All language subtitles for Korona krolow odc 6

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Dawaj! Dawaj!

Co si臋 dzieje? Id藕 obud藕 mojego m臋偶a.

Niech przyjdzie natychmiast do mojej komnaty.

Przyszed艂em po zap艂at臋.

Tyle, 偶e tego co trzeba jeszcze nie zrobi艂e艣.

Mia艂em dostarczy膰 do kuchni, dostarczy艂em.

Mia艂em znale藕膰 cz艂owieka na samku, znalaz艂em. Zap艂a膰 mi. Dzwony nie bij膮,

znaczy, 偶e nikt nie umar艂. Bo to B贸g odbiera 偶ycie, nie ja.

Niech tw贸j cz艂owiek zrobi swoje.

Wtedy zap艂ac臋.

Pami臋tasz, jak ma by膰?

Najpierw stara, potem dzieci, na ko艅cu Kazimierz.

Ma patrze膰 na cierpienie bliskich. Tak jak my patrzyli艣my na 艣mier膰 zach贸w.

Kazimierz to morderca.

Jak zaczn膮 umiera膰, z mocnym strachem. Zrobi si臋 coraz trudniej.

Wiesz, 偶e potrafimy by膰 szczodrzy.

Dasz rad臋.

Olgierd?

Jeszcze tutaj?

Mia艂e艣 wjecha膰.

Wys艂uchaj go!

Ruszy艂em w drog臋.

W kar膰mie za lasem pos艂uchali艣my rozmow臋 dw臋gr贸w. Stiskuj膮 przeciwko tobie.

Niemo偶liwe. Pad艂o twoje imi臋. Co to by艂? Nadwitka? Wida膰 by艂o jacy艣 bogaci

panowie, mo偶e nawet z dworu twojej siostry. Brednie.

Zaszucasz mi k艂amstwo. Odkardzasz moj膮 siostr臋?

Gdyby艣 zgin膮艂, jej m膮偶 zostanie kr贸lem Polski. Zaraz ty zginiesz. Jaszko,

Dosy膰! To ty zdradzasz moj膮 siostr臋. Zabij臋 ci臋!

Uspok贸jcie si臋!

Moi ludzie ich 艣ledz膮, ale musisz uwa偶a膰.

Zmocnij stra偶臋.

Zawiadomi臋 matk臋. Sam rz膮dzi膰 nie umie.

Dobrze, dobrze.

Powinna wiedzie膰, j膮 te偶 musisz ostrzec.

Dobrze, da mnie jedna膰.

Zabra艂bym Maldon臋 i dzieci do Wilna, tam b臋d膮 bezpieczne. Umiem chroni膰 swoj膮

rodzin臋. Wiem, dlatego wyszli je ze mn膮.

Prosz臋, przemy艣l to jeszcze.

Bolko b臋dzie lepszym kr贸lem, dobry z niego dow贸dca.

W ksi臋gach si臋 rozeznaje, a Kazimierz... Nawet

El偶bieta ma do艣膰 ukrywania jego wyst臋pk贸w.

Tyle lat to szuje spraw臋 zach贸w.

Kronujcie Bolka, wtedy skandale ucichn膮.

Czoreczko, naprawd臋 nie wiem, dlaczego tak nagle atakujesz swojego brata.

To jest dla mnie takie bolesne. Dlaczego to robisz?

Walcz臋 o mojego syna.

Tak jak ty o swojego.

Mamo, musz臋 z tob膮 porozmawia膰.

Zostawisz nas samych?

Pom贸dl si臋 z nami, bracie, za dusz臋 ojca. P贸藕niej, Kunegundo.

Nie ma wa偶niejszej rzeczy ni偶 modlitwa, prawda, matko? Tak, oczywi艣cie.

Pomodlmy si臋 wsp贸lnie, ale teraz prosz臋, zostaw nas samych na chwil臋.

Ratuj swoj膮 dusz臋.

Nie wybaczysz sobie, jak co艣 stanie si臋 dzieciom.

Nie b臋d臋 ucieka膰.

On na ciebie czeka.

Nie o偶eni艂 si臋.

Jest na dworze, gdzie艣 st膮d.

Mam zostawi膰 m臋偶a?

M臋偶a, kt贸ry ci臋 zdradza, a te艣ciow膮, kt贸ra ci臋 nie szanuje.

Ten dziwny zamek.

Zgodzi艂am si臋 na to osiem lat temu.

Kazimierz d艂ugo si臋 nie utrzyma. Po Wawelu pa艂臋taj膮 si臋 prawie wszyscy jego

kuzyni. Niby zgadzaj膮 si臋 z wol膮 kr贸la, ale sami chc膮 w艂adz臋.

Kuzyni.

Dobrze.

Ale obiecaj mi, 偶e go nie spotkam.

Boisz si臋 sami siebie.

Wracasz do domu.

Nie wierz臋 w spisek.

A je偶eli to s膮 zwykli podr贸偶ni? Specjalnie zawr贸ci艂 z drogi.

A jak Olgierd pr贸buje sk艂贸ci膰 ciebie z siostr膮?

Oskar偶a o spisek twoich sojusznik贸w, jedynych jakich masz, naprawd臋.

Co je艣li si臋 nie myli?

Tyle razy s艂ysza艂am o r贸偶nych spiskach, czarach, zatrutych ksi臋gach. Co艣

us艂ysza艂 w karczmie i pr贸buje wywo艂a膰 zamieszanie.

Przed pogrzebem kr贸la. Nie pozwol臋 na to. Nie pozwol臋, 偶eby poganie zak艂贸cili

tak wielk膮 uroczysto艣膰.

Pij. Pij. Te zio艂a lecz膮.

I uspokajaj膮 nerwy.

Rozwa偶am, czy Anna jednak nie powinna si臋 gdzie艣 ukry膰 z dziewczynkami.

Anna zgodzi si臋 na to?

艢wie偶e zio艂a dla kr贸lowej.

Wiesz nie, pani, po prawdzie po艣ci.

A to komu?

To dla mojej pani.

Zanie艣, bo ostygnie.

Mam wra偶enie, 偶e co艣 ukrywa si臋 przede mn膮.

Uwa偶aj.

B臋d臋 mia艂 ci臋 na oku. Lepiej miej na oku tych, co to zanosz膮. Pani si臋 skar偶y艂a,

偶e nie do艣膰, 偶e post臋, to zimne dostaje.

To dobry pomys艂.

Anna powinna wyjecha膰.

Tak b臋dzie bezpieczniej.

M贸wi艂a艣, 偶e nic nam nie grozi.

Nie wierz臋 w spiski, ale obecno艣膰 Anny i dziewczynek na zamku to jest problem.

Ludzie z Lisy.

Z takim trudem ich znosz臋. Matko, prawa oszed艂. Kazimierz, nie rozumiesz? Je偶eli

brat namawia j膮 na wyjazd, tylko 偶e tutaj to.

Przekonaj j膮, 偶e to dla jej dobra.

Ma艂ej kr贸lewny b臋d膮 bezpieczne, a...

Twoja koronacja spokojniejsza. Moja koronacja?

Czy twoja korona?

Korona kr贸lowej jest jedna.

Anna musi jeszcze czeka膰.

Szlag wytrafi艂 te polskie ch艂opcy. Ruszajmy.

Rozm贸wi臋 si臋 tylko z Kazimierzem i Jadwig膮.

Powiem, 偶e wr贸c臋 na koronacj臋.

Osiem lat czeka艂am na ten dzie艅.

Ci膮gle musisz ryzykowa膰? Nawet w艂asnym 偶yciem? Nie poddam si臋.

Nie teraz.

Musimy si臋 艣pieszy膰. Moi ludzie mog膮 zosta膰 zdamaskowani.

Olgierd!

Ale chyba mo偶esz na nich polega膰.

Po co艣 tu przyszed艂.

Zaniesiesz t臋 monet臋 tatusiowi, dobrze?

Niech wam co艣 kupi w rynku, jak b臋dzie wraca艂 do domu.

Dzi臋kuj臋, panie.

Powiedz, 偶e ja tu czekam na niego i 偶e chcia艂bym us艂ysze膰 dobre wie艣ci. To

jeszcze dziecko.

Droga na Wawel nasz, prawda?

Ja runem pobiegn臋, panie.

Z艂ota niewiele, ale uroczysto艣ci musz膮 by膰 godne.

Kuchmistrz mo偶e wyda膰 ile chce.

A ten nagrobek konieczny teraz?

Mo偶e troch臋 p贸藕niej? Nie, sprowad藕 najlepszego artysta, niech zaczyna.

Wzywa艂e艣 nas, panie? Tak.

Wzmocnicie stra偶e przy bramie i na murach.

Zwracajcie uwag臋 na wszystkich obcych.

Obawiasz si臋 czego艣?

Chc臋 by膰 pewny, 偶e zamek jest bezpieczny. Kuchmistrzu, sprawdzajcie

dostawy, kupujcie tylko u zaufanych kupc贸w.

Tak jest, najjawniejszy panie.

Ale jej wysoko艣膰... Kr贸lowa nakaza艂a ju偶 nam ostro偶no艣膰.

Zoceniam trosk臋 mojej matki, ale nie mo偶ecie by膰 tylko ostro偶ni.

Macie by膰 pewni, 偶e na zamku nikomu nic si臋 nie stanie.

Moja rodzina nie mo偶e si臋 l臋ka膰 przy stole.

Jestem pewien wszystkich moich ludzi.

A ty?

Zupe艂na. B膮d藕cie czujni.

Co si臋 dzieje? Czemu nie jeste艣 w pracy?

Nie wr贸ci na Wawel. Boj臋 si臋.

Czego si臋 boisz? Ten kuchni strzyk grozi. Nie.

Ale ja widzia艂am takie niezwyczajne woreczki dla martwych szczup贸w.

Nigdy trutki nie widzia艂a艣? Szczur贸w si臋 boisz? A sk膮d trutki w tych sprawach?

Powiedzia艂a艣 kuchni strzyk? Nie.

Dlaczego? Bo bym nie uwierzy艂. Nic cierpi mnie od samego pocz膮tku.

I co zrobi艂a艣 z tym woreczkiem? Nic. Nie kn膮艂.

Czego si臋 boisz?

Bo jak kto艣 zostanie otruty, to b臋dzie na mnie.

Jak teraz uciekniesz, dopiero b臋dzie na ciebie.

Tyle lat twojej pani s艂u偶ysz.

Wracaj tam. Nie.

Musisz pokaza膰, 偶e jeste艣 im oddana i potrzebna.

Nie wszystko zawsze si臋 zako艅czy. I ta艂tas.

Ja si臋 boj臋.

Gdzie ona jest?

Nied艂ugo b臋dziemy podawa膰. Baby nie ma, podejrzane.

Chyba jednak b臋d臋 musia艂 co艣 powiedzie膰 o tym kr贸lowej.

Kucharka na pewno zabawia si臋 z nim swoim.

Jakim swoim?

M贸wi, 偶e krewny, ale my swoje wiemy.

Coraz si臋 noc膮 wymykali艣my na podgrodzie.

Zawsze potem przynosili te wszystkie smaki.

Ale nie powiem.

Zawsze dasz kostowa膰.

Mam jecha膰 na Litw臋?

Wreszcie poka偶臋 ci m贸j kraj. Przecie偶 wiesz, 偶e m贸j ojciec by艂 tam w niewoli.

Mnie si臋 boisz.

Ciebie nie, ale... Spokojnie. Przy nas w艂os ci z g艂owy nie spadnie.

Zaufaj nam.

Co si臋 sta艂o?

Cudka boi si臋 jecha膰 na Litw臋.

A ty jej wierzysz.

Ona chce tu zosta膰 dla Kazimierza. Bady!

艢lepe jeste艣.

Nie zabijaj. Wybacz. Co si臋 sta艂o?

W臋grzy znikn臋li.

Jak to znikn臋li? Dok膮d pojechali? Nie wiem.

Zasn臋li艣my.

Precz.

Precz i z oczu.

Bo o niczym wa偶nym nie gadali.

I jeszcze ten j臋zyk dziwny.

No to si臋 pospali艣my.

Won.

Recz mi z oczu.

Co teraz b臋dzie?

Teraz ka偶dy na zamku mo偶e by膰 swoim wrogiem.

Panie? Czy Anna gotowa do uczty?

B艂agam, nie ka偶 nam jecha膰 na Litw臋.

Pozw贸l mi, czy kto艣 nie chce st膮d wyje偶d偶a膰? Nie jedziecie na d艂ugo, ale

To tobie co艣 grozi?

Nie boj臋 si臋 o siebie, tylko o was.

Nie powiniene艣 oddawa膰 sam.

Go艣ci pe艂no roboty, Huk! Gdzie艣 ty by艂a?

Wybacz, panie.

Ja musz臋 co艣 powiedzie膰.

Tam na p贸艂ce by艂 taki woreczek, a w nim bia艂y proszek.

Obok dwa martwe szczury le偶a艂y.

Ja posz艂a je wyrzuci膰.

Wracam, a woreczka nie ma.

Nie patrz tak na mnie.

I co zrobi艂a艣?

Wyszorowa艂a p贸艂k臋 do bia艂o艣ci, bo jakby si臋 okaza艂o, 偶e to jaka trutka, to 偶eby

nikomu nic si臋 nie sta艂o.

Matko boska, ja wiedzia艂em. Ja wiedzia艂em, 偶e ty co艣 przede mn膮

ci nie zrobi艂a.

Ale dlaczego mi o tym nie powiedzia艂a艣? A da艂by艣 mi wiar臋?

Co mia艂am robi膰? Nie wiedzia艂am, komu m贸wi膰.

Od, stra偶臋!

Nikt z twoich kuchcik贸w nawet by nie zauwa偶y艂, jak nic do jedzenia dosypa艂.

by艂o powiedzie膰.

By艂o powiedzie膰, 偶e艣 to widzia艂a.

Stra偶臋! Stra偶膮 mnie b臋dziesz straszy艂? A my艣lisz, 偶e dlaczego wr贸ci艂a?

Bo mi dzieci 偶a艂. Mojej pani mi 偶a艂. I ciebie.

I strudziciel na Mabelu. Mo偶e nawet w naszej kuchni. Co ci z tego przyjdzie,

偶eby mnie do luchu wsa膰?

Co si臋 dzieje?

Podobno kto艣 obcy kr臋ci si臋 po kru偶gankach.

Gdzie nic nie zrobi艂a i przyj艣膰 nie gomi臋 niewinna.

Chcia艂bym ci uwierzy膰.

M艂odniejsze piwa dajcie.

Piotrotka kr贸la, m艂ody stra偶ak, dw贸ch przy ka偶dym wej艣ciu.

Na nocnik nie wracam do domu.

Rodzina na mnie czeka. To niech czeka troch臋.

S艂u偶ba to s艂u偶ba.

To nie pobija膰 z pa艅skiego sto艂u.

Nie jestem taki straszny.

Diabli ci臋 nadali.

Znalaz艂e艣 ojca?

Powiedzia艂a艣, co ma robi膰?

Nigdzie go nie by艂o. Ca艂 z nami koprzed艂em.

Nie艂adnie.

Obieca艂e艣 mi.

A gdzie pieni膮偶ek, kt贸ry ci da艂em?

By艂e艣 na Wawelu?

To nie twoja wina. Masz.

Zatrzymaj. Dzi臋kuj臋.

To b臋d臋 musia艂 poczeka膰 na m臋偶a.

Mia艂 co艣 zrobi膰 dla mnie i musz臋 mie膰 pewno艣膰, 偶e mnie nie zawi贸d艂.

Mo偶e by艣 tutaj posprz膮ta艂a?

P贸jd臋 po wod臋.

Nigdzie nie idziesz.

Zjechali艣cie op艂akiwa膰 W艂adys艂awa.

Ale i powita膰 na tronie nowego kr贸la.

艁膮cz膮 nas wi臋zy, krwi i wiara w jedynego Boga, Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Dlatego prosz臋, pom贸dlmy si臋 za nasz膮 jedno艣膰 i nasz膮 pomy艣lno艣膰.

To kogo wytamy na

tronie? Kazia czy Bolka?

A bo tu nie ma ju偶 lepszego?

Nie, nie ma.

Dosy膰 tego, dosy膰.

Przecie偶 s艂ysza艂am.

Nie wstyd藕 si臋.

To cia艂o kr贸la jeszcze spoczywa w jego komnacie. On tam jeszcze jest, a wy ju偶

chcecie obala膰 jego wol臋.

W艂a艣nie o tej woli chcemy porozmawia膰.

Wolko, prosz臋 ci臋 o ratunek wi臋kszy dla Kazimierza.

偶e jedna zwyci臋ska bitwa czyni z ciebie kr贸la?

Tak.

Pokona艂em Czech贸w.

Zmieniam twoje ksi臋stwo.

Tak, Kazimierz?

Czym zmienia co艣 opr贸cz twojej sypialni?

Odczekaj to.

Odstrzegaj to, albo ci臋 ubij臋. Ubij go.

Przesta艅. Upokorzenie to gorsza kara.

Przesta艅cie, prosz臋.

Pana Gundo, prosz臋.

Powinna艣 przeprosi膰 swojego brata.

Nie mam takiego zamiaru, mamo. Nie musisz mnie przeprasza膰.

Dosy膰 tego szepczania po kontach.

Jutro odbierzmy si臋 wszyscy i powiedzmy sobie wszystko szczerze.

Je艣li kto艣 ma jakiekolwiek w膮tpliwo艣ci co do mojej korony, niech ma odwag臋

powiedzie膰 mi to prosto w oczy.

Ja艣ko, jutro zwo艂a膰 spytka kanclerza, biskupa i archidiakona. Wszyscy maj膮

przedstawi膰.

Moja kochana synowa Anna opuszcza nas niestety.

Wyrusza w podr贸偶 razem z ksi臋ciem Olgierdem. Dlatego wypijmy za pomy艣ln膮

Mi艂o艣ciwa pani, jestem wdzi臋czna, ale jednak nie pojad臋.

Wybacz mi, Olgierdzie, ale nie mog臋 przyj膮膰 twojej go艣ciny.

Moje miejsce jest w Krakowie, u boku Kazimierza, przysz艂ego kr贸la Polski.

M膮偶 ci臋 zabije, jak ci臋 tu spotka.

Chyba woli zarobi膰.

A kim wy jeste艣cie i czego tutaj chcecie?

Tego samego, co on.

艢mierci kr贸la i jego rodziny.

W nast臋pnym odcinku.

To si臋 藕le sko艅czy. Je偶eli tw贸j m膮偶 zrobi, co nam obieca艂, nic wam nie

Gdzie s膮?

Obawiam si臋, 偶e do zamku wniesiono trucizn臋.

Odpraw tej 艣licznotk臋. Dobrze ci radz臋. Widzia艂am, jak Kazimierz na ciebie

patrzy.

Uwa偶aj. Zbierz! Co ci to da艂o?

Potrafisz do lochu. My nie wiemy, kim s膮 spiskowcy.

Poka偶, 艣ci膮膰 innego pret臋pc臋.

Strach jest najlepszym stra偶nikiem.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.