All language subtitles for Tajemnica twierdzy szyfrow odc 5

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Na ciemnoniewieskim tle formuje si臋 logo TVP i napis Telewizja Polska

przedstawia.

Na tle czarno -bia艂ych migawek z serialu pojawia si臋 napis Telewizja Polska S

.A. przedstawia serial zrealizowany przez wo艂osza艅ski sp贸艂ka z o .o. Obsada

Pawe艂 Ma艂aszy艅ski Jan Frycz

Cezary 呕ak Karolina Gruszka

Anna Tereszowska

Danuta Scenka Piotr

Grabowski Pawe艂 Del膮g Borys Przyc

Jan Peszek

Marcin Dorosi艅ski, Agata Buzek.

Scenariusz Bogus艂aw Wo艂osza艅ski na podstawie w艂asnej powie艣ci Twierdza

Scenografia Wojciech Salonim -Arczewski. Muzyka Stanis艂aw Pirewicz. Kierownictwo

produkcji Andrzej St臋powski.

Zdj臋cia Waldemar Schmidt.

Monta偶 艁ukasz Szwarc -Bronikowski.

Re偶yseria Adek Drabi艅ski.

Tajemnica twierdzy szyfr贸w.

Odcinek pi膮ty.

Napis. Droga do Le艣nej, marzec 1945 roku.

O艣nie偶on膮 drog膮 jad膮 dwie ci臋偶ar贸wki z 偶o艂nierzami. Z poprzecznej drogi

kolumna wi臋藕ni贸w w obozowych pasiakach konwojowana przez stra偶nik贸w z SS.

Z naprzeciwka nadje偶d偶a Rolls -Royce z Anny Marni.

Id膮cy na przedzie konwojent zatrzymuje go.

Z drugiej strony nadje偶d偶a ma艂y samoch贸d terenowy. Konwojent zatrzymuje go

gestem.

Za Rolls -Roycem zatrzymuj膮 si臋 wojskowe ci臋偶ar贸wki.

Kolumna wi臋藕ni贸w przechodzi przez drog臋 w stron臋 stoj膮cej na poboczu ci臋偶ar贸wki.

Id膮 powoli sk贸lenic zimna. S膮 skrajnie wyczerpani.

Jeden z nich potyka si臋 i upada.

Konwojent podchodzi do niego, kopie go i t艂ucze kolb膮 karabinu.

Nadbiega Anna Maria.

Policzkuje konwojenta. On odpycha j膮 i przewraca na ziemi臋. Z terenowego

samochodu wysiada Jork.

Konwojent ci膮gnie Ann臋 Mari臋 po ziemi za ko艂nierz kurtki. Jorg podbiega i celuje

z pistolet贸w konwojenta.

Drugi 偶o艂nierz uderza Jorga w g艂ow臋 kolb膮 karabinu. Jorg pada.

Konwojent zabija wi臋藕nia strza艂em z pistoletu. Nad g艂owami konwojent贸w

karabin maszynowy, ksi臋ga ruchu z 偶o艂nierzami. Podchodzi oficer.

Nikt nie b臋dzie wiesza艂 Niemc贸w!

S膮dz膮 si臋!

Opu艣ci膰 bro艅!

To jest bunt.

Bunt polowy.

Pakowa膰 ich!

Konwojenci zabieraj膮 cia艂o zabitego wi臋藕nia.

Panna Maria siedzi na ziemi. Jork pomaga jej wsta膰. Obserwuje to grupa 偶o艂nierzy

z ci臋偶ar贸wek.

Ci臋偶ar贸wka z wi臋藕niami i konwojentami rusza, mija 偶o艂nierzy i skr臋ca w boczn膮

drog臋.

Oficer podchodzi do Jorga i Anny Marii.

Salutuje.

Mam nadziej臋, 偶e nie b臋dzie pan mia艂 偶adnych nieprzyjemno艣ci z powodu tego

zaj艣cia. Nie ma obawy, jedziemy na front.

I pan s艂yszy to niedaleko.

Rosyjskie kule s膮 bardziej niebezpieczne ni偶 SF.

Dzi臋kuj臋 bardzo.

Anna Maria Zolow.

Zolow? Powiedzia艂a pani Zolow?

Tak. Jest pani c贸rk膮 Hanny Zolow?

Tak. Moi rodzice znaj膮 pani matk臋.

Czy ona... 呕yje.

Ale proces rozpocznie si臋 na ten dzie艅.

B膮d藕my dobrej my艣li.

Porucznik salutuje i odchodzi.

Czo艂nierze wracaj膮 do ci臋偶ar贸wek.

Jork prowadzi Ann臋 Mari臋 do jej samochodu.

Salutuje porucznikowi.

kt贸ry stoi w drzwiach ci臋偶ar贸wki i wsiada do samochodu Anny Marty. Samoch贸d

rusza, a za nim ci臋偶ar贸wki z 偶o艂nierzami.

Mijaj膮 stoj膮cy samoch贸d terenowy, kt贸rym przyjecha艂 Jork.

York i Anna Maria siedz膮 na tylnym siedleniu Rolls -Royce 'a. W tym samym

momencie oboje spogl膮daj膮 na siebie i chc膮 co艣 powiedzie膰. Po chwili oboje

odwracaj膮 wzrok.

To by艂o pi臋kne, ale ma艂o rozgl膮dne.

艢wiata nie zmienimy.

艢wiata nie zmienimy, ale warto pr贸bowa膰. Nie s膮dzi pan?

Ten proces, o kt贸rym rozmawiali艣cie.

Moja matka jest zwi膮zana ze spiskowcami, kt贸rzy w 1944 dokonali zamachu na

Hitlera.

Nigdy nie czu艂am si臋 tak bezfilna.

Ten wi臋zie艅... Ten wi臋zie艅 mo偶e... Mo偶e gdybym nie podbieg艂a...

Przepraszam, 偶ebym nie podbieg艂a. Mo偶e... Nie my艣l o tym.

Zapomnij. Jork obejmuje ramieniem Ann臋 Mari臋. Ona przytula si臋 do niego.

Rolls -Royce powoli jedzie o艣nie偶on膮 drog膮 przez lany.

Korytarz w zamku Czocha. Idzie globk臋 w czarnym sk贸rzanym p艂aszczu. Po schodach

zbiega do niego Baird.

Dow贸dztwo jest przez.

Z Lubania 偶膮da odes艂ania Panny Zolof i Jorga jako winnych karygodnego

wobec stra偶nik贸w.

Powiedz im, 偶e my sami wymierzymy sprawiedliwo艣膰.

Opr贸cz tym, Pan F眉hrer. Tak.

Przypominam, 偶e opis zaj艣cia na drodze wykazuje kryminalne dzia艂anie Panny

i Jorga przeciwko... To jest st膮d, Pan F眉hrer B盲r. Ja odnosz臋 wra偶enie, 偶e Pan

ci膮gle wstrzymywa si臋 moim decyzjom.

Puszczy go!

Nie mog臋 akceptowa膰 puszczania p艂azem kryminalnych wybryk贸w.

Nie rozumiem, 偶e sk艂ada pan wniosek o przeniesienie do s艂u偶by na froncie, tak?

Ber nerwowo poprawia ko艂nierz munduru, jakby czu艂, 偶e go dusi.

No to ja przychyl臋 si臋 do pana pro艣by.

Ber. Salutuje i odchodzi.

Schodami idzie na wysse pi臋tro.

Jest w艣ciek艂y. Uderza d艂oni膮 w por臋cz.

Noc. Zamek Trocha roz艣wietlaj膮 wybuchy pocisk贸w artylerii przeciwzopniczej.

wygl膮da przez otwarte okno swego pokoju.

Zamyka okno.

Wraca na 艣rodek pokoju i pije herbat臋 z fili偶anki.

Odstawia fili偶ank臋 na biurko. Obok stoi budzik.

Wskazuje sz贸st膮 i dwie minuty.

Jork podnosi budzik i na chwil臋 przyk艂ada do ucha. Potem spogl膮da na

i odstawia budzik na miejsce.

Podnosi fili偶ank臋 i pije herbat臋.

Gruntowa droga przez lat.

Po obu stronach rzadkie zarosty i drzewa. Grupa radzieckich komandos贸w

walk臋. Wr臋cz nadje偶d偶a Jeep z genera艂em NKWD. Za Wieniaginem kieruje major

Czy偶ykow.

Dwunasty pu艂k spadotronowy, towarzyszu generale.

Najlepsi z najlepszych. Bronili Cewastopola. Dadz膮 rad臋?

Tylko diabe艂 by z nimi wygra艂. A diab艂a, jak wiecie, towarzyszu generale, nie

ma. Podbiega dow贸dca 膰wicz膮cy. Kiedy w maskuj膮cym umundurowaniu na szyi ma

lornetka. Przerwa 膰wiczenia!

Niech 膰wicz膮, niech 膰wicz膮!

Towarzyszu generale, kapitan Biriukow.

Genera艂 salutuje i podaje mu r臋k臋.

Kiedy b臋dziecie gotowi? Czekamy na odpowiedni膮 pogod臋.

Jak oceniacie szans臋?

20 % zginie w trakcie l膮dowania. Trudny teren. 40 % albo i wi臋cej w trakcie

szturmowania bramy.

Jak liczno艣膰 za艂ogodomku? 30.

Ale b臋d膮 ca艂kowicie dotkoczeni. To nasza szansa.

60%. To istne diab艂y. Ten pluton przez wszystko przejdzie.

Genera艂 przygl膮da si臋 膰wicz膮cym komandosom.

Medale damy.

Bohatera Zwi膮zku Radzieckiego.

Genera艂 wsiada do samochodu. Kapitan mu salutuje.

Zale偶y mi na tej akcji. Pami臋taj.

Pami臋taj! Samoch贸d zapraca i odje偶d偶a.

Puste wn臋trze ko艣cio艂a. W 艂awce samotnie siedzi Natalia.

Ministrant gasi 艣wiec臋 na o艂tarzu i wychodzi.

Nadchodzi Jork.

Przechodz膮c obok Natalii, dyskretnie stawia w k膮cie jej 艂awki pojemnik ze

zdj臋ciami.

Nie zatrzymuj膮c si臋, podchodzi do o艂tarza, kl臋ka.

Natalia chowa pojemnik do torebki.

Patrzy, jak Jork modli si臋 przy o艂tarzu.

Wstaje i odwraca si臋.

Podchodzi.

Siada na 艂awce przed Natali膮, ty艂em do niej.

Przekaza艂a艣 informacj臋 o po偶arze.

Starsza kobieta podchodzi do konfesjona艂u.

Natalia patrzy na ni膮, odwraca si臋 z powrotem do Jorga.

Znajmuj膮 niepok贸j.

Nie s膮dz臋, 偶eby mog艂a nam zaszkodzi膰.

Siedz膮 w 艂awkach.

Natalia przej臋ta blisko艣ci膮 Jorga.

Wstaje i idzie w stron臋 wyj艣cia.

Zatrzymuje przechodz膮cego organist臋.

Przepraszam bardzo.

Mam do pana pro艣b臋. Gram troch臋 na organach.

M贸g艂bym spr贸bowa膰?

Ale偶 tak!

To pi臋kny, stary instrument

1685 roku.

Dawno nie gra艂em.

W tych czasach to nie jest zaj臋cie dla oficera.

Jak pan ma ochot臋, to prosz臋 sobie przychodzi膰.

Dzi臋kuj臋 bardzo.

Kobieta spod konfesjona艂u przygl膮da si臋 Jorgowi.

Natalia wstaje i podchodzi do o艂tarza.

L臋ka.

U艣miecha si臋 sama do siebie.

Kobieta obserwuje teraz Natali臋. Natalia wstaje, odwraca si臋 i szybkim krokiem

idzie do wyj艣cia.

Zamek Czocha. Jork i Nowolk w pokoju kryptolog贸w. On zatwierdzi, 偶e widzia艂

depresj臋 o tym numerze.

Jork siedzi. Nowolk chodzi po pokoju. Babi si臋 trzymany w palcach o艂贸wkiem.

Ale to niemo偶liwe.

Nie ma takich przypadk贸w.

11 09 19 39 11 09

11 09 19 39 11

09... Nowolk przysiada na biurku Jorga.

Pos艂uchaj.

11 09 1939.

Co?

To brzmi jak data.

Jedenasty wrze艣nia tysi膮c dziewi臋膰set trzydzie艣ci dziewi膮ty. Jork gwa艂townie

wska偶e. Tak!

Przecie偶 to jest data!

Jedenasty wrze艣nia tysi膮c dziewi臋膰set trzydziestego dziewi膮tego roku.

Daj bez ducha.

Ju偶 ja na to wcze艣niej nie wpad艂em.

Jork ca艂uje karton w usta.

To przejdziemy na piwo? To znaczy, 偶e przez niezwyk艂y przypadek numer gamy

pokry艂 si臋 z dat膮 nadania.

To znaczy, 偶e teraz trzeba odnale藕膰 tylko depesz臋 sprzed pi臋ciu lat.

Cholera, przecie偶 to jest niemo偶liwe.

Wszystko jest mo偶liwe.

Jork przechodzi do pokoju profesora Kunze. Nowol przez szyb臋 obserwuje ich

rozmow臋.

Wiem, co pan zapami臋ta艂.

Dat臋.

Zapami臋ta艂 pan dat臋, a nie uk艂ad cyfr w depeszy.

Powiedzia艂 pan, 偶e zwr贸ci艂 uwag臋 na jedn膮 depesz nadal od rosyjskiej

Waszyngtonie, prawda?

Przypominam sobie. I co?

Numery tej depeszy mo偶na odczyta膰 jako dat臋. Pisze kred膮 na tablicy.

11 091 939.

11 wrze艣nia 1939 roku.

Tak, analizowa艂em depesz臋 o numerze 11091939.

Bawi艂o mnie, 偶e to jest data, bo w艂a艣nie tego dnia to robi艂em.

Wtedy zadzwoni艂 telefon.

Moja c贸rka wpad艂a pod samoch贸d.

Umar艂a zanim dotar艂em do szpitala.

To wraca jak koszmarny sen, ale to nie jest sen.

Przepraszam pana.

Wziosek jest jeden.

Rosjanie ponownie si臋gn臋li po gamy, kt贸re wcze艣niej wykorzystywali.

Zmienili maszyn臋 i uniemo偶liwili odczytywanie ich szyfr贸w.

Ale teraz pope艂nili b艂膮d, kt贸ry umo偶liwi nam odtworzenie nowej maszyny.

No tak, ale musimy mie膰 tamt膮 depesz臋. Depesz臋 z 11 wrze艣nia 1939 roku.

Jest taka szansa.

Musz臋 natychmiast zadzwoni膰 do Jeleni G贸ry.

To ma艂o prawdopodobne, ale mo偶liwe.

Wszystko jest mo偶liwe.

Ich archiwa mog膮 nam si臋 przyda膰, o ile ich nie wywie藕li.

Niech pan dzwoni bezpo艣rednio do Schauflera.

Tak jest.

Jork wychodzi z pokoju.

Natalia przy rozstawionej radiostacji kluczem telegraficznym nadaje meldunek.

Samoch贸d pelengacyjny jedzie drog膮 i zbli偶a si臋 do opuszczonego budynku, z

kt贸rego nadaje Natalia.

Natalia dostrzega samoch贸d przez otw贸r po oknie, przerywa nadawanie i chowa si臋

za murem.

Samoch贸d staje w pobli偶u.

Natalia zerka zza muru.

Niemieccy 偶o艂nierze nas艂uchuj膮.

Zatrzymaj.

Cofnij.

Na dachu obraca si臋 antena.

797.

Dw贸jka do jedynki.

Natalia szybko zdejmuje s艂uchawki i demontuje radiostacj臋.

Nie mo偶e zwin膮膰 anteny zahaczonej o mur.

呕o艂nierze w samochodzie pelengacyjnym wci膮偶 nas艂uchuj膮.

Samoch贸d powoli odje偶d偶a.

Natalia pakuje radiostacj臋 do plecaka.

Bierze rower.

Odchodzi poln膮 drog膮 prowadz膮c rower.

Zamek Czocha.

Globk臋 z lornetk膮 w r臋ku stoi w swoim gabinecie.

Wchodzi Jork.

Mam nadziej臋, 偶e to co艣 wa偶nego, bo jestem bardzo zaj臋ty.

Musz臋 zadzwoni膰 do Ilanie G贸ry.

Tylko w pana gabinecie jest bezpieczny telefon.

Mo偶na?

Dzi臋kuj臋

bardzo.

korytarzu telefon odbiera 偶o艂nierz.

Archiwum profesora Schauflera, s艂ucham.

Kapitan Johan Jorg.

Po艂膮czcie mnie z profesorem Schauflerem.

Tak jest.

Profesor podchodzi do telefonu.

Schaufler, s艂ucham.

Dzie艅 dobry, panie profesorze. M贸wi Jorg.

Mam do pana pytanie.

Czy w o艣rodku w Jeleniej G贸rze analizowano depresj臋 o numerze...

11 091 939.

To bardzo wa偶ne.

To b臋dzie pan musia艂 chwil臋 poczeka膰. Dobrze, poczekam.

Profesor k艂adzie s艂uchawk臋 obok telefonu.

Globka podchodzi do Jorga, kt贸ry stoi ze s艂uchawk膮 przy uchu. Cz臋sto widuj臋 pana

z Ann膮 Mari膮.

Bardzo atrakcyjna kobieta.

To pi臋kne, 偶e nara偶a艂 pan 偶ycie w jej obronie.

Ale powinien pan by膰 mi wdzi臋czny, 偶e po tym godnym po偶a艂owania incydencie nie

zgodzi艂em si臋 wyda膰 pana dow贸dztwu SF w Lubaniu.

Dlaczego?

Niech pan zgadnie.

Zapewne ba艂 si臋 pan reakcji profesora Kuncego i jego telefonu do Goeringa,

odes艂ano mnie z jego zespo艂u.

Jak pan s膮dzi?

Tak, panie profesorze.

Tak.

Depesza o tym numerze zosta艂a przechwycona przez nasz nas艂uch we

Odes艂ali艣my do Berlina.

Mam jeszcze jedno pytanie, panie profesorze.

Co si臋 dzieje z rosyjskimi depeszami zarejestrowanymi przez nasze aparaty

nads艂uchowe w 1939?

Wszystkie odsy艂ali艣my do archiwum Wehrmachtu.

No c贸偶, dzi臋kuj臋 bardzo.

Za tydzie艅 ju偶 nie b臋d臋 m贸g艂 panu pom贸c.

Przygotowujemy ewakuacj臋. Pakujemy dokumenty.

Wysy艂acie je w g艂膮b Niemiec?

Rozmawiamy przez bezpieczny telefon.

Mog臋 panu powiedzie膰?

Nie. B臋d膮 w ksi膮偶u.

呕ycz臋 powodzenia.

Niech pan uwa偶a na siebie.

B臋d臋. Jork odk艂ada s艂uchawk臋.

Przykro mi, 偶e nie mog臋 z panem d艂u偶ej porozmawia膰.

Szkoda.

Mo偶e m贸g艂by mi pan wtedy powiedzie膰, dlaczego broni mnie pan przed swoimi

kolegami?

A jeszcze nie teraz, Jork.

Jeszcze nie teraz.

Jork idzie w stron臋 drzwi.

Globke chowa telefon.

Przed drzwiami Jork odwraca si臋 do Globkego, staje na baczno艣膰 i 偶egna si臋

kinieniem g艂owy. Wychodzi.

Samoch贸d pelengacyjny jedzie w miasto.

Wstaje. Antena na dachu.

Obraca si臋.

Cofnij.

Jedno.

797. W kabinie samochodu jest r贸wnie偶 BR.

Dw贸jka do jedynki.

Mam silny sygna艂 na 797.

Czekaj.

Czerwone dawanie.

To tu jest naszyj?

Tylko tyle, co wiedzieli艣my. Nadawa艂 z rejonu Le艣nej.

Dajcie zna膰, jak wznowi艂 nadawanie.

No, to Turfuhrer.

Nadawa艂 z rejonu dwa kilometry na po艂udnie od Le艣nej. Tam jest opuszczony

na wzg贸rzu.

Tak.

Berr wysiada z samochodu bez po偶egnania.

M贸wi si臋 dzi臋kuj臋, untersturmf眉hrer.

Jork i profesor Kunze wchodz膮 do gabinetu Kuncego.

Profesor Schoffler powiedzia艂 mi, 偶e dokumenty z jego 艣rodka przywo偶one s膮 do

ksi膮偶臋. Dzi臋kuj臋.

By膰 mo偶e uda mi si臋 odnale藕膰 tam inne materia艂y.

A co pan tam chcia艂 znale藕膰?

Rosyjskie dokumenty zdobyte przez nasze wojska w Charkowie.

W Charkowie Rosjanie mieli o艣rodek radiowy, kt贸ry odbiera艂 sygna艂y z

dyplomatycznych w Ameryce.

Z Charkowa kablem telefonicznym przesy艂ano depesze do Moskwy.

Ale orygina艂y pozostawiono na miejscu.

Nasze wojska zdoby艂y te archiwa.

Dobrze wam przypuszczam.

Archiwa s膮 w zamku ksi膮偶.

Magazynuj膮 dokumenty w salach zamkowych?

Zamek stoi na skale, kt贸ra doskonale nadaje si臋 do wyd膮偶enia bezpiecznych

chron贸w. To pi臋kny zamek nale偶a艂 do Hochberg贸w, ale w 1940

roku Hitler upa艅stwowi艂 go, gdy偶 obydwaj Hochbergowie zdradzili

i przeszli na s艂u偶b臋 do aliant贸w, a by膰 mo偶e nawet do Polak贸w.

Z tego co widz臋, to niedaleko st膮d, 60 kilometr贸w.

Tak. Bardzo blisko. Zapalaj膮 papierosy. Ale nikt z nas nie dostanie

zezwolenia.

Nawet w sprawach tak wa偶nych?

Ksi膮偶 to nie tylko archiwa. I dlatego obj臋ty jest cis艂膮 tajemnic膮.

Ale postaram si臋 co艣 za艂atwi膰.

Miasteczko Le艣na Ulic膮 jedzie samoch贸d terenowy, za nim dwie ci臋偶ar贸wki.

BR nerwowo przechada si臋 w pobli偶u restauracji pod Jeleniem.

Ko艂o ci臋偶ar贸wki stoi grupa 偶o艂nierzy SS. Podje偶d偶aj膮 samochody, wysiada globk臋.

Co to za rewelacja?

Namierzy艂em radiotracj臋. Namierzy艂em.

Ustali艂em.

呕e nadaj膮 z opuszczonego domku na wzg贸rzu. Dwa kilometry na po艂udnie od

Pojechali艣my tam. Oczywi艣cie nie z艂apali radiotelegrafisty.

Ber pokazuje zmieni臋ty kabel.

Pope艂ni艂 b艂膮d.

Co to jest?

Antena.

Zapl膮da艂a艣. Pu艣cili艣my psy.

No oczywi艣cie.

Doprowadzi艂 nas do le艣nej, ale zgubi艂y trop na rozr臋cz tras臋.

To du偶a ulica? Nie.

Wszyscy tylko ma艂e domy.

Blokujemy ulic臋.

W ci膮gu jednego dnia przetrz膮艣niemy wszystkie laby.

Wszystkie! Nie jeste艣my w generalnej guberni. Nie mo偶emy wyrzuca膰 obywateli

bruk. To by obni偶y艂o morale ludno艣ci cywilnej. A szpieg?

Szpieg mo偶e wyrz膮dzi膰 wi臋ksze szkody.

Zmocnijcie postawunki i punkty obserwacyjne.

Ustawi臋 to w ci膮gu kilku godzin.

Na ci臋偶ar贸wk臋!

Noc. Zamek Czocha.

Jork wchodzi do swojego pokoju.

Tu po ciemku siedzi Anna Maria, pal膮c papierosa.

Jork zapala 艣wiat艂o, zamyka drzwi.

Przyk艂ada palec do ust, nakazuj膮c milczenie.

Zdejmuje i odk艂ada czapk臋.

Wskazuje palcem na ucho i na sufit.

Anna Maria, pod膮偶aj膮c za jego wzrokiem, r贸wnie偶

patrzy na sufit.

Odk艂ada papierosa na popielniczk臋 i powtarza jego gest.

Przechodzi przez pok贸j.

W艂膮cza radio.

Zapala lamp臋 naftow膮.

Bierze lamp臋.

Mijaj膮c Jorga podchodzi. Wchodzi do rega艂u przy 艣cianie.

Wsuwa d艂o艅 pod brzm z boazerii.

Rega艂 uchyla si臋, ods艂aniaj膮c ukryte przej艣cie.

Anna Maria ruchem g艂owy zaprasza Jorga.

by wszed艂 tam za ni膮.

Jork rozgl膮da si臋 po pokoju.

Ostro偶nie wchodzi do przej艣cia.

Przyci膮ga rega艂 do poprzedniego po艂o偶enia. W pustym pokoju gra radio.

Przy 艣wietle lampy naftowej Anna Maria i Jork schodz膮 kr臋tymi, stromymi

schodami. Docieraj膮 do niewielkiego pomieszczenia.

By膰 mo偶e kiedy艣 by艂o to miejsce schadzek w艂a艣cicieli zamku.

Anna Maria zapala kolejne lampy naftowe. Jork rozgl膮da si臋.

Nie boi si臋 pani tych loch贸w?

Boj臋 Puglopkiego.

Dlaczego zdradza mi pani tajemnice zamku?

Po co?

Uratowa艂 mnie pan.

Ta wiedza mo偶e si臋 panu przyda膰.

Wie pan, jest taka 艣redniowieczna legenda, kt贸ra m贸wi,

偶e zamek zdob臋d膮 i spl膮druj膮 rycerze w czerwonych p艂aszczach.

I pozostawi膮 kamienia na kamieniu.

To mo偶emy zacz膮膰 si臋 ba膰.

Czerwoni rycerze s膮 ju偶 pod Lubaniem.

Ma to si臋 sta膰, gdy drzewa obsypane b臋d膮 kwiatami. Na wiosn臋.

Ale zamek uratuje sze艣ciu sprawiedliwych.

Niech pan spojrzy.

Przysuwa lamp臋 naftow膮 do 艣ciany.

Wida膰 kamie艅 z wyrytymi figurami sze艣ciu rycerzy i 艂aci艅skim napisem.

dobry w 艂acinie.

Je艣li nie wystarczy sk贸ra lwa, nale偶y si臋gn膮膰 po lisi膮. Stoj膮 bardzo blisko.

Jork patrzy na ni膮.

Tak postanowi艂 B贸g.

Ten kamie艅 kryje jeszcze jedn膮 tajemnic臋.

Przyk艂ada palec do ust.

Podchodzi do 艣ciany i odsuwa kamienn膮 p艂yt臋.

Otwiera si臋 w膮ski, ciemny kana艂.

Anena Maria zas艂ania z powrotem kana艂 p艂yt膮.

To kana艂 d藕wi臋kowy prowadz膮cy do gabinetu Globkego. Kiedy艣 tak

Prosz臋 usi膮艣膰.

Dzi臋ki temu dowiedzia艂am si臋, 偶e Globka nale偶y do tajnej organizacji.

Paj膮k, na czele kt贸rej stoi Skorceny, to ten, kt贸ry uratowa艂 Mussolini 'ego. By艂

tutaj, rozmawiali w gabinecie.

Skorceny wyda艂 Globkemu rozkaz, 偶eby znalaz艂 jakie艣 bezpieczne miejsce, gdzie

m贸g艂by z艂o偶y膰 maj膮tek nale偶膮cy do organizacji.

Leci samolot transportowy. W 艣rodku rosyjscy komandosi sprawdzaj膮 uci膮偶臋

spadochron贸w.

Otwieraj膮 si臋 drzwi desantowe samolotu.

Czo艂nierze zaczepiaj膮 linki otwieraj膮ce spad ochrony do szyny pod sufitem.

Jeden za drugim wyskakuj膮 z samolotu.

Na niebie roz艣wieconym porannym s艂o艅cem pojawia si臋 szereg otwartych

spadochron贸w.

Jorki i Anna Maria nadal siedz膮 w tajnym lochu.

To s膮 plany z 1912, gdy przebudowano zamek.

Jeste艣my tutaj.

30 metr贸w pod ziemi膮.

Pochylaj膮 si臋 nad planem.

A to?

Stara kanalizacja prowadz膮ca do Ejzera.

Od艂膮czona w czasie przebudowy.

Anna Maria wstaje, za ni膮 Jork.

Jork odsuwa kamienn膮 p艂yt臋 zas艂aniaj膮c膮 przej艣cie.

Wyci膮ga r臋k臋, pomagaj膮c Annie Marii wsta膰.

Na palcu.

Widzi pier艣cionek.

Wys艂a艂am go od matki.

Czym zawiedzi艂a pani matka?

To by艂a aresztowana kilka tygodni po zamachu na Hitlera.

Kt贸ra mia艂a zwi膮zek ze Skitkowskim.

Nigdy mi o tym nie powiedzia艂a.

Modl臋 si臋, 偶eby jej nie torturowali.

Zawsze tak ba艂a si臋 b贸lu.

Jork chce poca艂owa膰 Ann臋 Mari臋 w r臋k臋.

Ona powstrzymuje go.

Klopka tylko na to czeka.

G艂opka siedzi za biurkiem w swoim gabinecie.

Podnosi s艂uchawk臋 telefonu.

Globko

odk艂ada

s艂uchawk臋.

Wstaje i podchodzi do okna.

Stoi pal膮c papierosa.

Radzieccy komandosi biegn膮 przez las. Ich dow贸dca zatrzymuje si臋 i przez

lornetk臋 obserwuje zamek Cocha.

Obok kuca sier偶ant z pistoletem maszynowym.

Ujdziemy naprost.

Wys艂a膰 zwiad? Nie mamy czasu na zwiad.

Daj膮 sygna艂 komandosom, by posuwali si臋 w stron臋 zamku.

Tyraliera komandos贸w natrafia na pole minowe. S膮 zabici i rannymi.

Sier偶ant salutuje i wycofuje si臋 za 偶o艂nierzami.

Kapitan podchodzi do rannego 偶o艂nierza, kt贸remu mina urwa艂a stop臋.

Wyjmuje pistolet.

Zabija go.

R臋k膮, w kt贸rej trzyma pistolet, 偶egna si臋.

Globka w swoim gabinecie. Stoi, pali papierosa i s艂ucha muzyki z p艂yty

gramofonowej. Z oddali s艂ycha膰 odg艂os wybuch贸w min i strza艂.

Gasi papierosa w kopielniczce i siada przy biurku. Podnosi s艂uchawk臋 telefonu.

Wy艣lijcie patrol.

Niech przeszukaj膮 okolice.

Odk艂ada s艂uchawk臋 telefonu.

W las wje偶d偶a samoch贸d pancerny z grup膮 偶o艂nierzy SS.

Dow贸dca radzieckich komandos贸w Obserwuj臋 samoch贸d przed lornetka.

Niemcy dostrzegaj膮 komandos贸w, rzucaj膮 granaty i ruszaj膮 do ataku.

Koniec odcinka pi膮tego.

Napisy ko艅cowe.

D藕wi臋k Monika Krzanowska, Marcin Eismont. Muzyka Stanis艂aw Syrewicz.

Wykonanie Polska Orkiestra Radiowa pod dyrekcj膮 Tadeusza Wicherka.

Tekst, audiodeskrypcji Miros艂aw Chmielewski i Izabela Kinsler. O艣rodek

Interaktywnych. Czyta艂 Stefan Knot臋.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.