All language subtitles for Korona krolow odc 32

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Piwa? Nie ma piwa.

Dzieci nie z zamku?

Wczoraj pan si臋 pita艂 w zamku, ale by艂o min臋艂o.

Szkoda, 偶e ja tak osobie powiedzie膰 nie mog臋.

Zat艂ukaj!

Panie, co si臋 dzieje?

Zagin臋艂y kr贸lewki dzieci.

Z rozkazu kr贸la mamy przysuka膰 wszystkie karczmy w okolicach Krakowa. Zagin臋艂y?

Jak to m贸w?

Wczoraj. Pono膰 dw贸rka Helena wyprowadzi艂a je z zamku. Helena?

Gdzie jest kr贸l? W drodze do Ty艅ca.

Szuka razem z nimi.

Karczma, 偶e ale ju偶!

Nic kr贸lu.

Mo偶e szukamy nie z tej strony. Maciek, powiedz mi jeszcze raz, co ty wczoraj

widzia艂e艣? Na dziedzi艅cu sta艂em.

Potem dw贸rka Helen z El偶bietk膮 i Kuncio wyszli po艂udniow膮 bram膮 w stron臋 rzeki.

Na pewno? Nie wschodni膮, nie inn膮.

Panie!

El偶bietki.

Bierz konia i p臋d藕cie na wawel.

Niech wszyscy co do jednego ruszaj膮 i szuka膰.

Musz膮 gdzie艣 tutaj by膰.

Bo偶e.

Ocal je.

Ksi膮dzu, spok贸j si臋, prosz臋 ci臋.

Nie, ja nie mog臋 siedzie膰 i czeka膰 jak na 艣ci臋cie.

To wszystko jest moja wina.

Gdybym nie pozwoli艂a Helenie zosta膰 na dworze, to nic by si臋 nie wydarzy艂o.

Ja przegna艂am Gabi臋, a Helenie pozwoli艂am zosta膰, mimo 偶e ona k艂ama艂a

mnie.

Mroki, woda.

Bo偶e, gdzie ona je zabra艂a?

Anno, nic im nie b臋dzie.

Matko.

Czy si臋 czujesz?

Katarzyno, prosz臋, pob贸r.

Anno, nie ba膰 si臋.

Jestem pewna, 偶e Kazimierzowi uda si臋 odnale藕膰 kr贸lewny. One s膮 dzielne i

m膮dre, a ty musisz pami臋ta膰 o tym dzieci膮tku, kt贸re nosisz pod sercem. Nie

si臋. Egle, daj puchar, prosz臋.

Pij.

To ci przywr贸ci si艂臋.

Wreszcie! Wybacz, panie. To moja wina. Nie pora na to. Moje dzieci trzeba

znale藕膰. Panie!

Maciek znalaz艂 jakie艣 艣lady.

Jakby kto艣 t臋dy szed艂 niedawno.

Prowadz膮 w d贸艂 rzeki.

Tam, gdzie grz臋zawiska i stawy.

O co Helena mia艂a by je prowadzi膰 na tamte mokrad艂a?

Panie, te mokrad艂a da si臋 objecha膰 z dw贸ch stron.

Jak si臋 rozdzielimy, to spotkamy si臋 w po艂owie drogi. Zdoda, jed藕cie tam. My

t臋dy. Za mn膮!

Panie. Co tu robisz?

Lito艣ci, panie.

Widzia艂e艣 jakie艣 dzieci?

Nie zabijajcie, panie.

Co艣 widzia艂em.

Zrozumia艂e艣 wszystko.

We藕 te偶 ze sob膮 kuchcik贸w i stajennych.

Podobno Jasik si臋 odnalaz艂.

I teraz on kieruje poszukiwaniami.

We藕miec powinien wraca膰 na zamek, a nie 偶eby kr贸l ca艂膮 noc po latach biega艂.

Zagin臋艂y jego dzieci.

Jest kr贸lem.

Przede wszystkim.

A je偶eli ta dw贸rka jest na us艂ugach czystkich szpieg贸w?

A je偶eli specjalnie zabra艂a jego dzieci, 偶eby wywabi膰 go z zamku?

Helena?

Nie, nie wierz臋.

Dasz sobie r臋k臋 uci膮膰?

Jan Luksemburski noca by nie wy艣ciubi艂 ze swoich komnat, a wychodz膮c zabra艂by

sob膮 ca艂膮 armi臋.

I nie chodzi mi o majestat kr贸la, kt贸rego nie przestrzegacie, ale o jego

bezpiecze艅stwo. No u nas s膮 inne zwyczaje.

Wiem w艂a艣nie, to jest wasz wawel.

Tutaj nawet stra偶nik przed komnat膮 kr贸la nie stoi.

Luksemburszyk nie posun膮艂by si臋 do zab贸jstwa dzieci.

Pozw贸l mnie to oceni膰.

Lepiej go znam.

Gdyby nie moja czujno艣膰, ju偶 dawno by艂bym jego lennikiem.

Wy si臋 tu za ma艂o pilnujecie.

Za ma艂o!

Gdzie to by艂o?

Tu?

Co rzemy w k贸艂ko? M贸w ciakrew, gdzie kr贸lewnie?

Gadaj w ko艅cu!

Ostatniej nocy najpierw takie piszki s艂ysza艂em, a potem niewiasta z dzie膰mi z

mg艂y wysz艂a.

P艂aka艂y, 偶e zimno. Jak to pielice.

Martwe i straszne. Gdzie to by艂o?

Tam, na mokrad艂ach. Ale ja tam nie p贸jd臋, panie. Tam utopce kr膮偶膮 i upiory.

p贸jd臋!

Maciek!

Maciek!

艁ap go tam.

Wie藕 go na zamek.

Niech go Eliasz obejrzy.

Kr贸lu, mog臋 i艣膰. Zawieraj go!

A my na mokrad艂a.

Mo偶emy ju偶 razem? Mama i babcia martwi膮 si臋 o nas. 殴le ci ze mn膮?

Tych dw贸ch kwiatk贸w nigdzie nie ma. S膮.

S膮 nad wod膮. Mama mi m贸wi艂a w nocy.

Twoja matka? Moja mama, tak. Przecie偶 rozmawia艂a z tob膮 w nocy. Nie widzia艂a艣

jej?

M艂odna jestem.

Przesta艅cie.

Musimy znale藕膰 Ili臋.

Jasiek musi by膰 m贸j.

On mnie mi艂owa艂 w poprocie.

By艂a noc.

Boj臋 si臋.

St贸j! St贸j! Dlaczego mi uciekasz? Dlaczego?

Zostaw Gundi臋! Zostaw j膮!

Jakby艣my w m膮ce i garkach dzieci mieli chowa膰.

Gabija, te li艣cie na pewno pomog膮.

Wezwij kogo艣, kto si臋 lepiej na tym zna. Mo偶e kata.

Dobry pomys艂. I ukr贸ci膰 twoje cierpienie toporem.

Gabija?

S艂yszela艣, 偶e z damku ci臋 przegnali?

Przegnali. Marci艂em si臋, 偶e ju偶 ci臋 nie zobacz臋.

A ty gdzie by艂e艣 przez ten ca艂y czas?

A na 艢l膮skach dojecha艂em.

Ale co tu si臋 dzieje?

Cudzy kr贸lewscy mnie sprawdzali. Podobno kr贸lewny kto艣 porwa艂. U nas te偶 byli.

Ale widz臋, 偶e wreszcie przywioz艂e艣 m膮k臋 spod rybnika, co j膮 zamawia艂em.

Gabi, a no co ty?

Cz臋sto przychodzi艂y do kuchni cegle, przysmaki jad艂y, a ten tu o m膮ce.

Helena was nie skrzywi.

Prawda, Helena?

Szuka艂e艣 mnie?

Szuka艂em.

Chcia艂em si臋 z tob膮 rozm贸wi膰.

Nie patrz na mnie.

Nie patrz na mnie. Nie mo偶esz na mnie patrze膰 bez wianka. Helena!

Poczekaj, bez wianka wygl膮dasz r贸wnie pi臋knie.

Pami臋tasz Sob贸tk臋?

Pami臋tasz?

Helena.

Wierzysz mi?

Oczywi艣cie, 偶e ci wierz臋, tylko... P贸jd藕, dziewczynki.

Prosz臋 ci臋.

Zrobimy dla ciebie wianek. Nie.

Nie, one nie mog膮 by膰 same.

Zostan膮 ze s艂ug膮. Prosz臋 ci臋, wypu艣膰 dziewczynki.

Wypu艣膰 je.

Nie.

Chod藕cie.

Pami臋tam, s艂ob贸dk臋?

Ciebie nie pami臋tam.

Kim ty jeste艣?

Kim ty jeste艣?

Jasiek! Helenu, Jasiek!

Kr贸lu! No nie!

Helena!

Wczoraj, ale dobry.

I tmia艂o na zdrowie.

Jak to si臋 sta艂o, 偶e tu jeste艣?

Jedna pani z dworu, Pilicka, donios艂a na mnie, 偶e niby plotki roznosi. A to

J臋dza. Tak j膮 nakarmi艂a, 偶e b臋dzie mnie pami臋ta膰 do ko艅ca 偶ycia.

A strach nadepn膮膰 ci na odcisk?

Nie jest strach, o ile jeste艣 mi przyjacielem.

Jestem, Gabiru.

A mo偶e jak b臋d臋 wraca艂 na list臋, to si臋 ze mn膮 zabierzesz? A 偶eby艣 tak

szczerzy艂!

Kochark臋 w bia艂y dzie艅 tkaczmy chcesz wykra艣膰? Na Litw臋 wywie藕膰? Tam

przynajmniej dostan臋 zap艂at臋 za twoje roboty.

Jak to za darmo to robisz? A dzisiaj nie.

Piwa!

Kr贸lewskie dzieci si臋 znalaz艂y.

Dzi臋ki Bogu.

Ale piwa nie ma. W艂a艣nie.

Za ten ba艂agan, co tu zrobili艣cie, nie ma i nie b臋dzie.

Sko艅czy艂a si臋.

Odwo艂ajcie poszukiwania.

Powiadomcie wszystkich, 偶e mog膮 wraca膰 na Wawel. Ka偶cie kuchni przygotowa膰

posi艂ek. Niech nie 偶a艂uj膮 miodu, piwa.

Co? Nic wam nie jest?

Babci modli艂am si臋 ca艂y czas, tak jak mnie nauczy艂a艣. I prawie w og贸le si臋 nie

ba艂am. To dobrze. Jak to dobrze, 偶e nic wam nie jest.

Ca艂ej zdrowy. To cud.

Ju偶 dobrze. Jeste艣cie bezpieczne.

Trzeba was przebra膰, nakarmi膰.

Dzielne dziewczyny.

Kazimierzu, co z Helen膮?

P贸藕niej.

Bracie, nie wiem, jak ci dzi臋kowa膰.

Ja nie wiem, co bym zrobi艂, gdybym ci臋 znalaz艂.

Dobry z ciebie przyjaciel.

Dzi臋kuj臋, kr贸lu.

Nie masz do mnie 偶alu? Nie, nie mam do ciebie 偶alu, ale ocholenie nie chc臋 ju偶

dzisiaj s艂ysze膰.

Jestem pewien.

Zreszt膮 ona nie wiedzia艂a.

Nie wiedzia艂a, co robi膰.

Kr贸lu musia艂, kto艣 j膮 wcze艣niej skrzydli艂. Pr贸bowa艂a utopi膰 moje dzieci

poniesie za to surow膮 kar臋.

Taka jest moja decyzja i nie pr贸buj jej podwa偶a膰.

Ta Helena chyba rzeczywi艣cie traci艂a rod臋 przez to, co jest na ropanie jej.

偶eby porywa膰 kr贸lewny?

M贸wi膮, 偶e chcia艂a je utopi膰.

Boga w sercu trzeba nie mie膰.

Najwa偶niejsze, 偶e s膮 ca艂e i zdrowe. Ani na moment nie straci艂a m贸dlno艣ci w panu.

Wiara daje spok贸j. Szkoda, 偶e brak wiary tej w jednym jest.

O kim ty m贸wisz? Zbiera艂a ko艣ci, zanim wesz艂y艣my. Musia艂a nimi wr贸偶y膰 albo

rzuca艂a uroki. A min臋 mia艂a, jakby zobaczy艂a diab艂a.

Ja nie rozumiem, dlaczego Anna na to pozwala. Mo偶e kt贸rego艣 dnia Egle si臋

nawr贸ci, tak jak Anna.

Jak do tej pory si臋 nie nawr贸ci艂a, to ju偶 si臋 nie nawr贸ci. Dop贸ki 偶yjemy,

jest to mo偶liwe.

Czy ja mog艂am si臋 spodziewa膰 tego, 偶e Anna b臋dzie si臋 mn膮 w chorobie tak

opiekowa膰? Nie. A jednak?

To prawda.

Nie odst臋powa艂a ci臋 ani na krok.

Ty te偶 by艂a艣 przy mnie, Katarzyno, i dlatego prosz臋 ci臋...

Przyjmij to z powrotem. Prosz臋 ci臋, to jest po matce twojego m臋偶a.

Zawsze by艂o w rodzie Pileckich i niech tam powr贸t, panie. Ale to jest m贸j dar

dla ciebie, panie. Chc臋, 偶eby艣 widzia艂a, jak cenna jest dla mnie twoja przyja藕艅.

Prosz臋.

Jak Anna urodzi mi wnuka, pojedziesz ze mn膮 do s膮du.

Wiem, 偶e nie powinienem. Nie powiniene艣.

O wybaczenie, prosz臋.

Musia艂am sprawdzi膰, czy to prawda, 偶e nic nie jest.

Przysi臋gam, 偶e b臋d臋 pilnowa艂 kr贸lewie jak w艂asnego oka.

Do ko艅ca mojego 偶ycia.

Dobrze wiedzie膰, 偶e moje c贸rki maj膮 w tobie obro艅c臋.

Ale niewiele im z ciebie przyjdzie, jak b臋dziesz tak dalej gula艂.

Wrapa艅 do Eliasza.

Musisz wyjecha膰 jeszcze dzisiaj.

Co, ju偶 przek艂adamy twoje post臋py po czat nagli? Jeste艣 gotowy? Jestem

przygotowany od kilku dni.

To przyjd藕 do mnie, jak si臋 po偶egnasz z 偶on膮.

Jeste艣. Tak si臋 denerwowa艂am.

Kr贸lewnami, tob膮.

Kochana. Zm臋czony jeste艣?

Musz臋 wyjecha膰 jeszcze dzi艣.

Ju偶? Przykro mi. Nawet nie mieli艣my czasu poby膰 ze sob膮.

Wiem, ale ta roz艂膮ka szybko minie.

Masz Jolent臋.

Jest kr贸lowa cudzieci.

I na targu pe艂nym ludzi mo偶na by膰 samemu.

Cudko prosz臋.

A jak ci si臋 co艣 stanie?

S艂ysz臋, co si臋 dzieje. O zb贸jach, szpiegach.

Wiem, bo twoj ojciec wyjecha艂 i nie wiadomo, gdzie jest i czy wr贸ci.

A teraz ty?

Wr贸c臋.

Dla ciebie i dla dziecka.

Nie mog臋 sobie darowa膰, 偶e pozwoli艂am Helenie zbli偶y膰 si臋 do naszych dzieci.

To b臋dzie ch艂opiec.

Egle tak m贸wi, ale ja te偶 tak czuj臋.

Jest inaczej ni偶 przy dziewczynkach.

Oby.

Kazimierz!

Pierwszy raz go poczu艂am. Daj r臋k臋.

Czujesz?

M贸j syn.

Musimy mu wybra膰 imi臋.

Obiecuj臋 ci, 偶e zapewni臋 mu mocn膮 Polsk臋.

呕eby艣 by艂a dumna. I we mnie, i w niego.

Trzymaj go. Tak.

Dawaj, dawaj. Tak.

W lewo, w lewo.

Zwi膮偶 go.

W nast臋pnym odcinku.

Helena idzie pod top贸r. Ale tak si臋 nie god藕! Zabierz i wejd藕! Czemu ja niczego

nie zauwa偶y艂am? Ona oszuka艂a na sobie. Helena na pewno nie zostanie 艣ci臋ta,

tylko sko艅czy w lochu. A jaka jest r贸偶nica mi臋dzy lochem a 艣ci臋ciem?

Je艣li si臋 z艂amie ca艂y 艢l膮sk, b臋dzie czewki.

Dlaczego mnie napadli艣cie? Kto艣 wam kaza艂? Po co艣 ty si臋 napatoczy艂!

Ja si臋 kotali u moje dzieci, ale skoro nie chce z nami 艣wi臋towa膰, to zdrowie

mojej rodziny.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.