Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Przejdźmy do rzeczy. Panie Jacku. Tak, proszę księdza.
Dlaczego mielibyśmy unieważnić wasze małżeństwo?
Należy unieważnić nasz sakrament małżeński, gdyż rozwiedliśmy się wiele
temu.
I... Małgosia ma nowego męża.
A ja mam nową narzeczoną.
No i?
No i?
No wiesz, on zalany krwią, szefowa się na mnie gapi. Ty jesteś normalna w
To on zaczął. No on zaczął? To musiałaś mu wybijać zęby?
Niespiący.
Andrzej, bawić się to naprawdę.
To co ja niby miałam zrobić?
Nie wiem, Ala, nic może, wiesz? A już na pewno nie wybijać mu zębów. Mam od zęba
jednego. Naprawdę taka mądra jesteś? To może zapłacisz za tego zęba ze swojego
kieszonkowego, co?
No tak myślałam.
Najmocniej przepraszam. Pan Robert?
Tak, to jest moje auto?
Tak, tak, tak.
Na uczelnię. Tak, tak. A, bo wyjątkowa sytuacja.
Rodzinę odwożę do domu. To nie będzie przeszkadzać, co?
Okej.
Dobry? Dobry.
A może chcę robić coś innego?
Co? Nie wiem.
Ping -ponga?
Ping -ponga?
Naprawdę?
No świetny pomysł.
Jacek?
Cześć Jacek! Cześć, wiesz co, nie mogę się do Gośki zadzwonić. Nie, nie, ja mam
wyłączony telefon, miałam koncert. To jest mów. Nie, nic takiego, tylko... No
mów, słyszę, że coś jest.
Cześć,
miło Cię
widzieć.
No,
co jest?
Słuchaj, no... Babcia umarła.
No, przykro mi bardzo.
Czekaj, która?
No, Kazia.
A gdzie nasza? Nasza to wiesz, jest pancerna przecież.
No to co?
Przecież wiesz. To straszne, że umarła. Biedny tata.
No wiem.
A ty masz jakąś chrypkę?
Mamo, tobie coś dymi.
Tak się trzymam.
Mamam.
Kto by pomyślał, nie?
Tak się zaginęła.
Czy ona się nigdy nie uśmiechała?
Nie. Przygadzasz.
To kiedy?
Jak się Ilonka urodziła.
No to wiadomo, że się cieszyła, ale się nie uśmiechała, dobrze to pamiętam.
Zresztą zawsze się zastanawiam, o co jej chodzi. Nie lubi mnie, czy głowa ją
boli, czy co?
Małgosiu. No?
Mam do ciebie prośbę.
No?
Ogromną.
To gratuluję.
Dzięki.
I taka prośba. Może się ze mną rozjeść?
Jak? Znowu?
Znowu, tylko trochę inaczej.
Kościelnie.
To jest prosty formularz. Ja ci go wyślę, ty go wypełnisz, podpiszesz.
Roman z rodziną.
Robimy zdjęcie?
Zrobimy zdjęcie.
Jest Romek.
Zrób mi.
Właśnie mówię. To co?
Mokosia, zrobisz nam? Tak, tak, tak.
To co?
Tak, tak, tak.
To teraz.
Mokosiu, mogę na ciebie?
Teraz, tak?
To co?
No tak. Super.
Ale sąd kościelny? Znaczy, Pani to mają świetne tradycje, inwizycja, te rzeczy.
Nie, no to się chyba tylko tak nazywa. Nie ma chyba procesu czy czegoś takiego.
Ale po co Ty się w ogóle zredzałaś?
Nie mamy swoich problemów. Andrzej na pogrzebie jego matki. No jak miałam się
nie zgodzić? No weź.
To jest jakaś pierdoła.
To ten sobie wymyślił drugi ślub kościelny. Pewnie jest na młodego
Ale czy to jest pierdoła, to zobaczymy. Teraz będzie siedzieć po kościołach i to
załatwia. Nie, to nawet nie jest w kościele. To jest w kurii. Czy coś
U biskupa diecyzjalnego?
Tak, chyba tak.
To przegichane.
Dlaczego? Ja chciałam tylko dostać papier, żeby zadać chrzest, no. To mnie
prześwietlali gorzej niż przy kredycie.
Ale się udało.
Jak cię tam.
Za dwie stubelewe zaświadczenie w internecie kupiłam.
Jest z nami?
Nie.
Nie widziałem, że to jest aż tyle papierów.
Więcej niż w moim wniosku o dotację.
A właśnie, masz odpowiedź?
Trześć do dwunastu tygodni, cokolwiek to znaczy.
Może do tego czasu zdążysz się rozwieść.
Nawet tak nie żartuj.
Jakby pani opisała pożycie małżeńskie?
Pożycie?
Układało się dobrze.
Jak regularnie spełniali państwo... No bez jaj, co?
Ile razy się bzykaliśmy?
Żartujesz?
Jak regularnie spełniali państwo obowiązki małżeńskie?
Zawsze będą cię pytać, czy miałaś orgazmy.
I co mam napisać?
Ile razy w tygodniu, co?
Co? Nic.
Bo mieliśmy po 20 lat. A czy ja coś mówię? Nie, nie, pisz co chcesz.
Napisać mniej?
Żeby lepiej wyglądało?
No przestań! No nie mów, że tak nie miałeś.
Dobra, może rzadziej.
Można?
Ekstra.
Dobra, dziękuję na dzisiaj, a jutro po prostu trochę więcej entuzjazmu, co? A
może teraz zagramy coś naszego?
O, no właśnie, pani obiecała.
No dobra.
To może ten kawałek taki.
O proszę, już się cieszycie? A jeszcze nie powiedziałam, o co chodzi.
Załatwiłam nam nowy występ.
Otwarcie dworca w Soroczycach.
O, będzie sam pan minister.
Zależy mi na tym, żebyśmy wypadli jak najlepiej. To dla nas wielka szansa.
Szansa na to.
Halo?
Hej.
Który to taki śmieszek?
Proszę bardzo.
Pozwól na chwilę.
Przed ministrem też będziesz się tak wydurniał?
Halo? Pani Małgorzata Kubiak?
Tak? Dzwonię z warszawskiego sądu metropolitalnego.
Kiedy może pani przyjść na przesłuchanie?
Jakie przesłuchanie? Chodzi o kwestię stwierdzenia nieważności małżeństwa.
Ja wszystko napisałam w tym formularzu. Mamy kilka pytań. Zapraszam na
piętnastą.
Dzień dobry.
Szczęść Boże. Tak, szczęść Boże, przepraszam.
Pani Kubiak. Tak.
Wody? Kawy?
Może kawy.
Dziękuję.
Zadam Pani kilka pytań, a jedyne, co Pani musi zrobić, to odpowiadać zgodnie
prawdą. Jak na spowiedzi.
Łatwizna.
To jest Pani Aniela. Nasza notariusz będzie pilnowała, żeby wszystko
zgodnie z procedurami.
Kiedy wstąpiła Pani w święty związek małżeński z Panem Jackiem Niedbalskim?
W 2000 roku, czyli 23 lata temu. A teraz żyje Pani z kimś innym?
Z mężem.
Z moim drugim mężem.
Mam z nim córkę, a starszą córkę mam właśnie z pierwszego małżeństwa z
Jackiem.
A proszę mi powiedzieć, pani Małgorzato, czy
rozważała pani naprawienie i odnowienie relacji małżeńskiej z
panem Jackiem?
No ale jakie odnowienie? Ja mam męża od 17 lat.
Nie dla nas.
A czasem zdarza się tak, że małżonkowie z pomocą Ducha Świętego przemyślą
sprawy, pogodzą się.
Ale co dokładnie przemyślą?
Niezbadane są wyroki boskie.
Przepraszam, a mogę zadać osobiste pytanie?
Ile pan ma lat?
Ksiądz. Tak, przepraszam, ile pan ksiądz ma lat? Dwadzieścia osiem.
Możemy kontynuować?
Tak, tak, oczywiście.
W ankiecie napisała pani, że małżeństwo powinno zostać unieważnione, ponieważ
zostało zawarte w związku z zaskoczeniem niespodziewaną ciążą.
Nieplanowaną.
Przed ślubem.
A ile lat ma pani córka, ta starsza?
Dwadzieścia trzy.
Ale ma już chłopaka, jakby co.
To chyba mam już wszystko.
Świadek.
Proszę jeszcze tylko wskazać świadka i przekażemy sprawę do trybunału.
Świadka ze ślubu.
Sąd wymaga przesłuchania świadka, który potwierdzi prawdziwość pani zeznań. To
może być ktokolwiek, kto was wtedy dobrze znał.
Członek rodziny, przyjaciółka. Ale ja już nie mam takiego kontaktu z tymi
ludźmi. A pan Jacek na przykład wskazał pana Waldemara, Waldemara... Miszczyka.
Miszczyka. Miszczyka?
A to pani nic nie wiedziała? Bardzo ciekawe.
A kiedy pan Miszczyk będzie?
Niestety nie mogę powiedzieć.
Świadek w stronę.
No, ja już jestem po, więc jak jesteś gdzieś w okolicy, to mógłbyś po mnie
podjechać, co?
Dobra.
Nie, no co, to jest jakiś cyrk.
Nie, nie, nie.
Poczekaj.
Słuchaj, zadzwoni do ciebie za chwilę, dobra?
Poczekaj.
Wszystko darzemiane.
To był 2000 albo 2001,
niedługo po ich ślubie.
Taki kemping, namioty nad jeziorem, gitara, śpiewy w przełomisku. Rozumiesz
szansę? Tak, jeździłem na łazy.
O, no ale wtedy to lało.
Lało jak z cebra. Cały czas padało. Pochowaliśmy się w namiotach. Ja to od
do spania.
Taki typ.
A tu w nocy słyszę, jak ktoś mi otwiera namiot.
Ja doskonale nawet teraz pamiętam dźwięk tego suwaka.
Co ty tu robisz?
Ja? A ty? Co ty tu robisz? Dlaczego Waldek się znaje?
Waldek. Przysługa taka, interesy robimy razem.
Jakie interesy? No takie... Zobacz.
Niech będzie pokrojen z Chrystus.
20 lipca, 13.
W pokoju 203.
W intencji księcia biskupa.
Kośka, nieładnie jest przeszkadzać. My nie przeszkadzamy.
Przestań. Kośka, pochodź.
Przestań.
Ja sobie tak czekam.
Proszę się.
Waldek musi coś powiedzieć i tak się nachyla.
Ja wtedy też miałem dziewczynę, rozumiem ksiądz.
I tak się nachyla. Ja myślę, że chce mi coś powiedzieć. Ona nagle tak za tył
głowy tu mnie złapała. I tak dotyka po tylicę.
Ja w roku byłem.
Było, nie było, ale żona kolegi, prawda?
Ciągana.
Przepraszam.
Co ty za bzdury opowiadasz?
Małgorzata. Co pani tu robi? Walduś, mam powiedzieć jak było?
Jacek, chodź tu.
Pani Małgorzato.
Skandal.
No chodź tutaj.
Niech będzie poszalony i uskrytu.
Byliśmy pod namiotami. Jacek tak chrapał, bo oczywiście za dużo wypił, że
mogłam spać. Musiałam wyjść na spacer.
Ale zaczęło lać, więc chciałam szybko się schować do namiotu i trafiłam po
prostu źle. Do mojego trafiłam. Bo było ciemno. Przez przypadek trafiłam do
twojego. Ale jak tylko się zorientowałam, wróciłam od razu do
było? No mów.
To było ponad dwadzieścia lat temu. No i co? Nagle nie pamiętasz? A ty?
Jacek, jak było? Co tu się dzieje?
Bo Cech siedza.
Proszę państwa, proszę natychmiast opuścić teren diecezji. Oczywiście.
A wiecie co?
Ja to wszystko przemyślałam.
Ksiądz miał rację. Proszę anulować mój wniosek.
Uczucia nagle tak jakby ożyły.
Tak, ja chcę zawalczyć o to małżeństwo. Jacek, ja cię chyba dalej kocham, wiesz?
Masz męża. Jaki mąż? Po cywilnym?
Proszę księdza.
Proszę tego nie zapisywać, dobrze?
Proszę tego nie zapisywać.
Proszę księdza.
Siadać. Prawdziwa muzyka pochodzi z dwóch miejsc.
Stąd i stąd.
Ale wczoraj nie graliście sercem. Nic ani dlaczego.
Niedługo zagramy dla samego ministra.
I jego też chce cię zanudzić?
Alu, zapraszam na środek.
Zagraj to.
Stop. Teraz to samo, tylko z uśmiechem.
Ale jak z uśmiechem?
No grać i się uśmiechać.
Stop. Źle.
Wydech głęboki, uśmiech i grasz. Przepraszam, pani Krystyno, może jednak
tym zajmę.
Popatrz.
Można?
Można. Trzeba tylko chcieć.
Proszę. A moglibyśmy grać coś fajniejszego.
No właśnie, nie te cmenty. Orkiestra to sport zespołowy. Nie zawsze robi się to,
co chce. Ale dla pana ministra możemy przecież zagrać coś bardziej
co? No to ćwiczcie.
Został.
Pani Małgorzata Chubiak?
Tak, to ja.
Czy można na słowo?
Ksiądz Przemysław Niesporczak.
z Trybunału.
Chcieliśmy Panią osobiście poinformować.
Sąd nie uznał Państwa wniosku za zasadny.
No niestety.
Ale Pani sugerowała możliwość wycofania sprawy. A nie, to był
żart. To Pan ksiądz przy tym był.
A co to jest?
Taka formalność.
Jeden po dwie sprawy.
Ja nie rozumiem. Dlaczego my mamy wycofywać wniosek, skoro i tak
sprawę? Tak jak mówił ksiądz Przemysław, tylko formalność. Przegraliście Państwo
w pierwszej instancji.
Ale rozumiem, że gdyby kolejna instancja pozytywnie rozpatrzyła nasz
wniosek, to wtedy dotkniemy rozbudki. Twierdzenie niewyżności małżeństwa. No
to. Niekoniecznie.
Może się okazać, że wtedy zajdzie potrzeba orzeczenia Roty Rzymskiej.
Może nawet Trybunału Sygnatury Apostolskiej w Watykanie. No, no, to
czasochłonne, pracochłonne.
Również dla nas.
Pani ma swoje życie, swoje sprawy.
No, prościej to chyba przerwać.
No właśnie, chyba prościej to by było po prostu dać nam rozwód.
Twierdzenie nie ważne. Tak, twierdzenie tak, nie ważne.
Panie Małgorzato, my jako instytucja zawarliśmy z Państwem pewną umowę.
Udzieliliśmy Wam ślubu na określonych warunkach. A teraz Państwo próbujecie
udawać, że te warunki nie obowiązują i że nasza umowa nie miała miejsca. I
dlatego jest proces, dlatego jest spotkanie z obrońcą węzła małżeńskiego.
Przepraszam? Kim?
Obrońca...
węzła małżeńskiego, zapozna się z aktami i będzie próbował argumentować
bezdasadność waszego wniosku. Po prostu będzie bronił waszego małżeństwa.
Ale jakiego małżeństwa? My nie jesteśmy razem od dwudziestu lat.
No, nasze księgi mówią co innego.
No to ja nie chcę.
Sama pani widzi, że to nie jest takie proste. No nie jest.
Wszystko wyjdzie na jaw.
Co wyjdzie na jaw?
Chociażby, że córka spoza małżeńskiego związku na religię przestała chodzić.
Słucham?
Co to ma w ogóle do rzeczy?
Wszystko ma coś do rzeczy.
Proszę bardzo.
Możemy jechać do Watykanu. Do samego papieża.
A córkę wypisałam sama z religii. Dziękuję bardzo.
Dziękuję.
Super, super, fajnie. No i pięknie.
Mamy. Słuchaj, ja mam po prostu czego dosyć, ale wchodzę do domu, więc kończę
to. Zobacz, kochanie, to dla ciebie przygotowaliśmy.
Dlaczego ja nie wiem, że ty nie chodzisz na religię?
Co tobie?
Co?
A jakie to ma znaczenie, co?
Zresztą to chciałabyś, żeby chodziła?
Nie, nie o to chodzi. Coś się stało? Nie, po prostu oni wiedzą, ja nie wiem.
Kto nie wie?
Księża byli dzisiaj u mnie w szkole.
Zachowywali się jak jakaś pieprzona mafia.
Grozili mi, że wszystko wyjdzie na jaw.
To jest jakiś absurd.
Wiesz, że Filip odszedł z orkiestry?
Nie. Nie mamy teraz trąbki.
A, no to dziękujemy ci bardzo, bo to chyba tobie zawdzięczamy.
Nie przez mnie. Nie, nie przez ciebie.
On już gadał o tym jakieś pół roku temu.
I ty mi o tym mówisz?
Mama, czy ty serio nie widzisz, że nikomu się nie chce grać? No, no, no. Te
wszystkie występy są bez sensu.
Perdyk.
Co?
Jemy?
Nie wyszło nam.
To nie wyszło.
Słuchaj, jak zapyta, to nie będę cię wybierać. Nie idź na to.
Skończyło cię.
Przepraszam, że mówili państwo czekać.
Tylko pół godziny.
Aniela Miłkowska. Państwo wiedzą, czym się zajmuję.
Tak, my już zdarzyłyśmy się poznać.
Jest pani obrońcą. Przepraszam?
Obroń... Czynią węzła małżeńskiego. Obrońcą.
Moim zadaniem jest próba naprawy państwa małżeństwa.
Ale widzę, że państwo tu tylko po pieczątkę, prawda?
Trochę tak.
Czytałam akta waszej sprawy.
Takie małżeństwa zawsze kończą się rozwodami.
No właśnie.
Czyli jakie, przepraszam?
Dysfunkcyjne i patologiczne.
No, może my z Małgorzatą nie byliśmy idealni, ale... Dysfunkcyjne i
patologiczne? W momencie zawierania związku małżeńskiego była pani w ciąży,
prawda?
Braliśmy ślub z miłości.
Oczywiście, Małgosiu.
Dziękuję. Opinia zostanie wysłana do diecezji pocztą. Przepraszam bardzo,
Aniela.
Bardzo panią prosimy, czy nie możemy załatwić tego tak, żeby tą pieczątkę
tu na miejscu?
Nie ma żadnej pieczątki.
O, zobacz co upolowałem. No, niezły wypad. Masz.
No, a tam wszystko okej?
Nie, tam nic nie jest okej. Dzisiaj była jakaś dziwna pani.
Jak pani? To co to było za spotkanie? Myślałem, że tam są sami księża. No, ale
ona była świecka.
Obrońca węzła małżeńskiego.
Naszego? Niegdzie naszego, no mojego i Jacka.
To było spotkanie po to, żebyś wróciła do byłego męża?
No, w zasadzie to tak.
Ale nazwała nas patologią.
Nas? Nie nas, mnie i Jacka.
Kochanie, my nie mamy kościelnego. Ty dla nich w ogóle nie istniejesz.
No jak to poszło?
Mogło pójść lepiej.
Dla kogo?
Sprawdziłam w internecie i jest kilka opcji.
Poza tym nie chcę ci nic sugerować, ale na forach piszą, że jakbyś trochę
posmarował, to wiesz, można by było przyspieszyć całą akcję.
Kosiuń, ja już takiego próbowałem.
Dobra, przede wszystkim to musimy ustalić wspólną wersję.
Dobra, no to wiadomo, no to jak?
No poczekaj, jesteś na głośnym.
I tak, moglibyśmy na przykład powiedzieć, że jesteś impotentem?
Impotentem. Tak, a dziecko sobie kupiliśmy... W internecie, tak?
No nie wiem, jakoś ta wersja mi się spodobała najbardziej.
No to, że ukryłeś przede mną chorobę psychiczną?
I się nie leczę.
I dadzą mi nowy ślub.
Gosia, co ty mówisz?
Dobra. No to, że... A, że okazało się, że jesteś alkoholikiem.
Dlaczego każda opcja zawsze to musi być moja wina?
Bo to tobie zależy.
Ale czekaj, czekaj, czekaj.
Bo gdybyś był pijany podczas składania przysięgi, to mógłbyś nie pamiętać
ślubu. I to nie jest takie głupie.
To może po prostu porozmawiajmy z nimi jak ludzie?
Mówisz poważnie?
Tak. Może po prostu siądźmy i porozmawiajmy jak dorośli ludzie.
No dobra.
Zapraszam.
Niech będzie pochwalony. Na wieki wieków, amen.
A, przepraszam, gdzie jest ksiądz Przemysław?
Nie ma, został przeniesiony.
Przejdźmy do sprawy, panie Jacku.
Tak, proszę księdza.
Dlaczego mielibyśmy...
Stwierdzić nieważność sakramentu. Należy unieważnić nasz sakrament małżeński,
gdyż rozwiedliśmy się wiele lat temu.
I... Małgosia ma nowego męża.
A ja mam nową narzeczoną.
No i?
I... Małgosia ma nowego męża.
No, nie takiego nowego, bo to już od 17 lat, więc... Zapytam inaczej. Dlaczego
chce pan ponownie wziąć ślub kościelny?
No, najszczerzej chyba dojrzałem, dorosłem, zmieniłem się.
No, proszę się pobrać w urzędzie.
Po co zawracać głowę kościołowi? O, a dlaczego ksiądz taki niemiły?
Nawet nie chodziło o mnie, to chodzi...
Przepraszam, że teraz powiem trochę prywatą, ale babcia Moniki ma 94
lata. W Pelagii, opowiadałem ci, ta niska.
I marzy o tym, żeby zobaczyć wnuczkę przed ołtarzem w białym welonie, jak
babcia.
A niestety zdrowie troszkę jej zaniemogło i...
Nie wiadomo, czy w ogóle...
Co
tydzień daje na mszę, żeby ślub był jak
najszybciej.
Zaskoczeni niespodziewaną ciągą.
Nie wiem, co to znaczy. Kto może być...
W zaskoczonym, niespodziewaną ciągu.
Maria Dziewica?
Ksiądz Marian wątpi w siłę waszej argumentacji.
Pijany byłem.
Nie chciałem tego mówić wcześniej, ale byłem zmasakrowany alkoholowo w
żołtarzu, w sensie podczas mszy, nabożeństwa.
Szokujący zwrot akcji.
Wymyślił pan to teraz?
Nie. Skąd, proszę księdza?
Głupio było mówić.
Jak bardzo pijany? Bardzo.
Znaczy, nie byłem... Dał pan rady stać? Tak. Znaczy, dałem.
To pochmielony pan był. Nie, bardziej.
Troszkę bardziej był. O Jezu, pamiętam teraz ten... Odur miałam.
Tak, ten zapach taki.
Ja myślałam, że to od księdza.
Gośka. Przepraszam, ale... O, brączkę.
Założył mi na zły palec. Tak.
Gdyby nie ksiądz, nie wiem, jak bym sobie poradził. Ksiądz złożył za mnie.
Znaczy, pomógł mi.
Poprawił po prostu. Poprawił po mnie.
A ja myślałam, że to podkłady stresu.
Gosia.
Jacek, wiesz co, po prostu... Daj mi spokoju. Nie, jesteś po prostu, wiesz,
świnią.
Jesteś świnią i pijakiem. Gosia.
No to sprawdźmy.
Musiałaś w twarz?
Film z naszego ślubu? Skąd oni mają film z naszego ślubu? Skąd mają film z
naszego ślubu?
Dałem im.
Poprosili, żeby dać rzeczy związane ze sprawą, które mogą pomóc, to im dałem.
Ty to ciągle trzymasz?
Pamiątka.
Nie wiedziałam o babci Pelagi.
O,
ksiądz Czesław.
Tu nie
giło. No, no, wyraźnie.
Niby gdzie.
Mężek zaniewa raz na lewo, raz na prawo. To widać.
Oj, ten głupkowaty uśmiech.
Powód. O,
znowu.
Pewnie do błogosławieństwa obrączy.
Dalej.
Jeszcze, jeszcze, jeszcze, jeszcze.
Stop.
Pogłośnij.
W imię Ojca,
Syna i Ducha Świętego.
Co jest dalej?
Dalej?
Dalej, proszę księdza, jest wesele.
Wyłącz.
Proszę państwa, nie widzę tu żadnego dowodu, który potwierdziłby
waszą tezę.
Że jak?
Przepraszam bardzo. I co teraz?
Nic.
Z Bogiem.
Przepraszam.
Jeśli mogę coś podpowiedzieć.
Sami sobie chyba nie poradzicie.
Prawnik?
Ktoś, kto rozumie zawiłości naszego systemu.
Warto rozważyć.
Czyli to nie koniec.
Tylko koniecznie proszę powiedzieć, że od księdza Tomasza.
Czy życzą sobie państwo czegoś do picia?
Chętnie. Nie, dziękujemy bardzo.
A pan jamnika?
Lubi pan jamniki? To nie jest jamnik.
Czyli jesteście państwo w procesie... Rozwodu kościelnego.
Stwierdzenia nieważności małżeństwa. Tak.
Tak. Czy życzą sobie Państwo jednorazową konsultację, czy reprezentowanie
podczas całego procesu?
Czy konsultację może na początek, a później zobaczymy, jak będzie.
Na prostu nam pomógł. Jak to zrobić, żeby się rozwieść. Znaczy, żeby
to, co najpomocniej. Z akramem. Z akramem.
Mieć radę.
Ale to właśnie my mamy rację.
Tylko jakoś nie działa.
Dokładnie. Ale Pan na pewno zna jakieś kruczki, sztuczki.
które mogą pomóc, żeby zadziałało, żeby było lepiej, prościej, sprawniej.
Wyjaśnijmy sobie jedno.
Jestem osobą wierzącą i nie jestem tutaj po to, żeby pomóc Państwu oszukać
Kościół. Ale jest Pan prawnikiem?
Prawnikiem prawa kanonicznego.
Czyli kogo? W sensie jak?
Czyli wszystko musi się odbyć... Wygodnie z prawem kanonicznym.
No tak, oczywiście.
Cała ta rozprawa ma sens, jeśli mówicie państwo prawdę.
No właśnie, gdyby tak było, to nie potrzebowalibyśmy prawnika.
No więc właśnie, po lekturze akt sprawy chciałbym dopytać kilka kwestii. Tak.
Czy jest pan alkoholikiem?
Nie. Tak, byłeś.
Piję na pewno mniej niż kiedyś, bo kiedyś piłem więcej.
A na ślubie był pan pijany.
A czy to znaczy pijany, bo może od tego zaczniemy?
Bo to jest bardzo płynne określenie.
Nie wiem, kiedy człowiek zaczyna być pijany, nie wiem. To może
inaczej. Są jakieś dowody na to pijaństwo?
A moje słowo nie wystarczy?
Zrozumcie państwo.
Teraz jest tyle tych rozwodów.
Gdyby każdy sakrament można byłoby tak po prostu unieważnić, to co w ogóle
byłyby te sakramenty?
Po co nam byłby w ogóle kościół?
To jest dobre pytanie.
Da nam radę, dobrze?
Po to tu jesteśmy.
Musicie znaleźć świadka, który potwierdzi waszą wersję.
Ale takiego, który mówi prawdę.
I co to pomoże?
Przynajmniej uprawdopodobni waszą linię obrony, bo do tej pory to ja bym tego
nie unieważniał.
Świadek.
Świadek.
Bardzo dziękuję, że pan nam doradził.
To będzie 950 złotych.
Ile?
A, my jesteśmy od księdza Tomasza.
A, to proszę serdecznie pozdrowić.
A swoją drogą, ksiądz Tomek to chyba dostał jakąś działeczkę od prawnika, co?
Na bank.
Czekaj, czekaj, czekaj.
Czy jest ta szósta minuta, widzisz? Czekaj.
No?
Mój kolega?
Mój nie.
A to nie twój? Pierwszy raz gościa widzę. To nie twój kuzyn?
O, ten, ten. To jest mój kuzyn, tak.
Ale mówiliśmy, rodziny w to nie wciągamy.
To nie. A ten obok?
Ten?
A to nie ten, ten koleś, który rozbił głowę o krawężnik, potem była ta afera
karetką?
Piotrek, kumpel ze studiów.
Ty, to może on.
No, on nic nie będzie pamiętał. Dawam w panik jeszcze przed kościołem.
No właśnie.
Ty, masz rację. Powie prawdę, bo nic nie pamięta.
Piotruś.
Będzie idealny.
Szukam was!
Gdy was nie zapomnę!
No, to co?
Mamy to.
Gratuluję nam sukcesu.
No hej.
Wystraszyłeś mnie.
Chcecie coś jeść? Mogę coś zamówić? Nie, nie, nie.
Jedliśmy po treningu.
Szukamy świadka z wesela, żeby... Nieważne.
Odwiedzisz jutro ale o 11?
Mogę. Czekaj, nie.
Nie.
Mam spotkanie z Jackiem właśnie.
Okej.
Na fejsie wyglądało, jakbym mieszkał w domu po dziadkach.
Ja tam chyba kiedyś byłem nawet, na jakiejś imprezie. Z tobą byłem.
Nie.
Jak nie?
Nieważne.
Tak czy siak, Piotruś będzie.
Wszystko będzie głośno.
To się okaże.
Jest ją!
Misio! Kosio!
Kopera!
No siema, Piotruś!
No co jest?
A, ty schudłeś, bracie! No, hej! Gosia!
Jacek! Na naszym weselu byłeś, bracie, 2000 rok.
A!
A, pamiętasz!
No nie udawać, że nie pamiętam. No, a my przyjeżdżaliśmy niedaleko, pomyślałem,
że kurde, gdzieś tu mieszkał Piotrek i dobrze pamiętałem. Żal bym go ci nie
odwiedził, nie? No,
hej!
To lepsze, jak nie rdze wieje, nie? No, ale trzeba przyznać Piotru, że się
porobiło, nie? No, ale ja już nie piję.
Oj, tam nie gadaj.
Dwanaście lat.
Malucha?
Posłuchaj, Jacek i Gośka. Jak chcecie naprawić pralkę, to ja wam zejdę z ceny,
ale... Piotru, my nie chcemy naprawiać pralki, my chcemy się rozwieść.
Dlatego przyjechałem do ciebie i się proszę o pomoc. Ale jaką pomoc?
Żebyś zostawał w sądzie.
Jak sądzisz? Ale ej, uspokój się. Chodzi o to, żebyś powiedział prawdę.
Jaką prawdę? No, a co pamiętasz z naszego ślubu? No, dajesz.
Niewiele, ale... A ja ci pomogę.
A pamiętasz, co pod kościołem polewałeś? Domowej roboty?
Aaa!
Anyżówka!
Anyżówka! Myślałem, że Aronia. Nie, nie, nie.
Ależówka już mnie trzęsie.
Tak,
tak.
Było, było.
Świętej pamięci tatko to pędzi. Już zmarł? No.
Strasznie przykro. No, ale tylko ja to piłem.
Nie, nie. Ja piłem też.
Wiadrami. Ja, ty i twój ojciec.
Dokładnie. Oj tak.
To były czasy.
Ale co to ma do rzeczy?
Tak, Piotruś, że po prostu powtórzysz to wszystko w sądzie. Ale co powtórzę? No,
no, że był pijany, jak składał przysięgę. No.
Zaraz. A co to jest za sąd?
Eee, kościelny, w zwyku, taki jak każdy inny, wiesz, to co?
Nie ma mowy. Piotrek.
Kościelny.
Piotrusiu!
Piotrek, mama nie umarła.
A co mnie to obchodzi?
Chcecie, żebym słonął kościołowi?
Ja się kurwa nawróciłem. Sakramenty to są dla mnie święte rzeczy.
Ale nie, to nic w tym stylu. A co? Chodzi o prawdę.
Musisz powiedzieć prawdę, Piotrek. Musisz.
Nam to bardzo pomoże.
Do widzenia.
Znajdźcie sobie innego frajera.
Ej! Dwa tysiące?
Błagam cię.
Trzy!
Ktoś tu mówił, że się ludzie nie zmieniają.
Bo tak jest.
Tak jest?
Mhm.
A Piotruś?
A wyjątek od reguły.
Spokojnie, to tydzień jest w warsztacie, więc to... Plus.
No nie, to zatrzymaj się.
Nie, będę jechał dalej. Nie, dobra, no ale to teraz, bo to jest pewnie
chłodnika. Już, no.
Zadzwonię po Andrzeja, on pomoże.
Dam sobie radę.
Andrzeja.
A, kur... A,
kur...
To co?
Radio? Nie!
Akumulator wyładujesz.
Nie ruszymy. Nie, nigdzie.
Nigdy, nigdzie nie ruszymy. Nigdzie nie pojedziesz. Nigdy.
A pamiętam.
Rozładował się nam kiedyś akumulator.
I bardzo go dobrze, sprawnie naładowaliśmy z powrotem.
Samochód chodzi jak w teletkach.
Błagam cię.
Po prostu byliśmy młodzi i głupi i ciągle nam się chciało. I wszędzie nam
chciało. Właśnie to jest to.
Ciągle nam się chciało i zawsze nam się chciało. To jest piękne.
Dobra, no wiadomo.
Ale człowiek z wiekiem potrzebuje odrobiny wygody. Ja na przykład z Moniką
samochodzie prawie non stop.
Serio?
Co ty?
Gośka, jaki ja mam powód, żeby cię okonywać? Powiedz mi. Żaden.
Nie. Jaki ty masz powód, żeby w ogóle mi to mówić?
No bo rozmawiamy o tym. No dobra, ale co?
No nie sprzyka cię?
Sprzyka. No właśnie.
Właśnie, to jest to.
Co?
Człowiek dopiero w paru latach rozumie wiele rzeczy.
Na przykład?
Na przykład na czegoś rozstaliśmy.
Serio? No ja jakoś... Nie potrzebowałam paru lat. Wiedziałam od początku, że
jesteś niedojrzały, nieodpowiedzialny.
Zajmujesz się tą osobą, ciągle znikasz. No co?
No tak było.
Pewnie, że tak.
To dlaczego się rozstaliśmy?
Gośka, powiedz mi szczerze, kto normalne dwudziestolatka wymaga, żeby
zrezygnował do twojego życia? Kto?
Może jakaś dwudziestolatka, która ma z nim dziecko?
Ja nie chciałem mieć dzieci. Ja też nie chciałam mieć dzieci.
Ale mieliśmy.
Mamy.
A jak się ma dziecko, to trzeba chociaż trochę wydorośleć.
Nie mogłaś, nie? Więc ja musiałam. A też miałam 20 lat.
Nie mów, że było aż tak źle.
Jacek, było aż tak źle.
Czy ty nie pamiętasz tego?
Ja w sercu trzymam same najfajniejsze rzeczy.
I nie jestem już taki, jak byłem.
No właśnie, no to jest taka rozmowa z tobą. No to.
Nie, o to mi chodzi.
Nie, naprawdę.
Jacek, dobrze, że nareszcie wydoroślałeś. Ja ci naprawdę kibicuję.
że to jest najwyższa pora.
No moje, poszła ci już czelka pod głowicą. No tak myślałem. Najgorzej,
Akurat łatwo wymienić, ale teraz go zalałeś, tutaj i tak nie ruszycie.
Odwiozę was i wrócisz z lawetą.
Taki był plan.
Ilonka przyjeżdża w przyszłą sobotę. O!
No, chcę wszystkim przedstawić swojego chłopaka Tomka.
Chyba coś poważnego.
No to będzie imprezka, nie?
Mamo, ja chciałabym zrezygnować.
Z czego?
Z orkiestry.
Siedem lat grania pójdzie w piach, ale za to będziesz grała na... Mamo, ale na
dworcu? Serio? Nie na dworcu, tylko na otwarciu dworca. To jest zupełnie co
innego. To ty nie wiesz, że on istnieje od 40 lat? No, dwa lata temu go zamknęli
i teraz otwierają go ponownie przez wybory czy coś.
Ale swoją drogą to jest ciekawe, że tak zwykła rzecz jak nagość w jednym
europejskim kraju to norma, w innym to tabu, co nie? No tak, ale to też kwestie
religii i tak dalej rzeczy nie do przeskoczenia.
Właśnie, mama mówiła, że znowu się rozbudzicie.
I jak wam idzie tym razem?
Idzie. Tak, idzie.
Idzie, idzie, idzie, jakoś idzie.
Druga instancja.
Teraz zwróciliśmy aplację i czekamy na opinię, którą wyda ktoś w Watykanie.
W Watykanie.
Czyli teraz papież będzie decydował.
To by było ciekawe. Coś w tym może być.
Powiem Ci szczerze, że nie wiadomo jak to będzie. Wiesz, taka jest prawda.
Jak to nie wiadomo, jak to będzie?
Czyli jak będzie?
Nie, że nie wiadomo, tylko wiadomo jak będzie, tylko nie wiadomo kiedy.
No ale jak?
Kiedy? Przecież tata wszystko zarezerwował na wrzesień, tak?
Ja też powiedziałam już rodzinie, żeby wtedy nie wyjeżdżali.
Monisiu, ja tylko mówię o tym, że nie wiadomo kiedy.
Nie wiadomo, o czym mówisz. Ale wiadomo... Nie, no oczywiście, tylko
wszystko, co możemy. Tak, trwa jeszcze czas. Ale co to będzie, to wrzesień
No co ty, nie.
No muszę powiedzieć, że to jednak niezbyt polskie, żeby...
Przy jednym stole siedziała taka patworkowa rodzinka. No ale widzisz, ile
tego potrzeba alkoholu.
Córka, druga córka, ojciec, matka.
Ten.
Przypadkowy, odpowiedzialny gość, który Ilonkę wychowywał od siódmego roku
życia.
No że co, że ja nieodpowiedzialny, czy co?
To ty to powiedziałeś.
Hopi, ja ono uważam, że trzeba mieć. Tak?
Prawda, nauczył. Do teraz mam bliznę.
Ale przynajmniej umiesz jeździć.
Dobra, dobra, jesz.
Właśnie, bo tak piję tam. Wyjdźmy teraz, żebyśmy byli szczęśliwi i niekoniecznie
odpowiedzialni.
Słuchaj.
Ja, ja proszę.
Poproszę na pół. Nie, ja zapraszam.
Fajnie zaokrągli.
No to ja idę do toalety.
Idę z tobą.
W ogóle, to wielkie dzięki.
Za co?
No, za generał złód.
No wiesz, większość byłych żon wolałaby zrobić na złość.
No w sumie.
Ale wiesz, my jesteśmy z Jackiem nie dwa lata po rozwodzie, tylko prawie
dwadzieścia, więc to jednak robi różnicę.
Ja wiem, można się śmiać, że dla kogoś to jest ważne, biała suknia i tak dalej,
ale każdy ma jakieś marzenie, nie? No wiadomo.
No i dzięki Tobie uda mi się spełnić.
Żebym była dobrą koleżanką, to raczej kazałabym Ci uciekać.
Jacek? No ja... On jeszcze nie wie, w co się wpakuje.
Podoba mi się.
To jest nasza. To jest nasza. Na razie.
Pa.
Proszę, ci nie myj się.
Słuchajcie, bo Monia ma dyżur, ale my nie mamy dyżuru, nie?
No to idziemy gdzieś dalej chyba. Dalej, bliżej. Będę być smaczny, musisz
poznać. Tej ścianie.
Daj tam, idziemy, idziemy.
Kasia?
A może dostałem... Dostałabym jeszcze chwilę.
Ja też chcę zostać.
Ty do taksówki.
Masz szkołę.
A ja nie mam szkoły. Narka.
Pa.
Pa. Pa.
Na razie.
No to, to co?
Tam, tam, tam, tam.
Proszę Państwa. Co? Gdzie?
Do baru. Do baru.
Tato, widzę, że dieta.
Monika się wkurza, jak jem czerwone mięso.
A gdzie mój drink? Przepraszam.
Przyniesiemy. Dobra, chodź ze mną. Co ty robisz?
Zostaw chociaż kawałek.
Ile im dajesz?
To cię.
Monika go ogarnie.
Gadałam z Alą, powiedziała, że w domu kwas.
Nie, przesadzam.
Życie związki to są trudne sprawy.
No, tylko że Ala jeszcze nam dodaje, nie?
Może by wam nie dokładała, gdybyś jej trochę odpuściła.
Ale ja jej odpuszczam.
Chce zrezygnować ze szkoły muzycznej? Proszę bardzo, jej życie.
Ale po tobie od razu widać, że jesteś wkurzona.
A to jest bardzo, bardzo trudny wiek. Ale mnie to mówisz, ja w nią mieszkam
jednym dachem.
Ty taka nie byłeś.
Bo ja robiłam wszystko, co chciałaś. No właśnie.
W perspektywie czasu wydaje mi się, że nie było to najzdrowsze.
Przestań. Żartuję.
Trochę lito. Dobra.
Co tak małe?
Pogadam z Andrzejkiem, raz taki wskaż, bierz kotlecika sobie. To nie miałyby
brinki?
Proszę, nie ma, czysta.
Tak, czysta.
Zdrówko. Dobra.
Mamo.
Pamiętasz to?
Ja dawno tak nie wychodziłam wieczorem. Przestań się śmiać za mnie.
Mam rodzinę, dzieci, wszystko, wiesz.
Życie jest takie krótkie.
Trzeba korzystać.
No wiem.
To jest jakaś propozycja?
To jest jakaś propozycja?
Gdzie ty?
Gdzie ty? Gdzie ty?
Wziąłbym panią ten załówek teraz.
Co?
Powiedz, że nie musielibyśmy się z tego spowiadać.
Bo co?
Bo z żoną to nie grzech.
To się nic nie zmieniło.
Dzień dobry.
Hej.
Dziękuję. Poczekaj, poczekaj. Co jest?
Nic. Chcesz pogadać?
Wiesz co, mam kurs.
Ale to chyba jest ważne, co?
Kurs też jest ważny.
Pięć minut? Nie możesz poczekać pięć minut?
Co, później nie będziesz miała czasu? Jakieś sprawy z Jackiem?
Andrzej.
też gdzieś jest.
Marek jest u dziadków na doziemi.
No dobra.
Stroimy się. To gramy i tak?
No gramy i tak.
Daj A.
Zaczekajcie. Pozwól na chwilę.
Co to jest?
Jak to wygląda?
No ale chorują. To nic nam to nie poradzimy.
Cały rok nie chorowali, a teraz wszyscy?
Od twojej córki się zaczęło.
Dzwonili do mnie z tego otwarcia dworca, czy brać wojskową okieskę, bo nas tak
mało. Odkąd wiadomo, że nas tak mało?
Nie o to chodzi.
Zatem ten dworzec to podobno działa od lat.
Działa, nie działa, co za różnica.
Na nasze otwarcie go zamkną. Więc albo ty to ogarniesz, albo znajdę kogoś, kto
to zrobi.
O, cześć. Nie wiedziałam, że jesteś w domu.
A co za różnica?
Ala, mogę ci coś powiedzieć?
Możesz robić, co chcesz.
Poczekaj, posłuchaj mnie chwilę.
Chodzi mi o to, chcę po prostu, żebyś wiedziała, że uszanuję każdą twoją
decyzję.
Tylko proszę cię, żebyś na pokoje nie usiadła i to jeszcze raz przemyślała.
Nie rób nikomu, no właśnie, nie wiesz, nie myśl o mnie, nie myśl o tym występie
beznadziejnym w fabryce, tylko po prostu pomyśl o sobie.
Bo najbardziej na świecie nie chciałabym, żebyś za jakiś czas
zmarnowałaś siedem lat grania tylko dlatego, że był jakiś moment słaby
nami.
Okej.
Okej.
Dzięki.
Wiesz, że to ty nie dostał tej dotacji?
Nie.
No, dostał list.
Chyba nie chciał, żebyś widziała.
On Cię chyba teraz bardzo potrzebuje.
Szczęść Boże.
Szczęść Boże.
Mój zapas.
Zaraz będzie połączenie.
Jakie połączenie?
Mamy teraz misję do Ojca Giuseppe z Watykanu.
Proszę wprowadzić świadka.
Dziękuję za przybycie z tak odległego zakonka naszego kraju.
Czy ksiądz rozpoznaje tych tu dwoje ludzi?
Oczywiście.
Gdzie ich ksiądz poznał?
31 maja 2001 roku.
Udzielałem im saksamentu za ślub w parafii św. Floriana.
Czy coś wydawało się księdzu podejrzane tamtego dnia?
Coś, co mogłoby unieważnić sakrament?
Nie. Czy nie miał ksiądz wrażenia, że jedno z małżonków w
czasie ceremonii było w wyraźnym stanie upojenia alkoholowego? Czy czuć było
jakiś zapach? Stan taki mógłby być podstawą podważenia małżeństwa.
Absolutnie nie.
Rozumiem. Ostatnie pytanie.
Ojcze Czesławie, oboje...
Małżonkowie sugerują, jakoby pan Jacek pierwotnie chciał włożyć obrączkę pani
Małgorzacie na niewłaściwy palec.
Jednak w tym momencie ksiądz wkroczył i wskazał panu młodemu właściwy.
Czy to prawda?
Nic takiego nie miało miejsca.
Pan młody od razu włożył obrączkę pani młodej na właściwy palec.
Dziękuję.
Nie mam więcej pytań.
Ja mam pytanie.
Słucham?
Chciałabym zadać pytanie księdzu Czesławowi.
Mam, mogę, jestem stroną w postępowaniu.
Proszę. 21 września 2001 roku.
Pamiętam ksiądz.
Proszę odświeżyć mi pamięć. To data chrzci naszej
córki Ilonki.
Oczywiście. I był ten moment właśnie, że ja dałam księdzu Ilonkę?
na ręce i ona zaczęła płakać.
Dziecko nie mogło się uspokoić. Było parę chwil po sakramencie. To się
Ale nie rozumiem, o co chodzi?
O to, że ochrzciliśmy Ilonkę w Bydgoszczy.
W parafii rodziny Jacka. Więc ksiądz kłamie.
Ksiądz kłamie i to w ordynarny sposób.
Podważam wiarygodność tego świadka.
I domagam się wycofania jego zeznań w całości.
Musimy prosić o chwilę czasu, żeby się naradzić w celu podjęcia następnych
kroków.
Proponuję przełożyć rozprawę. Nie!
Nic nie będziecie przekładać.
Przepraszam cię, ale już mam dość.
Nic nie będziecie przekładać. Ja już nie mogę czekać.
Prawda jest taka, że ja nie byłem pijany.
Ja miałem 20 lat i byłem młody i głupi.
A wy wszyscy i moi rodzice kazaliście nam iść do ołtarza, brać ślub i
przysięgać sobie coś do końca życia.
Przecież to jest chore.
Bądźmy szczerzy.
Gdybym ja był pijany, proszę księdza, to ja bym rano wytrzeźwiał.
A tak potrzebowałem siedem lat, żeby od niej odejść.
Siedem lat, żeby zrozumieć, że ta cudowna kobieta potrzebuje kogoś innego
ja.
Kogoś, kto o nią zadba, kto będzie dla niej dobry, kto po prostu będzie.
Bo ja nie byłem.
I przepraszam cię za to bardzo.
My mieliśmy 20 lat.
20 lat.
Ja byłem niedojrzały. Czy teraz jestem dojrzały? Nie wiem.
Ale wiem, że chcę wziąć ślub kościelny z kobietą, którą kocham.
A co wy robicie?
Chcecie nas co?
Powiesić?
Mam dość kłamania, żeby było na nasze.
Rozumiecie to?
Przepraszam bardzo, że się uniosłem.
Myślę, że na dziś wystarczy. Wiem już wszystko, co chcieliśmy wiedzieć.
Proszę czekać na ostateczny werdykt przyjęcia pocztą.
Chyba, że ojciec Giuseppe chce jeszcze zadać jakieś dodatkowe pytanie.
Przepraszam, transmisja się zawiesiła.
Czy coś mi ominęło?
Przecież to jest jakiś absurd jakiś.
Dobra, ja pędzę, bo już jestem spóźniona.
Ja pierdolę.
Podwieźć się gdzieś?
Nie, no piechotę będzie szybciej.
Ale... Dobra, nara.
Poczekaj, nie, nie, poczekaj, Gośka, ej, stop.
Co?
Dziękuję.
Naprawdę dziękuję.
No ale nie dziękuję, bo jeszcze nie wiadomo o czym. Ja wiem, ale dziękuję
byłaś ze mną tu, że przeszliśmy to razem i... Bardzo dziękuję za wszystko.
No to proszę.
Nie, ja też ci dziękuję.
Warto było przypomnieć sobie, dlaczego się w tobie zakochałam.
Powodzenia na koncercie!
Pani się nie śpieszy? Przepraszam najmocniej, możemy już iść. Aaa,
bardzo za zapowodowanie, ja zapowodowałam Tobie.
To na pewno tędy?
Jadę za GPS -em.
Panie, można by było asfaltem?
Tak mi tu pokazuje.
To daleko jeszcze?
Mamy półtora kilometra. A.
I dwanaście minut.
Panie, mógłby Pan troszeczkę dodać gazu? Proszę Pani, jeżeli ja tu dodam gazu...
Co to było?
Zaraz zobaczymy.
No i widzi pani gumę.
I co teraz?
Dzwonię po pomocy. Na pewno więcej niż 12 minut.
Dobra, słuchajcie, zbieramy się, bierzemy instrumenty, idziemy na
Wszyscy wiemy, jak ważna jest kolej. Jestem pewien, że ta inwestycja
zrealizowana... ze środków ministerstwa przyczyni się do rozwoju
gminy, województwa i całego regionu.
Gdzie wy do cholery jesteście? Ksiądz już kropi za chwilę wasza kolej.
Odezwij się!
Czy my w ogóle dobrze idziemy?
Mam nadzieję.
Wejdźcie, traktor jedzie.
Zajdźcie na bok.
Dzień dobry.
A pan wie, gdzie tu jest otwarcie dworca?
Otwarcie? To nie wiem.
Ale dworzec to zawsze tam był.
Daleko?
No będzie ze dwa kilometry.
Dziękujemy pani ministrze.
Poprosimy teraz księdza biskupa o uroczyste poświęcenie
torów, żeby dobrze służyły mieszkańcom i gościom
gminy Soroczyce.
Słuchajcie.
Szanowni Państwo, po części oficjalnej pora na występ.
W takim razie zmiana planów i zapraszam na uroczyste
przecięcie wstęgi.
Dziękuję.
Dzięki. Ala?
A może byś wróciła z orkiestrą? Z tatą bym pogadała chwilę.
Dzięki. Dzięki.
Cześć.
Cześć.
że ty masz taki refleks.
W ogóle dobrze, że... że jesteś.
I że masz tyle cierpliwości dla mnie.
I że wszystko rozumiesz. Nie muszę ci nic ułatwić.
I wyprzedku wydaje się takie proste.
Świetnie gotuje.
No i świetnie gotujesz jeszcze do trykowa.
To wszystko po prostu... No po prostu to wszystko
na mnie bardzo działa.
I na przykład... Gdybyś miał... Przestań gadać.
Kochani, zebraliśmy się tutaj, żeby połączyć tych dwoje, Jacka i Monikę,
małżeńskim, wiecznym i nierozerwalnym.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.