czyta notatki, kr臋ci pokr臋t艂ami. Pu艂kownik

wstaje zza biurka, wk艂ada kurtk臋 od munduru, bierze z wieszaka czapk臋.

Kompain przy aparacie notuje.

Zamy艣lony Jorg opiera czo艂o na r臋ce.

Pu艂kownik wk艂ada czapk臋.

Gotowy.

Jork budzi si臋 z zamy艣lenia.

Zweryfikuj.

To tu mamy zaczyna膰 ca艂膮 prac臋 od samego pocz膮tku?

Z ostatnich kilka godzin nic innego nie robi臋, jak tylko wciskam te cholerne

gwo藕dzie. Je偶eli wcisn膮艂e艣 nie ten gw贸藕d藕, to trzeba maszyna zg艂upia膰.

Zweryfikuj.

No dobra.

Kompane wraca do aparatu.

Wolf, ukryty w w膮skim za艂uku mi臋dzy kamiennymi murami, obserwuje profesora

Kuncego.

Profesor z du偶膮 sk贸rzan膮 teczk膮 schodzi po kamiennych schodach.

Przepraszam.

Profesor Kunce?

Tak, czy my si臋 znamy? Wolf wyci膮ga n贸偶. Ju偶 nie.

Wbija go w brzuch Kuncego.

Profesor osuwa si臋 w ramiona mordercy.

On wci膮ga cia艂o w miejsce,

Kompejn przy aparacie. Przekr臋ca pokr臋t艂o.

Rusza pod艂膮czona do aparatu maszyna do pisania.

Dzia艂a, stary, dzia艂a.

Roze艣miany kompejn podchodzi do Jorga. Gratuluj膮 sobie.

Dzia艂a, dzia艂a.

To jest moja najwi臋ksza zwyci臋stwo.

Rybamiet, aparat, na kt贸ry podawa艂y wywiady kilku panek jest w naszych

Kompejn z czu艂o艣ci膮 g艂aszcza aparat. Siada na skrzyni obok. W ustach trzyma

niezapalonego papierosa.

Maszyna si臋 zatrzymuje. Kompejn wyjmuje wydruk, podaje Jorgowi.

Harry przekazuje materia艂y od Charlesa.

Konstrukcja bomby.

Aktywnym materia艂em bomby jest element 94 bez u偶ycia uranu -235, tak zwany

inicjator Beryl Polon.

殴r贸d艂a cz膮steczek alfa usytuowane s膮 w 艣rodku pi臋ciokilogramowej

kuli z plutonu. Jorg zamy艣la si臋.

Czy ty wiesz, co to oznacza?

Jezus Maria.

To jest najwi臋ksza ameryka艅ska tajemnica i Rosjanie o wszystkim wiedz膮.

Dobra, jutro rozmontujemy aparat i wysy艂amy go do Londynu.

Prosz臋 pani, szukam mieszkania in偶yniera Mayera.

A tu na trzecim.

O, to on, w艂a艣nie idzie. Dzi臋kuj臋 bardzo.

In偶ynier Mayer?

No tak.

Mam dla pana wiadomo艣膰 w sprawie ewakuacji. Majer, trafiony kul膮, pada w

klatki schodowej.

Wolf pistoletem w d艂oni zbiega po schodach. Mija kobiet臋, kt贸ra przywar艂a

艣ciany.

Na dole klatki schodowej le偶y zabity in偶ynier. Wolf pochyla si臋 nad nim.

Odwraca cia艂o.

Na posadzce ka艂u偶a krwi, strz臋p m贸zgu. Wolf odchodzi.

Co ci jest?

Kompain zwraca si臋 do Czernego.

Czerny u艣miecha si臋.

Czas na mnie.

O czym ty m贸wisz?

Czas, 偶ebym wr贸ci艂 do Anglii.

Odwo艂uj膮 mnie.

Misja sko艅czona.

Czerny bierze czapk臋 z wieszaka na 艣cianie.

Roluje j膮.

Wciska za pagon na lewym ramieniu. Podchodzi do niego kompain.

Chcia艂bym, 偶eby艣my kiedy艣 wr贸cili do Czochy.

Jeste艣my to winni Hamletowi.

Pewnie.

Ale wcze艣niej widzimy si臋 w Londynie.

Nie wracasz do Polski?

Nie teraz.

Tam Sowieci... Na pewno chcieliby

wyr贸wna膰 ze mn膮 rachunki.

No to...

Wciskaj膮 sobie d艂onie z kompejnem.

Czerny podchodzi do Jorga.

W Londynie idziemy do polskiej restauracji.

艢wietne jedzenie.

Ja stawiam.

Czerny wyjmuje z kieszeni zapalniczk臋 i rzuca j膮 kompejnowi.

Czerny mruga porozumiewawczo do Jorga.

U艣miechaj膮 si臋.

Czarny wychodzi.

Kompejn bawi si臋 zapalniczk膮, zapala j膮, podpala papierosa.

Noc, ciemny zau艂ek w mie艣cie. T臋gi cywil z p艂aszczu i kapeluszu siedzi na 艂apce,

na kolanach ma ma艂膮 walizk臋.

Nerwowo b臋bni po niej palcami. Nadje偶d偶a otwarty d偶ib, w nim Wolf zatrzymuje

si臋, wysiada.

M臋偶czyzna wstaje, idzie w stron臋 Wolfa.

Dobry wiecz贸r.

Pan jest Rudy Teller.

Sp贸藕ni艂 si臋 pan. Przepraszam.

Ma pan wszystkie katalogi?

Podaj臋 walizk臋.

S膮 tutaj.

Dzi臋kuj臋.

Dobranoc panu.

Dobranoc. Telar odchodzi. Wolf odwraca si臋, wyjmuje bro艅.

Telar pada na 艂apk臋.

D偶ipy podje偶d偶aj膮 do sztabu.

W 艣rodku 偶o艂nierze z karabinami. Na samochodach napis Military Police.

Policja Wojskowa.

Z jednego z samochod贸w wysiada dw贸ch m臋偶czyzn. Cywil i pu艂kownik.

A teraz dowodzi艂 specjaln膮 misj臋 wywiadu.

No to chod藕my. Przy wej艣ciu stoi Holan. Salutuj臋.

Pu艂kownik William Holan.

Pu艂kownik Lincoln H .S. Zast臋pca Szefa Wywiadu Wojskowego. Pan Grossli,

przedstawiciel naszego sekretarza stara. Zapraszam. Wchodz膮 do wielkiego holu

potoczonego kolumnami. Rozgl膮daj膮 si臋.

Nie no, pu艂kowniku. Co艣 wspania艂ego.

Zaj臋li艣my ten budynek tydzie艅 temu. Wprawdzie Niemcy wszystko wywie藕li.

Ale wn臋trze zosta艂o.

Fantastyczne. No to co, panowie, zapraszam do siebie na g贸r臋.

Wola艂bym... Przesporujmy si臋 mo偶e chwileczn膮.

No rzeczywi艣cie, pi臋kna pogoda.

Chod藕my na zewn膮trz.

Panowie, wci膮偶 rozgl膮daj膮c si臋, wychodz膮 na dziedziniec.

Kr臋c膮 si臋 tam 偶o艂nierze. Kilku rannych wypoczywa na le偶akach. Cywil Grossley

podchodzi do rannych, wita si臋.

W pu艂kowniku raport komandora Kompajn.

A co, nie m贸g艂 si臋 sam pofatygowa膰?

Wr贸ci艂 ju偶 do Londynu.

No to co potrafi ta wasza maszyna?

W archiwum w Stanach zalega 200 tysi臋cy zaszyfrowanych rosyjskich depesz,

nadanych przez sowieck膮 ambasad臋 w Waszyngtonie podczas wojny.

Odsy艂ane by艂y do archiwum, poniewa偶 niestety nikt nie potrafi艂 z艂ama膰 ich

szyfru. A teraz, dzi臋ki tej maszynie, b臋dziemy mogli je sobie przestudiowa膰.

No to jest robota na 艂adnych par臋 lat.

Ale potem...

zacznie si臋 niez艂e piek艂o.

Bo ta maszyna odczytuj膮c depesze pozwoli ujawni膰 siatk臋 sowieckich agent贸w u

nas, rozumiesz?

Wiesz, rozumiem tyle, 偶e FBI dostanie ich na srebrnej tacy.

Dok艂adnie.

Powiedz mi, czy te rozszyfrowane depesze mog膮 stanowi膰 dow贸d przed s膮dem?

Mam nadziej臋, zak艂adam, 偶e tak.

A ja mam nadziej臋, 偶e nie.

Przecie偶 przy pierwszej sprawie o艣wiadczymy 艣wiatu...

呕e jedyn膮 nasz膮 obron膮 przed szpiegami to jest paru facet贸w, kt贸rzy potrafi膮

wykra艣膰 maszyn臋.

Zaraz, zaraz. Do czego ty zmierzasz?

G艂贸wniku. Lincoln, pozw贸l na chwil臋.

HS oddaje teczk臋 Holanowi. Odchodz膮.

Zatrzymuj膮 si臋 w pewnej odleg艂o艣ci od Holana. HS czeka na wyja艣nienia.

S艂uchaj.

Jedyna rzecz, na kt贸rej mi zale偶y, to to, 偶e to musi by膰 absolutnie i

bezwzgl臋dnie ameryka艅ski sukces. Rozumiesz?

No wi臋c, co proponujesz?

Ty do 1943 roku prowadzi艂e艣 grup臋, kt贸ra zajmowa艂a si臋 rozszyfrowywaniem

rosyjskich kod贸w, tak?

Tak, i mamy na koncie kilka ewidentnych sukces贸w. Okej.

Czy ta grupa mia艂a jaki艣 kryptonim?

Venoma.

Venoma. Pi臋knie.

Dobrze, zatem og艂osimy 艣wiatu, 偶e ta twoja grupa, a szczeg贸lnie pewien m艂ody,

zdolny, bystry, genialny kryptolog.

Dzi臋ki swojej 偶mudnej i uporczywej pracy z艂ama艂 wreszcie rosyjski szyfr. Co ty

na to?

Szczwany.

A kompejn?

Co z nim?

Wiesz, wojna si臋 ko艅czy.

Trzeba zmniejsza膰 liczebno艣膰 armii. Daj mu medal i zwolnij.

A, najwa偶niejsze, ciekawe, czy pu艂kownik ma zamro偶onego szampana.

Pu艂kowniku, no jak?

Znajdzie pan jakiego艣 szampana dla nas?

No, i paramy.

Chod藕, Lincoln.

Groszlej i Holan id膮 do budynku.

Groszlej macha do H .S., by do nich do艂膮czy艂. Groszlej podaje r臋k臋 rannym

偶o艂nierzom wypoczywaj膮cym na tarasie.

Pary偶. Czarno -bia艂e zdj臋cia z kroniki filmowej.

O, dzi臋kuj臋.

Mog臋 poprosi膰 o kaw臋?

Kompain niedbale ubrany, rozparty w fotelu, pali papierosa. Obok na pod艂odze

stoi telefon.

Czarny ze s艂uchawk膮 przy uchu.

Kompain si臋ga po telefon, stawego sobie na kolanach.

To znowu ty.

Sk膮d wiedzia艂e艣, 偶e to ja?

Nigdy inny nie jest tak bezcenny jak ty, 偶eby dzwoni膰 do mnie o r贸偶nych porach

dnia i nocy.

Zdaje si臋, 偶e obudzi艂em. Nie zdaje si臋, tylko na pewno.

Skoro to zrobi艂e艣, to teraz nie pr贸buj si臋 wycofa膰.

No dobra, Howard.

Dzwoni臋 z Pary偶a.

My艣la艂em, 偶e b臋d臋 d艂u偶ej czeka艂 na po艂膮czenie.

Przepraszam. Niewa偶ne.

O co chodzi? Dosz艂y mnie s艂uchy, 偶e przenie艣li ci臋 w stan spoczynku.

Czyli, kr贸tko m贸wi膮c, wywalili twoja.

Co艣 ci臋 tak bardzo cieszy?

Niezmiernie.

Jakby艣 dosta艂 jak膮艣 ciep艂膮 posadzk臋, utkn膮艂by艣 tam na amen.

A tu w Pary偶u zebra艂a si臋 stara wiara.

Brakuje tylko ciebie.

No to ju偶 jad臋.

No w艂a艣nie.

Na Old Compson w Soho w kasach British Airways jest bilet na twoje nazwisko.

Okej, dobra, lec臋.

Na dzisiaj, na 18 .40.

呕artujesz?

W艂a艣nie przysz艂a Joanna z notari膮. S艂uchaj, czekamy na ciebie z kolacj膮.

Cholernie droga restauracja.

Je偶eli si臋 sp贸jrzysz, b臋dziemy musieli zam贸wi膰 kilka dodatkowych butelek. Na

tw贸j koszt, oczywista.

Teraz to ju偶 wiem, 偶e nie 偶artujesz.

Dobra, do zobaczenia.

Czekaj, czekaj, czekaj.

Bywaj.

Czarny ca艂uje w r臋k臋 Joann臋.

Ujmuje r臋k臋 u艣miechni臋tej Natalii.

Kompejn kr臋ci si臋 po swoim pokoju.

Czarne i kobiety siadaj膮 przy stoliku.

Przyjedzie? O, na pewno.

Powiedzia艂em mu, 偶e b臋dzie musia艂 zap艂aci膰 za wino.

Je偶eli on my艣li, 偶e ja b臋d臋 p艂aci艂 za jego wina, to jest w grubym b艂臋dzie.

Kompejn wk艂ada skarpetki.

Wiadomo co艣 o Annie Marie?

Nie.

Pod adresem, kt贸ry wskaza艂 Globk臋, nie by艂o jej.

Chyba uciek艂a.

A znale藕膰 dziewczyn臋 w dzisiejszych Niemczech, to niebywa艂a sztuka.

Na ile pozna艂em Jorga, to jej dokona.

Natalia u艣miecha si臋 zmieszana. Joanna zerka na ni膮.

O Afganie, cicha.

No w艂a艣nie.

Jest 艣lad, kt贸ry wskazuje na to, 偶e go nie zabili na miejscu.

Tu tylko przywie藕li do wi臋zienia w Wa艂brzychu.

Trzeba tam pojecha膰. Tak?

Wasza s艂u偶ba jeszcze si臋 nie sko艅czy艂a.

Czarny wstaje, podchodzi do Joanny, pochyla si臋 ku niej.

Co masz na my艣li?

Esesma艅skie szczury wychodz膮 z nor.

A najgorsze jest to, 偶e ameryka艅ski wywiad im pomaga.

Czarny zapala Joannie papierosa.

Zaczynamy now膮 wojn臋.

Tak.

Noc. Rz臋sisty deszcz. Czarny Volkswagen Garbus jedzie ulic膮.

Z przeciwnej strony idzie cywil pod parasolem. Ulica jest do艣膰 jasno

Auto zatrzymuje si臋. M臋偶czyzna z parasolem przeskakuje przez ka艂u偶臋.

W samochodzie za kierownic膮 siedzi Globke.

Czeka. Do samochodu zbli偶a si臋 m臋偶czyzna z parasolem, si臋ga do drzwi auta.

Globke zwalnia blokad臋 drzwi.

Pan na mnie czeka, panie Otto?

Pod numerem 5 od p贸艂 godziny.

M臋偶czyzna sk艂ada parasol i wsiada.

Jestem genera艂 J贸zef Kroll.

Hans Jakob Globke.

Obejrzcz膮 pan chwil臋.

Ostatni przydzia艂, plac贸wka s艂u偶by bezpiecze艅stwa Czocha.

Wiem. Mam o Pany jak najlepsz膮 opini臋. Dzi臋kuj臋.

Zastanawiam si臋, co z tego wyniknie.

Nowe zadanie.

Panie generale, wojna si臋 sko艅czy艂a, a ja zacz膮艂em budowa膰 moje cywilne 偶ycie z

du偶ym wysi艂kiem.

Nie interesuje mnie Pa艅ski wysi艂ek.

Ciekawi mnie, kto Pana zwolni艂 ze s艂u偶by.

Pojedzie Pan na zamek.

Do Czochy?

Nie, ale blisko. Do ksi膮偶a.

St膮d uza艂er, krymityzm.

Dobry na wojenne czasy.

Nasze nowe zadania wymagaj膮 inteligencji, finezji, ludzi wielkiego

Mia艂em inne plany.

Mo偶e pan tam jecha膰 bez obaw.

Wyczy艣cili艣my teren.

Has艂o to samo.

Aha, jeszcze jedno.

Genera艂 podaje Globkemu p艂贸cienny woreczek. Globke wyjmuje co艣 ma艂ego,

b艂yszcz膮cego. Ogl膮da.

Lecz膮 zastygnie, 艣wiadkowie zamilkn膮, poza tym podrzucimy im par臋 fa艂szywych

trop贸w.

Dezinformacja. To jest g艂贸wne pa艅skie zadanie.

Rozumiem. Z kim b臋d臋 si臋 kontaktowa艂?

Od tej pory jedyn膮 osob膮, kt贸rej mo偶e pan zaufa膰, jest Henta Hausner.

Heidla.

Heidla. Genera艂 wk艂ada kapelusz i wysiada.

Rozk艂ada parasol.

Zatrzymuje si臋, puka w szyb臋 auta. Globko odkr臋ca szyb臋. Genera艂 nachyla

Tak.

Niech mnie pan nie zawiezie, Globko.

Taki dobry eses mam jak pan.

Na latarni.

To nie by艂by mi艂y widok.

Odchodzi, przeskakuj膮c przez ka艂u偶e.

Globk臋 cofa samoch贸d.

Genera艂 wchodzi po kamiennych schodkach.

Zamek ksi膮偶.

Konw贸j radzieckich samochod贸w wje偶d偶a na zamkowy dziedziniec.

Na zamku wci膮偶 wisz膮 hitlerowskie flagi. Czerwone ze swastyk膮.

Na ci臋偶ar贸wkach jad膮 偶o艂nierze z karabinami, gotowi do strza艂u.

Konw贸j zatrzymuje si臋 na dziedzi艅cu. Czy偶ykow wysiada i daje znak. 呕o艂nierze

wy艂adowuj膮 si臋 z samochod贸w.

Uzbrojeni Rosjanie wbiegaj膮 do zamku. Cz臋艣膰 zostaje na dziedzi艅cu. Os艂aniaj膮

koleg贸w.

Czy偶ykow czeka, a偶 偶o艂nierze znikn膮 w zamku.

Idzie za nim.

Widok z g贸ry. Na kamiennej, mozaikowej posadzce stoi otwarty fortepian. Wok贸艂

rozrzucone papiery.

Fortepian jest w sali z ozdobnym kominkiem i ogromnymi oknami.

Do sali wolnym krokiem wchodzi Czy偶ykow. R臋ce ma splecione z ty艂u, trzyma w nich

czapk臋. Rozgl膮da si臋.

Patrzy na sufit.

Patrzy na le偶膮ce na pod艂odze pot艂uczone szk艂o. Kopie je. Staje na 艣rodku sali.

Opr贸cz fortepianu i stoj膮cego obok taburetu nie ma tam nic, tylko kartki

na pod艂odze.

呕ykow podchodzi do fortepianu, k艂adzie na nim czapk臋.

Gra stoj膮c.

Siada na taburecie.

Inna zamkowa sala, r贸wnie偶 pusta, bez mebli. Kilku radzieckich 偶o艂nierzy

przegl膮da dokumenty. Niepotrzebne kartki rzucaj膮 na pod艂og臋. Przez sal臋

przechodz膮 dwaj Rosjanie z je艅cem.

Trzymaj膮 go na muszce.

To Globke.

呕o艂nierze z Globkem wchodz膮 do sali z fortepianem.

Czy偶ykow wstaje, odchodzi od instrumentu, przygl膮da si臋 Globkemu.

Co to za cz艂owiek? Towarzyszu komendancie, przyszed艂 do bramy, m贸wi,

komunista. Niemiecki komunista.

Dokumenty jakie艣 macie?

Tak jest. Mam. Globke podchodzi do Czy偶ykowa, podaje papiery.

Hans Jakob Krause.

Dokumenty wydane przez w艂adze ameryka艅skie.

Jako antyfaszysta i komunista by艂em wi臋ziony w Dachau.

Wyzwolili nas Amerykanie, wi臋c dokumenty ameryka艅skie.

Ale z Dachau do Ksi膮偶a daleka droga. Po co si臋 tu przyjechali?

Przed wojn膮 mieszka艂em w Albrzychu, par臋 kilometr贸w st膮d.

P贸jd藕cie do domu, tu pracowa艂em.

Znacie zamek?

Zamek znam.

I podziemia.

Towarzyszu majorze, jak tylko dowiedzia艂em si臋, 偶e jeste艣cie,

z艂ozi艂em. Chc膮 mnie wywie藕膰, a ja mog臋 wam si臋 przyda膰. A to jak?

Znam teren, a w obozie przej艣ciowym pozna艂em kilku ciekawych Niemc贸w,

Nie wiedzieli, 偶e jestem komunist膮.

M贸wili przy mnie o z艂ocie.

Czy偶ykow przenikliwie patrzy na Globkego.

Podchodzi bli偶ej.

Wiecie co, panie Krause?

Ja nie wierz臋 Niemcom. Komunista, nie komunista, nie miedzy.

Sprawdzimy was.

Pogadamy.

Wy trzymacie, znaczy m贸wili艣cie prawd臋. A nie to pod mur. Zabra膰 go!

Towarzyszu majorze!

Towarzyszu majorze!

Czy偶ykow odwraca si臋.

呕o艂nierze wyprowadzaj膮 Globkego z sali.

Czy偶ykow wraca do fortepianu.

Czerny i Kompein w dzipie. Na tylnym siedzeniu Jorg. Jad膮 przez ruiny

miasta. Na ulicach powracaj膮cy uchod藕cy z walizkami.

Wi臋藕niowie w pasiakach.

Alianccy 偶o艂nierze.

Dwie kobiety w pasiakach prowadz膮 kozy.

Ludzie ci膮gn膮 w贸zki z dobytkiem.

呕o艂nierze w d偶ipie raz na jaki艣 czas unosz膮 r臋ce w ge艣cie pozdrowienia, jad膮

dalej, mijaj膮 m臋偶czyzn pracuj膮cych w ruinach, wydobywaj膮cych ca艂e ceg艂y.

Przez t艂um podr贸偶nych z tobo艂kami przeciska si臋 ci臋偶ar贸wka z bia艂膮 gwiazd膮

boku.

Wok贸艂 morze gruz贸w.

Kilka ocala艂ych 艣cian, po lewej stronie jeden budynek.

Ci臋偶ar贸wka wje偶d偶a przez bram臋 z metalowej siatki. Wartownik w cywilu

Z budynku wybiega gromada dzieci.

Za nimi wychodzi kobieta, Anna Maria Zolow.

Patrzy w stron臋 ulicy. Z t艂umu ludzi z baga偶ami wy艂ania si臋 Jeep.

Dzieci bawi膮 si臋 na podw贸rzu. Anna przykl臋ka, poprawia dziewczynce

u艣miecha si臋 do niej. Jeep jest coraz bli偶ej.

Anna obserwuje bawi膮ce si臋 dzieci.

W艂膮cza si臋 do zabawy szmacian膮 pi艂k膮. 艢mieje si臋.

D偶ib przeje偶d偶a wzd艂u偶 bramy sieroci艅ca.

Anna widzi Jorga i biegnie do bramy. Nie mo偶e jej otworzy膰. Napiera r臋kami na

siatk臋.

D偶ib odje偶d偶a. Jedzie dalej przez zrujnowane miasto. Mija powracaj膮cych

uchod藕c贸w.

Anna p艂acze, zaciskaj膮c r臋ce na siatce bramy. D偶ib znika z pola

widzenia.

Anna przytula stoj膮c膮 obok dziewczynk臋.

W drugiej r臋ce trzyma pluszowego misia.

Zrujnowan膮 ulic膮 id膮 uchod藕cy.

Grupka kobiet w pasiakach.

M臋偶czyzna w kapeluszu gra na akordeonie.

Anna Maria odchodzi z grupk膮 dzieci.

Koniec odcinka trzynastego.

Czyta艂 Stefan Knot臋.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.