All language subtitles for Korona krolow odc 35

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Kim ty jeste艣?

Bruchem?

Przyjacielem?

Zdrajc膮?

My艣la艂em, 偶e jak ci臋 przeprowadz臋 tych 艂otr贸w, kt贸rzy zhanibili Helen臋...

Kundzia p艂acze po nocach.

Anna mo偶e straci膰 mojego syna.

A ty wierzysz w dw贸rc臋, kt贸ra zeznawa艂a przeciwko niej?

Mnie pr贸bowa艂a uwie艣膰, a m贸wi艂a, 偶e mi艂uje ciebie.

Jak to?

Uwie艣膰? A ty podw贸rzasz mieszka艅c贸w Krakowa przeciwko mnie.

Tylko jeden garncarz wiedzia艂, dlaczego ich szukam.

Tak, on szed艂 do Ligendy.

Na Miko艂aja nie chc臋 s艂ysze膰 ani s艂owa. Jest lojalnym poddanym.

A ciebie nie chc臋 tu widzie膰.

I je偶eli dalej b臋dziesz rozpowiada艂 o tym, 偶e Helena jest niewinna, oskar偶臋

o zdrad臋 stanu.

Oddalisz mi, panie? Wyjd藕.

Eliaszu.

Ojciec Jaszu.

Ojciec nie wie, 偶e to jest czas na moj膮 modlitw臋.

Ojciec, jeste艣 egzorcyst膮, prawda?

Tak. Helena chcia艂a odebra膰 sobie 偶ycie i... O, Matko Bo偶e. Zalaz艂a kawa艂ek

rzadki. Zacz臋艂a k艂u膰 sobie r臋ce. Ja ledwo j膮 powstrzyma艂am.

Patrz臋 chwil臋 spirytusem.

Przebiegujesz i donosisz?

Z艂ama艂e艣 robka kr贸la.

A wi臋c to o to chodzi, 偶eby si臋 wkupi膰 w jego 艂ad?

Garentarz ci powiedzia艂?

On? Tak si臋 chwali艂 znajomo艣ci膮 z tob膮, 偶e wcale nie musia艂em pyta膰. I

do艣piewa艂e艣 sobie, 偶e buntuje poddanych przeciwko kr贸lowi.

Zaprzeczysz? Nie buntuje.

Po prostu walczy o Helen臋, kt贸ra jest ob艂膮kana.

A gdybym j膮 kiedy wyprowadza艂a, kr贸lewny Zuzanku?

Bo mo偶e postrada艂a mys艂y dopiero w lesie, albo w lochu.

Wi臋c jest winna, czy nie?

Mo偶e ja i nie studiowa艂em w Bolonii.

Ale takich jak ona u nas nie skazuje si臋 na 艣mier膰.

U nas jest jeszcze sumienie. I m贸wi ono.

Rekt autem semper rectum.

Kr贸l ma zawsze rad臋.

Kr贸l jak si臋 na tobie pozna, to wtedy pogadamy.

Nie poni偶aj, jak nie chcesz by膰 poni偶any.

Heleno.

Heleno.

Przeprowadz臋 ci臋 przez ciemno艣ci, w kt贸rych jeste艣.

Zostawcie.

Chyba medyk jest potrzebny Wojciechu, a nie egzorcysta.

Biegnij do mojej celi.

Po leki.

Przynie艣 trzy buteleczki z drugiej p贸艂ki.

Pospiesz si臋.

To dla mnie niczym m艂odszy brata ustali艂 mnie jak psa.

Synu, kiedy艣 uda艂o... Nie, nie musi. Tylko szkoda mi Kerem.

Nie, wszystko stracone. Rozmawia艂em z Wojciechem. Jest u niej. Co, my艣lisz, 偶e

Kazimierz go wys艂ucha? Nie trac臋 nadziei. Nie wierz臋 w to.

A wiesz dlaczego?

Bo mu na wszystko pozwalacie.

Wygodnie wam tutaj na Wawelu z tym ligi臋zn膮 na czele.

Nie obra偶aj mnie!

Nic tu po mnie, jad臋 szuka膰 oprawc贸w Heleny. Przynajmniej to dla niej zrobi臋.

Czekaj na wiadomo艣膰 ode mnie w karczmie na miech贸w. I co, cud si臋 stanie?

Nagle powiesz mu stanowczo o niej i ci臋 wys艂ucha?

Zaufaj mi.

Nie odpu艣ci艂em.

Chocia偶 tak uwa偶asz.

Panie, jestem do twoich us艂ug.

Witaj, Przemys艂awie.

Krwawienia usta艂y.

Nie straci艂a dziecka?

Nie.

Nie zas艂u偶yli艣my na dary Boga, ale jest on mi艂osierny i 艂askawy.

Egle, wejd藕.

Gdyby艣 potrzebowa艂a mojej pomocy, daj zna膰, matko.

Widz臋, 偶e przejmujesz si臋 nie tylko Ann膮.

Pami臋tasz bunt w贸jta Alberta?

Tak.

Ojciec rozprawi艂 si臋 wtedy bezlito艣nie ze swoimi przeciwnikami.

Czy kto艣 spiskuje przeciwko tobie?

Mog臋 mie膰 problemy z mo偶nymi.

Wielu nie podoba si臋, 偶e chc臋 艣ci膮膰 Helen臋.

I co zrobisz?

Nie ust膮pi臋.

Kr贸l nie

偶膮da

zado艣膰uczynienia.

Chc臋 da膰 Helen臋 pod top贸l.

Rycersk膮 c贸rk臋.

Panie, ja jestem rycerz prosty i bez maj膮tku.

Ale b臋d臋 o ni膮 walczy艂.

Ca艂a Wielkopolska si臋 o tym dowie.

Najprzedniej szoroby stan膮 po mojej stronie. I dlatego ci臋 tu wezwa艂em,

nie musia艂 tego robi膰.

Kr贸l jest mocno z艂o偶ony. Ale nie ma prawa 艣ci膮膰 Heleny. Ty nie my艣l nas o

prawach.

Tylko swojej c贸rce.

Si艂膮 Kazimierza niczego nie wskuramy.

A niewiele racji jest po jego stronie. Chcia艂a utopi膰 kr贸lewskie dzieci.

Co o tym ojcze?

Ojciec Aniasz odprawi艂 wizor cyfra. M贸wi艂, 偶e 偶贸艂tki zgryzota zm臋czy艂y jej

umys艂. Czyli potwierdzicie przed kr贸lem, 偶e postrada艂a zmys艂y?

Potwierdzimy.

Matk臋 widzi i m贸wi do niej. 呕ona umar艂a dwa tygodnie temu.

Z jej duchem rozmawia艂am.

Dbacz si臋, mog臋 wraca膰 do loch贸w. Helena choruje nie tylko na duszy.

呕ona mi m贸wi艂a, 偶e Helena ma za s艂aby charakter na dw贸ch.

Nie chcia艂em, 偶eby ona z艂a nasza, 偶eby...

Zobaczy艂em, jak wygl膮da 艣wiat.

Co mam robi膰 w zbytku?

Poszli najpierw po podr贸偶y.

A jutro w rano si臋 tym zajmiemy.

Masz pieni膮dze?

By艂em u Samuela.

Pi膮tn膮 cz臋艣膰 od po偶yczki chc臋. Ujdziemy z Torbany.

A nie mo偶ecie si臋 z艂o偶y膰 z innymi garntarzami na tego Lig臋za? A偶 by

sam spraw臋 nie umiem za艂atwi膰?

呕e na dworze szacunku nie mam?

Taki dla mnie cech ni偶 po艣miewisko.

Dum臋 w艂贸偶 do kieszeni. Ona ci pieni臋dzy nie da.

A jak tr贸j z garntarzy rozgada i do Lig臋za dojdzie, to cechu nie b臋dzie.

Potrzebujecie po偶yczki.

Bior臋 mniej ni偶 Samuel.

A ile mi?

Poszed艂 mi st膮d.

Mam takich jak ty.

Pieni膮dze po偶yczaj膮, a potem jak si臋 nie ma z czego sp艂aci膰, to pel膮 kramy.

Kobieto, nie obszczekuj ludzi, kt贸rych nie znasz.

A ty nie obraczaj mojej r贸藕ni.

Jakby co stoi ko艂o Franciszka?

Krz贸st jeden.

Garmasz mi opowiada艂 o takich antymonach.

Ale pieni膮dze ma.

Zobacz. Jasiek z Melsztyna.

No id藕 porozmawiaj z nim. Mo偶e si臋 stawi za tob膮.

Sam m贸wi艂e艣, 偶e si臋 przyja藕ni z tym liwi臋z膮.

Sprytku?

Przyjmuj臋 do wiadomo艣ci to, co powiedzia艂e艣 o Helenie. Daj臋 wiar臋

Wojciechowi, 偶e jest to b艂膮dana. Ale dlaczego chcesz, 偶ebym wyst膮pi艂a

mojemu synowi?

Pani, za drzwiami czeka ojciec Heleny, kt贸ry walczy艂 razem z twoim m臋偶em pod

Powcami. Broni艂 granic Wielkopolski przed zakonem.

Pami臋tam, Brzegos艂awa, czas贸w mojej m艂odo艣ci. Nie musisz mi tego

te偶 wiesz zapewne, jak bardzo jest powa偶any w艣r贸d swoich.

A Kazimierz wie, 偶e on jest na Wawelu?

Nie, pani.

Sprowadzi艂e艣 go tutaj, poda plecami Kazimierza.

Pani, Kazimierz 艂amie podw贸jnie prawo.

Chce 艣ci膮膰 rycersk膮 c贸rk臋 i ob艂膮kan膮.

Mo偶e nie mog膮 si臋 buntowa膰.

Dobro kr贸lestwa zawsze by艂o dla ciebie najwa偶niejsze, pani.

Teraz to jest kr贸lestwo twojego syna, kt贸ry bardzo potrzebuje spokoju.

Pom贸偶 nam wszystkim.

Wszystkim poddanym kr贸lom.

Znasz to, Kutnicha, nie wiesz, gdzie maj膮 do艂y garbarskie? Przecie偶 Kolotka o

ciebie pracowa艂.

Panie, gdybym wiedzia艂, gdzie s膮, od razu bym doni贸s艂 do ratusza.

Panie, jak 艣miesz si臋 jeszcze do mnie odzywa膰.

Panie, co ja zrobi艂em? Przez ciebie nie z艂apa艂em tych 艂otr贸w, a Helena p贸jdzie

pod top贸r.

Jak to?

Powiedzia艂e艣 o miligencie.

Pyta艂, to m贸wi艂em. Zreszt膮 powiedzia艂, 偶eby ci przys艂a膰 kogo艣 do pomocy, 偶eby艣

tych zbir贸w z艂apa艂. Ty mu uwierzy艂e艣. M贸wi艂, 偶e si臋 go przyja... Zejd藕 mi do

czu艂.

A za plotki, jakby艣 by艂 niewiast膮, poszed艂by艣 w dyby.

Po偶yczki, po偶yczki daj臋.

Jak?

Zawali艂em.

Jeszcze tylko dybami mnie strasz膮.

Po偶yczki.

Po偶yczki daj臋.

Kr贸lu, tak si臋 nie godzi. Wyda艂em rozkaz. Do jutra ma by膰 艣ci臋ta.

Panie, kr贸lowa Jadwiga.

Witaj, matko.

Z pewno艣ci膮 musz臋 z tob膮 pilnie pom贸wi膰.

To, co powiem, nie jest przeciwko tobie.

Ojciec Heleny jest tutaj.

Przybys艂aw Borkowic si臋 rakowa艂.

Ju偶 ci臋 z pytek na kanda i ca艂a reszta przeci膮gn臋li na twoj膮 stron臋.

Kazimierzu, tutaj chodzi o kr贸lestwo.

A od kiedy to niewiasty wtr膮caj膮 si臋 do jego spraw?

Tw贸j ojciec zawsze liczy艂 si臋 z moim zdaniem.

Wi臋c pos艂uchaj mnie.

Nie jest ci potrzebny teraz bunt m膮偶nych.

Nie masz pewno艣ci, czy przed艂u偶ysz rozejm z krzy偶akami.

Luksemburczyk nadal mieni si臋 kr贸lem Polski.

Prosz臋, oddaj Helen臋 ojcu. Oka偶 lito艣膰.

Zyskasz temu wszystkich.

B臋d膮 o tobie m贸wi膰, 偶e jeste艣 dobrym kr贸lem, a Przybys艂aw sam rozg艂osi to w

Wielkopolsce.

Ojciec bi膮 艣ci膮.

Ale to by艂y inne czasy i inne racje.

Co b臋dzie, je偶eli ode艣lesz wici, a po艂owa rycerstwa nie stawi si臋 pod twoj膮

chor膮giew? A druga po艂owa b臋dzie m贸wi膰, 偶e s艂ucham si臋 matki. Nie, nie matki,

nie.

Rozs膮dku.

Jednym ruchem mo偶esz wiele zyska膰, ale i wiele straci膰.

Pani. Zabierz c贸rk臋 do domu.

Dzi臋kuj臋 pani.

Zawdzi臋czacie to mojemu synowi, kt贸ry okaza艂 艂ask臋.

M贸j m膮偶 W艂adys艂aw nie zrobi艂by tego.

Pani Kr贸la wielk膮 serc. Nie zapominaj o tym, Przybys艂awie.

Chowili ci si臋 o uszy partacze, konopk臋 albo mszczuj? Nie, panie. A to kto艣

wa偶ny?

St贸j!

St贸j! Czekaj! St贸j!

Wczoraj ci臋 ratowa艂em, a dzisiaj jeste艣 z nimi w dmowie?

Jak p艂aci, to jestem za nim. St贸j!

Wiesz, gdzie maj膮 dol臋 garbarskie?

A niby sk膮d mam wiedzie膰?

Bo ci臋 zaprowadz臋 do ratusza.

Za Stradomiem.

Na po艂udniu ko艂o Mokrad臋.

A zap艂ata?

Egle! W tej chwili zabierz to st膮d.

To tylko zio艂a.

Mam leki od Eliasza. Dlaczego ty mnie nie s艂uchasz?

Widz臋, 偶e wracasz do zdrowia. Nie mo偶e mnie leczy膰 dw贸ch medyk贸w, tylko jeden.

Jak m贸j syn? Dzisiaj ju偶 dawa艂o sobie zna膰. Od godziny si臋 wierci.

B臋dzie silny jak ty.

Ja jestem inny ni偶 m贸j ojciec.

To i on b臋dzie inny ni偶 ja.

Dlaczego tak m贸wisz?

Uniewinni艂em Helen臋.

Ust膮pi艂e艣?

Jestem s艂abym kr贸lem, prawda?

My艣l臋.

呕e trzeba mie膰 sporo si艂y, 偶eby darowa膰 win臋 komu艣, kto zas艂u偶y艂 na kar臋.

Nie wiem, czy bym tak potrafi艂a.

Jasie艅! Jeste艣, ojcze.

Ju偶 si臋 ba艂em, 偶e nie wr贸cisz.

Ci臋偶ko by艂o wyje偶d偶a膰 bez pewno艣ci tu z Helen膮.

Kr贸l si臋 zlitowa艂?

Naprawd臋? No to opowiada, jak to si臋 sta艂o?

Dwa dni temu pos艂a艂em porodziecz贸w Heleny. Nic nie m贸wi艂a艣. Bo ja nie

wiedzia艂em, czy kto艣 przyb臋dzie.

Nie wiedzia艂em, czy kr贸lowej, jak widz臋, uda si臋 przekona膰 Kazimierza. Ale

odpu艣ci艂. Ojciec zabra艂 Helen臋 do domu.

To podzi臋kuj mu ode mnie. Albo nie, nie. Lepiej sam to zrobi, jak gospodarz.

Jasiek, wracaj teraz do swojej kastelanii.

I ja b臋d臋 walczy艂 o ciebie u kr贸la. Nie wracam teraz.

Najpierw musz臋 z艂apa膰 tych partaczy, a potem jad臋 szuka膰 Ba艣ki Duni.

Jasiek! Czy ty ca艂e 偶ycie chcesz 艣ciga膰 wuj贸w? Kto艣 musi to robi膰, ojcze.

To rodzic nie mo偶e si臋 siedzie膰 na miejscu, co... 艢liwie艣ci!

I uwa偶aj na siebie.

Ty te偶 na siebie uwa偶aj.

Nie mog臋 da膰 domu Ruzi podzastaw.

To nie dam pieni臋dzy.

Jak膮 mam pewno艣膰, 偶e sp艂acisz d艂ug?

Daj臋 ci moje s艂owo, zreszt膮 masz swojego 艣wiadka.

Bior臋 za po偶yczki mniej ni偶 sam b贸r臋.

Musz臋 mie膰 pewno艣膰, 偶e sp艂acisz za d艂u偶enie.

Z domu Ruzi, no nie mog臋.

A jak zostaniesz cechowym?

Pos艂uchi艂a艣 jak rozmawia艂em z Ruzi膮? Nie musia艂em.

S艂ycha膰 was by艂o na ca艂ym targu.

Nie mog臋.

Nie mam komu udziela膰 po偶ytku.

Dobry cz艂owieku, wiesz gdzie s膮 do艂y garbarskie?

Zachylenie!

Pieni膮dze masz?

Chyba nie od tego lichwiarza z targu.

Od Samuela.

I wzi膮艂 mniej od po偶yczki ni偶 rano m贸wi艂.

Jak to? Rano chcia艂 z nas zedrze膰 ostatni grosz.

Tam postawi艂em mu si臋.

Nie b臋dzie mnie przysz艂ego mistrza zechu jak pentaka traktowa艂.

Pijany jeste艣.

Z rado艣ci.

Jutro id臋 na zamek z pieni臋dzmi, a teraz zdrowie swoje i cechu garanta偶y.

To nie czas na 艣wi臋towanie.

I picie.

A dlaczego mam dzisiaj napis, 偶e b臋d臋 cechmistrzem?

To za 艂ap贸wk臋.

Dla jednego zaj膮ca, czego upolowa艂em, zabi膰 byli.

Dzi臋ki ci, panie, za pomoc.

Nie musisz mi dzi臋kowa膰, mia艂em z nimi w艂asne porachunki.

Wie Panie pewnie, 偶e艣 si臋 z Krakowa. A mo偶e i z samego Wawelu.

Ju偶 nie.

A ty sk膮d?

Ja jestem gettko z Spandomierza. A to jest Gryzelda.

Zgrana z nas para.

Zad臋zaj膮c na mnie umknie.

A rodzice wiedz膮, 偶e tu si臋 w艂贸czysz?

W buj臋 ich zabili.

Od Ba艣ki Dunin.

Od Ba艣ki Dunin?

W艂a艣nie si臋 do niej wybieram.

Pomy艣l臋 o tobie, jak b臋d臋 艣lina艂 jej 艂eb.

Z tym zb贸jom.

Zabierz mnie, panie, ze sob膮.

Przydam ci si臋.

Potrafi臋 tropi膰 dwie, zagotowa膰.

Miodu jeszcze nie pij臋.

J臋zyk ci lata jak ko艂owrotek.

To przynajmniej nudno podczas podr贸偶y nie b臋dzie.

Posprz膮taj ich.

Idzie?

Nie po偶a艂ujesz, panie. Obiecuj臋.

W nast臋pnym odcinku.

Nie mog臋 uwierzy膰 w to, co m贸wisz. Wiem, 偶e Egle jest pogank膮, ale zawsze

wiernie s艂u偶y艂a Annie. To jest czarownica.

Kr贸l ma za nic jedno艣膰, harmoni臋 i 艂ad. A ja nie mog臋 pozwoli膰, aby moi wierni,

bior膮c przyk艂ad z kr贸la, grzeszyli.

Co to jest?

C贸rka mojej siostry, kr贸lu. Chyba znalaz艂am now膮 dw贸rk臋.

Kr贸low膮? Mnie si臋 nie pok艂onisz, biskupie.

Oddaj to.

K艂onisz na stosie. Oddaj to, bo naprawd臋 zaraz czar臋 rzuc臋.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.