All language subtitles for Korona krolow odc 14

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Do nast臋pnych zielonych 艣wi膮tek mo偶emy cieszy膰 si臋 pokojem.

Wielki mistrz, Lothar von Braunschweig, podpisa艂 rozejm na starych zasadach.

I nie pr贸bowa艂 wymusi膰 na nas wyrwania sojuszu z Litw膮? Nie, nie wspomina艂 o

ani s艂owa. Widocznie twoja nieugi臋ta podstawa w rozmowie z pos艂em pani

skutek. O jedno wad prosz臋, nie zapominajmy o Kujawach. Obieca艂em ojcu,

odzyskam Kujaw臋. Nie zapominamy mi艂o艣ciwa pani, jednak偶e...

Wszyscy jeste艣my zgodni, 偶e w tej chwili wojna z zakonem by艂aby dla nas

katastrof膮. Nie wszyscy.

Biskupie?

Pani, masz go艣cia.

Olgierd ju偶 wr贸ci艂?

Mia艂 zwiedza膰 偶upy solne.

Jeste艣 sama?

Mog臋 wej艣膰?

Co ty tam chowasz?

Pierniki?

Pocz臋stujesz mnie?

Naprawd臋? A nie wida膰, 偶e mam na nie ochot臋?

Ale dobre!

Pod p艂owcami kr贸l W艂adys艂aw poprowadzi艂 naszych rycerzy ku zwyci臋stwu.

Krzy偶acy musieli si臋 wycofa膰 i nie uda艂o im si臋 po艂膮czy膰 si艂 z wojskami

Luksemburczyka.

Zapomnia艂e艣 ju偶, panie, jak was witano po powrocie do Krakowa? Nie, nie

zapomnia艂em. Dlaczego zatem marnujesz szans臋 na ostateczne zwyci臋stwo nad

Krzy偶akami? Dlaczego chcesz czeka膰, a偶 zakon odbuduje swoj膮 pot臋g臋 i znowu nas

zaatakuje?

Ja wiem, brakuje pieni臋dzy.

Oby tylko tego. Mam nadziej臋, 偶e gdyby ekscelencja chcia艂 zarzuci膰 mi

tch贸rzostwo, mia艂by odwag臋 powiedzie膰 mi to wprost.

To nie jest akt kapitulacji. To 艣wiadectwo nowych porz膮dk贸w.

Chc臋 mniej niszczenia, a wi臋cej budowania.

To dobre, ale na spokojne czasy. Nasze czasy b臋d膮 niespokojne, kiedy miecz

stanie si臋 nasz膮 jedyn膮 taktyk膮.

Kiedy przez nasze ziemie b臋d膮 ci膮gle przetacza艂y si臋 wojska, a nasze domy

p艂on膮膰. Tak kraj nigdy nie stanie si臋 dostatni.

Nie b臋dzie jak inne pot臋g膮 Europy.

Powiedz to, panie, naszym rycerzom.

Nie dasz im prawdziwego wroga, znajd膮 sobie wroga w艣r贸d swoich. Do艣膰. Oczekuj臋

rzeczowych argument贸w.

Doradzanie kr贸lowi to pos艂annictwo. Je艣li kto艣 tego nie rozumie, nie jest

godzien tu by膰.

Kanclerzu, wystaw dokument.

Moja kopia rozejmu ma by膰 gotowa w dniu koronacji.

Na 艣wi臋tego Marka.

Chyba nie masz tu na dworze zbyt wielu bliskich ci os贸b.

Mam c贸rki, Jagl臋, Cudk臋 i Kajuka.

No ju偶 pewnie ci臋偶ko si臋 zwierza膰.

Schowam na wypadek, gdyby kr贸lowa mia艂a tu przyj艣膰.

Nie uk艂ada si臋 nadal mi臋dzy wami?

Tak, ale my艣l臋, 偶e to moja wina.

Masz ju偶 sukni臋 na koronacj臋?

Nie wiem, czy b臋d臋 koronowana.

Musisz by膰 przygotowana na ka偶d膮 sytuacj臋 i w ka偶dej wygl膮da膰 dostojnie.

swoich poddanych.

I pi臋knie dla m臋偶a.

Przywioz艂am kilka moich sukien.

Zobaczysz, co si臋 nosi teraz w Europie. Co艣 wymy艣limy.

Wprowadzi艂am wspania艂ego krawca z Wenecji.

Powinna si臋 tym pomy艣le膰.

Nie liczmy, 偶e m膮偶 na to wpadnie.

B臋dziemy si臋 spotyka膰 tak cz臋sto, jak b臋dzie to potrzebne i na bie偶膮co

rozwi膮zywa膰 problemy. Jeste艣my na Twoje rozkazy, panie. I druga sprawa. Chc臋

wiedzie膰, co si臋 dzieje poza murami zamku.

Zbyt cz臋sto zapominamy o poddanych.

呕yjemy sprawami dworu i korony, ale oni maj膮 inne zmartwienia.

Mo偶ni rycerze powiedz膮, 偶e chc膮 si臋 bi膰. Nie m贸wi臋 o rycerzach.

M贸wi臋 o prostych ludziach. Niedawno by艂em w艣r贸d nich.

Wys艂uchiwa艂em ich skarg. Gdzie? Tutaj? Na Wawelu? Nie, w przydro偶nej Karczmie.

Karczmie, synu, to nie jest miejsce dla kr贸la. A gdzie jest jego miejsce, je艣li

nie w艣r贸d poddanych?

Narada sko艅czona. Dzi臋kuj臋 wszystkim.

Prosz臋 ci臋, popro艣 Ja艣ka, aby nie odst臋powa艂 kr贸la ani na krok. Skoro m贸j

chce wyje偶d偶a膰 poza Krak贸w, to niebywa艂e.

Najlepszego momentu nie b臋dzie. Mamy dobr膮 pozycj臋 do ataku.

Pertraktowa膰 mo偶na zawsze.

Co racjo, to racja.

Nie wykorzysta膰 takiej stansy by艂oby b艂臋dem. Ale kr贸l tego nie rozumie. Jest

jeszcze za m艂ody, brakuje mu do艣wiadczenia.

Rycerstwo p贸jdzie ch臋tnie.

Sieradzki p贸jdzie.

Rozmawia艂em z nim, p贸jdzie cho膰by dzi艣. Doskonale.

P贸jdziemy, ale z Kazimierzem.

Musisz go, ekscelencjo, przekona膰, 偶eby odst膮pi艂 od rozejmu.

Bo je艣li ruszymy bez jego wiedzy...

B臋dziemy mieli na pi臋ku i z nimi, i z W臋grami.

W okazji krasowej niech uszyje ci co艣 podobnego.

Wszystkie s膮 pi臋kne.

Czym jest ta, kt贸ra ci si臋 najbardziej podoba?

To chyba ta.

El偶bieto, mog臋 zada膰 ci pytanie?

Czy Kazimierz wtedy, gdy by艂 u ciebie, czy on wzi膮艂 Klar臋 si艂膮?

Znasz go. My艣lisz, 偶e m贸g艂by to zrobi膰?

My艣l臋, 偶e nie. To dlaczego s艂uchasz oszcz臋d wymy艣lanych przez jego wrog贸w?

Klar臋 odda艂am si臋 sam.

Prawd膮 jednak jest, 偶e Kazimierza zawsze ci膮gn臋艂o do kobiet.

Winie si臋, 偶e go wtedy nie opilnowa艂am.

Nam te偶 los nie sprzyja艂.

Na pocz膮tku dzieci jedno po drugim. Wtedy nie by艂o miejsca na czu艂o艣膰.

A potem pojecha艂 do ciebie i wybuch艂 ten skandal.

To straszne s艂ysze膰 o w艂asnym m臋偶u takie rzeczy.

W dodatku narazi艂 mnie i dzieci.

Mnie r贸wnie偶.

Straci艂am palce.

Ojciec Klary zaatakowa艂 mnie i mojego m臋偶a.

Musieli艣my zabi膰 jego i ca艂膮 jego rodzin臋, 偶eby unikn膮膰 dalszych spisk贸w i

dalszych atak贸w.

On i tak dosi臋gn膮艂 was tutaj.

Nie masz tego Kazimierzowi za z艂e?

Ka偶dy pope艂nia b艂臋dy.

Jego by艂y tragiczne w skutkach, ale dzi臋ki temu sta艂 si臋 bardziej

i troskliwy.

Podzielny by艂 zawsze.

Nie wiem tylko, co zrobi膰 z Jolent膮.

Jej obecno艣膰 tutaj musi by膰 dla ciebie ci臋偶ka.

To dziecko nie jest niczemu winne.

Cudka obieca艂a, 偶e si臋 ni膮 zaopiekuje.

Na cudk臋 lepiej uwa偶aj. Dobrze ci radz臋.

O, sk膮d?

Ojciec mi sprawi艂. Przymierzaj.

No i jak? Poczekaj.

Mo偶emy pom贸wi膰?

Zastanowi艂a艣 si臋?

Przyjmiesz m贸j prezent?

I tak, i nie.

Zale偶y mi na tobie.

Dlatego... Dlatego chcia艂abym by膰 z tob膮 szczera.

No to licz臋.

Nie chc臋 ci臋 skrzywdzi膰.

Je艣li mia艂oby si臋 okaza膰, 偶e to nie jest mi艂o艣膰, ja musz臋 by膰 pewna.

Cudko. Nawet je偶eli jeszcze mnie nie kochasz.

Ja zrobi臋 wszystko, 偶eby艣 mnie pokocha艂a.

Wszystko.

Nie ka偶 jej d艂ugo my艣le膰. Mi艂o艣ci z my艣leniem nie jest po drodze.

Dzia艂aj, bo ci si臋 wymknie.

Pos艂uchiwa艂e艣. Przyja藕nimy si臋 nie od dzi艣. Nie mog臋 patrze膰 na to, jak

z mi艂o艣ci.

P贸jdziesz teraz do Pe艂ki i poprosisz o r臋k臋 jego c贸rki. A potem natychmiast do

Cudki i o艣wiadczcie jej.

Wiem, co m贸wi臋.

Nic nie umiem.

Ale troch臋 cierpliwo艣ci.

Ka偶dy si臋 kiedy艣 uczy艂.

Zrozum. Ja umiem tylko handlowa膰.

Spokojnie. Poka偶臋 ci jeszcze raz. Patrz.

Z

win膮?

Trzeba tak delikatnie, nie?

Trzeba jej s艂ucha膰, a ona ci臋 poprowadzi. To b艂臋du.

Nie no, po prostu to... To jest chyba wszystko przez tego mojego pecha.

M臋偶a mi zabili, towar mi rozkradli.

Nie no, to jakie grzechy.

Spr贸buj jeszcze raz.

Zobacz.

Nie ma mowy.

Nie wiem, czy mog臋 za niego wyj艣膰.

Chocia偶 bardzo go lubi臋.

Mi艂o艣膰 pewnie przyjdzie z szafem.

Nie.

Bo ja... Ja kocham kr贸la.

Ja te偶.

Wiecie, co mi powiedzia艂a kr贸lowa El偶bieta?

偶e we Francji, we W艂oszech, na tych nowoczesnych dworach jest teraz moda na

muzyk臋 rytmiczn膮, mi艂膮 dla ucha.

Gra si臋 i 艣piewa nie tylko na chwa艂臋 Pana.

Panowie, chcia艂em z Tob膮 porozmawia膰 w rycerzu Pe艂ko.

Zatem s艂ucham.

Rycerzu nie mierz膮.

Na osobno艣ci.

Je偶eli mo偶na.

Panowie?

Panowie?

Pokocha膰 kr贸la to nie jest grzech.

A powinno jest.

Wszyscy go mi艂ujemy, bo jest m膮dry, dzielny.

I robi wszystko co w jego mocy, 偶eby 偶y艂o nam si臋 lepiej.

Takie jest zadanie kr贸la.

A obowi膮zkiem poddanego jest szanowa膰 go i szczerze mi艂owa膰 z ca艂ego serca.

Czyli nie grzesz臋 kochaj膮c go?

Nie.

Pod warunkiem, 偶e m贸wimy o czystej mi艂o艣ci.

Mog艂abym ca艂owa膰 ziemi臋, po kt贸rej st膮pa.

To pi臋kne, 偶e chcesz mu s艂ucha膰.

Zrobi艂abym dla niego wszystko.

To dobrze.

A powiedz mi teraz co艣 o swoim rycerzu.

On jest delikatny, mi艂y.

Kocha mnie, wiem to.

Czasem troch臋 jest szalony, ale to dobry ch艂opak.

Nigdy nie poddaje si臋 bez walki.

Trudno go nie pokocha膰.

Sama widzisz.

Twoje serce w艂a艣nie ci podpowiedzia艂o.

Wiem, 偶e ono jest czyste.

Jestem o tym przekonany.

Lepiej jednak, aby艣 swoj膮 urod膮 i oddaniem nie kusi艂a kr贸la, nie odci膮ga艂a

tego, co jest jego przeznaczeniem i zadaniem.

Czyli mam wyj艣膰 w zaniemierze dla dobra kr贸la?

Przede wszystkim pom贸c si臋 z tym.

Tak prawdziwie w sercu.

Czy

oddasz

mi r臋k臋 swojej c贸rki?

Czyli zgadzasz si臋?

Dam wam moje b艂ogos艂awie艅stwo.

Dzi臋kuj臋. Ale jest jeden warunek. Jaki?

Moja c贸rka musi sama zdecydowa膰, czy chce wyj艣膰 dla ciebie.

Wiele przesz艂a.

Straci艂a matk臋, braci.

Chce, 偶eby by艂a szcz臋艣liwa.

Wi臋c wiedz, 偶e nie b臋d臋 jej do niczego zmusza艂.

Nikogo nie powinno si臋 zmusza膰 do ma艂偶e艅stwa.

To wielkie szcz臋艣cie m贸c kocha膰 i by膰 kochanym.

Je偶eli cudka zgodzi si臋 wyj艣膰 dla ciebie, dostaniecie ode mnie wiosk臋,

mi kr贸l W艂adys艂aw.

Dla nich to diabli.

Mnie to dobrze ci idzie.

Robert.

Ptaszek. No 艂adny ptaszek, ale z ptaszka to ty nie zjesz zupy.

Dzieciom by si臋 spodoba艂.

Mo偶na by go pomalowa膰, da膰 im do zabawy.

Czy ja wiem?

Same dzieci nie mam.

Pan B贸g mnie pob艂ogos艂awi艂.

Ale moja s膮siadka to i rusz musi co艣 dawa膰 dzieciom do r膮k, 偶eby cokolwiek

zrobi膰 w cha艂upie.

A to 艂y偶ka, to kubek.

No to mo偶e m贸g艂by to by膰 gliniany ptaszek.

No kobieto, jak tak dalej p贸jdzie, to chyba braknie nad niczym. Przepraszam.

Nic si臋 nie sta艂o.

Sta艂o si臋. Nie wiem, co si臋 dzisiaj ze mn膮 dzieje.

Przypa艂 ja fasol臋, kt贸ra mia艂a by膰 do 艣witkich uszy.

Spok贸j, 艣witkie uszy. Tego u nas si臋 nie je. Ale na Litwie to je.

Tyle czasu czeka艂a, 偶eby mojej pani zrobi膰 prawdziwa litewskie uczta.

Teraz co?

Podamy tylko kibiny.

I ten gulasz od W臋gry, co inzyki wypala.

Daj spok贸j, tego nawet nikt nie spr贸buje. A jak spr贸buje, to szybko

Rozum na tych usiach nagotuje.

Arunaj! Arunaj!

Arunaj!

Czego chcesz? Przykuj si臋.

Jutro jedziesz z ksi臋ciem Kiejstutem do Krakowa.

Droga niebezpieczna.

Ksi膮偶臋 potrzebuje dobrych woj贸w przy sobie.

Wsz臋dzie pojad臋 za Kiejstutem, ale nie tam.

Rozkaz to rozkaz.

Nie masz wyboru.

Wypali艂em. Pi臋kniutkie.

No.

Zobaczysz, ca艂y Krak贸w b臋dzie m贸wi艂 o moich ptaszkach.

Do Kalkmy p贸jd臋 sprzeda膰.

Jest tam troch臋 w臋gr贸w, to mo偶e im si臋 spodobaj膮 i kupi膮. Mo偶e by艣 stragan

otworzy艂a z zabawkami.

Stragan? No.

Jeste艣 taki dobry dla mnie.

Jak nigdy dot膮d.

B臋d臋 mia艂a stragan, zabawki.

Ludzie b臋d膮 kupowali.

To szybko zarobi臋 na wota dla mojego Marcina.

Chc臋, 偶eby odczytano t臋 list臋 kar wszystkim mieszka艅com Krakowa.

Niech wszyscy wiedz膮, 偶e nie b臋dzie zmi艂owania dla bandyt贸w i z艂odziei.

Wybacz, panie, mo偶e to nieodpowiednia chwila, ale musimy poprawi膰 stan

Co za艂ecasz, kanclerzu?

Podatki trzeba je lepiej 艣ci膮ga膰.

Porozmawiam z moj膮 siostr膮, kr贸low膮 w臋giersk膮, jak sobie z tym radzi Karol

Robert. Masz jeszcze jakie艣 sprawy do mnie? Zaraz zaczyna si臋 uczta.

Potrzebujemy nowego podczeszego. A m艂ody Ligenza?

Wdowa mia艂a przys艂a膰 syna.

Jedzie do nas z Boloni膮.

Studiowa艂? Tak, panie.

Ja nie zd膮偶y艂em.

Jeszcze raz.

Nic si臋 nie sta艂o.

Dobrze by艂o, tylko po prostu za ma艂o mamy okazji, 偶eby ta艅czy膰. Ale to nie

w stanie grze.

Pewnie, 偶e nie.

Pi臋knie grasz, Jolanta, pi臋knie. Tato, nie wzi膮艂 si臋 k艂on, nie ta艅czy艂y艣my z

kundzi膮.

B臋d膮 problemy.

Pi臋knie.

A gdzie reszta?

Na sto艂y trzeba zanosi膰.

Pi臋knie, Anno.

Wtedy wyra偶a si臋 rado艣膰 偶ycia, tak przecie偶 mi艂a Bogu. Ale ja jestem w

chcia艂abym, 偶eby to uszanowano.

Zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Zwyci臋偶e 艣mierci zamienia j膮 w cud 偶ycia.

Widocznie na nich mi艂o艣ciwa Pani nadszed艂 ju偶 czas martwychwstania.

Ci臋偶kie czasy id膮. Nie szkoda pieni臋dzy na te zbytki.

Ale wino wasze jak w telecji smakowa艂o.

Pani, tchn臋艂a艣 w te mury 偶ycie i pi臋kno. Wreszcie wida膰, 偶e zamieszkuj膮 je

ludzie, a nie duch.

Przywioz艂am tylko troch臋 wina.

S艂ysza艂em pani, 偶e pomog艂a艣 naszym rodakom odnale藕膰 nowy dom na dworze

w臋gierskim. To przyjemno艣膰 wspiera膰 tych.

kt贸rzy sobie na to zapracowali.

Przysz艂am tylko spr贸bowa膰 wina przywiezionego przez El偶biet臋.

Kr贸tko.

Mi艂o艣ci moje.

Czy zgodzisz si臋 zosta膰 moj膮 偶on膮?

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.