All language subtitles for Korona krolow odc 11

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Dzi臋kuj臋.

A jecha膰 nie chcia艂a?

Nic dziwnego, 偶e moja siostra dusi si臋 na Wawelu. A co, skar偶y艂a ci si臋?

Za Litw膮 t臋skni.

Kobiet nie bierzemy na polowanie. Polujemy sami.

Bez kobiet.

Tu jest jej dom, ale serce...

B膮d藕 dla niej dobry.

A jednak da艂e艣 dyspens臋.

Wielkanoc blisko, to i mi臋sa trzeba.

A podobno jaki艣 nied藕wied藕 teraz si臋 spustoszy艂.

Kr贸lewskie barcie i pasieki. A to nie jest ten sam, co ci uciek艂, jak na niego

polowa艂e艣? Potwarz.

Po co tak cenn膮 skor臋 dziurawi膰?

Zostaw go lepszym, my艣limy. Niech ci臋 nie zwiedzie to, kim jestem. Umiem

pos艂u偶y膰 si臋 broni膮. I j臋zykiem.

Odprawi臋 msze zapolowanie. Pod tym wielkim d臋bem mo偶e.

Nie modlimy si臋 pod d臋bami, my nie poganie. O cie艅 mi chodzi艂o.

To mo偶e ja upoluj臋 tego nied藕wiedzia.

Ale nie martw si臋, dostaniesz troch臋 sad艂a na pociech臋, posmarujesz sobie nim

plecy, biskupie.

Ale Maria gracja plena Dominus tecum benedicta tu in mulieribus.

Anna, dlaczego si臋 nie modlisz?

Ci膮gle siedzimy w tych lochach.

Te kawa艂ki cia艂a s膮 straszne. Nie m贸w tak, to s膮 艣wi臋te relikwie.

Dlaczego nie mog艂am jecha膰 z nimi na polowanie? W tr膮bku lepiej ni偶 oni

Bo 偶aden z nich nie jest 偶on膮 nast臋pcy tronu.

Ci膮gle narzekasz, 偶e siedzisz w zamkni臋ciu, ale jak id臋 na ja艂mu偶ny, to

mn膮 tylko ma艂a El偶bietka.

Wyje偶d偶am.

Dlaczego? Nie zostaniesz na koronacji?

Nie, Mako.

I te missa est. Id藕cie w spokoju. Ofiara spe艂niona.

Trzymasz 艂uk jak baba ko艅czel. 艁uk trzeba trzyma膰 jak kobiet臋.

Mocno i z czu艂o艣ci膮. Chcesz si臋 zmierzy膰?

Chcesz si臋 o艣mierzy膰?

Tak, dzi臋kuj臋.

呕aden Polak nie potrafi tak dobrze strzela膰 jak Litwin.

Opr贸cz mnie.

A dalej umie?

Nie s艂ysza艂e艣, 偶e najlepsi ucznicy s膮 z Krakowa?

Nie s艂ysza艂em, 偶e ty jeste艣 jednym z nich.

Co tobie?

Ledwo 偶yj臋.

Ubi艂em dzi艣 tych trzech W臋gr贸w, to to rodzin臋 kr贸lewsk膮 chcieli odrzu膰.

Z pierwszym posz艂o szybko, drugi zemdle艂 od razu, ale trzeci... j臋cza艂 w

niebog艂osy i to psiama膰 po w臋giersku.

Ju偶 nie mia艂em mu co 艂ama膰. Trzeba go by艂o szybciej ubi膰. Gdyby nie s艂udzy

Kazimierza, ubi艂bym.

Ale zlecenie by艂o konania w m臋kach.

Mieli b艂aga膰 o lito艣膰. B艂agali? A ty co taki ciekawy?

My艣lisz, 偶e to taka rado艣膰, tak strasznie ludzi gn臋bi膰?

Potem si臋 tni po nocach, a偶 wszystko boli.

I w... Sercu boli. A koszmary mam takie, a b贸l w plecach, 偶e... To id藕 na

podzamcze do medyka, mo偶e co poradzi艂. Do medyka nie, dzi臋kuj臋, jeszcze mi

mi艂e. Ostatnio chcia艂 mi krotki na sk贸rze rozrze偶onym 偶elazem wypala膰. A

偶e to ja nie mam lito艣ci.

Na dodatek mam dzisiaj ubi膰 m臋偶a krewniaczki.

Tego to akurat mi nie 偶al, bo to 艂ajdak.

Ale rodzina to rodzina.

O! A ty co taka wystrojona?

Do kr贸la id臋. Kr贸la nie ma, kr贸l na 艂owach.

To do kr贸lowej.

Nie dam ci si臋 zn臋ca膰 nad moim Marcinem. A co to? Ja mu kaza艂em na Wawel

trucizn臋 wnosi膰?

Nawet si臋 z tob膮 pieni臋dzy mi nie podzieli艂, kt贸re za to dosta艂. Tylko tam

wszystko przepi艂. Bo sumienie mu nie dawa艂o spokoju.

Zawsze by艂 wra偶liwy. M贸wisz o tym samym cz艂owieku, czy mo偶e masz dw贸ch r贸偶nych

m臋偶贸w?

Nigdy nie lubi艂a艣 Marcina, co? Ale nie ciesz si臋, bo ja mojego ch艂opa zabi膰 nie

dam. B臋d臋 b艂aga膰 kr贸low膮 i Boga te偶.

Wieczorem wr贸cisz do Krakowa, we藕miesz kogo艣 i ruszycie pos艂owa膰 do Wielkiego

Mistrza. A mo偶e najpierw warto poczeka膰, co oni odpowiedz膮?

Po powrocie tego pos艂a? Musimy jak najszybciej przed艂u偶y膰 z nimi rozejm.

Nie sta膰 nas na now膮 wojn臋. Ludzie s膮 zm臋czeni, pokoju im trzeba.

Chc臋, 偶eby czuli si臋 bezpiecznie.

I dopilnuj, by biskup Jan nic o tym nie wiedzia艂.

On jest bardzo zaciek艂y w sprawie krzy偶aku. Dlatego im p贸藕niej si臋 dowie,

lepiej dla nas.

A nie chcesz, panie, wiedzie膰, jakie jest moje zdanie? Wyruszysz jutro o

Zawsze liczy艂e艣 si臋 z moim zdaniem.

Kiedy艣 musz臋 zacz膮膰 rz膮dzi膰.

Witaj.

Byli艣my w ty艅cu na rekolekcjach i powiedziano nam, 偶e tutaj polujesz.

Wybacz, 偶e m贸wili艣my twardo. Nie chcieli艣my wyst臋powa膰 przeciwko tobie.

Po prostu troch臋 inaczej patrzymy na sprawy kraju.

Nie 偶ywi臋 urazy.

Chcieliby艣my by膰 na twojej koronacji.

Teraz musimy trzyma膰 si臋 razem.

Czy偶 nie?

Prosz臋. Prosz臋 bardzo.

Prosz臋.

Prosz臋 bardzo.

Tam, tutaj, tam.

B贸g zap艂a膰 Ci z艂ota, niech B贸g Ci wynagrodzi.

B贸g zap艂a膰. Prosz臋 bardzo.

Prosz臋 bardzo.

Jeste艣 艣wi臋ta Pani, jak Twoja matka i siostra.

Dzi臋kuj臋.

O Jezus Maria! Jezus Maria!

El偶bietko! El偶bietko! El偶bietko, Bo偶e!

El偶bietko!

Gdzie biskup Grot?

J膮 tu na nas czeka膰.

By艂 tu偶 przed nami.

Sehera pu艣ci艂 si臋 przodem, 偶eby pierwszemu dopa艣膰 nied藕wiedzia.

To ko艅 biskupa!

Mam nadziej臋, 偶e nied藕wied藕 nie dopad艂 jego.

呕yniu, kochanie, popatrz na mnie.

Egle, odejd藕.

呕adnych czar贸w, 偶adnych... Anny, jak ty si臋 mo偶esz na to zgadza膰?

To tylko zio艂a, pani.

Takie jak te twoje, ty艅ca.

Chlebiotka i kor艂ek.

Wyrwijmy medyka. Mamo.

Ju偶 dobrze, kochanie, ju偶.

P贸jd臋 do kuchni, niech upiek膮 jab艂ek. Nie zjem jab艂ek, egle poszcz臋.

Co ty powiedzia艂a艣?

Nie jem ju偶 od trzech dni.

艢wi臋ta Kinga w moim wieku martwia艂a swoje cia艂o nocnym czuwaniem i postem.

To wa偶ne, prawda babciu?

Zadowolona jeste艣?

To jest efekt twoich nauk. Swoim dzieciom te偶 kaza艂a艣 le偶e膰 krzy偶em i si臋

g艂odzi膰? Nie dziwi臋 si臋, 偶e tylko troje z nich prze偶y艂o!

Wybacz.

Nie da艂a艣 mi wyboru.

Nie powinnam tak powiedzie膰. Przepraszam.

Naprawd臋 a偶 tak mnie nienawidzisz?

By艂a艣 taka m艂oda, kiedy tu przyjecha艂a艣.

My艣la艂am, 偶e uda mi si臋 by膰 matk膮 dla ciebie.

Nigdy nawet nie spr贸bowa艂a艣.

Ka偶dego dnia pr贸bowa艂am i nadal pr贸buj臋.

Ju偶 pierwszego dnia chcia艂a艣 si臋 mnie pozby膰.

Da艂am si臋 wtedy przekona膰 kr贸lowi.

Ale ty nie u艂atwiasz mi zadania.

Tylko jedno nas 艂膮czy.

Troska o dziewczynki i Kazimierza.

Kiedy艣, 偶e nie pojecha艂em z nimi na polowanie, to mam wraca膰 jeszcze z tob膮.

Koleb膮, jak nie wiadna. Wolko, odwied藕 mnie do Wittenbergi.

Do Rudolfa.

Synu.

Nie zmieni艂a艣 dania?

Ostatni raz ci臋 prosz臋.

Jed藕 z nami.

Jestem potrzebna Kazimierzowi.

呕al mi, Anna.

Bo dla ciebie nikt i nic si臋 nie liczy poza Kazimierzem i t膮 z艂ot膮 obr臋cz膮.

Nieprawidliwa.

Mamo.

Jaka艣 kobieta b艂aga o widzenie kr贸low膮.

O ma艂y w艂os bym si臋 nie ubi艂. Co si臋 sta艂o? 呕mija.

Sp艂oszy艂a mi konia.

Mo偶e tw贸j B贸g si臋 jednak zez艂o艣ci艂, 偶e chcesz w post drew przelewa膰.

Udzieli艂em dyspensy na ca艂e polowanie.

Wszystkie 艣wiece w krakowskich ko艣cio艂ach zrobione s膮 z tych bardziej.

Nie mo偶emy pozwoli膰, 偶eby jaki艣 nied藕wied藕 je zniszczy艂. Wchod藕.

Boisz si臋, 偶e kto艣 ci臋 zobaczy z pograninem na koniu?

Najwy偶ej powiesz, 偶e mnie ca艂膮 drog臋 ewangelizowa艂em.

I mojego konia te偶.

Cicho.

Nied藕wied藕.

pani nad moim m臋偶em. On nie zas艂u偶y艂 na 艣mier膰 w m臋czarniach. Nie ma lito艣ci dla

tych, co podnosz膮 r臋k臋 na kr贸la i jego rodzin臋. Nie ma i nie b臋dzie.

On nie jest z艂y, tylko k艂upi.

Pan B贸g nier贸wno rozdzieli艂 rozum mi臋dzy ludzi.

Nie mog臋 go uwolni膰.

Jeste艣 pani kr贸low膮.

Wszystko mo偶esz.

Prawo jest prawem i kr贸low膮 te偶 obowi膮zuje.

Sp贸jrzaj! Musz臋 porozmawia膰 z twoim dow贸dc膮.

A idzut, ja by艂am!

Kto inny tu powinien siedzie膰?

To ona was u偶y艂a na 艣mieci i m臋czaniach. Nie ja!

Rozumiesz?

Prawda jest taka, 偶e to ja kaza艂am mu szuka膰 zaj臋cia. To przeze mnie wpakowa艂

si臋 w t膮 ca艂膮 kaba艂臋.

To ja powinnam teraz siedzie膰 w celi, nie on.

To jest moja wina.

Moja wina.

Ta kobieta sumienia nie ma.

To ona gada艂a mi dla niej trucizn臋 na dw贸r.

Powiedzia艂a, 偶e to jakie艣 przyprawy, sk膮d mia艂 wiedzie膰, 偶e to trucizna.

Dlaczego dopiero teraz o tym m贸wisz?

Mia艂em zabra膰 ca艂膮 prawd臋 ze sob膮 do grobu.

Ale jak m贸g艂bym umrze膰 z czystym sumieniem, wiedz膮c, 偶e ona chodzi po

Kocham j膮 jak nikogo na 艣wiecie.

Ale ta kobieta, ta kobieta dla pieni臋dzy gotowa jest na najwi臋ksz膮 zbrodni臋.

To tylko s艂owa. Mam dow贸d.

Nie wiem, gdzie schowa艂a pieni膮dze, kt贸ra dosta艂a od Begr贸w.

O! M贸w! Powiem.

Jasne, 偶e powiem.

Ale pod jednym warunkiem.

Wydywa艂a艣 mnie, pani.

Z mojej woli Marcin Harcik zostanie jedynie 艣ci臋ty bez zachodzonych

m臋czarni. Ale przypiecz臋towa艂em ju偶 wol臋 kr贸la i kasztelana krakowskiego.

Zr贸b, co m贸wi臋.

Pod nieobecno艣膰 kr贸la ja tu rz膮dz臋.

Niech pani膮 B贸g b艂ogos艂awi.

Zabra膰 j膮.

Gdzie by艂e艣, panie?

Wys艂a艂em dziesi臋ciu ludzi, 偶eby ci臋 szukali.

Tam znalaz艂em twojego biskupa i to piskl臋. To kusownik.

Wiesz, 偶e to kr贸lewski las?

Sk膮d jeste艣? Z bratnicy przy rzece.

Powiedzcie po jego ojca.

M贸j ojciec nie 偶yje.

Krzy偶a z wszystkich byli.

Jest najstarszym m臋偶czyzn膮 w rodzinie.

A wiesz, co ci grozi za kusownictwo?

Ju偶 wol臋 zawisn膮膰, ni偶 patrze膰, jak moje siostry g艂oduj膮.

A nie woli艂艣 mie膰 pracy w zamku i pieni臋dzy, 偶eby je utrzyma膰?

Nie mo偶esz.

K艂usowa艂 w twoich dobrach. Z艂ama艂 prawo. Nie powiesz臋 dziecka, przecie偶 on jest

m艂odszy od mojej El偶bietki.

Jak ci臋 zwo艂? Jak wsiadali mi maciek.

Przyjd藕 do kr贸lewskiej psiarni, czeka tam na ciebie praca. A teraz zmykaj.

Ej, nie zapomnia艂e艣 czego艣?

Mo偶e pora niedobra, ale mam wielk膮 pro艣b臋.

Wstawisz si臋 za mn膮 do mojego ojca?

Helena, ale nie s膮dz臋, 偶eby moja protekcja by艂a ci potrzebna.

Sprawa sercowa?

M贸j lecerz to Ja艣ko, syn z Dytka z Marsztyna. A ja jestem z Poznania.

M贸j ojciec i bracie nigdy nie zgodz膮 si臋 na nasz 艣lub.

Nawet spojrze膰 mnie wolno w jego stron臋.

A ja 偶ycia sobie bez Ja艣ka nie wyobra偶am.

Wybacz pani, 偶e przeszkadzam.

Ale Marcin Harcik twierdzi, 偶e za ca艂ym spiskiem stoi jego 偶ona.

Nie, to niemo偶liwe. Got贸wi臋 tr臋k臋 odda膰 za swoj膮 prawdom贸wno艣膰.

Oddaj to obie.

Zostanie tylko 艣ci臋ty, ale bez tortur. Jak to, dlaczego?

Bo okaza艂am mu 艂ask臋 na pro艣b臋 jego 偶ony.

Dawno nie widzia艂am kobiety, kt贸ra by tak kocha艂a swojego m臋偶a. A nawet by艂a

gotowa da膰 si臋 za niego zamkn膮膰 w... A ten tch贸rz oskar偶a j膮 i wszystko na ni膮

zrzuca. Moje dzieci o ma艂o co przez niego nie zgin臋艂y.

A mnie te偶 chcieli otru膰. Nie zapominaj o tym.

Co zatem mamy zrobi膰?

Wykona膰 wyrok przez 艣ci臋cie. I tyle.

Przecie偶 zosta艂 skazany na 艣mier膰 w m臋czarniach. Bogu dzi臋ki nie ty tutaj

rz膮dzisz.

Spok贸j si臋. Ja nie b臋d臋 si臋 nad tob膮 zn臋ca艂. Jeden siostry podprawi臋.

I to mam nie pocieszy膰, korzynie.

Uwa偶aj, bo nie trafi臋 toporem tam, gdzie trzeba.

Chod藕 i wstawaj.

Wstawaj! Le膰 po wod臋!

Chod藕 ich!

Chod藕 ich!

Co z t膮 wod膮?

Szybciej!

Leniwe psy.

I diabe艂.

Marcinie.

Szczerze! 艁apa膰 zbiega!

Rozbieraj si臋, albo ci臋 na dach si臋 wywruje.

Zlituj si臋, panie. Ju偶!

Nie patrz si臋.

Rozbieraj si臋.

Szybciej, szybciej, szybciej!

Ju偶!

Stra偶e!

Stra偶e!

Kto艣 tu. Tam.

Z Wi艣le jaki艣 cz艂owiek si臋 topi. To pewnie nasz Zbieg.

Ratujcie go, panie. Sam sobie go ratuj. Ja p艂ywam, a ty nie umyj.

Sprawd藕my to.

Widzieli艣cie tu kogo艣?

Zbieg mi z lochu uciek艂.

Marcin Harczyk, taki niedu偶y, chudy. To pewnie ten, co si臋 w Wi艣le topi.

Bo to by艂o wtedy po nabo偶e艅stwie. Ubi艂em nied藕wiedzia uzbrojone jedynie w n贸g.

Na drewnian膮 艂y偶k臋.

A ty, Kazimierzu, nie ubi艂by艣 tak nawet zaj膮cy.

O, ksi膮偶e, to ojej. A chcesz si臋 przekona膰, kr贸l?

艢mia艂o. Chyba, 偶e si臋 boi.

Kazimierzu, tylko 偶eby艣 nie p艂aka艂 jak niewiasta.

Panie, zaraz zobaczymy, kto b臋dzie p艂aka艂.

No silny jest, tak.

Musisz po sob臋.

Moja siostra ci膮gle p艂acze, wiesz o tym.

M贸w, co wiesz.

W nast臋pnym odcinku.

Wci膮偶 nie mog臋 zapomnie膰 o moim pierwszym ukochanym. Powiesz swoj膮

Chrystusowi. My艣lisz, 偶e oni naprawd臋 wierz膮 w to, 偶e mo偶na umrze膰 i

zmartwychwsta膰? Twoja 偶ona nie b臋dzie spokojna, dop贸ki w tym zamku Litwini

odprawia膰 swoje czary. Po偶egnaj si臋 z nimi.

Jeste艣 tu ze mn膮 tyle czasu, jeszcze si臋 nie nauczy艂a艣. Tu ka偶dy patrzy i

ocenia. Bogaty nie potrzebuje sojusznik贸w. A biedny musi ci膮gle ich

Wyrzuc臋. Serca wyrzu膰.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.