Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Na ciemno -niebieskim tle formuje si臋 logo TVP i napis Telewizja Polska
przedstawia. Na tle czarno -bia艂ych migawek z serialu pojawia si臋 napis
Telewizja Polska S .A. przedstawia serial zrealizowany przez wo艂osza艅ski
ZOO. Obsada Pawe艂 Ma艂aszy艅ski
Jan Frycz
Cezary 呕ak
Karolina Gruszka Anna
Dereszowska Danuta Stenka Piotr Grabowski
Pawe艂 Del膮g Borys Przyc
Jan Peszek Marcin Doroci艅ski
Agata Budzek
Scenariusz Bogus艂aw Po艂osza艅ski na podstawie w艂asnej powie艣ci twierdza
Scenografia Wojciech Saloni -Marczewski. Muzyka Stanis艂aw Cyrebi.
Kierownictwo produkcji Andrzej St臋powski.
Zdj臋cia Waldemar Smith.
Monta偶 艁ukasz Szwarz -Bronikowski.
Re偶yseria Adek Drabin.
Tajemnica twierdzy szyfr贸w, odcinek jedenasty.
Cechy, 45 kilometr贸w od Czochy, marzec 45 roku.
Przy le艣nej drodze obozuje oddzia艂 wojsk alianckich. Dwaj wartownicy obserwuj膮
okolice. Pozostali 偶o艂nierze kr臋c膮 si臋 mi臋dzy samochodami, czekaj膮. S膮
niecierpliwieni. Pal膮 papierosy.
Kapitan Gregg siedzi w d偶ipie, bawi si臋 ga艂膮zk膮, spogl膮da na zegarek.
Ju偶 pi臋tnasta, nie mo偶emy d艂u偶ej czeka膰.
Je偶eli tu wr贸c膮 i nas nie zatan膮, to zapas benzyny starczy im do
kilometr贸w. Nie dojad膮.
Mieli by膰 w po艂udnie.
Zwija膰 ob贸z. Zwija膰 ob贸z.
Zwija膰 ob贸z.
Pierwszy lepszy oddzia艂 skop贸w ich zdmuchnie.
Panie kapitanie, ja nie jestem z tych, co ich lubi膮, ale ch艂opak贸w na pewno
zgub臋 zostawi艂em. Wykona膰. 呕o艂nierze pakuj膮 si臋 do samochod贸w.
Kapitan Grek wzgakuje na ci臋偶ar贸wk臋, daje sygna艂 do odjazdu.
Sier偶ant siada obok niego.
Zza zakr臋tu wyje偶d偶aj膮 dwa d偶ipy.
Grek zatrzymuje oddzia艂.
Obaj z sier偶antem zeskakuj膮 z ci臋偶ar贸wki.
Pierwszy z d偶ip贸w staje przed Gregiem. Siedzi w nim kompejn.
Kapitan Greg i sier偶ant salutuj膮.
Panie majorze, kapitan Greg melduje oddzia艂 gotowy do drogi.
Pan chcia艂 zbija膰 Greg.
Kompejn wysiada z auta, pali papierosa. Z ty艂u pojawia si臋 czerny.
Nie ma poznajmej polki?
Nie. To niech pan szuka. Niech pan szuka, Greg.
呕eby pana dzieci mia艂y odrobin臋 polskiej krwi.
B臋d膮 widzia艂y, co to znaczy honor. Kompejn stoi blisko Grega. Dmucha mu
twarz. Greg powoli odchodzi.
Wraca na ci臋偶ar贸wka.
Sier偶ant zajmuje miejsce obok niego. Kolumna odje偶d偶a.
Kompejn ze z艂o艣ci膮 rzuca niedopa艂ek na ziemi臋.
Panorama wzg贸rza z zamkiem Czocha.
Na dziedzi艅cu oddzia艂 偶o艂nierzy szykuje si臋 do wymarszu. Stoj膮 w szyku.
Dow贸dca sprawdza bro艅.
Globke i Skorceny schodz膮 po kamiennych schodkach na dziedziniec.
Jork obserwuje ich okna.
Globke daje znak kierowcy, by podjecha艂. Rozmawia ze Skorcenym. Po schodach
schodzi Bear.
Globke przerywa rozmow臋. Podaje Skorcenemu r臋k臋. Bear salutuje.
Skorzeny siada z ty艂u auta. Ber zajmuje miejsce obok kierowcy.
Jork szybko odsuwa si臋 od okna.
Samoch贸d odje偶d偶a.
Jork idzie korytarzem.
Ber i Skorzeny wyje偶d偶aj膮 za bram臋.
Jad膮, kr臋t膮 drog膮 w stron臋 Tamy.
Mijaj膮 kolejne tunele.
Na drodze w pobli偶u Tamy stoj膮 wojskowe ci臋偶ar贸wki. Wi臋藕niowie w pasiakach
wyjmuj膮 z ci臋偶ar贸wki du偶e drewniane skrzynie. S膮 ponumerowane, pilnuj膮 ich
偶o艂nierze niemieccy.
Skrzynie 艂adowane s膮 na ma艂膮 tratw臋.
Wi臋藕niowie wyp艂ywaj膮 ni膮 na 艣rodek zbiornika i wrzucaj膮 skrzyni臋 do wody.
Skorceny Iber dojechali ju偶 do Tamy.
Ich samoch贸d zatrzymuje si臋 przy 偶o艂nierzach pilnuj膮cych wi臋藕ni贸w.
Skorceny Iber wysiadaj膮, przygl膮daj膮 si臋 pracuj膮cym wi臋藕niom.
Sk膮d s膮 ci ludzie?
Z Gross -Rosen.
W okolicy jest tymczasowy ob贸z.
Kt贸ry艣 mo偶e uciec.
Na naprzem wi膮zaniu.
A co zrobicie z ich cio艂ami?
Kamie艅 do szyi na dno jeziora. Cicho, bez wystrza艂u. Nie marnujemy amunicji.
Ale to chmani? Pewni.
To b臋d膮 pa艅stwo 偶o艂nierze.
Opr贸cz t膮 wampir臋 mam pro艣b臋, 偶eby w艂膮czy艂 mnie pan do swojej organizacji.
Dobrze zb臋d臋 teren i ludzi.
Co pan wie o naszej organizacji?
Wiem i przydam si臋.
Pok贸j kryptolog贸w. Kerstin Nowolk je przy stole kanapk臋 i Ork sieci obok
papierosa.
Wiesz, kto nas odwiedzi艂?
Nie wiem.
Otto Skorceny.
Ten, kt贸ry porwa艂 Mussoliniego. Nowolk popija kanapk臋 herbat膮. A, ten wysoki z
blizn膮.
Co on tu robi?
Chce porwa膰 Grobkiego?
Jork 艣mieje si臋.
Co艣 ci powiem, Karol.
Esesmani czuj膮 ju偶 gor膮cy oddech sprawiedliwo艣ci na swoich plecach i
dziur, kt贸rych mogliby si臋 schroni膰.
A tu w okolicy jest ich sporo.
To wszystko...
Tama na ksisie. Ile tego jest?
Sto osiemdziesi膮t skrzy艅, ale tu zatopimy tylko osiemdziesi膮t.
A reszta?
No stoimy.
Wybrali艣my cztery.
Niech pan poka偶e, gdzie jeste艣my.
Ber rozk艂ada wyci膮gni臋t膮 z kieszeni map臋.
Tu.
Pi臋膰 kilometr贸w za wsi膮 Czocha.
Teraz niech pan uwa偶nie pos艂ucha.
Zaraz po ewakuacji za艂ogi w zamku zostanie pan tu na kr贸tko, 偶eby wybra膰
cz艂owieka, kt贸ry b臋dzie nadzorowa艂 te miejsca.
Tak jest.
Potem, 偶e dostanie si臋 pan do CEL -OMZ, do gospody Bia艂y Ko艅.
W艂a艣cicielka to pi臋kna kobieta.
Ma na imi臋 Centa.
Na tamie pojawia si臋 偶o艂nierz na motocyklu.
Zatrzymuje si臋 przy oficerach, salutuje, podaje Berowi list.
Odje偶d偶a i zawraca.
Ber rozrywa kopert臋.
Motocyklista podje偶d偶a do Bera, Ber salutuje i wsiada na motor.
Motor
odje偶d偶a.
Skorceny opiera si臋 o barierk臋, patrzy na pracuj膮cych wi臋藕ni贸w.
Pok贸j 艂膮czno艣ci w sztabie Zawieniagina. Na stole kilka telefon贸w, dalekopis. W
pokoju p贸艂mrok. Okna s膮 zas艂oni臋te kotarami.
Radiotelegrafista siedzi przy radiostacji, czeka na transmisj臋.
Tyrzykowsz nerwowo spaceruje po pokoju.
R臋ce ma za艂o偶one z ty艂u, jest zniecierpliwiony.
Patrzy pytaj膮co na radiotelegrafist臋. On przecz膮co kr臋ci g艂ow膮.
Krug nadaje.
Odk艂ada s艂uchawki, zamy艣la si臋.
Radiotelegrafista s艂ucha komunikatu i notuje. Czy偶ykow obserwuje go.
呕o艂nierz ko艅czy pisa膰, zdejmuje s艂uchawki. Starannie sk艂ada kartk臋, na
notowa艂. Wstaje od sto艂u.
Wk艂ada czapk臋.
Bierze meldunek i wychodzi z pokoju.
Idzie schodami na g贸r臋.
Gabinet Globkego w zamku Czocha.
Globke stoi przy oknie. W r臋kach trzyma karabin z lunet膮.
Obserwuje przez ni膮 dziedziniec.
Widzi jak Bear schodzi po drewnianych schodach.
Bear rozgl膮da si臋, sprawdza czy nikt go nie widzi.
Jest ju偶 na dole.
Starannie otrzepuje mundur.
Globke odk艂ada lunet臋.
Zastanawia si臋.
Globke wchodzi po tych samych drewnianych schodach, z kt贸rych niedawno
Bear.
Idzie drewnianym kruzgankiem.
Uwa偶nie si臋 rozgl膮da.
Dochodzi do go艂臋bnika.
Przygl膮da si臋 go艂臋biom.
Otwiera drzwi i wchodzi do 艣rodka.
Bacznie przygl膮da si臋 ptakom.
Wychodzi.
Nad czym艣 si臋 zastanawia.
Lekko si臋 u艣miecha, zamyka drzwi.
Przez chwil臋 Globke stoi na kruzganku, z wahaniem robi kilka krok贸w.
Rozgl膮da si臋, zawraca i idzie w kierunku schod贸w.
U szczytu schod贸w Globke zatrzymuje si臋, podnosi g艂ow臋 do g贸ry, obserwuje co艣 i
coraz szerzej si臋 u艣miecha.
Schodzi po schodach.
Kwatera Zawieniagina.
Zawieniagin siedzi przy stole i je. Wchodzi Czy偶ykow, podaje mu meldunek.
Zawieniagin pokazuje, 偶e ma zaj臋te r臋ce.
Kruk melduje.
Konw贸j wyjedzie jutro o 艣wicie do ksi膮偶臋.
Ci臋偶ar贸wki. Zwykowna pala papierosa. W silnej eskorcie samochod贸w pancernych i
przeciwlotniczej.
W silnej eskorcie.
Jak uderzymy z powietrza, to ich
zniszczymy.
Dobrze by艂oby zrobi膰 wypad.
Zawsze to lepiej odzyska膰 艂adunek.
Z transportu.
Towarzyszu generalne, zatrzymanie konwoju w ochronie samochod贸w pancernych
ju偶 ma艂a bitwa.
A genera艂 Ryba艂ko powiedzia艂, 偶e wam ludzi na stracenie nie da.
Ja wiem, wiem, co powiedzia艂 Ryba艂ko.
Powiedzia艂, 偶e on go podda艂 w cel. Genera艂 gwa艂townie siada.
W dup臋. No w艂a艣nie.
To on w艂a艣nie, w艂a艣nie tak powiedzia艂.
Rybikow bawi si臋 zapalniczk膮.
Lotnictwo w gotowo艣ci.
A jak odnajd膮 konw贸j w g贸rach?
Kruk poda czas wyjazdu. Mo偶emy z du偶膮 dok艂adno艣ci膮 ustali膰 ich po艂o偶enie o
odpowiedniej godzinie.
No to pos艂uchajcie, majorze.
Genera艂 znowu wstaje od sto艂u.
Jeste艣cie za to odpowiedzialni osobi艣cie.
Czy偶ykow z kamienn膮 twarz膮 wstaje, zbiera ze sto艂u swoje rzepy.
Wychodzi.
Genera艂 popija herbat臋. Obserwuje Czy偶ykowa.
Lec膮 samoloty.
Le艣n膮 drog膮 jedzie dury niemiecki konw贸j. Wiele samochod贸w, motocykli,
pancerne na g膮sienicach Jeepy eskortuj膮 ci臋偶ar贸wki.
W rosyjskim sztabie Zawieniagin przyciska do uszu s艂uchawki.
Konw贸j jedzie na kilku ci臋偶ar贸wkach bez plandek dzia艂ka przeciwpancerne.
Czy偶ykow i Zawieniagin wci膮偶 przy radiostacji.
Zbli偶enie. Widzimy my艣liwiec z czerwon膮 gwiazd膮. Widz膮 cel.
Konw贸j kontynuuje podr贸偶. Jego dow贸dca rozmawia przez radiostacj臋.
Samochody doje偶d偶aj膮 do le艣nej polany. Pojawiaj膮 si臋 my艣liwce.
Czyrzykow nas艂uchuje.
Rosyjskie samoloty z czerwonymi gwiazdami na skrzyd艂ach zni偶aj膮 lot,
Niemieccy 偶o艂nierze zeskakuj膮 z pojazd贸w na ziemi臋. Pr贸buj膮 si臋 broni膰.
Samoloty zrzucaj膮 bomby. Wok贸艂 konwoju unosz膮 si臋 k艂臋by dymu.
P艂on膮 samochody.
Nadlatuj膮 kolejne samoloty. Ostrzeliwuj膮 konw贸j i zrzucaj膮 bomby. Celuj膮 w
ci臋偶ar贸wki z 艂adunkiem.
Niemieccy 偶o艂nierze uciekaj膮. Jest wielu rannych i zabitych. Konw贸j ogarniaj膮
p艂omienie, k艂臋by dymu.
Atak nasila si臋. Wybuchy wstrz膮saj膮 ziemi臋. P艂on膮 kolejne samochody.
Niekt贸rzy niemieccy 偶o艂nierze jeszcze pr贸buj膮 si臋 broni膰.
Niemcy trafiaj膮 jeden z rosyjskich samolot贸w. Dymi i p艂onie. Spada.
Na ziemi istne piek艂o. Nalot trwa.
Trzecia p艂onie.
Nadlatuj膮 kolejne samoloty. Na drodze stoj膮 p艂on膮ce sprzynie.
kt贸re wypad艂y ze zbombardowanych ci臋偶ar贸wek.
Zawieniagin i Tyrzykow przy radiostacji.
Wszystko spowija czarny dym.
Rosyjskie samoloty odlatuj膮.
Konw贸j zosta艂 zniszczony.
W艣r贸d wrak贸w samochod贸w Konaj膮 偶o艂nierze.
Rosyjski sztab.
Melduj臋 towarzyszu, 偶e ca艂y konw贸j zniszczony. I 艂adunek tak偶e.
Nic nie zosta艂o. Napisz depresj臋 do maski.
Nie, nie, czekaj.
Musz臋 zobaczy膰 zdj臋cia.
Rozgor膮czkowany zawieniagin ci臋偶ko oddycha.
Niech on mnie w dup臋 podchodzi.
Droga w lesie. P艂on膮 niemieckie pojazdy. Ocaleli 偶o艂nierze. Zbieraj膮 rannych.
Dow贸dca konwoju Otso Karp z przera偶eniem szacuje straty. Podchodzi 偶o艂nierz. To
mafija. O艣miu zabitych. O艣miu rannych. W tym dw贸ch ci臋偶ko. Nie prze偶yj膮.
W艂adunek zniszczony.
Radiostacja dzia艂a?
Tak jest.
Przeka偶 w艂adunek i niech przyjd膮 sanitarki. Karp idzie w艣r贸d zgliszczy.
p艂omienie. Pochyla si臋 nad rozwalon膮 skrzyni膮.
Poszukali nas.
W skrzyni jest piach.
Karp nabiera go do r膮k i przesypuje przez palce. Strz膮sa resztki.
Dziedziniec zamku Ksi膮偶.
Nadje偶d偶a ci臋偶ar贸wka. Potem samoch贸d, w kt贸rym siedz膮 偶o艂nierze z osmalonymi
twarzami. Wynosz膮 ranenych na noszach.
Berr si臋ga po telefon na biurku wartownika.
Globk臋 w swoim gabinecie. Wk艂ada na koszul臋 g贸r臋 mundur.
Na dziedzi艅cu trwa zamieszanie. Berr trzyma s艂uchawk臋 i wygl膮da przed okno.
S艂ucham Globk臋.
Rosyjskie samoloty zaczekowa艂y nad konw贸j kilkana艣cie kilometr贸w.
Przed wci膮偶em.
Jak to si臋 sta艂o?
W艂a艣nie przywie藕li 偶o艂nierzy z konwoju. Z wielu zabitych.
艁adunek podobno ca艂kowicie zniszczony, tak偶e jad臋 tam.
To jest jaki艣 fatalny przypadek po prostu.
Jad臋 tam.
Meldunek z艂o偶臋 po powrocie.
Pos艂uchaj. Poczekaj na tych ludzi z konwoju.
Chc臋 zna膰 wszystkie okoliczno艣ci ataku. Czy to by艂 przypadkowy nalot, czy
zasadzka? Tak.
Rozumiesz? Dobrze.
Samoch贸d, go szybko.
Jad臋 na miejsce ataku.
Ber wychodz膮c rozgl膮da si臋 niepewnie.
Mija rannych. Globke telefonuje.
Po艂膮czcie mnie z ksi膮偶em.
Z Hallerem. Hall w ksi膮偶u.
Zauer podchodzi do telefonu, rzuca czapk臋 na biurko.
Zauer!
Globke.
Przyjacielu!
Rozpieprzyli wam konw贸j.
Niedobrze. Nie zabezpieczyli艣cie, nie upilnowali艣cie. Kto tu jest starym
durniem, Globke?
Globke ociera czo艂o chusteczk膮.
S艂uchaj.
Untersturmf眉hrer B. musi by膰 natychmiast zarejestowany.
Zdradzi艂 Rosjanom trat臋 i godzin臋 przejazdu.
To jest oficer SS.
Masz dowody? Tylko on wiedzia艂, kiedy i dok膮d konw贸j wyjedzie z Czochy. Chcesz
wi臋cej? Wystarczy.
A ty chcesz go izolowa膰? I wydoby膰 wszelkimi 艣rodkami, przed kogo i w jaki
spos贸b przekazywa艂 informacje Rosjanom? Przyj膮艂em do wykonania.
Zauer wychodzi na dziedniec w zamku.
Do czekaj膮cego Bera podje偶d偶a Gazik.
Ver wsiada.
Zauer z tygarem w ustach podchodzi do niego. Opiera si臋 o samoch贸d.
Dok膮d?
Jad臋 na miejsce ataku.
Wysiadaj.
Jeste艣 aresztowany.
Wysiadaj.
Zapami臋taj sobie, Berr.
Esesman, kt贸ry zdradzi, jest jak najgorszy w gry.
Jeszcze raz.
Nie oczekuj lito艣ci. Berr wysiada. Idzie do budynku w eskorcie uzbrojonego
偶o艂nierza.
Globke siedzi przy biurku.
Globke, czy wy macie na s艂uch rosyjskich samolot贸w, kt贸re zaatakowa艂y...
Zawieniagin z lup膮 pochyla si臋 nad roz艂o偶onymi na stole zdj臋ciami.
Usmiechni臋ty Czy偶ykow dorzuca kolejne zdj臋cia.
Genera艂 ze zdj臋ciem w r臋ce pochyla si臋 ku Czy偶ykowowi.
To, towarzyszu Czy偶ykow, operacja zako艅czona sukcesem.
Przygotujcie depesze do Moskwy.
Niebieskie urz膮dzenie deszyfruj膮ce, zniszczone podczas nalotu. A i
dodajcie o naszych zas艂ugach w wykryciu tego konwoju.
Co z Krukiem?
Wysoki order dla niego.
Wysoki! Czyrzykow rozk艂ada zdj臋cia na stole. Na jednym wida膰 ciemn膮 sylwetk臋
samolotu na tle sk艂臋bionych chmur.
Czyrzykow pochyla si臋 nad zdj臋ciami, przygl膮da si臋 im badawczo.
W zamku Czocha kilku oficer贸w gaw臋dzi w jadalni przy w贸dce.
Jork z czapk膮 pod pach膮 biega po schodach. Jednym z wysiaduj膮cych jest
u艣miechem znosi toast.
Jork zatrzymuje si臋 w holu, spogl膮da na pij膮cych oficer贸w. Podchodzi do niego
profesor Kunze.
Dziwi si臋 pan, 偶e on taki zadowolony?
Globk臋?
Powinien by膰 smutny jak grywa na ruszcie.
Dlaczego?
Dzisiaj samoloty rosyjskie zniszczy艂y aparat.
Wieziony do zamku ksi膮偶ki.
Pan profesor r贸wnie偶 nie wydaje si臋 by膰 zmartwiony.
Niech si臋 pan pakuje.
Wyje偶d偶amy?
Prawdopodobnie dzi艣 wiecz贸r.
Kunze odchodzi.
Zatrzymuje si臋 na schodach i z u艣miechem spogl膮da na Jorga.
Jorg r贸wnie偶 odchodzi.
Ju偶 jest na zewn膮trz.
Motocyklem nadje偶d偶a dw贸ch 偶o艂nierzy.
Uzbrojeni Niemcy w polowych mundurach stoj膮 przy du偶ych drewnianych
Staj膮 na baczno艣膰, gdy Jork ich mija.
Jork zatrzymuje si臋.
Szuka czego艣 w kieszeniach. W ustach ma niezapalonego papierosa. Wraca do
偶o艂nierzy. Jeden z nich wyjmuje z kieszeni zapalniczk臋 i podaje mu ogie艅.
Zapalaj膮c papierosa Jork przygl膮da si臋 skrzyniom.
podchodzi, rozgl膮daj膮c si臋 dyskretnie.
W piwnicznym pomieszczeniu
przechadza si臋 Afgan, na pryczy siedzi Jorg.
Berth radzi艂 Rosjanom czas i tras臋 transportu. Globk臋 kaza艂 go aresztowa膰.
si臋 zastanawiam, skoro pozby艂 si臋 swojego zaufanego pomocnika, to znaczy,
teraz tam b臋dzie musia艂 wykonywa膰 rozkazy Skorcenego.
Przeka偶 do centrali, 偶eby odnale藕li genera艂a Krola i nie spuszczali w niego
Po drugie, nie wierz臋, 偶e aparat zosta艂 zniszczony.
A po trzecie, niech uwa偶aj膮 na has艂o Orillo.
Orillo? Co to jest? Nie wiem.
Mo偶e nazwisko, nie mam poj臋cia.
Afgan zapala papierosa.
Co ty kombinujesz, Johan?
Afgan. Niemcy albo zbudowali bomb臋 atomow膮, albo s膮 tego bardzo bliscy.
Wk艂ada czapk臋. Z u艣miechem spogl膮da na Afgana.
Warto im ty przeszkodzi膰, nie? We dw贸ch? Pokonamy Rzesz臋?
To lubi臋.
Jork podnosi si臋 i staje przy Afganie. Szeroko si臋 u艣miecha.
Wiedzia艂em, 偶e ci si臋 to spodoba. Jork wychodzi, wbiega na schodki. Afgan
niecierpliwie macha r臋k膮.
Tylko ju偶 wyjd藕my st膮d.
Jezioro otoczone lasem.
Spod wody wystaj膮 miny.
Tu偶 przy brzegu jest wylot tunelu. Wychodzi z niego Afgan. Niesie ci臋偶ki
Siada.
Wyjmuje z worka radiostacj臋, przykr臋ca anten臋, zak艂ada s艂uchawki.
Wyjmuje not臋.
W艂膮cza radiostacj臋.
Zaczyna nadawa膰.
Wok贸艂 cisza i spok贸j.
B艂otnista droga.
Ameryka艅scy 偶o艂nierze prowadz膮 niemieckich je艅c贸w wojennych.
Idzie te偶 grupa cywil贸w. Przeje偶d偶aj膮 dwa Jeepy.
Zatrzymuj膮 si臋 na znak ameryka艅skiego wartownika.
W g艂臋bi wida膰 budynki o charakterystycznej niemieckiej
dachy, br膮zowe belki na bia艂ych murach.
Wood, Czerny, Compane i Ryder wysiadaj膮 z Jeep贸w. Patrz膮 na mijaj膮cych ich
je艅c贸w. Ci id膮 ze spuszczonymi g艂owami, w niekompletnych mundurach. Niekt贸rzy s膮
ranymi.
Kompane zwraca si臋 do 艂uda.
A ten Hamlet to... Jak si臋 w艂a艣ciwie napisa艂?
Nie wiem, zawsze by艂 Hamlet.
Taka s艂u偶ba.
Mia艂 rodzin臋?
Jak si臋 sko艅czy wojna, wr贸c臋 tam.
Zas艂u偶y艂 na porz膮dny pogrzeb.
Znamy tylko has艂o Orillo.
Nie wiemy, gdzie padnie, a nikt to je wypowie.
No prawda, co spadamy, nie?
Siadaj膮 do dzip贸w, odje偶d偶aj膮, rozbryzguj膮c b艂oto.
Zamek w ksi膮偶u.
Zauer wyjmuje z szafy drewnian膮 szkatu艂k臋.
Stawia j膮 na komodzie.
Unosi rze藕bione wieczko i wyjmuje szklan膮 fiolk臋 z bia艂ow膮 zawarto艣ci膮.
Wpatruje si臋 w ni膮.
Ryka w fiolk臋 palcami.
Po schodach wbiega Wolf.
Bez s艂owa mija schodz膮cego Zauera.
Wolf?
Widzia艂em na g贸rze wi臋藕ni贸w.
Co oni tam jeszcze robi膮?
Nie zd膮偶yli艣my ich rozstrzela膰.
Wszystkich, kt贸rzy mogliby zdradzi膰.
Tak jest.
Kiedy ewakuujemy zamek?
Najp贸藕niej 6 maja.
Zawar z esesmanem odchodz膮. Wolf idzie na g贸r臋. Jork w biurku przegl膮da
papiery. Wchodzi Globke z papierochem w r臋ce.
Podchodzi do biurka Jorka.
Jork czyta, udaje, 偶e go nie zauwa偶y艂.
Globke puka w 艣cian臋, patrz膮c na niego.
Wola si臋 rozsta膰.
Rozstania zawsze s膮 smutne, nieprawda偶?
Jestem zaj臋ty.
Jako dow贸d mojej dobrej woli powiem panu, 偶e Anna Maria ca艂a i zdrowa
do Coburga.
Tutaj jest jej adres.
K艂adzie na biurku pogi臋t膮 karteczk臋.
Zdejmuje p艂aszcz i siada obok Jorga.
A wie pan...
艢piegiem by艂 m贸j zast臋pca Ber.
Mia艂 pseudonim Kruk.
To on wyjawi艂 Rosjanom termin wyjazdu konwoju z aparatem.
No i Rosjanie wys艂ali samoloty, zbombardowali konw贸j tu偶 przed ksi膮偶em i
zniszczyli aparat.
To znaczy, 偶e w pobli偶u by艂a druga radiostacja. Kto jej pan nie wykry艂?
Nie, ja wiedzia艂em o jej drugiej radiostacji. Wiedzia艂em te偶, 偶e Ber z
korzysta艂.
Wydawa艂o mu si臋, 偶e jest sprytniejszy.
Ale kiedy Zauer si臋 nim zaj膮艂, to wszystko powiedzia艂.
Nawet wyjawi艂, 偶e on hodowa艂 go艂臋bie pocztowe, 偶e tymi go艂臋biami co艣...
Wszystko powiedzia艂. Przecie偶 pan zna metody Zauera.
Tak.
Rosjanom wydaje si臋, 偶e zniszczyli aparat.
A w rzeczywisto艣ci zbombardowali kilkana艣cie skrzy艅 wype艂nionych
Aparat wci膮偶 jest w moich r臋kach.
Dlaczego pan mi to m贸wi?
To nie jest tajemnica?
Ja myli艂em si臋 co do pana.
S膮dz膮c, 偶e pracuje pan dla Rosjan.
Pan pracuje dla Amerykan贸w.
I to mnie nawet cieszy.
Wstaj膮.
Nasza umowa jest wci膮偶 aktualna.
uderza plikiem teczek o biurko.
Uwolni臋 Natali臋, oddam aparat. Has艂o Orillo.
Co to jest Orillo?
W odpowiednim czasie pojawi si臋 takie has艂o.
Do zobaczenia, kapitanie York.
Glopke wyci膮ga r臋k臋, York nie reaguje.
Wie pan, czasem my艣l臋 w tej wojnie...
Szkoda, 偶e nie byli艣my po jednej stronie.
Glopke wychodzi.
W korytarzu zatrzymuje si臋 na chwil臋.
Z wahaniem zerka na Jorga. Ten patrzy twardo.
Siada za biurkiem, obraca w d艂oniach karteczk臋 od Glopkego.
Na plecy w piwnicy le偶y Afgan owini臋ty w kot. Wchodzi Jork.
Afgan, nadaj.
Prawdziwy aparat ewakuowany dzisiaj z zamku.
Kierunek po艂udniowe Niemcy.
Potwierdzam has艂o Orillo.
Powiedz, 偶e przygotowujemy si臋 do wycofania st膮d.
Afgan.
Dzisiaj w nocy. Jork wychodzi.
Rozespany Afgan notuje.
Z zamku wychodzi Globke, za nim 偶o艂nierz nios膮cy walizk臋. Globke gestem nakazuje
mu zej艣膰 schodami. Sam staje przy kamiennym murku z nieod艂膮cznym
Przygl膮da si臋 stoj膮cym na dole ci臋偶ar贸wkom i wojskowemu samochodowi.
呕o艂nierz 艂aduje walizk臋 do samochodu.
Globke schodzi po schodach.
呕o艂nierze pilnuj膮cy konwoju salutuj膮 mu.
Globke rzuca papierosa i przydeptuje go.
Daje r臋k膮 znak do odjazdu.
Pos臋pnie spogl膮da w g贸r臋 na zamek.
Wsiada do samochodu.
Konw贸j rusza.
Wartownicy podnosz膮 szlaban.
Cztery ci臋偶ar贸wki i samoch贸d Globkego wyje偶d偶aj膮 za zamkow膮 bram臋.
Jork i Afgan w piwnicy jedz膮.
Godziny temu konw贸j czterech ci臋偶ar贸wek wyjecha艂 z zamku.
Wywie藕li aparat.
Wyjecha艂 r贸wnie偶 Globka.
Nie zako艅czyli艣my naszej rozgrywki.
Dzwoni艂 do genera艂a Krola.
I wygl膮da艂o tak, jakby tamten rozkaza艂, 偶eby Globk臋 stawi艂 si臋 w Rosenheim.
Przeka偶 t臋 wiadomo艣膰, a potem zniszcz臋 radystacj臋. Nie b臋dzie nam potrzebna.
A na koniec zrobimy troch臋 fajerwerk贸w.
No, ale wreszcie, wreszcie co艣 si臋 b臋dzie dzia艂o.
No ja to dzieciom opowiem.
Masz dzieci?
Ka偶dy ma jakie艣 dzieci.
Wchodz膮. Na pod艂odze, pod 艣cian膮, le偶y p贸艂nagi m臋偶czyzna przyguty 艂a艅cuchem.
Unosi si臋 i z l臋kiem patrzy na wchodz膮cych. Ma zakrwawion膮 twarz. To
Zauer ustawia sto艂ek i siada.
Za jego plecami staje SS -man Berry.
艢miertelnie przera偶ony trz臋sie si臋.
Esesman podaje pistolet Zauerowi.
Ten wstaje i podchodzi do Berra.
Zawer spogl膮da na Esesmana. Ten si臋 oddala.
Zawer wci膮偶 celuje w g艂ow臋 Bera.
Zawer przygl膮da mu si臋 z namys艂em.
Przedstawia sto艂ek i siada
obok Berra.
Ber
dr偶膮cymi d艂o艅mi bierze
l贸wk臋 z papierosem. Zaci膮ga si臋 艂apczywie. Patrzy na Zauera z nadziej膮.
Ber rozk艂ada r臋ce. Zauer przyciska mu dole do krta艅.
Nie
powiem,
nie powiem, bo tego nie ma na mapie, rozumiesz?
Ja ci mog臋 pokaza膰, tylko ja.
Mierz膮 si臋 wzrokiem.
Zauer puszcza Bera.
Siada.
Zawer rozgl膮da si臋 po celi, t艂umi膮c w艣ciek艂o艣膰.
Wymachuje pistoletem, udaj膮c, 偶e chce uderzy膰 Bera luf膮.
Wi臋zie艅 robi uniki.
Zauer z sadystycznym u艣miewkiem bije Bera po ramieniu.
Ten chyli si臋 pod ciosami.
Zauer wstaje i idzie w kierunku drzwi.
Zatrzymuje si臋.
Je艣li mnie os艂uka艂e艣,
Wiesz, 偶e b臋dziesz 偶a艂owa艂, 偶e prze偶y艂e艣, prawda?
Skulony bear potakuje.
Zauer wychodzi.
Pok贸j Zauera. Na gramofonie kr臋ci si臋 p艂yta.
Wolff przygl膮da si臋 p贸艂le偶膮cemu w fotelu Zauerowi, kt贸ry wstrzykuje sobie co艣 do
偶y艂y na r臋ce.
Jest odurzony. Ma spocone policzki.
M臋tnym wzrokiem przygl膮da si臋 skrzykawce.
Odk艂ada j膮 na stolik.
Pogl膮da na Wolfa, kt贸ry stoi nieporuszony, na mrocze.
Wolff potakuj膮co kiwa g艂ow膮.
Sauer niezdarnie pr贸buje wsta膰.
Opada na kolana.
D藕wiga si臋 i chwiejnie idzie ku Wolfowi.
Przyci膮ga go do siebie.
Przybli偶a twarz do jego ucha.
Wolf szybko wychodzi.
Zataczaj膮c si臋, Zauer podchodzi do okna.
Odchyla zas艂on臋 i obserwuje, jak Wolf odje偶d偶a z zamkowego dzieci艅ca.
Zawar pokazuje j臋zyk, krzywi si臋.
Idzie do fotela.
Kl臋ka na nim, tul膮c si臋 do oparcia.
Koniec odcinka jedenastego Napisy ko艅cowe
D藕wi臋k Monika Krzanowska, Marcin Ejsmont
Muzyka Stanis艂aw Cyrewicz Wykonanie Polska
Orkiestra Radiowa pod dyrekcj膮 Tadeusza Wicherka Tekst, audiodeskrypcji
Beata Zato艅ska i Urszula Budkiewicz O艣rodek Medi贸w Interaktywnych Czyta艂
Stefan Knot臋
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.