All language subtitles for Stawka wieksza niz zycie Odc 4 Cafe Rose

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Uwaga, uwaga. Pociąg pośpieszny do Budapesztu odjeżdża z peronu pierwszego.

Proszę wsiadać i zamykać.

Uwaga, uwaga. Pociąg pośpieszny do Budapesztu odjeżdża z peronu pierwszego.

Proszę wsiadać i zamykać.

Czy wolne jest to miejsce?

Tak.

Heisla, kontrola biletów dokumentów.

Dokąd pan jedzie?

Proszę przeczytać.

Państwo razem?

Nie.

Do Budapesztu? Tak.

Cel podróży?

Jadę do rodziny, jestem Węgierką.

Mój mąż jest zatrudniony w oddziale Herman Geringwerke na terenie

W porządku.

Życzę Państwu przyjemnej podróży.

Fajne.

Dziękuję.

Benzynie należy oszczędzać.

Mnie to nie dotyczy.

To dotyczy wszystkich Niemców.

Nie jestem Niemcem.

Pozwoli pani, że się przedstawię.

Bantlot z Hagi.

Hagi?

Mówi pan doskonale po niemiecku. Pani również.

To konieczne w interesach.

Nie wiedziałam, że Holendrzy... Rozsądni Holendrzy współpracują z gospodarką

wielkich Niemiec.

Rozsądni Węgrzy również.

Mój mąż na przykład, który jest wybitnym konstruktorem, bez wahania przyjął

ofertę w Hermann Göring Werke.

Dawne zakłady Skoda.

Nie powinna pani o tym mówić.

Obcemu człowiekowi.

Myślę, że nie zdradziłam panu żadnej tajemnicy.

Poza tym obawiam się, że za wiadomości, którymi ja mogłabym służyć, żaden wywiad

nie zapłaciłby mi ani groszy.

Nigdy nic nie wiadomo.

Wywiad interesuje się tak dziwnymi rzeczami.

Dla nich na przykład mogłoby być interesujące to, że pani mąż wraca późno

domu.

Jak to, że mnie zaniedbuje?

To byłoby interesujące nie tylko dla wywiadu.

To bardzo ważna informacja.

Nawet dla mnie.

Znali się, że dojeżdżamy do granicy węgierskiej.

Myśli pan, że będą kontrolować walizki?

Nie jeżdżę tą trasą zbyt często, to raczej pani powinna wiedzieć.

Mam do pana prośbę.

Wiozę trochę papierosów.

Trochę więcej niż pozwalają celne przepisy. Gdyby Pan mógł wziąć kilka

do swojej zalizki.

Ale bardzo proszę.

Dokumenty proszę.

Proszę. Proszę.

Marta Kowacz.

Mhm.

Zechce pan wyjść na korytarz.

A pani przygotuje się do rewizji osobistej.

Ja? Dlaczego nie rozumiem?

Nigdy panu tego nie zapomnę.

Uratował mi pan... Kilka paczek papierosów przed konfiskatą.

Często pani przyjeżdża do Budapesztu?

Ja?

Ostatnio byłam... Droga pani Kowacz.

Czy jak się pani tam naprawdę nazywa?

Ja już od dawna przestałem wierzyć w bajki.

A zwłaszcza w to o przemycie pięciu paczek papierosów.

Dla kogo pani pracuje?

Teraz już nam nie powinno nic przeszkodzić.

I ostrzegam.

Bez szyków i szamotań.

Czego pan ode mnie chce?

Powtarzam pytanie.

Dla kogo pani pracuje?

Dla Anglików czy Rosjan?

A jeżeli powiem?

To będzie pani żyć?

A to dużo?

Jest pani piękną kobietą.

Będzie pani także pracowała dla mnie.

Dla mnie?

To znaczy dla kogo?

Więc?

A może woli pani to powiedzieć gestapo?

No, niech się pani zdecyduje.

Porówniku Klot, nazywam się Meissner. Czy mogę wejść?

Proszę bardzo, pani Meissner.

Marta, zostaw nas teraz samych.

Gratuluję panu Kloss w werbowaniu Martykowacz do współpracy z Aferą.

Czuję, że polubię Holendrów.

Niech pan odda tę zabawkę, Kloss.

Proszę się nie gniewać za tę małą mistyfikację.

Rozumiem. Jeszcze jedna próba.

Tak.

Nigdy dość sprawdzania.

Czy zna pan swoją misję?

Miałem przyjechać do Budapesztu i oczekiwać Sturmbannführera Meissnera.

Przyspieszyłem nieco nasze spotkanie, bo sprawa jest pilna.

Jak pan ocenia Martę?

Znakomite.

Otrzymała zadanie zwerbowania pana do Intelligent Service.

W misji, która pana czeka, będzie pan miał więcej takich sposobów.

W Budapeszcie przesiądzie się pana natychmiast na pociąg do Istambułu.

Powiedziano mi to w Berlinie.

Dalej pojedzie pan z niemieckim paszportem dyplomatycznym. Nie możemy

Misja handlowa. Prawa dostaw. Teraz zadanie.

W naszym konsulacie istambulskim zagnieździł się angielski agent.

Trzeba zlikwidować nie tylko agenta, ale postarać się unieszkodliwić siatkę.

Sprawa delikatna. Turcja jest bardzo przywiązana do swojej neutralności.

Jak długo zamierza się pan zatrzymać w Turcji?

Miesiąc, może krócej. To będzie zależało od tego, czy zdążę załatwić swoje

sprawy. Oczywiście handlowe sprawy. Tak, jestem przedstawicielem Ministerstwa

Gospodarki Rzeczy.

Ostrzegam pana, że próby jakiejkolwiek działalności pozahandlowej... Rozumiem.

Gdzie ma pan zamiar zatrzymać się?

W hotelu. Może w konsulacie niemieckim, ale raczej w hotelu. Co tydzień będzie

pan przedłużał wizę.

Dzień dobry. Dzień dobry.

Może mógłbym mu w czymś pomóc? Nie, dziękuję.

Szukam numeru telefonu konsulatu niemieckiego.

O, jestem zmęczony.

Na dzisiaj chyba już dosyć, co?

No, napijesz się kawą.

Przepraszam cię na chwilę, ja tylko zaniósł rakietę do samochodu, dobrze?

Pięknie wygląda.

Ile?

50. Drogo.

Dzień dobry.

Dziękuje.

To jest Cafe Rosen?

Otwieramy wieczorem.

Tu jest nocny lokal.

Kogo pan szuka?

Powiedziano mi, że tu się można zabawić.

Powiedziałam, że wieczorem.

Kto panu to mówił?

Mój przyjaciel Teodor.

Pański przyjaciel ma dobre informacje.

Proszę.

Proszę usiąść.

Co mi pan ma do powiedzenia?

Nie wiem, czy mówię do właściwej osoby.

Ładna pogoda.

W zeszłym roku o tej porze padał deszcz.

Deszcz ze śniegiem.

Porządnie.

W czym ci mogę pomóc?

Hakla?

Elza? Nie wiesz, czego stary chce ode mnie?

Czeka na pana.

Pan mnie wzywał, panie konsulu? Tak, niech pan siada.

Będziemy mieli gościa z Berlina, Witte.

Trzeba się nim zaopiekować.

Dostałam wiadomość, że ktoś z konsulatu niemieckiego pracuje również dla siebie.

Papówki, prowizje.

Może to on właśnie pracuje dla Anglików?

Raczej nie.

Oni by na to nie pozwolili.

Wymieniłaś nazwisko Christopoulis. Kto to?

Grek z obywatelstwem tureckim. Haktor, pośrednik. Sprzedałby wszystko i

Jeśli chodzi o konsulat, to zorientujesz się sam?

Pomogę ci, gdybyś potrzebowała jakichś specjalnych informacji.

Postaram się coś wycisnąć w grandelach.

Znasz konsulę?

Tak jest.

Pan konsul raczy mnie Adoro.

W

ostatnim

bukiecie przysłał mi to.

Co to?

Kluczyk. Od jego garsoniera.

Na razie jeszcze nie skorzystałam z ponętnej propozycji.

Spróbuję się rozejrzeć.

Trzeba będzie zawiadomić Anglików, żeby na jakiś czas uciszyli swojego agenta.

Dzień dobry.

Dzień dobry.

Nazywam się Hans Kloss. Telefonowałem przed godziną. Pan konsul czeka na pana.

Bardzo się cieszę.

Otrzymałem dyspozycję z Berlina, by udzielić panu wszelkiej pomocy, jakiej

zażąda. Nie chciałbym zabierać czasu panu konsulowi. W moich sprawach

mi będzie raczej pomoc radcy handlowego.

Radca Wity, do pańskiej dyspozycji. Zechce pan zaopiekować się naszym

wielką przyjemnością. Proszę, niech pan wysiada.

Można? Dziękuję.

Chciałbym zapytać, czyżby ministerstwo gospodarki było niezadowolone z mojej

dotychczasowej działalności?

Przeciwnie. Minister wyraża się u panów samych superlatywem.

Ten ostatni transport manganu to prawdziwy majsterstw.

Staram się, wszyscy.

Staramy się dla walczącego kraju.

Wejdź.

Panie zarządzający?

Jestem właścicielem pensjonatu. Czym mogę służyć?

Ktoś grzebał w moich rzeczach i zostawił tę idiotyczną kartkę, z której nic nie

rozumiem. Proszę.

Bawagan zrobiła policja.

Nic nie znaleźli.

Bądź wieczorem tam, gdzie rano.

Przyjechałem z kraju, który prowadzi wojnę.

Zdaję sobie sprawę, że u was działają agenci różnych wywiadów.

Ale w Berlinie zapewniono mnie, że w pańskim pensjonacie nie będę narażony na

żadne prowokacje. Tak jest, proszę pana.

Nie rozumiem, jak się to mogło stać.

Ukażę służbę, która zaniedbała obowiązki i raz jeszcze przepraszam za przykrość.

To się więcej nie powtórzy.

Gdyby pan nie wiedział, co zrobić z dzisiejszym wieczorem... Wiem.

I będę rad, jeżeli to pana nie będzie interesowało.

Kłopoty? Allah wzywa kłopoty.

Allah uwalnia od kłopotów.

Niech pan nie żartuje, Chrystopolis.

Będziemy musieli na jakiś czas przerwać nasze interesy.

Wie pan, że ma pan ze mną niezłe życie, ale nie wiadomo, jak byłoby z moim

następcą.

Chcą pana odwołać do Rzeszy?

No jeszcze nie.

Ale przyjechał tutaj ktoś, kto...

Zdaje się węszy.

Ktoś, kto nie zna się na żartach.

A czy zna się na banknotach?

Jak pan myśli, odróżniłby jednego dolara od stu?

To nie jest głupia myśl.

Ja nie mogę mu tak wprost zaproponować łapówki.

A może on jest z tych, którzy nie biorą?

Wszyscy biorą, Wite.

Kwestia tylko... Ile?

Arlak zabrania picia. Arlak zabrania palenia.

No, czego jeszcze zabrania Arlak?

Gier hazardowych.

Czy nie może pan do niego przegrać trochę forsy?

O, właśnie on.

Już tu trafił. Prosimy do nas.

Panie Kloss.

Proszę, pan siada.

Poznajcie się, panowie. Pan Kloss, prosto z Berlina. Pan Chrystopulis,

wszystkie tajemnice tego miasta.

Miło mi.

To pan pośredniczył w tym pilnym zakupie rudy manganu, prawda?

Zawsze chętnie służę moim niemieckim przyjaciółom, czym mogę i jak mogę.

I rzeczywiście zna pan wszystkie tajemnice tego miasta?

Znam, jeśli to korzystne i nie znam, jeśli nie trzeba.

Sądzę, że się dogadamy.

Wszystko zależy od towaru.

Znowu pan wygrał klub.

Otwieram. Ile? Dwie.

Ile?

Zdróż.

Czekam. Czekam.

Czekam.

Otwieram.

Wchodzę.

Wchodzę.

Przebijam.

Ile?

Ry.

A ja 3.

20.

I 60.

I 180.

Sprawdzam.

Sprawdzam.

Dwie pary.

Trójka ósemek.

Pańska pula, Witte.

Przyjrzany się dokładnie?

Możesz odejść.

Co ty wyprawiasz?

Przygrałeś mnóstwo pieniędzy.

Chciałem.

Wcześniej czy później to się rozniesie.

Ktoś zechce mi pożyczyć.

Anglicy nie przypuszczą takiej okazji.

No i co pan zrobił?

Przecież to on miał wygrać.

Jest jeszcze lepiej.

On nie ma pieniędzy.

On będzie potrzebował pieniędzy.

Dobry przyjaciel mu pożyczy.

To jest genialny.

Chrystopoli.

Zawiadomiłam szefa o twoim przyjeździe. Obiecał ci pomóc.

Skontaktuj mnie z nim.

On sam ciebie znajdzie.

Ten list był bezsensowny.

Niepotrzebna nieostrożność.

Jaki list?

O!

Jak szczęście! Szczęście przychodzi, kiedy chce.

O, panie Rose, pozwoli pani, że przedstawię mojego kolegę, który jechał

Berlina.

Wypatrzy pan, że nazwałem pana kolegą. Jesteśmy kolegami. Miło mi poznać panią.

To piękny lokal. Proszę pamiętać o jego przyjęciu w konsulacie.

Oczywiście, nie zapomnę.

Dostałam zaproszenie, będę na pewno.

Na pana czeka zaproszenie w hotel.

Radzę być.

Brawo, brawo.

Dziękujemy za bohaterską postawę. To było fajne.

Panie prezesie, pańska małżonka jest całań zdrowa. Dziękuję bardzo.

Dziękuję panu książe w imieniu konsula, że zechciał pan go przyprowadzić na

dzisiejszą uroczystość. Jest znakomity. Chociaż...

Muszę się przyznać, że trochę się bałam o Panią. O, niepotrzebnie.

Aram zawsze trafia tam, gdzie chce trafić.

Kim jest ten młody człowiek?

Chwileczkę, książę.

Panie Kloss, nasz gruziński przyjaciel, księże Mrzawa Nadze, pragnie poznać

Pana. Książę?

Pan Kloss przyjechał kilka dni temu.

Przedstawiciel Ministerstwa Gospodarki.

Cieszę się.

Bardzo się cieszę, że mogę pana poznać.

Miło mi uścisnąć w dłoń człowieka, który przyjeżdża ze stolicy Wielkiej Rzeszy.

Kraju, który dźwiga ogromny ciężar walki z bolszewizmem.

Musi pan wiedzieć, Kloss, że książę jest potomkiem carów gruzińskich i jedynym

legalnym pretendentem do tronu.

Jestem zaszczycony, książę.

Proszę zajść kiedyś do mnie. Opowie mi pan o sukcesach Wojska Niemieckiego.

Jest z tym.

Ja poimczyk muszę się znosze witać.

Zechceń pani towarzyszyć. Oczywiście, książę.

Przepraszam pana, Kloss.

Bardzo mnie przykro, Kloss, za wczorajsze. Nie ma o czym mówić.

A jak właściwie stoi pan z pieniędzmi?

Przyznam się, nie najlepiej.

Proszę. Co to jest?

Pięć tysięcy piastru.

To, co pan przegrał. Nie, nie mogę tego przyjąć. Ależ to jest tylko pożyczka.

Nie wyznaczam panu terminu.

Odda pan wtedy, kiedy będzie panu wygodnie.

Zgodam.

Witam pana, panie konsul.

Cieszę się.

Naprawdę bardzo się cieszę, pani Rose.

Proszę mi wybaczyć, że teraz muszę zająć się oficjalnymi gośćmi, ale prawdziwą

przyjemność sprawi mi dopiero towarzystwo pani.

Panno von Tilden, proszę zaprowadzić panią Rozę na górę.

Przyjemnością, panie konsulu.

Witam panią.

Wechce mi pani towarzyszyć? Oczywiście.

Witam panią.

Moje uszanowanie. Witam pana.

O, klo!

Znowu się spotykamy.

Cieszę się, że państwo się znają. Kloss, proszę się zająć najmilszym gościem

pana konsula.

Po tej chycy postaraj się ze mną zobaczyć. Mam dla ciebie sensację.

Mów o co chodzi?

Nie teraz. Tutaj nie miejsce na takie rozmowy.

Dobrze. Jakaż pani piękna.

I tam.

Dobry wieczór. Dobry wieczór.

Chciałabym wynająć pokój jednoosobowy. Służę pani.

Czy pani jest cudzoziemką?

Tak.

Proszę, paszport.

Dziękuję.

Czy może tutaj zatrzymał się pan Hans Kloss?

Sprawdzę.

Tak, w pokoju numer 10.

Ale teraz go nie ma. Czy życzy pani sobie przekazać jakąś wiadomość?

Ach, nie.

Głupstwa.

Zobaczę się z nim jutro.

Ten mistrz noża jest pana lokajem.

Tak. I przyjacielem.

Jest niemożny.

Nie chciałbym być pana przeciwnikiem.

Za pomyślność, moi panowie.

Pani konsulu. Tak, co się stało?

Pani Rosy. Co?

Nie żyje. Co takiego?

Tam. Co się stało?

Pan wybaczy, książe.

Klost, proszę ze mną.

Znalazłam ją. Witte i Chrystopolis są przy niej.

Nie żyje.

Niestety Witte ma rację.

Panie konsulu, trzeba zawiadomić gości, że nikomu nie wolno wyjść do czasu

przybycia policji.

Jak to chce pan puścić policję na teren konsulatu?

Czy widzi pan inne wyjście?

Tak, ma pan rację. Niech pan to załatwi, a tymczasem uprzedzę gości.

Muszę Państwa przeprosić, ale spotkało nas wielkie nieszczęście.

Pani Rose.

Nie ruszaj się.

Wejdź. J23.

Roze mówiła mi o tobie.

Nie rozumiem.

Ładna pogoda.

W zeszłym roku o tej porze padał deszcz.

Deszcz ze śniugiem.

Rozer została przed chwilą zamordowana.

Co?

Schowaj te papiery.

Wkrótce może być tu policja. I zawiadom szefa, że muszę się z nim widzieć.

Rozer dostała materiał.

Jaki materiał?

Kompromitujący jednego z pracowników niemieckiego konsulatu.

Powiedziała, że zostawi to w sejfie w banku centralnym.

Tutaj powinien być klucz.

To jest klucz od garsoniery konsula.

Może to ten?

Spróbuję.

Nareszcie gdzie pan był, Kloss? Inspektor dopytywał się o pana.

Ktoś uszkodził telefon. Musiałem dzwonić z miasta.

Stała się rzecz zła.

Turcy mogą uznać mnie za persona non grata.

Mogę spodziewać się dymisji albo jeszcze czegoś gorszego.

Proszę pana o szczerość.

Nie wiem, jakie ma pan tutaj zadania do spełnienia i nie chcę wiedzieć.

Ale jestem w tym mieście przedstawicielem Rzeszy i musi mi pan

to z pańskiego polecenia.

Chyba nie posądza mnie pan o to, że zamordowałem kobietę, którą widziałem

raz w życiu.

Kloss, ja jestem starym pracownikiem służby dyplomatycznej i wiem, że nie

pan tym, za kogo się pan podaje.

Rozumiem, że w służbie gestapo... Nawet gdybym był przysłany przez instytucję,

którą pan tak nieostrożnie wymienił, to nie powinno to pana interesować.

Pan wie, że jestem przedstawicielem Ministerstwa Gospodarki Rzeszy.

Prywatnie mogę panu powiedzieć, że nie zabiłem tej pani.

A z inspektorem rozmawiałem przed chwilą.

Żegnam pana.

Plot!

Chowaj to.

Nie spodziewałeś się mnie, co?

Do jakiego wywiadu chcesz mnie dzisiaj zwerbować?

Chcę ci pomóc.

Meissner dał się bez trudu przekonać, że moja pomoc jest ci niezbędna.

Oto list od Meissnera.

Aha.

Wtajemniczona i podwładna.

Gotowa wykonać...

Wszystkie twoje rozkazy, Kloss.

Doszedłeś już do czegoś?

Uczestniczyłem w oględzinach zwłok. Ktoś z konsulatu?

Nie, właścicielka nocnego lokalu.

Zaczekaj. To tak się nosi serwetkę?

Zwerbowałam ją do pracy z SD.

Rysują mi się w tej chwili pewne koncepcje, z których wcale nie wynika,

mógłbym wykluczyć panny von Tilden.

Wymagają oczywiście sprawdzenia.

Myślisz o mordercie?

Myślę o zdradzie.

Ze mną?

Nazywam się Rose Are.

To mój klucz od hejku 128.

Hasło Rose. Proszę sprawdzić.

Pan Kloss?

Czym mogę panu służyć?

Bardzo przepraszam, panie konsulu, że po tylu wrażeniach jeszcze pana niepokoję,

ale sprawa jest poważna.

Oto moje pełnomocnictwo wydane przez Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy.

Czy można wiedzieć, jakie jest pańskie zadanie?

Na terenie konsulatu działa agent brytyjskiego wywiadu.

Niemożliwe. Stwierdziliśmy to z całą pewnością.

Agent działa blisko pana.

Albo agentem brytyjskim.

Jest pan.

Proszę się uspokoić, to był tylko żart.

A to, czego szukał pan w mieszkaniu Rose Arends, nie ma nic wspólnego z

wywiadem, prawda?

O czym pan mówi?

Mam ten drobny przedmiot.

To klucz do drzwi pewnej garsoniery.

Ale zostawmy ten temat.

Liczę na przyjaźń pana konsula.

W zamian ofiaruję swoją.

Dziękuję, Kloss.

Skandal w mojej sytuacji.

Wróćmy do sprawy ważniejszej.

Agentem brytyjskim jest pańska sekretarka.

Panna von Tilden.

To jest na razie przypuszczenie, ale wkrótce będę miał dowody.

Mam coś dla ciebie.

To było w sejfie bankowym Roze.

Szef mówi, że to cię zainteresuje.

Ładne, co?

Radca handlowy niemieckiego konsulatu uczyła u blisko 100 tysięcy dolarów.

Palnąłem głupstwo.

Myślałem, że on pracuje dla Anglików.

Zmiliła mnie ta pożyczka.

Żeby go osłonić, rzuciłem podejrzenie na sekretarkę.

A jeśli trafiłeś?

To nie byłoby nawet takie złe.

Grandel na pewno nie ukryje tego przed nią, a wtedy Anglicy będą usiłowali mnie

zlicidować.

Niebezpieczne.

Ale przestanę obracać się w próżni.

Idź już. Na przyszłość bądź ostrożniejsza. Nie przychodź tu.

Mam gościa.

Kobieta. Z gestapo.

Właśnie wyszła z hotelu.

Ach, zapomniałam.

Mam coś dla ciebie.

To trzefa, preden.

Książę Mrzewanadze zamówił dziś korty na dwunastą.

Przyjeżdża tam zwykle za ramem.

Myślę, że to nasz sojusznik.

Może mógłby ci pomóc.

Sprawdź to sam.

Zapal lampę na biurku.

Posłuchaj, Marta.

Gdyby mi się coś stało, pamiętaj, że panno von Hilden jest pustiwą duchą.

Mówiłem.

Teraz już wiem na pewno, kto jest agentem angielskim w konsulacie.

Kto?

Marta?

Jak przyjdzie Witte, upowiedz mu, że wiesz, do kogo należy konto w Centralnym

Banku. O numerze 1 -15 -15 -87.

I zniknę.

Panie konsulu!

Tylko Kloss mógł uskodzić aparaty telefoniczne po śmierci Rose. Pamięta

wszyscy byli na sali.

On jeden tylko wyszedł pod pretektem zawiadomienia policji.

Bo ja go o to prosiłem.

Ale myślę, że jednak powinien pan zawiadomić o tym Berlin.

Kloss musi mieć coś wspólnego z tym morderstwem.

Proszę mnie nie pouczać, dobrze?

Raporty do Berlina na nasz temat pisać będzie Kloss.

Niech pan nie będzie dzieckiem, wice. Kloss nie przyjechał tutaj kupować juty.

Jest funkcjonariuszem Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy.

Jest pan tego pewien?

Widziałem jego pełnomocnictwo, ale mówię to panu w zaufaniu.

Niech pan jedzie sam, przejdę się trochę. Dziękuję, panie konsulu.

Tak. Chciałam panu powiedzieć, że wiem, kto jest właścicielem konta w banku

centralnym numer 1 -15 -15 -87.

Co? Co się panu stało?

Co pana powiedziała ta piękna dziewczyna? Nie, nic, nic.

A kto to jest?

Pan jej nie zna?

Znają pański przyjaciel Kloss.

Przed chwilą z nią rozmawiał.

Przepraszam, Wystopulis, muszę już iść, mam coś...

Pilnego do załatwienia. To dziwne, przecież pan chciał ze mną rozmawiać.

pan się na mnie nie gniewa.

Pogadamy kiedy się dzieje.

Po coś tu przyszła?

No co się stało?

Informacja była fałszywa. Księcia nie ma na kortach. Trzeba go zawiadomić. Kloss

już wyszedł. Do księcia? Tak.

Musi dać sobie radę.

Nie mogę sam rozmawiać z księciem. Ja przecież zostaję w Istambule.

Książę?

Ach, to ty, Aram.

Słuchaj uważnie i przekaż to księciu.

Nasz znajomy z ostatniej fotografii bardzo czymś przestraszył Niemca.

Zapamiętaj.

Dziękuję, Chrystopolis.

Panno von Tilden, proszę mi dać akta imigrantów z roku 1935.

Są w pańskim gabinecie, panie konsulu.

Nie mogę ich znaleźć.

Powinny być na drugiej półce szasy, panie konsulu.

Zgaś lampy, Kloss. Nie widzę.

Już idę, panie konsulu.

Prędzę w górę, Kloss.

Czy zastałem pana Klota? Niestety.

Czy mam coś przekazać?

Nie, zaczekam.

Kto panu powiedział?

Człowiek, który kazał mi do pana przyjść jak do przyjaciela. Bez broni.

A co za ranem?

Żyje.

Przepraszam pana za pomyłkę, która omalnie skończyła się przygwożdżeniem

ściany.

Na mój błąd odpowiedział pan błędem, Żawanadze.

Byłem przekonany, że waszym człowiekiem jest Witte.

Teraz wszystko rozumiem.

Panna von Tilden powinna zamilknąć na dwa, trzy miesiące.

Żeby centrala w Berlinie zrozumiała, że ucieczka Wittego oznacza koniec agentury

w konsulacie.

Zlikwiduje go pan?

Nie.

Wysłałem ostrzeżenie.

Powinien zrozumieć i zniknąć, a ucieczką przyzna się do winy.

Niech pan schowa broń, Żawanadze.

Nie pytam, kim pan jest, domyślam się.

Jesteśmy sojusznikami.

Niech mi pan pomoże zająć się Aramem.

Au, ręka.

Głupstwo, gońcie go witte.

Zajmijcie się nią.

Knot! Nie poznaje mnie pan?

To pan?

Myślałem, że zrozumiał pan dobrą radę.

Proszę, niech pan wsiądzie. Pogadamy.

O czym?

Boicie pan?

Proszę.

O czym pan chce ze mną rozmawiać?

Prawda. Jestem panu winien pięć tysięcy fiastów. Proszę.

Oto one nie pchnięte.

Dlaczego pan mnie prześladuje, Kloss?

Zabił pan Rose.

Ponieważ bał się pan zdemaskowania.

A za te 100 tysięcy dolarów, które pan ukradł, może się pan urzędzić?

A jak ja

mam gwarancję, że pan będzie milczał?

Gwarancję?

Nie ma pan innego wyboru, Hitler.

Kiedy doszedłem do wniosku, że jest pan angielskim agentem... Myli się pan.

Nie jestem angielskim agentem.

Chcę tylko, jak to pan powiedział, wygodnie żyć.

I muszę mieć gwarancję.

KONIEC

Nie można było inaczej.

J -23.

Więc to pan?

Dziękuję, szefie.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.