Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Szymroczek, pojedziesz do Polski. Jestem na swoje rozkazy, książę. Habsburg to
najpoważniejszy pretendent do polskiej korony. Ale teraz, kiedy ukażyłem go pod
Marosz, wzięłem, że ja też mam coraz więcej zwolenników. Kogo masz na myśli,
panie?
Zborowskich. Ja wiem, że Krzysztof Zborowski przebywa obecnie na dworze
Habsburga. Obeznam Samuela przy swoim boku zapewnić ich przychylność.
Lubię Samuela.
Dam ci pismo do Andrzeja Zborowskiego, ale... Rozumiem. Nie ono jest ważne.
Postaraj się też dotrzeć do Zamoyskiego.
Coraz więcej się o nim słyszy.
Ożenisz się z Jagiellonką.
Tak jest cena za koronę.
Tak pragniesz tej korony.
Władz.
Jeszcze większej władzy.
Zostaniesz sam.
Sam w obcym kraju.
Nie zostawiaj mnie.
Nie możesz mnie opuścić.
Najjaśniejszy panie.
Nie jestem jeszcze królem w Polsce.
Chyba źle dni.
Śpij. Niech śpi.
Chodźmy, chodźmy.
Chodźmy, chodźmy.
Wina!
Czaba, smroczyk.
Jeszcze nie umarłem.
Są wieści z Polski, coraz głośniej o Batorym.
Mówią, że nie car, nie Habsburg, a Batory może sięgnąć o koronę.
On już jest królem.
Zawsze był królem z zazdrością.
Tym jest gorszego niż Batory Rodą.
Nie śmiej się, Mrocze. A gdyby cię szlachta wybrała, wziąłbyś koronę?
Wziąłbym.
Ale ze mnie byłby stepowy król. Na koń skoczyć.
Suta na pogonić.
Straszny król w szczęściowie.
Pospadałyby głowy.
Lina, marsz.
Wołasz, że swobody miłujesz, a sam chcesz głowy ścinać.
Ja chcę do Polski wrócić.
Dlaczego nie mogę, Szymonie?
Dlatego, że pomysł na sikula zabił.
Dlatego, że walecy mnie na banicję wskazał.
To mnie znieważono, mojego honoru broniłem.
Batory mnie uwolni z manicji.
Vivat! Stefanus! Ciąże Siedmiogrodu!
Rex Polonie! Vivat!
Vivat! Vivat!
Vivat!
Samuelu.
Batory wysłał mnie do Polski.
Jedź z Bogiem.
Pozdrów braci moich i powiedz, że wrócę.
Z królem.
Ojca i Syna i Ducha Świętego. Czy wyrzekasz się szatana?
Jestem niewinna.
Niech się wypełni wola boska.
My jaśnie panie palimy!
Ludzkie! Przeklinam cię!
Czekać! Pan marszałek jest tu zajęty. Powiedz, że w Siedmiogrodu. Nie można
rozmawiać ze starostą Zamońskim.
Jeśli wy, panie starosto, poprowadzicie szlachtę, a my zborowcy swoje wielkie
wpływy i nazwisko wrzucimy na szalę, to już dziś... Możemy mówić o przyszłości.
Jeśli poprę Stefana, będę miał na względzie tylko przyszłość
Ale teraz kandydatury Batorego nie zamierzam wysłuchać.
Jak to?
No to po co my tutaj?
Więc o kim chcecie mówić?
O Batorem.
Ale najpierw trzeba wysunąć Piasta.
Piasta?
Annę Jagiellonkę.
Annę?
Prymas obwołał Maksymiliana królem. Tak to oburzyło panów braci, że teraz
wybiorą Annę, która poślubi Batorego.
Właśnie.
Bądźmy dobrej myśli.
Panie Gosławski, proszę.
Mroczek?
Co ty tu robisz?
Witam, panie Andrzeju.
Proszę zaczekać chwilę.
Chodźmy, chodźmy. To u mojego brata słychać.
Mój brat Samuel ma dla ciebie wiele przyjaźni.
A ich względy księcia Stefana Batorego, przyszłego króla Polski, też zdołałeś
sobie zaskarbić.
Co, jesteś zaskoczony, że mówię króla Polski?
Nawet Zamoickiego przeciągnąłem na stronę Batorego. Będzie za nim
Tak.
Wielkie są zasługi rodu zborowskich dla przyszłego króla.
Myślę, że już niedługo Samuela w Polsce ujrzymy.
Uwolnionego od niezasłużonej banicji.
Ufam, że tak się stanie.
Czyż nie mamy kandydata na tron, który może się zmierzyć z takim potentatem jak
Habsburg?
Mamy piasta!
Z naszego rodu! Z naszej ziemi!
Królewnę Annę Jagiellonkę!
Człowieka doświadczonego w rządzeniu, ale i w prowadzeniu wojny.
A któż może być godniejszy od księcia Siedmiogrodu?
Zwycięzcy spod Marosz? Pogromcy Habsburgów?
Niech nie myślą, że już wygrali.
To będzie trzał Batorego.
Oby tylko był głośny.
prawowitym władcy Maksymilianie Habsburskim. Bóg jest...
Nie. Sam go przesłucham.
Jakim prawem?
A wy jakim?
Tak.
Dobrze.
Przesłuchamy go razem.
Skąd jesteś?
Ze Śląska.
Kto cię nasłał?
Mów!
Kto cię nasłał?
Starosta Zamojski.
Kłamie.
Jak to?
Sam Zamojski?
Jego sekretarz... Nie, nie!
Chmiodo, strasz za mną!
Pilnujcie go!
Czołem mości hajdem stać!
Rotmistrz Szymon Mroczek.
Pomógł mi pojmać tego zbira, burduka, co strzelał do prywata.
To intryga zontaga. Chcieli obrócić królewnę Annę przeciwko Nami Batoremu i
dopuścić do jego koronacji.
Dużo wam ten burduk powiedział.
Tak, rzeczywiście.
Dużo mówiło.
Oddaliście na wielką przysługę, panie rotmistrzu.
Rotmistrz. A pod kim służycie?
Przyjechałem z Siedmiogrodu. Z rozkazu Batorego.
I przysłał was do Zborowskich?
Nie. Do Polski, panie starosto.
Co Batory wie o Polsce?
Dużo i mało.
Jednego nie wie na pewno, że chcą tu króla malowanego.
On taki nie będzie.
To dobrze.
Powinien tu szybko stanąć.
I wiedzieć, że nie wszystkich ma za sobą wrogów wielu.
A szlachta od swych praw i swobód nie odstąpi.
Batory tak łatwo nie ulega.
Sam decyduje.
Niebezpiecznie być jego poddanym i nie słuchać go.
W Rzeczypospolitej wszyscy, poddani, ale i król, muszą słuchać
prawa.
A jak się czuje Samuel?
Słyszałem, że był ranny.
Należy mieć nadzieję, że król zdejmie mu banicję.
Porozmawiamy teraz z panem Zontagiem.
Po co? Przecież wszystko wiemy od burduka.
Obawiasz się czegoś?
Panowie! Panowie! Tak nie można!
Pan Zontag jest bardzo okrzęty.
Kazał nikogo nie wpuszczać.
Które drzwi?
Te.
Wraz.
Kto tam?
Heidenstein.
Proszę wejść.
Sekretarz Zamojskiego u mnie? Co za zaszczyt dla ubogiego kupca.
Są tak.
Ty świniu, chciałeś mnie w to wdepnąć?
Osmachuj się!
Jesteś Niemcem.
Jak i ja.
To zobowiązuje.
Kto dał trzy let do prymata? Ja?
Mamy burduka.
Powiedział nam, kto płaci za niego.
No tak.
W Polsce płaci się za to głową.
Jestem kupcem.
Nie znam.
Żadnego burduka.
Cesarz Maksymilian nie będzie szczęśliwy, jak się dowie, za co ścięty
agenta. Żeby kogoś ściąć?
Trzeba mieć dowody, przepraszam.
Z kim mam zaszczyt?
Rotmistrz Szymon Mroczek w służbie króla.
Którego króla?
W Polsce wybrano dwóch.
Myli się pan, panie Zordak.
Szlachta wybrała jednego.
A dowody?
Mam murdukę, to mi wystarczy.
Nic mnie to nie obchodzi.
Nie znam żadnego burduka.
Ale on cię rwna.
Pójdziemy do niego?
Dobrze, panie.
Chodźmy.
Nie mam z tym nic wspólnego.
Zabiję cię.
Zabiję cię. Wynoś!
Wynoś!
Boisz się.
Nie wstać się tego.
Każdy mężczyzna się boi.
Każdy.
to nie ma nic wspólnego z odwagą.
Nie śmierć jest najgroźniejsza, ale lęk przed cierpieniem, przed utratą tego, co
posiadasz.
Strach towarzyszy człowiekowi całe życie.
Zmusza do zbrudni, ale i do wzniosłości.
Prawdziwa władza żywi się strachem, wzmacnia nim, jak pająk pożerający
Nigdy nie będzie nieba na ziemi.
Ty historyk powinieneś o tym wiedzieć.
Wybacz, że się tak przyjmuję.
Wracam do Siedmiogrodu, panie Andrzeju.
Już? Batory mnie oczekuje.
Czy mam coś przekazać Samuelowi?
Dobrze, dobrze.
Będziesz przed wielkim poselstwem.
Powiedz szybko, coś widział.
Niech wie Batory, ile zawdzięcza z Borowskim.
Batory to wie.
Tak, ale Batory nie orientuje się w stosunkach polskich.
O, nasz brat Jan.
Znakomity wódz.
Nikt jak on nie zasługuje na buławę hetmana koronnego.
A jeżeli chodzi o pieczęć kanclerza... Więc
co
mam przekazać Samuelowi?
Dam ci do niego pismo.
Ufam, że wróci z królem.
Wreszcie spotka się cały rod Zborowskich.
Żałuję tylko, że nie widziałem pana Krzysztofa.
A, nie trzeba słuchać tego, co złe języki gadają.
Kłamstwo i tyle.
Jest w Wiedniu.
Panie, mam prośbę.
A i pan starosta Zamoyski będzie bardzo wdzięczny, gdyby pan zechciał...
Mam pismo.
Mam przekazać plany pana starosty o przyszłości Rzeczypospolitej, mówiące...
Zaraz, zaraz, zaraz.
Bardzo mi przykro, ale ja nic z tego nie rozumiem.
Do kogo to pismo?
Do Patorego.
Aha.
Mamy udać się...
Razem do Siedmiogrodu. To byłby dla was wielki zaszczyt, gdybym ja mógł być
waszym towarzyszem podróży.
Wina? A nie, nie dziękuję. Ja jestem atleta.
Pięknego macie sługę, panie.
No.
Czabasz! Jesteś!
Książę się ucieszy. Mój przyjaciel.
Chodźcie do mnie.
Musimy się opłukać. A potem do króla.
Do króla.
Do króla.
Szybko, chodźcie!
Do króla!
Król zetknie mi głowę, jak zaraz nie przyjdzie.
Czeka na wieści z Polski.
Wiesz, jak jest niecierpliwy. Szybko!
Nie wolno, wasza miłość, nie wolno. Książę zakazał wpuszczać. Nie wolno!
Książę!
Co się tam dzieje?
Najjawniejsze panie.
Rzeczpospolita czeka na swego króla Stefano.
Nigdy ci tego nie zapomnę, żeś mi to pierwszy powiedział.
Miłościwy panie, przywódca twych zwolenników, mój pan starosta Jan
pragnie przesłać ci wyrazy największego uszanowania.
A ty lokowaty kto to?
Mój przyjaciel, Reichold.
Jak twój, tak i mój.
Reichold Heiderstein, sekretarz Zamoyskiego.
Zamoyski, ten Slachetka pnie się do góry.
Ile ty wasz go szukasz?
On mnie wróg, znam go przecież.
Ale my z innej gliny, Szymonie.
I Batory z innej.
Najjaśniejszy panie.
Najwierniejsza z twoich poddanych chce ci oddać cześć.
Czy musi ożenić się za mną?
Powiedz Samuelu, czy szlachta nie zechce odstąpić od tego żądania?
Nie odstąpi pani.
Szlachta pragnie przedłużenia dynastii Jagiellonów.
Ale ja z nim pojadę.
On nie zechce beze mnie.
Jaka pani jesteś piękna.
I jaka młoda.
Co sądzisz o Zamojskim? Będzie ci wierny.
A Zborowscy?
Nie mówisz o Zborowskich.
Powinni być ci wierni.
Czego będą chcieli za tę wierność? Jan Błabych, Etmańską Andrzej, godność
kanclerza. Wszystkie godności chcą zagarnąć.
Wszystkie. Ręce mi zawiązać.
Coś jeszcze?
Że odniesiesz banicję Samuela.
O, jeśli to zrobię, złamię prawa Rzeczypospolitej?
Ty musisz szanować prawo, najjaśniejszy panie.
Tak jak musisz zaprzysiąc szlachcie jej wolności.
Choć wiesz, że niszczą one Rzeczpospolitu.
Ty masz stworzyć potęgę królu.
A ja będę ją umacniał.
Nie musisz wiedzieć jak.
Ciebie nie kochają.
Ale mnie.
Niech się strzegą.
Pana naszego, a króla Rzeczypospolitej, do jego nowej ojczyzny. Niech
panuje w Polsce długo i szczęśliwie.
Najjaśniejszy panie, zezwól na powrót.
Weź mnie ze sobą.
Stań. Jeden twój rozkaz zdejmie ze mnie banicję.
Stań.
Będę ci służył wiernie jak pies.
Wystawię ci chorągwie kozackie, które jak zechcesz na Krym pójdą.
Do Konstantynopola zawiodą.
Dlaczego nie chcesz go zabrać?
Dlaczego mnie nie chcesz zabrać?
Dlaczego?
Dlaczego niszczysz wszystko, co jest ci drogie?
Nie będę zaczynał panowania w Rzeczypospolitej od
łamania praw.
Żal mi Samuela.
Padore ma rację.
Opamiętaj się sam.
Patrz jak się bawi Bonita.
No chodź do nas. Idź po niego.
Chodź, chodź.
Patrz jakie ma myśli snotki.
Opamiętaj się.
Nie mógł inaczej wzrosnąć.
Poniżył mnie w atory.
Odtrącił.
Czemu nic nie mówisz?
Ja nie chciałem zabijać.
Krew mi wtedy do głowy uderzyła.
Oni tam u nas dawno już mnie wybaczyli, zapomnieli.
Za dużo w Polsce łamania traw, Samuel.
I ty to mówisz.
Mój przyjaciel zawsze był jak wilk stypowy.
Prawa, prawa.
Komu one służą?
W Polsce najważniejsza jest swoboda.
Wolność.
Wolność.
Za dużo tej wolności. Za dużo.
Kocham cię, Szymonie.
Ty i ja to jeden.
Ale ja ubiję i będę płakał.
I będę był z rozpaczy za grzech.
A ty zabijesz.
I powiesz za Rzeczpospolitą.
I dalej będziesz.
Palił, wbijał na bal.
Zrozum.
Ja cię przed tobą muszę uratować, Szymonie.
Służba, wina!
Co stoisz?
Dalej!
Dalej i wynoś się.
Wrócę.
Dość już mam wygrania.
Nikt w Polsce mnie palcem nie tknie.
Przysięgam.
Przyjaźniliście się z Samuelem.
Dlaczego Batory nie zgodził się na jego powrót?
Samuel prosił na kolanach Batorego.
Ale Batory mu odpowiedział, że nie będzie zaczynał swoich rządów w Polsce
łamania praw.
Batory mniemał, że szlachta będzie mu to miała za złe.
Dawno przebaczyli i zapomnieli.
To jest Rzeczpospolita. Nie wyroki najważniejsze, a wolność, swoboda.
Króli stanem wojennym.
Jaka pod nim będzie Rzeczpospolita?
Taka, jaką sami ją sobie urządziły.
Jego wysokość prosi rotmistrza Mroczka.
Szykuje się wielka wojna, rotmistrzu.
Car Motkiewski napadł na Inflanty.
Nie wolno nam teraz drażnić wielkiej porty.
Sultan skarży się, że kozacy znowu napadają na jego włości.
Trzeba pojmać Iwana Podkowę, który nie ci tam żagie w niepokoju.
Pojmać i ściąć.
Rozkaz, miłościwy pan.
Samuel Dworowski w granicę Rzeczpospolitej wrócił.
To wasz przyjaciel, rozmistrzu.
Na Ukrainie siedzi.
Król i ja nic do tego nie mamy.
Ale ostrzeżcie go, by w krakowskim, w moim starostwie się nie pojawił. Bo
jak z panitą postąpi, z nim będę zmuszony.
Jeśli teraz chciałby się Rzeczypospolitej zasłużyć, nie będę
Niech dołączy do wojsk naszych, idąc na Moskwę.
granicę Rzeczypospolitej przekroczymy.
Dziękuję.
Wspomnimy cię pod kowa!
Chwała ci pod kowa!
Zdjęcia i montaż
Samuel.
Wykonuję rozkazy Batorego.
Batore.
Zmienił się Batore.
Musiałem ściąć iwan.
Dla dobra rzeczypospolitej.
Nie rozumiem cię.
Zmieniłeś się, Szymonie.
Wojtaszek!
Gdzie mój lutnista?
Niech rozproszy smutek. Uciekł, panie! Tchórzliwa dusza!
Jak to uciekł? Bał się, że Iwana będziemy odbijać! Bał się.
Dawaj, Wojtaszka!
Jest Wojtaszek, panie.
Daruj, panie.
Daruj.
Koń mi się potknął.
Graj.
Pójdziesz na Moskwę?
Co?
Badory i Zamoyski. Są temu przychyli?
A banicja?
Nikt się nie tknie.
Tutaj jestem banitą, a tamto nie.
Sprawiedliwy król.
Ceni prawo król.
W każdym razie w krakowskim starostwie.
Nie pokazuj się.
Panie, jeśli tak chcesz, będę ci służył.
Służył wiernie.
Pięknie grywa na lutni.
Znam dużo pieśni.
Pisać umiem.
I co jeszcze umiesz?
Patrzeć, słuchać.
Czego ty chcesz, Wójtaszek?
Złota, panie.
Ty chyba czegoś nie mówisz, Wojtaszek.
Człowiek zawsze czegoś nie mówi, jak mówi prawdę.
Teraz powiedz prawdę.
Pąk ty, panie.
Wracaj do miłego.
Rozumiem, panie.
Za mną!
Nie mogę cię zabrać.
A to, że nie pozwala zabierać kobiet na wojnę.
Będziesz tu czekać.
Ja jestem kupcem. Jadę z Moskwy do Wiednia. Nic nie mam do waszej wojny.
Kadluję, a oni mnie związali.
Pan jesteś Zborowski.
Ufasz Samuelowi?
Ufam. Ja też.
A jego braciom?
Ufam.
Wiesz, że Krzysztof Zborowski jest w Wiedniu?
U Habsburga?
No tak, wiem.
I ufasz?
Jan Zborowski, mąż znakomity, liczył na buławę hetmana wielkiego koronnego, a
dostał ją za mojski.
Andrzejowi Zborowskiemu należała się godność kanclerza.
A dostał ją za mojski.
Czy nie widzisz, jak rośnie w nich zawiść?
Rozważ to, serny.
Co jest, Wójtaszek?
Pan Samuel dziś nocy rozbił tabł rosyjski. Wiem.
Puścił kupca.
Miał prawo.
Ale to był Niemiec!
Nazywał się Zontak... Dziark!
Spotkaliśmy się jednak, panie Zontak.
Rotmistrz Mroczek.
Siadajcie, panie.
Co robi agent Habsburgów tak daleko od Wiednia?
Podróżuje.
To prawda.
Widać jeszcze błoto moskiewskie na butach waszmości.
Kto zabił burduka i moich ludzi?
Nie ja.
To wiem.
Ale kto zabił?
Gosławski. To przyjaciel Zborowskich.
Teraz w Wiedniu. Siedzi u Krzysztofa.
Też za to na płci.
Nic mi nie zrobisz.
Jestem Niemcem.
To jest gwałt! Tak, to jest gwałt.
Jest wojna.
Wie, kto cię czeka.
Kończmy tę zabawę, panie rządzak.
Panie, mogę ci być potrzebny?
Ja dużo wiem.
O Krzysztofie, o Samuelu.
Pierścień Zborowskich.
Skąd go masz?
Co konuje Krzysztof?
Donosić, co robią w planach Batorego.
Chcę wciągnąć braci. Co Samuel wie o Krzysztofie?
Wszystko.
Samuel mnie puścił, bo wiedział, że wiązę pisma.
Napisz już to.
Jak?
Nie mogę. Żyć!
Jakie gwarancje?
Masz moje słowo.
Pisz.
Dobrze, dobrze.
Krzysztof Zborowski porozumiewał się z carem.
To pismo, to strada Zborowskich.
To jednak za mało, najśliczszy panie.
Dowody mają swoją wagę.
Ale to nie znaczy, że musimy rozpętać burzę.
Pożytek, jaki cesarz lub car mogą mieć teraz Krzysztofa, jest niewielki.
Nawet jeśli Andrzej czy Samuel z nim współdziałają.
Wy tu w Polsce macie cierpliwość dla zdrajców.
Tylko król was.
Niecierpliwi. Podniesiesz wielkie zwycięstwo, najśliczniejszy panie.
stanie za tobą i wtedy rozprawisz się ze zdrajcami.
Ja dostarczę dowodów.
Do pana fabułę.
Jesteś.
Winszuj mi wiktorii. Winszuję. Zachalasz kawina!
Podobno pojmałeś niemieckiego kupca. Puściłem go. Z kupcami nie wojuję.
Puściłeś agenta Habsburgów.
Puściłem kupca. Jechał z Moskwy do Wiednia.
Nie przedstawił się, że agent.
O co mnie podejrzewasz?
W czasie wojny to zdrada. Dziś narażałem życie w obronie Rzeczypospolitej.
Nie oszczędzałem się.
A ty, mój przyjaciel, mówisz mi o zdradzie.
Stała się rzecz zła, Samuel.
On wiódł pisma Ariazanowa do Wiednia.
Agent Habsburgów, powiadasz.
Miał pierścień od Krzysztofa.
Ten?
Wiesz wszystko.
Jaki sukinsyn ci donosi?
Spiegujesz mnie, Szymonie. Oszalałeś?
Słowo rycerskie, nie wiedziałem, że to szpieg.
Wierzyć.
Za Wiktorię.
Twoją Wiktorię.
Za Wiktorię.
Dlaczego skłamałeś?
Nie skłamałem.
Tylko nieprawda!
Prawda. Powiedz mi coś, sierwo!
To jest prawda!
Panie, to jest prawda!
Będziesz moim przez krew moją.
A miłość moja przywoła miłość twoją.
A śmierć niech nas nie rozłączy.
Wybij, panie.
Wybij to wino.
Co cię tak martwi?
Skończyła się wojna, a król nie zjuba nic z Samuela.
Wybij to wino.
To wino odsunie wszystkie twoje troski.
przekracza granicę Rzeczpospolitej.
Ścina się głowa.
Krzysztof Zborocki.
Powitać.
Właśnie Zamojski?
Ja już się z wami witałem.
Mój brat Krzysztof, który przyjechał z Wiednia, chciałby się także z wami
przywitać.
Mein Gott.
Stałeś się Polakiem.
Nie. Wielmożny pan Andrzej z Borowki.
Rozi pana rotmistrza do swego stołu.
Cieszę się, że cię znowu widzę.
Mam dla ciebie pozdrowienia od Samuela, który jak borsuk na Ukrainie siedzi i
łaski króla wyczekuje. Doczekamy jeszcze, panie Andrzeju.
że Samuel wywalczy sobie należnemu miejsce w Rzeczpospolitej. Cała Ukraina
pójdzie za nim. Zbiera siłę, by przeciwstawić się tyranii kanclerza i
Pije za swobody szlacheckie. Za święte prawa od Boga nam dane.
Pięknie powiedziane, panie Gosławski. Za swobody szlacheckie.
Wivat!
Zapłacisz mi za to.
Gwałt zadany szlachcicowi wysokiego rodu.
A kto o tym gwałcie wie?
Co jeszcze prawa w Rzeczpospolitej?
Zabierz bułtukaj moich ludzi.
Nie.
Nie!
Nie!
Zabiłeś? Tak!
No.
Czyli możemy się dogadać.
Ty mi powiesz, kto kto jest Borowscy, a ja cię puszczę wolno.
Mów, mów.
Nie pamiętam.
Urodzili, że wejść trzeba tyranowi z tego świata.
Kto tam był?
Wielu. Kto? Andrzej! Kto jeszcze?
Nie pamiętam.
Krzysztof! Kto jeszcze?
Samuel!
To był jego pomysł, żeby Batorego w niepołomickiej puszczy na łowa jak wilka
utrzelić.
Starosty Zamoyskiego. Gdzie?
W Ciekarach.
Na dworze u swojej siostrzynicy Włodkowej się zatrzymał.
Po co przyjechał?
Tego nie wiem.
Trzymaj!
Siadaj i pij!
Co się stało?
Grozi ci coś?
Nie mnie.
Tobie. Nie.
To, że jestem w starostwie Zamońskiego.
Nie boję się!
Zamoński cię ostrzegał, ale nie on dla ciebie straszny.
A kto?
Ja.
Uciekę stąd.
Jedź ku granicy.
Zmieniaj konie.
I nie zatrzymuj się.
Oszalałeś, Szymonie.
Pewnie oszalałem.
Wstań, rotmistrzu Mroczek.
I napij się wódki.
Szymon.
Mroczek, ty tutaj?
Mam pilną sprawę, Hetman.
Mów.
Samojeż Borowski jest w twoim stanowstwie.
Bóg mi świadkiem, że mnie małą cierpliwość okazał.
Prosiłem.
Mówiłem, że nie chcę na niego nastawać.
Żaden ze starostów nie odważył się banity ująć.
Samuel, swą wzgardą sądów i prawa, wzmusza mnie do wydania tego rozkazu.
Kurowiecki,
Piskorzewski, Żółkiewski i ty, Mroczek.
Zdjęcia i montaż
Zdradziłeś, zdradziłeś, zdradziłeś!
Zacznij wreszcie działać, kanclerzu.
Krzysztofa też trzeba pojmać i przed sądem postawić.
A co... z Samuelem?
Rób tak, jak prawo nakazuje postąpić z Balitą.
Zabij wściekłego psa, a przestanie kąsać.
Otwórz.
Zeznanie z Antaga.
Czytaj.
Kłamstwo.
Będziesz wścięty.
Tak czy tak.
Czy za banicję, czy zdradę.
Jedyna rzecz, jaką jeszcze możesz zrobić dla Rzeczypospolitej, to wzięcie na
siebie grzechów.
Zawinionych czy niezawinionych.
Nie pragniesz jej ilkości.
Proszę cię.
Przyznaj się.
Do czego?
Że chciałeś zamordować króla i hetmana wielkiego.
Kłamstwo.
że barałeś pieniądze carskie i cesarskie.
Podwójne kłamstwo. Proszę cię, zrób to.
Strach padnie na wszystkich zdrajców, którzy chcą podnieść rękę na rzecz
pospolitą.
Nikt więcej nie waży się tego zrobić.
I stądże kłamstwo.
Ty, Samuel Zborowski, jak się przyznasz, stworz wielkość.
Tyś naprawdę oszalał, Mroczek.
To się nigdy nie stanie.
Nawet gdybyś mnie żywym ogniem palił.
Nawet gdybym zbrodnię miał popełnić.
Nawet gdybym ostatnim miał być w Polsce wolnym.
Takiego zadania ci nie złożę.
Zbliż się!
Zamocz ją we krwi mojej i oddaj ją synowi memu.
Teraz Ci będę modlił.
Nie przeszkadzaj mi.
Uderzaj ja, jak wypowiem po raz trzeci.
Jezu.
Jezu!
Jezu!
JEZUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU
Mam cię!
Mordorco samolotny!
Wojtaszek!
Mamy. Coś my chcieli, panie.
Czego ty jeszcze szukasz, Wojtaszek?
Nowej drady?
Drada. Potrzebuję takich jak ja.
Służyłeś Samuelowi? Mnie?
Komu jeszcze służyłeś, Wojtaszek?
Kto cię tego wszystkiego nauczył?
Wy, panie.
Wy wszyscy.
Mówicie o honorze, Zdradzę was więcej niż ciemności w nocy.
Panie Zborocy, nie byli radzi, kiedy Zamołyski kazał ściąć Samuela?
Samuel był samowolny, nieposłuszny.
Ciągle się z nim użerwali.
Bardzo przeżyli, to prawda.
Ale myśleli, że Zamołyski się na tym potknie.
I potknie się.
Zdradza zawsze zwycięży.
Sam padnie najlepiej.
Miłościwy panie, śmierć Batorego okryła nas wszystkich
głębokim żarem.
Ale nie czas na smutki.
Ojczyzna czeka na nowego króla.
Kto nie będzie?
Hetmanie, ileż razy mówiliśmy o naprawie Rzeczypospolitej. Kto jej dokona?
Batore dał ci za żonę Gryzeldę. Masz Chorągwie, pamiętający wielkie łuki.
Wielisz, Połock, Psków. Masz Żółkiewskiego, Sernego, Urowieckiego.
Mnie.
Siłę, której nic w Polsce się nie oprze. Dość!
Wiem, do czego zmierzasz, Mroczek.
Nie będę królem w Polsce.
A jeśli zapytają nas, co zrobiliśmy z potęgą?
A jeśli zapytają mnie, co zrobiłem z wolnością?
Wolność.
Nic nie znaczy wolność.
Wy to wiecie, miłościwy panie, i ja wiem.
Ile buntów stłumię?
Ile głów spadnie?
Jeśli czyjaś głowa ma spaść, nie spada!
Jak Samuela?
Jak Samuela.
Możliwi panowie, nadszedł czas, żeby wypełnić testament Batorego.
Twoja chorągiel serny.
Gotowa. Otoczysz i zajmiesz pole lekcyjne.
Urowiecki. Gotów.
Obsadzisz damek.
Pitkorzewski.
Gotów. To jest prylita osób, które weźmiesz pod straż.
Zahasz się.
Wasz mościowie, to może kosztować życie.
Jeżeli ktoś chce się wycofać.
Ja poprowadzę husaria i uderzę na Zbrodzkich. To będzie tygnął. Panowie.
Do nichaj tego Szymonie.
Hetman odrzuca koronę.
Nie chce rozlew krwi.
Bez wojny domowej się nie obejdzie.
Ale powiem ci jedno na jego ludzie. Ta wojna zmieni Rzeczpospolitą.
W co?
Kto zmieni?
W kraju pozbawiony swobody i wolności.
W którym ludzie nie będą mieli prawa stanowić o swoim losie.
Poskromi szlachtet. Dobrze, na jak długo?
Na kim chcesz się oprzeć?
Tak, wiem, wiem.
Na wojsku.
Całego narodu. Wojskiem nie otoczysz.
Słyszałem to już po tysiąc kroć.
I mam dosyć.
Mam dosyć!
Dosyć tego wiecznego gadania o swobodach, wolnościach, szlacheckich
które doprowadzają do upadku i bezprawia.
Wmiotę bandy zborowskich.
Być może potem Hetman każe mi ściąć głowę, ale już jako król.
Koronę się nie odrzuca, Reinholdzie.
To, co zamierzyłeś, to jest bunt wojska. To nie jest bunt!
Kto mianował zarów?
Legionu?
To nie rzem szłonie.
To jest Polska.
Dokąd idziesz?
Nie radzę ci, Reinhold.
Wywyciężysz. I co dalej?
Zapełnisz lochy.
Będziesz torturował.
Będziesz zabijał.
Zabijał. Zabijał.
Mroczek, kanclerz cię wdywa.
Zamierzyłeś rokosz, Mroczek.
Ty, który miałeś być najwierniejszy. Jestem ci wierny.
Jestem ci bardziej wierny niż ty sobie, kanclerzu.
Mogę nawet dla ciebie umrzeć.
A tobie nie starcza odwagi. Dość!
Ty szlachtę chciałeś chwycić za gardło.
Deptać prawo i ścinać głowy.
Ty i mnie chciałeś chwycić za gardło.
Im więcej przeciwników musiałbym rzucić na kolana, tym bardziej ty byś rósł. I
twoje lochy zapełniałyby się.
I nie miałbym nad tobą już żadnej władzy.
Mylisz się.
Byłbym twoim cieniem. Cieniem nad Polską.
Mieję granica, Mroczek.
Od której wielkość przestaje być wielkością.
A dobro Rzeczypospolitej staje się złudzeniem tylko.
Chociażby miała zwyciężać.
Nie zrozumiem ciebie, kanclerzu.
I was też nie zrozumiem.
Myślałem, że jesteś inny.
Jesteś wolny, Mroczek.
I gdzie masz już służby u mnie?
A mój by się nie dachł.
Jeszcze wam będę potrzebny.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.