Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Modlitwa i leki dobrze dzia艂aj膮 razem.
Gdy braknie zi贸艂, przy艣l臋 powi臋cej.
Podzi臋kuj ojcze braciom za modlitw臋.
Nie przestaniemy prosi膰 o zdrowie kr贸lowym.
A za dusz臋 ksi臋偶nej Kunegundy odprawimy msze 艣wi臋te gregoria艅skie.
Najja艣niejszy panie, przekona艂e艣 si臋 chyba, 偶e nie ukrywamy nikogo.
Wam, ojcze, ufam.
Przyjmujemy tylko tych, kt贸rzy przybyli z mi艂o艣ci do Boga.
Gdyby si臋 jednak zdarzy艂o, 偶e przyb臋dzie tu kto艣 obcy, 艣lijcie pos艂a艅ca na
Wawel. Nie ma powodu do niepokoju.
Modl臋 si臋 za ksi臋dza biskupa, by nie zara偶a艂 wszystkich swoimi obawami.
Z艂贸偶cie to na ofiar臋 w naszym imieniu.
Jed藕cie z Bogiem.
Ojciec Eliasz m贸wi, 偶e ta chwila przebudzenia to by艂y resztki jej si艂.
呕e 艣mier膰 stoi ju偶 blisko. Nie wdydaj 艣mierci na g艂os, bo przyjdzie.
A dusza te偶 wszystko s艂yszy, nawet jak tak le偶y bez p艂ucia.
Tak si臋 cieszy艂am, 偶e tu ze mn膮 przysz艂a, 偶e da艂a si臋 po艂o偶y膰.
Mia艂am nadziej臋, 偶e ju偶 b臋dzie lepiej.
Potrzeba czasu.
Sp贸jrz.
Oczy ma otwarte, a wydaj膮 si臋, jakby by艂y martwe.
P贸jd臋 po korze艅 bia艂ej sza艂y.
Zapal臋 jej okadz臋. Mo偶e tutaj jest za du偶o trudnych wspomnie艅.
Nie.
Kr贸lowa by si臋 na to nie zgodzi艂a.
Trzeba jej pom贸c, ale w zgodzie z Pismem 艢wi臋tym.
Troszczysz si臋 o ni膮 jak c贸rka, a ona nigdy nie by艂a dla ciebie jak matka.
Zawsze by艂a najpierw kr贸low膮, matk膮 p贸藕niej.
Nie masz ju偶 偶alu?
Dzi臋ki niej jestem teraz kr贸low膮. Mam nie okazywa膰 jej wdzi臋czno艣ci.
Zapomnia艂a艣 ju偶 o li艣cie Katarzyny?
Egle, przesta艅 j膮 trzy膰.
Ona tu le偶y chora, nic nie zrobi.
Jeste艣 pewna?
S艂uga s艂ug Bo偶ych. Prosz臋, dalej.
Zaiste godnym jest, aby艣my my,
kt贸rym powierzono stery ko艣cio艂贸w, czuwali nieustannie
nad ich wolno艣ci膮. Dzywam niniejszym do pobrania
sze艣ciolecia.
dziesi臋ciny na rzecz wyprawy krzy偶owej.
Dlaczego si臋 z艂o艣ci, z艂oju?
Bo to kolejny podatek. Wiesz, co to znaczy? Udzia艂 w wyprawie.
Przecie偶 co zaszczyt? Sam chcia艂bym zobaczy膰 ziemi臋 艣wi臋t膮, bo i nie?
Jak mamy zbiera膰 na wojn臋 z krzy偶akami, kiedy podnosimy podatek dla papie偶a?
Ale zako艅cz膮 przecie偶 nasi bracia, chrze艣cijanie.
Mogliby艣my razem z nimi rami臋 w rami臋 i艣膰 w nieznane.
Zdobywa膰 nowe krainy.
Nawraca膰 barbarzy艅skie plemiona?
A gdyby to nam by艂o dane odzyska膰 Ziemi臋 艢wi臋t膮?
Wyzwoli膰 Jerozolim臋? Cho膰 raz mnie wys艂uchaj i postaraj si臋 zrozumie膰.
Jerozolima daleko, a krzy偶acy stoj膮 u naszych bram. Ale przecie偶 mamy z nimi
pok贸j. To troch臋.
A b臋d臋 pierwszym urz臋dnikiem, kt贸rego wyrzuc臋 za g艂upot臋.
Tym razem biskup przesadzi mnie.
Z艂o偶臋 na niego tkank臋 do papieru.
Czekaj, a mo偶e ma troch臋 racji w tych swoich podejrzeniach.
Sprawa, z kt贸r膮 przyjecha艂em, nie ma jak dot膮d wyja艣nienia. I na to przyjdzie
czas. To, 偶e nie ma szpiega w opactwie, nie znaczy, 偶e nie ma go wcale.
Wci膮偶 nie wiemy, dlaczego moi ludzie tutaj nie dotarli.
Nic mi tylko nie. Nie mieli z艂ota, nie mieli kosztownych stroj贸w.
Znikn臋li jeden po drugim, jakby czartik gdzie pochwyci艂. Jeste艣 ich pewny.
Zaraz po 艣mierci matki pos艂a艂em do was apeczk臋.
Doskona艂y szermierz. Je藕dzi艂, jakby si臋 w siodle urodzi艂. Sam...
Sam
pojecha艂, bo na dw贸r szybciej dotrze膰 w pojedynk臋.
Wyczekiwali艣my twojego orszaku i nic.
To ruszy艂em na pogrzeb do Wittenbergi, a ju偶 z drugiej pos艂a艂em niczk臋.
Niczko, ten co z oszczepem je藕dzi艂. Tak, ten.
Oszczepem w艂ada艂 jak nikt i dosta艂 najlepszego konia na drog臋.
Raz, dwa powinni tutaj by膰 i przypadni.
Jak kamie艅 w wod臋.
Mo偶e to jednak zwykli rabusie.
Samotnych je藕d藕c贸w umieli pojma膰, a was si臋 bali.
Kazimierz, a je艣li to cz臋艣膰 planu Luksemburczyka, mordowanie go艅c贸w?
Chc臋 na to rozdzieli膰.
Laudetur.
Secula seculorum, amen.
Wybacz, ksi臋偶e biskupie, 偶e tak d艂ugo kaza艂em na siebie czeka膰.
Nie t艂umacz si臋, bracie. To ja mam pro艣b臋. A raczej potrzebna mi twoja
Moja?
Ja jestem tylko zwyk艂ym s艂ug膮 Bo偶ym. Gdzie mnie do ksi臋dza biskupa?
Mnie nie uczy艂 Calderini. O, dawne czasy.
Sp贸jrz, bracie, na to.
Kolejny podatek?
Kraj biedny, zniszczony wojn膮. Wd贸w i sierot wi臋cej ni偶 ch艂op贸w na polach.
Kr贸l chce...
Budowa膰 zamki. Papie偶 chce ruszy膰 do Ziemi 艢wi臋tej, a u mnie w diecezji
na chleb.
Sze艣膰 lat.
Wi臋cej m贸wisz z lud藕mi. Jakie s艂owa do nich trafi膮? Jak przekaza膰 wiernym,
偶eby oddawali jeszcze wi臋cej?
A mo偶e ksi膮dz biskup nie docenia wiernych?
Zna naprawd臋 wielu, kt贸rzy z rado艣ci膮 dziel膮 si臋 z ko艣cio艂em.
Tylko ukrywasz si臋 przede mn膮.
Ledwo za艂o偶yli mi koron臋 na g艂ow臋, aby za nie mog艂a艣.
Tyle przesz艂a艣.
Tyle z艂a pokona艂a艣.
Teraz.
Kiedy tak bardzo potrzebuj臋 Ci臋, kiedy potrzebuj臋 Twojej pomocy, kiedy
potrzebuj臋 Twojej rady.
Jak mo偶esz mi to robi膰?
Jeste艣, Egle?
Czy kunegunda nie dokucza l偶bietce? Znowu s艂ysza艂am, jak si臋 k艂贸c膮.
Posz艂y z cudk膮 na spacer.
Przy Jolencie zachowuj膮 si臋 inaczej.
Egle, mam pomys艂.
Chyba wiem, jak si臋 pozby膰 Katarzyny.
Nie da si臋 艂atwo odprawi膰.
Zw艂aszcza, 偶e dosta艂a zadanie wyznaczone przez kr贸low膮. W艂a艣nie.
Wiesz, co zrobimy?
Pomo偶emy jej.
W czym?
Pomo偶emy jej znale藕膰 Arunata.
Pojedziesz z misj膮.
Nikt nie mo偶e si臋 dowiedzie膰 dok膮d ani po co. Ani cudka, ani nimierza, nikt.
Panie, wiesz, 偶e mo偶esz mi powierzy膰 ka偶d膮 wiadomo艣膰.
Tym razem ty je zdob臋dziesz dla nas. Trzeba si臋 dowiedzie膰, kto zabi艂 moich
go艅c贸w. Ale nikt nie mo偶e podejrzewa膰, 偶e dzia艂asz z mojego polecenia.
Graj znu偶onego rycerza.
Pytaj od niechcenia, niby przypadkiem.
Udawaj, 偶e szukasz rozrywki. Mo偶e i zwady?
P艂a膰 za trunki, schlebiaj, a sam?
S艂uchaj.
Przede wszystkim s艂uchaj. Omijaj damki i kasztelanie. Id藕 mi臋dzy ludzi.
Na jarmarki, zachod藕 do 艂a藕ni, do karczmy.
W karczmie wiedza mocno podlana piwem.
W ka偶dej plotce znajdziesz ziarno prawdy.
Wiem, 偶e to niebezpieczna misja.
Powiedzcie tylko, dok膮d mam jecha膰. Do 艢widnicy? Do 艢widnicy r臋cz臋. To na Wawel
nie dotarli. Gdyby zabili ich w Krakowie, wiedzia艂bym o tym. Rozpytam
rusz臋 t膮 sam膮 drog膮.
Do艣膰 ju偶 dosta艂em. We藕.
Chc臋 si臋 dowiedzie膰, kto mnie chcia艂 sk艂贸ci膰 z Wolkiem.
P艂a膰 tym, z kt贸rych potem mo偶e by膰 po偶ytek.
A wyruszaj jeszcze dzi艣.
艢miem prosi膰 tylko jedno.
Kr贸lu, miej baczenie na moj膮 cudk臋.
O ni膮 nie musisz si臋 martwi膰.
Najg艂upszy spos贸b, jaki widzia艂a.
Naprawd臋?
Tak ma艂o zarabiasz, 偶e musisz oszcz臋dza膰 膰wier膰 paznokcia na kupku piwa? A wam
co do tego?
Mog艂aby tu pracowa膰, odbili.
Nie musisz mi robi膰 tej przyjemno艣ci.
Za to mog艂aby艣 tam wyj艣膰. Ju偶! Umiem wiele.
Pracowa艂a w kuchni na Wawelu.
Gotuj臋 potrawy z miejsc wszelakich. Kasie, kapusty, pierogi. Wypiekam
Na Wawelu, bo uwierz臋.
Da艂aby ci dokument, ale i...
Czyta膰 nie umiesz. A ty umiesz?
Baba w kuchni.
Mleko si臋 kisi, a 艣mietana kwasieje, jak baba miesza w garze podczas pe艂ni
ksi臋偶yca. Jak kto ka偶e gotowa膰 po nocy, to albo jedzenie ma stare, to i kwa艣ne,
albo trucizna dodaje.
I ukry膰 to chce.
Spr贸buj.
Nie trucizna. Rusz tym, co masz nad oczami. Chc臋 dosta膰 z ciebie roboty. Po
mia艂a by si臋 pr贸bowa膰?
Mam ci prac臋 na kilka dni.
Zawikt i dach nad g艂ow膮, a bo wida膰, 偶e艣 prosto z drogi.
Mam darmo robi膰?
Wolne 偶arty. Na pocz膮tek tylko tak.
Bierzesz czy nie?
Pomy艣le膰 musz臋.
Miodu nalejcie.
Do dobrego.
Ja sama napoj臋 moj膮 pani膮 i zostan臋 przy niej. Nie ma potrzeby. My zegle
czuwamy. Ale skoro m贸wi臋, 偶e chc臋 zosta膰, zegle przy mojej te艣ciowej, to
zostaniemy. Mamy te偶 sprawy do om贸wienia, kt贸re nie s膮 przeznaczone dla
usz.
Egle moje serce tak t臋skni.
Co noc widz臋 go u bram w awelu, jak stoi.
Jak my艣lisz, gdzie on teraz jest?
Podobno znalaz艂 zaj臋cie w baranowie sandomierskim.
Naj膮艂 si臋 do pomocy przy handlu zbo偶em.
Jest ca艂y zdrowy?
Tak jak i ty, pani.
Na sny nie ma rady, ale pami臋taj...
Pod 偶adnym pozorem nie wolno ci o nim m贸wi膰.
To jak b臋dzie?
Zap艂acisz. To b臋dziesz mie膰 najlepsze jedzenie. Nie zap艂acisz. Nikt tu po
Prudno kasza wstr臋tna. Do miodu wody dolewasz.
To wszystko przez weso艂k贸w.
Trzech jedz膮 za dwudziestu. A ile pij膮?
Nic bym nie za艂ami艂, jakbym nie oszczelca艂. Zdecyduj si臋.
Nie op艂aca mi si臋.
Sam m贸wisz, 偶e ka偶dy grosz si臋 przyda. Zobaczysz, jak wiele zarobisz. Wiele
dyskasz, nikt nie stracisz.
To ci臋 szkodzi.
Kr贸tka pr贸ba.
Jak wita艂 to z pomnie przyjaciel... Wita艂 te偶?
Kupiec? Tak.
By艂o od razu tak m贸wi膰. No chod藕, chod藕 do kuchni. Chod藕, chod藕, chod藕, chod藕.
Chod藕, chod藕, chod藕, chod藕.
Mi贸d przynie艣, byle lipowy. Kiedy ja teraz mam pakowa膰 pani膮 Katarzyn臋?
Pakowa膰? Mia艂am nie m贸wi膰.
Pakowa膰.
Czyli to dzia艂a艂o. To by艂a przednia my艣l.
Tak.
Teraz mo偶emy spokojnie szuka膰 Arunasa.
Tylko gdzie?
Jako艣 opusty.
Jak tak dalej p贸jdzie, to trzeba b臋dzie da膰 pomoc do kuchni. Oj, zdaje mi si臋,
偶e tobie nikogo nie trzeba.
No masz.
To jak ci na imi臋?
Gabija. A, to 艂adnie.
Dobre, poszyczkowe.
Sworzeczko.
My tu gadamy, a w piecu kolor si臋 pali.
Wy z Wawelu?
Daleko jedziecie?
Daleko. Do Kadisza.
Tego miodu popr贸bujcie.
Najmocniejszy.
Gabina!
Gabina! Gabina!
Powiedz dostojnemu panu, czym go mo偶emy uradzi膰.
Zupy ju偶 nie ma.
Kolacz jest. Ale przypalony. Piwotniki.
Czad nie wykatujesz.
To mo偶na go odnale藕膰.
dop贸ki nie pom贸wisz we mn膮.
Jak wyszaluj臋 kocio艂 i podprz臋tam kuchni臋, mo偶emy porozmawia膰, ale nie
A gwizdaj!
Pi臋kna figurka.
Ano, pi臋kna.
M贸wi膮, 偶e wasze ptaszki pojecha艂y z kupcami a偶 na W臋gry.
Pojecha艂y. Powinni szowa膰.
Wy z Krakowa, a wasze figurki ruszy艂y w 艣wiat.
A nie z Krakowa, tylko z Ksi臋stwa Racib贸rskiego.
Nie mo偶e by膰, a sk膮d?
A co wam do tego?
Na jarmarki je藕dzicie.
Nie boicie si臋 rozboj贸w?
Ja si臋 boj臋 tylko wiedzy.
A jak chcecie wiedzie膰 co艣 o zbojcach, to moje ciotaczne ci膮gle dzieci nimi
strasz膮. Zapytajcie.
Siedzi w memunie i ci膮gle si臋 wszystkiego boi.
Ale co ja wam o tym b臋d臋 opowiada艂a?
Tego wezm臋.
Ile?
Du偶o.
O,
tarnina. U nas na Litwie suszycie owoce, a potem daje temu, kto chory z
przejedzenia. A u nas w Polsce owoce tarniny zbieraj膮 dopiero po pierwszych
przymrozkach.
Nie wcze艣niej.
Gabio.
Gabio!
S艂awik.
S艂awik.
Nigdy ci nie powiedzia艂em, jak bardzo ci臋 podziwiam.
Chc臋 zrobi膰 co艣 wyj膮tkowego w twojej intencji.
呕eby ci pokaza膰, jak bardzo ci臋 kocham.
Jak nikogo na 艣wiecie.
Kr贸lu?
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.