Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Drabisz, wied藕ma!
Zostaw!
Co tu si臋 dzieje? Dopiero co zasn臋艂am.
Biskup musi za to odpowiedzie膰.
Nie chce mie膰 zamieszek w Krakowie.
Jestem pewien, panie, 偶e pobicie ludzi Lewka to nie wina listu jego
Ale list biskupa wisia艂 na drzwiach 艣wi臋tego Floriana ca艂y pa藕dziernik.
I wisia艂by d艂u偶ej, gdyby kr贸l nie kaza艂 go zdj膮膰.
M贸g艂by sobie wiszy膰 i rok. Kto z wiernych potrafi czyta膰?
Ale wierni wys艂uchali go w kilku ko艣cio艂ach.
Panie, m贸j s艂uga by艂 w ratuszu.
Dowiedzia艂 si臋, 偶e ci mieszczanie byli pijani.
Zanim pobili ludzi Lewka, obili jakiego艣 czeladnika pod bram膮 floria艅sk膮. To by艂
przypadek, Lewek przesadza. Uwa偶am inaczej.
I przeka偶 jutro rano biskupowi, 偶e je艣li nadal b臋dzie podburza艂 ludzi przeciwko
mnie i osobom, kt贸re wspieraj膮 kr贸lew, pouka偶臋 go.
Lepiej, 偶eby艣 kr贸l贸w.
Osobi艣cie go wedma艂.
Panie.
Wuju. To dobrze sp贸藕nienie, ale ju偶 w Krakowie koleba si臋 zerwa艂a.
W b艂oto wpad艂a, 艣miechu by艂o co miliara.
Kto to jest?
C贸rka mojej siostry, kr贸lu.
Machna ze Szczy偶yca.
Matko kr贸le, kr贸lu.
My艣la艂am, panie, 偶e b臋dziesz starszy, 偶e b臋dziesz mia艂 w膮sy i brod臋 do pasa.
Machno. Pewnie kiedy艣 b臋d臋 mia艂.
I b臋dzie ci do twarzy, panie.
W贸j zawsze m贸wi, 偶e zmarszczki to nie woda, lecz oznaka m膮dro艣ci. Machno.
By艂am pewna, 偶e Wawel si臋 pali. Chcia艂am ci臋 ratowa膰, kr贸lowo.
Pani to tylko bia艂a sza艂wia si臋 tli艂a.
Prosi艂am o twoje zdrowie, nasz膮 bogini臋 Rzymyn臋.
Ju偶 nie moj膮 Egle.
Wiedzia艂am, 偶e to litewskie czary.
Katarzyno, mog艂aby艣 nas zostawi膰?
Ustali艂am, 偶e mn膮 i c贸rkami zajmuje si臋 Eliasz. Ile razy mam ci to powtarza膰?
Chcia艂am dobrze, pani.
Dla kundzi El偶bietki te偶 chcia艂a艣. To pochorowa艂y si臋 po twoich kroplach i
Eliasz do dzi艣 musia艂 je kurowa膰.
Pomyli艂 si臋 i nawet mnie przeprosi艂. A dzieci rozchorowa艂y si臋, bo Jolenta
kaszla艂a. Wiem, ale Eliasz to medyk.
Dominikanin. I chrze艣cijanin.
A ja jestem zwyk艂膮 pogank膮, dlatego moje leki s膮 gorsze.
Ale nie wypr臋 si臋 wiary, przodku.
Nie ka偶e ci.
Tylko przesta艅 si臋 wreszcie sprzeciwia膰.
Nie chc臋 mie膰 k艂opot贸w.
Jutro przedstawi臋 ci臋 kr贸lowej.
Masz mie膰 baczenie na swoje zachowanie. I nie narzucaj si臋 tak kr贸lowi. Przecie偶
nie by艂 na mnie z艂y.
Nawet si臋 u艣miechn膮艂. Machn膮艂. Jak chcesz tu zosta膰, kr贸lowa musi ci臋
Od miesi膮ca szukasz dw贸rki.
Podobno to poganka.
Dziecko!
Kr贸lowa to bogobojna bia艂og艂owa. I zapami臋taj. Na dworze lepiej milcze膰 ni偶
niepotrzebnie... Co艣 chlapn膮膰.
Wiem, wiem.
Bo gdy kr贸l kogo艣 polubi, to na dania r贸偶ne daje i mo偶na si臋 wzbogaci膰. Nie po
to tu przyjecha艂a艣.
Ojciec tak do mnie m贸wi艂.
A kr贸lowa mnie polubi.
Zobacz.
Musia艂a tym dymem odtruwa膰 kr贸low膮 jej nienarodzonego syna ju偶 dawno.
Dlatego tak cz臋sto cuchn臋艂o na korytarzach.
Pani poruszy艂a si臋.
Nie mog臋 uwierzy膰 w to, co m贸wisz. Wiem, 偶e Egle jest poga艅k膮, ale zawsze
wiernie s艂u偶y艂a Annie.
A sprawa z艂ych lek贸w dla kr贸lewie?
Egle mog艂a by膰 z艂a, 偶e kr贸lowa wyszyk艂a si臋 wiary przodk贸w.
To jest czarownica.
Odk膮d Anna omalnie poroni艂a, to zauwa偶y艂am, 偶e jej wiara bardzo si臋
Egle si臋...
Do tego... Jedna z 艂贸偶ka mi m贸wi艂a, 偶e...
呕e Ekle w twojej komnodzie robi
miktur. Mark ptak贸w. Bierz od.
No i... By艂a przez tak膮, jak ona straci艂a pierwor贸d tego.
I ty mi o tym nie m贸wi艂a艣.
Kr贸l odsun膮艂 ci臋 od rady. Grozi karami, a ty zachwycasz si臋 kielichem?
Daj spok贸j kielichowi.
Kr贸l ma za nic jedno艣膰, harmoni臋 i 艂ad.
A ja, jako parter, nie mog臋 pozwoli膰, aby moi wierni, bior膮c przyk艂ad z kr贸la,
grzeszyli, po偶yczaj膮c pieni膮dze od lichwiazy.
Pami臋taj, Grzegorzu, 偶e do wiernych mog臋 pisa膰, co chc臋, a rozlicza膰...
Mog膮 mnie jedynie B贸g i papie偶.
Kr贸l jest m艂ody. Nie okrzep艂 jeszcze.
Ale otknie si臋, gdy zabraknie mu twojego do艣wiadczenia.
Tu si臋 mylisz.
On wie, co robi.
Chce os艂abi膰 rol臋 ko艣cio艂a w kr贸lestwie.
Jest sprytniejszy, ni偶 ci si臋 wydaje.
A ty mnie nie wspierasz.
Nie b膮d藕 niesprawiedliwy, Janie.
broni艂em wczoraj twoich prawy u kr贸la, nara偶aj膮c si臋 na nie艂awk臋.
Nie wiem, czy tak by艂o.
Do mnie na razie dochodz膮 tylko twoje pro艣by.
Tak.
Chc臋 kanonii 艣wi臋tego Floriana dla mojego bratanka. Ale nie znajdziesz
wykszta艂conego jak on m艂odego cz艂owieka.
A mnie zale偶y na tym kr贸lestwie.
Dlatego chcia艂bym wiedzie膰, jakie Kazimierz czyni g艂upstwa za moimi
Mam ci m贸wi膰 o zamiarach kr贸la?
Tego nie powiedzia艂em.
Ale chcia艂bym je zna膰.
Wtedy mo偶e 艂askawym okiem spojrz臋 na kandydatur臋 twojego bratanka.
Drogo kosztowa艂, ale wida膰, 偶e kr贸lewski dokument.
Tylko o tym Lig臋zie musz臋 zapomnie膰.
Cech mamy, a garntarze wybrali mnie na technistrze.
Wa偶ny teraz jest.
Dlatego chcesz si臋 偶eni膰?
Ludzie mnie szanuj膮, w tle potwieramy.
Tylko sakrament贸w mi zr贸偶膮, brakuje i potomka.
Daj, bo powr贸dzisz swoimi 艂apskami.
Ale co ja ci poradz臋 z tymi pierwieniami?
S艂uchaj.
Ludzie si臋 ciebie boj膮.
Jak nie kowal z tob膮 zobaczy, to od razu mi zmiczk臋 da. A ty... Wiesz, ja z
pustymi r臋kami o艣wiadczy膰 si臋 do r贸偶y nie p贸jd臋.
Jak z艂ota.
A ty gdzie si臋 wybierasz?
Spotkanie w Techowie.
Aha. A nie idziesz w pani膮 Be艂amuci?
Piekarzowa o ciebie pyta艂a.
A jej c贸rce oczy a偶 si臋 艣wieci艂y.
Widzisz, kogo masz? Niewiasty do m臋偶a z w艂adz膮 ci膮gn膮, jak pszczo艂y do plastra
miodu.
呕y膰 nie umiera膰. Idziemy.
Ju偶.
Witaj, Rozalio.
艢wi臋ty Duch Pana Boga chwali.
A gdzie jest ci s艂owa?
Jak najszybciej przynie艣 kr贸lowej piwo.
Nie domy艣li艂a si臋 wied藕ma.
A ty to st贸j i uwa偶aj. Jakby wr贸ci艂a, musisz zrobi膰 wszystko.
Zdra偶n膮 艣mierci膮 zmar艂a.
Pobita i poha艅biona.
Ojciec, przesta艅.
Uspok贸j si臋.
Poczekaj, tu by pojechali, co?
Znowu s艂ucha膰, jak on o tym gada?
Wracaj! Id臋 po niego.
To dobry ch艂opak.
Tylko tak prze偶ywa 艣mier膰 matki.
A on widzia艂, jak j膮?
I inne straszne rzeczy.
I 艂adnej kary ludzie tego krebarza nie ponie艣li?
Bezkarni s膮, bogaci. Cud, 偶e Bogdana uda艂o mi si臋 od nich wydosta膰.
Dlaczego偶 oni go porywali?
Urz膮dzaj膮 sobie polowania na ludzi.
Dlaczego uciekacie ze 艢l膮ska?
Nie uciekamy.
M贸j kuzyn wraca do Czech.
A ja do ciebie, Luziu.
Przyjecha艂em po pro艣bie.
Ale ja musz臋 jeszcze pomodli膰. Babcia m贸wi艂a, 偶e dzisiaj jest 艣wi臋to mojej
patonki El偶biety. Jeszcze do ko艅ca nie wyzdrowia艂a艣.
Co si臋 dzieje?
Tak, Luziu.
To przez ciebie, to przez twoje czary.
Pundzia, dlaczego tak m贸wisz do Egle? Mamo, wszyscy tak m贸wi膮.
Katarzyna, S艂uszka, Halszka.
My艣my zachorowa艂y przez jej leki.
Jacku.
Kr贸lowo, to jest moja siostrzenica, o kt贸rej ci wspomina艂em.
Machna ze Strzy偶yca.
Pani?
Powiedz膮 prezenty dla kr贸lewiny.
No to jest.
M贸j skarby, dziewczynka.
Skarby.
Skarby?
Wracam! A tu pod domem wujka! Ten ch艂opak powinien trafi膰 do ratusza.
Na szcz臋艣cie powiedzieli, 偶e jest od ciebie. Co si臋 sta艂o?
Zaczepi艂 czeladnika garbarza. To nieprawda. To on go uderzy艂.
Jestem m膮偶 kozynki Rozali. To m贸j syn.
Wybaczcie mu.
Najwa偶niejsze, 偶e si臋 nic nie sta艂o.
A to jest Bogdan.
B臋dzie u nas mieszka艂. Jak to mieszka艂?
Ch艂opcu zmar艂a mama.
Trzeba mu pom贸c.
No
znowu?
Ten naszyjnik mog艂abym dosta膰?
Tak.
A wiesz, 偶e sama go zrobi艂am?
Nauczysz nas.
Tak, naucz.
Kiedy tylko chcecie.
Moja siostrzenica pani bardzo chcia艂aby zosta膰 na dworze. Ma pi臋膰 m艂odszych
si贸str i trzech braci. My艣l臋, 偶e by艂aby pomocna przy dzieciach.
Rozwa偶臋 twoj膮 pro艣b臋, kanclerzu.
Teraz, kr贸lowo, je艣li pozwolisz, was opuszcz臋. Najlepiej b臋dzie, jak same si臋
poznacie.
Kiedy艣 te偶 by艂am taka radosna.
Dziewczynki chyba j膮 polubi艂y.
Nie wszystko z艂oto, co si臋 艣wieci.
Dlaczego tak m贸wisz?
Bo lepiej wystrzyga膰 si臋 tych, co przynosz膮 prezenty, pani.
Egle, przesta艅 by膰 zazdrosna.
Kolejna dw贸rka ci si臋 nie podoba, a ja musz臋 kogo艣 mie膰.
Tylko, 偶e ja, pani, ju偶 do niczego dzi艣 nie jestem potrzebna.
Co ty tak patrzysz, Egle? To moje rzeczy.
W艂osy jakiego艣 dzieci膮tka.
Buciki noworodka.
Sk贸ra w臋偶a.
Ko艣ci.
Pewnie ludzkie.
Oskar偶臋 ci臋 o czary.
Oddaj to.
P艂oniesz na cofie.
Oddaj to, bo naprawd臋 zaraz czar臋 rzuc臋.
Nie wybaczy膰.
Kanclerz by艂 u ciebie ze swoj膮 siostrzenic膮? Machna ju偶 si臋 bawi膰 z
dziewczynkami. Chyba znalaz艂am now膮 dw贸rk臋.
Zbigniew j膮 chwali艂.
Kr贸lowo.
Mnie si臋 nie pok艂onisz, biskupie.
Nie k艂aniam si臋 tym, kt贸rzy wysy艂aj膮 pos艂a艅c贸w, bo sami obawiaj膮 si臋 mnie
do siebie.
Kazimierzu. Co si臋 sta艂o?
My艣li, 偶e si臋 go boj臋.
Wypowiedzia艂 mi otwart膮 wojn臋.
Czyje s膮 te w艂osy?
Oddaj mi to kr贸lowo, prosz臋.
Kura w臋偶a?
A te buciki czyje?
Chyba nie kr贸lewian.
Na pewno nie.
Ale s膮 dla mnie bardzo barne.
S膮 艣wiadkowie, 偶e pobi艂a艣 Katarzyn臋. Jakim prawem?
Wesz艂a do mojego pokoju i ukrad艂a moje rzeczy. Bo szkodzisz kr贸lowej Annie, jej
nienarodzonemu dziecku i kr贸lewnom. I nie wiadomo, co zrobi艂a艣 z tym
dzieci膮tkiem, kt贸remu obci膮艂a艣 w艂osy. Jak 艣miesz m贸wi膰 o mojej... Wiem, 偶e
wiernie s艂u偶ysz kr贸lowej, ale nie mo偶esz potajemnie okaza膰, wbrew jej woli, jej
pokoju.
Nie mo偶esz napada膰 na Katarzyn臋.
I nie mo偶esz krzywdzi膰 moich wnuczek.
Najwy偶szy czas, 偶eby艣 opu艣ci艂a, Fawel.
Bardzo ch臋tnie, panie.
Zabierz to.
A ciebie niech ogie艅 poch艂onie i dzia艂y w nocy udusz膮!
Laudatur, Jezus Chrystus.
In fecula feculorum, amen.
Co si臋 do mnie, Pani, sprowadza?
Lekcja, mamy przecie偶 jutro.
Rex disculpit Helena?
Kr贸l uniewinni艂 Helen臋?
M贸wi膮, 偶e Egle poda艂a kr贸lewnom poga艅skie leki i
zachorowa艂y. Nie wierz臋 w to.
Dzisiejszy dzie艅, 19 listopada.
Wojciechu, co to jest?
Pisz臋 kronik臋 pani o tym, co dzieje si臋 na dworze i w kr贸lewcie, ale to nie s膮
偶adne plotki.
Ale to bardzo ciekawe.
Nie gniewasz si臋 pani?
Nie. Zw艂aszcza, 偶e piszesz o Egle.
A w艂a艣nie w jej sprawie przychodz臋 do ciebie.
Martwisz si臋, 偶e wasze drogi si臋 rozchodz膮?
Tak.
Przeczytaj pani ten fragment.
Mo偶e tu znajdziesz odpowied藕.
Sanctus Dominicus ipse aput deum.
艢wi臋ty Dominik u Boga stawia艂 si臋 za niewiernymi.
Tego nie rozumiem?
Ja te偶 modl臋 si臋 za Egle.
Wyznaj臋 poga艅skich bo偶k贸w.
Ma jednak... Korde bonum habuit.
Lepsze serce ni偶 niejeden chrze艣cijanin.
To prawda, ojcze.
Ale dalej nie wiem, co mam robi膰.
Kieruj si臋 sercem.
I m贸dl si臋 za ni膮.
To jest klucz do Egle.
Egle, gdzie ty si臋 wybierasz? Wracam na Litw臋. Tak nagle? Dlaczego?
Dbaj o kr贸low膮.
Na pocz膮tku ci nie wierzy艂am, bo widzia艂am jak patrzy艂a艣 na Kazimierza.
Ale potem zobaczy艂am, 偶e wygra艂a w tobie lojalno艣膰 wobec kr贸lowej Anny.
Dobra z ciebie niewiasta i wszystko ci si臋 u艂o偶y.
Urodzisz zdrowe dziecko, niemierza wr贸ci, a tw贸j ojciec...
My艣lisz, 偶e 偶yje?
Widzia艂am go we 艣nie.
Nie tra膰 nadziei.
Egle, mo偶e zosta艅?
Kr贸lowa Anna wie o tym?
Wszystko.
Egle!
B臋d臋 t臋skni艂.
Nie chc臋 tu zostawa膰.
Do wiosny, syn.
Gdyby co艣 mi si臋 sta艂o, dajcie to Bogdanowi.
Macie wielkie serce.
G艂owa do g贸ry i miej si臋 dobrze.
Za chwil臋 powiesz nam wszystko, co ci rozka偶emy.
Wstawaj! Wstawaj.
W nast臋pnym odcinku.
W waszych 偶y艂ach p艂ynie litewska krew. Poczujesz, jak b臋dzie trzeba.
Egle, nie jestem wied藕m膮, tylko mnichem. Pani, ona chyba zabi艂a jakie艣 dziecko.
A ja odpowiadam, 偶e Egle jest niewinna. I to chcia艂em us艂ysze膰. A jak ju偶
zostaniesz naszym szpionem?
Niezbrod臋 Kazimierza! Kazimierz nie szanuje starych druh贸w swojego ojca.
Biskup Grot ma na ciebie z艂y wp艂yw. Id藕 ju偶 i rz膮d藕 naszym kr贸lewcem
po swojemu.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.