Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Watch Online Movies and Series for FREE www.osdb.link/lm
UPROWADZONA DZIEWCZYNA
NA MOTYWACH PRAWDZIWYCH WYDARZEŃ
OSIEM LAT WCZEŚNIEJ
Cześć, słonko.
Chodź tu szybko.
Fajne śniadanko.
Śniadanie!
Dziadku!
Dzień dobry, tato.
Dzięki.
Znów z najlepszą koleżanką.
Jak się na coś uprze...
Kogoś mi przypomina.
Nie wiem kogo.
Urocze.
Chcesz soku pomarańczowego?
Tatuś!
- Miał przyjechać jutro. - Który dzisiaj?
Dwudziesty trzeci.
Cholera!
Dogodnie zapomniałam. No i?
Nie zabronisz jej widywać się z ojcem.
- Stajesz po jego stronie? - Nie o to chodzi.
Mała powinna znać tatę.
Kiedyś się kochaliście.
Nie ja to zepsułam.
Pracował po nocach, Bóg wie z kim.
Wiem.
Chodź tu szybko.
Jest tata.
Tatuś!
Cześć, kochanie.
O dziesiątej, jak obiecałam.
Odwiozę ją na szóstą.
Pa, skarbie.
Wszystko gra?
Jesteś rozkojarzony.
Drobne problemy w pracy.
Uwaga na ręce.
Co tam masz?
Co to?
Chcesz bajkę? Przeczytam ci.
- Raky i Riky mieszkali w zoo. - W zoo żyją dinozaury?
W naszej bajce tak.
- Podoba ci się kostium? - Tak!
Czego nie wzięłyśmy? Lekarstw dla dziadka!
- Cena się nie zgadza. - Tyle kosztuje lek pani ojca.
Nigdy tyle nie płaciłam. Mam tu wydruki.
- Mogę pomówić z kierownikiem? - To ja.
A Frank?
Przeszedł na emeryturę i przeniósł się do Boca.
Momencik.
Już rozumiem.
Ma pani rację. Zaktualizujemy dane.
Przepraszam. Zapraszam do kasy.
Amina?
Widziała pani moją córkę? Przebrana za dinozaura.
Widzieli państwo czterolatkę?
Boże, błagam!
Znaleźliście ich?
Daj im szansę. Co się dzieje?
Robimy, co w naszej mocy.
Karim ją porwał.
Jestem pewna. Dziwnie się wczoraj zachowywał.
Mina mówiła, że rozmawiał z kimś o mnie przez telefon.
Już wcześniej się odgrażał.
Dlaczego nie zatrzymał córki przy okazji widzenia?
Skąd mam wiedzieć?
Może coś pani zrobiła?
Ja?
To nie jej wina.
- Nie sugerowałem tego. - Nie miała na to wpływu. Odbiło panu?
On ją zabierze do domu.
Do domu?
Do Syrii.
Ciągle o tym mówił.
Że zatrudni się w szpitalu blisko rodziny.
Próbował po rozwodzie;
dostał zakaz zbliżania się, żeby nie wywiózł jej z kraju.
Sprawdźcie lotniska.
Co?
Rodzic ma prawo zabrać...
On ją porwał!
... zabrać własne dziecko za granicę. Nic nie możemy zrobić.
Żartuje pani? Może ją ot tak wywieźć?
Stracę córkę?
Realizujemy procedury. Rozstawiliśmy blokady...
Jakie inne ewentualności?
Porywacz dzieci?
Z którego lotniska w Ohio leci się do Syrii?
Nie ukryjesz się. Widzę cię.
Lot do Syrii z Port Columbus przez Amsterdam kosztuje 750-1000 dolarów.
Dziękuję.
Byliśmy u Karima.
Dom opróżniony.
Zostało tylko parę rzeczy.
Sprawdziliście Port Columbus?
Zostawił auto na parkingu długoterminowym.
Sprawdzamy listy lotów, ale zapewne opuścił już kraj.
Karim Saleh Taleb.
Nie ma namiarów na jego rodzinę.
Radiologia.
Nie rozumiem.
Mówił, że ojciec mieszka w Rijadzie w Arabii Saudyjskiej, ale tam nie bywał.
Radiologia? Prześwietlenia?
Nigdy tam nie była, ani oni tutaj.
Nie ma nikogo o takim nazwisku.
Jako prawnik nie masz jakiegoś detektywa?
Mnie też drażni twoje podejście.
Karim, wywożąc Aminę za granicę, nie popełnił przestępstwa.
Nie widziałam mojej córeczki od...
ponad dwóch lat.
Każdy dzień bez niej
boli jak postrzał.
Dzięki waszej hojności
jadę do Waszyngtonu.
Będę pukać do wszystkich drzwi, rozmawiać z urzędasami -
byle odnaleźć moje dziecko.
Nie spocznę, póki nie przywiozę jej do domu.
Mnie mama zostawiła, ja nie zostawię córki.
Boję się ciebie zostawić.
Czekaj.
Nie odpuszczaj - tak jak cię uczyłem.
Kocham cię.
Ja ciebie też.
WASZYNGTON 32 MIESIĄCE OD ZAGINIĘCIA AMINY
- Cel wizyty? - Wniosek o uchwałę senacką.
Potrzebny podpis gubernatora.
- Proszę nie blokować wejścia. - Mam prawo tu stać!
Termin wyznaczymy w ciągu pół roku.
To poczekam.
Mówi pani po angielsku? Nie mogę odczytać podpisu na prześwietleniu.
Dzieci w tym kraju na ogół porywane są przez rodziców.
Widzę: Karim Taleb.
W zeszłym roku ponad 25 tysięcy nieletnich uprowadzili rodzice
i nic się z tym nie robi!
Nie ma tu takiego lekarza.
Dziękuję.
Mara Danning wróciła do Waszyngtonu,
by podjąć strajk głodowy ze stowarzyszeniem rodziców,
które założyła cztery lata temu po zaginięciu córki.
PENTAGON, WASZYNGTON
MATKA Z OHIO KONTYNUUJE PROTEST W SPRAWIE ZAGINIONEJ CÓRKI
Mogę się dosiąść?
Mogę w czymś pomóc?
Nie.
Może ja tobie.
Chcę być sama.
Zajmuję się odzyskiwaniem dzieci.
PORWANY CHŁOPIEC PO PIĘCIU LATACH WRÓCIŁ DO MAMY
Dzięki tobie?
To legalne?
Tak samo jak porwanie.
Nie mam pieniędzy.
Wiem.
Weź to.
Mam propozycję.
Pracuj dla mnie.
Pomożesz mi szukać cudzych dzieci, a ja tobie - znaleźć twoje.
To dość opłacalne.
Zadzwoń.
ZAGINĘŁA 13 LIPCA
To Carl. Zajmuje się tłumaczeniami. Jest tu wiceszefem.
Szefem.
Miło mi.
- Fajnie, że zadzwoniłaś. - Jeszcze się nie zgodziłam.
To dla ciebie.
Dobrze się składa. Mam kontakty na Bliskim Wschodzie.
Znajdziemy ją.
Nie widziałam jej od czterech lat, 86 dni i czterech godzin.
Długo nic nie jesz?
Dziewięć dni.
Proszę.
Nie mogę.
Jesteśmy twoją najlepszą opcją.
W porządku?
Po co ja wam? Uczyłam się na krawcową.
Potrzebujemy w zespole kobiety.
Będziesz budziła mniej podejrzeń.
I jesteś twarda.
To na start.
Wystarczy na leczenie ojca.
Gotowa wziąć pierwszą sprawę? Chodź.
To Maya.
A to jej syn, JD.
Prawie nie widywał ojca, a ten nagle uznał, że chce go odzyskać.
Pobił ją do nieprzytomności, a dzieciaka wywiózł do Meksyku.
Potrzebuję informacji. Ona coś ukrywa.
Pewnie się boi.
No jasne. Wyglądasz jak bramkarz.
Ty wiesz najlepiej, co się wtedy czuje.
To prawda, że możecie go odzyskać?
Chcę, żeby wrócił.
Nie mogę spać,
oddychać.
Będziemy próbować.
Opowiedz mi o synku.
Jest wrażliwy.
Potrafi rysować godzinami.
Bardzo lubi zwierzęta.
Co mam robić?
Uspokajać dziecko, póki nie przekażemy go klientce.
Zapewniać nam pozory normalności.
- Czyli gram matkę. - Właśnie.
Teraz omówimy plan.
Potem trzeba przemycić chłopca przez granicę, z fałszywymi papierami.
Jak?
Tylko z Meksyku do Arizony. Łatwizna.
COLIMA, MEKSYK 54 MIESIĄCE OD ZAGINIĘCIA AMINY
Dużo tu bezpańskich psów.
Chodźcie, dzieci. Chodź, JD.
Już późno.
Mamy lekcje.
Ruszamy.
Stań na czatach.
Mara!
Czekaj.
Cholera.
Lekcja odwołana. Znikamy!
Przegapiliśmy moment.
Trzeba będzie improwizować.
- Przygotuj się. - Nie możemy tego zrobić tutaj.
Chcesz się z nią pobawić?
Kto to?
Weź go!
Weź!
Uciekajcie!
Biegiem!
Chodź ze mną!
Gdzie, do cholery, mój syn?
Czego się gapicie? Spadać!
Nie zrobię ci krzywdy.
Zabiorę cię do mamy.
Chcesz?
Brawo. Daj rękę.
Tam! Widzę ją!
Tędy!
Szybko! Ruchy!
Jedź!
Zasłonimy to.
Grzeczny chłopiec.
Przyjechała.
- Siedźcie tu. Zapłaci, to ją wprowadzimy. - Żartujesz?
Najpierw biznes.
Jeszcze dwie minuty.
Mogę wejść?
Poproszę to samo.
Jak się trzymasz?
Twoja dola.
Dziękuję.
To więcej, niż zarabiam przez pół roku.
I ułamek kwoty potrzebnej na Aminę.
Zrobiliśmy coś dobrego.
A dlaczego czuję się jak najemnik?
To zapłata za ryzyko.
Była zdesperowana.
Ale zdobyła forsę. I dobrze.
- Nie znalazłabym tyle. - Nie będziesz musiała.
Coś za coś. Odpracuję to.
Z czasem.
Czyli kiedy?
To bywa proste.
Wystarczy znaleźć dziecko i dojście.
Ale nie w przypadku Aminy.
Twój były umie zacierać ślady. Sama wiesz, szukasz go dłużej.
Nie masz dzieci, prawda?
Więc dlaczego to robisz?
Akurat wyszedłem z marines. W Panama City Beach.
Nie miałem zbyt przydatnych umiejętności.
Tkwiłem w ośrodku dla weteranów, szukałem roboty.
Kiedyś ktoś zaczął gadać o matce z Waszyngtonu,
która chciała odzyskać porwane dziecko. To były dobre pieniądze.
Okazało się, że jestem w tym niezły.
Wreszcie miałem cel.
Potem zatrudniłem Carla.
I tak poszło.
Nie wyszło ci kiedyś zlecenie?
Nie rozkminiajmy tego.
To był dobry dzień. Za twoją przyszłość.
Szkocja?
Babcia dziecka zeznała, że ojczym jest przemocowy.
Ma wyroki.
Ale jak przylecimy do Edynburga, będzie w delegacji.
ŚCIŚLE TAJNE
Słucham?
Gdzie mogę uzyskać listę szpitali w Libanie?
Nowa, priorytetowa sprawa.
Albania?
- Przecież tam teraz panuje chaos. - Chaos to dobra przykrywka.
- Gdzie reszta informacji? - Nie ma.
ALBANIA 65 MIESIĘCY OD ZAGINIĘCIA AMINY
To pewnie tutaj.
Słucham?
- Tam. - My w sprawie okien.
Nie teraz. Za dużo zamieszania.
Mara, bierz ją!
- Aria? - Tak.
Chodź, skarbie.
Spadamy.
Gdzie moja mama?
Pilnuj się.
Tędy!
Odwal się!
Mamo!
Zostawcie ją!
Spadajcie!
Uciekaj!
Pod ścianę!
Puszczaj!
Znikamy!
Trzeba dotrzeć do auta.
Nie podchodźcie!
Cofnąć się!
Nie dotykaj mnie!
Uciekaj! Musimy spadać!
Gdzie transport?
Mitch?
Odwołał samolot.
Kto?
Lewis.
CIA?
- Czemu nie powiedziałeś? - Kim jest Lewis?
To było tajne.
Jestem twoim wspólnikiem!
- Muszę wiedzieć! - Przestań.
Co to znaczy?
Że CIA zleciło nam brudną robotę. Poszła nie tak i zostawili nas na lodzie.
Nie pomogą nam?
Coś wymyślę.
- Nie pracujemy dla rodziców? - Owszem.
Ojciec chce odzyskać córkę. Nieważne, kto płaci.
Nieważne?
Akurat najważniejsze!
Wydostań nas stąd.
SZWAJCARIA 71 MIESIĘCY OD ZAGINIĘCIA AMINY
Wiesz, co robisz?
- Pomagam ludziom odzyskać dzieci. - Tak chcesz odzyskać Aminę?
Strasznie w to wszystko wierzysz.
Obawiam się, że straciłaś z oczu cel.
To ja decyduję, w co wierzę.
Muszę kończyć. Kocham cię.
150 metrów, to miejsce będzie po lewej.
- A przynajmniej na to wygląda. - Carl robi zdjęcia.
Główne wejście jest przy drodze. Jest też drugie, przez kuchnię.
- No co? - Masz do tego smykałkę.
A jeśli damy ją nie temu rodzicowi? Jeśli matka jest do niczego?
O co ci chodzi?
Omal jej nie wyskrobałam.
A teraz nie umiem bez niej żyć.
Karima poznałam w szpitalu. Miałam problemy z dłońmi i stopami.
Robił mi badania. Zaczęliśmy się spotykać.
Był miły, zabawny, dbał o mnie. Czułam się bezpiecznie.
Nie planowałam ciąży.
Spanikowałam.
Zostawiłam mu wiadomość i pojechałam do kliniki.
Kiedy podpisywałam papiery, wparował tam
nakręcony.
Tak już miał.
Powiedział:
"Damy radę. Wszystko będzie dobrze".
I przez jakiś czas było.
Aż zaczął się dziwnie zachowywać, późno wracał.
Chciał, żebym rzuciła pracę.
Zaczęłam popijać.
Nie twoja wina. Właściwie go nie znałaś.
Skąd wiesz, co jest moją winą?
Jedno wiem na pewno:
jesteś potrzebna rodzicom.
Tobie też?
Robeson.
Co masz?
- A Rumunia? - Pracuję nad tym.
Ojciec Petry bardzo chce ją odzyskać. Jest dla niego najważniejsza na świecie.
Nie mam nic przeciwko prywatnym zleceniom, ale nie kosztem CIA.
- Chyba pomagam tym rodzicom. - Na pewno są wdzięczni.
Ale jesteś wojskowym i rozumiesz,
że los żon i dziadków nie jest tak ważny jak bezpieczeństwo państwa i jego zasobów.
Nie odkładaj moich spraw, bo żadnej nie dostaniesz.
Potraktuję Rumunię priorytetowo.
- Jak tam Danning? - Dobrze.
- Nadal szuka córki? - Jasne.
Jak najdłużej zacieraj ślady.
Dlaczego?
Karim Taleb jest niebezpieczny.
- Lepiej jej będzie bez niego. - Na ile niebezpieczny?
Tajemnica.
Rób swoje, ja swoje.
- Mówi pani po angielsku? - Tak.
Nie mogę odczytać karty szpitalnej mojego pacjenta.
Widzę tylko nazwisko radiologa.
Mogę z nim pomówić? Nazywa się Karim Taleb.
Chwileczkę.
Ma dziś wolne. Czy coś mu przekazać?
- Taleb? - Tak.
Naprawdę?
To on!
Chodź.
Znalazłam go.
Karim jest w Libanie.
Jak to?
Namierzyłam go w szpitalu pod Bejrutem. Pracuje tam od roku.
Jesteś pewna?
Wiesz, ile szpitali obdzwoniłam w Syrii i sąsiednich krajach?
Setki.
W końcu na niego natrafiłam.
Nawet nie zmienił nazwiska.
Więc to tak? Wykorzystujesz mnie.
Pierwszy raz mam taki trop!
- Chcę tam pojechać. - Co ci powtarzam?
- Przystań i pomyśl! - Nie krzycz na mnie.
To dla mnie ważne!
Przepraszam.
Masz rację.
To dobry trop.
Ale sama nie polecisz.
W odpowiednim czasie zrobimy to jak zawsze - zaplanujemy i przećwiczymy.
Kiedy będzie odpowiedni czas? Ciągle to mówisz.
Ten czas jest teraz.
Trzeba tam polecieć. Zlecenie w Bejrucie aktualne?
Za duże ryzyko.
Przyjmij je, a klient zapłaci za resztę.
Proszę.
Wyjścia są tutaj i z tyłu.
To najlepsza opcja, żeby ominąć ochronę.
Mamy jedno zaproszenie. Pójdę ja.
Będziesz się musiała sama wydostać.
Już to robiłam.
Nie podoba mi się to.
Żartujesz? To idealna okazja.
I świetny zarobek.
W Libanie jest niestabilnie.
Bejrut jest zmilitaryzowany, a ci ludzie mają kasę na ochroniarzy.
To ja będę musiał nas stamtąd wyciągnąć.
Odpada.
- Taka okazja może się nie powtórzyć. - Znajdziemy sposób.
Minęło osiem lat! Długo jeszcze mam czekać?
- Co to miało być? - Już mówiłem, to niebezpieczne.
Bardziej niż zabieranie dzieci kasiastym politykom?
Lepiej, żeby odpuściła ten Liban.
Serio?
Pracowała z nami, bo obiecałeś, że zajmiemy się jej dzieckiem.
Pomyśl: mieć matkę, która tak cię kocha.
Nie wylądowałbym tutaj.
Pomóż nam sklecić plan.
Polecimy tam, zrobimy swoje, a potem odzyskamy jej córkę.
Dobrze?
Zgódź się.
Dobra.
Zrobimy to.
Masz znać ten dom na wylot. Każdy pokój i wyjście.
Działamy według moich zasad.
Dziękuję.
Do ciebie.
Czekałem na Aminę, ile mogłem.
Kiedy odeszła mama,
nie wiedziałem, czy sobie poradzimy.
Byłaś malutka.
Zabrałem cię do parku.
Wspięłaś się na zjeżdżalnię i spadłaś.
Walnęłam zębami.
Podbiegła jakaś kobieta
i spytała:
"Gdzie twoja mama?" A ty na to...
"Mamy nie ma. Ale jest tata i wszystko gra".
Wtedy zrozumiałem, że dasz sobie radę.
Musisz być silna.
Tato, proszę, nie.
Powiedz jej, że bardzo ją kocham.
Muszę odpocząć.
LIBAN 96 MIESIĘCY OD ZAGINIĘCIA AMINY
W porządku?
Mamo!
Kim jesteś i co zrobiłaś z Sorayą?
- Ale wyrosłaś! Chodź tu. Jest mama? - Tak.
Super cię widzieć!
Kopę lat.
Za długo. To Mara.
Soraya, przynieś herbatę.
Nic tu się nie zmieniło.
Czasem jest jak w zoo.
- Nie przeszkadza ci spanie w salonie? - Nie.
Żebyś nie spała z facetami.
Miło z twojej strony.
Chodźcie.
Robeson mówił, że mieszka tu twój były mąż.
Możemy o tym rozmawiać?
Oczywiście.
Proszę.
Dziękuję bardzo.
Usiądźmy.
Cudowna.
Szybko rośnie.
Wiesz, gdzie pracuje twój były?
W szpitalu pod miastem.
Ale nie wiem, gdzie mieszka.
Jutro cię tam zawiozę.
Może się dowiemy.
Wreszcie jestem pod tym samym niebem, co ona.
Rozumiem, że czujesz jej bliskość.
Ale najpierw skup się na zleceniu.
Wiem.
Miał tymczasową umowę.
Już tu nie pracuje.
To wymaga czasu.
Jest w mieście,
znajdziemy go.
- Możesz się w tym ruszać? - Chyba tak.
Tylko nie zgrywaj bohaterki.
Bierz dziecko i spadaj.
Bądź ostrożna.
Pani z ambasady?
Skąd. Chrzanić polityków. Pracuję w finansach.
Doskonale.
Proszę powiedzieć, jeśli trzeba panią komuś przedstawić.
Miło z pani strony.
Gdzie znajdę damską toaletę?
- Na końcu korytarza. - Dziękuję.
Zaniosę Salmie herbatę.
Cześć, Salmo.
Jestem znajomą twojej mamy.
Nie chcę do mamy.
Bądź grzeczna.
Chodźmy.
Wszystko będzie dobrze.
Co robisz z moją córką?
- Nie skrzywdzę jej. - Zabierasz ją?
Salmo, skarbie, chodź do mnie.
Nie radzę.
To ona?
- Żyjesz? - Ruszaj!
Trzymajcie się.
Jestem, kochanie.
Schylcie się!
Głowy nisko!
Jednokierunkowa, uważaj!
Co tam się stało?
Powiesz nam?
Grzeczna dziewczynka.
Brawo.
Już wszystko dobrze.
Przyjechał.
Bardzo dziękuję.
To był wypadek.
Nie pozwolisz mi szukać Aminy, prawda?
Wychodzę. Spróbuję załatwić powrót.
- Idę z tobą. - To niebezpieczne.
Siedź w hotelu, póki nie wyklaruje się sytuacja.
Kto tam?
Dasia.
Nie powinnaś tu być.
- Mam trop. - Jaki?
W sprawie Aminy.
- Idziemy. - Poczekaj na Robesona.
Nie ma czasu. Pójdę sama.
Słyszałaś, co mówił.
Najwyżej parę godzin. Zdobędę informacje.
Poczekaj tu.
Tylko migiem.
Co tu robisz?
To mój rewir.
Raczej co ty tu robisz, zamiast być w Rumunii, jak poleciłem?
I to jeszcze z Danning, która naraziła nas na kłopoty.
Nie powinno jej tu być.
Może zniszczyć wszystko, na co pracuję od ośmiu lat.
- Tylko ona mogła nas tam wprowadzić. - Czyżby?
I musiałeś wziąć zlecenie w Bejrucie?
Chodzi do szkoły z jej wnuczką.
Gdzie? Spotkałaś Aminę?
Raz. Uważa, że jest zbuntowana.
To dobrze.
O której kończą lekcje?
O piętnastej.
Poda mi adres?
Powtórzę wyraźniej, bo chyba nie załapałeś:
w moim, a więc i w twoim interesie jest,
żeby nie znalazła Karima Taleba.
Na twoją prośbę przestałem się nim interesować.
Ale jeśli mam izolować matkę od córki, to lepiej powiedz, o co tu chodzi.
Co wiesz o tutejszym życiu męża?
Nic. A co?
Musi iść.
Proszę. Jako matka.
Jako matka radzi: idź zobaczyć córkę, ale zaraz odejdź.
Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem.
Powodzenia.
Nie mogę iść do tej szkoły. Ściągnęłabym kłopoty na rodzinę.
Oczywiście.
Zrobiłaś dla mnie więcej niż ktokolwiek w moim kraju.
Idź.
- Przez ciebie ją okłamałem. - Nie.
Nie znałeś wszystkich faktów.
Wal się!
Podsunąłem ci ją, żeby się w coś zaangażowała.
- Żeby odciągnąć jej uwagę. - Żeby miała w życiu cel.
- A ona cię tu przyciągnęła. - Wykorzystałeś mnie.
Przekonaj ją, że te tropy są lipne i musicie stąd wyjechać.
Bo inaczej?
Nie zagwarantuję, że jej i córce nic nie grozi.
- Z twojej strony. - Nie tylko.
Jej desperacja destabilizuje sytuację. Komuś może stać się krzywda.
Chcesz mieć to na sumieniu?
Masz służyć ojczyźnie, nie jej.
Przecież rozumiesz.
Więcej nie startuj do mnie z rękami.
Chyba dobrze chroniona. Ciężkie bramy, ochrona, monitoring.
Bez tylnego wejścia.
Lekcje skończyły się 10 minut temu.
Ona tu mieszka?
To ona?
Zobaczą cię. Zamknij drzwi.
Nie mamy planu.
Tylko ich ostrzeżesz i wszystko zepsujesz.
Zasłoń twarz.
Nic ci nie grozi.
Jestem twoją mamą.
Coś ty zrobiła?!
Weź ją! Do samochodu!
Ostrożnie!
Uspokój ją.
Uspokój ją!
Już dobrze. Nikt cię nie skrzywdzi.
No odpal!
Jestem twoją mamą.
- Co to znaczy? - Nie wiem!
Carl, co robisz? Ruszaj!
Zaskoczył.
- Nie może tu być. - Wpuść nas.
Tylko żeby to wyjaśnić.
Mówi po angielsku?
Jestem Dasia.
Jesteś bezpieczna. Nikt cię nie skrzywdzi.
Szukała cię osiem lat - odkąd ojciec przywiózł cię tu z Ameryki.
Powiedz, że ją kocham.
I że nie wiedziałam, gdzie jest.
Chcę ją zabrać do Stanów, być jej mamą.
Co?
"Nie mam matki.
Moja mama nie żyje".
Co się dzieje?
Cholera!
To nie tak jak myślisz.
Musieliśmy ją zabrać.
Nie możemy tu zostać.
Musisz z nami iść.
Weź to.
Powinnaś być mądrzejsza. To złe wyjście.
Carl powiedział, że dobrze mówisz po angielsku.
Uparta jesteś.
Jednak coś po mnie masz.
Może wcale nie mówisz.
Z angielskiego jestem najlepsza w klasie.
Zawsze byłaś zdolna, Mino.
Amino.
Przepraszam.
Noszę to ze sobą, odkąd zniknęłaś.
I jeszcze...
To my dwie.
Twoje czwarte urodziny.
Jesteś już dużo starsza.
Masz jakieś hobby?
Nadal lubisz pływać?
Mamy basen.
Naprawdę?
Startuję w drużynie. Jestem...
jak to się mówi?
- Kapitanem? - Tak.
To ja nauczyłam cię pływać.
W domu nad jeziorem, z dziadkiem.
Mój dżaddi mieszka tutaj.
"Dżaddi?"
Gdzie on jest?
Umarł.
Długo chorował.
Kazał ci powiedzieć, że bardzo cię kocha.
- Mogłaś zaczekać. - Koniec z czekaniem.
- Była okazja, to skorzystałam. - Jesteś lekkomyślna.
Jestem jej matką.
Zobaczyłam ją.
Po tylu latach.
Tyle razy to sobie wyobrażałam.
Moje serce
nie mogło czekać.
To ja.
Myślałam, że rzuci mi się w ramiona.
A ona patrzy na mnie jak na potwora.
Jak się wydostać z Libanu?
Musimy oddać Aminę Karimowi.
Żartujesz?
Nie wywiozę jej. Wszyscy będziemy w niebezpieczeństwie.
Co się stało?
- Musisz mi zaufać. - Tobie?
W końcu zrobiłam to sama, a ty każesz mi ją oddać?
Co tu się dzieje?
Stój, bo zabiję.
Tknij ją, a cię rozwalę! Co się dzieje?
Mów!
Karim ma powiązania z Bractwem Muzułmańskim.
No to już wiesz.
Podobno rodzina go wplątała. Wymusili na nim pranie pieniędzy.
Wtedy namierzyło go CIA.
Wiedzieli?
Jesteśmy podwykonawcami.
Mój kontakt, Lewis, powiedział, że Karim zgodził się im donosić.
Pracuje dla CIA.
W zamian może zatrzymać Aminę.
Ciągle się przenoszą.
Dopiero się dowiedziałem.
Tyle lipnych tropów...
Blokował mnie w Waszyngtonie
i zatrudnił ciebie.
Bractwo Muzułmańskie.
Myślałam, że ma romanse.
Jeśli jej nie oddamy,
może zrobić wszystko.
Przestań.
Zatrudniałeś mnie.
Spałeś ze mną.
Przepraszam.
I co teraz?
Ja jej nie oddam, wiesz o tym.
Albo mi pomóż,
albo daj spokój.
Jak to się skończy, nie chcę cię znać.
Gotowa?
Zasłońcie twarze.
- Gdzie jesteśmy? - Musimy się zatrzymać i wziąć paszporty.
Dzięki, że tak szybko. Zadzwonię z Damaszku.
To twój mąż?
Nie.
Byłby z nami w Ameryce?
Po prostu razem pracujemy.
Chcesz się pobujać?
No chodź.
Siedzisz?
Trzymam cię.
Gotowa?
Mam podobny.
Paszport.
Tu są Amerykanie.
Chcą zobaczyć dokumenty.
Cholera.
Co się dzieje?
- Znajdziemy inną trasę. - Wszędzie będzie tak samo.
Dokąd to?
Amerykanin?
Z kim podróżujesz?
Czekaj. Co robisz?
To, co dla nas dobre. Chodź, skarbie.
Powiedz, co trzeba, żebyśmy byli bezpieczni. Nie zamierzam jej stracić.
Nie ruszaj się!
Rzuć broń!
Jedźcie, póki można!
Dokąd teraz?
Znajdę jakieś przejście.
Jestem głodna.
Jem tylko warzywa.
Nie mam nic innego.
Chcę do domu.
Mówiłam ci: właśnie tam jedziemy.
Nie do Ameryki.
Tu jest mi dobrze. Lubię moje koleżanki i dom.
W Stanach będziesz miała nowe koleżanki.
Tam nie będzie dżaddiego.
To kto będzie?
Ja.
I Mina.
Amina.
Ty i ja.
Nie chcę z tobą mieszkać.
Nie mówisz poważnie.
Chcę zostać z tatą. Dlaczego mnie zabrałaś?
Siadaj!
Przepraszam.
Nie chciałam. Nic ci nie jest?
Po prostu...
Nie wiesz, jak było mi ciężko.
I jak długo cię szukałam.
Ja się nie zgubiłam.
Słucham?
Byłam w domu.
Nie prosiłam, żebyś mnie szukała.
- Dokąd idziesz? - Spokojnie. Poczekaj.
Gdzie ona jest?
Bezpieczna.
- Z kim? - Z przyjacielem.
Muszę ją zobaczyć.
Boli, co?
- Osiem lat cierpienia. Jak mogłeś? - Przepraszam.
Za wszystko, co ci zrobiłem.
Byłem w potrzasku.
Gdybym został, naraziłbym was obie.
Teraz chroni ją potężna organizacja.
Która pomogła ci ją porwać.
Brzmi jak obłęd!
Grozili mnie i rodzinie, jeśli nie wyjadę.
A bez niej nie mogłem.
Chciałem zapewnić jej lepsze życie. Dopóki milczałem, dawali nam je.
Ukradłeś mi ją.
Moją córeczkę.
Naszą.
Nie zbliżaj się.
Przepraszam.
Wiedziałeś, że cię szukam?
Mówili, że ułożyłaś sobie życie.
Uwierzyłeś?
Tak było łatwiej.
Zabrałeś mi najcenniejsze, co miałam.
Zniszczyłeś mi życie.
A jej mówiłeś, że nie żyję.
Aż tak mnie nienawidzisz?
- Nie. Myślałem... - Zamknij się!
W dupie mam, co myślisz.
Jeszcze raz się odezwij, to cię zabiję.
Nie masz pojęcia...
Ona już nie jest tą dziewczynką, którą straciłam.
Nie zna mnie.
Czyli...
faktycznie jestem martwa.
Dzięki tobie.
Obiecaj, że będzie u ciebie bezpieczna.
Obiecaj!
Obiecuję.
Jest bezpieczna i szczęśliwa. Ma tu dobre życie, sama widziałaś.
Nasz związek kiedykolwiek coś znaczył?
Kochałem cię.
Naprawdę.
Więc powiesz Aminie prawdę.
Że to przez ciebie nie miała matki.
Opowiesz jej, jak jej szukałam.
Poprosisz o wybaczenie i pomożesz nam odbudować wspólne życie.
Tak zrobię.
Nie dla ciebie.
Dla niej.
Wiem, czego potrzebuje moja córka.
Zawsze wiedziałam.
Będzie dobrze, słowo.
Pamiętaj:
zawsze cię kochałam.
Tłumaczenie na zlecenie Monolith Films: Katarzyna Wojsz
Jako nastolatka Amina regularnie latała do Stanów, do Mary.
Przez 20 lat Mara i Robeson sprowadzali do kraju niektóre spośród 1100 dzieci,
wywożonych każdego roku ze Stanów.
Amina nadal mieszka na Bliskim Wschodzie.
Zareklamuj swój produkt lub firmę. Skontaktuj się z www.MY-SUBS.org
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.