Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Na ciemnoniewieskim tle formuje si臋 logo TVP i napis Telewizja Polska
przedstawia.
Na tle czarno -bia艂ych migawek z serialu pojawia si臋 napis Telewizja Polska N
.A. przedstawia serial zrealizowany przez wo艂osza艅ski sp贸艂ka z o .o. Obsada
Pawe艂 Ma艂aszy艅ski Jan Frycz
Cezary 呕ak
Karolina Gruszka Anna
Dereszowska Danuta Zdenka Piotr
Grabowski Pawe艂 Del膮g Borys Przyc
Jan Peszek Marcin Dorosi艅ski
Agata Buzek
Scenariusz Bogus艂aw Wo艂osza艅ski na podstawie w艂asnej powie艣ci Twierda
Scenografia Wojciech Saloni -Marczewski. Muzyka Stanis艂aw Syrebicz. Kierownictwo
produkcji Andrzej Stempowski.
Zdj臋cia Waldemar Szmit.
Monta偶 艁ukasz Szwart -Bronikowski.
Re偶yseria Adek Trabi艅ski.
Tajemnica twierdzy szyfr贸w. Odcinek sz贸sty.
Przez las jedzie opancerzony transporter.
Na nim kilku esesman贸w z pistoletami maszynowymi. Inni biegn膮 obok.
Napis rejon Czochy, marzec 1945 rok.
Dow贸dca radzieckiego desantu ucieka.
Rosjanin staje, zza krzak贸w obserwuje po艣cig. Patrzy przez lornetk臋 na
nadje偶d偶aj膮cy transporter.
Macha r臋k膮 w stron臋 niewidocznych towarzyszy przy Kutca.
Transporter si臋 zatrzymuje.
Wyskakuj膮 z niego esesmani.
Strzelaj膮 i rzucaj膮 granaty w stron臋 radzieckich spadochroniarzy. Ci
ogniem.
Niemcy ruszaj膮 do ataku.
Ostrzelony Rosjanin pada na ziemi臋.
Dow贸dca radzieckich komandos贸w, ostrzeliwany z karabinu maszynowego, ma
pistolet. Bro艅 si臋 zacina.
Spadochroniarza do si臋ga serwis karabinu. Pada na ziemi臋.
W艣r贸d esesman贸w jest Bear.
Biegnie z pistoletem maszynowym. Rozgl膮da si臋.
Radziecki spadochroniarz le偶y ukryty za pag贸rkiem.
Ogl膮da magazynek peperz i odk艂ada go zawiedziony.
Po艣cig jest ju偶 bardzo blisko. Berr dostrzega Rosjanina.
Ten si臋ga po bagnet. Berr natychmiast strzela.
Nadbiegaj膮 inni Niemcy.
Mia艂 granat! Oficer pochyla si臋 nad zabitym Rosjaninem.
Nie mia艂 granatu!
Mogli艣my go wzi臋膰 偶ywcem! Nie mogli艣my! Mia艂 granat!
I tak by si臋 nie podda艂.
Na mnie.
Cz艂owieku, przeszukaj go.
Szukaj dalej!
Trzech 偶o艂nierzy kopie d贸艂.
Jeden wlecze ku niemu cia艂o radzieckiego spadochroniarza.
Inny rzuca na stos karabiny odebrane zabitym. Berr stoi obok ci臋偶ar贸wki.
Przez jego twarz przemyka u艣mieszek zadowolenia. Spogl膮da na Globkego, kt贸ry
pochyla si臋 nad zw艂okami i unosi brezent, kt贸rym s膮
przykryte.
Wreszcie Globke podchodzi do Bera.
Jak im si臋 uda艂o prze偶y膰 do zamku? Liczyli na zaskoczenie.
Dura.
Musieli wiedzie膰, 偶e kto艣 im pomo偶e.
Wszyscy zgin臋li? 呕aden nie uciek艂?
Przeszukujemy teren. Jednego znale藕li艣my. Mia艂 grana. Zastrzelili艣my
Oni si臋 nie poddaj膮.
Tak, tak.
Rozbawiony 偶o艂nierz przykl臋ka, by zrobi膰 zdj臋cie kolegom.
Ber do艂膮cza do posuj膮cych. Globke odchodzi.
Dawaj.
W kadrze na pierwszym planie u艂o偶one w r臋dzie zw艂oki Rosjan. Za nimi stoj膮 lub
siedz膮 niemieccy 偶o艂nierze. Niekt贸rzy jak Ber szeroko u艣miechni臋ci.
Do zamku troch臋 zbli偶a si臋 samoch贸d. Obok kierowcy siedzi Ber.
Z ty艂u Globke.
Der wstaje. Z niech臋ci膮 patrzy na zbli偶aj膮cego si臋 Jorga.
Samoch贸d si臋 zatrzymuje. Klopka podchodzi do Jorga.
S艂ysza艂 pan?
T臋 strzelanin臋?
Grupa spadochroniarzy chcia艂a si臋 wedrze膰 do zamku.
Rosyjskich spadochroniarzy.
Jest pan tego pewien?
Przecie偶 nimi nie by艂 szans.
Mieliby. I to du偶e.
by kto艣 na nich czeka艂.
Mo偶e czeka艂.
Jork odchodzi. Berl zerka na niego ze z艂o艣liwym u艣mieszkiem.
Strom膮 malownicz膮 uliczk膮 le艣nej jedzie wojskowy samoch贸d osobowy. Za nim dwie
ci臋偶ar贸wki.
Na kamienicach wielkie flagi SS.
Osobowy samoch贸d wje偶d偶a na rynek Staje, wysiada z niego Jork.
Przechadza si臋 pod cieniami.
Rozgl膮da po rynku.
Wsz臋dzie wida膰 niemieckich 偶o艂nierzy.
Sze艣ciu w polowych mundurach stoi w szeregu przed dow贸dc膮.
Jork wchodzi do restauracji pod jeleniem.
Przy stolikach kilku oficer贸w. Jedz膮, pij膮 w贸dk臋.
Jork zdejmuje czapk臋 i wiesza na wieszaku.
Przed lustrem poprawia w艂osy i mundur.
Podchodzi do kontuaru, za kt贸rym krz膮ta si臋 w艂a艣ciciel restauracji.
Poprosz臋 piwo. Tak, oczywi艣cie.
Natalia! Natalia!
Piwo dla pana kapitana.
Wbiega Natalia z papierosem.
U艣miecha si臋 na widoki Orga.
Niesie butelka i kufel do jego stolika.
Otwieraj膮c piwo, pochyla si臋 nad Jorkiem.
Dzisiaj w nocy grupa technik -padochroniarzy pr贸bowa艂a przedrze膰 si臋
Wszyscy zgin臋li.
Maldona by艂a to bia艂a ko艣cio艂a.
A pan kapitan nic nie wzi膮艂?
Nie wys艂a艂 go w ca艂o艣ci, tylko w kilku cz臋艣ciach.
Nast臋pnie przerwij 艂膮czno艣膰 na par臋 dni.
Czy mog臋 co艣 jeszcze dla pana kapitana zrobi膰?
Nie odpowiadaj na wezwania centrali.
Je偶eli Rosjanie wys艂ali spadochroniarzy, nie mo偶emy przerwa膰 艂膮czno艣ci.
Droga Natalio, chwyta j膮 za bluzk臋 i przyci膮ga ku sobie.
To rozkaz.
Co tam, kapitan?
Nie zaprze藕 mnie na takie propozycje.
Roze艣miana Natalia podchodzi do w艂a艣ciciela restauracji.
kt贸ry patrzy na ni膮 z wyrzutem.
Czasem na zamku Bear i Globke pochyleni nad map膮. Bear uderza w ni膮 d艂oni膮.
Nadawa艂 z tego obszaru w nocy o trzeciej.
Tylko trzy minuty, potem przerwa.
Znowu zmieni艂 miejsce, znowu nadawa艂 i tak... Sze艣膰 razy.
Poprzedniej nocy rosyjscy spadochroniarze podejmuj膮 atak.
Radiotelegrafista na chwil臋 dzia艂anie.
B臋d膮 to jakby Rosjanie mieli wielk膮 ochot臋 tu wej艣膰.
Ale nie oddamy im aparatu.
A co Amerykanom?
Je偶eli radiotelegrafista mieszka na rozennym strasie, to jak wyni贸s艂
radiostacj臋?
Sprawdzili艣cie teren?
Ustawi艂em posterunki na wylotach ulic.
No ale nie sprawdzili艣cie ca艂ej okolicy.
Musia艂bym wys艂a膰 ca艂y pu艂k. Nie pozwoli艂 pan.
Odbierz.
Tak.
Chwila.
Komendant policji z Le艣ni.
Mam nadziej臋, 偶e nie b臋d臋 musia艂 tam jecha膰. Strasznie 艣mierdzi.
Tak.
Za par臋 minut b臋dziemy u pana.
Tak.
Podchodzi do mapy, wskazuje palcem.
U komendanta policji w Le艣nej jest gospodyni Natalii.
Oboje wstaj膮, gdy wchodz膮 Globke i B盲r.
No, to co pani widzia艂a, pani Robak? Czy jak tam si臋 pani nazywa?
Ja wynajmuj臋 pok贸j pewnej pannie. No, to znaczy wdowie, tylko zachowuje si臋 jak
panna. Na rod臋偶 trasy pod numerem 4.
Niech pani usi膮dzie, pani Robak.
Jest pani w艣r贸d przyjaci贸艂.
Niech pani m贸wi.
Wi臋c jak ju偶 m贸wi艂am, ca艂kowicie praworz膮dnie wynajmuj臋 ten pok贸j, o czym
komendant wie, bo zawsze meldowa艂am lokator贸w. Do rzeczy.
Co by艂o w nocy?
Budz臋 si臋, bo jaki艣 ha艂as us艂ysza艂am.
No to m贸wi臋, zobacz臋.
Przez szpar臋 patrz臋, a tam Natalia schodzi.
To m贸wi臋, dok膮d ona tak wcze艣nie idzie do pracy? Idzie czy jak?
Bo ona w restauracji u pana Lugiego pracuje.
Do kogo pani m贸wi?
No, do nikogo m贸wi臋.
M贸wi臋... M贸j m膮偶, paj膮k Franciszek?
To jest robak, Frank. Nie 偶yje.
M贸wi臋... Wnios艂a co艣?
Walidetk臋, tobo艂ek.
Plecak mia艂a.
Niedu偶y m贸wi臋, ale co艣 w nim wa偶y艂o.
Gdzie posz艂a?
A no w艂a艣nie, ja dlatego do pana komendanta przysz艂am.
Bo ona nie do drzwi na ulic臋 posz艂a.
Tylko wzd艂u偶 kom贸rek i dalej na drug膮 stron臋. Czyli nie sz艂a razem w straf臋?
No, m贸wi臋.
Na drug膮 stron臋.
Zawo艂aj komendanta.
B .R. wychodzi.
Zostanie pani tutaj.
Jest tam aresztowana?
A teraz co, panie oficerze?
Zostanie pani tutaj na par臋 godzin. Ta pani lokatorka to mo偶e by膰 niebezpieczny
pies. Musimy pani膮 chroni膰.
Dostanie pani nagrod臋.
To ja jeszcze co艣 powiem.
Tak?
呕e widzia艂am j膮.
Z pewnym oficerem.
Gdzie? Kiedy?
Musia艂o by膰 w zesz艂膮 niedziel臋, bo j膮 w ko艣ciele widzia艂am. Wchodz膮 Bear i
komendant.
Poka偶臋 pani zdj臋cia wszystkich oficer贸w z bramku.
A pani zostanie tutaj do ko艅ca akcji. Zabra膰 j膮. Ale za co panie oficerze?
Za co panie oficerze? Komendant wyprowadza szlochaj膮c膮 pani膮 Robak.
Bear staje naprzeciw siedz膮cego za biurkiem Globkego z pogl膮da z
Jork na dziedzi艅cu zamku obserwuje biegn膮cych 偶o艂nierzy.
呕o艂nierze wsiadaj膮.
Zaniepokojony Jork przez chwil臋 waha si臋, dok膮d i艣膰.
Wreszcie rusza biegiem.
Mija samoch贸d Anny Marii.
Chodzi o 偶ycie.
Jad臋 z tob膮.
Nie, to zbyt niebezpieczne. Daj kluczyki. Siadaj, ja prowadz臋.
Stracisz za du偶o czasu przez kontrol臋 na drogach. Mnie nie sprawdzaj膮.
Restauracja pod Jeleniem.
Ta kelnerka?
Je偶eli j膮 dopadn膮, zam臋cz膮 albo zabij膮.
Oboje wsiadaj膮.
Auto Anny Marii wyprzedza ci臋偶ar贸wk臋 z esesmanami.
Oba samochody wyje偶d偶aj膮 przed zamkow膮 bram臋.
Tymczasem Globke siedzi za biurkiem w komendzie policji.
Komendant unosi pokrywk臋 czajnika.
Komendant podnosi s艂uchawk臋.
Halo? Jestem na miejscu.
Dzwoni Ber.
Nie ma tutaj dziewczyny.
Natalii nie ma w restauracji.
I wypraca?
Prosz臋 wraca膰. Tak jest.
Samoch贸d Anny Marii zatrzymuje si臋 w miastewku.
Jork wysiada.
Na ulicy kr臋c膮 si臋 偶o艂nierze. Jork wbiega do restauracji pod Jeleniem.
si臋.
A, par kapitan.
Chcesz poda膰?
Nie ma Natalii?
A co to wszyscy o Natalk臋 pytaj膮?
Daj mi wolny wiecz贸r.
Kto pyta艂?
Jork szybko wychodzi.
Zdziwiony restaurator odprowadza go wzrokiem.
Jork podbiega do auta Anny Marii.
W艂a艣ciciel restauracji staje w progu. Widzi jak Anna Maria i Jork wsiadaj膮 do
samochodu.
Barry jedzie motorem jako pasa偶er.
Motor zatrzymuje si臋 przed komend膮 policji. W drzwiach staje globk臋 z
w ustach.
Podchodzi do ci臋偶ar贸wki z 偶o艂nierzami, kt贸ra w艂a艣nie podjecha艂a. Dow贸dca
oddzia艂u mu salutuje.
Sprawdzili艣cie osprz臋t? Tak jest.
呕eby nie ha艂asowa膰.
Globke wsiada do kabiny ci臋偶ar贸wki.
Samoch贸d rusza.
Jedzie za motorem Berra.
Tymczasem Jork wyskakuje z auta Anny Mark.
Odje偶d偶aj!
Zaczekam! Odje偶d偶aj!
Anna Maria odje偶d偶a.
Bjork wchodzi do kamienicy, biegnie po schodach na g贸r臋. Zaskoczona Natalia
go u艣miechem, niesie miednic臋 z praniem.
Johan!
Natalia!
Id膮 po ciebie.
Nadje偶d偶aj膮 motor i ci臋偶ar贸wka.
Jest to jakie艣 inne drugie wyj艣cie?
Strych. Jork chwyta j膮 za r臋k臋.
Biegn膮 na g贸r臋.
Esesmani s膮 ju偶 blisko.
Jork i Natalia wchodz膮 na strych.
Jork skakuje na schodki prowadz膮ce na dach. Dziewczyna upuszcza misk臋 w spra艅.
Co ty robisz? Chod藕.
Wytw贸rk臋 nie damy rady.
Nie r贸b tego, s艂yszysz? Chod藕. Co?
SS -manie ju偶 wysiadaj膮 z ci臋偶ar贸wki.
Jork podchodzi do Natalii. Uwagam ci臋, s艂yszysz?
Chod藕 ze mn膮, damy rad臋.
Prosz臋 ci臋.
Damy rad臋, s艂yszysz? Chod藕.
Ca艂uj膮 si臋.
Tymczasem esesmani ju偶 wbiegaj膮 po zewn臋trznych schodach i wchodz膮 do
Natalia i Jork wci膮偶 przykuleni.
呕o艂nierze wchodz膮 na g贸r臋. W艣r贸d nich Globke i Berl.
Wzruszona przymyka oczy.
Po schodach wchodzi Globke zanim Bear.
Odpycha go.
Zaczyna wiesza膰 pranie na sznurze.
York idzie po schodach na dach.
Na strych wtargn臋艂o kilku 偶o艂nierzy.
Mierz膮 do Natalii z karabin贸w.
Dziewczyna cofa si臋, staje przy 艣cianie. Wchodz膮 Globke i Ber.
Ber z ca艂ej si艂y uderza Natali臋 w twarz. Dziewczyna chyli si臋 pod ciosem.
Ber z pasj膮 zrywa ze sznura 艣wie偶o powieszon膮 firank臋.
Globke... Przykl臋ka przy Natalii, chwytaj膮c za brod臋, odwraca ku sobie jej
twarz.
Zabra膰 j膮.
呕o艂nierze wyprowadzaj膮 Natali臋 ze strychu.
Ber te偶 idzie do wyj艣cia.
Nie wasz si臋 jej okaleczy膰.
S艂yszysz? Ber spogl膮da na niego z dezaprobat膮.
Wreszcie wychodzi.
Globk臋 zostaje sam.
Przechadza si臋 po strychu.
Patrzy na schodki prowadz膮ce na dach, spogl膮da w g贸r臋.
Wchodzi na kilka stopni.
Jednak zatrzymuje si臋.
Wychodzi ze strychu.
Widzimy archiwalne zdj臋cia z Pary偶a.
Polami elicyjskimi w stron臋 艂uku triumfalnego jedzie wiele samochod贸w.
Ulice s膮 wype艂nione rozradowanymi lud藕mi.
Pok贸j hotelowy. Czarny podchodzi do okna i ods艂ania zas艂ony.
Obudzony kompejn mierzy do niego z pistoletu. Po chwili poznaje Czernego.
Dzieci 艣pi膮 z misiami, Francuzi z dziewczynami, a Amerykanie z
Sprawia wam to przyjemno艣膰?
Rozumiem, 偶e najwi臋ksz膮 wtedy, je艣li si臋 nie postrzelicie.
Czy m贸g艂by艣 zapuka膰, jak stabilizowany cz艂owiek?
Tak by艣 si臋 nie obudzi艂.
A wiadomo艣膰 mam wa偶n膮 i terminow膮.
No to m贸w.
Wczoraj wojska ameryka艅skie zdoby艂y most na Renie.
No.
Maj膮 ju偶 niez艂y przycz贸艂ek.
Byli na 贸sma rano.
Czy mog艂yby艣 mnie poinformowa膰 o sukcesach wojsk ameryka艅skich za
Najwcze艣niej. Za godzin臋. Okrywa si臋 ko艂dr膮 i odwraca plecami.
Czerny siada przy stoliku.
Miesza kaw臋.
w fili偶ance.
Joanna si臋 odezwa艂a. Kompejn odwraca si臋 ku niemu, odrzuca ko艂dr臋.
Siada.
Czarny upija 艂yk kawy.
Kiedy zgoni艂a?
W Bornau.
Dziesi臋膰 minut temu.
Wi臋c postanowi艂em przerwa膰 ci przyjemno艣膰 spania z pistoletem, zanim
postrzeli.
Jeste艣my um贸wieni za p贸艂 godziny.
To daleko st膮d, w 17 dzielnicy.
Wi臋c b臋dziemy musieli wzi膮膰 taks贸wk臋.
Na koszt swojego rz膮du oczywi艣cie.
M贸g艂by si臋 odwr贸ci膰.
Chcia艂bym si臋 przebra膰.
Je偶eli chcesz co艣 zje艣膰 opr贸cz suchej bagietki, to b臋dziesz musia艂 przyjecha膰
Polski.
Do maj膮tku mojego stryja.
Maj膮tek twojego stryja?
To jest chyba jedyne s艂owo polskie, kt贸re mo偶na wypowiedzie膰.
Kompain siada, dopina spodnie.
Czarny spogl膮da na sw贸j zegarek.
Tuka palcem w kiferblat.
Czas, czas.
Kompain wci膮偶 w podkoszulku ukija 艂yk kawy.
Tymczasem w przestronnym korytarzu na jednym z kilku zestawionych krzese艂
Joanna. Patrzy przez okno, pal膮c papierosa.
Na szerokich parapetach stoj膮 liczne rze藕by. Wchodz膮 Kompain i Czerny.
Czerny siada przy Joannie.
Kompajn stoi obok.
Wojska ameryka艅skie przyj臋艂y most na arenie pod Remagen.
To przyspieszy marsz na Berlin, a dla was oznacza, 偶e wkr贸tce wyruszycie do
Niemiec, do zamku Czocha.
Mamy tam swojego agenta, Johann Jorg.
Pan go zna, majorze.
To on pana wypu艣ci艂 w 1939.
I od niego wiemy, 偶e ryba miecz, kt贸r膮 Niemcy nazywaj膮 aparat, jest w zamku.
Jakie s膮 mo偶liwo艣ci wej艣cia do zamku?
Musi by膰 silnie strze偶ony.
Mamy informacj臋 od Jorga o tajnym wej艣ciu do loch贸w.
I rozwa偶amy atak na zamek.
Desant spadochronowy?
Ci膮gnie wilka do lasu.
By膰 mo偶e.
Dam wam zna膰.
A pan musi wiedzie膰, komandorze, 偶e pana prze艂o偶eni nie b臋d膮 zadowoleni z tej
wyprawy.
Tak?
A dlaczego?
Aparat pozwoli odczyta膰 depesze.
Rosyjskie depesze, kt贸re przechowujecie w archiwach.
Kiedy poznacie ich tre艣膰, dowiecie si臋 ilu rosyjskich szpieg贸w.
Macie u siebie w kraju.
Pani nie lubi Amerykan贸w.
Nie lubi臋 pana prze艂o偶onych, komandorze.
Joanna wstaje.
Unosi r臋ce, ods艂aniaj膮c nadgarstki. Pokazuje kompejnowi widoczne na nich
To s膮 艣lady po kajdankach, na kt贸rych wisia艂a.
A cz艂owiek, kt贸ry mnie torturowa艂, Klaus Barbie, jest teraz pod wasz膮...
ameryka艅sk膮 opiek膮. Joanna wychodzi.
M臋偶czy藕ni odprowadzaj膮 j膮 wzrokiem.
Czarny siada.
Pogr膮偶ony w przykrych my艣lach Kompain ci臋偶ko opada na krzes艂o obok niego.
Czarny zerka na niego.
Skaka艂e艣 kiedy艣?
Tak. Z paratolk膮 mojej matki w dachu drogi.
Skr臋ci艂em nog臋, dosta艂em lanie.
Zniszczenie paratolki drogi si臋 wyj膮艂o.
Przejdziesz przeszkolenie.
Za艂atwi臋 ci to.
Sier偶ant Walendziak nawet 偶贸艂wia nauczy skaka膰. A co do biura marynarza?
Dobra, jedziemy do biura.
Za taks贸wk臋 p艂aci polski rz膮d teraz.
Do biura?
Tak.
Nie do mieszkania?
Nie.
To po co pra膰 taks贸wk臋?
Niedaleko.
Czarny idzie do drzwi.
Kompejn rzuca mu przeci膮g艂e spojrzenie. Wreszcie rucha za nim.
Komenda policji w Le艣nej.
Obskurnej piwnicznej celi Ber brutalnie popycha siedz膮c膮 na pryczy Natali臋.
Na poranionym i posiniaczonym ciele dziewczyna ma tylko halk臋 i porwane
b膮czochy.
Ber wymierza kolejne ciosy. Nadchodzi Globka.
Zagl膮da przez wizjer do celi, w kt贸rej Ber bije Natali臋.
Dziewczyna pr贸buje si臋 os艂ania膰.
Ber zauwa偶a, 偶e jest obserwowana.
Opuszcza podniesion膮 do ciosu r臋k臋. Wchodzi globk臋.
Wstaje nad skulon膮 na pryczy Natali臋.
Twarda.
Ale dopiero zacz臋li艣my.
Wyno艣 si臋 st膮d.
Ber rzuca Globkemu harde spojrzenie.
Wychodzi z celi.
Natalia dr偶y, z l臋kiem spogl膮da na Globkego.
Ber na korytarzu popija z piersi贸wki.
Klopke wyci膮ga r臋k臋 w stron臋 dziewczyny, ta uchyla si臋 przera偶ona.
Co oni z tob膮 zrobili?
Przecie偶 powiedzia艂em, 偶adnych kontur!
Zostan膮 ukarani.
A ja zaraz sprowadz臋 lekarza.
Klopke przystawia sto艂ek i siada obok Natalii.
Przyciska do nosa.
chustk臋, jakby chroni膮c si臋 przed przykrym zapachem.
Bydlaki. Natalia wci膮偶 dr偶y, nieufnie patrzy na Globkego.
A teraz powiedz mi, z kim kontaktowa艂a艣 si臋 w zamku?
Wiem, 偶e to Jorg.
Mam inne dowody, ale ja potrzebuj臋 tego zeznania. Od ciebie.
Z艂o偶ysz to zeznanie i niech si臋 ten koszmar sko艅czy. Patrzy jej w oczy.
Na korytarzu Ber wci膮偶 popija z piersi贸wki. Globk臋 chce wytrze膰 r臋k臋
chustetk膮. Dziewczyna gwa艂townie si臋 cofa. Globk臋 uspokaja j膮 gestem.
Jeste艣 m艂oda.
Jeste艣 bardzo m艂oda.
I co, chcesz umrze膰?
Wiem, 偶e to Jork przekazywa艂 ci informacj臋.
Z艂o偶ysz to zeznanie, podpiszesz i b臋dziesz wolna.
Bardzo go kochasz.
A on woli Ann臋 Mari臋, siostrzenic臋 w艂a艣ciciela zamku.
No i co?
Natalia ma 艂zy w oczach, spuszcza wzrok jej udr臋czona twarz, pomazana krwi膮 z
rozbitego nosa.
Nie warto si臋 po艣wi臋ca膰.
Na zewn膮trz przeje偶d偶aj膮 dwie ci臋偶ar贸wki.
Ty wiesz, co oni mog膮 jeszcze ci zrobi膰?
Pokazuje ich. krz膮te si臋 elektrody.
Widzia艂em m臋偶czyzn.
Silnych m臋偶czyzn, kt贸rzy po paru godzinach b艂agali o lito艣膰.
Przecie偶 tego nikt nie wytrzyma. Nikt nie wytrzyma!
B艂agam ci臋.
Z艂贸偶 to zeznanie.
Podpisz. Globk臋 przykucn膮艂 tu偶 przy dziewczynie. Sk艂ada r臋ce w 艂agalnym
Zagl膮da Natalii w twarz. Ona modli si臋 偶arliwie, nie patrz膮c na niego.
Zawiedziony Globk臋 wstaje.
Ber!
Wchodzi Ber.
Zwr贸cony ku niemu globk臋 potrz膮sa uniesion膮 do g贸ry pi臋艣ci膮.
G艂upia jeste艣.
Wychodzi z celi.
Za drzwiami ci臋偶ko wzdycha.
Odchodz膮c jeszcze raz... Zerka na drzwi. W celi Ber si臋 przechadza, klepi膮c
d艂oni膮 o d艂o艅.
S艂ysz膮c j臋k Natalii, Klopke zatrzymuje si臋 na chwil臋.
Tymczasem w zamku Czocha Anna Maria wchodzi do tajemnego pomieszczenia w
piwnicy, w kt贸rym siedzi Jork.
Przykl臋ka przed nim.
Ba艂am si臋 o ciebie.
Bardzo. Ca艂uje jego d艂onie.
Kiedy z艂apali Natali臋, nikogo wi臋cej nie szukali.
Rodzice Natalii dzia艂ali w opozycji.
Byli Niemcami, kt贸rzy wiedzieli, do czego prowadzi nazizm.
Kto艣 ich wyda艂.
Ci臋偶ar贸wk膮 jedzie kilku 偶o艂nierzy z karabinami i dw贸ch oficer贸w SS.
Napis, pa艂ac w Staniszowie, rezydencja rodziny Rust贸w, 1939 rok.
Samoch贸d staje.
呕o艂nierze i oficerowie zeskakuj膮 z naczepy.
W kabinie wysiada Zauer.
Przera偶ona Joanna podbiega do okna. Z 艂贸偶ka podnosi si臋 m臋偶czyzna.
Jest miasto.
Uciekaj. Za p贸藕no.
Gestapowcy wbiegaj膮 do budynku.
Na zewn膮trz stoi Zauer.
G艂adz膮c swoj膮 twarz, patrzy w g贸r臋. Na okno pa艂acu zaciera r臋ce.
Wreszcie wchodzi.
Na g贸rze m臋偶czyzna wyjmuje z szuflady niewielki naszyjnik. Daje go Joannie.
Przybiega Natalia w koszuli nocnej.
Wchodzi Zauer z gestapowcami.
Domownicy stoj膮 obok siebie, z napi臋ciem patrz膮 na przyby艂ych.
Joanna i Natalia czul膮 si臋 do m臋偶czyzny.
Zawar badawczo rozgl膮da si臋 po pokoju, patrzy do g贸ry.
Zdejmuje czapk臋.
Sprawdza d艂oni膮, czy na komodzie jest kurz.
Siada na krze艣le.
Ociera pot z czo艂a.
Twarz wykrzywia mu grymas.
Wracamy do tajemnego pomieszczenia w zamku Tocha. Anna Maria ma 艂zy na
policzkach. Spuszcza wzrok. Po chwili spogl膮da Jorgowi w oczy.
Powiedz mi.
Patrz膮 sobie w oczy.
Jork wstaje, odwraca si臋 ty艂em do Anny Marii.
Nie ma dla mnie zaufania. Traci艂em Natali臋.
Nie chc臋 straci膰 ciebie.
Anna Maria przytula si臋 do jego plec贸w.
U艣miecha si臋 czule.
Zauer opiera o mur zakrwawion膮 r臋k臋. Napis stajne wi臋zienie SD Berlin 1939
Po g艂adko wygolonej g艂owie 艣ciekaj膮 mu str贸偶ki krwi, p艂ucze brzytw臋, w umywalce
myje twarz, wchodzi oficer.
Zawi臋li艣my go.
Zauer przeci膮ga p艂ask膮 stron膮 brzytwy po j臋zyku.
Herbert Rust nie 偶yje. Zauer ogl膮da w lustrze sw贸j j臋zyk.
Ty go zabi艂e艣.
Zauer chichocze diabolicznie.
Koniec odcinka sz贸stego.
Napisy ko艅cowe
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.