Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Na ciemno -niebieskim tle formuje si臋 logo TVP i napis Telewizja Polska
przedstawia.
Na tle czarno -bia艂ych migawek z serialu pojawia si臋 napis Telewizja Polska S
.A. przedstawia serial zrealizowany przez wo艂osza艅ski sp贸艂ka z o .o. Obsada
Pawe艂 Ma艂aszy艅ski Jan Frycz
Cezary 呕ak
Karolina Gruszka Anna
Dereszowska Danuta Stenka Piotr Grabowski
Pawe艂 Del膮g Borys Szyc
Jan Peszek Marcin
Doroci艅ski Agata Budzek Scenariusz Bogus艂aw Wo艂osza艅ski na podstawie
powie艣ci twierdza szyfr贸w.
Scenografia Wojciech Saloni -Marczewski. Muzyka Stanis艂aw Cyre艅cz.
Kierownictwo produkcji Andrzej St臋powski.
Zdj臋cia Waldemar Szmit.
Monta偶 艁ukasz Szwarc -Bronikowski.
Re偶yseria Adek Trapi艅ski.
Tajemnica twierdzy szyfr贸w. Odcinek si贸dmy.
Napis. Teatr w Szczawnie Zdroju. Bad Salzbrunn.
1939 rok.
Publiczno艣膰 siedzi zas艂uchana. Kobiety w sukniach wieczorowych, wielu m臋偶czyzn w
mundurach galowych, do kt贸rych przypi臋li liczne ordery. Na scenie 艣piewaczka w
fioletowej sukni i akompaniuj膮cy jej pianista.
Na fortepianie kosz kwiat贸w ozdobiony symbolami swastyki.
Gdzie艣 na ty艂ach sceny m臋偶czyzna 艂aduje karabin z lunet膮.
Jest wysoko nad scen膮. Za nim s膮 reflektory teatralne i liny do
dekoracji. Patrzy na lo偶臋, w kt贸rej siedz膮 dwie kobiety.
Pod teatr podje偶d偶a auto.
Wysiada z niego Canaris z smokingu w towarzystwie dw贸ch ludzi po cywilnemu.
Kobiety w lo偶y to Joanna i Natalia.
Canaris i jego ludzie wchodz膮 do teatru.
Joanna i Natalia siedz膮 zas艂uchane.
Zamachowiec na zapleczu przymierza si臋 do strza艂u.
Celuje do Natalii.
Drzwi lo偶y otwieraj膮 si臋, wchodzi agent Canarisa, pochyla si臋 nad Joann膮.
Zamachowiec rezygnuje ze strza艂u. W lo偶y pojawiaj膮 si臋 Canaris i drugi
ochroniarz Canaris, a i przed Joann膮.
Niestety, mam dla Rani bardzo smutn膮 wiadomo艣膰.
Zemordowali go.
Krumi. Natalia trudem hamuje 艂zy. Pani w niebezpiecze艅stwie.
I obawiam si臋, 偶e pani c贸rka r贸wnie偶.
Musi pani jak najszybciej wyjecha膰 z Niemiec.
Zamachowiec zawiesza sobie karabin na szyi.
Wr贸ci膰 do domu.
Zamachowiec wchodzi cicho po metalowych schodkach.
Tu偶 za scen膮 wygl膮da jak pracownik techniczny teatru.
Publiczno艣膰 wstaje w miejsc, zapalaj膮 si臋 艣wiat艂a.
Zamachowiec odk艂ada karabin gdzie艣 za kulisami.
Artystka i pianistka k艂aniaj膮 si臋 publiczno艣ci.
Za kulisami zamachowiec dokr臋ca t艂umik do pistoletu.
Z broni膮 w r臋ku wychodzi na teatralny korytarz.
Odbezpiecza bro艅.
Za jego plecami otwieraj膮 si臋 drzwi. Cz艂owiek Kanarisa si臋ga po bro艅.
Zamachowiec pada martwy.
Drugi z ludzika na wisach szela do le偶膮cego jeszcze raz.
Zauer zdenerwowany kr膮偶y po korytarzu.
Napis.
Wewelsburg, zamek SS 1939 rok. Hajdych siedzi przy zastawionym stole, w艂a艣nie
sko艅czy艂 je艣膰, pije czerwone wino.
Sp贸jrz go. Oficer podchodzi do sklanych drzwi. Za nimi stoi zdenerwowany Zauer.
Oficer otwiera drzwi i wpuszcza Zauera do pokoju. On staje przed Heidrichem i
salucuje.
Heidla!
By艂 pan odpowiedzialny za jedn膮 z najwa偶niejszych operacji S艂u偶by
SS.
I co?
Nigdy nie by艂 w stanie przewidzie膰 bzdury Zawera, ale... Milcze膰!
Zirytowany Heidrich wstaje od sto艂u. Wstaje plecami do Zawera.
Odwraca si臋 i m贸wi, patrz膮c wprost na Zawera.
Pan prowadzi艂 艣ledztwo.
Pan przesuwi艂a usta. I pan jest odpowiedzialny za jego 艣mier膰!
Heidrich podchodzi do Zawera, kt贸ry stoi na baszle.
doprowadzi膰 do gro藕nej organizacji.
Wygl膮da chwil臋.
Wykonywa艂em rozkaz wydobycia od Herberta Rusta zeznania, i偶 admira艂 Kalaryk jest
zdrajc膮 i kontaktuje si臋 z Anglikami.
Jestem 偶o艂nierzem.
Wykonywa艂em rozkaz.
Jest pan rze藕nikiem.
Bezmy艣lnym oprawc膮, kt贸ry zat艂uk艂 najwa偶niejszego 艣wiadka i zatar艂
najwa偶niejszy 艣lad.
A Joanna Rust...
A ma pan dowody?
Zawer spuszcza wzrok.
Niczego pan nie ma!
Zawer zn贸w stoi na baczno艣膰.
Zabieram panu t臋 spraw臋.
Zostanie pan oddelegowany.
Wyraz twarzy Zawera zdradza, 偶e kara jest dla niego dotkliwa. Gdzie? Daleko
Berlina.
Heidrich siada za sto艂em, bierze kieliszek z winem, pije jeden 艂yk.
Spogl膮da na Zawera, kt贸ry stoi jak skamienia艂y.
No. A co pan czeka? Heidrich odprawia go lekcewa偶膮cym ruchem r臋ki.
Jest pan wolny?
Sauer wychodzi.
Heidrich!
Napis. Postarunek policji Le艣na Marklisa. Marzec 1945 rok.
Wiecz贸r. Pust膮 ulic膮 z jednej strony nadje偶d偶a motocykl. Z drugiej bardzo
wojskowe auto.
Za kierownic膮 siedzi York.
Motocyklista zatrzymuje si臋 przed posterunkiem, zsiada.
Jork wolno podje偶d偶a przed posterunek, obserwuje stra偶nik贸w.
Odje偶d偶a.
Lug臋 w艂a艣ciciel restauracji poprawia przed lustrem koszul臋.
Podchodzi do radia, w艂膮cza je.
Przed restauracj膮 stoj膮 zmarzni臋ci 偶o艂nierze.
W restauracji nie ma 偶adnych go艣ci.
Lug臋 sk艂ada obr贸t z jednego ze sto艂u.
Wchodzi i on.
Dobry wiecz贸r.
Dobry wiecz贸r, panie kapitanie.
Sam pan zamyka?
Natalia nie pomaga?
Luk zrezygnowany k艂adzie na ladzie z艂ocony obr贸s.
Prosz臋 usi膮艣膰, panie kapitanie.
W臋ga za lad臋 po butelk臋 w贸dki, dwie szklaneczki, stawia je na stole, nalewa
Jorgowi i sobie.
Obaj wypijaj膮 zawarto艣膰 szklaneczek jednym haustem.
Natalk臋 aresztowali.
Podobn膮 szpiegiem by艂a.
Trzymaj膮 j膮 na policji.
Komendant powiedzia艂, 偶e nic nie chce m贸wi膰. Nie chce wyda膰 wsp贸lnik贸w.
Tym razem Jork nalewa w贸dk臋.
Obaj wypijaj膮 kolejn膮 setk臋.
Jork zdecydowanie odstawia sklanebk臋 na st贸艂.
Wstaje i wychodzi bez wp艂ywu.
Lug臋 zn贸w nape艂nia szklaneczk臋 i od razu wypija.
W zamku Czocha Anna Maria podaje herbat臋.
A nie boisz si臋, 偶e Globka nie zgodzi si臋 na nasz wyjazd z zamku?
殴le go os膮dzasz.
Podnosz臋 wra偶enie, 偶e jest jednym z nielicznych, kt贸rzy b臋d膮 broni膰 dawnych
Niemiec.
Wykszta艂cony cz艂owiek, prawda.
Tak jak Globk臋, wujku, aresztowali moj膮 matk臋. S臋d藕 jej do wi臋zienia.
Ska偶膮 j膮 i wykonaj膮 wyrok.
Tylko za to, 偶e broni艂a honoru uczciwych ch艂opc贸w.
Globka, my艣l tylko o ratowaniu w艂asnej sk贸ry. Nie mo偶esz tak m贸wi膰.
Wielokrotnie... Ale mog臋, wujku, mog臋!
Ja dobrze wiem, co to za cz艂owiek. Hrabia patrzy na ni膮 z niedowierzaniem.
S艂ysza艂am, jak rozmawia艂 ze Skorcenem.
W zamku Czocha Jork siedzi przy swoim biurku w pokoju kryptolog贸w. Jest
zamy艣lony i nieobecny.
Zauwa偶a to profesor Kunze.
Wchodzi do pokoju, udaje, 偶e poprawia co艣 na tablicy.
Co艣 nie tak?
Nie mog臋 si臋 skupi膰.
Z艂y dzie艅.
W naszym fachu to si臋 cz臋sto zdarza. Niech pan si臋 przejdzie i zapomni o
cyfrach. Spacer dobrze panu zrobi.
Jork dalej siedzi nieruchomo przy biurku.
Profesor Kunze podchodzi do niego.
Wie pan, 偶e nasze wojska wbi艂y Lubaj?
Tak, s艂ysza艂em.
Ma tam przyjecha膰 Gebes.
Je艣li uda mi si臋 do niego dotrze膰, by膰 mo偶e uzyskamy zgod臋 na wej艣cie do
archiwum w ksi膮偶u.
Jork u艣miecha si臋, udaje, 偶e ta informacja i jego bardzo cieszy.
Jork wstaje od biurka.
Jeden z kryptolog贸w podaje profesorowi Kunce jak膮艣 depesz臋.
Jork bierze z wieszaka czapk臋 i p艂aszcz.
Wk艂ada je i kieruje si臋 do wyj艣cia.
Profesor Kunce skupiony przygl膮da si臋 kartce wr臋czonej mu przez kryptologa.
Spogl膮da za Jorgiem.
Komenda policji w Le艣nej. Naprzeciw komendanta Ewelin Robak pr贸buje wybra膰
ze zdj臋膰 le偶膮cych na biurku.
Na co mi to by艂o?
Bo偶e, jaka ja g艂upia jestem.
Wchodzi globk臋.
Komendant podrywa si臋, wk艂ada czapk臋, staje na baczno艣膰. Kobieta te偶 pr贸buje
wsta膰, klopk臋 zmusza j膮 r臋k膮, by usiad艂a.
Co ten paj膮k tam mamroczy?
Nie wiem.
Boi si臋.
Pokazali艣cie jej zdj臋cia oficer贸w? Tak jest.
Wybra艂a cztery.
Potrafi pani wskaza膰, kt贸rego z nich widzia艂a pani w ko艣ciele?
Wtedy?
M贸wi臋...
Nie zwraca艂am tak bardzo uwagi, panie oficerze.
W ko艣ciele nie by艂o tak jasno.
Tak ciemno by艂o.
Ciemno.
A co z Elgrod膮?
Pan oficer obieca艂, 偶e ja dostan臋.
Dostaniesz.
Dostaniesz. Przestraszona kobieta wpatruje si臋 w Globkego.
Hol g艂贸wny w zamku Czocha.
Oficer dy偶urny siedzi za biurkiem. Jork idzie w kierunku g艂贸wnych drzwi.
Stra偶nicy zast臋puj膮 mu drog臋.
Co si臋 dzieje?
Panie kapitanie, nie wolno opuszcza膰 bramku.
To nie chodzi o pana. Mamy rozkaz niewypuszczania nikogo, kto zechcia艂by
zamek. Gdzie jest obersturmband w Bielbrotk臋?
Nie wr贸cimy jeszcze.
Oficer patrzy na Jorka z ironicznym u艣miechem. Jork rezygnuje z wyj艣cia.
Mija oficera i odchodzi.
Oficer dy偶urny wraca na swoje miejsce za biurkiem.
Globka chodzi po gabinecie komendanta policji.
Zatrzymuje si臋, gdy s艂yszy krzyk kobiety.
Komendant bez ruchu siedzi za biurkiem. Globka podchodzi do okna, spogl膮da na
zegarek.
Twarda dziewczyna. Podchodzi do biurka komendanta. Ten ust臋puje mu miejsca.
Klopk臋 siada.
Wchodzi Bear w koszuli.
Wyciera r臋ce chusteczk膮.
Zacz臋艂a zeznawa膰.
Si臋 ba艂em, 偶eby mi nie pad艂a. D艂ugo wytrzyma艂a. Prawie sze艣膰 godzin.
Bear u艣miecha si臋 znacz膮co. Gdyby nie ograniczenia... Dobrze, wezwij lekarza.
Nie chcia艂bym, 偶eby mi... Zanim cokolwiek powie... Ber parska 艣miechem.
wychodzi z gabinetu.
Ber nadal wyciera r臋ce.
Tak偶e wychodzi.
Komendant ci臋偶ko siada za biurkiem.
Globk臋 i Bair wchodz膮 do celi na sto艂ku sieci Natalia w samej bieli藕nie.
Dziewczyna jest bardzo pobita.
Ma posiniaczon膮, zakrwawion膮 twarz.
Ci臋偶ko oddycha.
Bair patrzy na ni膮 z satysfakcj膮. Globk臋 bierze drugi sto艂ek, siada obok
dziewczyny.
Kim by艂 ten oficer, z kt贸rym widziano si臋 w ko艣ciele?
Niech mi pan da wody.
Globk臋 gestem ka偶e Berowico zrobi膰.
Esesman schyla si臋 i metalowym kubkiem nabiera wody z wiadra. Globk臋 bierze od
niego kubek i podaje wod臋 dziewczynie. Natalia pije 艂apczywie. Globk臋 trzyma
kubek.
Nie pami臋tam nazwiska. Sk膮d go znasz?
Pozna艂am w restauracji.
Czy to Jork przekazywa艂 ci informacje?
Nie wiem.
Jak si臋 z nim skontaktowa艂a艣?
Nie spotka艂am go nigdy.
No to jak przekazywa艂 ci informacje?
Zostawia艂 w ko艣ciele.
Ja te偶 bym tam zostawia艂a.
Czego dotyczy艂y?
Zaszyfrowane.
Mamy twoj膮 radiostacj臋.
Gdzie ukry艂a艣 szyfr?
Ber chce uderzy膰 dziewczyn臋. Globke powstrzymuje go gartem.
Domu?
Natalia siedzi zaw艂akana i z艂amana. Potakuje g艂ow膮.
Jak si臋 pr贸bowa艂a艣?
Dziewczyna coraz bardziej pochyla si臋 do przodu. P艂acze.
Jak?
Rzecz Adena Bo偶y.
Globke jakby chcia艂 dziewczyn臋 podtrzyma膰, ale nie robi tego.
M贸wi prawd臋.
Z wyrazem niesmaku na twarzy wychodzi.
Berr wylewa te wody z kubka powrotem do wiadra. Wrzuca do niego kubek.
Wychodzi. Skatowana Natalia siedzi skulona na sto艂ku.
W zamku Czocha Jorg chodzi po pokoju kryptolog贸w.
Do s膮siedniego pokoju wchodzi profesor Kunze.
Przez szklan膮 艣cian臋 widzi Jorga.
Jork odwraca si臋. Profesor macha do niego przyja藕nie.
Profesor zdejmuje beret i p艂aszcz. Wiesza je na wieszaku.
Przechodzi ze swojego pokoju do pokoju Jorka.
Martwi臋 si臋 o pana.
Powinienem pana posz艂a膰 do lekarza, ale mam dobr膮 wiadomo艣膰. Wracam z Lubania.
Goebbels nie odm贸wi艂.
Mamy dost臋p do archiwum w ksi膮偶u.
Kiedy dostan臋 rozkaz wyjazdu? Jutro.
Jutro. Nie藕le si臋 pan we藕mie w gar艣膰.
Kunze wychodzi.
Jak jest?
Wraca do swojego gabinetu, siada za biurkiem.
Globk臋 celi Natali膮. W r臋ku ma kilka fotografii niemieckich oficer贸w. Natalia
艂apczywie je kawa艂ek chleba.
Natalio, ja bardzo si臋 ucieszy艂em, 偶e zdecydowa艂a艣 si臋 na wsp贸艂prac臋 z nami,
widzia艂em, co oni z tob膮 robili.
By艂o mi ci臋偶ar!
Mam ich zezwa膰?
Nie.
Ja wszystko powiedzia艂am, przysi臋gam.
Jest ksi膮偶ka do szyfrowania, spos贸b szyfrowania, wszystko przysi臋gam.
Spotyka艂a艣 si臋 z kt贸rym艣 z owizer贸w?
Kt贸ry to?
Ja z nami wszystkich przychodzili do restauracji.
A ten mi si臋 najbardziej podoba.
To jest Johan Jorg.
To ten?
Ja nie wiedzia艂am, 偶e on si臋 tak nazywa.
Wr贸c臋 wieczorem.
Napis. O艣rodek 艂膮czno艣ci wywiadu brytyjskiego. Pary偶, marzec 1945 rok. W
jest kilkana艣cie stanowisk. Przy radiostacjach siedz膮 ludzie w mundurach
s艂uchawkami na uszach. Niekt贸rzy co艣 notuj膮, inni nas艂uchuj膮.
Do pokoju wchodzi Joanna.
Jeden z ludzi podnosi si臋 na jej widok.
Od jak dawna?
Od czterech dni, a zapowiada艂a kolejn膮 transmisj臋.
To si臋 nigdy nie zdarza艂o.
S艂uchaj, to jest normalne. To nie jest normalne. Zawsze pilnowa艂a czasu
nadawania. Joanna zapala papierosa. R贸偶ne rzeczy mog膮 si臋 zdarzy膰,
najgorsze.
Wiesz co b臋dzie, jak tracimy kontakt z Samkiem?
I to teraz, kiedy Rosjanie podeszli tak blisko?
Nie powinna艣 na razie tak bardzo martwi膰 si臋 o Natali臋.
Dam ci znaczek, tylko si臋 odezwij.
M臋偶czyzna wraca do swoich zaj臋膰.
Joanna wychodzi szybkim krokiem.
Czerny i kompejn jad膮 samochodem wojskowym. Czerny prowadzi.
Napis. Okolice Remagen nad Rhenem, marzec 1945 roku.
Mijaj膮 stoj膮ce wzd艂u偶 drogi oddzia艂y ameryka艅skie.
Ich samoch贸d zatrzymuje sier偶ant kieruj膮cy ruchem.
Co
jest
sier偶ancie? Zator na mo艣cie.
Czarny w mundurze polskiego lotnika wysiada z auta i idzie w stron臋 grupy
偶o艂nierzy.
Kompejn w mundurze polowym te偶 wysiada. Wsiada na masce Jeepa i zapala
papierosa.
Czerny mija kolejne pojazdy, kt贸re utkn臋艂y korku.
Wchodzi na jedn膮 z ci臋偶ar贸wek, 偶eby lepiej widzie膰.
Przed nim d艂ugi sznur unieruchomionych aut.
Czerny zawraca.
Widz膮c Kompaina na masce Jeepa, zrezygnowany kr臋ci g艂ow膮.
To mamy stop.
Bardzo d艂ugi stop.
Kapelica i to na samym progu Niemiec. Kompain k艂adzie si臋 na masce, naci膮ga
czapk臋 na oczy.
Najwykiepsze jak nadlesn膮 niemieckie samoloty.
Przej臋li艣my nienaruszony most.
Pewno b臋d膮 chcieli go rozpieprzy膰.
Czerny wyjmuje z samochodu lornetk臋.
Zaczyna obserwowa膰 niebo.
Kompe艅 podnosi daszek czapki.
Znaczyli艣my kontakt z zamkiem.
Kompe艅 zrywa si臋.
O czym ty m贸wisz? Joanna powiedzia艂a mi, 偶e nie ma 艂膮czno艣ci z agentem zamku.
Nie wiadomo, co si臋 sta艂o.
Kiedy si臋 widzia艂a艣 z Joann膮?
Pytam si臋, kiedy si臋 widzia艂a艣 z Joann膮?
Majordze Czerny, musimy sobie ustawi膰 jedn膮 rzecz.
To jestem dow贸dc膮 tej misji i nie 偶ycz臋 sobie 偶adnych gier na boku.
Albo jeste艣 w mojej grupie, informujesz mnie o wszystkim, albo wypieprzaj do
Londynu.
Daj spok贸j.
Nie mia艂em zamiaru niczego przed tob膮 ukrywa膰.
Kompane odwraca si臋.
Odchodzi kawa艂ek.
Wyjmuje z kieszeni pude艂ko z papierosami.
Zawraca i zn贸w podchodzi do Czernego, cz臋stuje go papierosem.
Czarny bierze papierosa.
Jork idzie mostem w zamku Czocha. Z pobliskiego tarasu widzi go Globke.
Jork!
Zapraszam na sandacza.
Po艣wi臋ci pan mi p贸艂 godziny? Jork niech臋tnie rusza w kierunku Globkego.
Ten obserwuje przez lornetk臋 dw贸ch 偶o艂nierzy w pontonie.
Jork wchodzi na taras, staje na baczno艣膰.
Jork zdejmuje czapk臋 i p艂aszcz, podaje ordynansowi.
Prosz臋, niech pan siada.
Ale przedtem chcia艂em panu co艣 pokaza膰.
Jork patrzy.
Tam.
Zak艂adamy miny.
Teraz to nawet mysz si臋 nie przeci艣nie.
I musz臋 panu si臋 pochwali膰, 偶e to
m贸j pomys艂.
Chce pan ze mn膮 porozmawia膰, ale...
Chyba nie b臋dziemy rozmawia膰 o minach.
Nie.
Mamy... radiotelegrafistk臋.
Gratuluj臋.
Ale dlaczego mnie o tym pan m贸wi?
My艣la艂em, 偶e mo偶e pana to zainteresuje, bo pan... pan zna t臋 dziewczyn臋.
Pracuje w restauracji w Le艣nej.
Natalia.
Niech pan nie zaprzecza.
Widziano j膮 z panem.
Podobnie jak po艂ow臋 naszych oficer贸w, kt贸rzy bywali w restauracji pod
Czerny i kompejnt stoj膮 na drodze. Czerny przyk艂ada do oczu lornetk臋.
Co to jest?
V1. Poka偶.
A co to za cholewko?
Bez drog贸w, bez samoloczy.
Nigdy kiedy艣 takiego nie widzia艂em.
Du偶o kuku, ma艂a celna.
Samolot zostaje ostrzelany z dzia艂a przeciwlotniczego.
Trafiony spada na ziemi臋. No i wale艂o.
Czarny i kompejn znowu zapalaj膮 papierosy.
Globke i York... Siedz膮 przy stoliku na tarasie w czosze. Kelner podaje p贸艂misek
z ryb膮.
Ryba wygl膮da wy艣mienicie.
Globka wznosi kieliszek z bia艂ym winem.
Ale widziano pana te偶 w ko艣ciele. Cz臋sto bywam w ko艣ciele. Zapewne nie wie pan
dlaczego. Jest pan gorliwym katolikiem?
Z powodu Bacha.
Mo偶e pan zapyta膰 organist臋?
A w tym ko艣ciele s膮 bardzo stare i bardzo pi臋kne organy. Globke jest
zawiedziony. Panie Globke,
w co pan chce mnie wrobi膰?
Niech pan nie blefuje.
Nie ma pan 偶adnych dowod贸w przeciwko mnie.
A je偶eli nie ma pan dowod贸w, nie mo偶e pan aresztowa膰 niemieckiego oficera,
prosz臋, zako艅czmy t臋 absurdaln膮 rozmow臋 i zajmijmy si臋 ryb膮, skoro ju偶 mnie pan
zaprosi艂 na ten obiad, dobrze?
Chwileczk臋.
Dowody.
Mog臋 je 艂atwo zdoby膰.
Od Natalii.
Pan zna nasze metody przes艂uchania.
Wy po co?
Pan ju偶 nie jest gro藕ny dla Rzeszy.
Straci艂 pan radiotelegrafistk臋 i nie mo偶e pan przekazywa膰 informacji.
Poniewa偶 lubi臋 terminologi臋 szachow膮, wi臋c powiem tak.
Teraz musi pan czeka膰 na m贸j ruch.
Nie rozumiem, o czym pan m贸wi. Rozumie pan.
Rozumie pan.
Chcia艂bym, 偶eby pan mia艂 艣wiadomo艣膰, 偶e teraz pa艅skie 偶ycie jest w moich r臋kach.
I niech to b臋dzie podstaw膮 naszych przysz艂ych stosunk贸w.
A za dwa, mo偶e trzy miesi膮ce, Johan, mo偶e
b臋dzie pan mi potrzebny.
Za dwa, mo偶e trzy miesi膮ce, Jakob.
B臋dzie panu potrzebny bardzo dobry adwokat.
Mo偶liwe.
Mo偶liwe.
Ale teraz niech pan wie, 偶e to ja gram bia艂ymi.
I to m贸j ruch.
Co ci Joanna powiedzia艂a?
Dzwoni艂a do mnie przed wyjazdem.
Nie pytaj sk膮d wiedzia艂a, 偶e wyruszamy.
By艂a bardzo zaniepokojona.
Mnie wcale nie dziwi.
Je艣li si臋 nie uda stworzy膰 kontaktu radiowego, to trzeba b臋dzie tam p贸j艣膰.
Zawsze marzy艂em o zdobywaniu zamk贸w.
Umiem zbudowa膰 nawet katapult臋. Czarny wyci膮ga si臋 na siedzeniu. Naci膮ga baret
na oczy, 偶eby si臋 zdrzemn膮膰.
Jasne.
Wyci膮ga z torby map臋 i o艂贸wek.
Rozk艂ada map臋 przed sob膮. Czego艣 na niej szuka.
Liczy si臋 T -Z -S -C -H. Czocha.
Zaznaczy艂em k贸艂kiem, 偶eby艣 si臋 nie m臋czy艂. Kompain udaje, 偶e nie s艂yszy.
zaznacza na mapie.
Czarny spogl膮da na niego jednym okiem, unosz膮c lekko beret, u艣miecha si臋.
Do Czochy wje偶d偶a kolumna pojazd贸w wojskowych.
Jork idzie w przeciwnym kierunku.
Zaje偶d偶a samoch贸d skierowany przez Ann臋 Mari臋.
Auto zatrzymuje si臋, Anna Maria nie wysiada, p艂acze.
Jork podchodzi.
Z daleka wszystko opieruje grobk臋.
Jork zagl膮da do auta. Wszystko w porz膮dku?
Johan nie 偶yje.
To jest cud.
Wracam z poczty w Lejny.
Odbra艂am telegram.
Mama stan臋艂a przed s膮dem.
Wrog m贸g艂 by膰 tylko jeden, bo rozpraw臋 prowadzi艂 s臋dzia Freisler.
I zacz膮艂 si臋 nalot. Nie zd膮偶yli zbiec bez grona.
Tam budynek spad艂, bo umra艂 frajzler. Nie 偶yje. Wszystkie akta sp艂on臋艂y. Nie
nic. S艂yszysz? Nie ma nic. Nie ma 偶adnych dowod贸w. Moj膮 mam臋 wypu艣cili.
bezpieczna. Nie teraz.
Anna Maria jest zaskoczona.
Nie mo偶emy rozmawia膰, Globka.
Bardzo si臋 ciesz臋.
Jork spokojnym krokiem odchodzi.
Do widzenia. Idzie w kierunku zamku. Globka zbli偶a si臋 do niego. Mijaj膮c
wstrzymuje go ruchem r臋ki.
By艂bym zapomnia艂.
Pan wie, kto jest szefem ochrony w ksi膮偶u? Jork odwraca si臋.
Harry Sauer.
Nie musi pan niczego obawia膰, dop贸ki pan jest pod moj膮 opiek膮.
Globke odchodzi, a Jork patrzy za nim.
Kiedy Globke mija samoch贸d Anny Marii, pochyla si臋 lekko i zagl膮da do 艣rodka.
Kobieta natychmiast rusza.
Globke idzie spokojnym krokiem w kierunku bramy zamku.
Napis. Podziemia Ksi膮偶a. Marzec 1945 roku.
Korytarzem przechodzi kolumna wi臋藕ni贸w w pasiakach. Pilnuj膮 ich uzbrojeni
esesmani. Mi臋dzy nimi idzie in偶ynier Majer. Sprawdza co艣 w planach, kt贸re ma
r臋ku. Podw艂adny Zauera, Wolf, stoi na metalowym pode艣cie i z g贸ry obserwuje
przechodz膮cych wi臋藕ni贸w.
Niekt贸rzy z nich nios膮 kilofy, m艂oty, inni pchaj膮 taczki i metalowe w贸zki. Z
drugiej strony korytarza nadchodzi Zauer.
Zauer zatrzymuje si臋 i patrzy w g贸r臋 na wisz膮ce pod sklepieniem korytarza cia艂o
wi臋藕nia. Rusza dalej.
Po metalowych schodach Zauer wchodzi na podest. Majer zauwa偶a go i szybko idzie
za nim.
Zauer z podestu z zadowoleniem patrzy na wi臋藕ni贸w na dole.
Przechodzi na drug膮 stron臋 i zn贸w przygl膮da si臋 zw艂okom powieszonego
Wolf staje obok prze艂o偶onego.
Na podestr wchodzi in偶ynier Meyer.
Staje przed Blauerem, salutuje.
Jak idzie?
Wykonali艣my 128 % nogi.
Widzisz, Meyer, to s膮 najskuteczniejsze metody.
Jutro powiesimy kolejnego.
No, na co pan czeka? Niech im pan to powie.
Wolff
odbiera
telefon.
Podaje s艂uchawk臋 Zauerowi. Tak jest.
G艂opke siedzi w swoim gabinecie.
Jedzie do ciebie kapitan Jorg.
B臋dzie za dwie godziny.
Wiem.
Przyjm臋 go odpowiednio.
W艂a艣nie w tej sprawie do ciebie dzwoni臋. Chodzi mi o to, 偶eby艣 nie przyjmowa艂 go
odpowiednio. Co to ma znaczy膰?
Zale偶y mi, 偶eby Jorgowi w艂os z g艂owy nie spad艂.
G艂opke.
Czy ja si臋 kiedykolwiek wtr膮ca艂em?
Telefonowa艂em, 偶eby ci powiedzie膰, co ty masz robi膰.
Ale ja tylko prosz臋 po przyjacielsku.
Kapitan Jork jest m贸j, rozumiesz? Ale ten teren jest tw贸j. Ja tutaj decyduj臋,
rozumiesz?
Nikt mi nie b臋dzie rozkazywa艂.
My艣la艂em, 偶e mo偶emy rozmawia膰 jak przyjaciele.
Mam z Jorkiem porachunku.
Je偶eli kapitan Jork nie wr贸ci, otwar艂 si臋 ca艂y i zdrowy.
Klopka rzuca s艂uchawk膮.
Zawar w艣ciek艂y oddaje s艂uchawk臋 podw艂adnemu. Schodzi szybko po schodach.
Idzie podziemnym chodnikiem.
Jednym ciosem powala mijanego wi臋藕nia.
Zawar wyci膮ga skabury pistolet.
Strzela w plecy wi臋藕nia.
Ju偶 w swoim pokoju Zauer w艂膮cza ulubion膮 p艂yt臋. J膮 mundur jest w samej koszuli.
Patrzy na zdj臋cie, na kt贸rym Hitler 艣ciska mu d艂o艅.
Panorama zamku w ksi膮偶u. Drog膮 prowadz膮c膮 do zamku samochodem 艂ysk膮
Jest sam.
Zauer stoi nad gramofonem i delektuje si臋 muzyk膮.
Jork jest coraz bli偶ej zamku.
Zauer siedzi przed lustrem i brzydko goli sobie g艂ow臋.
Jork ju偶 widzi zamek.
Zauer siedzi opart膮 w 艣cian臋, wyjmuje strzykawk臋 i ampu艂k臋 z morfin膮. Otwiera
ampu艂k臋 i nabiera jej zawarto艣膰 do strzykawki.
Na przedramieniu zaciska sobie pasek.
Z臋bami przygrzymuje jego ko艅c贸wk臋, 偶eby si臋 nie poluzowa艂. Wstrzykuje sobie
narkotyk i bezw艂adnie osuwa si臋 na 艣cian臋.
Jork wyje偶d偶a do bramy wjazdowej do zamku. Postarunek przed bram膮 jest
zabezpieczony zasiekami z drutu kolczastego. Po obu stronach bramy s膮
dzia艂u. Bramy plenuje grupa uzbrojonych 偶o艂nierzy.
Samoch贸d Jorga zatrzymuje si臋 przed szlabanem. Podchodzi stra偶nik, salutuje.
Jork tak偶e salutuje i podaje swoje dokumenty.
Stra偶nik ogl膮da je, odchodzi w stron臋 bramy.
Jork wysiada z samochodu.
Stra偶nik gdzie艣 dzwoni.
Jork zapala papierosa.
Spaceruje wok贸艂 samochodu.
Zauer jest zn贸w w mundurze. Wyjmuje z szafy jak膮艣 szkatu艂k臋. Idzie z ni膮 w
kierunku okna.
Wchodzi 偶o艂nierz. w progu staje na wa偶no艣膰.
Jork stoi obok auta.
Zapala kolejnego papierosa.
Obserwuje okolica.
Z bramy zamku wychodzi 偶o艂nierz z psem.
Jork obchodzi pojazd, staje z drugiej strony.
Patrzy na bram臋 i opuszczony szlaban.
Koniec odcinka si贸dmego.
Napisy ko艅cowe. D藕wi臋k Monika Krzanowska, Marcin Ejsmund.
Muzyka Stanis艂aw Syrewicz Wykonanie Polska Orkiestra Radiowa pod dyrekcj膮
Tadeusza Wicherka Tekst, audiodeskrypcji Ma艂gorzata Zawadzka i Izabela
Kinskler O艣rodek Medi贸w Interaktywnych Czyta艂 Stefan Knot臋
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.