Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Do kogo?
A skąd ja mogę wiedzieć?
Kazali tutaj.
Zaczekajcie.
Major zawoła.
Chodźmy tutaj.
Masz co palić?
Mam, a bo co?
To jest z zapasowego.
Ale ty jeszcze bracie prochu nie wąchałeś.
Dawaj, dawaj.
Dziwisz się, dlaczego tak?
Słabe.
A ogień masz?
To daj obywatelowi sierżantowi.
Sierżancie, do majora!
W ciągu dwóch dni zamkniemy pierścień okrążenia wokół Tolberga. I dotrzemy do
morza. Tak.
Wy będziecie tam wcześniej.
Mówiono wam o co chodzi?
Mówiono bywa tyle, majorze. Da się radę.
No, no, no.
Wyskoczycie w lesie.
Dziesięć kilometrów na zachód od miasta.
Potem zamelinujecie się w piwnicy zburzonego domu.
Kajzer w prasę 30.
Kajzer w prasę 30.
Będziecie do dyspozycji naszego agenta J -23.
Nie uruchamiać radiostacji bez jego rozkazu.
Jasne? Jasne, obywatele majorze.
A jak go poznam?
Popatrzcie sobie na tę fotografię.
Hauptmann. Oceniamy go wyżej.
Jest naszym majorem.
Policji Miasta Tolberg rozkazuje, aby kobiety z dzieci do lat 15
stawiły się w porty, skąd zostaną ewakuowane poza strefę frontową.
Wszyscy niezmobilizowani jeszcze mężczyźni od lat 15 do 60
zgłoszą się dziś do komendantury miasta.
Uwaga, uwaga!
Dowódca SS i policji miasta Tolberg rozkazuje, aby kobiety z
dziećmi do lat 15 stawiły się w porcie.
Jest pułkownik?
A ja też właśnie czekam na niego.
Cieszę się, że mamy trochę czasu dla siebie, Hans.
Bardzo żywa sytuacja, co?
Dosyć.
No i co zamierzasz?
Pytałem, co zamierzasz?
Nic. A ty, Herman?
Cóż, jutro mogą odciąć dostęp do morza.
Niewykluczone. I co, pójdziemy jak barany na rzeź?
Boisz się?
A ty?
Czego właściwie chcesz?
Może przydałoby się pomyśleć o własnej skórze.
Może byśmy tak... Proszę, mam pewien
pomysł, Hans.
Jeżeli dobry, zamelduj brochowi.
Żartujesz.
Proponuję trzy mierze.
Reichsführer kategorycznie odrzuca propozycję poddania miasta.
Otrzymaliśmy rozkaz. Ani kroku w tył. Za nam jest tylko morze.
Tak, tylko morze.
Proszę meldować, Kloss.
Od kilku godzin panuje cisza.
Od wschodu i od południa jesteśmy odcięci. Dziś rano jednostki pancerne
nieprzyjaciela wyszły na szosę szczecińską. Jeżeli dotrą do morza,
droga od rotu może być zamknięta.
Nieaktualne informacje, Kloss. Już jest zamknięta.
Przed dwiema godzinami dotarli do morza.
Proszę meldować, Brunner.
W mieście panuje spokój. Kazałeś rozstrzelać 20 osób?
Tak, dzisiaj rano w porcie.
Sami zdrowi mężczyźni usiłowali dostać się na statyk. I parę kobiet. Proszę
dalej.
Jutro odpłyną ostatnie statki.
A co z fabryką?
Wszystko przygotowane do ewakuacji. Profesor Glass i maszyny odpłyną jutro.
Pan wie, jaką wagę Reichsführer przywiązuje do tej sprawy. I pan za to
Brunner. Tak jest. SS obsadzi port.
Port obsadzi Wehrmacht.
S .S. zajmie się fabryką.
Jak pan uważa, ale obawiam się, że... To wszystko, Brunner. Dziękuję.
Do widzenia.
Uwaga, uwaga!
Zabrał coś jeszcze?
Nie. Właściwie nic.
Nie gratulowałem panu nominacji na dowódcę obrony Tolberga.
Gratuluję panu. To przecież nie potrwa długo.
Co pan zamierza?
Wykonać rozkaz.
Z nimi?
Polk szturm pośle na kanał. Tam jest luka.
Z czysto wojskowego punktu widzenia. Wiem.
I co z tego?
Wnioski nasuwają się same.
A wolałbym, żeby pan tego nie powiedział.
Właśnie pan.
Ja nie ponoszę żadnej odpowiedzialności. Ja wykonuję tylko rozkazy.
Ma pan jakieś propozycje?
Nie.
To byłoby wszystko.
Czekam na meldunki z piątego odcinka.
Tak jest.
Proszę polecić odczytanie tego zarządzenia przez megafony fabryczne.
Rano o czwartej przyszły ciężarówki.
Wie pan przecież, ile mam roboty z demontażem.
Zniszczymy to, czego pan nie zdąży zdemontować.
Pan Nogreto?
A co się stanie z załogą?
O kim pan mówi? O robotnikach zagranicznych?
Proszę się nie martwić. Już ja to biorę na siebie.
Proszę to przekazać z poleceniem natychmiastowego odczytania.
Chciałbym jednak wiedzieć, co się z nimi stanie.
Czy pana to naprawdę interesuje prof.
Glass?
Ochrona edytuje się dopiero ciężarówkami. Nie mamy ludzi, rozumie
Broń rozdamy robotnikom i inżynierom niemieckim.
No i oni już dopilnują tych pana pupilków.
I proszę zapakować w swojej walizie.
Uwaga! Uwaga!
Robotnicy cudzoziemscy z pierwszej i drugiej zmiany.
Zarządzenie dowódcy SS i policji.
Nikomu bez specjalnego zezwolenia nie wolno opuszczać fabryki.
Wszelkie próby sabotażu lub niewykonywania zarządzeń własnych...
śmiercią.
Jak żyjesz?
No jakoś się żyję.
Ręka? W porządku. To było lekkie zniknięcie. Człowiek nie ma zaprawy
spadochronowej. Nadałeś meldunek?
Nadałem. Nie szukają?
Na razie chyba jeszcze nie. Co odebrałeś?
Fabryka powinna zostać nieoruszona.
Nie dopuścić do ewakuacji profesora Glacza i maszyn produkujących elementy
sterownicze do V2.
Łatwo powiedzieć.
Dalej.
Wskazać słabe punkty obrony.
Zamelduj. Kanał.
Dwa kilometry od fabryki.
Dziś w nocy albo jutro rano zaję ten odcinek batalion Volkssturmu.
Tak. Tak jest. A co z tą fabryką?
Nie wiem.
Jeszcze nie wiem.
Nie mam dojścia.
No. Aha.
Podali informację, że syn profesora Glasta, Kurt,
Jest u nas, w obozie jenieckim.
To ważne.
Zwariowałaś? To przecież malował kurt.
Chciałbyś to zostawić.
Ciebie nic nie obchodzi.
Wszystko na mojej głowie.
Uspokój się.
Kurta, też mogłeś, gdybyś chciał wydostać z wojska.
Syn Kreisleitera pracuje w Berlinie. Twój syn?
Boże mi, Boże.
Przestań.
O, jesteś nareszcie. Gdzie cię podziewałaś?
Już ja cię nauczę. Nie bij.
O, ja nieszczęśliwa.
Pakuj porcelanę.
A miał przyjść jakiś... Kapitan Kloss.
Wprowadź go do gabinetu.
Dzień dobry.
Dobry. Czy zastałem profesora Glasa? Tak.
Proszę wejść.
Kieliszek koniaku? Dziękuję chętnie.
Jeszcze francuski.
Ostatnia butelka.
Jeśli się nie mylę, pracuje pan w kontrwywiadzie. Tak.
Czego jeszcze może chcieć ode mnie kontrwywiad?
Chcę nie wybaczyć, kapitanie, ale naprawdę mam niewiele czasu.
Rozumiem. Zapali pan?
Uuu, amerykańskie.
Zdobycz wojenna.
Powiedzmy.
Dostał pan rozkaz ewakuacji?
Wie pan przecież.
Tak, wiem.
No cóż.
Podróż morska nie należy do bezpiecznych, ale jeżeli się uda... O co
właściwie chodzi?
Jeżeli się uda, rozpocznie pan znowu swoje badania.
Piękne perspektywy, co?
Może by pan jednak powiedział, czemu zawdzięczam tę wizytę?
To nie jest takie proste, profesorze.
Obchodzi pan w tym roku coś w rodzaju jubileuszu, prawda?
To chyba żarty, kapitanie.
Przed dziesięcioma laty docent Glatz spędził kilka miesięcy w berlińskim
Moabicie za pomoc udzieloną koledze.
O tym wszyscy wiedzą. Tak, oczywiście.
Potem pańska wiedza znakomitego fizyka służyła bez reszty Trzechci Rzeszy.
Nagrody, odznaczenia.
Wreszcie ta fabryka.
Zadziwia mnie pan, kapitanie.
Czyż pan otrzymał polecenie sprawdzenia mojej lojalności?
Zastanawiam się tylko, czy nie pozostało w panu nic w tamtych latach.
Pański najlepszy przyjaciel, doktor Bart... Dość!
Myślę, że kontrwywiad III Rzeszy ma coś lepszego do roboty niż zajmowanie się
moją skromną osobą. Tak, zapewne.
Doktor Bart został rozstrzelany w Hamburgu.
Prowokacja?
Wyobraźmy sobie, że ktoś zapytałby pana.
Profesorze Glatz, czy uważa pan, że należy się ewakuować?
A wyobraźmy sobie, że tak podstawione pytanie powtórzyłbym w gestapo.
miałby zapewne jakieś zabezpieczenie.
Blef, kapitanie.
Zobaczymy po odkryciu kart.
Zresztą lubię rozważania teoretyczne. Właściwie jestem matematykiem.
Ten pytający musiałby oczywiście zaproponować jakieś gwarancje.
Chodzi pan o gwarancję przeżycia?
A może pytający mógłby panu dać tylko szansę?
Jedyną możliwą w obecnej sytuacji.
Zbyt to enigmatyczne, młody człowieku.
Przypuśćmy jednak, że nie jestem fanatykiem, że teoretycznie byłbym
rozważenia pełnych propozycji. To obiecujące. Ale tylko wobec osób do tego
upoważnionych. A poza tym, poza tym istnieje... Obowiązek wierności.
Obowiązek. I dlatego zgoda na wszystko.
Pan posuwa się zbyt daleko. To ryzykowne.
Rozmawiamy teoretycznie.
A tak.
Teraz pan się wycofuje.
Nawet rozmawiając teoretycznie musiałbym wiedzieć, że mam do czynienia z
człowiekiem właściwym. A jeżeli tak?
Byłby pan skłonny rozważyć konkretne propozycje?
W pewnych granicach.
Żądanie jest proste. Nie ewakuować się.
Czyje żądanie?
Kto usłyszy odpowiedź?
Co pan wie o swoim synu, profesorze?
Na miłość, postko, pan wie coś o kurcie.
Proszę mówić.
Zaginął trzy miesiące temu. Czy żyje?
Żyje. Jest w niewoli.
Czy to pewne?
Skąd ta informacja?
Odpowiedź wydaje mi się zbędna.
Sądzę, że pan zrozumiał. Chyba.
Chyba zrozumiałem.
Gdyby zechciał pan tę rozmowę komukolwiek powtórzyć... Proszę nie
Wszystko zrozumiałem.
Ta wojna jest bezwzględna, profesorze.
Pociski produkowane w pana fabryce spadają teraz na Londyn. Dość.
Niech pan przestanie.
Dobrze.
Nie sądzę, żeby zostawiono pana w spokoju, jeśli nie zgłosi się pan jutro
statek. Proponuję więc, żebyśmy spotkali się na rogu Pomernstrasse.
Powiedzmy o godzinie...
Odprowadź. Do widzenia, panie.
Mieszkasz tu? Tak, tu okno na ogród. Mam ważną sprawę. Musimy się wieczorem
zobaczyć.
Cześć, Agnieszka.
Cześć.
Pomógłbyś. Nie trzeba.
Zostajemy tutaj.
Coś ty powiedział?
Mam dla ciebie dobrą wiadomość, Ingo.
Nasz Kurt żyje.
Jest w niewoli.
Znam ją jeszcze z Warszawy, w konspiracji. To świetna dziewczyna. A
szansa, może mieć kontakt z fabryką.
Zamelduj. Przystępuję do akcji Glass.
Znowu nie ma co palić.
Weź, przyniosę ci więcej.
Ostrożnie z ogniem.
Tak jest, obywatele majorze.
Trzymaj się.
Uważaj.
Spokojnie, spokojnie.
Uważaj ostrożnie.
Paszka, dawaj wózek.
Dobra, dobra, spokojnie.
Szukałam cię wszędzie.
Musisz uciekać. Uważaj, przecież mogą nas zobaczyć.
Co się stało?
Podsłuchałam rozmowę Glasa z tym oficerem.
Przywieźli karabiny, mają je rozdać Niemcom.
Potem przyjedzie SS i was.
Rozumiem.
Musisz uciekać.
Przyniosę ci ubranie mojego brata.
Wystawię przepustkę. Będę czekała na ulicy. Nie będę mógł z daleka popatrzeć
to, co zrobią z innymi, tak?
Jak to?
Nie chcesz żyć?
Gdzie są te karabiny?
Musisz się dowiedzieć, gdzie są te karabiny, słyszysz?
Potem obóz, fabryka, a ponieważ glasom
potrzebna była służąca... Rozumiem.
A co z chłopakami z naszej grupy?
Wpadłam jeszcze przed powstaniem.
Oni tam by wstali.
Tak.
Słuchaj, Agnieszka.
Idź teraz do fabryki i wytłumacz swoim, że ich akcje trzeba skoordynować z
działaniami na froncie.
O 2 .45 niech zdejmą wartownika przy bramie głównej i zaczekają na nas. My
spotkamy się o 2 .30 przy furtce.
Wszystko? Tak.
Lepiej nie mówić za dużo.
Miałem Cię obudzić!
Dlaczego się zamykasz? Kto był u ciebie? Nikogo nie było. Kłamiesz!
Ktoś był.
Wyszałam.
Gdzie jest mój mąż?
Gdzie jest profesor Glass?
Mówi pani, że był tu kapitan Kloss?
Tak.
Po co?
Nie wiem.
A o czym rozmawiali?
Ja nie podpuchuję, panie Sturmbannfuhrer.
A szkoda.
Potem profesor Glass poszedł do siebie odpocząć, co?
Tak, był bardzo zdenerwowany.
Powiedział, że chce zostać sam.
Ja byłam w pokoju obok.
Myślałam o Kurcie.
O Kurcie. Kto to jest Kurt?
Nasz syn.
Myśleliśmy, że zginął, ale mąż powiedział mi, że Kurt żyje i jest w
A kiedy mąż otrzymał taką wiadomość?
Nie wiem.
Szkoda, że pani nic nie wie.
Jak kiedy pani o tym powiedział?
Powiedział mi to zaraz po wyjściu tego kapitana.
Po wyjściu kapitana? Kloza, jest pani tego najwypełniej pewna?
Tak. I powiedział, że nie będziemy się ewakuować.
A że nie będziecie się ewakuować. Aha.
Słucham, Brunner.
Tak, tak, tak?
Tak, rozumiem.
Dobrze, dziękuję.
Pani Glass?
My Niemcy musimy być dzielni.
Pani mąż, profesor Glass, nie żyje.
O Boże!
Boże! Na piątym odcinku Spokój.
Tymczasem spokój.
Sądzę, że natarcie rozpoczną niewcześniej niż o piątej rano.
Mam nadzieję, że będą chcieli obejść kanał.
A, nasze radiowózy lokacyjne ustaliły koordynaty nieprzyjacielskiej
Tu? W mieście?
No tak, tu, tu, w mieście. W kwadracie między Kajzer a Pomernstraße.
Jeśli mają informacje o systemie naszej obrony, to... Nadają?
Tak. Przejedliśmy jakiś meldunek.
Wydział Szyfrów pracuje nad nim od dwóch godzin.
Nasz kontrwywiad kiepsko działa, Kloss.
Za pół godziny Falkenhorn rozpocznie przeszukiwanie tego kwadratu. Wracam na
piąty. Będę meldował telefonicznie.
Co, śpieszysz się wam? Tak, śpieszę się.
Obawiam się, że jednak będziesz musiał pozostać na chwilę.
Chciałbym Państwu obecności, pułkowniku, zadać kilka pytań.
Kapitanowi Klossowi? Co to znaczy? A zaraz wyjaśnię.
Co robiłeś dzisiaj po południu, Hans?
Nie lubię takiego tonu, Brunner.
O, zbytnia wrażliwość, Hans.
Co robiłeś między 17 a 20?
Nie odpowiem na żadne pytanie, dopóki nie dowiem się, o co ci chodzi.
Świetna metoda.
A niechże pan wreszcie powie, o co chodzi.
Kloss jest u mnie od 21. Nie mamy czasu na głupstwa.
Dobrze, zaraz powiem.
Zamordowano profesora Glassa.
Należy natychmiast zawiadomić Reichsführera. Pan wie, co to znaczy?
wspólnego z tym wszystkim ma Kloss? Był ostatnim człowiekiem, który go widział
przy życiu.
Był pan u niego?
Tak, byłem.
A po co?
Profesor jest moim starym znajomym.
Nieprawda. Pani Glass stwierdziła, że widziała cię po raz pierwszy w życiu?
Możliwe. A o czym rozmawialiście z nim?
Poszedłem się z nim pożegnać.
I w rezultacie tego pożegnania pan profesor Glass zrezygnował z ewakuacji,
A co wierzył jego synu?
Nic.
Kłamiesz?
Ostrzegam cię, Brunner. Dajcie pokój panowie, nie pora na kłótnie.
Trzeba natychmiast odnaleźć mordercę profesora Glassa. Gdzie ciało?
Obok, w moim biurze.
Pan pozwoli, pułkownik. Proszę.
A co z radiostacją, pułkowniku?
Za pół godziny pluton żandarmerii i pluton z batalionu Falkenhorna rozpoczną
przeszukiwania tego kwadratu.
No i co?
Nic.
Pani Glass rozpoznała zwłoki.
Tak. Po bążurce i po spodniach.
Ten człowiek został bardzo dokładnie wmasakrowany, pułkowniku.
Nie rozumiem tylko, dlaczego miał koszulę włożoną na lewą stronę.
Profesora nie ma w Fabryce Freulein.
Wiem. Posłał mnie poteczkę.
Zbieraj się. Lada fila będą tu Niemcy. Za dziesięć minut mamy czas nadania.
Nie nadałeś jeszcze ostatniego meldunku? Nie.
O trzeciej zaczynają akcję w fabryce. Nie zdążymy zawiadomić centrali.
Niech pan stąd idzie, majorze. Ja nadam meldunek.
Zwariowałeś? Jeżeli nie nadamy godziny rozpoczęcia akcji w fabryce, tam się
zginą.
Spróbujemy się bronić.
Dlaczego nie chcesz powiedzieć, kto to jest? Nie mogę, wierzcie mi, nie mogę. W
porządku, Agnieszka.
Nie mamy nic do stracenia. Możemy uratować i fabrykę, i ludzi.
To miasto po wojnie będzie należało do Polski.
Może tak lepiej będzie, jak pan stąd pójdzie, majorze.
Jeszcze cztery minuty.
Cholerne ryzyko.
Spokój, sierżancie.
Karabiny są na wartowni.
Jeszcze ich nie rozdali, może zdążymy.
Gadaliście z ludźmi? Wybrałem dziesięciu naszych.
Jugosłowianie? Gotowe.
A ty, Saszka?
My też wybrali dziesięć.
O drugiej czterdzieści pięć.
Bacek i Saszka, likwidujecie wartownika.
Próbujemy wziąć karabiny.
A teraz wracajcie do roboty.
Chodź, pójdziemy do biura. Moja niebra podstępuje ci przepustkę.
Tu Wisła 5, tu Wisła 5, tu Wisła 5.
No chodź.
No chodź, nie bój się.
Nie ma nikogo pewnie, poszła przynieść mi to ubranie brata.
Ciekawa jestem, po co ona to robi.
Skąd ja mogę wiedzieć?
Wydaje mi się, że ona ciebie kocha.
A ty?
Agnieszka, przecież wiesz, że ciebie tylko kocham.
No cóż, jedzenie przynosi.
O tych karabinach się dowiedziała.
Agnieszka.
A kto to jest ten nasz człowiek?
To Polak, tylko w mundurze z myśli do asesora Werna.
Pamiętaj, macie tylko zlikwidować wartownika. To wszystko.
Jasne.
Za mną!
Kul! Na dół! Ty tam!
Restatano!
Spróbujemy.
Przebieraj się szybko.
Co jeszcze może pani powiedzieć o tym niemieckim oficerze?
Nic więcej. Powiedziałam wszystko, co wiem.
Pani Noraszke, przestając z tym Polakiem, zhańbiła pani niemiecką rasę.
A pani wie, jakie kary nakłada nasze prawo za takie przestępstwa?
Tak, panie Szturmbann, Führer, ale... Ale swym szczerym zeznaniem przekreśliła
pani winę.
Pani już nie lubi Polaków, co?
Nienawidzę. O!
To zeznanie przyczyni się do zlikwidowania naszego poważnego wroga.
sądzę, pułkowniku, że powinniśmy Grecię Raszkę w imieniu Führera wybaczyć jej
błąd.
Dziękuję pani.
Czy mogę już odejść? Oczywiście.
Proszę zaczekać na mnie w moim biurze.
O cóż, pułkowniku, to groźny, poważny wróg.
Jeśli to wszystko prawda.
Pan nikogo nie podejrzewa?
O ile sobie przypominam, to pan... nawet się pan z nim przyjaźnił.
Trudno to nazwać przyjaźnią.
A jednak obaj myślimy o klozie.
Ładować! Ładować!
Pułkownik u siebie?
Tak jest obywatel major.
Wychodzi, szybciej, szybciej!
Musiałem jeszcze spać półtorej godziny. I od 23 melduje Stolberga.
Na wojnie każdy meldunek i tak jest spóźniony co najmniej o dwie godziny.
papierosa.
No i co na sławni od 23?
O trzeciej rozpoczynają akcję w fabryce.
Proszę się podpiętyli.
Nerwowi. Niemcy nie spodziewają się uderzenia przez kanał.
Wzmacniają tam obronę dopiero rano.
Zobacz podgródki, jak go spróbujemy.
Trochę czasu przecież w tej fabryce wytrzymają. Dobra.
Dobra.
Jak się nazywa ten oficer, z którym się umówiłeś?
Nic nie wiem o żadnym oficerze.
Jak to było?
Ta Polka powiedziała mu, że przyjdzie ich człowiek w niemieckim mundurze.
Jeżeli powiecie wszystko, macie szansę
uratowania życia.
Jak on się nazywa?
Ty powiesz.
Tego weź oddzielnie.
To francuska?
Twój chłopak? To pójdziesz zamiast niego.
Daj wam trzy minuty czasu.
Wartownika już zdjęli.
Idę.
Jeszcze raz.
Ładnie to załatwiłem, co?
O, jest dziewczyna.
Stań sobie tam pod ścianą.
A ty, Hans, popatrz sobie na nich. Co?
Ja nigdy nie przegrywam ostatniej bitwy.
Ty szmazo.
Ty szczurze.
Uciekasz z plonącego okrętu do wroga.
Od kiedy dróżysz?
Od początku, Brunner.
Od pierwszego dnia.
Jestem oficerem polskiego wywiadu.
Tak?
Wobec tego wyśpiewasz nam wszystko? Kontakty, nazwiska? Po co, Brunner?
Turman Führer.
Mord zablokowany.
Wyprowadzić wszystkich.
Dobra, wskaz.
Tu Wisła 5.
Tu Wisła 5.
Tu Wisła 5.
Tu Wisła 5.
Tu Wisła 5.
J -23 aresztowany w fabryce.
Potrzebna natychmiastowa pomoc.
Powtarzam. J -23 aresztowany w fabryce.
Potrzebna natychmiastowa pomoc. Zaskoczyła cię blokada portu, co?
Nie masz którędy uciekać.
A co, myślisz, że nie zdążę?
Nie łudź się, Hans.
Twoja sytuacja jest znacznie gorsza.
Ja zdążę zrobić porządek i z tobą, i z tamtymi.
Ale chciałbym najpierw z tobą trochę pogadać. Siadaj, Hans.
Zapalisz? Zmieniłeś ton.
Nie.
Zmieniły się okoliczności.
Widzisz, dwaj oficerowie tej samej służby mogliby się dogadać, Hans.
Mam propozycję.
Nie interesują mnie twoje propozycje.
Rano proponowałem ci spółkę, nie chciałeś. Tym gorzej dla ciebie.
A teraz mam coś, co jest bardziej cenne niż życie tych ludzi.
Mam coś, za co Anglicy i Amerykanie odmoczyliby mnie.
Mam... Klasa?
Wiedziałem o tym.
Swingowałeś morderstwo.
Chciałeś go wywieźć i sprzedać.
Wyjątkowa z ciebie kanalia, Brunner.
Tak, ale tylko ja wiem, gdzie on jest.
Nie wygłupiaj się, Hans, przecież.
Ja mam glasa. Weź mikrofon i weź mi tego, kto zaminował fabrykę.
Nie zrobię tego.
Mikrofon!
Inżynier Kroll zgłosi się do dyżurki.
Powtór.
Inżynier Kroll zgłosi się do dyżurki.
Odwróć się.
Zapytasz, gdzie jest centrala zaminowania.
Panie Sturmbann, Kroll uciekł.
A gdzie jest centrala zaminowania?
W gabinecie u Glassa.
Wysadź mi fabrykę!
Nie strzelaj!
Gdzie Bruna?
Dziękuję.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.