All language subtitles for Korona krolow odc 47

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Co艣 si臋 jeszcze trafi, kr贸lu?

To, o czym wszyscy m贸wi膮 na dworze.

Czy b臋d臋 mia艂 syna?

Mijaj膮 dwa lata, odk膮d Anna poroni艂a.

Obcujemy ze sob膮, a ona ci膮gle nie jest brzemienna. Musz臋 co艣 zrobi膰.

Musisz si臋 modli膰, panie. Mod艂y zostawiam matry. Ja musz臋 dzia艂a膰.

Przywioz臋 Annie medyk贸w w Wyszehradu.

Tam m贸wi艂e艣, 偶e El偶bieta ma najlepszych na dworze.

Czy ty co艣 przede mn膮 ukrywasz?

Naniec na medycy, panie.

Trzeba zawierzy膰 Bogu.

Biblina Sara przecie偶 te偶 dzi臋ki modlitwie otrzyma艂a potomstwo. Sara by艂a

bezp艂odna, Anna, przecie偶.

Mo偶e mie膰 jeszcze dzieci, prawda?

Je艣li B贸g zechce was obdarzy膰 synem. Przesta艅 zas艂ania膰 si臋 Panem Bogiem! M贸w

prawd臋!

M贸w!

Czy Anna mo偶e mi da膰 syna?

Wiatku! Co?

Zatrzyma si臋!

Chod藕 do wsi.

Po babk臋.

Przecie偶 Ja艣ko zabroni艂 mi ci臋 zostawia膰. Nie pami臋tasz?

Le膰, po pomoc.

Ju偶!

Nie wiesz, 偶e ja ci膮gle pos艂uj臋.

Tylko ma艂a Le偶unia i Jolenta os艂abiaj膮 mi 偶ycie.

Ale lepiej m贸w ojcze co ciekawego na dworze.

A nie zapytasz co u mnie?

Co u ciebie ojcze?

呕eni臋 si臋. Jak to? Z kim?

Z Jagn膮.

Ona jest m艂odsza ode mnie.

Dobrze.

Dzieci mi jeszcze urodzi. Syna.

Zwa偶, 偶e to dziewczyna z charakterem, oby艣 nie 偶a艂owa艂.

M艂ode bywaj膮 pytkate.

Nie ona.

Czyli ju偶 zdecydowa艂e艣?

Kasztelan ci j膮 odda?

Lada dzie艅 ma mi da膰 odpowied藕.

A Jagna?

Co ona na to?

Jeszcze nic nie wie.

Jak 艣mia艂a艣!

Co si臋 sta艂o? Czym zawini艂am? Poszuka艂a艣 mnie.

Dwa lata mnie zwodzi艂a艣.

Zaprasza艂a艣 do 艂o偶a.

M贸wili艣my o synu, kt贸rego mia艂a艣 mi urodzi膰.

Ka偶dego dnia czekam na cud. Cud?

Nie wierz臋 w cuda. I ty te偶 w mnie nie wierzysz. Wiesz, 偶e ju偶 nie dasz mi

dziecka? 呕e po ostatnim po艂oku ju偶 nigdy nie b臋dziesz przemienna!

Kaziu! Kto jeszcze o tym wie? Nikt, tylko ja, Eliasz. K艂amiesz.

Nie k艂am...

W艂adys艂aw, spodziewali艣my si臋 ciebie po po艂udniu.

Jecha艂em przez ca艂膮 noc, bo chcia艂em dotrze膰 wcze艣niej. Witaj.

Z艂e my艣li mam przed Wyszehradem. A ja po rozmowach w Tr臋czynie jestem zupe艂nie

spokojny.

Zobaczysz, 偶e jeszcze uda nam si臋 odzyska膰 ziemi臋 twoich przodk贸w.

A sk膮d ta pewno艣膰?

Wyszehrady zaczynaj膮 kontrolowa膰 przyprawy przez Wis艂臋, tak?

Dlaczego? Bo maj膮 Toru艅.

Gdyby艣my si臋 z nimi uk艂adali kilka miesi臋cy wcze艣niej, wtedy kiedy zmar艂

Mistrz, mo偶e mieliby艣my jakie艣 szanse. A teraz?

Posi艂 si臋, odpocznij, a ponownie spotkamy si臋 na razie u kr贸la.

Nie ma czasu na odpoczynek.

Trzeba my艣le膰, jak podej艣膰 zakon. A to 艂atwe nie b臋dzie.

Nie traf si臋.

Kazimierz wie, jak to rozegra膰.

A teraz wybacz, ale czekaj膮 mnie jeszcze pos艂uchania.

A gdzie trzydzie艣ci floren贸w?

Nie mam tych pieni臋dzy.

Panie, nie wolno. R臋k臋 na s艂ug臋 Bo偶ego podnosisz? Co tutaj robisz, biskupie?

Przyszed艂em po mojego cz艂owieka, kt贸rego bezprawnie przetrzymujecie.

Paszek jest oskar偶ony o to, 偶e ukrad艂 pieni膮dze nale偶ne kr贸lowi i przez niego

b臋dzie s膮dzony. To m贸j cz艂owiek i moje pieni膮dze.

Tylko ja mam prawo decydowa膰 o jego losie.

Nie ust膮pi臋 ci.

Tak jak wczoraj nie ust膮pi艂em. Na ust臋pstwo kr贸la te偶 nie licz臋.

W takim razie 偶膮dam ordali贸w. Niech s膮d bo偶y zadecyduje o jego winie.

Dobrze.

Niech tak b臋dzie.

Pr贸ba po艣wi臋conego k臋sa?

Ale ordalia musz膮 si臋 odby膰.

Przy kr贸lu.

Id藕 po og贸艂ki.

Egle!

Egle!

Patrz!

To twoja zat艂uga.

Co panie, ptaka udajecie?

Strzykano mnie w biocie.

Chodzi膰 nie mog艂em, taki b贸l. A po jej ma艣ci zdarzy艂 si臋 cud.

My艣la艂em, 偶e si臋 ucieszy.

Ojciec sprawi艂, 偶e niewiasta to inaczej rozumuje. Prosto.

Jak si臋 jej nie powie, to si臋 nie domy艣li.

A ja twoich chat nie potrzebuj臋.

A tamci to kto?

Niczego chc膮 od naszej Egle.

Naszej? Nie trzeba si臋 s艂ucha膰. Nie wiem. Przed Karsz膮 jaki艣 w贸z stoi z

i rano na Litw臋 jad膮.

Na Litw臋?

O.

Zaczynaj.

Winny. Klewa nie prze艂kn膮艂. Kr贸l zdecydowa艂.

Gdyby艣cie cho膰 m艂yk piwa dali. Stra偶!

Pr贸buj臋 jeszcze raz. Pozw贸l, panie.

Wuju! Wuju, jestem niewinny! Niech zaczeka w lochu do naszego powrotu.

ratuj!

Chyba nie b臋dziesz podwa偶a艂 s膮d贸w boskich, biskupie.

Wszyscy ju偶 przybyli, panie.

Ksi膮偶臋 艁a艅czycki i ksi膮偶臋 Bolko. A kanclerz i kasztelan krakowski czekaj膮

ciebie po nonie.

E艂ko, za nie dba艂em ci臋.

Nie, kr贸lu.

Chojnie mnie wynagrodzi艂e艣 za moj膮 s艂u偶b臋.

Tak, ale kiedy inni dostawali stanowiska, ty trwa艂e艣 przy mnie bez

zaszczyt贸w. Nie dbam o nie. A powiniene艣.

Spytek m贸wi艂 mi, 偶e starasz si臋 o r臋k臋 jego c贸rki, Jagny.

To prawda?

呕eniaczki nic nie b臋dzie.

Pono膰 za dobra dla mnie.

A kasztelana nie przekonuje moje wiano.

Podejd藕.

Mianujecie kasztelanem kaliskim.

A w dow贸d mojego uznania i wdzi臋czno艣ci darujecie jeszcze osiem w艣ci w kluczu

ko藕mi艅skim.

Wrodkowo, obr臋, wykowy, bostrzetwo, ska艂owo.

Kobyle pole dziadowo zabij臋.

Panie! Nie trzeba.

Z dum膮 zawsze s艂u偶y艂em tobie i kr贸lestwu.

Z rado艣ci膮 to robi艂em, nie dla zaszczyt贸w.

Tak by艂o, wiem.

Ale zas艂ugujesz na nie. I na c贸rk臋 z pytka.

I na gromadk臋 dzieci.

Samech syn贸w.

Zawiod艂am go.

Zawiod艂am mojego m臋偶a.

Mog艂am da膰 mu syna, a poroni艂am.

To by艂 wypadek.

Dlatego straci艂a艣 dziecko. Dlatego teraz nie mo偶esz mie膰 kolejnego. To nie jest

twoja wina.

Kazimierz ma racj臋. Nie mia艂am prawa go uk艂amywa膰.

Ba艂a艣 si臋, co b臋dzie, jak kr贸l si臋 dowie? Ju偶 wie.

B臋dzie na ciebie z艂y.

Nawet w艣ciek艂y. Ale to mi nie.

A ty musisz by膰 silna. Dla Kundzi i El偶bietki.

Ale jak ja dam rad臋 bez ciebie?

Prosz臋 ci臋, ty nie mo偶esz mnie teraz zostawi膰. Ja nie mog臋 by膰 tu sama.

Nie b臋dziesz sama. Jest c贸reczka, Jagna. Cudka wr贸ci艂a. Ja te偶 wr贸c臋, obiecuj臋.

Tylko znajd臋 moj膮 Audr臋.

Moj膮 c贸reczk臋.

Masz racj臋.

Nie mog臋 my艣le膰 tylko o sobie.

Jed藕. Musisz odnale藕膰 dziecko. To jest najwa偶niejsze.

Mo偶e pojad臋 do Olgierda. Powiem mu, 偶e go potrzebujesz.

Zr贸b tak, prosz臋.

B臋d臋 was wypatrywa膰.

Wypi臋knia艂a艣, cudko.

Macierzy艅stwo ci s艂u偶y.

Jeste艣 zbyt p艂atkawy, panie.

Nie mniej na d艂u偶ej?

T臋skno mi by艂o za Wawelem.

Za... Po mnie?

Ja tego tak nie zostawi臋.

Sprawiedliwo艣膰 jest po mojej stronie. Zejd藕 mi z oczu, biskupie. Mam

sprawy na g艂owie ni偶 twoja stakietka. Wiem, wycehrat.

B臋dziesz krzy偶akom z r臋ki. Sam id藕.

Stra偶?

Wyprowadzi膰 go.

Przenocuj臋 to dzi艣 o 艣wicie, ruszam z kurtami na lice.

Niech ju偶 nied艂ugo zobacz臋 m贸j furt.

Nie czuj臋, wiem.

Dlatego musz臋 pani膮 偶y膰.

Witautas!

Gdzie艣 ty si臋 w艂膮czy艂 tyle czasu.

W drog臋 pojedzie 25 woz贸w.

Cechowi z Krakowa do艂膮czaj膮 swoje wozy kupieckie. Go艅ce ju偶 pos艂ane, droga

sprawdzona dobra, a za艂ogi na zamkach uprzedzone.

Za dwie niedziele od jutra b臋dziecie, panie, w Wyszehradzie.

Dobrze si臋 sprawi艂e艣. Mo偶esz odej艣膰.

Dzi臋ki mojej siostrze kr贸l W臋gier jest po naszej stronie.

I dzi臋ki twojej rozs膮dnej polityce, panie.

A Luksemburszyk?

W膮tpi臋. Od kiedy Kazimierz zacz膮艂 utrudnia膰 Janowi przej臋cie schady po

Kary艅skim. A na co nam Karynti臋? Ale nie chodzi o Karynti臋.

Potrzebny nam jest tylko dobry uk艂ad z Habsburgami i Wittelsbachami.

M贸wcie sk艂adniej, bo nic nie rozumiemy.

Jan Luksemburski ma sp贸r z Wittelsbachami i Habsburgami o Karynti臋.

I my, pomagaj膮c Habsburgom...

Os艂abimy w ten spos贸b Czech贸w.

Albo jednocze艣nie rozmawiajmy z Luksemburskim za plecami Habsburg贸w i

si臋 z Habsburgami za plecami Czech贸w.

Potem wybierzemy, co dla nas najlepsze.

Sprytne. Dzia艂asz inaczej ni偶 tw贸j ojciec.

Mam nadziej臋, 偶e skuteczniej.

Ucz臋 si臋 i na jego sukcesach, i na b艂臋dach.

Jak to si臋 b臋dzie uczy艂o na twoich?

Co dalej?

Masz same c贸rki.

Po mojej 艣mierci trzeba b臋dzie wszystko budowa膰 od pocz膮tku.

Chyba, 偶e znajd臋 godnego nast臋pc臋.

Ojcze!

Ja si臋 cie 膰wi臋 tylko na chwil臋.

Kto ci臋 tu sprowadza?

Znasz Pe艂k臋?

To ojciec Sutki.

Kr贸l jest bardzo zadowolony z jego s艂u偶by.

Powierzy艂 mu nawet dzisiaj kasztelanie kalisk膮.

Skoro to tw贸j druh, ojcze, to ciesz臋 si臋 jego szcz臋艣ciem.

Kasztelan kaliski Pe艂ka poprosi艂 mnie o twoj膮 r臋k臋.

A ja si臋 zgodzi艂em.

I co ty na to jak, no?

Skoro taka jest twoja wola, ojcze, to... Dobrze, p贸jd臋 za niego.

Po powrocie z Wyszekradu powyprawi臋 wam 艣lub.

Dobrze艣my ci臋 z matk膮 wychowali.

Posad藕 j膮.

Bierzemy si臋 do roboty.

Nie ma rady.

Musisz urodzi膰.

Dziecko w brzuchu, 藕le u艂o偶one.

Nie mog臋 trzyma膰.

Dziecko.

Co si臋 z Tob膮 dzia艂o? Gdzie mieszka艂a艣? Co robi艂a艣?

Mo偶e ze przys艂owa powiedzia艂a.

Za to ludzi, o kt贸rych byla m贸wi, 偶eby uwa偶a膰, bo podobna jest z艂a do tyku

Sprzedali j膮 za dziesi臋膰 groszy.

Tylko musia艂em da膰 pi臋tna艣cie.

To pewnie wa偶ne.

Co tam masz? Poka偶.

Excellencio. Zbierz ludzi.

Ale panie... Maj膮 by膰 uzbrojeni i czeka膰 na m贸j znak.

Prze偶yj臋? Jak nie urodzi za chwil臋, to umrze.

Tw贸j syn.

Nasz.

W nast臋pnym odcinku.

Wielki mistrz nie raczy艂 przyby膰 do Wyszehradu. Woli grza膰 swoje gnaty przy

kominku, ni偶 z nami rozmawia膰. Pi臋kna robota.

M贸j odebrano mi zaraz po przyje藕dzie do Krakowa. Zap艂a膰 zaleg艂y podatek. Wtedy

puszcz臋 paszkow膮.

Zawsze stoj臋 po stronie niewinnych. Pan Vox, krawasz. Nie, jeste艣 to w wa偶nej

misji. Kto m贸wi, 偶e to szale艅stwo?

Chcesz, panie, najecha膰 na zamek? Jak 艣miesz. Nigdy wi臋cej nie pr贸buj podnie艣膰

r臋ki na kr贸la Polski.

Widzia艂e艣 ekle?

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.