All language subtitles for FleshEater.1988.1080p.BluRay.H264.AAC-RARBG

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W rolach głównych:

Efekty specjalne:

Zdjęcia:

Muzyka:

Montaż:

Scenariusz:

Produkcja i reżyseria:

ZOMBIE NOSH aka POŻERACZ CIAŁ

ZOMBIE NOSH aka POŻERACZ CIAŁ

"Zło co zawładnie ciałem Twoim i krwią Twoją i sprawi że sam staniesz się zły"

"Zło co zawładnie ciałem Twoim i krwią Twoją i sprawi że sam staniesz się zły"

Daleko jeszcze ? Marudzisz! A wogóle dokąd jedziemy ?

Nie marudż. Daj jeszcze piwa. - Dobra.

Dokąd on nas wiezie ?

Mam dosyć rozdawania piw.

Wysiadamy.

Ja mam piwa.

Mam cię.

Założę się że te lasy mogą być cholernie niebezpieczne w nocy.

Licho wie co możemy tu spotkać.

Pamiętacie Sammy'ego Perkins'a ? - Tak.

Jakiś rok temu zatrzymał się tu z dziewczyną.

Od tej pory nikt ich nie widział.

Sammy wstąpił do wojska. - Właśnie.

A jego dziewczyna zaszła w ciążę i pojechała rodzić do ciotki.

Tak się tylko wszystkim wydaje.

Ale ja wiem z pewnego żródła że zamordowano ich tutaj.

To było tak:

pewnego dnia pies starego Spence'a przyniósł w pysku ludzką rękę.

A na palcu tej ręki był sygnet z inicjałami S H P.

To są, a raczej były, inicjały Sammy'ego.

A może zmieniłbyś temat, Eddie ?

Ona ma rację. Czemu nie zachowasz tych makabrycznych opowieści na wieczór przy ognisku ?

Ona ma rację. Czemu nie zachowasz tych makabrycznych opowieści na wieczór przy ognisku ?

Eddie ? Może dasz mu trawkę ?

Zaćpa się i zaśnie więc nie będziemy go musieli więcej słuchać.

Nie, dzięki.

Hej, dlaczego ty nigdy mnie tak nie całujesz ?

Gdybyś też miała takie cycki to kto wie ?

Idż do diabła. - Nie wygłupiaj się.

To powinno was otrzeźwić.

Ty dupku ! To nowiutka bluzka.

Czas spoważnieć, Eddie.

Co za dupek.

Co to do cholery ?

Cholerni studenci, znowu tu przyleżli.

Co to jest do diabła ? Jakiś kawał ?

"Zło co zawładnie ciałem Twoim i krwią Twoją i sprawi że sam staniesz się zły"

"Zło co zawładnie ciałem Twoim i krwią Twoją i sprawi że sam staniesz się zły"

Jezu.

Jaki szpetny skurwiel.

[Podobny do mojego wykładowcy, nawet ten sam garnitur ma, hehe]

Zaczynamy zabawę ?

Liza, co ty wyprawiasz ?

Wszyscy się gapią.

Jesteś jeszcze gorsza niż Kelly.

Zgadza się.

Aha, dziś Halloween więc to pewnie żart.

Daj ten koc.

Pomóż mi.

Chodż.

Cały dzień czekałam by być sam na sam z tobą.

Nie spiesz się. Mamy całą noc.

Dlaczego się wahasz ? Nie chcesz być ze mną ?

Nie o to chodzi.

Wszystko idzie tak szybko a to nasz pierwszy raz.

Uważasz że jestem zbyt nachalna ? - Trochę.

Chyba nie jestem jeszcze gotowy by zacząć z kimś na poważnie.

A kto powiedział że to ma być na poważnie ?

Ja tylko chciałam być z tobą.

Zabawić się.

Chcę być z tobą odkąd poznałam cię na prywatce u Julii.

Może nie bardzo rozumiesz o co mi chodzi ale

kiedy Julia umówiła nas na tą imprezę byłem bardzo szczęśliwy.

Chodzi o to że jesteś naprawdę atrakcyjna

a ja nie miałem zbyt wielu dziewczyn.

Żadna dziewczyna mnie w ten sposób nie traktowała.

Przepraszam.

Nie chciałam wystartować tak ostro.

Po prostu bardzo cię lubię, bardzo mi się podobasz

i chciałam żebyś o tym wiedział.

Chodż tu trochę bliżej.

Słyszałeś ?

Założę się że to ten cholerny Eddie.

Jak to on - zabiję go.

To ty Eddie ? Ty zboczeńcu.

Myślisz że możesz tu wchodzić w poszukiwaniu wrażeń ?

Słuchaj Eddie ...

Nie wiem kurwa kim jesteś ale spadaj.

O cholera !!

Pobawimy sie później latającym talerzem ?

Tak. - Tam jest dobre miejsce.

Możemy zagrać. - Może później.

Przyjechaliśmy tu by napić się piwa.

A propo, kto ma piwo ?

Przestańcie narzekać. To dobre piwo.

Liz ? Sprawdż czy Rork nie wypija nam całego piwa.

Od początku miał na nie ochotę.

Zanim się osadowicie na dobre, zbierzcie trochę gałęzi.

O której przyjedzie pan po nas ?

Kiedy chcecie. Mogę przyjechać o każdej porze od północy do rana.

Najlepiej jutro rano.

Jak chcecie. Ale chciałbym was ostrzec.

W nocy może być zimno a wy macie tylko te koce.

Nam byłoby ciepło nawet podczas śnieżycy ale nie jestem pewien jak reszta.

Coś wam powiem. Wrócę tu o północy. Wtedy mi powiecie. W porządku ?

W porządku, dobry pomysł.

Musimy przyniesć gałęzie.

Nie ruszę się jeśli nie dostanę piwa.

Weż to. -Zawsze wszystko noszę.

No i gdzie te drwa ? -Nie chcemy drewna.

Patrz, tam jest jakaś gałąż.

Coś ty, nie nadaje się nawet na rozpałkę.

Jest dobra. Stara i dobra.

Dobra, dawaj to.

Słyszałeś ?

O cholera.

To tylko ja.

Jesteś wyjątkowym dupkiem. Wiedziałeś o tym ?

Przestraszyłem was, co ? - Tak, naprawdę z ciebie skurwiel.

Może przestałbyś się zgrywać i pomógł nam ?

Przepraszam szefie, chyba się nie zrozumieliśmy.

Myślałem że przyjechaliśmy ty by się zabawić ??

Te wygłupy nazywasz zabawą ? - Tak.

Trzymaj.

Zapal draniu.

Cholernie mnie przestraszyłeś. - Nie chciałem pana przestraszyć.

Ale zrobiłeś to. - Przepraszam.

Wie pan, piwo się kończy szybciej niż myśleliśmy,

mógłby pan przywieżć nam parę kartonów piw kiedy pan po nas wróci ?

Pewnie. Czemu nie ?

Smarkacze.

Mnie nie przeszkadzasz ale przestraszyłeś Lizę, rozumiesz ?

On nie chciał. - Daj spokój, to przecież tylko żart.

Przyjechaliśmy tu by się zabawić.

Co z piwem ? - Załatwione.

Przywiezie nam pare kartonów.

Świetnie.

Cholera, zapomniałam go poprosić by kupił papierosy.

Nie słychać było traktora. Chcesz żebym go jeszcze złapał ?

Nie, siadaj, ja go dogonię. Też potrzebuję fajek.

Jakie palisz ? - Full, dzięki.

Co znowu ?

Jak długo nie ma już Lizy ?

Nie wiem. Dość długo.

Słuchajcie, pójdę sprawdzić czy nic się jej nie stało.

W porządku. Bądż ostrożny. - Dobra.

Co do diabła ? Liza ?

Co się stało ?

Spójrzcie na jej ramię. Przegryzł je na wylot.

Cholera, paskudnie krwawi. Musimy stąd spływać.

Może pójdżmy do tego domu na farmie.

Cokolwiek chcemy zrobić musimy się pospieszyć. Chodżcie !!

A co z Billy'm i Kelly ? - Jezus, zapomniałem o nich. Przepraszam.

Zabierzcie ją na farmę.

Pójdziemy z Sally po Bill'a i Kelly. Spotkamy się na miejscu.

Dobrze. Bądżcie ostrożni. Chodżmy. Szybciej.

Kelly !

O Boże !

Uciekajmy stąd ! Szybciej !

Szybciej. Dalej. Dalej.

Biegnij pierwszy i otwórz drzwi.

Wnieście ją tutaj i zamknijcie drzwi.

Połóżmy ją na stole.

Już dobrze kochanie.

Połóżmy ją na stole.

Julia, rozejrzyj się po domu.

Znajdż coś co moglibyśmy użyć jako broni.

A wy chodżcie tu. Gdzieś tu musi być młotek i gwożdzie.

Znajdżcie je i zabijcie drzwi wejściowe. W porządku ?

Ty sprawdż ile jest okien i zabij je wszystkie. - Dobra.

Masz tu gwożdzie.

Spójrz co znalazłam.

Tommy, sprawdż czy dobrze zabiłeś drzwi.

Nie możecie tego zrobić. A co Sally i resztą ?

Nie mogą zostać na zaewnątrz. - Właśnie że mogą.

Powinni już dawno tu być.

Tommy, przybijaj te deski, już.

Trzymaj się kochanie.

Poradzimy sobie z tym.

Daj mi swoją chusteczkę.

Cicho kochanie.

Trzymaj się.

Trochę to będzie bolało.

Musisz to wytrzymać kochanie.

Wszystko będzie dobrze.

Trzymaj się mnie.

Teraz to okno. Dawaj gwożdzie i deski. Trzeba się tym zająć.

Co do diabła ?

Otwórz drzwi. - Nie.

Nie wygłupiaj się, te stwory sa tuż za nami.

Za późno. Znajdżcie sobie inną kryjówkę.

Ty świnio !

Pierdolony Eddie. Zabiję go jak stąd wyjdziemy.

Co się dzieje ? Nie rozumiem.

Co będzie jak Kelly umrze ?

Tak, Bill również.

Nie wiem co się dzieje ale tu jesteśmy bezpieczni.

Nic nam się nie stanie.

Eddie, co jest ? - Nic.

Kto to był ? - Nikt.

Słyszałem jak rozmawialeś z kimś. Kto to był ?

Bob i Sally. - Czemu ich kurwa nie wpuściłeś ?

Nie mogłem. Oni są za blisko. Nie możemy ryzykować.

O czym ty mówisz ? Zwariowałeś ? - Larry...

Nie.

Ty skurwysynu !! Pozwolisz im tam zdechnąć ?

Te stwory są za blisko. Nie możemy ryzykować.

Kurwa twoja mać !! Ty świnio !!

Spadaj. Przysięgam że strzelę.

A teraz ?

Jak się czujesz teraz ? - Ralph...

Powinienem ci odstrzelić ten pieprzony łeb. - Nie rób tego, Ralph.

Eddie, chodż tu, pospiesz się.

Telefon działa. Jest sygnał. - Nie żartuj.

Świetnie.

Pogotowie policyjne. W czym mogę służyć ?

Może to zabrzmi trochę głupio

ale byliśmy całą paczką na terenie Spence'ów.

No i zostaliśmy zaatakowani - Zaatakowani ??

Tak, zaatakował nas jakiś człowiek.

Zaatakował nas jakiś człowiek - szaleniec.

Coś w rodzaju potwora.

Coś w rodzaju Godzilli czy Frankensteina ??

Proszę posłuchać. Nie mam czasu na żarty.

Musi mi pani uwierzyć.

Proszę przysłać kogoś na farmę Spence'ów. Proszę.

Dzisiaj mamy Halloween, wyślę tam policjanta

i jeśli okaże się że to kawał to

zapewniam was że będziecie miło wspominać tego "potwora".

To nie żaden kawał. Czy może mi pani uwierzyć

i przysłać policjanta na farmę Spence'ów ?

Moja dziewczyna jest ranna.

Powinniście przynajmniej przysłać karetkę.

Jesteśmy całą paczką. Jesteśmy w domu, na farmie.

Odłożyła słuchawkę.

Skończmy zabijać okna.

Przestało krwawić ?

Chyba tak ale wciąż jest nieprzytomna.

Przykryję ją płaszczem.

Będzie ci potrzebny. - Ona potrzebuje go bardziej.

Może z tego wyjdzie jeśli ktoś udzieli jej pomocy.

Teraz będzie się trzymać.

Eddie, tak się boję. - Wiem.

Jestem pewny że tu jesteśmy bezpieczni. W porządku ?

Jesteś pewien że to ich powstrzyma ?

Na pewno.

I pewnie pomoc tu przyjdzie. - Mam nadzieję.

A teraz sprawdzę czy wszystko jest ok.

Ralph, chodż tu.

Cholera.

Z drogi ! Z drogi albo ją zastrzelę. Jazda !!

Boże, to Carrie.

Z drogi bo strzelam. Cholera.

To brzmiało jak strzał. Skąd wzięli strzelbę ?

Nie wiem ale może zabili już te potwory.

Dobra, teraz zabijaj drzwi. Już !

Pomóż mu.

Czy to była Carrie ? - Nie, ona musiała umrzeć.

Myślę że to był kierowca. Przeszedł przez drzwi.

I co, zabiłeś go ?

Jak to zabiłem ? Chyba już nie żyje.

Strzeliłem mu prosto w twarz. Nie wystarczy ?

Myślisz ze ktoś tu przyjedzie ?

Dzwoniliśmy, prawda ?

Jeśli mają przyjechać to zrobią to wkrótce. W porządku ?

O mój Boże !

Phil ! Ona nie żyje !

O mój Boże !

Wychodzę z radiowozu.

To okropne. Zrób coś żeby oni przestali.

Musimy być cicho.

Zgłoś się.

Jestem.

Tu centrala. Zdaje się że są kłopoty na farmie starego Spence'a.

Farma Spence'a ?

Tak, sprawdż co tam się dzieje.

Jakiś wariat zadzwonił, powiedział że siedzi

tam ze swoimi przyjaciółmi w szopie

i że zaatakował ich ... potwór.

Niesamowite.

To pewnie żart bo dziś Halloween, ale facet był przerażony.

Mogą być problemy.

Dobra, sprawdzę to.

Zwróć też uwagę na Sammy'ego Rickson'a,

rano wyjecheł i ślad po nim zaginął.

Dzwoniła jego matka i mówiła że nie wrócił do domu.

Więc może się tam coś dziać.

Dobrze, sprawdzę.

Dziękuję, narazie.

Mama mówiła żebyś zaczekał.

Co mi tam. - Będziesz miał kłopoty.

Przecież prosiłam cię żebyś zaczekał aż skończę malować twoją siostrę.

Spójrz tylko jaki tutaj bałagan.

Jeszcze trochę tego i gotowe.

Co Susan robi na górze tak długo ?

Chyba bierze prysznic. Słyszałem szum wody.

Zaraz wrócę.

Susan ?

Susan, słyszysz mnie ?

Tak, słyszę.

Pospiesz się.

Dzieci chcą już iść a ty musisz otworzyć drzwi kiedy przyjdzie mój mąż.

Zaraz zejdę.

Chcesz jabłko karmelowe ? - Tak.

Zaraz ci je dam.

Nie nie, nie teraz. Zrobimy to później.

W porządku, jeszcze trochę tego i będziesz gotowa do wyjścia.

Cholera, już przyszli przebierańcy.

Mogę otworzyć ? Chcę zobaczyć jak są ubrani.

Dobrze kochanie. Batoniki są w kartonie przy drzwiach

wejściowych ale tylko po jednym dla każdego przebrańca.

Dobrze ? - Dobrze.

Wow. Niech pan poprosi o słodycze.

Pójdę sprawdzić co z Heidi. Zaraz wrócę.

Heidi !! Co się...

Mamo !!

O mój Boże. Jezus.

O Jezus !

Stój.

Stój !

Zgłoś sie natychmiast !

Oni zwariowali. Nie wiadomo co się dzieje.

Przyślij mi pomoc ! To nie są ludzie !!

Jestem ranny. Nie wiem co im jest ale chyba są martwi.

Hej, odezwij się.

Tu centrala, wysłałam policjanta na farmę

starego Spence'a bo były kłopoty...

wzywał mnie, myślę że kogoś zastrzelił lub ktoś jego zastrzelił.

Nie wiem, straciłam łączność, nie wiem.

Może już nie żyje... może on... dobrze.

Chodż.

Dużo dziś było przebierańców ?

Więcej niż się spodziewałam. Znowu były dzieci Jenkins'ów.

Rany.

Więc kiedy... zabrakło słodyczy ?

Jakieś pół godziny przed końcem tego wszystkiego.

A tak przy okazji, masz wogóle jeszcze dzisiaj nakarmić

te konie czy znowu ja będę musiała to zrobić ?

Tak, nakarmię je. Mam tu wszystko czego im potrzeba.

Dziękuję.

Skąd wiadomo czy to nie jeden z tych stworów ?

Nie wiadomo ale musimy zaryzykować. Musimy z kimś porozmawiać. Chodż.

Ej ! Co wy tu u diabła robicie ?!?

Musi pan nam pomóc. - Pomóc ?

Byliśmy na wycieczce z przyjaciółmi.

Są za nami. Gonią nas.

Chwileczkę, kto was goni ?

Nasi przyjaciele. Zabito ich wszystkich... potwory...

To nie żart. Musi nam pan pomóc ! Są za nami.

Nie żartujecie ?

Oni nas gonią, musimy zadzwonić.

Dlaczego masz skaleczoną twarz ?

Nic jej nie jest. Musimy skorzystać z telefonu.

Wpuszczę was do domu i zadzwonicie sami. Chodżcie.

Para młodocianych ludzi stanęła przed sądem za obrabianie niezwykłej prostytucji.

Spójrz na to.

Zanieś na dół.

Ministerstwo gospodarki wodnej podniesie

w przyszłym roku o 18% opłaty za wodę.

Oznacza to że przeciętny użytkownik będzie płacił o 48 $ więcej.

Nadwyżka ta to ponad ćwierć miliona $

przyznanych przez ministerwstwo gospodarki wodnej.

Wczoraj poprzez pożar spaliły sie dwa domy.

Dowody wskazują na to że pożar rozpoczął się

od black street i bardzo szybko przeniósł się dalej.

Pożar trwał ponad 4 godziny.

Straty zostały ocenione na 80 000 $.

Szcześliwie obyło się bez ofiar.

I już koniec. 30 sekunt przerwy.

Przypudrować ? -Dziękuję, jestem wystarczająco piękny.

Jezus. Ty to przeczytaj. -Ja ?

Przygotować się. Zaczynamy.

Otrzymaliśmy od dziennikarzy niezwykłą i niesprawdzoną wiadomość.

Powtarzam: niesprawdzoną wiadomość.

Departament policji poinformował o atakach

dokonywanych przez ludzi, którzy wydają się nieżywi.

Jak wspomniałam, nie byliśmy w stanie sprawdzić tych dziwnych spraw.

Dziś jest Halloween więc można się tu spodziewać kawału,

ale proponuję każdemu kto by zobaczył kogoś podejżanego,

dziwnie wyglądającego, kręcącego się w pobliżu domu...

Jezy Chryste.

Cholera. Jak się stąd wychodzi ?

Ratujmy się.

A gdzie inni ?

Do diabła z innymi.

Najważniejsze osobistości świata są tu dzisiaj.

"Jak wiadomo, dziś jest Halloween."

"Proponuję zgromadzić wszystkie znane wampiry bo dziś o północy jest pełnia ksieżyca."

Ten kostium wygląda o wiele lepiej.

Owszem. Ona wygląda o wiele lepiej niż nasze dziewczyny.

Widziałaś jak ją obserwowali gdy ta przechodziła ?

A czego się spodziewałaś ? To tylko ludzie.

Ale to nasi chłopcy.

No dobra. Nie zwrócili dziś na nas uwagi.

Oni się tylko zbierają, gadają o futbolu i gapią się na inne dziewczyny.

Widziałam jak ty też patrzyłaś się na innych chłopców.

Nie powinnam była wkładać tego kostiumu.

Wszystkie macie seksowne kostiumy z wyjątkiem mnie.

Do nie mam do niego pretensji że mnie ignoruje. - Poprawię ci to.

W porządku.

Przestańcie wreszcie zrzędzić. Zabawmy się.

Pewnie, zabawmy się.

Chyba masz już dość Andy, jesteś pijany.

Może będziesz mnie prowadzić na smyczy do pokoju.

Grasz mi na nerwach.

Grunt to dobra zabawa. Idę do nich.

O co chodzi, nie lubisz go ?

Oblał dwa ostatbnie egzaminy. Myślę że zalewa robaka.

Bywa.

Jak cię gryzie robak, musisz go zabić.

Biorę cię pod swoje skrzydełka.

Zabierz ręce. Zachowaj energię na sobotni mecz piłki nożnej.

A przy okazji, gdzie twoja dziewczyna ?

Nie wiem, gdzieś tu jest.

Chyba nie byłaby zaskoczona gdyby zobaczyła że mnie podrywasz pod jej nieobecność, prawda ?

Nie dbam o to. Ona mnie kocha.

Ale mnie to przeszkadza.

To naprawdę świetna prywatka.

Robi się coraz fajniej.

Podoba mi się twój kostium.

Dziękuję. A mnie twój. Chyba najleprzy ze wszystkich.

Wspaniała piosenka. Chodż, zatańczymy.

Może urwiemy się gdzieś ?

Dobry pomysł.

Zgaśmy światło.

To siano uwiera mnie w plecy. Może ty się położysz ?

Zgoda.

Wiesz, moja współlokatorka nie chciała mnie dziś puścić na tą prywatkę.

To chyba wina tego że pijecie piwo i ...

gwałcicie dziewczyny.

Twoja współlokatorka nic nie wie.

Tak jak ja kiedy zaczęłam studiować.

Mój ojciec powiedział mi żebym uważała na siebie.

Wiesz, ci wszyscy faceci naokoło.

Twój ojciec też nic nie wie.

Wydaje mi się że powinien pilnować się sam.

Nie jestem puszczalska.

Nie zadaję się z pierwszym lepszym, Paul.

Paul ?? Steve. Mam na imię Steve.

Tak. Przeprasza, Steve.

Nawet nie znam żadnego Paul'a. - W porządku. Chodż.

Tu chyba jest prywatka.

Wiesz że nam nie uwierzą.

Przekonamy ich. Musimy.

Nikt już nie umrze tej nocy. Przyrzekam ci.

Dobrze się czujesz ? - Tak..

Nie. Jestem śmiertelnie przerażona.

Poza tym nic mi nie jest.

Dobra, chodżmy.

Nie możemy teraz zrezygnować.

Ja już dłużej tego nie zniosę.

Sam... -Co ?

Kocham cię. - Ja ciebie też. Chodżmy.

Wiesz że twój kumpel Scott przystawiał się do mnie ?

Po prostu się upił. - On się Upił ?? A ty ??

No wiesz, ktoś musi być ustępliwy.

No ale nie po to urządza się prywatkę tylko po to

by się spić i zepsuć wszystkim zabawę.

Zadałem sobie wiele trudu by urządzić tą zabawę

i nikt oprócz ciebie nie narzeka. A ty po prostu zrzędzisz.

A ja jestem trzeźwy. - Za dużo pijesz.

Odczep się. Denerwujesz mnie.

Przepraszam, słuchajcie, potrzebujemy waszej pomocy.

Byliśmy z przyjaciółmi i zostaliśmy zaatakowani.

To brzmi dziwnie ale musicie nam uwierzyć.

Kim wy jesteście do diabła i co tu robicie.

Nie zapraszałem was. Gdzie wasze kostiumy ? Kretyńsko wyglądacie.

Słuchaj, nie byliśmy zaproszeni ale... - Co tu do diabła wogóle robicie ?

Słuchaj, nie byliśmy zaproszeni ale... - Co tu do diabła wogóle robicie ?

Zamknij się, daj im powiedzieć. - Musicie nam pomóc. Tam są ci ludzie...

Ci... szaleni... mordercy.

Są wszędzie i... - Zabili wszystkich naszych przyjaciół.

Zabili gliniarza i wszystkich naszych przyjaciół.

A teraz podążają za nami.

Idżcie stąd zabawiać się w straszenie gdzieś indziej.

To nie żaden kawał.

Czy tu jest telefon ?

Czy możecie pożyczyć nam samochód ?

Nie słyszeliście wiadomości ?

Mówili o tym w wiadomościach.

Mówili o tym w TV.

To nie są ludzie i zaraz tu przyjdą.

Zdaje się że widziałeś o jeden film "ZOMBIES" za dużo.

Co im jest ?

Para frajerów chce nam popsuć zabawę.

Wszyscy dzisiaj zginiemy. Nie oszukujemy was.

Ktoś był na farmie Spence'a i ludzie oszaleli.

Nie mają nawet kostiumów.

Ona ma świetny kostium.

Cześć kotku. Zatańcz ze mną a wypiję twoją krew.

O Boże.

Spływajmy stąd.

Schowajmy się tutaj.

Ten cholerny Andy. Znów wdał się w jakąś bójkę.

Zobaczę co się dzieje. Zostań tu. Nigdzie nie odchodż.

"Przerywamy naszą audycję."

"Proszę pamiętać że są tu zombi."

"Są spragnieni naszego mięsa."

"Jeśli poproszą więc was do tańca..."

"Odmówcie."

Proszę o uwagę.

Musicie zrozumieć sytuację.

Straciłem już jednego policjanta.

Większość z was znała Harvey'a Morgan'a.

Chcę żebyście złapali te stwory, które zabiły.

Podzielimy się na grupy co najmniej dwuosobowe.

Pójdziemy na zachód aż spotkamy się z grupą odchodzącą od wschodu.

Czego szukamy ? - Co to za stwory, szeryfie ?

Oni nie żyją. Są martwi ale atakują ludzi i zabijają ich.

Zjadają części ciał. Uwierzcie mi.

Widziałem to co zostało z Harvey'a i

nie chcę by ktokolwiek z was był na to narażony.

Chcę żebyście ich zabijali.

Nie starajcie się aresztować ich.

Kiedy ich zobaczycie, strzelajcie.

Ostatnią wiadomością jaką ostatnio usłyszałem

to to żeby ich zabić - trzeba strzelać im w głowy.

Strzał w inną część ciała nie odniesie skutku.

Strzelajcie więc w głowę.

Nawet gdyby był to ktoś, kogo znacie.

Pamiętajcie, oni nie żyją i są niebezpieczni.

Jeśli ich nie zabijecie, oni zabiją was.

Nie oddalajcie się nigdzie sami.

Nie możemy sobie pozwolić na najmniejszą pomyłkę.

Kiedy ich zobaczycie - strzelajcie.

Wejdż na to wzgórze i rozgladaj się.

Jak coś zobaczysz, daj nam znać.

Reszta pójdzie w kierunku zachodnim.

Podzielimy się na trzyosobowe grupy.

Sprawdzimy pole. Ruszamy.

Tu Gerry, idziemy w waszą stronę.

Wyślij paru facetów, niech sprawdzą dom Gavlina na wzgórzu.

Dobra. Szeryf i jego ludzie idą na farmę Suteka i jej okolice.

Chcę by oczyścili całą drogę.

Baza ?

Zgłoś się. Tu Gerry.

Kto do diabła wpuścił tu tych ludzi ?

Mówiłem ci ze nikt nie ma prawa

przejść tędy bez mojej zgody do cholery.

Rób co ci mówię. Nikt bez mojego zezwolenia.

Zrozumiałeś ? - W porządku szeryfie.

Co tu się dzieje szeryfie ?

W zasadzie wiem że grasują tu jakieś stwory które zabijają ludzi.

A my staramy się temu zapobiec. - Jak nazywają się te stwory ?

A my staramy się temu zapobiec. - Jak nazywają się te stwory ?

Nie mogę panu tego dokładnie powiedzieć.

Traktuje pan to dość poważnie.

Nie mogę nic więcej powiedzieć. W tej chwili po prostu więcej nie wiem.

Czy myśli pan że to ma jakiś związek z doniesieniami

o kulcie Szatana które miało miejsce na farmie Spence'a ?

Jak ludzie pamiętają, składano tam ofiary z ludzi

i inne rzeczy związane z kultem.

Kiedy to się działo byłem jeszcze zółtodziobem

dlatego nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie ale śledztwo jest w toku.

Wie pan ile osób zostało do tej pory zabitych ?

Nie potrafię podać dokładnej liczby.

Te stwory o których pan mówi to muszą być miejscowi.

Wyłącz to cholerstwo.

Nie wiemy czy są wśród nich czyjeś dzieci.

Za chwilę zbiorą się tu ludzie z całego hrabstwa.

Musimy zapoanować nad każdą sytuacją.

Kiedy to nam się uda, odpowiem na każde pytanie.

Wyłącz to.

Stać.

Strzelać w nich.

W porządku. Załatwiliśmy ich ? No to idziemy.

Tam jest jedna.

Jack, obejżyj sobie tego.

To jeden ze złych. Rozwalmy go.

Cholera, jeszcze jeden.

Jeszcze jedna.

Zaraz. Na Boga, nie strzelajcie ! To moja córka.

Krew. Ktoś tu zginął.

Uważaj!

Wal.

Dobry strzał.

Sprawdzę czy to coś nie żyje. - Tak, dobra myśl.

Cholera.

Załatwiłeś jeszcze jednego ? - Cholernie młodego.

Sprawdż ten dom. Ja go obejdę.

Ale tu bałagan.

Nic ci nie jest, kochanie ?

Obejmij mnie. - Trzęsiesz się.

Zimno mi. Boję się.

Jeszcze trochę.

Już prawie po wszystkim.

Jesteśmy prawie w domu.

Dom.

Przed wyjazdem pokłóciłam się z matką.

Nie chciała żebym wyjeżdżała.

Zdawało się jej że niektórzy mężczyżni mogą być niebezpieczni.

Niektórzy mężczyżni ? Tacy jak ja.

Powinieneś wiedzieć jedną rzecz.

Coś sie stało ?

Chcę żebyś wiedział, to dlatego że bardzo mi na tobie zależy

i że z nikim nie było mi tak dobrze jak z tobą.

Wiesz, ja też nie spotkałem nikogo takiego jak ty.

Ile to już trwa ? Rok ?

Brakowało mi ciebie. Myślę że jesteś jeden...

Jeden ? Co masz na myśli ?

... za którego chciałabym wyjść.

Wiesz, ja czuję to samo.

Poważnie, mówię serio i nie chcę żyć bez ciebie.

Kocham cię.

Wiem że mnie stąd wyprowadzisz.

Wyjedżmy gdzieś.

Zapomnijmy o tym co było.

Chcesz ze mną wyjechać ?

Tak kochanie, a dokąd chcesz wyjechać ?

Może do Campy ?

Pamiętasz zeszłe lato jak świetnie się bawiliśmy ?

Albo jak się wywróciłeś ?

Miło byłoby rodzić dzieci w Campie.

To byłoby zabawne.

Pojechać na wczasy rodzinne.

O tak. To byłoby bardzo miłe.

Kiedy tylko wydostaniemy sie stąd.

Ale przyszłość przed nami.

Czy wszystkie studentki o tym marzą ?

Tak. Przyszłość. Nie mogę się doczekać.

Słuchaj.

Chyba przestali strzelać.

Myślę że już jest bezpiecznie. Chodżmy na zewnątrz.

Nie, chciałabym tu jeszcze z tobą zostać.

Pomyśl co musimy jeszcze zrobić. Nasze plany.

Tak, to będzie wspaniałe. Prawda ?

Będziemy bardzo szczęśliwi. Wiem o tym.

O tak.

Bardzo szczęśliwi. Chodż.

Jim, widziałeś jeszcze kogoś po drugiej stronie pola ? - Nie.

A ty ? - Nikogo.

Tu jest jeszcze dwóch.

Nie !! Na Boga !!

Nie strzelać !!

Dobry strzał.

Tak, dzięki.

Musi być ich więcej.

W porządku. Rozumiem, jesteśmy w drodze.

To był Bill, dopadł jeszcze dwóch przy stodole.

Musi być ich pełno w tym całym przeklętym miejscu.

Myślę że szybciej byłoby spalić całe to miejsce.

Możecie zaczynać. W porządku ?

Bill ? Przyślij tu wozy strażackie, niech pilnują.

Musimy podpalić te stodoły. Nie chcę by pożar rosprzestrzenił się.

Zrozumiałem.

Szeryfie, zostali juz powiadomieni.

W porządku. Dobrze by było też zyskać karetkę.

Jeśli wróciła, odeślij ją tutaj.

Jest już w drodze.

Miejcie oczy otwarte.

Ze stodoły nie może wyjść ani żywy człowiek ani trup.

Centrala do dowódcy. Opanujcie pożar.

Nie pozwólcie by ogień się rozprzestrzenił.

Jezus.

O kurwa!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.