Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Widzę ludzi, którzy już nie istnieją.
Mam tę zdolność od dzieciństwa.
Gdy zmarł mój ojciec, wiedziałam jeszcze przed faktem.
Chyba mam przeczucia.
- Veronika... - Nie zwariowałam.
Ale twoja matka jest bardzo zdeterminowana.
Chciała, żebym dał ci pigułki. Środki uspokajające.
- Zrobiłaś ze mnie pieprzonego ćpuna! - Dałam ci życie.
Martwię się o Veronikę. Źle z nią.
Grzebanie w przeszłości nie służy jej.
Mówiłeś, że mi wierzysz. A potem zrobiłeś to za moimi plecami.
Jesteśmy z policji. Nazywam się Nassir Akim.
To moja koleżanka Veronika Gren.
- To ja. Wiem, kim jest T. - Halo! Nie słyszę cię.
To rzeczy Mimmi. Bardzo mi przykro.
- Ale ty też ją widziałaś, prawda? - Mamo, chodź.
Nie możesz nikomu o tym powiedzieć. Obiecaj mi.
PÓŁ ROKU PÓŹNIEJ
Veroniko.
Dopiero się tu urządzamy, więc nie wszystko jest poukładane.
Ale będzie tu posterunek policji,
urząd socjalny, służba pracy i biblioteka.
Wszystko pod jednym dachem.
Powinno wypalić.
- Witaj, Veroniko. - Dzień dobry.
To twoje miejsce.
Widziałaś pokój socjalny,
tam jest ksero. Dobrze wiedzieć.
Toalety są za rogiem. Ładne i nowe.
Musisz wybaczyć bałagan.
- No dobrze. Jak się masz? - Dobrze.
Dobrze. Cudownie.
Na pewno będzie trochę zmian.
Uzgodniliśmy, że praca biurowa będzie najlepsza.
Tak.
Opuszczam statek.
To też zmiana dla nas wszystkich.
Nie będę cię odciągać od pracy.
Lotta pomoże ci z praktycznymi sprawami.
Veroniko, jeśli będziesz czegoś potrzebować,
wiesz, że możesz przyjść do mnie.
Albo do mojego następcy.
Dobrze poszło?
Chyba trochę się stresuje emeryturą. Nie ma żadnych zainteresowań poza...
- Powiedział, że możesz mi... - Racja, faktycznie.
To twoja karta dostępu. Komputer jest bardzo prosty.
Logujesz się, używając kodu z tej karteczki,
a potem zaczynasz od jednej z tych.
Nadpisujesz zaznaczony tekst,
a referencje są na górze po lewej.
Zapisujesz je do głównego pliku na komputerze na górze po prawej.
Gdy koleżanka z Malmö lub Umeå
chce przeczytać przesłuchanie lub wewnętrzne dochodzenie,
idziesz do centrali A i wpisujesz numer ubezpieczenia społecznego
lub numer koordynacyjny dla obcokrajowców.
Jeśli coś przeskrobali, mają wewnętrzny kod policyjny.
Jest zsynchronizowany z sieciami wewnętrznymi w całym kraju.
Zupełnie jak FBI.
Proszę bardzo.
Świetnie.
Świetnie.
W strachu jest siła.
W posłuszeństwie porządek rośnie. W strachu jest siła.
Przepraszam.
W strachu jest siła.
W posłuszeństwie porządek rośnie. W strachu jest siła.
Mogę w czymś pomóc?
Nie wolno tam wchodzić.
Dzień dobry. Kim pan jest?
Zabiłem swoją żonę.
Proszę wyjąć rękę z kieszeni.
Proszę pokazać ręce.
Dziękuję. Proszę powiedzieć, co się stało.
Kłóciliśmy się i...
Udusiłem ją.
Gdzie jest pańska żona?
- Gdzie pańska żona? - W domu. Jest w domu.
Dobrze.
Udusiłem ją.
- To było 70 czy 17? - Siedem.
No dobra.
- To tu. - Tak.
Tu policja.
Halo! Policja! Wchodzimy!
- Sprawdź na górze. - Jasne.
- Cześć. - Hej.
To musi być córka. Znajdź ją.
Dopilnuj, żebyśmy wzięli te małe buteleczki z lekarstwami z sypialni.
Dobrze.
Tutaj prawie skończyliśmy.
Prawdopodobnie uduszona.
Przyjrzę się bliżej,
ale powiedziałbym, że nie żyje od co najmniej 12 godzin.
Co to jest?
Pęseta.
Czyżby kawałek taśmy?
Zostawiłaś otwarte.
Zobaczyłem, że się...
Domyśliłem się, że używasz starego pieca kaflowego.
To dobrze.
Ale wiesz, minęło pewnie 20 lat,
odkąd ktoś sprawdzał przewody kominowe.
Nie chcemy, by doszło do wypadku.
- Chcesz kawy? - Nie odmówię.
Chyba jeszcze się nie zadomowiłaś.
- Nie. - Mieszkasz tu już jakiś czas.
Tak, ale nie aż tak długo.
Miała dużo rzeczy.
Mam nadzieję, że niczego nie wyrzucasz.
Nie. Porządkuję rzeczy.
Kurwa.
Ktoś jest głodny?
- Masz pracę domową? - Nie.
Co to jest?
- Kiedy pojedziemy do mamy? - Jutro. Rozmawialiśmy o tym.
Dokąd idziesz?
- Idziemy na kawę. - Jacy „my”?
- Vidar i parę innych osób. - Vidar?
Jest zimno, załóż grubszą kurtkę.
Żartujesz?
- Przyczyną śmierci było uduszenie. - Tak.
Jej mąż mówił, że wczoraj wieczorem, ale bez konkretów.
Czas się zgadza.
Żadnych innych obrażeń poza jedną raną.
Wyrządzona po śmierci.
Widać to po zakrzepach krwi.
- Jak długo po śmierci? - Kilka godzin.
Brak innych zmian skórnych. Jeden tatuaż i żadnych blizn.
- Rany obronne? - Próbki spod paznokci są badane.
- Oznaki aktywności seksualnej? - Nie.
- Czyli nic niezwykłego. - Nie.
- Pokaż tatuaż. - Jasne.
- Wiesz, co może oznaczać? - Nie mam pojęcia.
Może jakiś wzór plemienny? To było popularne kilka lat temu.
Był pan w domu cały wieczór? Powie pan nam, co robił?
Tak, jedliśmy kolację o 18.00. Potem trochę posprzątaliśmy.
Mieliśmy obejrzeć film.
- Nie wychodziliście z domu? - Nie, byliśmy stale w domu.
Proszę opowiedzieć jak najwięcej szczegółów. Co się stało?
Zaczęliśmy się kłócić.
Mona potrafi być trochę...
- Czasem źle się czuje. - O co się kłóciliście?
O drobiazgi. Nie pamiętam, jak to się zaczęło.
Ale potem się nasiliło,
zdenerwowała się i stała się jeszcze bardziej...
histeryczna.
Co było potem?
Myślałam, że się uspokoi, ale nakręciła się jeszcze bardziej.
Wszystko było nie tak, była wściekła.
A potem...
Zrobiło się ciemno, a potem ona leżała martwa.
Na pewno udusił ją pan tam, gdzie ją znaleźliśmy,
a nie w innym pokoju?
To się stało w salonie.
A potem czekał pan 10 godzin, żeby pójść na policję?
- Co pan zrobił w tym czasie? - Siedziałem tam.
Próbowałem zrozumieć, że ona...
Znaleźliśmy w sypialni małe buteleczki z lekami. Co to jest?
- Naturalne leki Mony. - Dobrze.
Bierze je na nerwy.
Lubi domowe lekarstwa na poprawę samopoczucia.
Ma pan córkę.
Henrietta. Nie było jej w domu.
- Gdzie była? - Była z Paolą, kapłanką.
Zadzwoniłem do Paoli i powiedziałem, że Mona
źle się czuje i poprosiłem, by Henrietta...
- została u niej na noc. - Stawiała opór?
Jeśli Mona była tak zła i zdenerwowana,
wyobrażam sobie, że musiała walczyć.
Wszystko stało się bardzo szybko, więc nie pamiętam.
Ale myślę, że złapała mnie za ręce.
O tak, kiedy...
Kiedy ją...
TESTAMENT
50% DLA HENRIETTY LARSSON, 2,5 MLN DLA HANSA LARSSONA
POZOSTAŁE 500 TYS. DLA FUNDACJI ARCENIS
To nie powinno zająć więcej niż godzinę.
Kiedy to ma być? W przyszły czwartek?
Chyba tak. Może.
Tak, powinno się udać.
Jak rozumiem, Veroniko, przeszłaś dochodzenie
- po wydarzeniach z zeszłej jesieni. - Tak.
Wykazało ono, że cierpisz na chorobę dwubiegunową typu pierwszego.
Zgadza się.
Czy to prawda, że bierzesz leki?
Tak.
- Od kiedy? - Od dwóch miesięcy i czterech dni.
I wróciłam do pracy.
- Trochę wcześnie. - Pracuję za biurkiem.
Jestem w stanie opiekować się Liv i Simon.
Lepiej, żeby mieszkały ze mną na stałe.
Zapewnię im bezpieczeństwo i stabilność,
a to jest teraz najważniejsze.
Musisz pewniej stanąć na nogi,
zanim porozmawiamy o dzieciach.
Nie będziemy teraz podejmować decyzji,
ale trzymajcie się planu.
Do czasu przesłuchania dzieci będą mieszkać z tobą, Tomas.
Potem to sąd zdecyduje.
Veroniko, nadal będziesz miała widzenia z dziećmi
i dodamy wizyty domowe.
Wprowadziłaś się do domu ciotki, prawda?
Tak.
Witamy z powrotem.
- Jak się masz? - Dobrze.
Cholera.
Nazywam się Nassir Hakim. Jestem z policji.
Rozumiem, że Henrietta Larsson przebywa obecnie u pani.
Zgadza się.
Muszę zadać jej kilka pytań.
Tak, rozumiem. Jest teraz bardzo wrażliwa.
Może pan poczekać kilka dni?
Niestety, mam informacje, które muszę potwierdzić.
- Dobrze, proszę wejść. - Dziękuję.
Proszę zdjąć buty.
Henrietta?
- Wstałaś? - Tak.
Ostrożnie.
Dzień dobry, Henrietto.
Siadaj.
Nazywam się Nassir. Jestem z policji.
Mam kilka pytań i muszę pobrać próbkę DNA.
Dlaczego?
Bo w twoim domu jest dużo DNA
i żeby dowiedzieć się, kto jest kim, potrzebuję twojej.
- To rutynowa procedura. - Dobrze.
Dobrze.
Otwórz usta.
Mieszkasz z rodzicami?
- Co robiłaś przedwczoraj wieczorem? - Była tutaj.
Byłbym wdzięczny, gdyby sama odpowiedziała.
Byłam tutaj.
Pomagałam przy zbiórce pieniędzy. Szykowałyśmy listy.
Wymagało to wiele pracy, więc poprosiłam o pomoc.
Henrietta zawsze jest bardzo pomocna.
- O której tu przyszłaś? - Chyba o piątej.
Uczyłam się w domu, a potem tata mnie tu przywiózł.
Widziała pani wtedy Hansa?
Nie, podrzucił Henriettę i odjechał.
Dobrze. Brzmicie wspaniale. Dziękuję.
To wszystko na dziś. Do czwartku.
Moi drodzy, pragnę ogłosić, że kościół pozostanie dziś otwarty
z powodu tragedii, która dotknęła naszą ukochaną Monę Larsson.
Będziemy udzielać porad i wsparcia tym, którzy tego potrzebują.
Wszyscy są mile widziani. Członkowie i nie tylko.
Dziękuję, to wszystko.
Dziękuję, Tomasie. Brzmiało fantastycznie.
Tomas?
- Przepraszam, masz chwilę? - Oczywiście.
Pomyślałam, że ta wymiana dobrze nam zrobi.
Myślę, że wszyscy to docenią.
Jeśli przyjmą nasze podanie, wszystko będzie opłacone.
Nie mam za bardzo czasu.
Zajmę się wszystkim. Bez problemu.
Dobrze.
Dzięki, Fanny. Na razie.
Cholera!
Cześć!
Cześć. Przepraszam za spóźnienie, byłem...
Nie szkodzi. Właśnie przyjechałam.
Dobry wieczór. Cztery osoby?
Będzie tylko troje. Muszę iść.
Będziesz tak stać?
Nie, muszę coś zrobić.
Co?
Mogę ich później odwieźć do domu?
Muszę tylko odebrać kilka rzeczy.
- Ona umie prowadzić. - Wiem, Liv.
Dziękuję.
- No dobrze. - Pa.
Okej.
- Wiecie, co byście zjadły? - Tak.
Chcę lody.
- Jak w szkole? - Nudy jak zawsze.
- W porządku. - Deser?
Chciałaś lody i banany, tak? Liv?
Nie trzeba.
Ja też dziękuję.
Wszystko w porządku, Liv?
Możemy niedługo zostać na noc?
W domu Ninni?
- To nie jest dobry pomysł. - To popieprzone.
Ratujesz mi życie, a teraz nie możemy u ciebie przenocować.
Gdy pytam tatę, nic nie mówi.
Wiesz co? Jakoś się ułoży. Na pewno.
Wasze pokoje wyglądały bardzo ładnie na zdjęciach.
- Nie jest jak nasz stary dom. - Dużo mniejszy.
Idę do łazienki.
Ale i tak ci się tam podoba?
Coś nie tak?
Jest taka dziewczyna.
Okej. W domu?
Nie. Tylko w moim pokoju.
Jak to?
Nie jest taka jak my.
- Jest trochę... - Simon.
Simon. Nie możesz z nikim o tym rozmawiać. Okej?
A już na pewno nie z tatą. Tylko ze mną. Obiecaj mi to.
O czym gadacie?
O tym, że wszystko się ułoży.
Cześć.
Jak było? Dobrze się bawiłyście?
- Zjadłam lody. - We wtorek?
Może doniesiesz za to na mamę na policję?
- Możesz nie tym tonem? - Jakim tonem?
Tym, którym ciągle ze mną rozmawiasz. Jakbym wszystko robił źle.
Ty? Ale ty nigdy nie robisz nic źle, prawda?
Liv.
Co to za zapach? Coś się pali?
Kurwa! Cholera!
Pukałam kilka razy.
Przyniosłam ci kolację.
Jadłam już kolację z dziećmi w chińskiej knajpie.
Chińskiej? Ale to jest domowe jedzenie.
- Dziękuję. - Prawdziwe jedzenie.
Ależ miałam czapkę.
Dzięki.
Nadal nie rozumiem, dlaczego chcesz tu mieszkać.
Tak czy inaczej, musisz się zadomowić.
- Pracuję nad tym. - Nie widać postępów.
Niedługo przyjdę ci pomóc.
Żeby przyjąć tu dzieci, potrzebujesz ładnego i przytulnego domu.
- To pierwsze, na co patrzą. - Tak, wiem.
- Nie możesz się poddać. - I właśnie to robię.
Wszystko robię dobrze.
Chciałam tylko zapytać,
czy nie chciałabyś porozmawiać z Tomasem.
To nie jest dobry pomysł.
Nie chcę się wtrącać.
Muszę już iść. Ale miło było cię zobaczyć.
Jak się miewa Allan? Zawsze był wyjątkowy.
Był tu wczoraj i chciał sprawdzić piec.
Węszył?
- Może jest samotny. - Tak czy inaczej, powinnaś uważać.
Mamo, jestem policjantką.
To nie gwarantuje, że nic ci się nie stanie.
Czyż nie jesteśmy obie tego żywym dowodem?
Muszę wracać do domu.
MAMA: JA TEŻ CHCĘ NOCOWANIA, SŁONKO. MUSIMY PRZEKONAĆ TATĘ.
- Cześć. - Cześć.
Chciałbym ci coś dać, Nassir.
To bardzo rzadki okaz.
Stumpjumper z 1994.
W świetnym stanie jak na swój wiek.
Ten rower jest teraz twoją własnością.
- Nie mogę go przyjąć. - Możesz.
Lepiej, żebyś ty go miał, niż żeby rdzewiał na moim podwórku.
- Nie ma za co. - Dzięki.
Jak tam śmierć przez uduszenie?
Staram się wszystko dopasować.
Coś tu nie gra, ale nie wiem co.
Znalazłem testament, który wskazuje, że kobieta miała pieniądze.
Część dziedziczy córka, część mąż,
a jakaś fundacja o nazwie Arcenis dostanie 500 000 tysięcy.
Ekscytujące.
Ale nie muszę się już tym przejmować.
Emerytura się zbliża.
Będzie bardzo miło, ale też trochę samotnie.
Ale mam do ciebie jedną prośbę.
Możesz mieć oko na Veronikę?
Pracujemy razem od dawna i zależy mi na niej.
Chcę, żebyś zadbał, by zachowała równowagę w życiu.
Oczywiście.
Myślę, że będzie ci potrzebna.
Na razie.
Dobrze. Zacznijmy od początku.
Co się stało?
O co się kłóciliście?
Dlaczego ci nie wierzę?
Wyglądasz na przestraszonego, Hans.
Ktoś ci groził?
Musisz zacząć mi mówić, co się stało z Moną.
Udusiłem ją. Udusiłem ją.
TA KSIĄŻKA NALEŻY DO NINNI
W strachu jest siła.
W posłuszeństwie porządek rośnie.
Tekst polski: Michał Kuźma
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.