All language subtitles for Korona krolow odc 28

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Dzi臋kuj臋.

Jestem chora.

Pom贸偶cie mnie.

Siadaj tu.

Powiedz, 偶e ju偶 jeste艣my.

I kogo tu mamy?

To ja jestem.

Zlitujcie si臋. Ledwo 偶yj臋. Jestem tylko pi臋tn膮 wdow膮.

Jak si臋 wiesz?

Biedne wdowy nie nosz膮 takich celi. B贸g was skar偶y.

Zobaczcie, s艂uchaj, tak.

No nabi, nabi. Na co czekasz?

Panie, dajcie mi pi膰. Nie domagam. Mo偶e macie jakie艣 zio艂o.

To jaka艣 pomy艂ka.

Nieporozumienie. No na co ci stara, chora wdowa?

Widz臋.

偶e masz pos艂uch u tych ch艂opc贸w, kt贸rzy mnie porwali.

A wiem, 偶e tylko ludzie silni duch mog膮 przewodzi膰 innych.

I m膮drzy.

Kim jeste艣?

I dok膮d jedziesz?

Dobrze mi tu zdobi臋, synu.

Ale czas na mnie.

Im d艂u偶ej tu jestem, tym trudniej mi b臋dzie.

Znowu opu艣ci艂 w te mury. To nie jest konieczne. Ale potrzebne, zw艂aszcza

偶onie. Pami臋tasz, co Eliasz m贸wi艂?

Ta podr贸偶 mo偶e ci zaszkodzi膰. Och, S膮cz, to nie jest koniec 艣wiata.

A ty nie musisz czeka膰, a偶 kto艣 umrze, 偶eby mnie tam odwiedzi膰.

Wiesz, ile mam zaj臋膰.

Przyjed藕 do S膮cza na polowanie.

W naszych lasach jest mn贸stwo nied藕wiedzi.

A ja nie mog臋 teraz upu艣ci膰 Wawelu, przecie偶 dobrze to znasz.

Rozwi膮偶臋 jedn膮 spraw臋, zaraz trzy kolejne. Wiem, wiem, ale czasami dobrze

spojrze膰 na Wawel z daleka.

Wiele spraw lepiej wida膰.

O Bo偶e, ratuj.

Nie wytrzyma.

Pom贸偶cie mi.

Przesta艅 udawa膰, niewiasto, bo to 偶a艂osne.

Pom贸偶cie mi, albo zabijcie od razu. Nie wytrzyma. Daj jej pi膰.

Ty mi lepiej powiedz kobieto, ile za ciebie dadz膮.

Tylko dobre s艂owo.

M贸j m膮偶 odszed艂 do pana, a dzieci no niewdzi臋czne. C贸偶, sama jestem na

bez grosza przy duszy.

Czyli co?

Warta艣 tyle, ile to, co masz na sobie.

Wypu艣膰cie mnie i znajcie kogo艣 zamo偶niejszego.

Poka偶 r臋ce.

Biedna wdowo.

Pra艂a艣 ty kiedy sama bielizn臋? Ale ja r臋ce nacieram serwakk膮 na... Dosy膰!

Koniec wymys艂贸w.

Boksa.

Strzelaj.

Nie ma pani Katarzyny?

Nie widzia艂em jej w kaplicy, a nigdy nie opuszcza nabo偶e艅stwa.

Musia艂a pojecha膰 w trawach rodziny.

Odwodzi艂am j膮 od tego, ale my艣l臋, 偶e nied艂ugo wr贸ci.

Pewnie st臋skni艂a si臋 za bliskimi.

A ty, Anno, nie t臋sknisz za rodzin膮 w Litwie?

Przywyk艂am, 偶e s膮 daleko.

No tak, ale przecie偶 ci膮gle mamy od nich wiadomo艣ci.

Najlepsza wiadomo艣膰 ostatnio to twoje lepsze zdrowie, matko.

To dzi臋ki twojej opiece, Anno, piel臋gnowa艂a艣 mnie jak dobra

Nie jestem ju偶 obca jak Samarytanka.

Wiem, ale modl臋 si臋 codziennie. Prosz臋 o 艂aski dla was obojka i o szcz臋艣liwe

rozwi膮zanie.

Kr贸lowa Jadwiga, 艣wi臋ta i zwyci臋ska.

Rad jestem widzie膰 ci臋 w dobrym zdrowiu.

Miko艂aju, ale zm臋偶nia艂e艣.

Niech ci si臋 przyjrz臋. Wszystkich moich zalet nie wida膰, ale ujawni艂 mnie

zaopatruj膮c kr贸lewskie piwnice.

Czym mog臋 s艂u偶y膰 pani?

Dobrze pami臋tam, zawsze pi艂a艣 tylko gorzkie dzie艂a.

Podejd藕 prosz臋.

Witaj.

Usi膮d藕 z nami razem do sto艂u prosz臋.

Wiecie, gdzie tkwi r贸偶nica pomi臋dzy posi艂kiem przy polskim stole a przy

bolo艅skim? Chyba w przyprawach.

W d藕wi臋kach tutaj s艂ycha膰 nawet much臋 brz臋cz膮c膮 przy oknie.

A skoro o brz臋czeniu nie my艣la艂em, 偶e to powiem, ale bez pani Pileckiej cicho

tu, jak w grobowcu.

Musisz si臋 ustatkowa膰, Miko艂aju, p贸ki艣 m艂ody.

Panna Hanna, jak to nie pami臋tasz, kt贸ra st臋czyna?

Tak, tak, pami臋tam. Ta, kt贸rej uroda przeszkadza艂a wyj艣膰 za m膮偶.

Ale gdy za moj膮 rad膮 zacz臋艂a stosowa膰 na policzki chleb namoczony w mleku, to po

roku by艂a za m臋偶n膮.

Kochana pani Pilecka. Zawsze mo偶na na ni膮 liczy膰, prawda?

Pane艂ko Przemysiu, Trzemimiu, pij ze mn膮 prze艂ket.

Pobo偶ny chrze艣cijanin nie bawi si臋 w ten spos贸b.

Pobo偶ny chrze艣cijanin wiesza tylko grzesznik贸w.

Strzela tylko do innowierc贸w.

A dzieci morduje tylko swoj膮 drog膮.

Dalej nie przypomnia艂a艣 sobie, sk膮d jeste艣?

Za pilnie. A nie nara偶臋 moje dzieci.

Zobaczymy.

Skr臋puj j膮 porz膮dnie, 偶eby nie uciek艂a.

Niech posiedzi sama.

Dobrze jej zrobi, jak nie b臋dzie mia艂a do koku g臋b臋 otworzy膰.

I 偶eby nikomu do 艂ba nie przysz艂o dawa膰 jej cokolwiek do jedzenia albo picia.

Niech skrusz臋 je.

Jeste艣 niepoprawny, Miko艂aj.

Nic dziwnego, 偶e tw贸j ojciec tak szybko posiwia艂.

Pami臋tasz synu?

Co wyprawia艂 Miko艂aj, jak byli艣cie mali? Pami臋tam piwo z strog膮 i 偶arty z

biskupa Nankiera.

Ca艂y rok mnie piek艂em straszy艂.

Poka偶 Nankiera.

No poka偶.

A kto na ziemi po kr贸tkim przechodzi, bez wie艅co s艂abym po艂o偶y si臋 w grobie,

tyle 艣lad贸w zostawi po sobie, co dym w powietrzu.

Nie m臋cz膮 ci臋 te 偶arty?

Ale偶 sk膮d?

B贸g nam go wys艂a艂.

Chyba na utropienie.

Co ty m贸wisz?

Przecie偶 w艂a艣nie dzi臋ki niemu wr贸ci艂y tamte czasy, kiedy byli艣cie mali.

Kiedy W艂adys艂aw by艂 przy mnie i wszystkie moje dzieci.

Mo偶e powinna艣 si臋 po艂o偶y膰.

Nic, nic, nic.

Anno, zobaczysz, b臋dzie wam razem wyko艂o.

A pami臋tasz, kr贸lowo, jak chcia艂a艣 mnie skr贸ci膰 o g艂ow臋 lub o inne cz艂onki?

Bo kiedy艣 nie zna艂e艣 miary, a j臋zyk tw贸j wstyd艂.

Chyba ci go przycieli w Bolonii.

Tak, wedle najnowszej mody. Przyzwoito艣ci nie ur膮ga膰, 艣wi臋to艣ci nie

Ale w spokoju, nie zostawi膰 nikogo. A ja jeszcze bym doda艂a i cnot臋 zachowywa膰

Miko艂aju. Przede wszystkim, Bruno.

Znam j膮 od o艣miu lat.

I pierwszy raz widz臋, jak si臋 艣mieje.

To nie zas艂uga Miko艂aja, tylko twojej opieki.

To jak?

Powiesz sk膮d jeste艣?

Dostaniesz ca艂y udziec i kwart臋 piwa.

Z Grzyma艂贸w?

Nawet 偶adnych nie znam.

A to mo偶e z Siech贸w?

W艂ostowic贸w czy Spileckich?

Jest tych Spileckich.

Do diab艂a z nimi.

Przez takich jak oni.

Nie mia艂am czy dzieci wy偶ywi膰.

Przez Pileckich?

Dobrze. W takim razie zaczniemy od nich.

Pojedziesz z nami do Smolenia?

Boksa! Siok maj konie! Nie!

To ma艂e dziecko.

Kobieta w ci膮偶y.

A jednak.

Pani Pilecka.

B艂agam.

Daj spok贸j mojej rodzinie. Masz dzieci.

Nie mam.

Ale jutro pojad臋 porozmawia膰 z twoimi.

I co艣 mi m贸wisz, 偶e dobijemy targu.

Nie chrzep膰 mojej rodziny.

A kto mi zap艂aci za ciebie?

Na Wawelu.

Szybciej ci dadz膮, jak chcesz.

Na Wawelu?

Co艣 si臋 sta艂o?

Patrz臋 na kamienie, na kt贸rych umar艂 m贸j ojciec.

Woda w Wi艣le ma pewnie wi臋cej smaku.

Ja tam wol臋 kwa艣ne mleko.

Zmienisz zdanie, jak dotrze piwo, kt贸re zam贸wi艂em.

Jakie?

Wiem, gdzie jest najlepszy browar.

Jak spr贸bujesz, zmienisz zdanie.

Niestety na wino b臋dzie trzeba troch臋 poczeka膰. No i wi臋cej zap艂aci膰.

A ty nie s艂ysza艂e艣, 偶e mamy oszcz臋dza膰 na wszystkim?

Kr贸l Kazimierz zbiera na warowni臋. Warowni臋 nie zbuduje za te grosze, kt贸re

na wino. W艂adys艂aw my艣la艂 ci膮gle o wojnie. Kazimierz jest inny, zrozumiem.

obra偶aj 艣wi臋tej pami臋ci kr贸la W艂adys艂awa.

Ale nie ma sensu obra偶a膰 si臋 naprawd臋.

A prawda jest taka, 偶e Kazimierz winien zacz膮膰 my艣le膰 jak gospodarz, nie jak

z艂ojak. Jak gospodarz?

Jak kmie膰 na zagrodzie, kt贸ry woli si臋 upi膰, ni偶 zabra膰 na zim臋?

Nic nie rozumiesz.

Mo偶e nic nie rozumiem, bo nie jestem tak wielkim uczonym jak ty.

Ale jedno wiem na pewno.

Jak kr贸l oszcz臋dza, to i nam potrzeba.

Ju偶 si臋 nigdy nic nie zmieni.

Mam nadziej臋, 偶e to co艣 wa偶nego.

Kazimierzu, wybacz szczero艣膰, ale Wawel przypomina klasztor, a nie zamek,

kole艣.

Miko艂aju, zajmij si臋 swoimi sprawami.

Ale jak ja mam sprawowa膰 m贸j urz膮d, jak na nic nie ma pieni臋dzy?

U Pilecki w Smoleniu jest wytworni.

Tenczy艅ski ma pono膰 z艂ot膮 wann臋.

Sp贸jrz na szaty biskupa Grota.

Czego chcesz?

Je偶eli nie b臋dziesz dba艂 o sw贸j dw贸r, b臋dziesz straci艂 szacunek.

Przypomnij sobie histori臋 o Z艂otym Cielcu. Jakbym s艂ysza艂 kr贸low膮 Jadwig臋.

We藕mierzun, id膮 nowe czasy.

Ko艣ci贸艂 te偶 si臋 zmienia.

Przestali w k贸艂ko gada膰 o 艣mierci, bo poj臋li, 偶e rado艣膰 nie jest grzechem.

A co, my艣lisz, 偶e jak b臋d臋 mia艂 kapitan ze z艂ota, to b臋d臋 lepiej rz膮dzi艂?

Czy w kapitanie, to nie wiem, ale po trunkach, kt贸re zam贸wi艂em, na pewno.

Powiedz podkarywiemu, 偶eby nie 偶a艂owa艂 na lepsze piwo.

Kiedy艣 tw贸j ojciec pokazywa艂 nam, jak czy艣ci miecze.

Pami臋tasz, co wtedy m贸wi艂?

Nie oszcz臋dzaj na broni.

A przed ka偶d膮 bitw膮 sprawd藕, kt贸ra jest najskuteczniejsza.

Dw贸r to te偶 or臋偶.

Trzeba o niego dba膰 jak o bro艅, aby 艣ni艂.

Dobrze, masz moj膮 zgod臋.

Ale tylko jeden raz.

Powinna艣, pani, odsun膮膰 Helen臋 od dzieci.

Dlaczego? Poniewa偶 ma na nie z艂y wp艂yw. Trac膮 rado艣膰 偶ycia.

Uwa偶ajcie.

Helena, mo偶esz odej艣膰.

Chcemy do Egle.

Co nam po tym, 偶e b臋dziemy wiedzia艂y, gdzie jest spi偶arnia? Musimy nawr贸ci膰

egle. Nic wam nie wadzi nawraca膰 egle i uczy膰 si臋 po偶ytecznych zaj臋膰 z Helen膮.

Ojcze, czy modlitwa niewa偶niejsza od uczenia work贸w z fasol膮?

Modlitwa jest zawsze najwa偶niejsza.

I oczywi艣cie s艂owa matki te偶.

Widzisz, ojcze?

Taki si臋 grzeczny zrobi艂em.

Troch臋 nauk dobrze im zrobi.

Zmieni艂e艣 si臋 ostatnio, bracie Szymonie.

Cz臋艣ciej Ci臋 widz臋 w kaplicy.

Pozostali bracia i tak patrz膮 na mnie jak na obcego.

W domu naszego ojca mieszkam wiele.

Mog臋 si臋 przenie艣膰.

Na Monte Cassino, na Monte Calvo, gdzie tylko wska偶esz.

Kiedy艣 inaczej m贸wi艂e艣 o Arunasie.

Arunasa ju偶 nie ma. Jest brat Szymon.

Pokorny i pos艂uszny.

A Twoje uczucia?

Przysi臋gam Ci, ojcze, tamtego cz艂owieka ju偶 nie ma.

To wyja艣nij mi, co to jest?

No dziwnego, 偶e Jasiek porzuci艂 dw贸rk臋.

Zatem, kiedy ten Jasiek pojecha艂 znowu, to znaczy, kiedy tego Jaszka znowu

pos艂ano... Dok膮d?

A ja nie wiem, gdzie kr贸l by co ma swoich rycerzy.

Frau Zimmer 偶yje swoim 偶yciem, a kr贸l swoim.

Ale ja widzia艂am, jak ta dziewczyna pl膮cze nici.

Tak bardzo za nim t臋skni艂a.

Nie wie nic, co mo偶na by sprzeda膰 spiegom.

Zad艂aj mi konia! Ale ja m贸wi臋 wszystko jak na spowiedzi. Nie krzyp膰, moi

nie jed藕cie do Smolenia.

Do Krakowa mamy bli偶ej.

Kto艣 wie, 偶e tu jestem.

Kto艣 z Litwy.

Ryzykuj臋 twoje 偶ycie i kr贸lowej.

Dlaczego w膮偶?

To znak szatana.

Nie. U nas na Litwie dobrze 偶yjemy z w臋偶ami. To dobry znak. Nie.

To nic dobrego.

Nie. Chodzi o drzewo. M贸wi艂em ci, 偶e 偶y艂em w lesie.

Chodzi o miejsce spotkania.

Kto ci to da艂?

Znalaz艂em w kaplicy.

Prosz臋, powiedz.

A je艣li to zasadzka?

Wszystko w r臋kach pana.

Wi臋c kto?

Kobieta udawa艂a chor膮.

To musi by膰 kto艣 z Litwy.

Zar臋czy艂em za ciebie, Szymonie.

Przysi臋gam, nie mam w tym nic wsp贸lnego.

Ale pozw贸l mi to wyja艣ni膰, b艂agam.

呕eby wam tylko nic g艂upiego do g艂owy nie przysz艂o.

Jad臋 do naszego plebana.

Musi nam list臋 napisa膰.

Znajd藕 mi co艣 dla niego.

Miecz.

Dla klechy wt贸rnia艂e艣.

Kielich daj jaki艣, albo pier艣lin lepiej.

I co艣 dla go艅ca.

Dla go艅ca?

To nie pojedziesz sama na Wawel?

Mam inny plan.

Ju偶 si臋 pomodli艂am.

Babciu, poczytasz nam?

Ja jeszcze nie sko艅czy艂am.

Za chorych, prosz臋 Ci臋, Panie. Za g艂odnych, prosz臋 Ci臋, Panie. Za

Za Pani膮 Katarzyn臋.

Pow贸d za wszystkich. To ju偶 b臋dzie u ksi臋偶niczce.

I za niecierpliwych, prosz臋 Ci臋, Panie. Amen. Amen.

Chod藕cie.

Chod藕cie.

Tak wielka mi艂o艣膰 do zmar艂ego w艂adcy ogarn臋艂a nie tylko lud ca艂y, ale i senat

mo偶nych, 偶e jedyne jego dziewczyny, kt贸rej by艂o na imi臋 Wanda, powierzyli

po ojcu.

Babciu nam te偶 powierzy艂 rz膮dy jak Wandzie? U nas korony dziedziczy si臋 z

na syna.

To jak Wanda mog艂a rz膮dzi膰?

Nie by艂o jej 艂atwo, ale jako艣 poradzi艂a sobie, bo by艂a m膮dr膮 i dobr膮 w艂adczyni膮.

I tak dalece przewy偶sza艂a wszystkich zar贸wno pi臋kn膮 postaci膮, jak i powabem

wdzi臋k贸w, 偶e s膮dzi艂by艣, i偶 natura obdarzaj膮c j膮 nie hojna, lecz rozrzucna

Babciu zostaniesz z nami na zawsze.

Egle. Nie do wiary, Arunasie.

Naprawd臋 jej zagra偶asz.

Jak mnie znalaz艂a艣?

Znowu u偶ywa艂a艣 tych swoich czar贸w.

R贸wnym wystarczy艂.

Gdzie mia艂by艣 si臋 schowa膰?

W Krakowie za blisko, w innym mie艣cie za daleko. I kto by ci臋 przyj膮艂?

Chocia偶by艣 nie poszed艂 do 偶adnej kobiety.

Kto艣 jeszcze wie? M贸w.

Wyjed藕 st膮d.

Jak kto艣 ci臋 znajdzie, ona straci wszystko.

Nigdy do tego nie dopuszcz臋.

Szukaj膮 Arunasa. Ale go nie znajd膮, bo on ju偶 nie 偶yje. I przeka偶 jej to.

Nie b臋d臋 jej ok艂amywa膰. Nie sk艂amiesz.

Jego ju偶 nie ma.

A ja jestem brat Szymon.

Kto ci uwierzy?

Zagra偶asz jej.

Modl臋 si臋 za ni膮 ka偶dego dnia.

Ona spodziewa si臋 dziecka.

Zas艂uguje na spok贸j. Egle.

Powiedz jej, 偶e nie 偶yje.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.