All language subtitles for The Disappearance.S05E02

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Niech ksiądz to przechowa.

Spokojnie, Tesarewicz.

Niewinny siedzi w więzieniu. Musi mi pani pomóc go wyciągnąć.

Bierzesz sprawę Tatuażysty?

Nowe dowody zakwestionują winę Tesarewicza.

Siedzi w pierdlu cztery lata!

- Tadeusz nie jest mordercą. - Przyznał się.

Złamali go.

- Zabił pan któregoś z tych chłopców? - Nie.

- Czy w ogóle ich pan znał? - Nie.

Dowody były łatwe do obalenia. Dlaczego się pan przyznał?

Chyłka, to najohydniejsza sprawa, o jakiej słyszałem.

Ten facet ich tatuował, torturował i gwałcił.

Odnalazł się chłopak uznawany za czwartą ofiarę.

- Dotarło do ciebie, że mogą cię dopaść? - Powęszą przy upośledzonym.

Dotrą do niczego. Policja ma ręce pełne roboty.

Policja może tak, ale ta baba nie. Jaka baba?

- Chyłka. - Chyba ci jednak pomogę.

Nie potraficie zidentyfikować ofiar. Nie wiecie, kto leży w grobie.

Nie ma wniosku o ekshumację.

Langer.

Byłem ciekawy, czy się domyślisz.

Dzwonię, żeby powiedzieć, że wróciłem. Może się zobaczymy?

Nie sądzę.

Przed Chyłką trudna sprawa. Będzie musiała działać w parze.

- O co chodzi? - Zwalniam cię.

- Pan jest ojcem Kordiana Oryńskiego? - Traci pan czas.

Lepiej, jak pan ze mną porozmawia.

Mamy kilka pytań.

- Na jaki temat? - Dowie się pan na komendzie.

Tesarewicz, wypad z wyra. Czas na kolejną rundę.

Ruchy, ruchy, ruchy. Chodź no tu.

Może tym razem ci się uda, co? Ruszaj!

Nie oszczędzać się!

Gdzie są pieniądze?

No co?

Z władzą ludową się nie podzielisz?

Ja nic nie wiem.

Lepiej, kurwa, żebyś się dowiedział.

I to teraz.

Kto je ma? Nazwisko? Adres?

Nie wiem.

Ile tego kurwa jest? 20? 30? 50? 100 milionów?

Kurwa, ile?

Ja pierdolę.

Pobudka!

Myślisz, że taka pizda jak ty to długo ze mną wytrzyma? Co?

Kto? Gdzie?

Kiedy? Ile? No?

Ja już nie mogę.

Ja kurwa też już nie mogę. Ręce mnie bolą, zobacz.

Tylko że jak mnie ręce bolą, to ja wtedy sięgam po narzędzia,

a gwarantuję ci, że tego nie chcesz.

Więc lepiej, kurwa, powiedz. Powiedz! Powiedz!

Gdzie jest, kurwa, moje pierwszeństwo srania?

Przepraszam. Przepraszam!

Kurwa, dziadu, ćwicz zwieracz.

Jebany pedofilu.

Jestem o coś podejrzany?

A może chcesz adwokata?

- Poradzę sobie sam. - Jesteś pewny?

Z kancelarii cię wyrzucili.

Po pierwsze nie wyrzucili, tylko odszedłem sam.

- A po drugie skąd pan o tym wie, co? - Chcę tylko ci pomóc.

Ostatnio przynajmniej wiedziałem, że mnie wrabiacie. Teraz nie wiem nic.

- Dowody są mocne. - Jakie?

Motyw. Ciało.

- Może jeszcze świadków macie? - Nie lepiej się ze mną dogadać?

A po co? Skoro dowody macie mocne, co?

Jeśli się przyznasz, sąd weźmie to pod uwagę.

Nie przyznam się do czegoś, czego nie zrobiłem!

Jak chcesz.

Chcę wiedzieć, dlaczego zostałem zatrzymany. Halo!

Pader!

Dlaczego go zatrzymałeś?

Powinnaś spróbować medytacji.

Nie mogę z tobą o tym rozmawiać.

Przecież, na litość boską, chodzi o Zordona!

Jak go będziesz bronić, to się dowiesz w swoim czasie.

- A jak nie, to nie mamy o czym gadać. - Ręczę za tego głupka.

A jak tak, to przepraszam.

Już go uwalniam.

Chyłka, a kule?

Pierdolę to już.

Przedstawiamy panu zarzuty popełnienia przestępstwa z art. 150 kodeksu karnego.

- Słucham? - Za chwilę zostanie ono odczytane.

Kto zabija człowieka na jego żądanie...

Wiem, co mówi ten przepis. ale ta sprawa została już wyjaśniona.

- Jak mówiłem, pojawiły się nowe dowody. - Jakie dowody?

Skuj pana.

To było zabójstwo eutanatyczne.

Już go tym szantażowali przy sprawie Fahada, wyciszyli to.

Prokuratura ma coś nowego. Nie wiem co.

I postanowiłeś go zwolnić profilaktycznie.

Chyłka. A jeżeli Oryński rzeczywiście zabił matkę?

Bzdura.

Wynajmiemy mu najlepszego adwokata.

- Ma najlepszego adwokata. - Nie ma takiej opcji.

Nie po to się rozstaliśmy, by go bronić. Zajmij się Tatuażystą. Sama chciałaś.

Nie zostawię Zordona.

Wolałem cię, jak piłaś.

Proszę.

To są kompletne akta?

Tak, to wszystko, pani mecenas.

- Może mi pani to skopiować? - Tak.

Dziękuję.

Powinieneś rozstrzelać połowę swojego wydziału.

To akurat nie jest twój najgłupszy pomysł.

Brakuje zdjęć czwartej ofiary. Niby Lewickiego.

Pieprzysz.

Buchnął je jakiś policjant, technik, a może prokurator?

Nie wezwaliście nikogo z domu dziecka do identyfikacji ciała,

bo znaleziono przy nim legitymację szkolną Maćka Lewickiego.

- Powiesz mi, który as to ukartował? - Wstrzymaj się od wyroków, Chyłka.

Marian Skopiński.

Jest na emeryturze.

Smacznego.

- To on? - Mhm.

Pogadać z nim?

Nie, sam to załatwię.

Jak chcesz.

Załatw mi nowy adres Chyłki.

Chodź.

Churchill, chodź, no chodź.

Skąd pan wie, jak się wabi?

Ładna kamienica, panie prokuratorze. Opłacały się łapówki.

Za to jest paragraf, gówniarzu. Nie rozmawiam z pismakami.

Naprawdę pan myśli, że jestem dziennikarzem?

Proszę mnie nie nachodzić, bo zawołam policję. Idziemy.

A to nie trzeba. Sami po pana przyjdą.

Kim pan jest?

Znał pan mojego ojca Piotra Langera.

Czego pan chce?

Spokojnie. Jesteśmy po tej samej stronie.

Przyszedłem pana ostrzec. Przyjdą po pana,

a chodzi o Tatuażystę.

Kto przyjdzie?

Koledzy, policja.

W najgorszym przypadku mecenas Joanna Chyłka.

Chyłka? Nie spotkaliśmy się na sali,

ale oczywiście słyszałem o niej.

Nie z takimi sobie radziłem.

Możemy porozmawiać gdzieś na spokojnie?

Proszę bardzo.

- Palisz? - Paczkę dziennie.

Leczysz się na coś? Środki jakieś bierzesz?

Lorafen.

Masz stany lękowe?

Kiedyś zostałem ciężko pobity.

Będziesz dostawał swój lek. Ile przyjmujesz? Jeden miligram?

Dwa i pół.

W celi masz klapę. Taki przycisk. Jakby się coś działo, dajesz nam znać.

A jak się będę z kimś szarpał, to jak mam nacisnąć klapę?

Szybko nauczysz się rozpoznawać sytuację zagrożenia.

Wolałbym nie.

Strażnicy są twoimi sojusznikami. Rozumiesz?

Rozumiem.

Współpracuj z nimi i ze mną, i...

- może jakoś to przejdziesz. - Może?

Zastanów się nad fryzurą.

- A co jest nie tak z moją fryzurą? - Najlepiej zgol na zero.

Stoisz.

W prawo.

Idź.

Zatrzymaj się. Do ściany.

Ręce na ścianę. Rozsuń nogi.

Czekasz.

Nie dostanę żadnej wyprawki? Pościel, ubranie?

Zamknij pierdolony ryj! Wchodź.

No.

Zajebista stylóweczka, mordo.

- Nic innego mi nie dali. - A co ty, kurwa, papuga jesteś?

Jeszcze nie.

Twoje kojo.

Na dole śpi Mariola. Z nią śpię tylko ja.

Więc zostaje ci pukanie w jajo.

Robson jestem.

Zordon.

Ja cię nie widziałem w telewizorze kiedyś?

Z tą najebaną, co ciawusa broniła?

Nie wiem, możliwe.

Zordon, mówisz? Ten z Power Rangersów?

Co cię, kurwa, bawi?

Żartuję.

Wchodź, wchodź.

Chyłka!

- Mam coś dla ciebie. - No?

Mam pewną teorię na temat tego, nie wiem, paśnika.

Wydaje mi się, że to jest odala, znaczy runa oznaczająca dziedzictwo.

- I tyle? - Jak to? To mało?

A masz coś o związku Mieleszki z Tesarewiczem?

Pracuję nad tym, ale to nie takie proste.

Dobrze wiedzieć, że też czasem dajesz dupy.

Poczekaj, a... co z Zordonem?

To słodkie, jak się o siebie troszczycie.

- Dobra. Widziałaś się z nim? - Nie ma szans.

McVay i Żelazny nie pomogą?

Nawet palcem nie kiwną. Za bardzo się boją o kancelarię.

Ty czegoś nie wymyślisz?

Mogę stanąć pod oknem aresztu i gadać z nim na migi.

A ja mogę jakoś pomóc?

Możesz załatwić jego pełnomocnictwo? Z papierem mogę się z nim spotkać.

- Gdzie on jest? - Na Miłołęce.

Kurwa.

- Co? - No to ma przejebane.

Siwowłosy tam siedzi.

Na razie.

I co jest takie pilne?

Nie dotrzymałeś słowa. Zordon jest znowu aresztowany pod zarzutem eutanazji.

To nie my.

- Ty mu to wyciągnąłeś, a obiecałeś... - Wiem, co obiecałem.

Umowa obowiązuje.

Oryński wyjdzie jutro.

Nie wygląda na dziesięciolatka.

Daj znać, Szczerba, jak się czegoś dowiesz.

Pani mecenas powinna zwrócić się z prośbą na piśmie.

Napiszę.

Na czerpanym papierze.

- Dzień dobry, pani Krysiu. - Dzień dobry.

Pan prokurator Marian Skopiński?

W stanie spoczynku. Jestem na emeryturze, ale owszem, to ja.

Prokurator Paderborn ma do pana parę pytań.

Szkoda. Spodziewałem się kogoś innego.

Pani Krysiu. Pani Krysiu! Churchill, chodź. Chodź, chodź, chodź.

Pani Krysiu, proszę się zaopiekować Churchillem.

- Ja za chwilę wrócę. - Chodź.

Dlaczego akurat tych chłopców zabiłeś?

- Mówiłem przecież. Nie zabiłem ich. - Ale w sądzie robiłeś za zabójcę.

Dlaczego? Zaplanowałeś to? Czy to był impuls?

Wkurzyli cię czymś? Nie wiem...

Nie pamiętam.

Ilu znasz gówniarzy gigantów?

- Nie rozumiem. - No ja też nie.

Bo dziesięciolatek, którego rzekomo zabiłeś, miał dwa metry.

- Może miał, nie pamiętam. - Dlaczego ze mną nie gadasz, co?

Powiem ci dlaczego.

Bo nie masz pojęcia, co tutaj robisz. Prawda?

Strażnik. Skończyłem.

Co tutaj robisz?

Mówi mecenas Joanna Chyłka.

Widziałam się z pani mężem.

- Musi pani coś dla mnie zrobić. - Oczywiście.

- Słucham? - Rozmawiam z panią Joanną Chyłką?

Tak.

Przyjmie pani połączenie od Kordiana Oryńskiego?

Tak, tak.

Halo, Chyłka?

No, żyjesz.

Jeszcze tak.

Słuchaj, te zarzuty, które mi postawili, są absurdalne. Obalę je.

Jak to "obalisz"?

Poradzę sobie sam.

Bredzisz. Poczekaj, wyciągnę cię z tego.

Ty masz teraz za dużo na głowie. Tesarewicz i...

i nie tylko.

Słuchaj. Nie dyskryminuj kobiet w ciąży, dobrze?

- Jestem feministą. - Jasne.

To dlaczego się upierasz, że nie mogę ci pomóc?

Słuchaj, muszę kończyć.

Kordian!

Jak się pani czuje?

Jak się czuję?

Mam stanowczo za mało alkoholu we krwi.

I musiałam wyrzucić większość zajebistych butów, bo urosły mi stopy.

A jak on się czuje?

To ona.

Ona?

A to co jest? Ogon?

Przedłużenie kręgosłupa. To zniknie.

Czyli nie zapłodnił mnie diabeł?

Tego nie wiemy, ale możemy to sprawdzić.

Dziękuję. Wiem tyle, ile chcę wiedzieć.

- Co ona robi? - Zasłania się.

Najwyraźniej nie chce pokazać twarzy.

Widocznie już coś ma na sumieniu.

Mała Chyłka.

Siwowłosy pozdrawia.

- Słucham? - Masz pozdrowienia od Siwowłosego.

- Nie może się doczekać. - On tu jest?

No.

- Ja pierdolę. - "Ja pierdolę".

Siwowłosy jest stary, w krzyżu go jebie. Ale zostaniesz nowym cwelem jego ziomka.

Gratulacje.

Oryński!

- Przenosicie mnie? - Oryński, zbieraj dupę.

Zostaw mandżur.

- Nie mogę wziąć rzeczy? - Na chuj ci?

No ruchy, nie mam całego dnia.

Miłej zabawy, Zordon.

Pod ścianę. Rozsuń nogi.

Idź.

Czekasz.

Na dół.

- Chciałbym... - Idziemy.

- Muszę rozmawiać z wychowawcą. - Idziesz.

Chcę rozmawiać z wychowawcą teraz! Rozumiesz?

Wchodzisz. Idziesz!

Załatwcie to szybko.

Co ty tu robisz?

Odnalazłeś się w nowej rzeczywistości?

Koledzy cię polubili?

Bardzo.

Naprawdę świetnie się dogadujemy.

Jakim cudem tu weszłaś?

Podpisałeś pełnomocnictwo.

Kormak ma ładniejszy mój podpis niż ja.

- Nie będziesz mnie broniła. - A zamierzam?

- To towarzyska wizyta. - Ja mówię serio. Poradzę sobie sam.

Nie zostawię cię na pastwę Siwowłosego, idioto.

Gadałam z Feliksem. Wyjdziesz najpóźniej jutro.

A teraz powiedz mi, co tu się odpierdala?

Nie wiem.

Myślisz, że to może mieć jakiś związek z Tesarewiczem?

A masz lepszy pomysł?

Widziałem się z nim tylko raz, na widzeniu.

Tak to nie mieliśmy żadnego kontaktu. I z ofiarami też.

Muszę iść.

- Przepraszam za ten cyrk wcześniej. - Dobra.

- Ja go zaprowadzę. - Bo?

Przenosimy go do nowej celi. Zbierz jego mandżur. Na dół.

Kiedy Zordon wyjdzie z więzienia?

- Nie wyjdzie. - Co?

W sprawie pojawiły się nowe dowody.

- Jak usłyszę znów o nowych dowodach... - Jest też świadek.

- Kto? - Ojciec go obciąża.

Możesz coś z tym zrobić?

To tak nie działa, Chyłka.

Powiem ci, jak to działa. Wykorzystałeś go i masz to w dupie.

Zapiekanka!

- Ketchup, majonez? - Ketchup.

Czekasz tutaj.

Strażnik!

Strażnik!

Na początku będzie chujowo, potem ci się spodoba.

Strażnik! Wypadek!

Dawać medyka do pralni.

Coś się stało?

Nie.

Co ci zrobili?

Nic. Miałaś tu nie przychodzić.

Nie chcę, żebyś mnie tu oglądała.

Dzwoniła twoja prawniczka.

Nie rozmawiaj z nią.

Tadziu. Ona jest po naszej stronie.

Próbuje znaleźć prawdziwego mordercę.

Nikt nie jest po naszej stronie.

Co na ciebie mają...

że na to pozwalasz?

Ciebie.

Nie.

Nie mogę już dłużej.

Masz rację.

Nie!

Proszę.

Aspirant Kasia w terenie?

- Często o niej myślisz? - A ty?

Chcesz te wyniki czy nie?

Materiał nie ma nic wspólnego z Lewickim.

- W życiu bym na to nie wpadła. - Leżał tam facet, lat 35.

Zginął od ciosu ciężkim narzędziem w głowę.

Były jakieś tatuaże na zwłokach?

Po takim czasie trudno powiedzieć, czy były tatuaże.

- A miał nazwisko? - NN. Nie ma DNA w bazie.

Aha. Czyli ustaliliście to, co widać było gołym okiem.

Zawsze do usług.

Po cholerę mnie ściągałeś?

Bo lubię na ciebie patrzeć.

- Co jest, Kormak? - Właśnie dostałem cynk.

Siwowłosy zaczął działać. Doszło do pobicia

- Kurwa mać. Żyje? - Na razie tak.

- Wypuść go, zanim go zabiją. - A jak ucieknie?

To sama go zabiję.

Zastanowię się.

Możesz to zrobić, zanim napadną go drugi raz?

Osiemset tysięcy poręczenia.

Pojebało cię? Za 800 000 to kupię nowego Zordona.

Dozór pięć razy w tygodniu na komisariacie.

- On nie jest zbrodniarzem wojennym. - Sąd to klepnie.

- A Skopiński? - Postawiłem mu zarzuty.

Tak? A jakie?

- 231 k.k. - Żartujesz sobie?

Nadużycie uprawnień o kant dupy rozbić.

- To tylko wstępna kwalifikacja. - Pieprzona prokuratorska sitwa.

Hamuj się, Chyłka. Wiesz, że ja nie z tych.

A może to ten facet wkręcił Tesarewicza?

A może popełnił parę błędów i teraz poniesie odpowiedzialność?

- Chcę być przy przesłuchaniu. - Nie.

Przynajmniej nie teraz.

- A jeżeli to on jest Tatuażystą? - To postawię mu zarzut zabójstwa.

Ale na razie nic na to nie wskazuje. Muszę lecieć.

No więc jak było?

Potknąłem się.

Hm.

A tamten?

Tamten to nie wiem. Wyglądał, jakby się zaciął przy goleniu.

A ty co mi powiesz?

Jak zwykle. Spierdalaj.

Tak chcesz to rozegrać?

Spierdalaj. Spierdalaj. Spierdalaj.

No żebyś nie żałował.

Szacun.

Jednak nie jesteś frajerem.

Będziesz miał teraz luźniutko.

Już się rozeszło po bloku, co żeś odjebał, wariacie.

Dobrze wiedzieć.

Tylko że wiesz, jak miałeś okazję, to trzeba było chama skończyć, nie?

Ja bym chuja zajebał. Jeb, jeb, kurwa, i koniec.

A, i Mariola dzisiaj jest twoja. Mam gest.

Słyszysz, Mariolka? Wypierdalaj, bo masz klienta.

Zęby i stopy. O nie trzeba dbać.

Cwel mnie zaskoczył tym lancetem, no.

To popraw.

Ale tym razem porządnie, do spodu.

O higienę trzeba dbać.

Zrób to jutro.

Opracowanie: Kamil Borek

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.