All language subtitles for Korona krolow odc 19

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Co艣 si臋 sta艂o?

Anna, prosz臋, powiedz mi.

Prosz臋 ci臋, powiedz, czy to jest moje dziecko?

Twoja matka ci膮gle tu jest.

W twojej g艂owie i w twoich my艣lach.

Czy ty naprawd臋 nie potrafisz si臋 z ni膮 rozczeka膰? Odpowiedz, prosz臋.

Taka pi臋kna 艂膮ka.

O, koniczyna.

Rumianek.

Bo偶e.

Bo偶e, b膮d藕 ulubiony.

Dzi臋kuj臋 Ci za to, 偶e tak pi臋kny 艣wiat stworzy艂e艣 dla cz艂owieka.

Oddalamy si臋 od drogi, mi艂o艣ciwa Pani.

Jest coraz pi臋kniej.

Jeste艣my same. To niebezpieczne.

Ja si臋 rzeki nie boj臋.

Nie b贸j si臋, siostro.

Umiem p艂ywa膰.

Ale woda jest zimna.

艁atwo przyzi臋bienie.

Co by by艂o, gdyby Jan Chrzciciel tak my艣la艂 nad Jordanem?

Zabierzcie to.

Prowad藕 do kr贸la.

Dok膮d? Do kr贸la ju偶 m贸wi艂em.

Zmykaj st膮d ma艂e, bo ci ko艣ci porachuje.

Powiedzcie kr贸lowi Kazimierze, 偶e przyby艂 Maciek z Watnicy.

Przyby艂, patrzcie go jaki pan.

Tak. Kolebo czy kondno?

Sp贸jrzcie mnie, a nie tak.

Patrzcie go. W szmatach ma do kr贸la ziepka.

Zmykaj si臋.

Gdzie?

Jest tam um贸wiony.

Kr贸l dzisiaj ma s膮d.

Wiesz, co zrobisz z takimi przyb艂臋dami, co nie s艂uchaj膮 rozkaz贸w?

Wys艂ucha? Powiesi.

Uciekaj. Ale ju偶.

Kiedy twoja matka oskar偶a艂a mnie przed lud藕mi, to stan膮艂e艣 w mojej obronie i

kaza艂e艣 mnie koronowa膰. I nagle mnie oskar偶asz. W艂a艣nie dlatego, 偶e stan膮艂em

twojej stronie, mam prawo wiedzie膰.

A co, nie ufasz mi?

Czy to si臋 nigdy nie sko艅czy? Anno.

Twoje dziecko chowa si臋 z naszymi c贸rkami. Twoje historie mi艂osne s膮 znane

ca艂ym dworze, ale to mnie si臋 oskar偶a. Musz臋 wiedzie膰.

Nie masz sumienia! O moim sumieniu decyduj臋 ja sam!

Kazimierzu, to jest teraz nasz zamek i nasza sypialnia, wi臋c bardzo ci臋 prosz臋,

przesta艅 w ko艅cu my艣le膰 o tym, jak to rz膮dzi艂a twoja matka, bo tego ju偶 nie

Prosz臋!

Wybaczcie, ale nie dam rady wi臋cej odsy艂a膰 Giermka.

Bardzo pilnie potrzebuj膮 kr贸la w kancelarii.

Widocznie 艣mier膰 kr贸la W艂adys艂awa tak ni膮 wstrz膮sn臋艂a.

Biedna kr贸lowa.

Musi by膰 pogr膮偶ona w rozpaczy.

i偶 krzy偶em si臋 le偶y twarz膮 do ziemi.

Siotro, kr贸lowa na ziemi.

A jak kto艣 zobaczy, matka prze艂o偶ona mnie uka偶e.

Du偶o tego.

M贸j syn.

Jasiek wr贸ci艂 z Torunia.

Patrz, panie, ile tego mieli w kryj贸wce.

Ja艣ka napadli, ale im nie odpu艣ci艂. Co to za banda?

Z艂apa艂 Herszta.

Polak?

Krystyn z Tamborca.

Z dobrego rodu, herbowy.

Z艂odziej i herbowy.

Litewskie, w臋gierskie, niemieckie. Nikogo si臋 nie ba艂.

Jego ojciec, Krystyn z Ostrowa, walczy艂 pod p艂owcami.

Jestem herburawa.

Jak nasz biskup.

Po艣lijcie po niego.

Nie b臋dzie zadowolony. Ja te偶 nie jestem.

Chcia艂abym to wszystko zmieni膰, ale nie wiem, jak mam to zrobi膰.

Kr贸lowa wyjecha艂a, a m贸j w艂asny m膮偶 mnie upokorzy艂.

Ten s膮d to ju偶 przesz艂o艣膰.

Zwyci臋偶y艂a艣. I co z tego, je艣li wci膮偶 jestem podejrzana?

Cz艂owiek, kt贸ry mnie kocha, odjecha艂. A cz艂owiek, kt贸remu jestem wierna, mi nie

ufa. To tylko m臋偶czyzna, zazdrosny i niepewny.

Wybacz mu.

Znasz go troch臋, po g艂owie mu r贸偶ne rzeczy chodz膮.

Heron swoj膮 mierzy.

Wiesz, pozby艂am si臋 klejnotu z w臋偶em, a zamiast niego mam gniazdo rzmi za tymi

drzwiami.

Egle, a co je艣li b臋dzie dziewczynka?

Kr贸lu uwielbia swoje c贸rki, przecie偶 wiesz.

Wiem, ale jednak wci膮偶 偶a艂uj臋, 偶e nie ma ch艂opca.

Widz臋, jak bardzo si臋 starasz, jak bardzo chcia艂aby艣 mu da膰 tego syna.

Czy ty... Powiedz wprost. Umiesz zapomnie膰 o Runasie?

Nie, nie zapomn臋 o nim, ale kocham Kazimierza. Wiesz, co m贸wisz?

Egle, ludzie si臋 zmieniaj膮. Serce te偶 si臋 zmienia.

Ja i Kazimierz nie jeste艣my ju偶 tacy jak dawniej, ale jest co艣 takiego, 偶e

t臋skni臋 za nim, kiedy go nie ma.

Brakuje mi go.

To powiedz mu to, ale nie tu w komnacie jego matki, tylko p贸jd藕 do niego.

Tam, gdzie czuje si臋 w艂adc膮, a nie pos艂usznym synem.

Powiedz mu!

Okrad艂 mnie i zako艂贸艂 jak zwyk艂ego bandyt臋, pospolitego opryszka! Puszcz

Do kasztelenskiego syna m贸wisz? Do z艂odzieja m贸wi臋! Okrad艂 mnie! Nic, bo

wyjdziesz st膮d 偶ywy!

Nie wstydzi Krystynie?

Ten ch艂ystek mnie okrad艂, niech on si臋 wstydzi! A jeste艣 podobno z Rawicz贸w,

prawda? Nie inaczej, rozkujcie mnie!

A rozkujemy!

Ale na szubienicy!

Chc臋 m贸wi膰 z kr贸lem.

Castellan Sandomierski powinien mnie s膮dzi膰, nie wy!

Chyba ju偶 po艂udnie.

Nic s艂ycha膰 dzwon贸w na Anio艂 Pa艅ski.

Tu nie ma ko艣cio艂a, mi艂o艣ciwa pani.

A dzwony klasztorne?

Za daleko nie s艂ycha膰.

Jak si臋 nazywa ta osada niedaleko?

M贸wi膮 Jakubkowice.

Ma jakie艣 prawa?

Sam biskup nada艂.

To jest znak.

Tutaj powstanie ko艣ci贸艂.

Piszmy tak.

Matko.

Droga matko.

Nie chc臋 przeszkadza膰. Wysy艂am list do matki. Chod藕, Katarzyno.

To ta wspania艂a my艣l kr贸lu.

Czy mo偶esz do艂膮czy膰 te偶 i moje skromne s艂owa?

Panie, czekaj膮 na ciebie.

Umy艣lnie niech ruszy, jak tylko sko艅czysz. Niech listy dotr膮 jak

matki. Na pewno martwi si臋 o nas.

Jaki wspania艂y syn jest ciebie. Wasza mi艂o艣膰.

To jej pierwszy dni poza Wawelem.

Musi jej by膰 bardzo ci臋偶ko.

Tak od serca napiszmy.

Panie, wiesz, 偶e zawsze mo偶esz na mnie liczy膰.

A umy艣lnego ju偶 mo偶ecie szuka膰.

Mi艂o艣ciwa pani, ufam, 偶e

dojecha艂a艣 szcz臋艣liwie i cieszysz si臋 dobrym zdrowiem.

Chc臋 ci donie艣膰... Chc臋 ci donie艣膰...

呕e w gnie藕dzie jask贸艂eczek, wielkie o偶ywienie,

wkr贸tce b臋dzie nowe m艂ode.

Uparty ten zmarkacz.

Id藕 st膮d, ale ju偶!

Nie p贸jd臋! Matko obieca艂a, 偶e na s艂u偶b臋 p贸jd臋. Siostry upaka艂y i na drog臋

wy艣ciska艂y. Nie mog臋 wr贸ci膰 bez niczego.

Wielmo偶ne panie!

Maciek z Bartnicy, we藕 mnie ze sob膮, musz臋 si臋 dosta膰 do kr贸la. To kusownik,

zabra膰 go.

Panie, za co?

Nie do艣膰, 偶e w kr贸lewskich lasach kusowa艂, to jeszcze na zamek si臋 pcha.

lochu z nim. Idziemy.

Nie godzi si臋 mnie sznurem wi膮za膰, ani na sznurze powiesi膰.

Kr贸lu, takie ma by膰 twoje panowanie?

Kt贸ry z nas jest rozb贸jnikiem?

Jak kr贸l prawo 艂amie, to dopiero rozb贸j. Za chwil臋 偶ycie stracisz, ale honor

zachowaj. O honor mi idzie.

Zobaczysz, panie.

Biskup Jan potwierdzi, 偶e jestem rawicz.

Brat Klejno, tu mnie nie zawiedzie. Mo偶e i herb macie ten sam, ale krew inna i

serce inne.

No tak nie do ko艅ca.

Bo biskup te偶 lubi cudzym swoj膮 sakiewk臋 nape艂nia膰.

Ekscelencjo, prosimy.

Potrzebne jest twoje por臋czenie.

Bracie.

To prawda?

Co tu si臋 dzieje? Bracie, powiedz im, niech mnie rozkuj膮.

Ekscelencjo brat?

Krewny?

Krystyn? Powo艂uj臋 si臋 na ciebie.

Samborce s膮 tylko naszymi bra膰mi klejnotu. Maj膮 ten sam herb, ale nic

Pr臋dota si臋 w grobie przewraca. Taki wstyd.

A jeszcze pod kr贸lem W艂adys艂awem wojowa艂. A teraz morduje ludzi na

grasu. Nie b臋dzie lito艣ci.

Przygotuj egzekucj臋, kasztelanie.

Ale tak膮 by w Krakowie o niej d艂ugo m贸wili.

呕eby posz艂o w l贸d, 偶e nie ma lito艣ci dla tych, kt贸rzy 艂ami膮 prawo.

Kr贸lu, odszed艂 od Boga.

Uciek艂 od ludzi.

B贸g go uka偶e, ale... B贸g go uka偶e w piekle.

Ja na ziemi. Na mojej ziemi bior臋 co chc臋.

Na kr贸lewskiej drodze krad艂e艣 i zabija艂e艣. A i na swojej ziemi nie godzi

mordowa膰. Na duchownych te偶 napada艂e艣? Sami kradli.

Dziesi臋ciny i odpusty sprzedawali.

Zas艂u偶yli nalich艂膮 艣mier膰 i tak膮 dostali.

M贸wi B贸g.

Miej wstr臋t do z艂ego. Zabra膰 go.

Dosy膰 tego.

Kr贸lu.

Prosz臋. Musi to by膰 w Krakowie.

Ode艣lijmy go do Sandomierza. Niech tam go strac膮.

Czemu? Wiesz, jacy s膮 ludzie.

Nic ja do niego nie mam, tylko ten znak na piecz臋ci.

Rozumiem, ale przecie偶 ka偶dy odpowiada sam za siebie, nie za swoich bliskich,

nie za krewnych.

To samo powtarzasz na swoich homiliach, biskupie.

Nie mo偶na go cho膰 tak po cichu. A jak po cichu? Przecie偶 ca艂y Krak贸w widzia艂,

jak go prowadzili do wie偶y. Nie ugn臋 si臋 teraz.

Kr贸lu, pami臋tasz ko艣cian?

Bo ja pami臋tam.

Skrytne dotanie stracone. Tu w Krakowie.

Puszczaj mnie! Wr贸c臋 do domu, Krzysiek!

Puszczaj!

Puszczaj!

Teraz nagle chcesz do domu?

Zdecyduj si臋.

Chcia艂e艣 do kr贸la, to sobie u niego pomieszkasz. W lochu.

A co wy robicie tym walcem?

Biskup kaza艂 go zamkn膮膰 w lochu. W k艂usowni. Ale kr贸l mu udarowa艂. I kaza艂

przyj艣膰 do zamku. Puszcz go!

Puszcz go, s艂yszysz?

Dobrze, chod藕 ju偶, chod藕.

Wzywa艂a艣 mnie, pani.

Mamy rozpakowa膰 kufry? Nie, nie, to jeszcze mo偶e poczeka膰.

Najpierw ko艣ci贸艂.

Wasza kr贸lewska mo膰... Nie m贸w tak do mnie, ja musz臋 powoli odwyczaja膰 si臋 od

tego tytu艂u.

Dla nas, pani, zawsze b臋dziesz kr贸low膮.

Tylko ten, kto tak mocno kocha Boga, zas艂uguje na koron臋. Trzeba kocha膰 Boga

ludzi.

Ale czasami trudno jest to pogodzi膰, prawda?

To jest akt fundacyjny ko艣cio艂a w Jakubkowicach.

B臋dzie pod wezwaniem 艣wi臋tego Piotra i Paw艂a.

Prosz臋 zamie艣膰 ten list matce prze艂o偶onej. A to jest list do biskupa

Grota. Prosz臋 go, aby nada艂 przywileje Jakubkowicom, skoro on t臋 wie艣 lokowa艂.

Pani, wybacz mi艂o艣膰, ale czy my艣my tobie czym艣 uchybi艂y?

Dlaczego? Te skrzynie nierozpakowane.

Jakby艣 si臋 szykowa艂a do dalszej drogi.

A nie, tam s膮 tylko moje szaty, a wszystko, co jest mi potrzebne, jest w

kaprzyce, siostro.

O, pomys艂.

Pewnie czas na brewiarz. Chod藕my.

Egle, czy kr贸l jest u kr贸lowej? Nie, dawno poszed艂.

Zaraz do was przyjd臋.

Uk艂o艅 si臋.

Egle, przeka偶 mojej 偶onie, 偶e chc臋 z ni膮 m贸wi膰.

A to kto?

Pami臋tasz panie polowanie z biskupem Grotem?

Chwyta艂 go, jak k艂usowa艂 w twoich latach. A dzisiaj o ma艂o nie wsadzi艂 do

Wzywa艂e艣 mnie, panie, na s艂u偶b臋. Do pszerni. Oto jestem.

Egle, przeka偶 prosz臋 Annie, 偶e przy艣l臋 po ni膮.

Mam teraz wa偶ne sprawy dworskie. Chod藕cie.

Ma膰ku z Bartnicy.

W obecno艣ci wszystkich tu zebranych mianuj臋 ci臋 opiekunem zamkowych ps贸w.

Za swoj膮 prac臋 otrzymasz wynagrodzenie denara co niedziel臋, a opr贸cz tego

otrzymasz wikt, jak ka偶dy dworzanie. Dzi臋kuj臋, kr贸lu.

Wybacz, panie, gdyby tej pracy nie by艂o za wiele, to ja... Boisz si臋, 偶e za

ci臋偶ka? Ja b臋d臋 pracowa艂 za dw贸ch, za trzech. To m贸w pr臋dko, o co chodzi.

Naucz mnie w艂ada膰 myczem, 偶eby moja matka i siostry nigdy wi臋cej si臋 ju偶 nie

ba艂y.

W kanclerzu po艣lij pi臋膰 denar贸w jego matce.

Nie mierz臋, spraw mu buty i miecz.

Na razie drewniany.

Egle nie widzia艂a艣 Jeleny? Odejd藕. Sam jej szukaj, je艣li chcesz.

Dlaczego nikt nie chce mi powiedzie膰, gdzie jest Helena?

Nie wymawiaj przy mnie jej imienia.

Id藕 st膮d!

Ci臋偶ki dzie艅?

Wzywa艂e艣 mnie?

Wybacz mocne s艂owa, ale nie umiem przesta膰 o tym my艣le膰. To jest

mnie.

Nie wiem, czy umiem temu zaradzi膰.

Zazdro艣膰 wszystko niszczy, tym bardziej, gdy nie ma ku niej powod贸w. A nie ma?

Nie ma.

Powiedz mi, co mam zrobi膰, 偶eby艣 nie traci艂 do mnie zaufania.

Opowiedz mi o nim.

Chc臋 wiedzie膰, kto to jest i co ci臋 z nim 艂膮czy艂o.

Nic. To by艂a tylko rozmowa. Chc臋 ci wierzy膰, ale nie mog臋 zrozumie膰,

zarytykowa艂a艣 koron臋, 偶eby si臋 z nim tylko spotka膰. Kto to jest i dlaczego

dla ciebie taki wa偶ny?

Tak wi臋c trwaj膮 wiara, nadzieja, mi艂o艣膰. Te trzy.

Z nich za ich najwi臋ksza mi艂o艣膰.

Mi艂o艣膰? Wa偶niejsza od wiary?

Tutaj w ko艣ciele.

Dlaczego mi to m贸wisz?

Modli艂em si臋 za ciebie. Ja robi臋 wszystko tak, jak ka偶esz. Wiem.

Ale przysz艂a pora, 偶eby艣 sam sobie odpowiedzia艂 na jedno pytanie.

Kogo tyle lat kocha艂e艣?

Osiem lat czeka艂e艣 i nie wnalaz艂e艣 innej kobiety.

Kogo kocha艂e艣 naprawd臋?

Kobiet臋 czy siebie?

Czy nie jest tak, 偶e tygodniej ci by艂o kocha膰 w sobie zakochanego rycerza?

Nie potrafi臋 o tym m贸wi膰. No, naucz si臋.

Ja umiem si臋 bi膰. Umiem z艂apa膰 w臋偶a. Umiem strzela膰 w luku.

Potrafi臋 rozpali膰 ogie艅 od jednej drzadki.

Tylko o co prosisz, nie potrafi臋.

No to teraz ju偶 wiesz, po co tu jeste艣.

I czego B贸g oczekuje.

Wychowywa艂am si臋 z sze艣cioma bra膰mi.

Razem je藕dzili艣my konno po lesie.

艁owili艣my ryby i strzelali艣my z 艂uk贸w.

Ja strzela艂am najlepiej.

Arunat te偶 by艂 mi jak brat.

Tylko, 偶e kiedy艣 mnie pokona艂.

Ja nie mog艂am sobie z tym poradzi膰 i od tej pory ci膮gle si臋 艣cigali艣my.

Nie m贸w, 偶e nie byli艣cie sobie bliscy.

Nigdy do niczego nie dosz艂o.

Kiedy przybyli wasi pos艂owie, nie chcia艂am jecha膰.

Wiem, 偶e ty te偶 mnie nie chcia艂e艣.

Ale by艂am niewinna.

Osiem lat czeka艂a艣 na to spotkanie. Nie czeka艂am. On te偶 nie czeka艂.

Tokiej st贸d kaza艂 mu tu przyjecha膰 i on nie mia艂 wyboru.

Wiesz, dlaczego zgodzi艂am si臋 z nim m贸wi膰?

Bo chcia艂am mu powiedzie膰, by na zawsze znikn膮艂 z mojego 偶ycia.

Pokocham tylko ciebie.

Ave Maria, gratia plena, Dominus tecum, benedicta tuemulieribus.

Mi艂o艣ciwa Pani.

Przepraszam, 偶e przeszkadzam w modlitwie, ale jestem z Krakowa.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.