Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Jest rok 1432.
Min臋艂o siedem lat od 艣lubu Kazimierza z Ann膮. Para ksi膮偶臋ca doczeka艂a si臋 ju偶
dw贸ch c贸rek, Elzbietki i Kunegundy.
Zakon ksi臋偶acki toczy wojn臋 z Polsk膮, a Jan Luksemburski wysuwa pretensje do
polskiej korony. Pomimo zwyci臋stwa pod P艂贸wcami, W艂adys艂aw Okietek straci艂
Kujawy i ziemi臋 dobrzy艅sk膮, a kr贸l czeski bez trudu scho艂dowa艂 ksi膮偶膮t
i mazowieckich, kt贸rzy naje偶d偶aj膮 na ziemi臋 kr贸lestwa polskiego.
W odwecie W艂adys艂aw Okietek wraz z Kazimierzem wyprawiaj膮 si臋 przeciw nim.
Po dw贸ch latach wojennej wyprawy ojciec z synem w艂a艣nie wracaj膮 do Krakowa.
Dzi臋kuj臋 Ci za ich szcz臋艣liwy powr贸t.
Dzi臋kuj臋 za moje dzieci. Dzi臋kuj臋 za Kazimierza, za jego 偶on臋, za ich dwie
pi贸reczki.
Wiesz, panie, jak bardzo W艂adys艂aw pragn膮艂 odzyska膰 swoje rodzinne gniazdo.
Tak bardzo pragn膮艂. Tak si臋 nie sta艂o.
Dlaczego?
Dlaczego mu w tym nie pomog艂e艣?
Za co si臋 gniewasz?
No ju偶 dobrze, cudka, no jest 艂adnie, zosta艅. Tak dawno nie widzia艂a艣 m臋偶a,
pani.
I on ciebie.
Musisz wygl膮da膰 pi臋knie.
Nie ka偶 nas, panie.
Prosz臋 ci臋, pom贸偶 nam doko艅czy膰 dzie艂a zjednoczenia.
I chro艅 mojego syna.
Kalimierza.
Mamo, szybko biegniemy wita膰 tatusia.
Ale brzydkie.
Mamo, co to jest?
To giwate. Dobry w膮偶, stra偶nik lasu. Na Litwie, w moim kraju, ludzie wierz膮, 偶e
ma niezwyk艂膮 moc.
Nie wolno wierzy膰 w takie rzeczy. Za to idzie si臋 do piek艂a.
No ale przecie偶 to nie jest grzech wiedzie膰, sk膮d si臋 jest. To jest tylko
pami膮tka z dzieci艅stwa. No, a Chrystus umar艂 na krzy偶u za ka偶dego cz艂owieka, za
Litwin贸w te偶.
Ty te偶 na kogo艣 czekasz, prawda?
Na ojca czekam.
Ale do miasta teraz nie, ale b臋dziecie poproszone na ceremoni臋 powitania.
Obiecuj臋, obiecuj臋 wam. Ale babciu, dlaczego? Obiecuj臋. Musimy si臋
Ale musimy poprawi膰, chod藕.
Prosz臋, chod藕.
Anno, ubierz si臋 troszeczk臋 skromniej. B臋dzie odprawione nabo偶e艅stwo.
Pani, ale przecie偶 to na przyjazd kochanego m臋偶a. Wiem, rozumiem.
Ale chyba nie chcesz, 偶eby my艣la艂, 偶e tak si臋 stroi艂a艣 pod jego nieobetno艣膰.
Wymie艅 ten sukni, prosz臋.
To jest tata?
Tak, kochanie. Nie mia艂 brody.
Na wojnie nie ma czasu na golenie.
No nie b贸j si臋.
Nie b贸j si臋 nikogo, nigdy.
A gdzie siostra?
Jadwigo. Ale ty to znasz, c贸reczko.
Witaj, 偶ona.
Matko... Witaj ze mn膮.
Pat w obisku.
Dzi臋kujmy Bogu za zwyci臋stwa nad g艂ogowskimi panami.
Za zdobycie Ko艣ciana.
Za pokonanie ksi膮偶膮t ksi臋偶nowskich.
Matko Jezusa Chrystusa, kr贸la Nazare艅skiego. Miej w opiece kr贸la
Miej w opiece syna jego, Kazimierza.
Pater noster. 艢wi臋ty Jezus.
Sanctificetur nomen tuum.
Adveniat regnum tuum. 艢wi臋ty Jezus.
Cikut in cello et in terra.
Kim jest ta dziewczyna?
Uwa偶aj na ni膮. Nie jest m臋偶atk膮.
To moja c贸rka.
Jestem Niemierza z Go艂czy.
Rycerz kr贸lewski.
O zmierzchu b臋dzie turniej. Zwyci臋偶臋 w nim dla ciebie.
Pozw贸l, 偶e b臋d臋 twoim rycerzem.
Popatrzcie, zdoby艂em ksi臋stwo, a nie mam si艂y wsta膰.
Pomog臋 ci, wesprzyj si臋 na moim ramieniu.
Chod藕.
W艂adys艂aw.
W艂adys艂aw.
Co, 偶eby艣 da艂a mi syna?
Nast臋pc臋.
To zawitaj dzi艣 do mojego 艂o偶a.
Nie by艂o ci臋 dwa lata?
I na wojnie odwyk艂em od galanterii.
Ale zdoby艂e艣 ko艣cian i ca艂y Krak贸w o tym m贸wi. Nie b臋d臋 si臋 tym chwali艂.
A dlaczego?
M贸j ojciec powtarza, 偶e skromny w艂adca to s艂abe pa艅stwo.
A okrutny w艂adca?
Mordowa艂em jak kaku.
A dobry w艂adca to wielka wojna.
Wi臋c pijmy za wojn臋!
Nie m贸w mi, 偶e to ju偶.
Jest.
Jest troch臋 lepiej.
Ale koniec jest bliski.
Kr贸l pojedna艂 si臋 z Bogiem.
Nikt nie mo偶e dowiedzie膰 si臋 o chorobie kr贸la.
Nawet papie偶.
Tylko nasze dzieci.
Nie ma kr贸la ani kr贸lowej. A przecie偶 twoja matka nigdy nie wpuszcza mnie z
oczu.
Kazimierzu.
Ojciec ci臋 prosi.
Mam go艣ci.
A gdzie kr贸l?
Przed synem szykuje now膮 wojn臋?
Biskup Krakowski chyba powinien o tym wiedzie膰 najlepiej.
O, nie s艂uchaj膮 biskupa.
Tw贸j m膮偶 wymordowa艂 w Kostianie ponastu ludzi.
Kr贸l zabroni艂, a on poszed艂 z W臋grami i wybi艂 ich pie艅.
Rycerzy, 艢l膮zat贸w, Czech贸w, Niemc贸w nikogo nie oszcz臋dzi艂.
Szlachcic贸w wyr偶n膮艂 jak byd艂o.
I co?
Skarbiec miejski by艂 pusty. C贸偶 to za zwyci臋stwo?
Wybacz, ksi臋偶e biskupie, ale id臋 za taniec.
Bawicie 艣mier膰 ludzi?
Mierzi mnie twoja g艂owa.
Przyszed艂 na mnie czas, synu.
Nie, ojcze, jeszcze nie.
Zawsze by艂em z ciebie dumny.
Nigdy ci tego nie okazywa艂em, ale by艂em dumny.
B膮d藕 dumnym kr贸lem.
Dobrym i dumnym.
Nigdy nie b臋d臋 takim kr贸lem jak ty.
B臋dziesz.
B臋dziesz lepszy.
B臋dziesz wielki.
Nigdy nie dokonam tego, co ty odzyska艂e艣 koron臋. A ty j膮 utrzymasz.
Odzyskasz ziemie, kt贸rych ja odzyska膰 nie mog艂em.
B臋dziesz wielkim kr贸lem.
Ojcze.
Ojcze.
Patrzy艂em jak...
Ksi膮偶臋 przywita艂 si臋 po porocie ze swoj膮 偶on膮.
Nie by艂 zbyt wylewny.
Ale jest jego 偶on膮.
Dzi臋ki temu ma艂偶e艅stwu zostali艣my spokojni, jak chodzi.
A mimo to... A mimo to... A mimo to
nie jeste艣 zadowolona, pani, 偶e tw贸j syn jest m臋偶em c贸rki Gedymina?
Tak naprawd臋 nigdy si臋 z tym nie pogodzi艂am.
Ale teraz ju偶 nic nie mo偶esz zrobi膰.
Mylisz si臋 z pytku, mog臋.
Mog臋 nie pozwoli膰, 偶eby by艂a koronowana, kiedy Kazimierz zostanie kr贸lem.
Ja nosz臋 koron臋.
Mog臋 si臋 na to nie zgodzi膰?
Mog臋.
Obiecaj, 偶e jak zostaniesz kr贸low膮, to b臋dzie wi臋cej takiej zabawy. Tak lubisz
si臋 bawi膰? A gdzie tw贸j rycerz?
Gotuj臋 si臋 do turnieju. No to id藕. Musisz by膰 na trybunie. Baw jak jest
sposobno艣膰, bo nied艂ugo przecie偶 post. I zn贸w tylko modlitwy i umartwiania.
Dzi臋kuj臋 pani.
Czekaj.
Znajd藕 najpierw Egle. Niech ona do mnie przyjdzie.
Tak pani.
Wezwijmy medyka.
Benedyktyni z Ty艅ca lecz膮 zio艂ami. Nikogo nie mo偶na wdywa膰. Taka jest wola
kr贸la. Nikt nie mo偶e wiedzie膰 o jego niemocy.
Nawet o twoje 偶ony. Pad艂 tak nagle?
Mo偶e to czary?
Mo偶e kto艣 rzuci艂 na niego urok?
Od kiedy wierzysz w zabobony?
Lepiej pom贸c si臋 zartrowie ojca.
Trzeba pos艂a膰 po twoje siostry.
Ka偶esz mi ukrywa膰 stan ojca przed 偶on膮, a chcesz zawiadomi膰 o tym w臋gierskiego
kr贸la? Nie kr贸la, a kr贸low膮. Twoj膮 siostr臋, El偶biet臋.
A od Kunegundy dowiesz si臋, co si臋 dzieje na 艢l膮sku, co zabierze czeski
wierzysz, 偶e siostry dochowaj膮 tajemnice?
A nasi pos艂owie?
To ty ich wybierz. To b臋dzie twoja pierwsza decyzja.
To mo偶e zawa偶y膰 na ca艂ym twoim 偶yciu, na przysz艂ej koronie.
Dlaczego mam nic nie m贸wi膰 Annie?
Bo na ziemi jest dw贸ch w艂adc贸w, kt贸rzy na pewno nie mog膮 wiedzie膰 o chorobie
ojca. Wielki mistrz. Krzy偶acki i wielki ksi膮偶臋 Litewski. Ojciec twojej 偶ony.
Nie, nie, nie. Anna na pewno domy艣li si臋, 偶e co艣 z艂ego dzieje si臋 z ojcem.
To zale偶y od ciebie. Nie musisz jej wszystkiego m贸wi膰. B膮d藕 rozwa偶ny.
Masz ludzi zaufanych?
Tak.
No to id藕 po nich.
I dzia艂aj.
Egle, jeste艣 pewna, 偶e kr贸l jest umieraj膮cy?
Wiedzia艂am, 偶e co艣 z艂ego przede mn膮 ukrywaj膮.
Nie tylko przed tob膮. Ukrywaj膮 to przed wszystkimi. Bo si臋 boj膮. Tak, boj膮 si臋,
偶eby wrogowie nie dowiedzieli si臋 o chorobie kr贸la.
Wiesz, co powiedzia艂a Jadwiga?
呕e dop贸ki ona 偶yje, ja nie b臋d臋 koronowana.
Rozumiesz, Egle? Nie b臋d臋 kr贸low膮.
Gdybym by艂a matk膮 nast臋pcy kr贸la, to nic by mi nie grozi艂o.
Ale p贸ki nie urodz臋 syna, to mo偶na si臋 mnie pozby膰 i mo偶na mnie wygna膰.
A nawet zabi膰.
Egle, porad藕.
Co robi膰? Jak si臋 broni膰?
Nie dasz rady sama.
A tw贸j m膮偶 s艂ucha we wszystkim matki. M贸j m膮偶 nie pozwoli艂by mnie skrzywdzi膰.
Ale czy umia艂by ci臋 obroni膰? Nie zadawaj pyta艅, tylko m贸w, co robi膰.
Olgierdat, tw贸j brat.
Nie rozumiem.
Wezwij go, niech tu przyjedzie.
Niby w odwiedziny do siostry.
Z nim u boku b臋dziesz bezpieczna.
Tylko jak go zawiadomi膰?
Trzeba by pos艂a膰 na Litw臋 kogo艣 zaufanego.
Ty pojedziesz na 艢l膮sk do mojej siostry Kunegundy. A ty, Pe艂ka, do Wyszehradu,
do kr贸lowej w臋gierskiej mojej siostry El偶biety.
Nikt nie mo偶e dowiedzie膰 si臋 o naszej misji. Nikt.
Dostaniecie listy. Nie mog膮 si臋 dosta膰 w niepowo艂ane r臋ce. Macie je dostarczy膰
do moich si贸str, do ich r膮k w艂asnych. Zrozumiano?
A kiedy wyruszamy?
Dzisiaj, zaraz.
Ale... No to boisz si臋?
Nie. No.
walki staj膮, sztans z kokorzyna
i nie mierza z go艂czy.
Nie mierza z go艂czy.
Jest? Czy stworzy艂?
Poczekajcie tutaj.
Straci艂em honor.
Nie stan膮艂em w polu.
Wyzwali mnie od tch贸rzy.
A teraz nawet nie mog臋 wyt艂umaczy膰, dlaczego to zrobi艂em.
Masz zlecon膮 tajn膮 misj臋 w s艂u偶bie kr贸la.
To wielki honor.
Pos艂a艂e艣 po siostry?
Eliasz ko艅czy list臋.
Zaraz p贸jd膮.
Powiadaj膮, 偶e stch贸rzy艂e艣 pod p艂owcami.
呕e uciek艂e艣 z pola bitwy.
Nie chc膮 uwierzy膰, 偶e to ja kaza艂em ci臋 odes艂a膰.
To by艂 m贸j b艂膮d.
Nie pozw贸l, by nazywali ci臋 tch贸rzem. Nigdy. Nie pozwol臋.
A teraz 艣mier膰 zach贸w.
Niepotrzebne z艂o.
Niepotrzebne z艂o to samo z艂o.
Ko艣cian to co innego.
To wojna.
Ale 艣mier膰 zach贸w.
B臋d膮 ci si臋 艣ni艂y oczy mordowanych. Wtedy, jak si臋 obudzisz, pomy艣l o
B臋dzie ciszej. I pami臋taj, 偶e jeste艣 kr贸lem z krwi. A to
zobowi膮zuje.
Do klastoru chyba p贸jd臋.
Co si臋 sta艂o?
艁ery te偶 nie stan膮艂 do walki. To za wstyd.
No, straszny rzeczywi艣cie.
Zanim p贸jdzie z tego powodu do klasztoru, to id藕 do kuchni, wezwie moj膮
kuchark臋. Jeste艣 g艂odna, pani? To ja mo偶e co艣 przynios臋.
S艂odka!
Ale nie szukaj, nie mierzy, tylko kuchark臋 przyprowad藕.
gotowe piecz臋膰.
Na ten miecz, na kt贸ry kr贸l W艂adys艂aw 艣lubowa艂 koronie polskiej.
Przysi臋gnijcie. Nikomu nie zdradzi膰, 偶e kr贸l jest z艂o偶ony niemoc膮.
Nigdy nikomu nie wyjawi膰, dok膮d zostali艣cie pos艂ani. Pr臋dzej 艣mier膰, ni偶
tajemnic臋 kr贸la.
艢lubuj臋.
Pr臋dzej 艣mier膰.
艢lubuj臋.
Jestem, pani. Zamknij drzwi.
Wprowadza艂a si臋 z takim z Litwy Dziuga Sikindziuka?
Nie smakowa艂, pani.
To ja tego kupca ka偶臋 uwa偶y膰 w kotle, z polskim barsiem, 偶eby troch臋 t艂uszczu
nabra艂. Kto to jest ten kupiec?
Mo偶na mu zaufa膰?
Ja za niego na mi臋ki nie p贸jd臋.
Jest jeszcze w Krakowie?
Jak on si臋 nazywa, to Litwin?
Witautas, pani.
Burstini mia艂 wyj艣膰 na W臋gry, ale Krzy偶akowi sprzedal.
Ha艅ba, pani.
Ja nic z tym nie wiedzia艂a, nic.
Ten Witautas musi co艣 dla mnie zrobi膰.
Wszystko, pani, na Perkunasa i na Jezusa. Tylko nie jaka偶 go, pani, to
krewniak z trok贸w. Krewniak? A gdzie nocuje?
U mnie.
Ale my si臋 pok艂贸cili i poszed艂.
Pewnie w karczmie siedzi na podgrodziu.
Dasz mu ten pier艣cie艅.
Niech pr臋dko jedzie na Litw臋 i odda go mojemu bratu Olgierdasowi.
Dostanie za to nagrod臋 wi臋ksz膮 ni偶 ten pier艣cie艅 jest wart.
I niech mu powt贸rzy, 偶e potrzebuje jego pomocy.
Dobrze.
Dlaczego stch贸rzy艂e艣? Nie stch贸rzy艂em.
Ale dlaczego nie stan膮艂em w polu? M贸wi膰 nie mog臋. M贸w!
Bo inaczej ci nie wybacz臋.
Cudka. Co tu si臋 dzieje?
To tch贸rz.
I zdrajca.
Jest dzielny i wierny.
Uwierz mi.
Wyje偶d偶am, c贸rko. Nie wiem na jak d艂ugo.
Dok膮d? Zdajn膮 mi si臋.
Wi臋cej nie mog臋 powiedzie膰.
Czeka艂am na ciebie, m贸j m臋偶u.
A ty jakby艣 si臋 nie ucieszy艂 na m贸j widok?
Zostawi艂e艣 mnie sam膮 na uczcie.
No, ju偶 si臋 nie gniewaj, Anno. Ja z wojny, dziki cz艂owiek.
A nie 艣mielasz mnie.
Wiem,
zaniedba艂em ci臋.
Ale powiedz tylko jedno s艂owo, czego chcesz.
Nowego konia.
Wie艣. Plejnot jaki.
No m贸w, co chcesz.
Jeden taniej.
Nie pojad臋. Ksi膮偶臋 mnie ubija jak psa. Mierz臋 z krzy偶akami, handluj臋. Nie ubij.
Ksi臋ciu Olgierd臋 sobie dasz ten piersi.
To znak.
Ka偶dy wiadomo, kto ten znak robi艂.
Wspania艂o mi si臋, 偶e Gedimin idzie na Krak贸w.
Mo偶esz by膰 spokojny.
Gedimin o niczym si臋 nie dowie.
Jestem tu.
Jestem przy Tobie.
Jak膮 wiadomo艣膰?
Czy jego siostra potrzebuje pomocy?
Kocham ci臋.
Czy czekamy jeszcze na jego wysoko艣膰?
Korona Polski.
Taka ci臋偶ka.
Zdejmuj peleryn臋. No pr臋dzej. A jak to si臋 wyda? M贸w, gdzie j臋zyk u mnie?
Kim jest ten cz艂owiek? To m贸j brat.
Algierdat, nie poznajesz? Ty schowajcie miecze, bo r臋ka u niego szybsza od
j臋zyka. Twoja 偶ona spiskuje ze twoim bratem przeciw nam.
Powinnam ci臋 odprawi膰. Ta stara mied藕ma nie pozwoli, by艣 zosta艂a kr贸low膮. Tu
czeka ci臋 albo wojna, albo 艣mier膰. Albo korona kr贸lowej Polski.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.