All language subtitles for Akwarium (1996)

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Towarzyszu pułkowniku, pozwólcie zadać jedno pytanie.

No, dawaj.

Co to jest akwarium?

Skąd ty to słowo znasz?

Przeczytałem na odwrotnej stronie portretu generała.

O tym milcz.

Akwarium bardzo serio odnosi się do swoich tajemnic.

Jedno nieostrożne słowo i pójdziesz na śledztwo.

Wtedy z nami widzisz koniec.

Myślicie, że mógłbym was sypnąć?

Jeśli pójdziesz na kanwejer, to zeznasz wszystko,

łącznie z tym, czego nigdy nie było.

Akwarium to centralny gmach drugiego zarządu głównego sztabu generalnego.

Cały świat wie, co to jest KGB, gdzie znajduje się Łubianka.

W gru wiedzą tylko ci, co do niego należą.

I oni milczą, ponieważ

nikt i nic

nigdy z gru nie wychodzi.

Takie są reguły akwarium.

Widzisz, kto je narusza, ginie.

To inaczej ćwiczenia. A cholera to wie.

Zablokowany wyjazd.

Jak za 5 minut maszyny z bazy nie wyjdą, dowódcę pułku przepędzą jak starego

psa.

Kolumnie, marsz!

Kierowca!

Ty w kompanii najlepszy.

Sam cię, bracie, wybrałem. Jak zawiedziesz, zgnoję.

Centrenapy!

Dawaj!

Za nami obserwatorzy.

Do ćwiczenia.

Bo żyjemy jeszcze.

Kompania! Przed nami wyrzutnia rakiet!

Do boju!

Naprzód!

Daj gazu! Otaczaj z lewej!

Wycofać kompanię z boju! Achisz ty w cholerę!

Kompania gazu!

Rozmalaj!

Wycofać kompanię z boju!

Wycofać kompanię z boju to rozkaz!

Kompania przerwać ogień!

Ustawić czołgi na polance po lewej.

Tak, po lewej!

Kompania, równaj! Patrzność!

W prawo patrz!

Towarzyszu pułkowniku... Podniecacie się, lejtnancie, walką. Jak szczeniak.

słuchacie rozkazów.

To hańba. Nie słuchać rozkazów i nie wykonywać ich.

I jeszcze ten murek. Wyście murek w bazie do kurwy nędzy rozwalili. To

przestępstwo.

Gówniarz. Niegodny jesteś dowodzić kompanią. Zamieszam was!

Rozkazuję natychmiast z Daczką, panie zastępcy.

Niech on prowadzi wojsko do koszar. Wszystko!

Starszy lejtnant Suborow.

Wsiadajcie, starszy lejtnancie.

No jak?

Żal się z kompanią rozstawać?

Żal.

A dlaczego ty się uśmiechałeś, jak ci odbierali kompanię?

Nie wiem, towarzyszu pułkowniku.

To ty nie wiesz.

No dobrze.

Nazywam się Krapcow.

Mikołaj Tarasowicz -Krawcow.

Jestem szefem wywiadu 13 Armii.

Pułkownik, który cię ośmieszył, uważa, że on kieruje inspekcją.

W rzeczywistości on zero, wiesz.

Jego rozkaz o zdjęciu cię ze stanowiska nie posiada żadnej mocy.

I dlatego ja cię zawieszam.

Rozkazuję zdać kompanię.

Tak jest, zdać kompanię.

Siadaj.

Jest różnica, widzisz.

Zawieram cię do sztabu armii.

Dziękuję wam.

Ale jestem tylko starszym lejtnantem. A ja podpułkownikiem.

Nakazali wziąć wywiad całej armii.

Potrzebuję rozgarniętych chłopaków, na których będę mógł polegać. Rozumiesz?

Za 20 minut odjeżdża samochód.

Jest tam jedno miejsce dla ciebie.

Zbieraj się.

To czym zamierzasz się zajmować wieczorem?

Wkuwam kompendium wywiadowcy.

No to gdzie stacjonuje 406 Skrzydło

Myśliwskie Powietrznych Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych?

W Saragostach i w Pania.

A co wchodzi w skład 5 Armii USA?

Trzecia dywizja pancerna, ósma dywizja

zmechanizowana i jedenasty pułk kawalerii pancernej.

No, na początek nieźle.

Ty wiesz, czym zajmuje się druga grupa naszego wydziału?

Wiem.

Kieruję agenturalnym wywiadem.

A skąd ty to wiesz?

Domyśliłem się.

Patrzeć.

Dywersanci i terroryści.

A od kogo się tego dowiedziałeś?

W trzeciej grupie oficerowie są bardzo wysocy, co do jednego.

A siły podpoczątkowane tej grupie zaczynają działać dopiero w czasie

Wiesz, jak to się nazywa?

Specnaz.

Wywiad do zadań specjalnych.

W czasie wojny oni zdobywają informacje z siłą

i podstępem.

Zdaje się, że będziesz siebie pożytek.

Ale oprócz umysłowych...

Potrzebne ci są fizyczne ćwiczenia.

Musisz przejść kurs naszego szkolenia.

Dobra, zaczynamy.

Pamiętaj, że upadek z krzesłem do tyłu tobie niczym nie grozi.

Ciebie powstrzymuje tylko twoja psychika, zrozumiałeś?

Chwyć dłoń i za krzesło.

Tu.

Rozkusztaj się.

Boisz się?

Boję. W porządku.

Wszyscy się boją.

To leć.

Mogę jeszcze raz spróbować?

No pewnie.

Naciesz się.

Nogi.

Rozluźnij się. Głowa w przód.

Spokojnie.

Co za głupiec powiedział, że nie należy patrzeć w dół? Spójrz na te wiry, na

wodę. Popatrz, jaka to rozkosz oglądać ją w tej wysokości.

Widzisz, przyjemność można czerpać nie tylko z cudzej śmierci, ale i ze swoim.

Słuchaj, Chopin.

Też leż.

Wyobraź sobie, że jesteśmy na prawdziwej wojnie.

Wyobraź sobie,

że dowódca jest ranny, a jego zastępca zginął.

A ty zostałeś dowódcą.

Co zrobisz z rannymi, Chopin?

Błoga śmierć, towarzyszu.

Dobrze, Chopin.

Odpoczywaj.

Cześć, cześć.

No i co?

Rozkaz ministra obrony ścisle tajne.

Dochodzenie w sprawie śmierci kursantów obcokrajowców z Rodewskiego Specjalnego

Ośrodka Treningowego Specnazu podczas ćwiczebnych walk z kukułami.

Czego nie rozumiesz?

Co to takiego kukła?

Kukła.

Kukła to człowiek skazany na karę śmierci.

Przestępca.

Kto jest chory, słaby, stary, kto wie za dużo,

to ich zabija się od razu.

Zaraz po wyroku.

Ale jak ktoś jest Zilny, mocny.

Tego przed śmiercią wykorzystujemy dla umocnienia potęgi naszego państwa.

W różnych dziedzinach.

Słyszałem, że skazanych na śmierć na uran posyłają.

Z dula.

Na uranie pracują zwyczajnie więźniowie.

Skazanych na śmierć bardziej produktywnie wykorzystujemy.

Jednym ze sposobów takiego wykorzystania zrobić z niego kukłę w specnazie.

Z kukłą trenujesz prawdziwą walkę.

W ogóle się nim nie przejmujesz. Dla niego to i tak odroczynie egzekucji.

No zabieraj.

Dawniej kukieł dla wszystkich starczało.

A teraz wszystkiego u nas brak. Mięsa nie ma, chleba nie ma, niczego nie ma.

wiesz.

No i kukieł zabrakło dla wszystkich.

A skąd ty ich weźmiesz?

Dlatego każą ostrożnie używać kukły, żeby służyły jak najdłużej.

Oczywiście ta cicha walka między GR -u a KGB toczy się bez przerwy. Ale dopóki

ona się toczy o źródła informacji, sowieckiej władzy nic nie zagraża.

A KGB i GR -u odnoszą sukcesy.

No ale KGB dąży do kontroli nad całą armią.

I wciąga partię do tej podstępnej gry.

Rozumiesz? A u was co?

Też są problemy z KGB?

U nas akurat stosunki nie są najgorsze.

Ale w takim na przykład Kisijowie mołdawski szef KGB skumał się z

mozami. Nasi ludzie mają tam problemy.

Nie wolno ustępować KGB.

Jeżeli jeden wpadł w kłopoty, pozostali powinni przyjść mu na pomoc.

Aha.

A jak to zrobisz?

Zastrajkujesz?

Ja myślę, że trzeba odpowiadać ciosem na cios.

Jeśli na przykład mielibyście problemy z kierownictwem partii albo KGB, nie wy z

nimi walczcie.

Ale wasi koledzy z całego Związku Sowieckiego powinni zadawać skrytobójcze

ciosy waszym wrogom.

Ślicznie, Witek.

Świetnie.

Tylko widzisz, problem mamy taki, że tej rozmowy

między nami nigdy nie było.

Po prostu wypiłeś za dużo koniaku i sam sobie to wszystko wydumałeś.

Za tydzień pojedziesz jako obserwator z grupą specnazmu.

Na drugi dzień grupa rozpadnie się na dwie części.

W tym momencie ty znikasz.

Do Kiszyniowa pojedziesz pociągami towarowymi.

Będziesz jechał tylko nocą.

W dzień odpoczywaj w lesie.

W Kiszyniowie jest instytut pedagogiczny. Na ścianie instytutu

hasło. Jedno hasło zniszczy przewodniczącego KGB?

KGB walczy z nacjonalizmem w instytucie od dawna i bez powodzenia.

Ostatnio zawiadomili Moskwę, że opanowali sytuację.

Twoje zadanie pokazać, że to nieprawda.

Znasz mołdawski? Nie.

Nauczysz się liter na pamięć, a kartkę z hasłem zniszczysz.

Nie trać czasu.

Niczego nie znajdziesz.

Tekst był zupełnie nieszkodliwy.

To po co go pisałem na ścianie?

Po to, żebym ja cię mógł sprawdzić.

Byłem pod obserwacją.

A skąd ja bym wiedział, co ty tam naprawdę robiłeś?

Pamiętaj, nigdy nie będziesz wiedział, czy rzeczywiście ryzykujesz życiem.

czy ja ciebie tylko sprawdzam.

I wiedz, że materiałów na ciebie mam tyle, że w

każdej chwili z ciebie mogę zrobić kukłę.

Zbierz to i idź do domu.

Na dzisiaj wszystko.

Jutro przygotujesz do zdania wszystkie papiery.

mnie mianowali szefem Zarządu Wywiadowczego Wojskowego Okręgu.

Ciebie zabieram ze sobą.

Docyn to.

Bardzo przepraszam.

Jak dojść do sztabu okręgu?

Nie mogę trafić.

Mnie naprawdę chodzi o sztab.

To chodźcie za mną.

A wy co?

Znów zabłądziliście?

Nie, teraz specjalnie. Chcę was odprowadzić.

Lepiej idźcie do domu, bo kto potem was odprowadzi?

I tak już stąd nigdzie nie trafię.

A gdzie chcecie iść?

Do kina na przykład.

Wami.

No cóż, Wiktor, my ciebie uważnie obserwujemy.

Pracujesz dobrze i podoba ci się.

Pamięć niezła, zdolność analitycznego myślenia

dostateczna. Nie boisz się wysokości.

A ja bym dodał od ciebie, że i gust ci się poprawił.

Dziewczynkę upatrzyłeś sobie.

Pierwsza klasa.

A kto wam to powiedział?

A to już nie twoja sprawa.

My musimy takie rzeczy wiedzieć.

Taką mamy, Roboty widzisz.

Chodź już.

Dlaczego się nie rozbierasz?

Taniu, czy mówiłaś coś o mnie w sztabie?

A dlaczego o to pytasz?

Mam powody.

Czemu milczysz?

Ty też nie mówisz mi wszystkiego.

I ja muszę mieć tajemnicę.

Gdzie twoje szkło?

Tu jest.

Gdzie twoja planka?

Wypijmy. W naszym półku przybyło.

Cieszę się.

Ja ciebie, wiesz po co wezwałem.

Pojedziesz do Kijowa, a potem ciebie na pewno

przeniosą do Moskwy.

Nikomu ani słowa.

W personalnym wydziale powiesz, że wzywa cię...

Dziesiąty główny zarząd generalnego sztabu.

Powiesz, że posyłają cię jako wojskowego

doradcę na Kubę.

No, ja myślę,

że ty pójdziesz byżej

do...

Przed tobą ciężkie egzaminy, Witek.

Jeśli ty chcesz je zdać, bądź zawsze sobą.

Będę. I bądź dobry.

Bądź zawsze dobry.

Całe życie.

Kiedy ci przyjdzie zabijać człowieka, bądź dla niego dobry.

Uśmiechaj się do niego, zanim go zabijesz.

Postaram się.

Jeśli ciebie będą zabijać, nie skowyć, nie

płacz.

Uśmiechaj się, jak cię będą zabijać.

Wszystko jedno, każdy z nas prędzej czy później zdechnie.

Zdychaj jak człowiek, Witek.

Pamiętaj. To ja ciebie wybrałem.

Zdradzisz. Pożałujesz.

Możesz zdradzać.

Kogo chcesz.

Nawet sowiecką ojczyznę.

Ale nie mnie.

Bój się o tym pomyśleć.

Do

spotkania, kapitan.

Liczę sukcesów.

Wiele...

Tobie gwiazdę widzę.

Dziękuje, Majorze.

Wzajemnie.

Grupa doradców do południowego Jemenu.

Doradcy do Syrii.

Doradcy do Mozambiku.

Doradca na Kubę.

Grupa doradców do Angolii.

Kapitan Suworo?

Tak jest.

Witajcie, kapitanie.

Chodźcie za mną.

Gadajcie, kapitanie.

Jakie wolicie rakiety przeciwpancerne?

Amerykańskie czy francuskie?

Co to takiego trzy linie?

Jaki typ kobiet wam się podoba? Kobietka dywidiatr strzelców zmotoryzowanych

liczy 257 czołgów. Uważacie, że ich liczbę należy zmniejszyć czy zwiększyć?

Zwiększyć. O ile? O trzy czołgi. Dlaczego?

Lepiej liczyć.

Jak to wpłynie na organizację zaopatrzenia dywidii?

Poprawi się.

Kto to jest Dostojewski?

Dostojewski, Mikołaj Gieratimowicz, generał major, szef stawu 3.

Armii. A Czechow? Czechow, snajper, 138.

Dywizji, 62. Armii.

Widzicie, kapitanie, niezupełnie o to nam chodziło. Ale tę odpowiedź wam

zaliczamy.

262 pomnożyć przez 16.

Szybciej, już odpowiadałeś na to pytanie.

4192.

W tym tekście skreślcie wszystkie litery O, podkreślcie A i otoczcie kółkiem

wszystkie litery S.

Skreślcie A, podkreślcie S.

Nie, na odwrót. Otoczcie kółkiem S, podkreślcie A. Nie zwracajcie uwagi na

osobnika. Róbcie swoje dalej.

Cóż, chłopcze, nadajesz się.

Organizacja nasza surowa.

Zasada prosta.

Wejście rubel, a wyjście dwa.

To znaczy, że wstąpić do organizacji trudno, ale wyjść z niej dużo trudniej.

Teoretycznie dla wszystkich członków organizacji przewidziano tylko jedno

wyjście z niej.

Przez komin.

Czy ktoś opuszcza organizację?

Nie. Teraz tam tylko palą tajne dokumenty.

Kiedy ktoś opuszcza organizację, dym jest inny.

Tym wtedy gęsty, tłusty.

Nasza organizacja daje tobie ostatnią możliwość wycofania się.

Ostatnią szansę przemyślenia swojego wyboru.

Pokażę ci teraz film.

Siadaj.

On kto?

On?

Pułkownik. Były pułkownik.

Był u nas w organizacji na wysokich szczeblach.

Ale oszukiwał organizację.

Za to go z organizacji usunięto.

I odszedł.

Taką mamy zasadę. My siłą nikogo nie wciągamy do organizacji.

Ale jeśli wstąpiłeś, to należysz do nas.

Razem z butami i krawatem.

Dlatego daję ci ostatnią szansę wycofania się. Na rozmyślania minuta.

Mnie niepotrzebna minuta.

Jestem gotów.

Wysiadamy.

Kapitan Suborow.

Zaczekajcie, proszę.

Generalpułkownik Kirga Wryłowicz -Lamzenko z ramienia partii kontroluje

GRU.

W jego rękach leży los każdego oficera.

Proszę, wejdźcie.

Mam nadzieję, że mu się spodobasz.

Jak mógł się wywracać?

Normalnie.

Kirgadryłowit.

Kapitan Suworow!

Witajcie, kapitanie.

Podejdźcie.

Jak się miewacie, kapitanie? Dziękuję, Kirze Gawryłowiczu. W porządku.

My bardzo wnikliwie zbadaliśmy was, Wiktor Jandryjewicz.

I postanowiliśmy przyjąć was do akwarium.

Po specjalnym przygotowaniu oczywiście.

Jestem Gienek. Witaj.

Cześć.

No co?

Wchodźcie do Szarej Wrony.

Życie, życie.

Tak spiegów przedstawiają autorzy książek i reżyserzy filmowi.

Pamiętajcie, nie jesteście spiegami, tylko dzielnymi sowieckimi wywiadowcami

wam nie wolno przypominać spiegów.

Dlatego kategorycznie zabrania się wam trzymać ręce w kieszeniach, nosić czarne

okulary nawet w upalny, słoneczny dzień, stawiać kołnierz palta lub płaszcza,

nasuwać kapelusz na oczy.

Spojrzenia z podełba...

Zerkanie przez ramię to wróg wywiadowcy i podczas treningów będziecie za to

surowo karani.

Popatrzcie na siebie.

Wasze robotniczo -chłopskie twarze były jednym z najważniejszych argumentów za

przyjęciem was do akwarium.

Żadnych inteligencików w okularach, żadnych dżemsów, bondów.

To dowód, że dobór ludzi na agentów naszego wywiadu działa bez zarzutu. W

wywiadzie jest bardzo prosta zasada.

Zabrania się uciekać.

Jeżeli zauważyliście, że za wami ktoś idzie, przede wszystkim nie pokazujcie,

już o tym wiecie. Nie denerwujcie się, nie panikujcie.

Jesteście dyplomatami do diabła.

Pokręcicie się po mieście, poszwędajcie.

W dniu, kiedy zauważyliście obstawę, operacje są zabronione.

To żelazna reguła.

Znaczy nie gubić ogona.

Ale nie dzisiaj.

Dzisiaj pieprzcie wasze dyplomatyczne kariery.

Bywają sytuacje, kiedy akwarium każe wykonać zadanie

za wszelką cenę.

Urywajcie się.

Wasze zadanie. Zabrać ze skrytki tajne dokumenty i dostarczyć mi je do hotelu.

Witek, tędy, szybciej.

Mamy się wyłonić.

Chodź.

Dobra, teraz skacz.

Chodź, chodź, chodź.

Co robiłeś w parku?

Wezwij się konsula.

Jesteś śpiegiem.

Jestem dyplomatą. Wezwij się konsula.

Od kogo dostałeś materiały ukryte w skrytce?

Wezwijcie konsula!

Wezwijcie konsula!

Proszę, pułkowniku, nic im nie powiedziałem.

Ja wiem, Witek.

Dokąd jedziemy?

Do domu.

Oni mnie puścili?

A jak Gienek?

W porządku.

Trochę go poturbowali.

Sprawdził się, też nie sypnął.

W czym był mój błąd? Dlaczego oni tam byli?

Błędu nie było.

Tylko miejsce było trochę za dobre.

Wybrałeś miejsce, które odwiedzają prawdziwi zagraniczni szpiedzy.

KGB o tym wie.

Oni cię wzięli za prawdziwego szpiega.

Rozumiem.

Dlatego się tak znęcali.

Gady.

Areszt był prawdziwy.

A przesłuchanie ćwiczebne. Ja cały czas tam byłem.

Weź się w garść.

Nie wolno litować się nad sobą, ani marzyć o zemście.

Wtedy wytrzymasz co zechcesz.

Śpij.

Będę cię rekomendować do prawdziwej roboty.

Gdzie tu jest fantastyka naukowa? A tam.

No gdzie? Nie mogę znaleźć.

No tu.

Tutaj jest.

No co Was interesuje najbardziej?

Coś o kosmonautyce, o początkach, o Ciołkowskim. A, zaraz, zaraz. Zgubiłem

się.

Zaraz. To jest interesująca książka.

No tak, popatrzcie.

Ja widzę, że wyście wszystko przeczytali.

Co on wie o tobie?

Że mam na imię Wiktor. O nazwisko nie pytał.

Nie pytał, gdzie pracujesz?

On myśli, że ja pracuję gdzieś na czwartym wydziale. Nie wiem dlaczego, ja

tego nigdy nie mówiłem.

Nie mogłem mówić. Sam nie wiem, co to takiego ten czwarty wydział.

Sprawdzimy. O sobie niczego nie mówił?

On ma fioła na punkcie doprowadzania paliwa do silników rakietowych.

A ty wiesz coś o tym?

Weź magnetowny.

Mikrofon wmontują ci w zegarek, spotkasz się z naszym oficerem, który

specjalizuje się w racjetowych ślinkach.

On przygotuje ci prawdziwe zadanie.

Takie, które jego by zainteresowało.

Paliwo borowodorowe jest rzeczywiście toksyczne i wybuchowe.

Za to jaka energetyczna wydajność.

Wyście o tym pomyśleli?

Na tym waszym czwartym wydziale? Bo toksyczność można zredukować. Nasz

nad tym pracuje. Uwierz mi, sukces murowany. Wtedy otworzą się przed nami

niesłychane możliwości.

Piotrze Fiodorowiczu, co z nim będzie?

64. paragraf.

A co, ty tego nie wiedziałeś?

To znaczy co?

On będzie uznany za szpiega?

Oczywiście, że tak.

Ale zapomnij już o okularinku.

Ważne, że znalazłeś właściwego człowieka i zwerbowałeś go.

Żeby trzymać w ryzach KGB, Komitet Centralny, potrzebuje

konkretne materiału ich złej pracy.

I to jest taki materiał.

Wejdźcie, towarzyszu.

Wy wiecie, Wiktorze Andryjewiczu, w GR -u

rzadko zdarzają się ludzie, którzy uciekają na zachód.

A ci, którzy uciekli, są nieszczęśliwi. To nie frazes. 65 % uciekinierów wróciło

ze skruchą.

Tak.

My ich rozstrzeliwujemy.

Oni wiedzą o tym i powracają.

Ci, którzy nie wracają do nas dobrowolnie, kończą życie

samobójstwem, zapijają się, lądują na dnie.

No, dlaczego?

Gryzie ich sumienie.

Zdradzili swoją socjalistyczną ojczyznę.

Stracili rodziny, przyjaciół, swój język.

Nie w tym rzecz, Wiktor Jędryjewicz.

Są dużo poważniejsze przyczyny.

Tu, w Związku Sowieckim?

Każdy z nas należy do najwyższej klasy.

Jesteście nad człowiekiem w stosunku do pozostałych ludzi.

No, a jeśli ktoś ucieka na zachód, ma nadzieję mieć wspaniały samochód,

willę z basenem, pieniądze.

I zachód płaci.

Rzeczywiście dużo.

Tymczasem on zaczyna czuć, że jest mrówką.

Wśród takich samych bogatych mrówek, jak on.

Ja nigdy o tym nie myślałem.

Pomyśl o tym, Wiktor Jądryjewicz.

Dobrze to sobie przemyśl.

Zawsze myśl.

Jeszcze.

Wśród nas zdarzają się osoby chytre.

Oni nie uciekają na zachód.

Zostają tu i pokryją, sprzedają nasze sekrety.

Ale my takich szybko odnajdujemy i likwidujemy.

Wiem. Pieńkowski.

Nie tylko.

Pieńkowski też ogólnie znany.

Wielu słyszało.

Władimir Konstantynow na przykład przyjechał do Moskwy na urlop, a trafił

na śledztwo.

Dowody niezbite.

Kara śmierci.

Jego spalili?

Nie, prosił, żeby go nie zabijać. I go nie zabili?

Nie.

Jego nie zabili.

ale kiedyś smacznie spał w swojej celi, a obudził się

w grobie głęboko pod ziemią.

On prosił, żeby go nie zabijać, więc go nie zabili.

Ale grób zakopać trzeba było.

Taka instrukcja.

Idź, Wiktorze Andrzejewiczu.

Życzę ci sukcesów.

I pamiętaj, że próg zdrady w GRU jest dużo niższy

niż w KGB.

Chroń tę dobrą krytykę.

Cześć. Chodź, chodź.

Dawno tu jesteś? Co?

Długo tu jesteś? Za dwa tygodnie.

Jak tu?

Pożyjesz, zobaczysz.

Byłeś już za granicą?

Tak.

Jeden raz.

W Czechosłowacji.

Dawno?

W 68.

W sołgu.

Jesteśmy. To jest nasza ambasada.

Nie bój się.

Modlić się nam nie każą.

Nawet zajrzeć nie można zabita dyskami.

To co, idziemy?

To to?

Ktoś przywiódł stajudza i powiesił na żartu.

Podobało się.

I tak już została.

To nasz nowy pracownik. Wasze nazwisko?

Kapitan Suworow.

Wiktor Andrzejewicz?

Zgadza się.

Proszę. Chodź.

No to zaczniesz od tego, że będziesz osłaniać innych.

Ty będziesz ryzykować, jak ktoś dostanie order.

Jeśli jednak okażesz aktywność, sam będziesz znajdować ludzi i wyrwować ich,

ciebie będą osłaniać i to cała filozofia, jasne?

Tak jest, towarzyszu generale.

Będziesz pracować pod kontrolą mojego pierwszego zastępcy.

Ale dwa razy w miesiącu wysłucham cię osobiście.

Jeśli nie będzie rezultatów, odeślę z powrotem do Moskwy.

Zrozumiałeś?

Tak, towarzyszu generale.

Życzę sukcesów.

I pamiętaj, wszystko zależy od ciebie.

Zgłoś się do pierwszego zastępcy.

Siadajcie, towarzyszu kapitanie.

No, czemu zęby szczerzyć?

Na poznanie miasta masz trzy miesiące.

Musisz znać nie tylko wszystkie nazwy ulic, placów, także wiedzieć, co się na

nich znajduje.

Wszystkie nazwy sklepów, restauracji, hoteli.

Numer autobusów, ile przystanków, ile skrzynek pocztowych, wszystko.

Musisz znać miasto lepiej niż wiedeńska policja.

Na to wszystko masz trzy podejścia.

Nie zdasz egzaminu, wracasz do Moskwy.

Walizki rozpakowałeś? Jeszcze nie, towarzyszu generale.

I nie spiesz się.

Piątek. Leci do Moskwy nasz samolot.

Nikogo jeszcze nie zwerbowałeś.

Odsyłam cię z powrotem.

No dobra, siadaj.

Na razie pojedziesz na spotkanie z człowiekiem, którego zwerłował pułkownik

Krawców.

Przerzucimy cię do zachodnich Niemiec, gdzie pracuje nasz przyjaciel.

On dostarcza nam amerykańskie przeciwpancerne rakiety.

Przekażesz towar naszemu wojskowemu AT -szef Bon.

Oni przeszlą towar dyplomatyczną pocztą do akwarium.

Masz pytanie?

Tak jest.

Dlaczego by nie zlecić tego zadania naszym oficerom w zachodnich Niemczech?

Dlatego, że jeśli zachodnie Niemcy wydalą jutro wszystkich naszych

jak to zrobiła niedawno Wielka Brytania, nadal będziemy otrzymywać tajne

informacje. Rozumiesz?

Tak.

Przygotuj plan.

Szczegóły ustalisz z pierwszym zastępcą.

A jeżeli wszystko ułoży się nie według planu?

Plan trzeba napisać w różnych wariantach.

To jest zabezpieczenie w razie wpadki.

A przede wszystkim musisz sobie narzucić ton agresywnego zwycięzcy.

Obławę na wilki Wisockiego znasz?

Ta.

Ta pieśń musi brzmieć w tobie przez cały czas.

Szczególnie po udanym spotkaniu.

Dawaj, dawaj, dawaj, zjeżdżaj stąd! No szybciej!

Jakie godziny?

Uciekaj! Uciekaj!

Danke.

Moment.

Ja w Dureń myślałem, że to będzie generał z NATO.

Dzięki wysiłkowi 39.

nasza rezydentura zebrała informacje o systemie bezpieczeństwa.

na mającej się odbyć w Genewie wystawie sprzętu elektronicznego.

Podobne materiały zdobyły również inne rezydentury GR -u, ale my byliśmy

pierwsi i mamy bardziej precyzyjne dane.

Dlatego akwarium powierza nam przeprowadzenie podczas targów masowej

werbunkowej.

Trzydziesty dziewiąty.

Jestem, towarzyszu generale.

Dziękuję za służbę.

Służbę związkowi sowieckiemu.

Wyjeżdżamy na targi całą rezydenturą.

Podczas werbunku stosujemy klasyczną taktykę.

Ale jeżeli ktoś zrobi błąd, poświęcę go dla dobra operacji.

Targi międzynarodowe.

To miejsce, gdzie bardzo łatwo nawiązuje się kontakty.

Trzeba tylko omijać stoiska dużych firm, przy których kręcą się agenci ochrony.

My rozpracowujemy małe firmy, których stoisko obsługuje jeden człowiek. Zwykle

właściciel przedsiębiorstwa.

Do pomocy mamy ekspertów z Moskwy.

Zapewniają nadzór techniczny. Do mnie należy werbunek.

Ile chcesz za te techniki?

Pięć tysięcy pięćdziesiąt dolarów.

Bylibyśmy gotowi zapłacić wam 120 tysięcy.

Szkoda, że pochodzimy z Unii Sowieckiej, a wasze wschodnie rządzkie

rządy zniszczą wolny handel.

Niestety nic nie możemy kupić od Ciebie.

Mamy wielką szkodę.

Może powinniśmy się dziś wieczorem przy szopie...

zrozumieć?

Czy masz to samochód?

Tak, mam go w samochodzie.

Chodźmy.

Najlepiej... w kawałek.

Zostanę tam samochodem.

Jeśli jesteście gotowi... zapłacić taką wielką sumę...

to to tylko...

że twoja rysunki na tym sklepie zarobią miliony.

Tak.

W przyszłości będę miał milion i zarobię.

Hunderte milionów.

Tak, całkowicie.

To jest przeżywanie.

Dla 120 tysięcy nie daję mojego urządzenia.

to sprzedaj się spokojnie na 5 ,5 w Wrocławiu.

Kupiłem... dokładnie to samo urządzenie w

USA.

Zajmij się najlepiej samemu moim samochodem.

Zajmij się samemu moim

samochodem.

Dwa tysiące.

Dwadzieścia.

Trzydzieści.

Czterdzieści.

Pięćdziesiąt.

Sześćdziesiąt.

Będę w twoich dwóch dniach.

Tak, w porządku.

Do dowódcy dyplomatycznej rezydentury 173W, generała majora Galicyna. Ciśle

tajne. Wasza operacja jest jednym z bardziej udanych masowych werbunków.

Gratuluję Wam i całemu zespołowi rezydentury poważnych osiągnięć.

zastępca szefa sztabu generalnego, generał armii Iwaszutyn. Aleksandrze

Iwanowiczu, przeczytaj ostatnio.

Do generała majora Galicyna.

Gratuluję owocnej służby. Szef sztabu generalnego, marszałek Związku

Sowieckiego, Ogarkow. Ura!

Szampana.

Ma wrócę i system sygnałów na wypadek przerwania operacji uzgodnisz w grupie

kontroli.

Kamizelkę z forcą zapnij na wszystkie guziki.

Drzwi w samochodzie mają być zamknięte od środka.

W razie nieprzyjemności żądaj sowieckiego konsula.

No to wszystko.

Powodzenia.

To jest dokumentacja techniczna.

I to jest lista osób, które są w kontakcie z moją firmą.

Krótkie, życiowe adresy fotografii.

Jeszcze raz przygotowałem wystawę Twojej wątpliwości i słabości.

Myślę, że można to użyć.

Danke. Twój przyjaciel nas nabiera.

Dotychczas wszystko grało.

W ostatnim materiale brakuje trzech stron.

Ktoś je usunął tak sprytnie, że gdyby nie porównanie z takim samym dokumentem

zdobytym w Irlandii, nigdy byśmy się nie zorientowali, że oni chcą nas oszukać.

Wniosek oczywisty.

706 kontrolują.

Skurwiel wystraszył się.

Nieważne, czy sam poszedł na policję, czy wpadł przez nią w łagę. Ważne, że

próbują go wykorzystać przeciwko nam.

Zlikwidować go?

Co?

Kurwa! Kryminałów zatknąłeś się!

Jeśli ty nas zdradzisz, zabijemy ciebie. Będzie nauczkę do pozostałych. Ale

mordować szanowanego właściciela firmy... Dla kogo ta galakcja?

On nawet nie wie, dla kogo pracował.

Wie tylko, że jest ich spiek. A o tym wszyscy wiedzą.

Nasze zadanie?

Zdobywać informacje, one są nam potrzebne jak chłopu jaja!

A propos... Masz jeszcze kogoś w zapasie?

Nie. Do ubezpieczenia!

Tak jest.

Słuchaj, Gienek.

A to od czego zacząłeś?

Widzisz, mnie się udało.

Kiedy łaziłem po mieście, to poznałem takiego machera, który

sprzedawał paszporty.

Połóżmy paszporty, wiesz, czyste druki.

Rozumiesz? Pierwszy wydział skupuje dokumenty w ogromnych ilościach. Potem z

tego robią fałszywe papiery.

Dopóki to robiłem, czasu miałem dosyć.

Tu jeszcze kogoś poznałem.

I tak się zaczęło.

A tobie jak idzie?

Nijak.

Mikołaju Tarasowiczu, siądźcie do mnie.

Odwiozę was do domu.

A jak ja, Witek, wrócę jutro rano?

Ja rano po was podskoczę.

Mikołaju Tarasowiczu, co się stało?

Dawaj, Wiktor.

Wypijamy.

Mikołaju Tarasowiczu, nie martwcie się.

Nawigator was za brata uważa.

I w akwarium macie znajomości.

Wszystko się jeszcze odwróci.

To on.

Wszystko prawda.

Tylko wpadkę miałem paskudną.

W KC już wiedzą.

Zastanawiasz się, dlaczego ja tu jeszcze siedzę.

Dlatego, że to dziwne by było.

W jednym kraju proces szpiegowski, a z sąsiedniego...

Sowieccy dyplomaci znikają.

Dziennikarze od razu by to pokojarzyli.

A dla polityki odprężenia to jak brzytwą po gardle.

A jak troszkę uleży się, przycichnie,

to mnie zabiorą.

No, co?

Kapitanie Wicia.

Dzisiaj trochę dużo gadam. Widzisz?

Gadam tak, jak pijany.

Słuchaj i zapamiętaj.

Teraz w naszej zgrai...

Kompletne rozluźnienie. Drzemka jak po stosunku.

Nawigator dostał po głowie.

Ledwo się utrzymał.

Wszystkim się wydaje, że nic nie trzeba robić.

Miej się na baczność, Wiktor.

Nawigatorowi wkrótce przyniosłam szyfrówkę od Kira.

A on straszny w gniewie.

I słusznie.

Po jakiego czorta czekają na instrukcję?

Jak barany.

Pracuj już dzisiaj, Wiktor.

Jutro może być za późno.

Mam jeden niezły pomysł.

Tak? To nic nie gadaj. Dlaczego?

Zaczekaj, jak nawigator po kolei na ostateczny sąd wzywać zacznie.

Mnie pomysły są teraz jak cholera potrzebne.

Was się nie boję.

Źle, Wiktor, że się nie boisz.

Ja taka sama świnia jak wszyscy inni.

No, może i gorsza.

Pójdziemy w miasto, poszalejemy.

Nie, Mikołaj Torasowicu. Nie dzisiaj.

Innym razem, tak?

Właśnie teraz.

Stawaj. Ja ci takie dziewczynki pokażę. Nie bój się.

Stawaj.

Referuj. Alpejska turystyka, towarzyszu generale.

Alpejska turystyka.

Alpejska turystyka.

Opowiadaj.

W austriackich Alpach powinniśmy założyć obserwacyjny punkt.

Obiektem obserwacji byliby amerykańscy oficerowie odbywający służbę w Europie.

Nie wszyscy przecież jeżdżą na urlop do Stanów, wielu zostaje tutaj.

A urlop w Alpach to dla nich na pewno atrakcja.

Tam zastawimy na nich pułapkę.

Maleńki hotel, najlepiej na skraju bankructwa.

Wprowadzimy naszego człowieka z pieniędzmi, z jednej strony uratujemy

drugiej właściciela będziemy mieli w kieszeni.

Hotel to bierny wariant.

Przyjadą goście albo nie, trzeba czekać.

Ale ten hotel nie będzie dla nas miejscem werbunku. To tylko obserwacyjny

Rozpracowywać będziemy inne obiekty, szczególnie te, w których Amerykanie

najczęściej. I tu potrzebny jest człowiek, który zajmował się informacją,

wyszedł z obiegu.

Na pewno macie kogoś odpowiedniego w konserwacji.

Dobrze. Zbieraj materiały.

Ja już zebrałem, towarzyszu generale.

Grupa japońskich turystów.

16 osób. Interesuje nas?

Nie, nie interesuje.

Japończyk nigdy drugi raz nie przyjeżdża.

Stryknie zdjęcie i jedzie dalej.

Mikołaj Torasowiczu, zobaczcie.

Amerykanin z portu Gaeta.

A ty wiesz, co tam się znajduje?

Amerykański krążownik Albany.

Okrąc flagowy szóstej floty.

Wszystkie sekrety wojennej marynarki USA.

A co wiesz o człowieku?

Na razie nic. Ale Gaeta to straszna dziura.

Amerykanin na pewno zna kogoś z krążownika.

A może sam na nim służy?

Jakby nie było, trzeba się z nim spotkać.

Kiedy on się pojawi w hotelu? Za kilka dni.

On zawsze przyjeżdża o tej samej porze.

Nasz agent uprzedził, że on już zarezerwował pokój.

Do roboty, Witek.

Twój pomysł ty będziesz werbować. Mam prośbę.

Czego chcesz?

Pułkownikowi Krawcowowi.

Ja jeszcze nie mogę. Za mało doświadczenia.

Mogę nawalić.

Przemyślałeś to?

Twoja sprawa.

Ja tego nie zapomnę.

Już kilka miesięcy pracuję z naszym agentem w górskim hotelu, a jeszcze

nie widziałem.

To dobra taktyka.

Dzięki niej on nie ponosi konsekwencji naszych błędów, a nam nie zagraża wchypa

i sensacyjne zdjęcia na pierwszych stronach gazet.

Komunikaty nagrywa się wcześniej na magnetofon, a ich emisja odbywa się z

maksymalną szybkością.

Informacja została nagrana na drucik magnetyczny mojego magnetofonu.

Teraz ja nadaję odpowiedź.

Można zwijać manatki.

Mikołaju Tarasowiczu, nawiązałem łączność pod wodą z 299.

On zawiadamia, że niedługo do jego hotelu przyjedzie Amerykanin w

pracuje w mieście...

Myślisz,

że on się nie pomylił?

Wykluczone. To stary wyga.

Pisz kwestionariusz. Idę do nawigatora.

Idzie do chłopów, do biednych chrzestników, do młodych chrzestników.

Krzyczą do kończyków i łajutne cierpoty. Kroń na niej i jednokrotne płaszki.

Ja z powinności wyszedł na płaszki. Każdy żyje silniej,

tylko tani. Ja rado słyszał, zaskoczone krzyki

ludzi.

KONIEC

No i teraz?

Cieszę się, że spotkałeś się tutaj.

To nie była taka fantastyczna noc w Wankowie?

Ale nigdy nie byłem w Kanadzie.

O, przepraszam.

Jest tu tak ciemno.

I ty jesteś taki...

Proszę, przepraszam.

Nie ma problemu.

Mikołaj Torasowitko, jak uważacie, można werbować?

Słuchaj, Wiktor.

Ja widzę, że ty czegoś tu nie zrozumiałeś.

W takiej sprawie ty po prostu nie masz prawa pytać o pozwolenie.

Ty z nim rozmawiasz.

Tylko twoja intuicja może ci pomóc.

Wszystko zależy od ciebie.

Zwerbujesz, to będzie twój sukces, twoja kariera. Nie zwerbujesz, twój błąd.

Po prostu wierzysz w sukces, idź werbuj.

Nie wierzysz, powiedz teraz.

Ja innego pośle.

Będę werbować.

Ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha,

ha.

Nie mówiłem o tym?

Jesteś z KGB?

Nie.

Z GRU.

Nigdy o tym nie słyszałem.

Tym lepiej.

Słuchaj, Boris, czy Ivan, czy którykolwiek twój imię jest, powiem ci,

Nie przekazujemy informacji do kraju.

Nie dostaniemy nic od mnie.

Nie ma potrzeby przekazać mi nic ciekawego.

Co chcesz?

Chciałbym, żebyś pisał książkę.

O czym?

Wiesz, od gdzie jestem?

Nie myślisz?

Zajmę się tylko tym, co robisz.

Wydaje mi się, że wytworzyłem się do jakiegoś thrilleru.

To nie jest film.

Więc... Powiedzmy, że piszę ten książek.

Co wtedy?

I napiszę to w Unii Sowieckiej.

Jakie jest rodzaj napisów?

43 kopie.

To nie jest dużo.

Ale zapłacę 17 tysięcy dolarów za kopię.

10 % w przenoszeniu.

A reszta na dostawę manuskryptu.

A oczywiście...

że to dotyczy problemów, które znajdziemy z interesem.

Ludzie pisali o dużo trudniejszych tematach, a nikt nie

płacił ich.

I zapłacili?

Tylko niektórych z nich.

No, majorze, popadł.

Akwarium powierza ci specjalne zadanie.

Skontrolować jednego z naszych oficerów.

Kogo?

Eugeniusza Michajłowicza.

Gienka?

No co?

Nie każe ci go zabijać.

Podrzucisz tylko w nocy do pocztowej skrzynki tę paczkę i koniec. W środku

Biblia.

Jeżeli jutro o świcie twój kolega Gienek nie przyniesie jej do nas, to sam

sobie będzie winien.

Gdybyś jednak cyjnie wykonał zadania albo próbował go uprzedzić, to

wtedy koniec z tobą, majorze.

Pamiętaj.

Czekasz? Cześć. Cześć. Nawigator ci prosi na chwilę.

Wala, idź na film, ja zaraz przyjdę.

Na jaką cholerę?

Ona ci była potrzebna.

Boga nie ma.

Wszystko to wredna, antysowiecka robota.

Raj budujemy na ziemi.

Po śmierci ni cholery nie ma. Rozumiesz?

Ja w Boga nie wierzę.

A Biblię zostawiłem przez niedbalstwo.

Myślałeś, że się nie dowiem.

Ja wszystko wiem.

O twoich wyskokach na panienki również.

Dzienek!

Przecież to twój święty obowiązek.

Meldować o wszystkim, co ci się przydarzyło.

Oszukać próbowałem przez żonę.

Żeby nie wiedziała. Tylko cztery razy byłem u prostytutek.

No to powiedz.

Z obcym wywiadem się nie kontaktowałeś?

Tajnych informacji nie sprzedawałeś?

Nie. Jak tobie można wierzyć, jeśli w takich

głupstwach oszukujesz?

Pójdziesz na konwejer.

Mikołaju Tarasowiczu.

Zastrzyk.

Po jaką cholerę się dręczysz?

Z jakiej racji?

Ja wiem, Gienek świetny kolega, ale rachunek jest prosty.

Albo ty jego, albo on ciebie wepchnąłby na konweję.

Gdybyśmy się kierowali uczuciami, nasz system zawaliłby się już dawno.

Ale on trzyma się tyle lat.

I ciągle się umacnia. Wiesz dlaczego? Dlatego, że uwalnia się od każdego, kto

pozwolił sobie chociaż na minutkę słabości.

Popatrz na siebie.

Gdyby cię dziś zobaczył ktokolwiek z naszej swory, to przepadłeś. Rozumiesz?

Przepadłeś.

Człowiek, który nie może zapanować nad sobą, jest dla nas niebezpieczny.

Sowiecki wywiadowca nie ma sumienia.

Z tobą idziemy się rozluźnić.

Oklapłeś, wiem.

Dawaj.

Jędek!

Nie chcę! Ja nie chcę tak umierać! Nie chcę tak umierać!

Jest mi źle.

Nie wiem dlaczego.

Chyba rzeczywiście prędzej znajdzie się ludzi szczęśliwych wśród bezdomnych

włóczęgów niż wśród gwiazd, ekranu czy ministrów.

Ciekawe, dlaczego nikt nie próbuje mnie namówić do współpracy.

Mógłby przecież podejść jakiś amerykański dyplomata i powiedzieć Hej,

Chce cię zwerbować.

Zgodziłbym się natychmiast.

Nie dla pieniędzy.

Dla przyjemności.

Czyż nie wciąga i granie ze śmiercią?

Chyba zwariowałem.

Nie zdziwi się, jeżeli któregoś dnia zawiną mnie w prześcieradło i odwiozą do

szpitala.

Oczywiście, że jestem nienormalny.

Ale kto tu jest normalny?

Jeden wielki dom wariatów.

Dlaczego Zachód wpuszcza nas do siebie?

Przecież jesteśmy szpiegami.

Przeszedłeś serię testów zorganizowanych przez akwarium.

Wyniki ciężające.

Należysz teraz do kategorii najwyższego zaufania.

Akwarium powierza ci przeprowadzenie operacji najwyższej wagi.

Do Wiednia przybywa agent.

Jest dla nas bezcenny.

Występuje pod kryptonimem stary przyjaciel. Nie wiem, kto to jest i nie

prawa wiedzieć.

Pracuje w oparciu o system skrytek i umówionych sygnałów.

Żeby mieć pewność, że łączność z nimi funkcjonuje bez zarzutu, przeprowadzamy

jakiś czas spotkania kontrolne.

Przejedziesz... Austrię wzdłuż i wszerz.

Sprawdzimy z grupą ubezpieczenia, czy nie masz ogona.

Wrócisz do Wiednia.

Rezerwujemy ci pokój w hotelu.

Dostaniesz Minoxa.

Aparat będzie załadowany taśmą z dwiema warstwami światłoczułymi.

Na jednej będą sfotografowane austriackie lotniska wojskowe. Ty

eksponował drugą warstwę.

W razie aresztowania wyrwij negatyw z aparatu. Gdyby ci się nie udało,

tylko zdjęcie lotnisk, bo wywoływacz zniszczy drugą warstwę właściwą. Niech

mają za zwykłego szpiega.

Stary przyjaciel pojawi się przed wystawą sklepu punktualnie o godzinie

czwartej. Nie nawiążesz z nim kontaktu, tylko sfotografujesz z ukrycia.

Przy okazji sprawdzisz, czy wokół niego jest czysto.

Zwinięta gazeta w prawej ręce to znak, że wszystko jest w porządku. W lewej

oznacza niebezpieczeństwo.

Godzinę przed wyznaczonym spotkaniem zacznij fotografować wszystko, co ci się

wyda podejrzane.

Stary przyjaciel zjawi się o ściśle wyznaczonej porze.

Jeżeli się nie zgłosimy, po trzech minutach odejdzie.

Nie masz prawa mówić nikomu, jak wygląda, nawet mnie.

Zapieczętowany aparat poleci do akwarium. Tam dopiero film zostanie

wywołany. Masz pytania?

Żadnych. To powtórz.

Wszystko od początku.

Co tu robił Krawców?

Nawigator na pewno zabronił pojawiać się w tym rejonie.

Jeszcze ta kobieta?

Regulamin GRU nie pozwala werbować kobiet.

Chyba, że znowu mnie sprawdzają.

Spakowali mnie do tego kredyńskiego hotelu i odegrali komedię.

A teraz czekają, jak się zachowam.

Zawiadomię o występku przyjaciela, czy przemilczę.

Chyba, że to przypadek.

Jeżeli Krawcow o niczym nie wiedział, to koniec z pierwszym zastępcą.

A jeżeli to jednak kontrola, to postąpiłem jak należało.

Głupko i zdecydowanie.

W której ręce trzymał gazetę?

Nie pamiętam, towarzyszu generale.

Co się stało?

Wasz pierwszy zastępca był tam z kobietą.

Nie zdążyłeś fotografować? Zdążyłem.

Tak.

To co teraz mam zrobić?

Podpuszcza mnie.

Co mam zrobić?

Ewakuację przygotować!

Co robić? Co robić?

Albo zniszczycie taśmę.

Co? Myślałeś, że dam się złapać?

Krawcow uratował mnie od kary śmierci.

Wziąłem go do siebie.

Już ci wierzę. Akurat.

Wiedziałem, że werbuje kobiety.

No ale kryłem go.

We dwóch damy radę?

Weź kajdanki i przykawkę.

Gramy dalej?

Tak jest.

Pierwszy szyfrant.

Jestem, towarzyszu generale. Pierwszego zastępcę do mnie.

Siadaj.

I nie utrudniaj.

Spokojnie.

Niczym się nie zdradzić.

Nie takie kontrole robili nam w Moskwie.

Potem się okazywało, że nasi szefowie żarty sobie z nas robili.

Nie jeden się załamał.

Ja wytrzymałem.

Jeszcze nie koniec?

Proszę, mogę doczekać.

Opowiadaj.

Koszmarne se. Nie da się umrzeć.

Znam cię.

Tylko nie wiedziałem, że też jesteś z naszej zgrai.

Ciekawe, ile samochodów mnie śledzi.

Gdyby był tylko ten jeden, siedziałyby w nim dwie osoby.

To musi skończyć się ewakuacją.

Na miejscu nawigatora.

Zrobiłbym to samo.

Jeżeli raz straciłem panowanie, to i w przyszłości może się to powtórzyć.

Zabiorą mnie tej nocy. To jasne.

Ewakuacja zacznie się o świcie.

Kiedy śpi się najmocniej.

Akwarium zawsze tak robi. Ale ludzi mogą rozstawić wcześniej.

czekają na schodach i w bramie.

Jak nie żyjmy.

Ambasada sowiecka na pewno już dała znać policji, że dyplomata Suworow zwariował

i krąży po kraju.

Mogli zawiadomić Interpol, że ukradłem milion dolarów.

Obstawili plecówki dyplomatyczne i przejścia graniczne.

Ale wrócić to znaczy wysługiwać się dalej.

Co robić?

Oddać się w ich ręce?

To kajdarni zaczek.

Dzień dobry. Cześć.

Gdzie jest pisarz?

Potrzebuję okładziny.

I can't give my name.

It's none to the person who took the letter.

He saw my passport.

It's official business, sir?

For you, yes.

For me, personal.

What might you require, sir?

Could you open the envelope, please?

It's not for me to open mail address to the government.

I did that so that the content would not be revealed prematurely.

Ale proszę, otwórz to.

Masz moją autorytet.

Jakaś restauracja czy inna?

Proszę, patrz na dół.

Tylko trzy słowa.

Proszę, postępuj.

Londyn bez przesłuchania.

Wyobrażam się, że to jest jakaś piłka.

Zdecydują w Londynie, czy to jest piłka czy nie.

Ambasador może upewnić cię o tym.

Ktoś zapyta twojego typistka, co powinieneś zrobić.

Współpraca w

Wrocławiu

Dziękuję.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.