All language subtitles for Korona krolow odc 29

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Za chwil臋 b臋d膮 tu ksi膮偶臋 艢widn贸wki i kasztelan z Pecimi.

Tak, jak mi艂o si臋 wypani. Nie wpuszczaj nikogo wi臋cej.

Chc臋 mie膰 spok贸j.

Nie, ja w tej sukni te偶 nie mog臋 oddycha膰.

To na nic tu jest za duszno.

Je偶eli 藕le si臋 czujesz, to mo偶e wezw臋 ojca Eliasza. Nie trzeba. Przy

te偶 tak by艂o.

Jak sama b臋dziesz przy nadziei, to si臋 przekonasz.

Egle!

Masz co艣 dla mnie?

艢wie偶e bor贸wki, dobre na twoje dolegliwo艣ci.

Cudko, prosz臋 ci臋, zostaw nas same.

Ojciec Wojciech ju偶 tu idzie.

Oj, to nie wypada, 偶eby ogl膮da艂 takie porozrzucane suknie.

Egle, chod藕, pomo偶esz mu.

Egle, dowiedzia艂a艣 si臋 czego艣?

Oj, spokojna. Powiedz mi, czy Arunas tu jest? Nie pojecha艂 na Litw臋.

Mi艂o艣ciwa pani, brat Wojciech.

Prawda to jest ostrzyk.

Bart艂omieju. Takie pismo.

Litery krzywe.

Tuakoslaw臋. Tu niewyra藕ne.

I to jest pismo najja艣niejszego pana, kr贸la Polski.

Pyt.

Nie k艂am?

Ile czasu na to mia艂e艣?

My艣la艂em, 偶e mog臋 ci zaufa膰. Panie, list do kr贸la.

To id藕 za nim.

Nie mo偶na teraz, bo narada trwa.

To poczekaj, a偶 jest ko艅ce.

Panie kanclerzu.

Co znowu?

Goniec mi grozi艂. I nie zatrzyma艂e艣 go?

Uciek艂. Jak to uciek艂?

Ilu was tam jest przy bramie?

Tylko nie m贸w, 偶e tam jeden.

Id藕 do marsza艂ka dworu, powiedz mu to, niech wzmocni stra偶臋. A co z fitnem?

Nie twoje zmartwienie, id藕 ju偶.

Przepisz to.

Dobrze? Bardzo dobrze.

Poznajcie prawd臋, a prawda was wyzwoli.

Veritas znaczy prawda, libertas wolno艣膰.

Dlaczego wybra艂e艣 akurat to zdanie?

Poniewa偶, Pani, kiedy cz艂owiek 偶yje w k艂amstwie i kiedy stale co艣 ukrywa, nie

mo偶e by膰 wolny.

A ty co艣 ukrywasz?

Ja staram si臋 i艣膰 za Chrystusem.

Cz臋sto boimy si臋 prawdy o sobie, o innych i wtedy schodzimy z drogi

Przeczytaj to zdanie na najbli偶sze ju偶 si臋.

Na dworze wszyscy k艂ami膮 i ma艂o tego, nawet bardzo dobrze na tym wychodz膮.

Pani, najwy偶szy czas, 偶eby艣 powierzy艂a komu艣 swoje tajemnice, 偶eby艣 zaufa艂a

Bogu.

Ci膮gle si臋 spowiadam.

I nie odchodzisz spokojna.

Powtarzasz mi, 偶e B贸g wie o mnie wszystko.

Pani, tu nie chodzi o Boga.

Chodzi o Ciebie.

Widz臋, jak jest Ci ci臋偶ko.

Uwolnij si臋 od tego dla swojego dobra.

Przede wszystkim dla dobra dziecka.

Ojciec uczy艂, 偶e niezale偶no艣膰 jest najwa偶niejsza, a nasi kuzyni oddali ho艂d

Czechom, jeden po drugim.

Sprzedali wolno艣膰 dla troch臋 spokoju.

Wujowie ci膮gle przekonuj膮, 偶e warto i艣膰 w ich 艣lady.

Kazimierz Bytomski jest dla nich wzorem.

Pobo艂uj膮 si臋 na jego decyzj臋 i m贸wi膮, 偶e... Prawdy mi nie oszcz臋dzaj.

M贸wi膮, 偶e korona czeska jest silna, a polska s艂aba, podzielona.

Luksemburczyk jest sprytny.

艢ledz臋 do nich listy tytu艂uj膮c si臋 kr贸lem Polski, a im si臋 nawet nie chce

pomy艣le膰. A nie zauwa偶yli, 偶e to ja jestem kr贸lem Polski? A siedz膮 w tych

zamkach i ka偶dy my艣li tylko o sobie. Nie dostaniesz stambolko, masz moje s艂owo.

Kazimierzu, nie o moje ksi臋stwo tu chodzi.

Powiniene艣 odzyska膰 ca艂y 艢l膮sk.

Teraz powiniene艣 uderzy膰.

Masz rozejem z Krzy偶akami, pok贸j z Brademburgi膮. Idealny moment, 偶eby

zaw贸d. Nie rozpoczn臋 wojny z Czechami, nie teraz.

To co chcesz robi膰? Szuka膰 sojusznik贸w. To za ma艂o.

Kr贸l Jan nie b臋dzie rz膮dzi艂 wiecznie.

W wojnie go teraz nie pokonam, ale kuzyn贸w mog臋 sobie zjedna膰. I jak si臋

tym dowie?

Wiem, 偶e to trudne. Bardzo trudne.

By膰 mo偶e utracimy t臋 ziemi臋 na zawsze.

Ale musz臋 pr贸bowa膰 wszystkiego.

Kazimierzu, jego ludzie s膮 wsz臋dzie.

Tak samo jak morduje moich pos艂a艅c贸w, tak b臋dzie mordowa艂 twoich ludzi.

Poczekajmy.

Nie zabijajcie.

Jestem zwyk艂ym pielgrzymem.

Pielgrzymem?

A jutrz na konie? I tych dw贸ch?

Nie twoi ludzie?

Nic wam do tego.

Po co k艂amiesz?

My艣lisz, 偶e nie odr贸偶ni臋 pielgrzyma od kupca? Krad膮 na tych drogach. Zabijam

lito艣ci. Zw艂aszcza takich jak ja, obcych.

Litwin.

Witautas.

A ty, panie?

Daleko jedziesz?

Nie chcecie powiedzie膰, bo jestem z Litwy.

Pozna艂em was dobrze.

W niewoli. Ja jestem tylko kupcem.

Jedziecie, panie, na B臋dzin? Ja do Bytomia, a potem do Wroc艂awia.

Kompania w podr贸偶y zawsze si臋 przydaje.

Nie boisz si臋 spa膰 w lesie?

Kiedy艣 trzeba odpocz膮膰.

Lepiej tu ni偶 za B臋dzinem.

Tamto dopiero trzeba uwa偶a膰. Gdzie? A wsz臋dzie. Ale warto, panie, jakie targi

we Wroc艂awiu. Co tam kupi臋, sprzedam na samym Wawelu.

Kucharka Gabija zawsze we藕mie ode mnie przyprawy w dobrej cenie.

Gabija? Znacie j膮?

Kucharka kr贸lowej.

Wyrzucono j膮 z Wawelu.

Wiedzia艂e艣?

Ty znasz czary i zakl臋cia, prawda?

Nie dam si臋 wci膮gn膮膰 w 偶adne intrygi.

Potrzebuj臋 pomocy.

殴le si臋 czujesz?

Id藕 do Eliasza. Nasz drog臋 dowierzy.

B艂agam.

Zostaw mnie. Chcesz zrobi膰 komu艣 krzyw. Nie!

Nie.

Jasiek mnie nie chce, a ty znasz zakl臋cia.

Dziwisz si臋?

Zdradzi艂a艣 swoj膮 pani膮, a Jasiek to rycerz. Nie chc臋 takiej 偶ony. To prawda.

Kr贸lowa mi kaza艂a.

Co ja mia艂am zrobi膰? Jestem niewinna. Kaza艂a mi.

Ty te偶 nikogo nie masz.

Wiesz, jak ci臋偶ko jest kobiecie samej.

Chcesz zdoby膰 serce rycerza?

Czy tylko chcesz by膰 dla mnie jak...

Gabija

ca艂e 偶ycie s艂u偶y艂a w kuchni. Tyle lat przy mi艂o艣ciwej pani.

Nie mo偶e by膰. Za co?

Powiniene艣 wiedzie膰.

Je偶eli by艂a ci tak bliska.

Sk膮d ma wiedzie膰 taki cz艂owiek jak ja?

Ci膮gle w drodze, wsz臋dzie obcy.

Mam tylko nadziej臋, 偶e si臋 sama na Litw臋 nie wypu艣ci艂a.

Pe艂no zb贸jc贸w na traktach. A oni 偶adnej 艣wi臋to艣ci nie znaj膮. Nikogo nie

oszcz臋dz膮.

Skoro, jak m贸wisz, nawet na ksi膮偶臋cych pos艂a艅c贸w napadaj膮.

O w艂a艣nie, tej kobiecie nie odpuszcz膮.

Biedna Gabi.

Trzeba mi pr臋dko do Krakowa wraca膰.

A sk膮d wiesz, 偶e na tych pos艂a艅c贸w napadli? Tak co艣 po drodze m贸wi膮.

呕eby tylko pos艂a艅c贸w.

Kupc贸w z Rybnika wymordowali co do jednego.

Do komory celnej nawet nie dotrwali.

Rozb贸j za rozbojem.

Coraz ci臋偶ej z towarem je藕dzi膰.

Smutne, co m贸wisz.

A o tych kupcach z Rybnika to pewne?

Jak Tomasz celnik z B臋dzina co艣 powie, to znaczy, 偶e pewne.

On, panie, wie o wszystkim, co tu si臋 dzieje na drogach.

Wie albo nie wie. On wie.

G艂upot by nie gada艂, s艂uchop.

Zawsze na tle pomo偶e, przodem pu艣ci.

Potraktuje po ludzku. Zreszt膮, panie, sam si臋 b臋dziesz m贸g艂 przekona膰.

si臋 tu zjawi.

Zawsze si臋 tu spotykamy.

Lubi sobie popi膰.

Zw艂aszcza, gdy nie za swoje pije.

Wszystka grzywie艅 dla Katarzyny.

Wymiana przy g艂azie za karczm膮, przy drodze na miech贸w albo 艣mier膰.

M贸wi艂em, 偶e trzeba dzia艂a膰.

Albo ty atakujesz, albo atakuj膮 ciebie.

Biedna pani Pilecka, Bogu ducha winna.

Nie chodzi o ni膮, tylko o kr贸la.

Ugniesz si臋?

Ile mamy czasu?

Do zachodu s艂o艅ca.

Zab艂owajcie Ja艣ka.

Wezwijcie pana Jana z Mersztyna. Pr臋dko.

Kto to jest?

Porywacz, kt贸ry pisze list do kr贸la, a nie do rodziny?

Pewnie Pileska si臋 pochwali艂a, 偶e jest z Wawelu.

Ci膮gle za du偶o gada.

Zbigniewie, kto to m贸g艂 napisa膰?

Pe艂no b艂臋d贸w.

Inkaust z grudkami.

Tu rozmadane, brudne paluchy.

Musia艂bym to napisa膰 jaki艣 biedny klecha.

Zmusili go albo zap艂acili.

Mogli kogo艣 przys艂a膰. By艂oby pro艣ciej.

Mo偶e by艂o ich niewielu.

I co teraz robisz?

Ulegniesz gardce porywaczy?

A ty co radzisz?

Bo jedno jest pewne, zabi膰 bezbronn膮 dam臋 umie ka偶dy.

Zbigniewie, powiedz podskarbie mu, 偶eby przygotowa艂 300 grzywien.

Rzutka, gdzie jest segle?

Rzutka?

Jeste艣 taka smutna, pani.

Brat w ojcach co艣 powiedzia艂?

Powiedz mi, czy ty nigdy nie k艂amiesz?

Ja?

Ja nie umiem k艂amat.

Tak mnie wychowali艣cie, ty pani i m贸j ojciec.

Nie umia艂abym tak 偶y膰.

A czemu pytasz?

Nie p艂a膰my, odbij臋 j膮.

Pojedziesz z okupem.

Sam?

A je艣li to zasadzka?

Ojcze, podejd臋 ich.

I upewni臋 si臋, czy maj膮 Katarzyn臋.

To w膮tpisz we mnie? Nie w ciebie nie w膮tpi臋. Tylko w膮tpi臋, czy pani Pilecka w

og贸le jeszcze 偶yje.

Trzeba opowiadamy si臋 o tym kr贸low膮 Jadwig臋. Nie.

Nie b臋d臋 jej martwi艂.

Pojad臋 sam, tak jak ka偶膮.

Jeden cz艂owiek.

Jak znajd臋 Katarzyn臋 偶yw膮, wtedy zap艂ac臋.

Zbyt niebezpieczne.

Tw贸j ojciec ma racj臋. Nie jed藕 sam, we藕 ludzi.

Jak ich zobacz膮, to wtedy zabij膮 Katarzyn臋.

Kto to jest?

To pan z samego Wawelu. Nic nie m贸wi艂e艣, my艣la艂em, 偶e b臋dziesz sam.

B臋dziesz musia艂 egini膰 s艂owko, mo偶e p艂aci膰. Tomaszu!

Dostaj臋 znajomo艣ci. Schowaj to. P贸藕niej si臋 rozliczymy.

Niech b臋dzie pochwalony. Witaj, panie. Pi臋kny ko艅.

Tak si臋 nim zachwycasz, jakby tu same szkapy ci膮gn臋艂y.

To prawda, 偶e do mojej komory cz臋艣ciej wo艂y poci膮gowe przybywaj膮.

Je艣li mog臋 co艣 radzi膰, trzeba b臋dzie uwa偶a膰 za mostem.

Niczego cennego nie wioz臋.

Czasy takie, 偶e za Kubrak zabij膮.

A co dopiero za takiego konia? W cenie s膮.

Mo偶e i racja.

B膮d藕 nawet na ksi膮偶臋cych go艅c贸w nie boj膮 si臋 napada膰.

S艂ysza艂e艣 co艣 o tym?

Panie, czego to ja nie s艂ysza艂em?

Litewski pocz臋stunek.

Najlepsze, co mam dla takich wa偶nych osobisto艣ci.

A mnie ju偶 czas.

Wiem, 偶e litewskie gorzko wam smakuje, ale z serca zapraszam.

Na zgod臋 mi臋dzy nami.

I wypijmy zdrowie kr贸lowej. Przecie偶 z Litwy jest, a na Wawelu.

A przed drog膮 warto si臋 po艣ledzi膰. M贸j dopiero zab臋dzi nam, a tam niech臋tnie

patrz膮 na obcych.

Ojcze, ja tylko na s艂owo.

S艂ysza艂am, co kr贸lowa Anna czyta艂a i jak ojciec m贸wi艂, 偶e prawda jest ponad

wszystko inne.

A ojciec Eliasz zawsze m贸wi, 偶e najwa偶niejsze nie szkodzi膰.

To co jest wa偶niejsze?

Prawda czy nie szkodzi膰?

Prawda nie krzywdzi, zawsze jest dobra.

A jak mo偶e kogo艣 zabi膰?

Albo bardzo zasmuci膰?

B贸g, kt贸remu s艂u偶臋, dodaje si艂.

Zw艂aszcza tym, kt贸rzy odwa偶膮 wym贸wi膰 prawd臋.

A k艂amstwo w dobrej wierze to grzech?

Bo ja... Egle, prawda jest zawsze dobrym wyborem. Zawsze.

Ale najwa偶niejsza jest mi艂o艣膰.

A ty kochasz swoj膮 pani膮.

Dlatego wiem, 偶e twoje serce dobrze ci to radzi.

Lepiej, panie, nie mogli艣cie trafi膰.

Kto mo偶e wiedzie膰 wi臋cej ode mnie?

Karawana za karawan膮, a jak mnie spytacie o wysoko艣膰 c艂a, wszystko

ten przyk艂ad.

M贸wi艂e艣 co艣 o napadni臋tych go艅cach, Tomaszu. Obaj jechali ze 艢winicy.

No.

Taka dobra pami臋膰 na pewno nas nie zawiedzie.

A kiedy to mog艂o by膰?

Ju偶 dawno. Po 艣wi臋tach Wielkiej Nocy.

Ludzie tyle gadaj膮, 偶e g艂owa puchnie.

Dobrze s艂u偶ysz kr贸lowi swoj膮 ci臋偶k膮 prac膮.

Czy za 艣widnicy, to nie wiem.

Ale gadali, 偶e konie mieli dobre, drogie. I 偶e jakie艣 listy wie藕li,

z艂ota. Ale to nie tutejszych zb贸jc贸w sprawka. Gadali, 偶e zabytomiem ich

Mo偶e tam ludzie b臋d膮 co艣 wiedzie膰. A kto gada艂, pami臋tasz?

Takich dw贸ch, co sk贸ry slili. Nie, nie sk贸ry. Jeden sk贸ry, drugi agat. Pi臋kny

kamie艅. Sk膮d byli? Z Rygnika?

Nie, Bytomia.

Nie jestem pewien.

Za sk贸ry dziesi臋膰 grzywien pobra艂em, a za Agacza znam nie.

Zawsze ch臋tnie s艂u偶臋.

We藕cie na drog臋.

Nasz lep nie gorszy od tutejszego.

Dzi臋kuj臋, wita艂 ta艣m臋.

Z Bogiem. Za kilka zdrowasiek w lewo b臋dzie droga na most.

My艣l臋, 偶e si臋 czu艂a jako艣 tak.

Dziwnie m贸wi.

Usiedza ci.

Egle!

Czeka艂am na ciebie ca艂y dzie艅. Jak mog艂a艣?

Wiem, wybacz pani. Powiedz mi, znalaz艂a艣 go?

Ja nie znios臋 d艂u偶ej niepewno艣ci.

Czy Arunet tu jest?

Intuicja nie zawiod艂a kr贸lowej Jadwigi.

On wie, jak on elit臋.

Gdzie jest pani Pilecka?

Najpierw wok贸艂.

Najpierw, to musz臋 wiedzie膰 czy 偶yj臋.

Nie ty stawiasz 偶膮dania.

I sp贸jrz w oczy.

Tym kogo chcesz zabi膰.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.