All language subtitles for Tajemnica twierdzy szyfrow odc 2

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Na ciemno -niebieskim tle formuje si臋 logo TVP i napis Telewizja Polska

przedstawia.

Na tle czarno -bia艂ych migawek z serialu pojawia si臋 napis Telewizja Polska S

.A. przedstawia serial zrealizowany przez o艂osza艅skie sp贸艂ka ZOO.

Obsada Pawe艂 Ma艂aszy艅ski, Jan Frycz, Cezary 呕ak,

Karolina Gruszka Anna Dereszowska, Danuta Stenka, Piotr Grabowski,

Pawe艂 Del膮g, Borys Krzyc, Jan Peszek, Marcin Doroci艅ski,

Agata Buzek.

Scenariusz Bogus艂aw Ho艂osza艅ski na podstawie w艂asnej powie艣ci Twierdza

Scenografia Wojciech Saloni -Marczewski. Muzyka Stanis艂aw Cyrewicz. Kierownictwo

produkcji Andrzej St臋powski.

Zdj臋cia Waldemar Schmidt.

Monta偶 艁ukasz Szwart -Bronikowski. Re偶yseria Adek Trabin.

Pojawia si臋 napis Tajemnica twierdzy szyfr贸w Odcinek

drugi Napis Sieniawa granica niemiecko -radziecka listopad 1939

roku Drog膮 jedzie radziecka ci臋偶ar贸wka z je艅cami, za ni膮 auto osobowe

O,

pi臋kne pi贸ro.

Je艅cy pod eskort膮 schodz膮 z ci臋偶ar贸wki. W艣r贸d nich jest polski oficer w

rogatywce. Od strony niemieckiej nadje偶d偶a drugi samoch贸d. W 艣rodku s膮

m臋偶czy藕ni, jeden w tywilu.

呕o艂nierze radzieccy odprowadzaj膮 je艅c贸w do granicy i przekazuj膮 Niemcom.

Oficer SS podpisuje papier podany mu przez NKWD.

Rosjanin sk艂ada pismo i chowa do teczki.

U艣miecha si臋 szeroko.

Wida膰 wstawione z艂ote z臋by.

Odbiera od Niemca pi贸ro. Panowie podaj膮 sobie r臋ce. NKW -dzista odchodzi.

Uwaga oficera przykuwa nadje偶d偶aj膮ce auto.

Obserwuje pojazd stoj膮c bez ruchu, z r臋kami z艂o偶onymi do ty艂u. Auto

si臋 tu偶 przed nim.

Wysiada z niego Jork w cywilnym ubraniu, ma jasny prochowiec i kapelusz w r臋ku

trzyma br膮zow膮 kopert臋. Wysiada te偶 jego kierowca w mundurze Wehrmachtu.

Johan Jork z Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Mam nakaz przyj臋cia wi臋藕nia.

To s膮 wi臋藕niowie s艂u偶by do spo艂ecze艅stwa SS.

W tej chwili nic do nich nie maj膮.

Niech pan spojrzy na podpis.

Hauptsturmf眉hrer... Jork podaje kopert臋. SS -man patrzy.

SS Hauptsturmf眉hrer.

Harry Dauer.

Harry Dauer.

Teraz z pewno艣ci膮 zapami臋tam.

Zauer wyrywa mu kopert臋, otwiera j膮 i wyjmuje dokument.

Jork czeka spokojnie. Patrzy na ci臋偶ar贸wk臋 z wie艅cami. Potem na Zauera,

sko艅czy艂 czyta膰 pismo.

Nie kryj膮c w艣ciek艂o艣ci, Zauer wpycha dokument do koperty.

Z grupy je艅c贸w siedz膮cych na ci臋偶ar贸wce podnosi si臋 m臋偶czyzna ko艂o trzydziestki

w wojskowym p艂aszczu. Zeskakuje na ziemi臋. Jork daje sygna艂 swojemu

Ten nak艂ada czernemu kajdanki.

Jork dotyka ronda kapelusza w gestie po偶egnania i rusza do samochodu.

Kierowca wsadza je艅ca na tylnym siedzeniu.

Jork... Siada w prz贸d.

Zauer obserwuje ich, popijaj膮c w贸dki w piersi贸wki.

Kiedy auto zawraca, Zauer idzie za nim kawa艂ek.

Potem patrzy jeszcze za oddalaj膮cym si臋 pojazdem.

Auto jedzie szos膮. W 艣rodku trzej m臋偶czy藕ni siedz膮 w milczeniu.

Nagle samoch贸d zje偶d偶a z g艂贸wnej drogi, a po chwili zatrzymuje si臋.

Teren jest lekko pofa艂dowany i pieszczysty, z rzadka poro艣ni臋ty

pewnej odleg艂o艣ci wida膰 las. Z samochodu wysiada Jork. Z drugiej strony kierowca

pomaga wysi膮艣膰 Czernemu.

Zdejmuje mu kajdanki.

Czarny stoi zdezorientowany.

Jork podaje mu plecak, kt贸ry wyj膮艂 z baga偶nika. W drugiej r臋ce ma pistolet.

Pieni膮dze, jedzenie, mapy i cywilne ubrania.

A w tym daleko pan nie zajdzie.

Dlaczego pan nie uwalnia?

Kim pan jest?

Jork rzuca plecak na siebie.

Nie uwalniam pana.

Pan ucieka.

Dlaczego pan nie uwalnia?

Zak艂adam, 偶e dotrze pan do Pary偶a, podobnie jak tysi膮ce innych polskich

oficer贸w. Zadzwoni pan pod numer 366 -366 i powie, mam ksi膮偶ki od Joachima.

W odpowiedzi us艂yszy pan, Aweniu, Emilii Zola 25.

A szpiegowa膰 dla Niemc贸w?

To 偶adne szpiegowanie, zadzwoni pan albo nie. Podaj臋 Czernemu pistolet.

Mo偶e pan i艣膰.

Czerny bierze bro艅, sprawdza magazynek.

Jest.

O co tu chodzi?

Je偶eli nie b臋dzie pan wiedzia艂, nie b臋dzie pan musia艂 k艂ama膰, gdyby swytali

Rosjanie.

A mo偶e tak si臋 sta膰?

Czarny bierze plecak i zaczyna ucieka膰.

Jork wyjmuje z baga偶nika samochodu karabin maszynowy.

Czarny biegnie coraz szybciej w stron臋 lasu. Co jaki艣 czas nerwowo si臋 ogl膮da.

Jork odchodzi kilka krok贸w od samochodu.

Oddaje seri臋 z karabinu w drug膮 stron臋.

Kierowca obserwuje go oparty o samoch贸d. Czarny znika mi臋dzy drzewami. Gestapo

pewnie przyjedzie sprawdzi膰 miejsce ucieczki.

Jork wk艂ada karabin do baga偶nika, zamyka klap臋, wsiada do auta, kt贸re

natychmiast rusza.

Napis, zamek Czocha, marzec 1945 roku.

Klopke stoi w oknie swojego gabinetu.

Trzyma karabin z lunet膮, przed kt贸r膮 obserwuje Jorga spaceruj膮cego w

parku.

Tymczasem po schodach szybkim krokiem wchodzi Bear.

Ma teczk臋 z dokumentami. Staje przed drzwiami gabinetu Globkego. Zdejmuje

czapk臋. Poprawia w艂osy.

Globke obserwuje przez lunet臋 w karabinie m艂od膮 kobiet臋 na koniu.

Berr podchodzi do biurka, staje na baczno艣膰 i salutuje.

Tak, po prostu mam F眉hrer.

Wa偶na sprawa. W 1939 roku Jork wypu艣ci艂 wi臋藕nia.

Polaka. Globke podchodzi do Berra.

Dostali艣my dokumenty z Berlina.

Niby nic, ale znalaz艂em drobny zapis.

W listopadzie 1939 roku kapitan York nie zapobieg艂 ucieczce wi臋藕nia Polaka

Andrzeja Czernego, kt贸rego ustali艂 od gestapo.

Ber wymyje z teczki kartk臋 z notatk膮 i k艂adzie j膮 na biurko.

Nie zapobieg艂, a wypu艣ci艂. To s膮 dwie r贸偶ne sprawy. Masz co艣 wi臋cej na ten

temat?

Nie, ale uzna艂em. Zauer wspomina艂 mi podobny przypadek.

Zauer? Harry Zauer?

Szef ochrony zamku w ksi膮偶u? Tak.

Tak, w 1939 roku. W listopadzie 1939 roku on przejmowa艂 grup臋 wi臋藕ni贸w,

kt贸rych oddali Rosjanie. To by艂o gdzie艣 na wschodzie Polski.

To m贸g艂by by膰 ten sam przypadek.

Zawiadom Zawera, 偶e do niego jad臋.

Przygotuj s艂oik og贸rk贸w kiszonych, du偶o kwasu.

No i alkohol, to b臋dzie d艂uga noc.

Wracam jutro.

Ber salutuje i wychodzi.

Globke stoi zamyklony przy oknie.

M艂oda kobieta jedzie konno przez park.

Niedaleko spaceruje Jork.

Nagle ko艅 staje d臋ba, kobieta spada.

Jork widz膮c to biegnie w jej kierunku.

Spotka艂 j膮 dzie艅 wcze艣niej na schodach w zamku.

Nic si臋 pani nie sta艂o?

Wie pan o czym marz臋, 偶eby艣cie w ko艅cu wynie艣li si臋 z tego zamku?

Przepraszam, ale spad艂a pani z konia nie z mojego powodu. Tak, a nie bez

czyjego. Chcia艂abym pom贸c.

Chce pan powiedzie膰, 偶e nie potrafi臋 je藕dzi膰 konno.

Jest pan bezczelny, panie poruczniku. Nic takiego nie powiedzia艂am i jestem

kapitanem, Johan Jorg.

Tak, widzia艂am pana na schodach.

Przyjecha艂em wczoraj.

Pi臋kne antre.

Czy to pani gra艂a na portepianie?

Tak.

Sonata Schuberta, Hadur.

Bedur.

Bedur.

W kasynie oficerskim Jork siedzi samotny po stole i je kolacj臋.

Wchodzi Bair.

Idzie wprost do kontuaru, na kt贸rym czeka ju偶 na niego kieliszek w贸dki.

Bair wypije go jednym ha艂sem.

I s艂oik kwasu og贸rkowego.

Jork spogl膮da na Baira i lekko si臋 u艣miecha. Kelner stawia na kontuarze

kiszonymi og贸rkami.

Berr wypija drugi kieliszek w贸dki. Gestem pokazuje kelnerowi, 偶eby poda艂 mu

butelk臋. Bierze butelk臋 z w贸dk膮, s艂贸j z og贸rkami i rusza do wyj艣cia.

Mijaj膮c stolik Jorga zatrzymuje si臋 i podchodzi do niego.

Panie kapitanie, Obersturmbannf眉hrer Globke zezwala panu na opuszczanie d臋ku.

Jork m贸wi nie patrz膮c.

Mam nadziej臋, 偶e nie zmieni zdania do jutra.

S艂ucham?

Mam nadziej臋, 偶e nie zmieni zdania. Jork znacz膮co stuka palcem w butelk臋 w贸dki.

Wie pan, 偶e okolice strasznie niebezpieczne.

No, niech pan uwa偶a.

Bair odwraca si臋 i wychodzi z kantyny.

Napis Zamek Ksi膮偶.

Stary Zauer nastawia gramofon.

Przy nakrytym do kolacji stole siedzi Globke.

Pod 艣cian膮 stoi kelner. Przy drzwiach wida膰 stra偶nika.

Zauer wydaje si臋 by膰 poruszony muzyk膮.

Wolnym krokiem podchodzi do sto艂u.

Nachyla si臋 nad otwartym s艂ojem z kiszonymi og贸rkami.

Globka u艣miecha si臋 i gettem zach臋ca do spr贸bowania.

Zauer r臋k膮 wyjmuje ze s艂oja jeden og贸rek.

Wjada go ze smakiem.

Siad臋 za sto艂em naprzeciwko Globkego.

I m贸wisz, 偶e dzi臋ki temu,

czego tak strze偶esz w podziemiach...

Wygramy wojn臋, co?

Wygramy.

Dobrze, bo ju偶 zaczynam w膮tpi膰.

Zawer nagle powa偶nieje. Globke natychmiast si臋 reflektuje.

Ale, gdy偶 nawet my, etesmani, mo偶emy na ten temat

po偶artowa膰. Zawer odrzuca na talerz reht臋 og贸rka.

S艂uchaj, opowiada艂e艣 mi o takim zdarzeniu gdzie艣 w Polsce, na granicy.

Jaki艣 cywil, posiadaj膮cy papiery podpisane przez Heinricha, po prostu

zabra艂 ci ich wienie. Tak, tak.

By艂 wyj膮tkowo bezczelny.

Pami臋tasz, jak si臋 nazywa艂?

Pami臋tam.

Jork.

Zaczynaj膮 je藕dzi膰.

Kapitan York rozpocz膮艂 s艂u偶b臋 w tocze. Za艂ary nieruchomieje.

Odk艂ada w tu膰ce.

Je偶eli to ten tamto, uwa偶aj bracie.

Okaza艂o si臋 p贸藕niej, 偶e zakpi艂 sobie z Reinharda Heidricha.

Zauer wznosi sw贸j kieliszek i wypija do dna.

Globk臋 upija troch臋 ze swojego.

Zauer wchodzi do sali, w kt贸rej na kilku planszach walcz膮 ze sob膮 szermierze.

Staje z boku i przez chwil臋 obserwuje walcz膮cych.

Napis. Wewelsburg, zamek SS, listopad 1939 roku.

Jeden z pojedynk贸w w艂a艣nie si臋 sko艅czy艂.

Szarmierze dzi臋kuj膮 sobie za walk臋.

Jeden z nich, m臋偶czyzna ko艂o pi臋膰dziesi膮tki, podchodzi do Sauer 'a.

Oddaje szpad臋 stoj膮cemu obok adiutantowi.

Sauer staje na baczno艣膰, salutuje.

Pan mnie wzywa艂, Gruppenf眉hrer. Z niech臋ci膮, Sauer.

Da艂 pan sobie zabra膰 wi臋藕nia.

M臋偶czyzna siada na krze艣le ty艂em do Sauera, a diutant podaje mu kieliszek

szampana.

Otrzyma艂em takie polecenie z pa艅skim podpisem.

Tak, podeszli mnie.

Czy pan wie, 偶e ten wi臋藕nie艅 uciek艂?

Nie mam w膮tpliwo艣ci, 偶e Jork wypu艣ci艂 go.

Zrobi艂 to bardzo sprytnie. Nie mo偶emy nic mu zarzuci膰.

Oficjalnie.

艢wiet艂o wykaza艂o nawet, 偶e strzela艂 za uciekaj膮cym. Zauer u艣miecha si臋

ironicznie. Staje przed Heidrichem.

Rozumiem, 偶e z pa艅skiego rozkazu mam przyst膮pi膰 do dzia艂ania.

Ja nie wydaj臋 takich rozkaz贸w.

Zauer.

Heydrich z kinieniem g艂owy ka偶e mu si臋 zbli偶y膰.

Zauer zdejmuje czapk臋 z g艂owy i lekko pochyla si臋.

Jork, dzie艂a dla Canarisa. Canaris nawi膮zuje kontakty z Brytyjczykami lub

Francuzami.

Wykorzystuj膮c jako 艂膮cznika tego Polaka, kt贸rego Jork wypu艣ci艂?

Tak.

Canaris s艂usznie przyj膮艂, 偶e bezpo艣redni kontakt z wrogiem mo偶e by膰 dla niego

zbyt niebezpieczny.

Dlatego buduje siatk臋 po艣rednik贸w.

A w tym wypadku Polacy s膮 dla niego bezpieczniejsi ni偶 Niemcy. Hejdrich

Szansa, 偶e trafi na podstawionego przez nas jest... 偶adna.

Mam dostarczy膰 dowody, 偶e Jork dzia艂a艂 z polecenia admira艂a Kanejza.

Zak艂adam, 偶e Polak mia艂 trafi膰 do Szwajcarii lub Francji.

Po raz pierwszy mamy mo偶liwo艣膰 ustalenia adresu, pod kt贸ry mia艂 tam trafi膰.

To bardzo wa偶ny zauer.

Niech mnie pan nie zawiedzie.

Zauer wk艂ada czapk臋 i rusza do wyj艣cia.

Zauer! Zauer wraca.

Tu nie chodzi o moj膮 ura偶on膮 ambicj臋.

Stawka jest ogromna.

Musimy chroni膰 najwi臋kszy sekret Trzeciej Rzeszy, kt贸ry Canaris chce

Anglikom. Niech pan o tym pami臋ta.

Hejdla! Zauer odchodzi.

Heidrich patrzy za nim, dopijaj膮c szampana.

Ponownie jeste艣my na zamku w Ksi膮偶u. Zauer i Globke stoj膮 obok Stolzer z

kamikuracji. Zauer wypija jednym ha艂sem kieliszek w贸dki. Jest tak pijany, 偶e z

trudem trzyma si臋 na nogach.

Nie m贸w mi, 偶e do dzisiaj nie wiesz, co to za sekret, kt贸ry kanalist chcia艂

zdradzi膰 Anglikom.

Dzisiaj wiem.

No.

S艂uchaj.

Mam tu 25 tysi臋cy wi臋藕ni贸w. Zauer wsparty o kominek patrzy w

ogie艅. Jakbym chcia艂, to bym mia艂 30 tysi臋cy.

50.

Ile chc臋.

Podobno maj膮 tu przenie艣膰 niekt贸re zak艂ady zachodnich Niemiec zagro偶one

bombardowaniem, tak?

Stura.

Tak bardzo buduje.

Boom.

Boom. Globke jest wyra藕nie zaskoczony.

Boom. Zauer podchodzi do sto艂u.

Wysadzimy Londyn.

Za pomoc膮 jednej bomby. Bum.

Tak.

Wygramy wojn臋.

Jakob. Za艂ar podchodzi do Globkego, obejmuje za szyj臋 i przyci膮ga do siebie.

Ju偶 nied艂ugo.

I d艂ugo.

Mo偶e miesi膮c.

Nie mo偶esz w膮tpi膰.

Pos艂uchaj.

Ja, m贸j drogi przyjacielu,

zapewni臋 zwyci臋stwo Rzeszy.

Ja, Harry Ga艂臋z,

ca艂uj臋 Globkiego w czo艂o.

Zawer bierze karawk臋, nape艂nia dwa kieliszki. Tw贸j wypije od razu. Globke

kieliszek, ale nie pije.

Jork idzie drog膮.

Wok贸艂 rozci膮gaj膮 si臋 pola i pastwiska.

Mija go czarny Rolls -Royce.

W 艣rodku pr贸cz kierowcy siedzi ta sama kobieta, kt贸r膮 Jork widzia艂 w czasie jej

konnej przeja偶d偶ki.

Samoch贸d zwalnia, zatrzymuje si臋. Kobieta z u艣miechem otwiera okno w

Jork wolnym krokiem podchodzi do niej.

Pater? Panie kapitanie?

Do Le艣nej. To niedaleko.

Jad臋 tam.

Podwiezie mnie pani?

Samoch贸d nie ko艅, nie sp艂oszy si臋.

Zapraszam.

Jork siada na tylnym siedzeniu obok kobiety.

Pi臋kny w贸z.

Angielski. Tylko dlatego wojsko nam go jeszcze nie zabra艂o.

Samoch贸d rusza.

Mija grup臋 偶o艂nierzy na drodze.

Jestem Anna Maria Zolo.

Kapitan Johan Jork.

Ju偶 mi si臋 pan przedstawia艂.

Rzeczywi艣cie. Przepraszam. Jork przez okno widzi kolejn膮 grup臋 偶o艂nierzy.

Po co te wszystkie patrole?

Sprawdzanie dokument贸w za ka偶dym razem?

Nasz zamek jest najbardziej strze偶on膮 twierdz膮 w Europie.

Nasz膮?

Jest w艂asno艣ci膮 mojego wuja, hrabiego Gintrzowa.

Kupi艂 go w 1909 i wyremontowa艂.

Kiedy艣 by艂o tu pi臋knie, uroczo, tajemniczo.

A偶 do damku wprowadzi艂o si臋 wojsko.

Zamienili zamek w twierdz臋 otoczon膮 polami minowymi i zasiekami z drut贸w

kolczastych. Ciekawe dlaczego.

To chyba ja pana powinnam zapyta膰.

Um贸wmy si臋, 偶e p贸jdziemy z tym pytaniem do Globkego.

O nie, na to mnie pan nie nam贸wi.

Mnie pani nie musi si臋 ba膰.

Anna Maria odwraca g艂ow臋. Po chwili jednak k膮tem oka spogl膮da na Jorka.

Napis Le艣na Marklisa, 1945 rok.

Na ulicy pe艂no niemieckich 偶o艂nierzy i ci臋偶ar贸wek wojskowych.

Restaurant jest tam.

Samoch贸d zatrzymuje si臋 w rynku. Bjork wysiada pierwszy, po czym z drugiej

strony auta otwiera drzwi kobiecie. Anna Maria wysiada. Jest w bryczecach,

d艂ugich butach i kr贸tkiej kurtce z futerkowym ko艂nierzem. Na g艂owie ma

Id臋 do krawca.

Spotkamy si臋 za godzin臋 w restauracji.

A, je艣li powo艂a si臋 pan na mojego wuja, dostanie pan prawdziw膮 kaw臋. Je艣li

jeszcze maj膮.

Anna Maria odchodz膮c ogl膮da si臋 jeszcze z u艣miechem.

Jork rusza w przeciwnym kierunku.

Wn臋trze restauracji.

Natalia podaje go艣ciom kieliszki i butelk臋.

M臋偶czyzna w bia艂ej koszuli i kamizelce leniwie przeciera witryn臋.

Jork zagl膮da do 艣rodka przed szyb臋 oblepion膮 karteczkami. Wchodzi.

Natalia patrzy na niego z trudem udaj膮c oboj臋tno艣膰.

Pan kapitan te偶 kogo艣 szuka?

Nie. Dlaczego pan pyta?

A teraz wszyscy si臋 szukaj膮.

To kartki od ludzi, kt贸rzy przyjechali do Markicy albo st膮d. Wyjechali i

zostawili wiadomo艣膰 dla rodziny, znajomych.

Takie czasy.

No c贸偶, wojna.

O, nasi obro艅cy.

To oni mog膮, jak przyjd膮 Rosjanie, to... Prosz臋, prosz臋.

Obaj ruszaj膮 przed... sal臋 w kierunku wolnego stolika. Jork pierwszy m臋偶czyzna

za nim. Jork zdejmuje p艂aszcz i wiesza go na wieszaku.

Pan kapitan pami臋ta, jak kiedy艣 nasze wojsko maszerowa艂o.

Ten stukot podkutych but贸w. Raz, dwa, raz, dwa.

A偶 serce ros艂o.

Prosz臋, prosz臋.

Dzi臋kuj臋 bardzo.

Natalia.

Gazetk臋? Mam tylko polki, szef. Nie, dzi臋kuj臋.

Jork siada przy stoliku. Podchodzi u艣miechni臋ta Natalia.

Jork podnosi ze stolika banknot zostawiony przez poprzedniego klienta.

To chyba pani.

Chcesz poda膰, pani kapitanie?

S艂ysza艂em, 偶e dla go艣ci chlebiegim ju偶 to, a macie tutaj prawdziw膮 kaw臋. To

poprosz臋. I jeszcze jedno.

Gdzie mieszkasz?

Natalia wyciera st贸艂.

Rozenstraster.

Podam kaw臋.

Prawdziemn膮.

Ale j膮 no nie mam.

Tylko tyto艅 i bibu艂ki. Dziewczyna zawiera brudne naczynia ze sto艂u i wraca

kontuar.

Musz臋 mie膰 na ni膮 oko.

Pracuje u mnie od trzech dni, a zna ju偶 wszystkich oficer贸w w okolicy.

Obaj obserwuj膮 Natali臋.

Moja 偶ona nie lubi, jak personel zaleca si臋 do go艣ci.

Mnie to nie przeszkadza.

Dzi臋kuj臋.

Ulic膮 idzie Anna Maria.

Trzyma przewieszony przez rami臋 pakunek od krawca.

Wchodzi do restauracji. Jork, widz膮c j膮, wstaje od stolika, wk艂ada czapk臋.

Chcia艂bym zap艂aci膰.

A kawa?

Mo偶e innym razem.

Natalia jest zmieszana i zaskoczona.

Reszta dla pani. Anna Maria staje za plecami Natalii.

Natalia zauwa偶a u艣miechni臋t膮 Ann臋 Mari臋.

Jork idzie do wieszaka po sw贸j p艂aszcz.

Kobiety stoj膮 naprzeciw siebie, mierz膮c si臋 wzrokiem. Natalia spuszcza g艂ow臋.

I zabiera si臋 za sprz膮tanie kontuaru. W tym czasie Anna Maria nadal si臋 jej

przygl膮da. W ko艅cu odwraca si臋 w stron臋 drzwi.

Teraz Natalia zaczyna j膮 obserwowa膰 k膮tem oka.

W tym czasie Jork wk艂ada p艂aszcz. Rusza w stron臋 drzwi. Anna Maria idzie za nim.

Jork otwiera drzwi.

I wpuszcza kobiet臋 przodem.

Natalia patrzy za nimi smutna i rozczarowana.

Zna pan t臋 dziewczyn臋?

W艂a艣nie pozna艂em.

呕o艂nierze 艂aduj膮 sprz臋t do ci臋偶ar贸wek. Niech pan spojrzy.

Tacy m艂odzi, a przywie藕li ich tutaj na 艣mier膰.

Jak si臋 pani przejmuje losem 偶o艂nierzy?

Nied艂ugo wyjedzie pani na zach贸d, po wojnie wr贸ci na zamek. On przetrwa艂 600

-700 lat.

Przetrwa i t臋 wojn臋, prosz臋 si臋 nie ba膰. Kobieta jest wyra藕nie ura偶ona.

Zabierze mnie pani jeszcze kiedy艣 do Le艣nej?

Panie kapitanie, nie powinien pan ze mn膮 przebywa膰 zbyt cz臋sto. Do w艂asnego

bezpiecze艅stwa. O czym mo偶e mi grozi膰 przyja偶d偶ka z siostrze艅c膮 w艂a艣ciciela

zamku? Jest tam Anna Maria Zolow.

Szybko przekona si臋 pan, 偶e pa艅scy prze艂o偶eni nie lubi膮 tego nazwiska.

Kobieta rusza w stron臋 samochodu.

Gdy zauwa偶a, 偶e Jork za ni膮 nie idzie, zatrzymuje si臋 i gestem zaprasza go do

auta.

Kierowca otwiera jej drzwi. Z drugiej strony wsiada Jork.

Samoch贸d kr臋ci.

Jork jest ju偶 w tej kwaterze na zamku Cocha. Na biurku stawia krysta艂ow膮

popielnick臋. Wsiada.

Stuka o blat opakowaniem bibu艂ek do tytoniu, kt贸re da艂a mu Natalia.

Po chwili ostro偶nie je otwiera.

Wyjmuje pierwsz膮 bibu艂k臋.

Dok艂adnie ogl膮da j膮 z obu stron.

Wrzuca j膮 do popielniczki.

Wyjmuj臋 kolejn膮 bibu艂k臋.

Wida膰 na niej 艣lady pisma.

Jork sk艂ada bibu艂k臋 na p贸艂.

Otwiera suflad臋.

Wyjmuj臋 lup臋.

Odczytuj臋 zdanie zapisane na bibu艂ce.

Codziennie w restauracji, w ka偶d膮 niedziel臋 w ko艣ciele o 11.

Jork podpala bibu艂ka.

I wrzuca do popielniczki.

W zamy艣leniu patrzy na p艂omie艅.

Wiecz贸r. Napij.

Berlin 1939 roku.

Pust膮 ulic膮 idzie wysoki m臋偶czyzna w z艂ubim p艂aszczu i kapeluszu.

Zauwa偶a, 偶e 艣ledzi go samoch贸d. Zaczyna ucieka膰.

M臋偶czyzna dobiega do schod贸w, ale tam czeka na niego jeden z prze艣ladowc贸w.

Podostali wysiadaj膮 z samochodu. Chwytaj膮 uciekaj膮cego i powalaj膮 na

Kopi膮 go i bij膮.

Nieprzytomnego wpakuj膮 do samochodu.

opustosza艂ego, zrujnowanego pomieszczenia wchodzi m臋偶czyzna.

Wlecze nieprzytomnego cz艂owieka.

Rzuca go twarz膮 do ziemi.

W pomieszczeniu jest jeszcze kto艣.

M臋偶czyzna w sk贸rzanym, d艂ugim p艂aszczu. Stoi w cieniu. Popija z piersi贸wki. To

Harry Zauer.

Staje nad le偶膮cym. Nog膮 odwraca go na plecy. Okazuje si臋, 偶e to Jorg.

Poznajesz mnie?

Zauer poci膮ga kolejny 艂yk z piersi贸wki. Jorg le偶y na ziemi, jest bardzo pobity.

Nie mo偶e m贸wi膰. Zauer pochyla si臋 nad nim.

Z艂amali艣cie mu szcz臋k臋.

Durnie. Zauer gestem pokazuje swojemu podw艂adnemu, co ma robi膰. Ten bierze

wiadro i podchodzi do Jorga. Wod臋 z wiadra wylewa mu prosto na twarz.

偶e sto艂ek i stawia obok lew膮cego.

Siada na nim tak, 偶e Jorg znajduje si臋 mi臋dzy jego nogami.

Pochyla si臋 nad nim.

Spotkali艣my si臋 na granicy.

W Polsce.

Zabra艂e艣 mi wtedy wi臋藕nia.

Dlaczego go wypu艣ci艂e艣?

Zauer stawia nog臋 na brzuchu Jorga. Ma ci臋偶kie wojskowe buty.

Nie mo偶e m贸wi膰.

A co przybra艂?

Odstawia nog臋 na ziemi臋.

Rozkaz wypuszczenia wi臋藕nia da艂 ci Kanaris, tak?

Zauer leje w贸dk臋 z piersi贸wki na poranion膮 twarz Jorga.

Boli. Dok膮d Polak mia艂 dotrze膰?

Do Pary偶a?

Zauer zn贸w leje futk臋 na twarz le偶膮cego. Jork bije si臋 z b贸lu na ziemi.

A wi臋c do Pary偶a.

Zauer taje, zdejmuje kapelusz i rzuca na sto艂ek.

Z kim, pod jakim adresem mia艂 si臋 tam spotka膰.

Chowa piersi贸wk臋 do kieszeni. Z drugiej wyjmuje papierosa i wk艂ada do ust. Kopie

Jorga z ca艂ej si艂y.

Zapala papierosa.

Zapa艂k臋 rzuca Jorgowi w twarz.

Ulic膮 jad膮 偶o艂nierze na motorze z bocznym w贸zkiem, na kt贸rym zainstalowano

karabin maszynowy. W ty艂u cywilne auto.

Wysiada z niego trzech m臋偶czyzn. Jeden wyra藕nie starszy, wysoki, po

pi臋膰dziesi膮tk臋.

Dwa jej tajniacy ruszaj膮 w g贸r臋 ulicy.

Ten najstarszy zostaje przy samochodzie pani papierosa.

Tymczasem Zauer ka偶e zabi膰 Jorga.

Podw艂adny bierze do r臋ki n贸偶.

W tym momencie do pomieszczenia wpadaj膮 dwaj uzbrojeni m臋偶czy藕ni.

Zauer ucieka. Jego pomocnik ginie zastrzelony.

Napis. Sanatorium Wehrmachtu, Czawno -Zdr贸j, 1940 rok.

Agent czytaj膮cy gazet臋 zrywa si臋 na widok wchodz膮cego go艣cia. Odbiera od

p艂ach i kapelus. To Kanaris, m臋偶czyzna, kt贸ry dowodzi艂 uwolnieniem Jorga. Na

jego widok nasz bohater pr贸buje wsta膰 z krzes艂a. Ma zabanda偶owan膮 g艂ow臋 i

zdrutowan膮 szcz臋k臋.

Dzie艅 dobry.

Niech pan siedzi, niech pan siedzi.

Jak pan si臋 czuje? Jork wskazuje na szcz臋k臋.

Rozumiem.

No, nie藕le pana urz膮dzili.

Porwali pana ludzie Heydricha.

To znaczy, 偶e on wie o pr贸bach nawi膮zania kontaktu z Londynem.

Pytali o mnie? Jork potakuje.

Wyjawi艂 pan co艣?

Jork zaprzecza.

Pytali o Joann臋? Zn贸w zaprzeczenie.

To bardzo dobrze.

Ale mog膮 ponowi膰 atak.

Jak pan si臋 wyleczy, powo艂am pana do wojska.

Oficera nie tak 艂atwo porwa膰.

Pojedzie pan do Jeleniej G贸ry, tworzymy tam tajny o艣rodek kryptologiczny. M贸j

przyjaciel profesor Schaufler z pewno艣ci膮 s艂ysza艂 pan o jego dokonaniach

dziedzinie matematyki.

Potrzebuje m艂odych.

zdolnych ludzi. Tam pan b臋dzie bezpieczny i przydatny.

Spodziewam si臋, 偶e pr臋dzej czy p贸藕niej alianci podejm膮 pr贸b臋 nawi膮zania

kontaktu.

To by by艂o wszystko.

Niech pan szybko wr贸ci do zdrowia.

Ale pi臋knie tutaj.

Podaj臋 Jorgowi r臋k臋 na po偶egnanie.

Do widzenia.

Jorg wstaje.

Poruszyj go, Jorg.

Dzi臋kuj臋.

Kanaris wychodzi.

Jorg przez chwil臋 patrzy za nim. Potem wspart膮 balustrad臋 balkonu patrzy przed

siebie.

Pilnuj膮cy go m臋偶czyzna...

Wraca do lektury gazety.

Zn贸w jeste艣my w zamku Czocha. W popielniczce dopalaj膮 si臋 bibu艂ki. Jork

siedzi zamy艣lony.

Koniec odcinka drugiego Napisy ko艅cowe

D藕wi臋k Monika Krzanowska, Marcin Ejsmon.

Muzyka Stanis艂aw Syrewicz.

Wykonanie Polska Orkiestra Radiowa pod dyrekcj膮 Tadeusza Wicherka.

Tekst z audiodeskrypcji Ma艂gorzata Zawadzka i Miros艂aw Chmielewski. O艣rodek

Medi贸w Interaktywnych. Czyta艂 Stefan Knot臋.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.