All language subtitles for The Disappearance.S05E01

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Niech ksiądz to przechowa.

Ale dlaczego ja?

Tutaj są bezpieczne. Kościoła tak łatwo nie przeszukają.

Ci bandyci się nawet Boga nie boją.

Ksiądz nie rozumie. Nie mamy innego wyjścia.

Spokojnie, Tesarewicz

Kluczyki.

Wszystko w porządku. Miała pani szczęście.

Dziecko?

Nic mu się nie stało.

Nie możesz tutaj wchodzić, kiedy tylko chcesz.

To może pogadamy o tym, co mi wolno?

Gdybyś zdał egzamin adwokacki.

- To nie fair. Wiesz, dlaczego oblałem. - Podaj mi telefon.

Masz się uczyć, a nie bawić się w gosposię.

Co ty robisz? Ej!

- Nie będziesz mi się tu kręcił po domu. - Sama mówiłaś, że nie możesz wyjść.

Ale mogę zamówić kuriera.

Masz dwie nowe wiadomości.

Chyłka! Odbierz wreszcie telefon.

Kiedy wracasz? Twój przydupas nic nie chce mi powiedzieć.

Dzień dobry, czy dodzwoniłem się do mecenas Joanny Chyłki?

Mówi ksiądz Jakub Mieleszko.

Dostałem ten numer z kancelarii.

To jest sprawa życia i śmierci.

Mówi Joanna Chyłka, dzwonił ksiądz do mnie.

Czy moglibyśmy się spotkać? To nie jest rozmowa na telefon.

- Jestem na urlopie. - Proszę. Nie mam się do kogo zwrócić.

O ja jebię.

Ależ pani podobna do mamy.

Ksiądz znał moją matkę?

Tak, byłyście tu razem, raz czy dwa.

Miała pani wtedy ze cztery latka.

Nie pamiętam.

Ale... czego moja matka tu szukała?

Nie opowiadała pani?

Organizowała pomoc dla opozycji.

Wiele osób dużo jej zawdzięcza.

Mhm.

Ależ pani podobna. W telewizji tego tak nie widać.

- Ksiądz śledzi moje sprawy? - Tak.

No i? Co ksiądz myśli?

W końcu wypuszczam na wolność zbrodniarzy.

Bóg zawsze jest po stronie grzeszników.

Może.

Jednak mam nadzieję, że przynajmniej niektórzy z nich usmażą się w piekle.

Co to za sprawa, o której chciał mi ksiądz opowiedzieć?

Proszę.

Proszę.

Uch.

Źle się ksiądz czuje?

Możemy przełożyć tę rozmowę.

Mam raka trzustki.

I dwa miesiące życia przed sobą. Nie powinienem niczego przekładać.

Racja.

Niewinny człowiek siedzi w więzieniu. Musi mi pani pomóc stamtąd go wyciągnąć.

Więzienia są pełne niewinnych ludzi.

Tak, ale nic złego nie zrobił.

A jakieś konkrety? Nazwisko? O co jest oskarżony? Jaki dostał wyrok?

Tak. Ale najpierw musi mi pani obiecać, że zajmie się tą sprawą.

W ciemno? Żartowniś z księdza.

Proszę. Przez wzgląd na pani mamę, choćby.

Jeżeli uderza ksiądz w rodzinne sentymenty, to źle trafił.

Nie mogę powiedzieć. Obowiązuje mnie tajemnica spowiedzi.

Mnie obowiązuje prawo i muszę wiedzieć, kto mnie zatrudnia i w jakiej sprawie.

Czy to wystarczy?

Ej, chłopcze? W czymś pomóc?

Hej, słyszysz mnie?

Możesz mówić?

- Kto cię przysłał? - Poczekaj.

E!

Naćpany czy co? Dobra, ściągnij lekarza.

Chodź.

Dziękuję.

Dlaczego chce pani bronić mojego męża?

Dostał wyrok, siedzi w więzieniu od czterech lat, sprawa jest zamknięta.

A pani uważa, że jest winny?

Nie, skąd.

Tadeusz nie jest mordercą.

Dlaczego nie wnieśli państwo apelacji?

Mąż uważał, że to nie ma sensu. Spreparowali dowody, zeznania, wszystko.

Nie mieliśmy szans.

Ale komu miałoby zależeć, żeby wrobić pani męża?

Naprawdę, nie pamięta pani, co się wtedy działo wokół tej sprawy?

Czwórka dzieci została bestialsko zamordowana w kilka miesięcy.

Wybuchła panika. Rodzice bali się wypuszczać dzieci na dwór.

Miesiąc w miesiąc...

odnajdywali kolejne ciało.

Policja, prokuratura... Musieli jak najszybciej mieć winnego.

Ale dlaczego padło na pani męża?

Tadeusz w przeszłości miał wielu wrogów.

Ale proszę mnie nie pytać o nazwiska. Nie znam ich.

- Mąż przyznał się do winy. - Złamali go, nie rozumie pani tego?

W latach 80. mąż był więziony, bity.

Po czymś takim człowiek już nigdy...

Po czymś takim człowiek zawsze będzie się bał.

Do tego stopnia, żeby przyznać się do czterech zabójstw?

Po czyjej pani jest stronie?

Próbuję tylko uporządkować informacje.

Nie mamy pieniędzy. Nic pani na tym nie zyska.

Chcę to zrobić w uznaniu zasług pani męża.

- Pani bierze sprawy dające rozgłos? - To dzięki mnie zyskują rozgłos.

- Śledztwo zostanie wznowione. - Skąd pani to wie?

Mam swoje źródła.

Więc?

Odpowie mi pani na parę pytań?

Nie mam jeszcze dostępu do akt, ale chciałabym poznać też waszą wersję.

Proszę.

To wszystko, co mam.

Wiadomość z ostatniej chwili.

Na komendę policji zgłosił się czternastoletni Maciej Lewicki,

rzekomo czwarta ofiara mordercy nazwanego przez media "Tatuażystą".

Czy oznacza to, że ta głośna sprawa sprzed czterech lat zostanie wznowiona?

- Ona tak sobie radzi z poczuciem winy. - Hm.

Obwinia się, że to przez nią zwaliłem egzamin.

No i teraz robi wszystko, żeby to jakoś naprawić.

Stary, jeśli myślisz, że ona ma jakieś wyrzuty sumienia albo, nie wiem...

PTSD, i dlatego wystawiła cię za drzwi, to nie jest ten kierunek.

A co ty możesz o tym wiedzieć Kormak, co?

Ja po pobiciu nie mogłem się pozbierać.

Jesteś wrażliwy jak motylek. Jak papillon.

Otrzyj łezki i weź się do roboty.

Ona nie potrzebuje faceta z reklamówką z Biedronki.

- Kormak? - Tak?

Ja wiem, że ty masz teraz doktorat z psychologii.

- Ale dopóki nie obronisz profesury... - Hm?

...to proszę cię,

zamknij ryj.

No więc... ciąża ocalona,

noga ocalona, wszyscy ocaleni.

Mam nadzieję, że przeżyjemy. Do roboty, już!

- Zaniesiesz mi do gabinetu? - Co ty tu robisz?

O ile pamiętam, jestem wspólnikiem tej kancelarii.

Przyszłam do pracy. A ty sobie plotkujesz z Kormakiem.

Rozmawialiśmy o pracy.

Nie, o tobie. Smuci się, że zabrałaś mu klucze od mieszkania.

Bierzesz sprawę Tatuażysty?

Nowe dowody zakwestionują winę Tesarewicza.

- Śledztwo zostanie wznowione. - Jakie? Siedzi w pierdlu cztery lata.

Odnalazł się chłopak uznawany za czwartą ofiarę.

Maciek Lewicki, lat 14. Sam się zgłosił na policję.

- Jeśli to prawda... - To prawda.

Policja źle zidentyfikowała ofiary. To nie dowodzi niewinności.

Materiał dowodowy jest trefny. Udowodnię to.

Przyznał się do winy.

- Wrobili go! - Kurwa.

Był ofiarą terroru komunistycznego. Miał złamaną psychikę.

Chyłka.

To jest najohydniejsza sprawa, o jakiej słyszałem.

Ci chłopcy, właściwie dzieci, ten facet ich torturował,

gwałcił i tatuował. Nawet ja bym się trzymał od tej sprawy z daleka.

A ja chcę tę sprawę.

- Do pomocy biorę Zordona. - O tym sobie jeszcze pogadamy.

Odczep się od niego. Zordon jest mój.

- Mam spotkanie. - Jak było?

Ciepło.

Dla takich głupot mnie tutaj sprowadziłeś?

Od kiedy jesteśmy na ty?

Powinno ci to schlebiać.

Nie ma w tobie nic z ojca.

Ja też się czasami zastanawiam, z kim moja mamusia tam...

Nie dociera do ciebie powaga sytuacji?

O, widzę, że pali ci się pod dupą?

Dotrą i do ciebie. Albo mi pomożesz, albo...

Albo co? Zahibernowałeś się w tym PRL-u. Myślisz, że co? Możesz mi dawać rozkazy?

Ojciec miał rację, że nie dopuszczał cię do interesów.

Spójrz na nią.

Ona cię może zabić w każdej chwili.

Teraz tak się zastanawiam, a może to dobry pomysł?

- Rozwiązałby wszystkie nasze problemy. - Powiedziałeś "nasze".

Dotarło, że mogą cię też dopaść?

Powęszą trochę przy tym upośledzonym, dotrą do niczego, zamkną sprawę.

- Policja ma ręce pełne roboty. - Policja może tak, ale ta baba nie.

- Jaka baba? - Mecenas...

którą wynajął ten stary pedał. Chyłka.

Wiesz co?

Chyba ci jednak pomogę.

Koniec widzeń!

Już! Wychodzić! Wychodzić!

Znam cię.

Jesteś synem Langera.

Zgadza się, panie Tadeuszu. Mogę tak bezpośrednio?

Mamy chyba wielu wspólnych znajomych.

O co wam chodzi?

Spokojnie. Jestem pana sprzymierzeńcem.

Proszę sobie nie kpić.

Wręcz przeciwnie. Ja przychodzę do pana z poważną propozycją.

Chyba zrobiłem wszystko dla was, co miałem zrobić?

Nie wiem, czy pan słyszał, ale mój kochany ojciec nie żyje.

Teraz ja przejąłem wszystkie jego sprawy i, jak by to powiedzieć...

mam inne spojrzenie na rozliczenia z przeszłością.

W niczym wam nie zagrażam.

Bardzo się cieszę z chęci współpracy ze strony pana. Liczę, że tak zostanie.

O czym pan mówi?

Zgłosi się do pana pewna prawniczka. Będzie chciała zostać pana obrońcą.

- Proszę się zgodzić. - W jakim sądzie? Przecież...

- moja sprawa jest zamknięta. - Niedługo zostanie wznowiona.

Dlaczego?

Powiem tak. Może im mniej pan będzie wiedział, tym lepiej wszystko wypadnie.

Ta prawniczka to ktoś od was?

Nie. Wręcz przeciwnie.

No to dlaczego chcecie odgrzebać tę sprawę?

Już to panu powiedziałem. Chodzi o...

inne podejście, reorganizacja firmy.

Mój ojciec, wie pan, to był kawał sukinsyna mściwego.

To przez tę komunę. Ja taki nie jestem.

Ze mnie jest miły facet.

Pokolenie Y czy Z, nie wiem, gubię się w tym.

A jeśli... się nie zgodzę?

No ale czemu?

Przecież chce pan wyjść na wolność.

Nie chcę, nie. Nie chcę.

Niczego nie chcę od was. Niczego! Nie chcę.

- Masz godzinę, żeby się z tym zapoznać. - Mam co robić.

O 15.00 mamy spotkanie z Tesarewiczem.

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

Mam przyjemność z panem Kazimierzem Oryńskim?

Tak, to ja. O co chodzi?

Pan jest ojcem Kordiana Oryńskiego?

Zgadza się.

Nie wejdziemy do środka?

Nie może mi pan powiedzieć, o co chodzi?

To jest delikatna sprawa dotycząca pańskiej rodziny.

- Pana syna, pana żony. - Ja nie mam już rodziny. Żona nie żyje.

A z synem nie mam kontaktu od lat. Traci pan czas.

Lepiej pan zrobi, jak pan ze mną porozmawia.

Dziękuję.

Kto panią do mnie przysłał?

Stary przyjaciel nie zapomniał o panu. I nie wątpi w pana niewinność.

To chyba za mało, żeby iść z tym do sądu?

Maciek Lewicki. Coś to panu mówi?

Tak się nazywał jeden z tych zamordowanych.

Ma się świetnie.

Problemy z komunikacją, ale poza tym wszystko w porządku.

To oznacza, że dowody zostały sfałszowane.

Podejrzewamy, że nie tylko w kwestii tożsamości ofiar.

Myślałam, że się pan ucieszy? Nie chce pan wyjść na wolność?

Nie, chcę, oczywiście, że chcę.

Aha.

To podpiszmy najpierw upoważnienie, będziemy mieć papierologię z głowy.

Co to jest?

To jest cyrograf na usługi Joanny Chyłki.

Podpisuje pan, oddaje mi swoją duszę, a ja ją wypuszczam na wolność.

Śmiało.

Od tego momentu wszystko, co pan powie, jest objęte tajemnicą adwokacką.

No quasitajemnicą, bo mój pomagier jeszcze nie zdał egzaminu.

Dobrze. Dla porządku zapytam jeszcze raz.

Zabił pan któregoś z tych chłopców?

- Nie. - Czy w ogóle ich pan znał?

- Nie. - Dowody były łatwe do obalenia.

Dlaczego się pan przyznał?

Zapytam inaczej.

Komu i dlaczego zależało na wrobieniu pana w te morderstwa?

Mało się cieszył jak na gościa, który może nie umrze w więzieniu.

Nie wierzę mu. W ogóle nie zapytał o tego chłopaka.

Jakim cudem się odnalazł? Kto leży w tym grobie?

Wie więcej, niż mówi.

- Nie ufa nam. - Raczej panicznie się boi.

Dobrze byłoby ustalić kogo.

Hopa!

Dzień dobry.

Posprzątaliście już ten syf, którego narobiliście?

- Brakowało mi ciebie, Chyłka. - Hm.

- Pani już dziękujemy. - Słucham?

Zostaw nas, Kasiu. Poradzę sobie.

Sypiasz z nią?

A ja ciebie pytam, co robisz z Zordonem?

Oj, co się gorączkujesz? Zapytałam z uprzejmości.

Ludzie lubią o sobie opowiadać.

- Dobrze. Wznowiliście śledztwo? - Jakie śledztwo?

Czy jest coś nowego w sprawie Maćka Lewickiego?

- A skąd o nim wiesz? - Nie potraficie zidentyfikować ofiar.

- Nie wiecie, kto leży w grobie. - Nie ma wniosku o ekshumację.

Trzeba wznowić sprawę Tatuażysty.

Nie ty o tym decydujesz, tylko prokuratura.

Będą tego samego zdania. Reprezentuję Tesarewicza.

Mieliśmy z nim widzenie.

Mhm. No więc?

Co z tym chłopakiem? Zaczął mówić?

- Z Lewickim nie ma kontaktu. - Gdzie przebywał cztery lata?

- Nie wiem. Sprawdzamy. - A wiecie cokolwiek?

- Że jest sierotą, że nie ma rodziny. - A gdzie przebywa obecnie?

- Na obserwacji w psychiatryku. - W którym?

Wolisz, żebym poszła do dziennikarzy?

I tak pójdziesz.

Może. Ale mogę ci dać więcej czasu, żebyś mógł posprzątać to gówno.

Przepraszam. Pan się zajmuje Maćkiem Lewickim?

- A pani kim jest? - Mecenas Joanna Chyłka.

- Udało się coś z niego wydusić? - Wydusić?

- Odezwał się? - Nie.

- Przepraszam, a kogo pani reprezentuje? - Jego mordercę.

No dobrze. Jest chory psychicznie czy nie?

Jest u nas za krótko na diagnozę.

To może być bardzo ostra forma autyzmu, szok pourazowy, wszystko.

Nie wiemy, od jakiego czasu jest w tym stanie.

Kontaktowaliście się z kimś, kto go znał?

Lewicki był w domach dziecka i rodzinach zastępczych,

tak że jesteśmy w trakcie rozmów.

- Zawsze był jebnięty? - Słucham?

Przepraszam. Hormony mi buzują.

W dzieciństwie stwierdzono u niego zaburzenia?

- Tak. - Czyli mało prawdopodobne, że udaje?

- Dlaczego miałby to robić? - Nie wiem. Może ktoś mu kazał?

Nie, nie bierzemy tego pod uwagę.

Jeszcze jedno.

Uda się go doprowadzić do takiego stanu, by złożył zeznania?

W tej chwili na pewno nie. Do widzenia.

Przepraszam.

Tak?

Ma pan papierosa?

Proszę bardzo.

Proszę.

Pan właśnie rzucił palenie.

Skąd wiedziałaś o Lewickim? W mediach nic nie było, Szczerba nie dał ci cynku.

- Sama go zawiozłam na policję. - Co? A skąd go wzięłaś?

Z kościoła. Od księdza.

Spędził cztery lata w jakimś ośrodku przykościelnym.

- A skąd ksiądz o tym wiedział? - Nie chce powiedzieć.

Zna Tesarewicza od lat.

Wie, że został wrobiony, ale się zasłaniał tajemnicą spowiedzi.

- Musimy połączyć kropki. - Czemu nie powiedziałaś na policji?

Jedź. Zawieź mnie do domu.

Wrócisz sobie hulajnogą.

Mógłbym u ciebie zostać.

- Nie. - W czymś ci pomóc.

Załadowałeś mi lodówkę na tydzień. Wystarczy.

Mówię bardziej o psychicznej pomocy.

Halo?

Halo?

Langer.

Byłem ciekawy, czy się domyślisz.

A dzwonię, żeby powiedzieć, że wróciłem. Może się zobaczymy?

- Nie sądzę. - A ja myślę, że tak, Joasiu.

Chyłka. Patrz, co znalazłem.

Zaraz przyjdę.

Nasz Tesarewicz i twój ksiądz Mieleszko.

- To chyba jakieś archiwa Solidarności. - A!

Ciebie chyba nie było jeszcze na świecie?

Nie, ale to nie moja wina.

I co? Będziesz go bronić za darmo?

Praca za darmo demoralizuje. I jestem samotną matką.

- Nie musisz być. - Jeśli udowodnię,

że Tesarewicz nie zabił,

to mamy niewinnego, który od czterech lat siedzi w więzieniu.

- Ile to może być? - Po bańce za rok?

Razy dwa. Albo nawet trzy. Zobaczymy.

Dwanaście milionów?

Dowiodę, że państwo z premedytacją niszczyło legendę Solidarności.

- Żaden sędzia tyle nie zasądzi. - Zostaw to mnie.

Na pewno nie będę pracowała charytatywnie.

- Co jest? - Zobacz, czy to cokolwiek znaczy.

- Przecież to są runy. - Wiem.

Ale może naprowadzą nas na mordercę? Może chciał coś zakomunikować?

- Że jest fanem Tolkiena. - Jezus, nie wiem. Pogrzeb w tym.

Kordian.

- Tak? - Mamy kilka spraw do obgadania.

- Słucham? - Jadłeś lunch?

- Nie. - Zapraszam. Czekam na dole.

Poproszę tę sałatę.

Dziękuję.

Kordian,

szalej, bracie, ja dzisiaj stawiam.

Dla mnie będzie tuńczyk błękitnopłetwy z karczochami i paprykarzem.

Dziki kalafior, zielone orzechy laskowe, letnia trufla.

Na danie główne...

labraks z borowikami i fasolką szparagową.

- Może deser jeszcze wezmę? - Jasne.

To poproszę ptasie mleczko, letnie owoce i czarny bez.

Świetny wybór.

Chyłka...

Przed Chyłką trudna sprawa. Będzie musiała działać z kimś w parze.

Tak właśnie jest.

No. Nie gniewaj się, ale nie możesz z nią prowadzić sprawy.

Za cienki jesteś. Jest w ciąży, coś pójdzie nie tak

i klient pozostanie bez odpowiedniej reprezentacji.

Kogoś pan znajdzie.

Nie zmienia się koni w trakcie przeprawy.

- Może pan powiedzieć, o co chodzi? - Zwalniam cię.

Istnieje też druga opcja, dużo bardziej korzystna dla nas obu.

- Słucham. - Zwalniasz się sam.

Moment. Bo jakoś nie potrafię dostrzec korzyści.

W pierwszej opcji dla mnie korzyści nie ma.

Wkurwiona Chyłka działa na moją niekorzyść. Ale zaryzykuję.

Ale druga opcja dla ciebie - same pozytywy. Brać.

Dostaniesz referencje.

Trzymiesięczną pensję, pełną pensję, i wszystkie uprawnienia.

- A jeśli się nie zgodzę? - Tak czy tak, wylatujesz.

Chyłka to zablokuje.

Nie ma większości, a partnerzy, czyli ja,

nie mamy do ciebie stuprocentowego zaufania.

Kordian.

Kancelaria się tobą zaopiekuje.

Pomożemy ci znaleźć najlepszą pracę.

Tak. O czym marzyłeś na studiach?

A jak się nazywała ta kancelaria...

z "Magdy M."?

No?

Wóz... albo przewóz.

Bo moja oferta aktualna jest tylko przez...

pięć minut.

Którą, bracie, opcję wybierasz?

Proszę.

Świetny wybór.

Kordianie, życzę ci smacznego. Moją sałatę też możesz zjeść.

Ty idioto! Naprawdę to podpisałeś?

- Nadstawiam dla ciebie karku. - Doceniam, ale nie chcę tego.

Nie chcę, żebyś mi coś załatwiała. Jak nie dam rady, to jestem gówno warty.

Kordian. Dwóch gości do ciebie przyszło. Czekają przy recepcji.

Pan Oryński?

- Tak. - Mamy do pana kilka pytań.

- Na jaki temat? - Dowie się pan na komendzie.

Opracowanie: Kamil Borek

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.