Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Kiedy mój najlepszy przyjaciel mnie odwiedza,
ja muszę wyjechać
Zadbaj o niego, Lisa.
Mówiłeś, że chce otworzyć filię tutaj, w Paryżu.
Zajmuje się więc biznesem, ale jakim?
Nie jest zbyt rozmowny, gdy się go o to zapytać.
Och, zamykasz mi usta. On nie jest przypadkiem szpiegiem?
Ma mały biznes, coś tam produkuje.
- Wykałaczki? - Nie, coś dla kobiet.
Sukienki, majtki i staniki.
Śliczna seksowna bielizna.
Śliczne seksowne cycki, więc jesteś seksowna w tej bieliźnie.
Proszę wybaczyć, jestem taki niezdarny,
ale proszę zrozumieć, ładne kobiety mnie przyciągają.
Ach, ten magnetyzm.
Jak to rozumieć?
Taki sposób na podrywanie.
Cóż, ma pani rację, trzeba się dostosować, prawda?
A to nie jest łatwe.
Droga pani, gdyby tylko pani wiedziała, jak bardzo ma rację.
- Mam tylko 30% sukcesów. - Jeśli tak, to nieźle.
Kiedyś wszystko było prostsze.
Gdy kiedyś mężczyzna spojrzał na kobietę,
ta martwiła się o swoją cnotę.
Dzisiaj, kiedy patrzy na kobietę,
ona mocniej ściska swoją torebkę.
Tak, tak to teraz jest, wszyscy wariujemy.
To on.
Ricardo, cześć, stary.
O, Jean.
Więc nie wyszło?
Jak śmiesz zadawać mi takie pytanie?
Ale miło, że po mnie przyjechałeś.
Za pięć minut wyjeżdżam na trzy dni do Londynu,
ale ta pani się tobą zajmie.
Poznaj, to jest Lisa.
- Zachowaj spokój, proszę. - Dzień dobry.
Będzie tylko twoją sekretarką.
Mój drogi Jean, gadasz jak zazdrosny kogut,
który boi się, utraty...
Tak, ten czarujący mówca
uważa się za lisa, który cię pożre.
Ale kury będą bardziej zachwycone niż ty.
Muszę już iść.
- Liso... - Do zobaczenia wkrótce.
Nie daj się. Cześć...
Panie Bertini, samochód jest zewnątrz.
Zaraz zabiorę cię do tego kurnika.
To zabawne.
Mam ci pomóc stworzyć filię twojej firmy.
Zgadza się. Rynek włoski jest coraz mniej atrakcyjny
dla branży bielizny damskiej.
Kiedyś Włoszki wyrywałyby mi
moje wzory z rąk.
Dzisiaj nie noszą nic,
tylko sukienkę i tyle.
Gdzie jest moralność?
To kiepskie perspektywy dla pańskiego biznesu.
Założę się, że ty też nie nosisz majtek.
W dzisiejszych czasach kobiety żyją w takim pośpiechu...
Prawda?
Uważam cię za poważnego dżentelmena.
A sprawiasz na mnie wrażenie świni.
Dzień dobry państwu.
- Pan Bertini, prawda? - Tak, moje drogie.
Przyjechał prosto z Włoch. Jest specjalistą od opakowań.
Zauważyłem, że są paczki do rozpakowania.
Nie wiedziałem, że Jean ma tak fajną posiadłość.
Mogę cię dać spokój.
- Dzięki. Zgoda.
Zostawiam pana, panie Bertini.
Zadbajcie o niego.
Jeśli masz ochotę, zadzwoń do mnie wieczorem.
W tym wieku powinien pan raczej pomyśleć o odpoczynku.
Podróż chyba pana zmęczyła, panie Bertini.
Proszę się rozpakować i położyć się spać.
Masz rację. Sen mi się przyda.
Porozmawiamy o tym jutro podczas śniadania.
Rozumiem.
No cóż, idź sobie zrobić maseczkę kosmetyczną.
Hmm, ten facet mnie podniecił.
Panie Bertini, możemy od razu poukładać pańskie rzeczy,
jeśli pan sobie tego życzy.
O nie, on ma tam kamienie.
Co może być takie ciężkie?
O, spójrz tylko.
Maniak seksualny.
Widziałeś już coś takiego?
Normalny facet, czy raczej fetyszysta?
Co to znaczy fetyszysta?
A nawet gdybym tego potrzebował, żeby mieć erekcję.
To nie wasza sprawa.
Zresztą nie macie o tym pojęcia.
A takie gęsi jak wy nigdy nie miały takich na tyłku.
Prawda?
- Nie ma się co złościć, proszę pana. - Nie złoszczę się.
Nie chciałyśmy kpić, proszę pana.
Gdybyś na to wydawała pieniądze,
już dawno znalazłabyś milionera.
- No dobrze, przynieś mi torbę. - Już, proszę pana.
A ty zabieraj stąd tyłek.
Sam się rozpakuję.
Ja, fetyszysta...
Sukinsyn.
Potrzebuję maseczki kosmetycznej...
No, facet, pokażę ci okolicę.
Daj spokój mojej łechtaczce.
Dalej... Jeszcze...
Ale jak to zrobić? Wepchnij to tutaj. No, dalej.
- Nie masz lepszego pomysłu? - Nie.
Jeśli zrobisz to dobrze,
dam ci to, czego chcesz.
No, śmiało, zrób to. Zrób to...
No już, pospiesz się.
- Nie. - Śmiało.
W co wy się tam bawicie?
Słychać na całym piętrze.
Pomyślcie o tych, którzy chcą się wyspać.
Powinniście okazać im trochę szacunku.
Widzisz, mówiłam ci. Za głośno krzyczysz.
Co chcesz tym zrobić?
Może warto wrócić do natury.
Bardzo dziękuję.
Ona nigdy nie jest zadowolona z tego, co robię.
A przecież robię wszystko, o co mnie prosi,
i bardzo się staram.
No, mamusiu, masz takie ładne cycki.
Ale moja sztuka też nie jest zła.
To jednak coś innego niż plastikowy ogon.
Hej, przesuń się trochę.
Spokojnie, wystarczy dla obu. Do dzieła...
Też potrzebuję. Też tego chcę.
I ta sama usługa. Proszę...
Weź go, mała.
Weź go.
Twoja kolej. Masz...
Tego ci trzeba?
Powiem ci, że bardzo dobrze to robisz.
Pierwszy raz pieprzysz się cyckami?
Widzisz, zawsze jej powtarzałam,
nie wystarczy robić to z wibratorem.
- Twoja broda... - Co broda?
To niesamowite, jak na mnie działa.
Nie podnoś tyłka.
Teraz uważaj.
Ach ten mały personel.
- Martwią pana, panie Bertini? - Cóż...
Jean nakazał panienkom spełniać każdą pańską zachciankę.
No, nie mogę narzekać.
Powiedziałbym jednak, że brakuje im doświadczenia.
A może przyjrzymy się twoim doświadczeniom?
Panie Bertini, służę panu moim własnym doświadczeniem.
Od 9:00 do 17:00
W tej dziedzinie znam się dobrze.
W takim razie możemy obejrzeć moją kolekcję bez zwłoki.
Zaczynając od Love Doll i Baby Blow.
Rozumiem. To będzie dla mnie naprawdę wyjątkowe widowisko, panie Bertini.
Czy jesteś przekonany, że ta bielizna podkreśli twoje atuty?
Czy często zaczynasz dzień w ten sposób?
Ptaki śpiewające rano,
wieczorem zjadają duże zwierzęta. Wiedziałaś o tym?
Nie. Wieczorem jestem bezpieczna w swojej klatce.
- Jak nam idzie? - Postępy są.
Wynajęłam biura, a telefon już działa.
Dekoratorka przyjedzie po pana.
Jak widać dokładamy wszelkich starań,
aby wasza bielizna sprzedawała się w najlepszych warunkach.
A co teraz robi Jean?
Na pewno jest zdenerwowany.
O tej porze uczestniczy w seminarium.
Tak, tak jest bardzo dobrze.
Masuj mi pośladki swoimi małymi piersiami.
- W porządku? - Tak.
- Czy woda jest wystarczająco ciepła? - Tak.
Gdzie nauczyłaś się tak masować?
Tajki od urodzenia wiedzą, czego oczekują mężczyźni.
Teraz zrobię coś, co ci się spodoba.
Odwróć się.
- Muszę go teraz umieścić w sobie. - Z przyjemnością.
To będzie trochę trudne,
bo Tajki są zbyt wąskie dla europejskich mężczyzn.
O, tak.
Ach, to trudne.
Bardziej rozchyl nogi.
Tak będzie łatwiej.
W porządku.
Och, jesteś taki duży i silny.
Och, to mnie boli.
- Tak dobrze? - O, tak.
To prawda, cudownie.
Podoba ci się mój tyłek?
To mnie ekscytujące.
Szybciej teraz. Szybciej...
Ciesz się tym, kochanie.
- Proszę pani. - Dzień dobry, panienko.
- Mam się spotkać z panem Bertinim. - Oczywiście.
Jest w środku. Proszę wejść.
- Dzień dobry pani. - Dzień dobry.
Nazywam się Annette, jestem dekoratorką.
Urocza.
Przeczucie mi mówi, że wykonamy dobrą robotę.
- Co nosisz pod tą sukienką? - Nie, nie panie Bertini.
To niedyskretne pytanie.
Jestem tu, by omówić interesy. Dobry pomysł?
Mam parę propozycji, które możemy omówić od razu.
W przyszłości proszę unikać innych tematów.
- Założę się, że nie nosisz bielizny. - Bardzo zabawne, ale wystarczy.
Chodźmy, mój samochód czeka.
Powierzchnia biur wynosi 400 metrów kwadratowych.
Wciąż niecierpliwy, ale poczekaj, aż skończę.
Co masz na myśli mówiąc „skończę”?
Nie zapomnij zawiesić zasłon w oknach.
Nie martw się.
Nie będziesz miał okazji wywołać skandalu, panie Bertini.
- Teraz chciałbym wiedzieć... - Tak.
Do czego mają służyć takie duże pomieszczenia?
- Nie mówiłem o tym? - Nie...
Sprzedaję produkty przeznaczone wyłącznie dla kobiet.
- Na przykład? - Coś, co podkreśli twoje kształty.
Rozumiesz?
Może zegarki naręczne?
Nie. Puść wodze fantazji.
Po prostu ramka zegarka.
Bardzo śmieszne. Czy wyglądam na producenta zegarów z kukułką?
Nie, chociaż na pewno masz
ptaka w swojej skrzynce.
Wkrótce wybije pierwsza i wyjdzie pan kukułka.
- Na pewno? - Sama go prowokujesz.
Ku-ku...
Annette, nasłuchujesz i czekasz, by go usłyszeć?
Sama nie wiem.
Może drzwiczki się zacięły.
Jesteś bardzo... zagadkowa.
Naprawdę chcesz to poznać?
Jak to się mówi: "dobrego murarza można poznać jak stoi przy murze".
Ja wiem dobrze, gdzie mój kukułka chętnie złożyłaby jaja.
Nie... Nie o to chodzi, panie Bertini.
To, co nosisz, to moje produkty.
A ja myślałem, że pracujesz w nieruchomościach.
To nie jest byle jaki model.
Zawsze uważałem, że producenci bielizny
są homoseksualistami.
Ukarzesz mnie za swoją niewiedzę?
Te majtki sprawiają mi ból w cipce.
- Nie nakręcaj kukułki. - Kukułka już nakręcona.
- Wiesz, że trzymasz dużą wskazówkę. - O tak, ku-ku...
Dla kobiet nigdy nie jest wystarczająco szybko, prawda?
O... to jest model Sexy Dream.
- Nie, ten jeszcze nie dotarł. - Och, uwielbiam go.
To trochę jak paczka z niespodzianką.
Ku-ku...
Tak, pieść go, dalej...
- Ricardo, teraz mnie wyliż. - Usiądź na fotelu.
Ach, jak dobrze!
To zbyt cudowne...
Ricardo, nie przestawaj mnie lizać.
Chodź, wsadź mi teraz swojego kutasa.
Ku-ku...
- Ku-ku... - Włóż.
Och, jak przyjemnie.
Czuję cię tak głęboko.
Tak, właśnie tak.
Co za uczucie!
O nie, jeszcze nie...
Zaczekaj, nie jestem jeszcze gotowa.
Och, naprawdę... to już koniec...
Fajnie było...
Nie mogłem już dłużej wytrzymać.
Ale ja nie doszłam.
Ciekawe, kto wie, że już pracuję.
Witam, Bertini.
Już jestem. Tu Lisa.
Jesteś zadowolony z mojego wyboru?
Tak, dziękuję, Liso.
- Panna Lefèvre była najlepsza. - Tego jestem pewna.
Słyszałam wiele dobrego o jej talencie.
Zdobyła już kilka pierwszych nagród.
Do jutra.
Nie, nie jutro. Spotkajmy się dziś wieczorem. Chcę rozwiązać pewne problemy.
To nie będzie łatwe.
Jednak jako szef pozwalam sobie nalegać.
- Nie mam czasu. - Mówię, o ósmej.
Nie zawsze jestem taki szorstki, wiesz.
Ale czasami,
trzeba użyć takiego tonu, jeśli chce się coś narzucić.
Ta jest niezła.
Z takimi cyckami.
Nie, to byłaby lepsza. Tak, tak, to jest to.
Ta, w porządku.
Tak myślę, co mógłby zrobić doktor Frankenstein...
Zrobić według własnego gustu: dupa jednej, cycki drugiej...
I wyruchać obie bez ich wiedzy.
Panie Ricardo, dam znać, gdy zjawi się panna Lisa.
Już nakryłam stół dla dwojga.
Tak, zbliż się.
Chodź ze mną.
O, tak.
Tak, pogłaszcz mnie.
O, mój kochany...
Tak, popieść mnie...
Twój język przyprawia mnie o dreszcze.
Och, to jest piękne.
Twoja dłoń jest taka delikatna. Mój kochany...
Tak, właśnie tak. Gładź je delikatnie.
Proszę cię, nie odchodź. Nigdy.
Czekałam na ciebie tak długo.
Nie odchodź.
Zostań ze mną.
Błagam cię, nigdy nie odchodź.
To, co czuję, doprowadza mnie do szaleństwa.
Nie mogę dłużej czekać.
Tak bardzo lubię twoje pieszczoty.
Wszystko co robisz...
Och, dajesz mi tyle radości...
Wejdź... Wejdź jeszcze raz na mnie.
Nie, proszę...
Zostań we mnie. Nie odchodź.
Dokąd idziesz? Nie zostawiaj mnie samej.
Och, on jest wsadził...
Wsadził jej!...
- Tak długo czekałam na tę chwilę... - Chodź do mnie znowu.
Pieść moje piersi...
Tak... Pieść moje piersi językiem.
Pomóż mi, kochanie.
Co robisz? Czy już o mnie zapomniałeś?
A jednak nadal czuję twoją dłoń.
Twoją dłoń, która również odeszła...
Jak poprzednio...
Chcę cię. Chcę cię znowu...
Wróć do mnie, bo oszaleję...
Tak... Tak, doprowadzasz mnie do szaleństwa.
Sprawiasz mi tyle radości.
Mogę żyć tylko dla ciebie.
O, wreszcie przybyłeś...
Jesteś tu mój kochany, nie mogłam już żyć...
Zobaczysz, kiedy nauczę się cię cenić.
Tak... odchodzisz tak daleko ode mnie, tak daleko.
Dajesz mi tak wiele. Taki skarb mi dajesz.
Wracaj.
Palce czynią, że dochodzę,
a ty nadal nie jesteś we mnie. Chodź, chodź.
Nie zostawiaj mnie jeszcze... Nie odchodź...
Wróciłeś, kochanie.
Och, znów czuję, że żyję.
O Boże, jakie szczęście...
Tylko Bóg może dać mi takie szczęście.
Szybciej, szybciej, dalej... Tak, bądź szczęśliwy...
Tak, doszedłeś...
Mogę umrzeć, mój ukochany.
Dałeś mi tyle szczęścia...
Teraz bądź tylko mój...
Dam ci więcej niż inne mogą ci dać...
Pomóż mi, a poznasz raj.
Dam ci wszystko...
Dam ci wszystko...
Dam ci wszystko...
Bawisz się nim?
Prawdę mówiąc, doszedłeś mi w ustach, kiedy spałeś.
Ach, więc o to chodziło.
I bałeś się mnie obudzić.
Ostrożnie, on jest teraz taki wrażliwy...
Było dobrze. Ale następnym razem poproś o pozwolenie.
Nie chcę, aby personel był zbyt poufały.
Rozbierz się teraz.
A teraz, siądź mi na kutasie.
O nagrodę Ameryki.
A przy okazji, panny Lisy jeszcze nie ma?
Nie. Nie jest nam potrzebna.
Dobra, a teraz się pochyl.
O tak, dobrze.
I zaczynamy.
- Panie Bertini... - Tak...?
Och, proszę wybaczyć. Do roboty!....
Uważaj, jeśli się zagapisz,
- ...przegrasz wyścig. - Dobrze.
Niezłe cycki, dziewczyno.
Ach, wziąć jedną z tych gruszek.
I wracamy do domu. Zmusiłaś mnie do powrotu...
Tak, właśnie tak.
Tak, teraz jest znacznie lepiej, to jest to...
Ależ on działa, co?
I kierem...
Nie dotykaj, frajerze i pilnuj kieszeni.
Gaston, ile ci wiszę?
Założę się, że jeszcze nigdy nie widziałeś...
Cześć, Gaston.
20 razy ci mówiłam, nie dotykaj dziewczyn,
jak nie masz pieniędzy.
I tak na okrągło.
Kupuję tę skrzynkę i spadam stąd.
- Cześć, Gaston, jak tam? - Dobrze, kochanie.
Dobry wieczór, kochanie.
I oto przybywa piękna młodzież.
- Dobry wieczór, Cathy. - Cześć, kochana.
Co tam?
Co myślisz o tych twardzielach w przerwie?
Spójrz na to. Pijacy, alfonsi...
Bezsilni. Nieudacznicy.
Bzdury, czcza gadanina, nic więcej.
Grasz, Bruno?
- Naprawdę nie ma się czym ekscytować. - Skórą.
Nigdy nie będziemy bogate.
Koniec z iluzjami, stara.
Zgnijemy tu, w tej nędznej dziurze.
- Mam coś na oku, jeśli to się uda... - Och, przestań bredzić, Bruno.
Znów pieprzysz jakieś głupoty.
Żadnego polotu, zginiecie razem.
Z takim tyłkiem jak twój, pewno więcej bym zdziałał.
Cicho bądź, świnio.
Znam jednego frajera, który ma kasę.
Milion. Wziąłbyś go?
Myślę, że te dziewczyny wystarczą do zaprezentowania kolekcji.
A tak przy okazji, czemu nie przyszłaś wczoraj wieczorem?
Nie miałam czasu.
Powiedz mi, co chcesz najpierw zaprezentować?
Od współpracowników wymagam absolutnej lojalności.
Nie bardzo wiem, o czym pan mówi.
Mógłbyś wyrazić się nieco jaśniej?
Nie lubię być oszukiwanym i nie znoszę oszustów.
W takim razie obawiam się, panie Bertini,
że nie jestem dla pana idealną współpracowniczką.
Jednak chętnie jeszcze raz spróbuję,
jeśli zgodzisz się na większą współpracę.
Czego ode mnie oczekujesz?
Jakie są dokładnie moje obowiązki?
Na przykład, czy przymierzanie mojego modelu Babydoll.
A właściwie dlaczego?
Zawsze jesteś tak bezpośredni wobec swoich sekretarek?
Wobec kobiet nie ukrywam swojej natury jak ty.
Nie jest ona tak próżna jak twoja
Przekonałeś mnie. Chyba wszystko zapisałam.
- Więc o czwartej. - Hmm, o czwartej.
- Halo, tak. - Udało ci się wstać z łóżka?
I położyć dupsko przy basenie?
Tak. A ty co robisz?
Pracuję mój drogi, w przeciwieństwie do ciebie.
Niewiarygodne. I mówisz w taki sposób,
że musze potraktować poważnie
...tego darmozjada, którym zawsze byłeś.
Co cię tak napadło?
Nie bądź taki wredny, stary, masz kłopoty?
Tylko te, które mi podsunąłeś w idealnej sekretarce,
nie dającej się przelecieć.
To prawda, ona nie daje się przelecieć
byle capowi.
Nie uwierzysz, ale jak dotąd ten stary cap,
wskakiwał na te wszystkie kozy.
Proszę cię, stary, przestań się wygłupiać.
Co chcesz udowodnić?
Nie masz jaj, i chciałbyś, żeby inni się tobą zajęli.
Mnie staje i to od razu.
No cóż, bądźmy realistami.
Nie rozumiesz, że możesz ją mieć, kiedy tylko chcesz?
A kiedy przyjdzie pora, wystarczy się z nią ożenić, i już.
Jak się chcę napić mleka,
to mam kupić krowę?
- Naucz się tylko ją doić. - Spróbuję.
- Do zobaczenia, kowboju. - Skurwiel.
Ciao.
A teraz, młoda damo, a może spróbuję coś dostać
za moje pieniądze, co?
Przeciągnij go jeszcze dalej.
No dobra, gotowość wzrasta.
Jak wolisz mnie posuwać?
Od przodu czy od tyłu? Jak chcesz?.
Najpierw chcę podziwiać twoją piczkę.
Na plecy, kochanie, i rozsuń nogi.
Nie ma nic lepszego niż piękna mały cipka.
Chyba jest naprawdę ładna.
Więc to cię kręci?
O... tak.
O, mój drogi, jakie to fajne.
Och, jakie to przyjemne.
Och, szybciej...
Szybciej!.
Tak, właśnie tak.
No dalej, śmiało.
Ale tu fajnie.
Prawdziwy raj... Zobacz, jest nawet basen.
Masz szczęście, powygrzewasz się na słońcu.
Zrobiłam jak mi kazał pan, wszystko wyjęłam.
Drogie panie, proszę podejść tutaj.
Oto nowości, które zaprezentujecie.
To kreacje pana Bertiniego.
Myślę, że każda brunetka,
każda blondynka znajdzie coś
i wszystkie będziecie wyglądać olśniewająco.
- To twój wybór? - Tak.
Moim zdaniem, będzie to sukces.
Już się on rysuje.
No to dalej, dziewczyny!
To już koniec, drogie panie. Byłyście doskonałe.
Jestem bardzo zadowolona, teraz idźcie się ubrać.
Bravissimo !
I jak, panie Bertini, jest pan zadowolony?
- Whisky? - Tak, chętnie.
A ty, co dla nas przygotowałeś?
Zapomniałaś o moim projekcie?
Twoje modelki są dobrze dobrane,
bo masz to tego talent.
Z taką prezentacją, jaką mi pokazałaś,
musimy odnieść prawdziwy sukces.
Jean miał rację. Na zdrowie.
Masz duże kompetencje.
Pani Liso, jesteśmy gotowe!
Dbaj o nie, są bardzo dobre.
Bardzo się cieszę, że sprostałam zadaniu.
Na razie muszę odwieźć dziewczyny.
Nie zwódź ich, to na razie, proszę pani.
Dziękuję za ten cudowny pokaz.
My też dziękujemy, panie Bertini.
Do widzenia, panie Bertini, do widzenia.
- Dzień dobry panu, co podać? - Whisky.
Bardzo ładne dłonie.
- Bardzo pan miły. - Papierosa?
O, chętnie.
– Także ładny uśmiech. – Naprawdę?
Tak, i zmysłowe usta Jeanne Moreau...
Moje marzenie.
Mogę zadać pytanie?
Co robisz wieczorem?
Proponuję kolację... powiedzmy około 20:00?
Idę z mamą do kina.
Mógłbym się do was przyłączyć,
znam bardzo dobre porno.
- Tak? - Nienawidzę filmów z przemocą.
- A filmy grozy? - Nie lubię krwi.
- Sensacyjne? - Zawsze to przemoc.
- Lubisz dreszczyk emocji? - Tak.
- Lubię poczuć moje serce... - Ale przy mnie.
Mama mnie pilnuje.
Jestem pełen szacunku, bez obaw.
- Nie. - Czego się obawiasz?
Pokażesz mi Wieżę Eiffla, to sprawi, że oszaleję.
- Proszę pani... - Już, służę...
Miłego wieczoru, proszę pana.
- Koniak, proszę. - Proszę bardzo.
I co, spędził pan dzień tak, jak pan chciał.
Byłam pewna, że będzie udany.
Tak, ale bardzo się zmieniło przez ostatnie 10 lat.
- Widzieliście? - Założę się, że zaraz przyjdzie.
Będzie zabawa.
Pogoda ładna, no nie?
Och, pan Bertini, nie spodziewałyśmy się, tak szybko pana zobaczyć.
- Ładna pogoda, prawda? - O tak.
Nie musi pan stać.
- Mogę usiąść obok ciebie? - Proszę, śmiało.
Muszę pogratulować, pokaz był znakomity.
Przesada, po co te pochwały.
Wykonujemy tylko swoją pracę.
Robimy to, co do nas należy. Wy czy Dior... jaka różnica?
- Myślisz, że on to zauważa? - Och, teraz już wie.
Proszę przynieść szampana, zanim dołączysz do mamy.
Jak pan sobie życzy.
- Zrobiło się ciemno, a my wciąż nie śpimy. - Oto i taksówka.
- Siadam z przodu. - Nie, nie, nie, z tyłu.
Och, jaki uroczy kierowca.
Nie dotykaj go, jest w pracy.
A ty patrz przed siebie, kiedy prowadzisz. Dalej.
Proszę bardzo.
I z zapałem, małymi języczkami, łaskotamy. Śmiało, radośnie.
O, dobrze... przyspieszamy.
Gdybyście były tak dobre w kuchni, to bym się z wami ożenił.
No, dalej... dalej...
Ech... musiałem wypić trochę whisky.
Wacek jest trochę zawstydzony.
Momencik.
Miejsce, moje drogie.
Sam go trochę wzmocnię.
Proszę bardzo, łakomczucho.
I jeszcze trochę tak.
Jak tam, dziewczyny?
Zabawmy się w ujeżdżanie, co?
O mój Boże... On ma jaja jak byk.
- Dobry wieczór. - Lisa, kochanie.
Miło, że tak szybko mnie odwiedzasz.
- Wszystko dobrze? - Tak.
Chodź, daj mi buziaka.
- Tęskniłeś za mną? - Tak.
Miałam fantastyczny dzień.
Chyba nie zrobiłaś nic złego, kochanie.
- Proszę. - Szampan, proszę pani.
- To przyjaciel Jeana. - Facet?
Tak, ale nie przejmuj się, nic się nie wydarzyło.
Nic, to wciąż za dużo.
Obwąchał cię, jak robią wszyscy mężczyźni i psy.
Proszę pani, jak się umówiłyśmy, wychodzę teraz z moją przyjaciółką.
Colette, przede wszystkim nie zbaczaj z właściwej drogi.
Wiesz, Minouche,
w pewnym sensie z kobietą czujemy się równie dobrze jak z mężczyzną.
Jesteś naiwna, bo nigdy tego nie przeżyłaś.
Nigdy tego nie zrozumiesz.
Zostawmy to.
Chodź, dam ci buziaka.
Martwisz mnie, Liso. Nie mów mi o tym.
Nie martw się tym, dobrze wiesz, że cię kocham.
Wiem, ale miłość jest dziwna.
Przychodzi, odchodzi, godzę się z tym.
Chodź... no, chodź.
Moja słodka....
Och Liso, tak dobrze z tobą, kochana.
Nie potrzeba nam mężczyzn.
To takie irytujące.
Chodź, też cię popieszczę.
Lubisz, kiedy jesteśmy razem?
Jestem tobą zauroczona.
Nie możesz mnie zostawić dla mężczyzny.
- Daj spokój. - Jeszcze raz.
Daj się ponieść...
Daj się ponieść, kochanie.
Nie, przestawaj...
Przestań... przestań...
A ty powiedz mi, czego pragniesz.
Zajrzyj tam.
Wsadź.
Ale nie za głęboko, dobrze?
Wystarczy, że połaskoczesz moje wargi koniuszkiem.
Nie mogę się już doczekać.
Włóż mi to teraz.
Tak jest dobrze.
Nie, nie głęboko.
Tak, w kółko, tak jak teraz.
Jeśli się denerwuję,
to przez twoje majtki.
Jeśli się pomylę, to dla ciebie...
Jest tam jeszcze ktoś, kto się chce ruchać?
Irvine, ucisz tego psa.
Nie było go, kiedy przyszedłem po raz pierwszy.
Dupek.
Mały, chcesz pobudzić wszystkich?
Zaczynaj.
Udało się.
Dobrze, że nie użyłeś wody po goleniu zamiast eteru.
Teraz złap go i zamknij się.
Jest cięższy niż świniak.
- Skąd ty to wiesz? - Byłem rzeźnikiem, to wiem.
Głupotą jest zostawić włączone światła.
- Trzeba przecież widzieć, co się robi. - Co za jołop...
Jesteś tak głupi, że przyznałbyś się do kradzieży karty pobytu.
Dobra, teraz czas, żebyś zadzwonił i ustalił jaki okup.
Taaa... jaki to numer?
Co się z tobą?
To nie ty jesteś mózgiem tego gówna?
To ty powinieneś znać, ten pieprzony numer.
Żartujesz sobie, Bruno. Poślij go tam.
- Zamknij się, co? - Dlaczego ja? Jego zapytaj.
- Ten numer to nie moja sprawa. - Co tu jest grane?
Jeśli pójdę do więzienia, to chcę wiedzieć za co.
Myślę, że moja babcia poradziłaby sobie lepiej niż ty.
- Jasne... - Bruno, To prawda,
nie znasz jego babci, to nic nie mów.
Gdybym miała kutasa, waliłbym konia na blacie.
Nie bądź wulgarna. Jak cię wychowano, zdziro?
Cholera, zrób to i zamknij mordę.
Kurwa, jeśli ta dziwka się nie zamknie,
to ja ją wyjebię, zobaczycie.
Wal się.
- Ty też się pierdol. - Proszę o wybaczenie.
Kiepsko ci idzie, to idź na ulicę.
Zamknij się, nie wierzę... Ty myślisz, że tam wrócę?
Wy nie spojrzeliście na mnie, przegrywy.
Jestem w tym i chcę swoją dolę.
Umyj szklanki za barem,
albo skopię ci dupę, zrozumiano?
I jak zamierzasz to zrobić?
Nie masz nic w łbie i niczego w spodniach.
Widzisz, zauważyła to.
Ta suka myśli, że może nas okraść, mówię ci to.
Tak myśli.
- Hej, co chcesz z tym zrobić? - Mogę cię ogolić.
- Cipę se ogól, będzie lepiej. - To nie jest zły pomysł.
Nie potrzebuje ich w tym miejscu.
Ma ich wystarczająco dużo na brodzie.
Ha, ha, ha.
- No to myśl, dupku. - Dlaczego ja?
- Niech on coś powie. - Ja nie jestem tu szefem.
Mam dość bycia popychadłem.
Hej, Bruno to, Bruno tamto.
- Ta suka mnie wkurza. - Jesteś przeczulony...
- Szukaj tego beze mnie. - Wiesz, co mam na myśli.
Cholera.
Słuchaj, gdybyś miał jaja, wyrzuciłbyś tę dziwkę.
Skoro już tu jesteś, ustępuję ci miejsca.
Co mu się podoba. To twoja dziwka, nie moja.
- Skończy się tym, że dam ci w mordę. - Tak? Spróbuj.
A oto nasza kura znosząca złote jaja.
Teraz sobie pogawędzimy, mój drogi.
Powiesz mi, jak zdobyć twoje miliony, prawda?
Och, pan się waha.
Co ty chcesz zrobić?
To nie jest zabawka.
Czyś ty oszalała? Co chcesz udowodnić?
Przytniesz włosy? Nie wiem, czego ode mnie chcesz.
Nie mam pieniędzy. Nie jestem tą osobą...
Ale koszulkę masz za 1500 franków.
Zdaje mi się, że masz fabrykę.
Przestań. Zranisz mnie tym nożem.
Jak się będziesz wiercił, to jest na to szansa.
- Pomocy! - Zobaczysz, szybko się dogadamy.
Chcę forsy. Z kim mam się skontaktować?
O jakiej forsie ty mówisz? Jestem bankrutem.
Bankrut, co? Bankrut.
Nie traktuj mnie jak skarbówki. Gdzie masz forsę?
- Powiesz coś? - Nie, uwierz mi, kurwa.
- Jestem spłukany. - Kłamiesz, skurwielu.
- Zamkniesz się w końcu? - Och, ty dziwko.
Gdybyś choć raz w życiu wyprasowała koszulę...
Możesz się zamknąć? Zamknij się.
Gdy będę miała twoją forsę, nie będę musiała znowu pracować.
- Uważaj, skaleczysz mnie. - Czemu nie, byłoby fajnie.
Na razie zobaczmy, co tam chowasz.
Przejdź dalej, nic się tam nie kryje.
Dobrze, że się boisz, bo zrobię coś innego.
Nie, nie, nie. Pomocy, pomocy.
Przestań mazać. Jeszcze ci nic nie zrobiłam.
Niech ktoś zabierze tę wariatkę.
- Co chcesz zrobić? - Więc nadal nic mi nie powiesz.
Pomocy, pomocy.
Na pomoc.
Nie, policja!
- Ratunku! - Przestań.
- No to mów. - Kurwa, chora jesteś?
Nigdy nie byłaś dobrze wyruchana. Przez to stałaś się brzydka.
Naprawdę w to wierzysz? Co?...
- No... nie wiem. - Poczekaj, zmienisz zdanie.
Nie mogę oddychać.
Po co ci oddychanie?
Jeśli chcesz coś powiedzieć, mów szybko.
Mów, mów.
Przestań, przestań, proszę cię.
Nie, powiedz mi natychmiast, jak wyrwać twoje pieniądze,
albo nasikam ci do ryja.
- Już nie mogę. - Ale ja nadal mogę.
Przestań, przestań.
Ona zmusi go do gadania, gwarantuję.
Nie, chodnik dla prostytutek, biznes dla mężczyzn.
Tak, przykleję to tam, nie martw się.
- To nie jest dobra kryjówka.. - To się zobaczy.
Masz większe szanse znaleźć się na bruku niż ona.
Wiem, jak sobie z tą suką poradzić.
- Dobra, spróbujemy tak. - Hej, hej.
- Chyba nie chcesz mnie zgwałcić. - Co?
- Odmawiasz współpracy? - Nie.
Trzymaj knota prosto.
Zajebię cię na śmierć.
Będę się śmiać, jak będziesz wzywał mamę.
Znam takich facetów jak ty.
W niecałą godzinę cię wykończę.
- Jesteś zbyt nieczuła. - Myślisz, że cię rżnę
...dla przyjemności?
Nie rób tego więcej. Zostaw kutasa tam, gdzie jest.
Gdzie masz forsę?
Szmato, gdzie pieniądze.
Wszystko, co mogłabym kupić, chcę mieć.
Powiesz mi teraz.
Gdzie schowałeś forsę?
Chcę twoje miliony.
Chcę twoje miliony.
Chcę twoją kasę.
Kasa, kasa...
Jesteś kupą forsy. I to mnie kręci.
Pierdolę kupę kasy.
I myśl o twej forsie, doprowadza mnie do szału.
Kasa... To twój szmal kochasz.
Zamknij się! Chcę tylko wiedzieć...
...gdzie masz forsę?
O... doszłam. Co za frajda.
Przestań!
Będę dla ciebie miła, ale powiedz mi teraz wszystko.
I będziesz się dobrze bawił, jak ja się bawiłam.
Tak, ja... ja...
Gdzie pieniądze?
Nie mogę się doczekać, żeby mój kutas
opuścił twoje małe dłonie.
- Skurwiel! - Przysięgam ci...
Nie miałeś oporów spuścić mi się ust?
- A kto ci na to pozwolił, co? - Nie miałem wyboru.
Lubisz wytrysk? Spuściłeś mi się.
Gdzie jest forsa?
Szybciej! Mów!
- Mówisz? - Jedyna osoba, która coś wie, to Lisa.
Lisa Laroche. Powiedz jej, żeby coś znalazła.
Zwrócę jej pieniądze. Załatwię to.
Jej numer telefonu to 404 90 82.
Dasz mi papierosa?
- Dobra, nacisnę ją. - Zostaw światło.
Halo, tu Lisa Laroche.
- Bertini, czy to coś ci mówi? - Tak, znam go.
Porwaliśmy go. Chcesz go zobaczyć żywego?
O Boże... Gdzie on jest? Co mu zrobiliście?
Na razie nic, ale co dalej, zależy od ciebie.
- Powiedz, co mam zrobić. - Zapłać.
Mam 20 000 franków oszczędności.
Tym możesz się podetrzeć. Chcę milion.
Milion franków? To chyba dużo, nie?
Jutro o 12:00 w automatycznej skrytce na lotnisku Roissy.
- Ale... - Żadnej policji.
- Oczywiście. - Schowasz klucz pod prawym kaloryferem.
- Dobrze. - A ty się wynosisz.
Dobra, zrobię wszystko, co każesz.
Ale nie róbcie mu nic złego.
Laroche.
- Halo, tata? - Tak.
Chwała Bogu.
Słuchaj, mam problem.
Nie wiem, jak to wyjaśnić,
ale właśnie spotkało mnie coś nieprzyjemnego.
- Potrzebuję miliona. - Co? Czego potrzebujesz?
Rozumiem, potrzebujesz miliona.
Tak, to nie dla mnie, ale muszę to mieć.
To mężczyzna, którego kocham.
Słuchaj, moja mała, powtarzałem ci to już chyba tysiąc razy.
Znajdź sobie faceta, który ma pieniądze.
Ale tato, masz wystarczająco pieniędzy dla dwojga.
Co ci zależy na małym milionie,
skoro chodzi o szczęście twojej córki?
Lisa, w twoim wieku, takie przygody nie powinny się zdarzać.
Chodzi o to, że to kwestia życia lub śmierci.
Jeśli mi nie pomożesz, nigdy mnie już nie zobaczysz.
No dobrze, w porządku. Bierzesz na siebie odpowiedzialność.
Jednak nie dostaniesz ani grosza.
- Nic. Rozumiesz? - Stary palant.
Czego jeszcze chcesz?
Jeśli powiedziała, że przyniesie pieniądze, to przyniesie.
- Co robisz? - Ostrzegam cię.
- Wszystko w porządku? - Tak.
Odeślij mi kajdanki.
Może będę miał innych facetów do wrzucenia do kufra.
Nie widziałyśmy pana Ricardo od dwóch dni.
- Poza tym nic nowego. - Dziękuję.
Dziękuję za pomoc na lotnisku.
A co to za strój.
Och, co ja przeżyłem.
Gdzie byłeś, co?
Nie zdziwię się, gdy powiesz, że byłeś w jednym z tych klubów sadomaso.
- Przestań pieprzyć i daj mi fajkę. - Dobra.
Ale opowiesz mi co ci się przytrafiło.
Powoli...
A to co?
Czy to najnowszy model z Rue de la Paix?
- Nie lubię twoich żartów. - Nie złość się.
Potrzebujesz służącego, co?
No to kurwa, gdzie są inne bransoletki?
Klucz mam przyklejony do pleców. Dawaj.
- Słuchaj, weź się trochę pospiesz. - Hmm, wzór włoski.
- Pospiesz, kolego. - No, niesamowite.
Masz wrażliwość dzikusa.
Przez nadmierne uprawianie seksu, stałeś się nadwrażliwy.
- Mniej gadaj. - Gdzie jest zamek?
- Chyba widać, nie? - Nie krzycz na mnie.
Dali ci dobry klucz?
Kręć w drugą stronę, idioto.
- I już. - Ty udajesz takiego głupiego?
- Wyglądasz świetnie. - Dawaj kluczyk.
Ależ proszę.
Nie dość, że mnie porwali, to jeszcze związali.
Dobra, podsumujmy.
Więc cię porwali, skuli... A potem?
A potem... Wyobraź sobie najgorsze.
Nie uwierzysz, ale zostałem zgwałcony.
Zgwałcony? Niemożliwe. Przez ślepców może...
Chcieli million okupu.
Rozumiesz? Banda zbirów porwała mnie dla okupu.
Faceta zupełnie bez grosza.
Lisie udało się znaleźć milion i to kolejny fart.
Spójrz na to.
Lisa zapłaciła okup? Lisa?
- Jesteś pewien? - Oczywiście, Lisa.
Nie mogłem się do ciebie zwrócić, bo cię tu nie było.
Pan sobie podróżował po całym świecie,
podczas gdy ja gniłem na pryczy,
skuty łańcuchami we własnych gównach.
Ale ty...
To było bez sensu, bo nie mam teraz gotówki.
- Oczywiście, zwrócisz mu ten milion. - Nie.
Jak mam to zrobić?
Jaki miałeś zamiar?
Jedynym wyjściem będzie zwrócenie mu tego.
Rady dobre, tylko ja jestem kompletnie spłukany.
Nie mam już żadnego kredytu w bankach.
Zresztą, co ci będę mówił...
W takim razie widzę tylko jedno rozwiązanie.
Ożeń się z Lisą.
Takie rozwiązanie to dla faceta, któremu już nie staje.
„Musisz poślubić tę dziewczynę.” To nie jest najlepszy pomysł.
Wolałabym zostać sto razy zgwałcony przez tę wariatkę tam.
A oto i twoja narzeczona.
Zawsze możesz wrócić na swoje łóżko.
Został pobity.
Och, panie Ricardo, mam nadzieję, że wszystko w porządku?
Tak, Ricardo jest cały.
Ale nie jestem pewien, czy nadal funkcjonuje.
Och, panie Ricardo.
Może spróbujemy?
Panie Ricardo, mogę to zrobić tylko z moim mężem.
Zgoda. Ale czy on będzie chciał czekać?
Kto? Ach, ten.
Zapytamy go? Teraz?
Omijamy noc poślubną.
Drodzy przyjaciele,
postanowiliście stworzyć tę trudną więź, którą była od dawna.
Ale teraz dla was to początek nowego życia,
która z pewnością nada nowe prawa...
Lisa, twojego ojca nadal nie ma.
Ludzi też nie.
Małżeństwo to nie jest poważna sprawa? Co?
Do tej pory wszystkie decyzje podejmowaliście samodzielnie.
Ale w przyszłości wszystko będzie ustalane wspólnie.
Innymi słowy, oznacza to,
gdzie panowało tylko „ja”,
narodzi się niczym delikatne, ale ukochane dziecko,
wzniosłe „my”.
A to, będzie służyło, nie tylko
najlepszym chwilom waszego związku,
ale powinno pozwolić wam przetrwać te najciemniejsze...
Muszę ci coś powiedzieć.
Ona się nie patrzy.
...co może przetrwać.
Osobiście życzę państwu...
To naprawdę ważne.
To krótka sprawa.
...i aby najprzyjemniejsze wydarzenia zdarzały się najczęściej.
Miejsca zostały zajęte,
możemy więc przejść do ceremonii zawarcia małżeństwa,
skoro świadek się w końcu pojawił.
Czy mogę prosić o podejście
aby złożyć podpisy w naszym rejestrze?
Boże, czy dziewica może być tak ciasna?
Proszę.
Już.
Teraz, kiedy dokumenty podpisane,
jesteście prawnie mężem i żoną.
Tutaj, proszę.
Uwaga!
- Chodź, będziemy się pieprzyć. - Przestań...
Och, spójrz, to chyba on, tata.
- Mam dość czekania, chcę cię pieprzyć. - Niedługo.
Z kim on jest?
Nie, będę pierwsza, która jej pogratuluje.
Mama, mama, mama, mama.
Miło cię poznać, mój drogi zięciu.
Najlepsze życzenia na nowej drodze.
To on, mamo, to nasz tata?
- Jean, co to za dzieciaki? - Ricardo, weź ją, to twoja córka.
- Czyż nie uroczo mu z brodą? - Gratulacje, mamo.
Co to jest?
Tato, ona cię łapie za brodę.
Bardzo się cieszę, Liso.
Jean, co jest grane? Wyjaśnij mi to.
Twoje ostatnie zdobycze, jak sądzę...
Mamo, spóźniliśmy się,
bo byliśmy z dziadkiem w kinie.
I sądzę, że ten chłopiec to twój syn.
Co ty mi tu opowiadasz?
- Chcesz powiedzieć... - Nie martw się, podejdź filozoficznie.
Ale o jakiej filozofii chcesz mi powiedzieć?
Mam z nią dwoje dzieci, a ja jeszcze jej nie zerżnąłem.
- Ty znalazłaś tatę? - Tak, kotku.
- Tak, masz tatę, prawda? - To super, mamo.
- Nie wiedziałem o tym. - I co jeszcze?
Nie wiedziałeś o tym... To jakiś żart?
Nie, to ostatni raz, kiedy lecisz w chuja,
i tego pożałujesz.
Znalazłaś sobie niezłego męża.
Wiesz, nie było łatwo go zdobyć, tato.
No proszę cię.
Ten słodziak też nie sprawiał problemów.
Mamo, muszę się wysikać.
- Nie musiałeś się z nią żenić. - Co?
- Uspokój się, znaleźliśmy okup. - Teraz to mówisz.
Kiedy już po wszystkim, kiedy jestem w...
Starałem się ci to powiedzieć, stary.
- Robiłeś wszystko? - Ale nie chciałeś wtedy słuchać.
Więc będę największym frajerem, jeśli stąd nie ucieknę.
Za późno, stary, podpisałeś akt, to koniec.
- Oczywiście, że tak. - Oczywiście, że będzie z wami.
- Zobaczysz, będzie dobrze, tato. - Po to właśnie jest.
- Ale mamo, tak myślisz? - Ależ tak, oczywiście.
Patrz przed siebie. Nie rzucaj się w oczy.
Lulu, Zazie i Herkules.
Piękny pies, nie sądzisz?
Och, Jean, to prezent ślubny. Wiem, że jesteś moim przyjacielem.
Nie zrozumiałeś mnie, Ricardo. Ja idę z tymi dziewczynami
- Daj spokój, nie dasz rady dwóm. - Jesteś żonaty, mój drogi.
No to stary, powodzenia.
Wsiadajcie do samochodu, dziewczyny.
bo inaczej będziemy świadkami pierwszej kłótni małżeńskiej.
Posłuchaj Jean... Zawsze byliśmy jak bracia.
To się już nie liczy?
Co będzie ze mną?
Dam ci moją porcję tortu weselnego.
Mamo...
Czy ty słyszysz sukinsynu?
- Mamo... - Tak, co tam, kochanie?
Dlaczego nowy tata ciągle się kłóci?
O, jaka ona zabawna.
- Dzisiaj jest piękny dzień, prawda? - O tak.
Mamo, nowy tata pójdzie z nami na lody?
- Chcę iść na karuzelę. - Cholera.
Wygląda na uczciwego męża, no nie?
Nie sądzisz, że dobrze byłoby już się wynieść?
Życzymy ci pięknej nocy poślubnej.
I dużo szczęścia.
Och, ty łajdaku!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.