All language subtitles for Korona krolow odc 57

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Przez umi艂owanie Syna Bo偶ego, kt贸ry Ci umi艂owa艂 i wyni贸s艂 ponad ch贸ry

Prosz臋, wys艂uchaj mnie.

M贸dl si臋 za mojego ukochanego syna Kazimierza.

Zata艂czaj.

O 艣wi臋to Maryjo, wspieraj go i spraw, aby B贸g uwolni艂 go od wszelkich

niebezpiecze艅stw, od wszelkich utrapie艅.

Wypieraj nas, kr贸lestwo.

Prosz臋, wys艂uchaj mnie n臋dzno, aby m贸j Syn znalaz艂 w

Tobie wsparcie i pomoc.

Pani? Tak.

Przyjecha艂 kasztelan krakowski.

To pro艣 go, prosi.

O 艣wi臋ta, o!

Chwale mn臋, o najmilsza, bo og贸deczki nie wiat.

Amen.

Kr贸lowo.

Ja mam wp艂aci膰 grzywn臋? Ty, ty, a kto? Przecie nie ja. To on mnie za gard艂o

szarpa艂. Ja bym si臋 za gard艂o szarpa艂? Ja bym go za gard艂o szarpa艂.

Ty艣 mnie ugryz艂, ugryz艂, bo艣 mi przenos艂.

Wida膰 prawnie. Do艣膰.

Macie obaj wp艂aci膰 grzybny na szpital dla ubogich. A teraz zejd藕 mi z oczu.

Na dzisiaj koniec.

Mam dosy膰 zajmowania si臋 b艂ahostkami.

Panie, ale ona tak d艂ugo czeka. Jutro m贸wi臋, nie dzi艣.

Wybacz mi, panie.

Chodz臋 bez pozwolenia.

Bo do jutra mog臋 nie do偶y膰.

I skryzoty.

W艂a艣nie uchowa艂am jedynego syna.

Trzebora.

Twojego s艂ug臋, panie.

Nie wiedzia艂em, 偶e zmar艂.

Zamordowano go.

Chc臋, 偶eby ten, kt贸ry odebra艂 mi syna, zawis艂 na murach.

Tylko o to ci臋 prosz臋, panie. O sprawiedliwo艣膰.

Nie mam nikogo.

Kto by si臋 mn膮 opiekowa艂?

Ten zbrodniarz zabra艂 mi wszystko.

Wszystko.

Dajcie tej kobiecie roczn膮 pensj臋 Trzebora.

Powiedzia艂em.

Znajdziemy winnego.

Niech B贸g mi艂o艣ciwy da Ci pomy艣lno艣膰, nagrodzi Tw膮 dobro膰 i da Ci syn贸w.

Lepszego miodu nigdzie nie dostaniecie.

Jedynie zatrzygn臋 si臋.

Sprawdz臋, czy wod膮 nie rozrobi膮.

Schowajcie to, panie.

W Krakowie teraz lepiej nie pokazywa膰 si臋 z pe艂n膮 sakierk膮. Zw艂aszcza przy tym

naci膮gaczu.

Dzisiaj pogrzebano Trzebora, dworzanina kr贸lewskiego.

M贸wi膮, 偶e w karczmie sakiewk膮 wymachiwa艂 i si臋 doigra艂.

Teraz do 艣wi臋tego Piotra p贸jdzie ju偶 bez sakiewki. Trzebora zabili?

Nie mo偶e by膰.

Trach teraz z domu wychodzi膰. Ja to si臋 ci膮gle za siebie ogl膮dam.

A偶 mnie karkot tego rozbola艂 i musz臋 si臋 kr贸licz膮 sk贸rk膮 ratowa膰. Lepszy by艂by

oklat z niczego tuszu. Mam jeszcze troch臋 do sprzedania.

Poczuj臋 si臋 lepiej, jak z艂api膮 tego zab贸jc臋.

A nie b臋d臋 traci艂 pieni臋dzy na te twoje mazid艂a. Siebor to nie by艂 byle jaki

pacho艂ek. Kr贸l tego nie odpu艣ci. Jego ludzie znajd膮 winnego.

Brat Wojciech bardzo chwali El偶bietk臋.

Kr贸lewna ju偶 biegle czyta po 艂acinie, za to kunegunda ma mniejsze ch臋膰 do

nauki. To dobrze, 偶e Katarzyna wraca na dw贸r.

B臋d臋 spokojniejsza wiedz膮c, 偶e ona i brat Wojciech zajm膮 si臋 wychowaniem

wnuczek. Pani Pilecka to istotnie bardzo dobry wz贸r dla kr贸lewskich c贸rek.

Istota bogobojna, stateczna.

呕a艂uj臋 pani, 偶e przed laty nie pos艂ucha艂em twoich rad i nie o偶eni艂em

ponownie.

My艣la艂e艣 o tym?

Kasztelanie?

Kim mia艂by艣 si臋 o偶eni膰? No chocia偶by z pani膮 Pileck膮. No

ale nie zrobi艂em tego.

Dzieci wtedy mia艂ybym matczyn膮 opiek臋, a tak to teraz na...

Stare lata to tylko wi臋cej zgryzoty, ani偶eli pociechy.

Je艣li my艣lisz, 偶e dzieci p贸jd膮 艣cie偶kami, kt贸re ty im wyznaczy艂e艣, to

og贸le nie ucz ich chodzi膰.

Brakuje mi, pani, twoich rad.

I twojej m膮dro艣ci.

Zreszt膮 nie tylko mnie.

Gdyby tak by艂o, to nie mog艂abym si臋 tutaj op臋dzi膰 od go艣ci. Ja jako艣 rzadko

miewam.

Ty te偶 zreszt膮 by艂e艣 u mnie ostatnio bodaj na 艢wi臋tego Wa偶y艅ca. Wybacz Pani,

sprawy Kr贸lestwa tak mnie zajmuj膮. Wiem, wiem, wiem.

By艂 u mnie m贸j wnuk Bolko i opowiada艂 o Waszych rokowaniach w Wyszehradzie.

No niestety wi臋cej dla Polski uzyska膰 si臋 nie da艂o.

No ale wywalczyli艣my pok贸j.

Niestety niezbyt pewny.

W Brandenburgii nie musimy si臋 obawia膰. Czesi te偶 nie rw膮 si臋 do wrogich

dzia艂a艅. Ale zakon krzy偶acki jest nadal dla nas zagro偶eniem.

I nie 艂贸d藕my si臋, 偶e dawny wr贸g jest teraz naszym przyjacielem. On tylko

si艂y.

Wp艂aci艂 do skarbka kumerskiego 300 groszy.

To jest kara za ukrywanie rozb贸jniczki Ba艣ki Dunin.

Kr贸l i tak by艂 艂askawy. Gdybym to ja j膮 ukrywa艂, na pewno by mnie nie

oszcz臋dzi艂. Ale synowi, kasztelana krakowskiego wolno wi臋cej. Wolniej,

By艂 艂askawy. I co dalej?

Czy艣 ty si臋 szalej艂 na jadno przecie偶 tego?

Nie trzeba by艂o pisa膰.

My艣l臋, 偶e to b臋dzie trzeba jeszcze raz wszystko przepisa膰.

Napisz臋 do kanclerza Kujawskiego Jaros艂awa Bogowi, 偶eby pom贸g艂 nam

krzy偶ak贸w przed s膮dem papieskim. I musz膮 zap艂aci膰 za krzywdy, jakie wyrz膮dzili

naszym poddanym. Ale ma艂o to ju偶 list贸w s艂ali艣my do papie偶a w tej sprawie.

Ojciec 艢wi臋ty jest g艂uchy na nasze wo艂anie. Ale nie mo偶emy w tym ustawa膰.

Kiedy przed laty Kazimierz zachorowa艂, to papie偶 wspiera艂 go swoj膮 modlitw膮.

Po wielokro膰 wspomina艂 w swoich listach, 偶e m贸j syn sta艂 si臋 dla niego kim艣

bardzo bliskim i bardzo drogim. Kazimierz nie jest dla niego jakim艣

kr贸lem w odleg艂ym kraju.

Nie my艣lisz pani, 偶e Lisbo Goli ruszy spraw臋 s膮du papieskiego?

Musimy zjednoczy膰 si艂y. Ja nawet napisz臋 do biskupa Jana.

Do biskupa Krota?

Je艣li chodzi o sprawy kr贸lestwa, musimy zapomnie膰 o naszych osobistych

krzywdach. A poza tym my艣l臋, 偶e biskupowi chodzi o to samo, 偶eby

zap艂acili za swoje zbrodnie.

Kastelanie, ruszaj prosz臋, nie chcesz, by noc zosta艂a ci臋 w drodze.

I pami臋taj, pami臋taj, nie zostawi臋 mnie tak d艂ugo bez wie艣ci. Wr贸c臋 pani, wr贸c臋

razem z kanclerzem Zbigniewem.

To ja przygotuj臋 akty lokacyjne dla nowych wsi.

Dla mnie, pani, ty zawsze b臋dziesz kr贸low膮 Polski.

Egidiuszu, przyjmuj臋 ci臋 na urz膮d. Od dzisiaj obejmiesz godno艣膰 podczeszego.

Dzi臋kuj臋, mi艂o艣ciwy panie.

Jestem zaszczycony.

Obiecuj臋, nale偶ycie wype艂nia膰 swoje obowi膮zki. Dla dobra kr贸lestwa. Panie!

To by艂 rycerz, kt贸ry by艂 z Niemierz膮 w Pradze. Jest bramny.

艢licie po Eliasza.

Mi艂o艣ciwy panie. M贸w.

Dowie艣li艣my pieni膮dze kr贸lowi Janowi.

Do Pragi.

Chcia艂 nas ugo艣ci膰 do wiosny, ale pan Niemierza... Co z nim?

Jak tylko 艣niegi usta艂y, kaza艂 nam rusza膰.

Chcia艂 wraca膰 do 偶ony i c贸rki.

I co dalej?

M贸w cz艂owieku, co si臋 sta艂o? Jechali艣my przez Jesenik.

Na skr贸ty, ale... Pog艂膮dzili艣my i napadli nas wszyscy zb贸jcy.

Nie wiem, co by艂o dalej.

Pan Niemierza kaza艂 nam ucieka膰 i jecha膰 z otchu na Wawel.

Konia straci艂em. Co z Niemierz膮?

呕yje?

Jak odje偶d偶a艂em, zobaczy艂em, 偶e ubili sze艣ciu naszych.

Co zreszt膮 nie wiem.

Niech mi przygotowa膰 posi艂ek i pos艂anie dla rycerza.

艢licie po Jana z Melstena.

A mnie nie nauczy艂by艣 ta艅cowa膰?

C臋ca dupi.

Bez wagania.

A jeszcze czekaj.

Ja ci zaraz dam c臋ca dupi. Wyno艣 si臋 st膮d, ale to ju偶!

Pomy艣le膰, 偶e chcia艂am p贸j艣膰 do Spicmira i prosi膰, 偶eby spojrza艂 na ciebie

艂askawiej.

Chcia艂a艣 tylko nauczy膰 balare ta艅. Nie k艂am chocia偶.

To

dlaczego

nie powiesz tego, jak nie?

Mam swoje dumy.

Mo偶e my艣li tak jak, co patrz臋, 偶e nie jestem dla niej do艣膰 dobry.

No i co?

I znaczy, 偶e twoja mi艂o艣膰 nie taka wielka.

A je艣li to nie zb贸jcy napadli na Niemierze, mo偶e to ludzie Jana

Ale co kr贸l Czeski zyska艂by na 艣mierci Niemierze?

To dlaczego nie napadli na nich, gdy wie藕li pieni膮dze? Tylko w drodze w

To przypadek. Ten ocalony rycerz powiedzia艂, 偶e zb艂膮dzili. Mo偶e wtedy

艂apy zb贸jc贸w. A szkoda czasu na domys艂y, panowie.

Trzeba sprawdzi膰, kt贸ry z naszych prze偶y艂.

Mog臋 ruszy膰 do jesiennika, cho膰by w tej chwili, panie.

Dobrze m贸wisz.

Zostawcie nas samych.

Gdzie mam zamie艣膰?

Zawierz kufl臋.

Kto艣 panie by艂 wczoraj z Trzebowem.

Nie wiem, o co m贸wisz, panie.

Jak to, 偶e tu siedzieli艣cie? Nic nie widzia艂e艣. Ale przecie偶 ja... Nic nie

widzia艂e艣.

Rozumiesz?

Tak, panie.

To musi pozosta膰 mi臋dzy nami.

Ten napad m贸g艂 by膰 zemst膮 za to, 偶e niemierze odst膮pi艂 od szpiegowania na

Czech贸w. Niemierze szpiegowa艂 na Czech贸w. By艂 szanta偶owany.

Zrobi艂 to, 偶eby ratowa膰 Pe艂ka.

Zdradzi艂 ci臋, a ty mu zobaczy艂a艣.

Tak jak mnie.

Permit!

Panie, robimy parlar臋.

Musz臋 porozmawia膰 z tob膮, panie Prego.

Prosz臋, to bardzo wa偶ne.

Rozja艣nia sk贸r臋. Tylko nie nale偶y go nak艂ada膰 zbyt wiele.

Ale nie przeszkadza ci, 偶e ta ma艣膰 jest ukr臋cona z go艂臋bich odchod贸w?

Bardziej przeszkadzaj膮 mi plamy od s艂o艅ca.

Przyby艂a Katarzyna Pilecka. O c贸偶, upi臋ksza膰 cia艂o stworzone przez Boga.

W艂a艣nie s艂ysz臋.

I czy to nie oszustwo wydawa膰 si臋 pi臋kniejsz膮 i m艂odsz膮 ni偶 jest w

rzeczywisto艣ci? Ale to ja na smalec ustaw臋 b艂yszcz臋.

Sprawi艂a艣 mi wielk膮 rado艣膰, pani, 偶e po mnie pos艂a艂a艣. Przewitaj, Katarzyno.

Poznaj pani膮 Bo偶en臋 T臋czy艅sk膮, wdow臋 po nawoju z Morawicy.

Herbutop贸r?

I jak, Toporczyku, po m臋偶u?

Mo偶na wi臋c powiedzie膰, 偶e jeste艣my rodzin膮?

Siostro?

Gotowe, panie.

Ka偶go艅com jecha膰 z tymi listami jak najszybciej.

Rusz膮 od razu.

Jutro przed 艣witem dotr膮 do Go艂czy.

Gdyby nie mierza艂, zaczeka艂 do wiosny.

Gdyby skorzysta艂 z go艣ciny Jana Luksemburskiego, a nie gna艂 do 偶ony,

tak bardzo bym j膮 umi艂owa艂. Nie m贸w o nim tak, jakby nie 偶y艂.

S艂ysza艂e艣 tego rycerza, panie.

Widzia艂 go 偶ywego, jak odje偶d偶a艂.

Trzeba mie膰 nadziej臋.

Nadal 偶adnej odpowiedzi od papie偶a w sprawie biskupa Jana?

Obawiam si臋, 偶e i tym razem papie偶 oka偶e mu swoje mi艂osierdzie. Nawet papie偶kie

mi艂osierdzie musi mie膰 swoje granice. Co jeszcze musi si臋 sta膰, 偶eby go ukara艂?

Kr贸l zwolni艂 mnie za s艂u偶b臋.

Wyje偶d偶am do Wyszekrad.

Signora... Pego, nie m贸w, jak nie 偶emniec

spotka艂a艣. Odwagi starczy艂o ci tylko na spakowanie toreb, jak widz臋.

艁atwo oceniasz.

M贸wi臋, co widz臋.

Zawr贸ci艂o si臋 w g艂owie tlachciance.

A teraz zamiast wytrwa膰 w mi艂o艣ci i zdoby膰 jej r臋k臋, uciekasz.

Jak mam przekona膰 do mnie jej ojca?

On chcia艂by widzie膰 u jej boku el filio del re, kr贸lewskiego syna, a nie

nauczyciel ta艅ca.

Wadowija, lepiej jecha膰.

Nie chc臋 jej d艂u偶ej krzywdzi膰.

I dlatego bez po偶egnania.

Gdybym zobaczy艂 smutek, nilioki i oczach,

nie m贸g艂bym je opu艣ci膰.

Tak b臋dzie lepiej.

Skoro tak, odejd藕 i nie wracaj wi臋cej.

List od papie偶a, prawda?

Dobre wie艣ci?

Kazimierz napisa艂 do niego pro艣b臋, by pozbawi膰 mnie biskupstwa

krakowskiego i do Wroc艂awia odes艂a膰. I papie偶 si臋 zgodzi艂?

Nie, ale upominam mnie.

Mnie!

Widocznie nie wie wszystkiego, skoro jest tak przyja藕nie nastawiony do

Kazimierza. Czas, by pozna艂 prawd臋 o tym cudzo艂o偶niku.

Kazimierz nie jest godny by膰 kr贸lem Polski!

My艣la艂am, 偶e jak b臋dziesz pracowa膰 na zamku, to b臋dziemy si臋 cz臋艣ciej widywa膰.

kuchni robota.

Od 艣witu do nocy.

Unikasz mnie?

Wiesz, gdzie mnie znale藕膰.

Ca艂ymi dniami siedz臋 w tej kuchni, a jak sko艅cz臋 prac臋, to starcza mi si艂, 偶eby

doj艣膰 na s艂ysiennik, matko.

Czy leci tutaj?

Przynajmniej mam co je艣膰.

I nikt mnie nie bije.

Gdzie ta rzepa?

Ubijaj si臋 szybciej. Robi za dwoje.

Najci臋偶sze prace na ni膮 zwr贸cacie.

Pracuje tak ci臋偶ko, bo zlitw臋艣?

Bo niewiasta.

Przesta艅cie si臋 ni膮 wys艂ugiwa膰.

Kt贸ry b臋dzie dla ciebie niedobry?

To w艂osy mu wyjd膮 i d臋by wypadn膮.

Jasiek wyruszy艂, a z nim oddzia艂 zbrojny. No bo sami d臋towne tego nie s膮.

Ca艂y winka艂艣cie.

Kastelan wrzuci艂 szcz膮cze od kr贸lowej Jadwigi.

Z Wittimiri膮 odwiedz臋, a jej syn kr贸l nie.

Widz臋, 偶e zwracasz baczn膮 uwag臋 na Kasztelana.

Nigdy艣 stara艂 si臋 o mnie.

A wtedy nic nie wskazywa艂o na to, 偶e obejmie taki urz膮d.

Ka偶dy m臋偶czyzna zyskuje, gdy awansuje.

Kr贸lowa Jadwiga...

Modli si臋 co dzie艅 o wasz膮 pomy艣lno艣膰. Jak jej zdrowie?

Czas jakby jej nie dotyczy.

Pe艂na energii i przenikiwo艣ci.

Boleje tylko na tym, 偶e ma tak ma艂o wie艣ci o wnuczkach i o synu. No i o

pani.

Nam r贸wnie偶 bardzo jej tutaj brakuje.

Jeste艣cie stale obecni w jej my艣lach. A w intencji waszego m臋skiego potomka.

Uposa偶y艂a jedn膮 z parafii 艂anem ziemi i ufundowa艂a ko艣ci贸艂 modrzewiowy.

Zdrowie kr贸lowej!

Zdrowie!

Wys艂a艂em Niemierze do Czech, by by膰 jego 偶on膮.

M贸g艂 ujecha膰 inny rycerz, ale... My艣la艂em tylko o tym, 偶eby si臋 go pozby膰

Wawelu.

Napadni臋to go i... Nie wiadomo, czy 偶ywy wr贸ci.

Pan jest s臋dzi膮, kt贸ry nie ma wzgl臋du na osoby.

I 偶e brak臋 kr贸la jednak os膮dzi. Bo prawda jest taka, 偶e...

W g艂臋bi duszy 偶yczy艂em mu 艣mierci.

Bo wtedy jego 偶ona by艂aby moja.

Nie po偶膮daj 偶ony bli藕niego.

Bo偶e, miej lito艣膰 nad nim.

Nade mn膮.

W nast臋pnym odcinku.

Jaki tu spok贸j i cisza.

Znale藕li艣my 艣lady potyczki i to, to herb nie mierzy. Tu jest winna tego.

Napij si臋 i nie zadr臋czaj. Twoja matka bardzo si臋 o ciebie martwi i nieba by ci

przychyli艂a. Nie po to pozbywa艂em si臋 matki z Wawelu, 偶eby teraz dawa膰 jej

okarnie do uk艂adania mi 偶ycia i m贸wienia mi jak mam rz膮dzi膰.

Nasze kr贸lestwo nie ma dziedzica tronu.

musimy znale藕膰 inne rozwi膮zanie.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.