All language subtitles for Korona krolow odc 24

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Prosz臋. Pani? Tak? Wybacz, 偶e przychodz臋 w porze modlitwy. Masz go艣ci? A kto

przyjecha艂? Kr贸l Kazimierz i ksi膮偶e 艢widnicki.

Kunegunda?

W oknarze wielkiej nocy Pan B贸g wezwa艂 j膮 do siebie.

Pos艂owie z listami przepadli, wi臋c wie艣膰 dotar艂a na Wawel dopiero wczoraj.

Tyle czasu nie 偶yje moje dziecko.

A ja nie przeczu艂am.

Nigdzie nie chc臋 by膰 sama.

Matko, gdyby艣 nas potrzebowa艂a...

Nie przeczu艂am.

Laudatur Iesus Christus. In secula seculorum, Amen.

Ciesz臋 si臋, 偶e przyszed艂e艣 tak szybko.

Potrzebuj臋 pomocy w przeczytaniu tego listu.

Co to za list?

Znalaz艂am go na pod艂odze w mojej sypialni.

Wi臋c nie tego pani otrzyma艂a艣?

Podejrzewam, 偶e jest to list Katarzyny Pileckiej, ale nie mam pewno艣ci.

Prosz臋, niech mi go ojciec przeczyta.

Nie mog臋, to nie s膮 s艂owa skierowane do ciebie. Wiem, ale ja czuj臋, 偶e one mnie

dotycz膮. Ja nie chc臋 zna膰 cudzych tajemnic. Po prostu czuj臋, 偶e to inni

tajemnice przede mn膮.

Prosz臋.

Jest tam co艣 o mnie?

Eleno, Pudzia jest g艂odna.

Co si臋 dzieje?

Jestem brudna.

Wcale nie.

Wyjd藕 st膮d!

Wyjd藕 st膮d! Nie patrz na mnie! Wyjd藕 st膮d!

Matki.

To ja, Kazimierz.

S艂yszysz mnie?

Powiedz co艣.

Odezwij si臋.

Polko, wezwij medyka.

Szybko!

M贸wisz mi, 偶ebym uwa偶a艂a na ludzi w moim otoczeniu.

Egle te偶 ostrzega mnie przed zdrad膮.

Pani, powiesz swoje troski Chrystusowi.

Kiedy si臋 modl臋, czuj臋 si臋 silniejsza. Ale mog臋 nie obroni膰 si臋 przed atakiem,

je艣li nie b臋d臋 wiedzia艂a, z kt贸rej strony nadejdzie.

To list Katarzyny. Na ni膮 mam uwa偶a膰?

Prosz臋.

Mi艂o艣ciwa pani, przysz艂am zapyta膰, czy czego艣 nie potrzebujesz. Ale widz臋, 偶e

jeste艣 w dobrych r臋kach.

Najlepszych na trudne czasy.

Ogromna strata.

Nie mog臋 uwierzy膰, 偶e ksi臋偶na Kunegunda ju偶 nigdy nie zawita na Wawel.

To by艂a taka wspania艂a osoba.

Zawsze m贸wi艂a prawd臋. I obce jej by艂y zawi艣ci o mowa.

Mi艂o艣ciwa Pani, Ojcze Wojciechu, nie b臋d臋 ju偶 przeszkadza膰.

Szuka艂a tego listu.

To ona go napisa艂a?

Czy dosta艂a od kr贸lowej?

Co w nim jest?

Katarzyna relacjonuje kr贸lowej, co dzieje si臋 na dworze.

Pisze jej o poszukiwaniach twojego przyjaciela z Litwy.

Tego w艂a艣nie si臋 obawia艂em, smutku, kt贸ry zatruje twoje my艣li.

Ten wyjazd do S膮cza to by艂y tylko pozory.

Kr贸lowa nadal chce si臋 mnie pozby膰 z dworu i przed niczym si臋 nie cofnie.

Pani, co mog臋 zrobi膰?

Zachowa膰 t臋 rozmow臋 w tajemnic.

I nauczy膰 mnie czyta膰.

Zr贸b to dla mnie, ojcze.

呕ebym wiedzia艂a, co przeciwko mnie knuj膮.

I 偶ebym mog艂a si臋 broni膰.

Chcesz jeszcze dok艂adki?

No, je艣li chcesz, 偶ebym si臋 rozchorowa艂 z przejedzenia, to poprosz臋. Dobrze, 偶e

ci humor dopisuje.

Tobie te偶.

Nareszcie.

Wiesz,

ci膮gle my艣l臋 o tym miejscu przy Bramie Floria艅skiej.

To handlowanie, jak znalaz艂.

P贸jd臋, zobacz臋.

Sta膰 nas na to, Ruziu?

Troch臋 pieni臋dzy mam.

Chcia艂bym ci jako艣 pom贸c, ale widzisz, le偶臋 tutaj jak k艂oda, a ty sama ze

wszystkim zosta艂a艣.

A ty dok膮d? Chcia艂em chocia偶 misy umy膰. Musisz le偶e膰, wydobrze膰.

Sama p贸jd臋.

Po drodze zajrz臋 do ko艣cio艂a. Tam nam wszed艂 Amartina.

Le偶.

Nasza wysoko艣膰 wybaczy, ale nie umiem pom贸c. Nie wiecie, co jej dolega? Nie.

S艂ysza艂em o podobnym przypadku, ale leczenia nie znam.

Mo偶e inny medyk z wi臋kszym do艣wiadczeniem powinien zobaczy膰 kr贸low膮

jak najszybciej.

Jest w Trudaki? Po艣le po niego.

Nie ma, ksi膮偶臋. W Krakowie najbli偶ej. Wjedziemy, matko, do Krakowa.

Musz臋 was ostrzec, panie. Kr贸lowa takiej podr贸偶y mo偶e nie przetrzyma膰. Przecie偶

nie mog臋 jej tu zostawi膰. Sprawy nie potraficie jej pom贸c. Mo偶e spok贸j by艂by

stosownym lekiem odpoczynek.

A je艣li to nie wystarczy?

Strachimy tylko czas.

Odczegam.

Podr贸偶 w tym stanie jest wielkim ryzykiem.

Lepiej zaczekajmy.

Jak tylko kr贸lowie si臋 polepszy, zabierzemy j膮 do Krakowa. Przecie偶 nie

siedzie膰 i patrze膰, jak umiera. Nie s艂ysza艂e艣, co powiedzia艂 medyk?

Odr贸b na razie j膮 na 艣mier膰.

Matko.

Matko.

Matko.

Pono偶臋 pod sercem jej wnuka.

Ale to wci膮偶 za ma艂o, 偶eby j膮 zadowoli膰.

W艂a艣nie ze wzgl臋du na dziecko musisz si臋 uspokoi膰.

Takie wzburzenie mo偶e mu zaszkodzi膰.

A z艂o, kt贸re mnie oddaczy, nie zaszkodzi?

Zaparz臋 zi贸艂 na uspokojenie.

Nie, Egle.

Zio艂a tu nie pomog膮. Co chcesz zrobi膰?

Twoja przepowiednia si臋 sprawdzi艂a.

Zdradzi艂a mnie bliska osoba, teraz kolejna. To kolejny dow贸d. Ile jeszcze

b臋dzie? Jak mog臋 ci pom贸c?

Najpierw od艂贸偶.

Ten list do sypialni dziewczynek.

Katarzyna my艣li, 偶e tam go zgubi艂a. A potem dowiedz si臋, czy Arunas jest w

Krakowie.

Je艣li jest, to co robi?

Wiem, 偶e kaza艂am mu znikn膮膰 na zawsze, ale je艣li jest w pobli偶u, ja musz臋 to

wiedzie膰.

A my nasz Arunasa. Je艣li on chce si臋 ukry膰, nikt go nie znajdzie.

Wiem.

Ale wiem te偶, 偶e mo偶e znajdziesz jaki艣 spos贸b, 偶eby mi pom贸c.

S膮 tu szczury?

Szczury? Tutaj nie.

Sk膮d? A ten dziwny zapach?

Mo偶e jaka艣 myszka si臋 odda艂a.

Kota we藕miecie dwa dni i b臋dzie po sprawie. A ja si臋 musz臋 zastanowi膰.

Nie radz臋 zwleka膰.

Mam innych ch臋tnych.

Tak si臋 tylko m贸wi. Ja si臋 znam na handlowaniu.

Kupi膰 dom to nie to samo, co worek fasoli.

Dobi膰 targu trzeba umie膰 z ka偶dym.

Jak kto艣 dobrze nie umie kupi膰 fasoli, to i za dom przep艂acisz.

A, prosz臋, mili pa艅stwo.

Zapraszam.

Prosz臋.

To jest g艂贸wna izba.

Nie tak wyobra偶a艂em sobie nasz wsp贸lny dom.

Mo偶e jak si臋 posprz膮ta, b臋dzie inaczej.

Ma by膰 wspaniale, a nie zno艣nie.

Chod藕my st膮d.

Przepraszam cudzko. Za co?

Niepotrzebnie ci to zabra艂em.

Chcia艂e艣 dobrze.

Mog臋 wzi膮膰 cz臋艣膰 zap艂aty teraz, a cz臋艣膰 za jaki艣 czas.

Ja ju偶 teraz mam tyle, ile trzeba.

Od r臋ki.

Requiescat in pace.

Wsp贸艂czuj臋, bardzo wsp贸艂czuj臋 kr贸lowi. Jak zareagowa艂?

Prosi艂, aby da膰 na msz臋 za dusz臋 ksi臋偶nej.

Ksi臋偶na Kunegunda.

Przecie偶 ja widzia艂em, jak dorasta艂a.

Odprawi臋 nabo偶e艅stwo cho膰by i zaraz. Nie lepiej, jak kr贸l wr贸ci?

S艂ysza艂em, 偶e dw贸ch pos艂贸w zamordowano.

Dw贸ch ksi臋偶y Bolko wys艂a艂.

I 偶aden nie dotar艂.

Zobaczycie, z tego jeszcze wojna b臋dzie.

Biskupie, dlaczego od razu wojna?

No nie od razu, ale musimy si臋 do niej przygotowa膰.

To znaki, kt贸rych nie wolno lekcewa偶y膰.

Zabici pos艂owie, teraz ten podejrzany cz艂owiek, kt贸rego widzia艂em w karczmie.

kim ty m贸wisz?

Podawa艂 si臋 za mnicha z ty艅ca, ale opad艂 Micha艂 dziwnym trafem, nic o nim nie

s艂ysza艂. 艢piek?

Komu艣 zale偶a艂o na tym, 偶eby pos艂owie nie dojechali. Jestem tego pewien.

No je艣li to tylko zwyk艂y rozw贸j mo偶e. Zale偶a艂o im tylko na koniach, a nie na

listach. Ale dwa napady na dw贸ch pos艂贸w? To nie mo偶e by膰 przypadek.

Dla komu zale偶a艂o na tym, 偶eby kr贸l nie dosta艂 list贸w od ksi臋cia?

Czesi chc膮 skorzysta膰 na tym, 偶e jeste艣my s艂abi, a ksi臋gacy pewnie s膮 z

zmowie. Jak oszala艂y porywam za bro艅, lecz na c贸偶 to zda si臋.

Werginiusz Eneida.

Miko艂aj. Nie do poznania, panowie pozwol膮.

Miko艂aj Lig臋za, nasz podczaszy. Do us艂ug.

To o tobie wci膮偶 s艂ysz臋, panie. Zapami臋tuj, panie, tylko to, co dobre.

Odp艂ac臋 jeszcze.

A kr贸l?

Pojecha艂 do S膮cza ze smutnymi wie艣ciami, 偶e ksi臋偶na Kunegunda umar艂a.

A, to st膮d ten grobowy ziom i martwa cisza. B贸g upomni si臋 o wszystkich.

O ciebie r贸wnie偶, panie.

Ale p贸ki tego nie zrobi艂, wol臋 偶y膰 w przyja藕ni ze 艣wiatem, nie z kostuk膮.

Je艣li kr贸la nie ma, kr贸lowej radbym si臋 pok艂oni膰.

Pi臋kny. Du偶a, jasna izba, a przed domem placyk. B臋dzie mo偶na twoje misy wystawi膰

na p贸艂kach w 艣rodku i na stole przed wej艣ciem. A do studni daleko?

Niedaleko. Wiecie, jak nie we藕miemy, to b臋dziemy 偶a艂owa膰.

Musia艂bym sam zobaczy膰, zanim si臋 zdecyduj臋.

No jak p贸jdziesz?

Ja musz臋 da膰 odpowied藕 do jutra.

I偶 akurat t膮 nog膮, no. Jest bardzo du偶o ch臋tnych.

Sama widzia艂am ludzi z dworu, jak ogl膮dali.

Ty co?

Skoczysz si臋?

Pod jednym warunkiem.

Jakim?

呕e mnie poca艂ujesz.

No to trudno.

Nici ze sklepu.

C贸偶 to za sprawa? Co si臋 sta艂o?

Nad jej kszta艂tami trudzili si臋 B贸g i Matka Natura.

Czuj臋 si臋 zaszczycony i do st贸p si臋 k艂aniam. Miko艂aj i G臋za.

Kr贸lowo, poznaj nowego urz臋dnika dworu.

M艂odego, nie tylko nowego. I wprost ze s艂onecznej bolonii. A to ty b臋dziesz pod

czasem? P贸ki co ju偶 jestem admiratorem twojej urody, pani.

Ciesz臋 si臋, 偶e wreszcie przyby艂e艣, Miko艂aju. Kr贸l bardzo na ciebie czeka.

Teraz za偶a艂uj臋, 偶e pozwoli艂em sobie na ma艂膮 zw艂ok臋.

A na miejscu kr贸la nigdzie bym nie wyje偶d偶a艂.

Szuka膰 kogo艣? Co si臋 dzieje? Dlaczego nie mo偶emy i艣膰 do kaplicy? Bo nie.

Prosz臋 by膰 szczekolnego, nie p贸jdzie do piek艂a.

Piek艂o ju偶 jest na ziemi.

Powiem mamie, 偶e zaraz wb臋dzie i wyluznisz.

Ja, ja strasz臋?

To mo偶emy p贸j艣膰?

Koniecznie.

W kopytce jest ciemno.

M贸j syn Jan, kasztelan ma艂ogo艅ski, nie mierza z go艂czy ochmistrz. Obaj w

rycerskim boju zaprawieni jak nikt.

To mnie co艣, Miko艂aje.

艢ni艂e艣 偶o艂nierza koszmar贸w?

No, to ju偶 dobrze. B臋dzie si臋 z kim艣 wina napi膰 i w karty pogra膰.

Ba艂em si臋, 偶e to tamty tylko to dom duch贸w, a nie 偶ywych ludzi.

Tylko, 偶e u nas wina zbyt wiele si臋 nie pija.

No, to ju偶 mam sucho w ustach.

Ale miodu i piwa mamy pod dostatkiem.

No, to jestem uracowany.

Widz臋, 偶e jako podczaszy mam sporo do zrobienia.

S艂uchajcie, Miko艂aje.

Studiowa艂 na uniwersytetach, mo偶ecie si臋 wiele nauczy膰. Kasztelanie, nie dworu艣

z艂omnego. To ja zazdroszcz臋, panowie, wam ryterskiego, prawdziwego 偶ycia.

Mi艂o艣ciwa pani, Miko艂aj opowiada o swojej d艂ugiej podr贸偶y z W艂och.

Tak, ciesznie, pani.

Jad膮c tutaj, widzia艂em wpadwie freski. Niejakiego Giotta di Bondone. W kaplicy

ko艂o pa艂acu od Krowenich.

Odebra艂o mi mow臋. Chocia偶 ci, kt贸rzy mnie znaj膮, powiedz膮, 偶e jest to

niemo偶liwe. A jednak.

Ten blask, bogactwo kolor贸w, ta jasno艣膰.

A potem pojecha艂em na p贸艂noc i by艂o coraz ciemniej, coraz smutniej, coraz

straszniej. A偶 w ko艅cu dojecha艂em na Wawel.

Co tu tak ciemno? Zapalcie wi臋cej 艣wiec, przynie艣cie szachy.

S艂yszeli艣cie o szachach? A o muzyce s艂yszeli艣cie?

Do艣膰!

Zmar艂a siostra naszego kr贸la.

Zamordowano go艅c贸w.

Trzeba odprawi膰 mch臋 za ksi臋偶n膮 i znale藕膰 innych. To si臋 teraz liczy.

to, to, to, to, to, to.

Nie potrzebujemy tu b艂azn贸w.

Ale kogo艣, kto b臋dzie s艂u偶y艂 kr贸lowi i koronie.

Tw贸j ojciec odda艂 偶ycie za kr贸low膮.

A ty jeste艣 na to got贸w?

Jestem, biskupie.

Zosta艂em wychowany na rycerza.

艢wi臋ty Franciszek z Astyru naucza, 偶e 偶ycie nie musi by膰 ci膮g艂膮 astyt膮.

Nale偶y chwali膰 dzie艂o stworzenia i czerpa膰 rado艣膰 z ka偶dego dnia.

M贸wi tak偶e, 偶e nic nie posiadamy poza naszymi chorobami i codziennym

krzy偶a.

Czyta艂e艣 chyba tylko jedn膮 stron臋 z roz艂o偶onej ksi臋gi. Czytam to, co krzepi.

Uprze膰 o tym kr贸la. S膮dzisz, 偶e czytasz wi臋cej ni偶 tylko to, co jest ci wygodne.

Zaczniemy uczt臋 bez kr贸la.

Widocznie nie wr贸ci dzisiaj z S膮cza.

Lig臋za, usi膮d藕 prosz臋 z nami do sto艂u.

Dzi臋kuj臋 ci, mi艂o艣ciwa pani.

Ratujesz mnie przed 艣mierci膮 g艂odow膮.

Chocia偶 ksi膮dz biskup przekonuje, 偶e i to warto rozwa偶y膰.

Kr贸lowa Jadwiga.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.