Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Bandyci, panie majorze, podeszli pod wiadukt w czasie zmiany warty. Straty?
Jeden szeregowiec.
On pierwszy spostrzegł i dostał. Co było dalej?
Rozpoczęliśmy ogień z KM -ów, panie majorze, ale było ciemno. Nic nie było
widać. A potem przyjechali chłopcy ze stacji i wtedy był ten wybuch.
Bandyci zdążyli jednak podłożyć ładunek, panie majorze.
Szkody prawie żadne.
Jeden filar naruszony.
Wiadukt przeżany. Wszystko.
Dziękuję, sierżantie. Chodźmy, Kloso, wejrzymy ten wiadukt. Prowadźcie. Tak
jest.
To tu, panie majorze. Tak, to drobiazg. A tory?
W porządku, panie majorze.
Zastanawia mnie jedno, Klos.
Oni przeszli przez pola minowe. A przecież jedyne dojście do wiaduktu od
rzeki powinno być zaminowane. Jest zaminowane. Mieli plany.
Tego nie możemy wykluczyć. To jest druga próba wysadzenia tego wiaduktu. Bardzo
im na nim zależy.
Nic dziwnego. Za jednym zamachem droga i tory.
To nasze najkrótsze połączenie z frontem.
Coraz bliżej ten front, co, Kloss? A przecież jeszcze przed rokiem byliśmy...
Jedziemy.
Zatrzymaj buzię.
Mam 20 minut do załatwienia, majorze. W takim razie do zobaczenia wieczorem. Do
zobaczenia.
Będzie wielkie pijańsko. Tylko to nam jeszcze pozostaje.
Znowu nic.
Kogo wy tam posyłacie na ten wiadukt?
By Bóg zerwał trochę tynku z filera, to wszystko.
Do 7 stycznia.
Centrala żąda, żebyśmy się uporali z tym wiaduktem do 7 stycznia.
Skontaktuj mnie z Bartkiem.
Muszę z nim sam pogadać.
Cieszę się, że pani przyjechała.
Wygląda pani sympatycznie.
Mówmy sobie po imieniu.
Na imię mi Edyta.
A mnie Greta.
Ale spać będziesz tam.
Czasami przychodzi tu ktoś i wolałabym, żeby się nie pomylił.
Chyba się nie gorszy.
Pokaż, co masz.
Ta idiotka, co tu mieszkała, przed tobą żyć mi nie dawała. Wszystko jej
przeszkadzało.
Dym z papierosa.
Bałagan w pokoju. Pa.
Raz wziął mi ręcznik, to myślałam, że strzeli do mnie. Dopiero Herman ją
uspokoił.
Kompletnie chora.
O, to ładnie.
My wszyscy tutaj robimy się chorzy.
Dasz mi to?
Nie, za małe.
Ponure miasto.
Bez przerwy gadają o bandyckich napadach.
Co dzień któryś z naszych ginie.
Wiem.
Byłam już tutaj.
Nie lubię tego miasta.
Całe szczęście, że nie brak chłopców.
Im bliżej frontu, tym bardziej interesujące znajomości.
A ten twój ktoś?
Poznasz go.
Hauptsturmführer Hermann Brunner z SD.
Ale naprawdę podoba mi się zupełnie ktoś inny.
Może dlatego, że nie zwraca na mnie uwagi.
Oberleutnant Kloss.
Blondyn, wysoki.
Jak on się nazywa?
Hans Kloss.
Czyżbyś go znała?
Mój Boże, Hans.
Po tylu latach.
Czy on mnie pozna?
Znasz go?
Naprawdę? Edyta, błagam cię, przedstaw mi go koniecznie. To kamień, nie
mężczyzna.
Poznajesz go?
Przecież to jakiś smarkacz. To jest zdjęcie 1946 roku.
Edycie, o której nigdy nie zapomnę. Han.
Podobny?
Jakby trochę.
Będziesz miała okazję przekonać się, czy dotrzymał słowa.
Edyta Lausz!
Edyta Lausz!
Tak, Hans, nie mylisz się, to ja.
Nie spodziewałeś się?
No przypadek, zupełny przypadek.
Jestem bardzo szczęśliwa, muszę cię koniecznie zobaczyć.
Słuchaj, a może byśmy spędzili razem Sylwestra?
Oczywiście, Edyto, bardzo chętnie.
Chociaż przyznam, że bardzo się boję spotkania z tobą.
To już tyle lat.
Ostatni raz widzieliśmy się to chyba... Tak, masz rację, w 36.
podczas wakacji.
Tak, pamiętam.
Naturalnie, że pamiętam, Edyto.
Bardzo proszę, może zabrać ze sobą koleżankę?
Mieszkam w takim czerwonym domu obok poczty.
Notuj. Kwiatowa 4, pierwsze piętro, na drzwiach jest kartka.
Bardzo się cieszę.
A więc o jedenastej.
Do widzenia.
Edyta Lausz?
Najmłodsza córka cioci Hildy. Słucham, panie poruszniku?
Nie, nic, nic.
Miał pan porusznik przeczytać i zaopiniować ten projekt instrukcji.
Diabli nadali kuzynkę Hansa Klossa.
Towarzyszka zabaw dziecinnych.
Wakacyjna przygoda.
Tyle tylko pamiętam.
Zaszyfruj i nadaj błyskawicznie. Wszystko o Edycie Lausz.
Oszalałeś teraz. Najgorsza pora. Ich radiolokacja. Możemy nadawać tylko w
sytuacji alarmowej. Sytuacja jest alarmowa.
Odpowiedź muszę mieć dzisiaj, to jeszcze przed 22.
Teraz my, Bartek.
Ten wiadukt musicie zrobić w ciągu najbliższych trzech dni.
Potem ściągają SL i policję z całego dystryktu.
Dobrze by było zgrać wysadzenie wiaduktu z rozwaleniem jakiegoś transportu.
Tu są dane o transportach w najbliższych dniach.
Mogą się nie spodziewać uderzenia bezpośrednio po nieudanej akcji. Trzeba
wykorzystać. Zrobi się. Pamiętaj, dwa, trzy dni.
I wiesz, jakieś działania maskujące kilkanaście kilometrów stąd, żeby
ich uwagę.
Może zorganizujesz to razem z AK?
To... No to wszystko.
Aha, musimy zmienić punkt kontaktowy.
Znów zegarmistrz? Tak.
No.
To wypijcie za nowy rok i za moje spotkanie z kuzynką.
Uważaj.
To może być prowokacja.
Uważam. Uważam cztery lata.
Mały Hans będzie miał nie lada kłopot.
Nigdy nie widział Edyty w mundurze.
Ciekawe, jak ja wtedy wyglądałam.
Nigdy nie widział dorosłej Edyty.
Miałaś pewnie warkoczyki.
Powiedz, jak on teraz wygląda?
Mówiłam ci już.
Wysoki, przystojny blondyn.
Zaraz ją zobaczysz sama.
Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby nie wiedział, która z nas jest jego Edytą.
Zapominasz, że ją kochał?
Czy nie jesteś zbyt sentymentalna, jak na dzisiejsze czasy?
Pośpiesz się, kurt.
Tak jest, panie burmistrzu.
Ktoś to może być o tej porze?
Na gość jeszcze za wcześnie. Otwórz, kur...
Chłopak od zegarmistrza przyniósł buzik. Pan twórcznik sama dodał do naprawy.
Rzeczywiście, zupełnie zapomniałem.
Solidny rzemieślnik obiecywał, że zrobi na dzisiaj. Dotrzymał słowa.
No, w porządku, Kurt. Postarałeś się.
Masz wolne do jutra rana.
Możesz iść do swojej Anetki.
A to dla niej.
Należy jej się noworoczny upominek.
Dziękuję, panie twórczniku.
Do samego nowego roku, panie twórczniku. Zmykaj.
Hilda ma reumatyzm.
Ostatni list. Trzydziesty ósmy rok.
Ostatnie spotkanie.
Trzydziesty szósty. W majątku wojostwa.
Weisenberg.
Przejażdżki łodzią po jeziorze.
Oświadczyny pod krzakiem bzu.
Hans Kloss był sentymentalny.
Kwiatka Hilda ma reumatyzm.
Ostatni list w trzydziestym ósmym. Ostatnie spotkanie w trzydziestym
majątku.
Wyjazd w Weisenberg.
Witam, majorze.
Nie zgadnie pan, co przyniosłem.
Szampan?
Świetnie!
Przepraszam pana, muszę dokończyć naprawy budzika. Znam się trochę na tym.
pan siada.
Dziękuję. Ale szampan to głupstwo.
Przyniosłem nowinę i dlatego wcześniej przyszedłem.
Drogi przyjacielu, oficjalnie dopiero za parę dni, ale dziś już mogę panu
powiedzieć.
Gratuluję. Kapitanie Kloss.
Dziękuję.
Nie cieszy się pan?
W pańskim wieku?
Ja mam 43 lata i jestem... Jest pan znakomitym oficelem, majorze.
Dziękuję.
Pracowałem kiedyś w sztabie generalnym.
miałem swój własny pogląd na temat wojny z Rosją.
Jak wykazują nasze dzisiejsze doświadczenia, ja miałem rację, nie oni.
Iwan szykuje ofensywę.
Od pół roku się do niej szykuje.
Znowu będzie lanie.
Dzisiaj chciałbym zapomnieć, że pracuję w kontrwywiadzie i nie chciałbym, żeby
mi o tym przypominał przyjaciel.
Człowiek, którego lubię i cenię.
Dziękuję, Kloss.
Na części alkoholu jest dosyć, żeby zapomnieć.
Przynajmniej dzisiaj.
Sznajder się spóźnia. Za chwilę będą moje panie.
Kobiety?
Niemki? To właśnie moja niespodzianka.
Niech pan sobie wyobrazi, że odnalazła mnie tu kuzynka.
Kuzynka i młodzieńcza miłość. Nie widzieliśmy się osiem lat, mam tremę.
Myślę. Ładna?
Ja wiem.
Miała wtedy 13 czy 14 lat, krótkie warkoczyki i wiecznie podrapane kolana.
Lubiła łazić po drzewach.
Wydaje się, że to uny.
Niech pan je wprowadzi, majorze, a ja się schowam.
Proszę, proszę, niech panie dojdą.
Proszę, niechże się panie rozgoszczą.
Edyta?
Hans?
Tak bardzo się zestarzałem?
Bardzo się pan zmienił.
Przepraszam cię, Hans. To jest właśnie Greta, o której ci mówiłam.
Od dawna chciała cię poznać. Dobry wieczór.
A skąd pani wie, że się zmieniłem?
Widziałam zdjęcie. Zdjęcie?
Jakie zdjęcie? No to, które przysłałeś mi z wycieczki do Królewca w 36.
Pamiętasz? Wybacz, Edy, to to już tyle lat.
Przepraszam, z wrażenia zapomniałam panią przedstawić. Mój przyjaciel, major
Broch.
Zostawmy ich, Greto.
Wejdźmy na spotkanie ostatniego gościa, który się spóźnia.
Zostawmy ich samych.
Jak się czuje ciocia Hilda?
Pamiętasz mamę?
Ona cię często wspomina.
Biedna, ostatnio prawie wcale nie wstaje.
Ciągle ten reumatyzm.
I to pamiętasz, ha?
Ja myślałam, że zupełnie one zapomniały. Niczego nie zapomniałem.
Bardzo lubiłem ciocię Hildę.
I jedną z jej córek.
A... Pamiętasz, o czym mówiliśmy w łódce ostatniej nocy przed twoim wyjazdem?
Jakże mógłbym zapomnieć, kiedy to...
A
bój Wolfgang mówił, że zakochałeś się w jakiejś dziewczynie i pojechałeś za nią
do Gdańska. Stary dzień, nie mówmy o tym. A jednak coś było.
Przestałeś do mnie pisać?
W czasie wojny ani razu nie napisałeś.
Myśleliśmy, że jak bolszewicy wkroczyli na Litwę... Uciekłem z transportu.
Zdobyłem szwedzki paszport i przedostałem się do Rzeszy.
Pomyśl, gdyby nie taki przypadek.
Przecież mogli mnie przerzucić do każdego innego miasta.
Pożeniłeś się?
A ty wyszłaś za mąż? No, mężatki nie są powoływane do służby pomocniczej. Ja też
czekam w tym do zwycięstwa.
Mam do ciebie prośbę, Edyta.
Nadchodzą nasi goście. Czy chciałabyś pełnić honor gospodyni? Z przyjemnością.
No i co?
Odświeżyliście wspomnienia? Tak, i zostałam nawet mianowana gospodynią
Brawo! O, jest i adapter.
Trzeba coś nastawić.
Edyta, co za spotkanie. Kapitan Schneider. Mam dzisiaj dzień
Przecież nie widzieliśmy się... Cztery lata. No właśnie.
Jeszcze pani wypiękniała.
Gratuluję, kapitanie Kloss. Dziękuję.
Panu awansu, a sobie przyjemności spotkania tutaj panny Edyty. Po raz
spotkaliśmy się w okolicznościach dość nieprzyjemnych. Moi państwo, przestańcie
gadać. Chodźmy na stoł.
Za minutę powitamy nowy rok.
Ale przedtem powitamy Hopchturfuhrera Brunnera. A nieładnie, Kloss,
nieładnie. Urządzasz przyjęcia, zapominasz o starym przyjacielu. Ale
alkohol i kobiety wyczuwa na kilometr. No wejdź, Herman, wejdź. O,
szukałem cię, znalazłeś. Pozwól, Edyto.
Hauptsturmführer Herman Brunner. A to cudem odnaleziona kuzynka i sympatia
naszego gospodarza, Edyta Lausch.
Herman, ospędzaj szkło.
Moi państwo, północ!
Za Nowy 1945 rok! Za Führera! Za Wunderwaffe!
Za zwycięstwo!
Wszyscy do stronu!
Jak zimno!
Nie udał nam się Sylwester!
Przeklęty parter! Ciągnij od tej podłogi!
A ta Polka znowu mnie napaliła w piecu!
Jutro ją spiorę!
Co z miłością? Czy ja wiem?
Jeśli ci się nie podoba.
Reflektujesz?
Zastanowię się.
O Boże, jak zimno.
Bierz sobie swoją kołdrę i chodź do mnie, będzie nam cieplej. Chodź lepiej
moje łóżko. Jest szersze.
Och, ty.
Przy okazji, wgaś światło.
Prytna jesteś.
Częci mi się w głowie od tego szampana.
Może nie od szampana.
No pomyśl, po tylu latach.
Wolę gorzywego niż na fotografii.
To do mnie.
Ktoś strzelał do mnie.
Cóż więc robiliście po nalocie?
Już panu powiedziałem.
Razem z Klossem i Schneiderem odprowadziliśmy panie.
Kloss był zmęczony, więc poszedł od razu do siebie, a ja odprowadziłem jeszcze
Schneidera. No tak i po drodze zapewne rozmawialiście. O czym?
Powinien pan raczej zapytać, czy nie spotkaliśmy w pobliżu tego domu
Podejrzanych osobników.
Pan wybaczy, majorze, ja wiem, co mam pytać.
Interesuje mnie, o czym rozmawialiście, bo najpierw się gada, a potem podkłada
bombę zegarową albo strzela.
Wypraszam sobie.
Niechże pan siada, majorze.
Niepotrzebnie pan wszystko bierze do siebie.
O czym więc rozmawialiście?
Już powiedziałem panu.
Nie pamiętam dokładnie. Rozmawialiśmy o 41.
o dniach, kiedy posuwaliśmy się po 50 km w ciągu doby.
Niebezpieczne tematy.
Ludzie, którzy nie wąchali prochu, przeceniają niebezpieczeństwo.
Ale Schneider i ja jesteśmy starymi frontowymi oficerami. Nieraz byliśmy w
prawdziwym niebezpieczeństwie.
Ma pan jeszcze jakieś pytania?
Schneider był już w tym mieście.
W czterdziestym pierwszym. Wspominał coś o tym?
Nie rozumiem, do czego pan zmierza.
Jeżeli pan podejrzewa Schneidera, to oświadczam panu... Nie interesują mnie
pańskie oświadczenie, majorze.
To byłoby wszystko.
Dziękuję.
Heidla!
Poproście, Dytelausz.
Przed wczorajszej akcji na wiadukt nie wrócił jeden człowiek.
Florian. Wiedział o mnie?
Niedużo. Nie trzeba dużo.
W czasie akcji nie złapali nikogo.
Staram się coś ustalić.
Nawiązałeś kontakt z AK?
Tak.
Naszą akcję musimy zgrać z przejazdem transportu E -19.
Idzie zza głębia rury, broni, amunicja. U nas na stacji będzie o 23 .19.
Pojutrze Niemcy reorganizują obronę. Pozostaje więc tam tylko jutrzejsza noc.
Aha, miałeś zapytać tych z AK, czy ktoś od nich nie strzelał do Edyty Lausz.
Ani my, ani oni.
Prawdopodobnie ktoś na własną rękę.
Własną rękę?
Ale kto?
A co z nią?
Chyba wszystko w porządku. Przez osiem lat. Może się człowiek zmienić nie do
poznania.
Wydaje mi się, że niczego nie podejrzewa.
Albo jest bardzo sprytna.
No wiesz, ta dziewczyna mi się podoba.
Cholernie mi się podoba.
Ja nie rozumiem pańskich pytań.
Strzelano do mnie.
Przelał wróg.
A co może mieć z tym wspólnego moja praca, mój przebieg służby?
Łaskawa pani, proszę zostawić to mnie.
Tak, słucham.
Co, nie ma go jeszcze?
No to próbujcie dalej.
Szukajcie, tak, ja czekam. Połączcie mnie.
Tak a zatem do służby pomocniczej powolano panią w roku czterdziestym,
Tak.
Gdzie pani służyła?
W Polsce, w Rosji, we Francji, teraz znowu w Polsce.
A w Polsce to gdzie?
No właśnie tutaj, w tym miejscu.
Kiedy to było?
W czterdziestym pierwszym, już panu mówiłam.
Wydaje mi się, że... Co się pani wydaje?
A nie nic.
No cóż, ma pan jeszcze jakieś pytania?
Tak.
Kiedy po raz ostatni widziała pani Klosa przed tym spotkaniem tutaj?
Dawno, osiem lat temu. Byłam wtedy podlotkiem.
No i co, nie pisywaliście do siebie?
Nie. No i zapewne opowiadano mu pani o swoich przeżyciach. Przecież w czasie
służby zdarzają się rozmaite historie. Nie.
A dlaczego to pana interesuje?
No, to raczej już tak.
Prywatnie. No to musi być bardzo interesujące spotkać kogoś bliskiego,
nie widziało tyle lat.
Tak.
Wojna zmienia ludzi.
No ale chyba nie zewnętrznie. Tak, zewnętrznie też.
Mam jego zdjęcie sprzed ośmiu lat. Trudno go poznać. Trudno poznać? A pani
dobrą pamięć.
Kiedy poznała pani Schneidera?
W czasie pierwszego pobytu w tym mieście, w czterdziestym pierwszym,
tutaj krótko, niespodziewanie przerzucono mnie do innego miasta.
Do tej pory nie wiem dlaczego.
Tak.
No cóż to, dziękuję bardzo pani... ...Edito.
Dziękuję pani w naszym...
W naszej służbie trzeba sobie czytać o różne rzeczy.
Wydaje się to dziwne, ale proszę mi wierzyć, służy dobremu celowi.
Tak. Mam nadzieję, że pan złapie tych bandytów, którzy do mnie strzelali.
Hej! Hej!
Z kapitanem Klossem, poproszę.
Nie ma kapitana.
Tak?
Tak jest.
No, chyba się nie doczekam.
Powiedzcie kapitanowi, że... Nareszcie. Jest pan.
Dzień dobry. Słucham, majorze. Niech pan sobie wyobrazi, że Brunner...
Grauman, niech pan będzie tak dobry, każe przynieść herbatę. Tak jest, panie
kapitanie, sam przyniosę.
Słucham, majorze. Niech pan sobie wyobrazi, że ten idiota Brunner
mnie o strzelanie do niemieckich dziewcząt.
Bzdura, zna pan przecież ich metody.
Te podchwytliwe pytania. Z kim pan rozmawiał? O czym? Co pan wie o
Edycie? O Klosie? No cóż, Brunner ma obowiązek znaleźć sprawcę.
Ale dlaczego szuka go między nami?
No czas na mnie, Klos.
Do widzenia.
Do widzenia. Niech się pan nie przejmuje, majorze.
Słucham, kapitan Kloss.
Hans? No, nareszcie złapałem Ciebie.
Słuchaj, mamy partyzanta. Jednego z tych, którzy przedwczoraj usiłowali
wiadukt w powietrze. Miał przy sobie plany pulminowych.
Chciałbym, żebyś go... Tak, chciałbym, żebyś go przesłuchał.
No? Tak, no to czekam.
Przychodź.
Zapomniałem zameldować, że były telefony.
Proszę, pan siada.
Schneider.
Kiedy poznał pan Edytę Lauszu?
Czy to przesłuchanie?
Pańskim obowiązkiem, kapitanie Schneider, jest udzielanie mi ścisłych
odpowiedzi.
Złapaliśmy bandytę, u którego znaleziono plany zaminowania rejonu wiaduktu, a
plan taki znajdował się w pańskiej kasie pancernej.
Nie tylko, panie Hauptsturmführer.
Także w stawie korpusu, w stawie dywizji, w ABWR -ze i u pana, w gestapo.
Nie spodziewałem się takiej odpowiedzi od człowieka, który bądź to bądź bywał
częstym gościem u pułkownika von Schaffer.
Von Schaffer był moim...
przełożonym, panie Hauston -Führer.
Nie mogłem wiedzieć zdradzi Führera.
Czego pan właściwie ode mnie oczekuje?
O, widział pan, to już co innego.
Oczekuję od pana ścisłych odpowiedzi.
Kiedy poznał pan Edyta Lauszu?
To było chyba w 1941.
Tak.
Dokładnie gdzie i w jakich okolicznościach?
Tutaj, w tym mieście.
Widzieliśmy się dwa lub trzy razy.
Pierwszy raz zobaczyłem ją w okolicznościach dość wyjątkowych.
Mianowicie?
Mieszkaliśmy w tej dużej kamienicy na rynku.
Ja na parterze, ona na drugim piętrze. Całe pierwsze piętro zajmował miejscowy
Amtsleiter.
Jak on się nazywał? Nie no, nieważne, przecież nie o to chodzi.
Staram się być dokładny.
Otóż w którejś nocy dokonano napadu bandyckiego. Zapewne Polacy.
Tak.
Amslejtera nie było, zastrzelono jego żonę i zrabowano jakieś kosztowności.
Podobno dużo kosztowności.
To było wkrótce po oczyszczeniu miasta z miejscowych Żydów.
Mówiono, że Amslejter dobrze się obłowił. Co? To pan powiedział.
Edyta Lausz wracała w nocy ze służby i w bramie czy też na klatce schodowej, nie
wiem dokładnie...
Spotkala uciekających bandytów. Jeden z nich był w Wojtkowym plaży.
Wszedł do niej.
Skoczyła do najbliższych drzwi, właśnie moich.
Tak.
A pan nie widział uciekających bandytów.
Obudziło mnie dopiero walenie do drzwi.
To była właśnie Edyta.
Zawiadomiłem oczywiście żandarmerię, ale było za późno.
A co opowiadała panu Edyta?
O czym?
O tym napadzie oczywiście.
Nic więcej.
Nie interesowałem się później tą sprawą.
Wiem, że zaraz potem przeniesiono ją.
Spotkaliśmy się dopiero przedwczoraj.
A z Klossy nie rozmawiał pan o niej? A może mnie o to zapytasz, Herman?
O, jesteś w Azji, jesteś. Proszę bardzo, wejdź, wejdź.
to byśmy już właściwie skończyli, prawda, kapitanie Schneider?
Heidla!
Heidla?
Tak. Chciałbym, żebyś przesłuchał tego partyzanta.
Właściwie ta sprawa dotyczy także i ciebie.
Czy mógłbyś wyrażać się jaśniej?
A, i na to przyjdzie czas, przyjdzie, przyjdzie. Proszę bardzo, siadaj.
Wydaje się, że zeznanie tego bandyty powinno zainteresować ciebie.
Zadziwiasz mnie, Herman.
Przesłuchujesz Schneidera, Brocha.
A o ile wiem, nie ustaliłeś jeszcze, czy w napadzie na Edytę Lausz brała udział
jedna czy więcej osób.
O, teraz to już nieważne.
Słuchaj, Hans.
Edyta Lausz na pewno opowiadała tobie jako...
kuzynowi i swemu ukochanemu osobie o swoich przeżyciach. Co w tym dziwnego?
Przez te osiem lat zebrało się trochę wspomnień.
A jakie interesują cię najbardziej?
Oczywiście te, które dotyczą wrogiej działalności przeciw Rzeszy.
Nie breć.
Strzeż się, Hans.
Znakomita cygara.
Żona czy dziewczyna?
Nie mam ochoty na żarty. To chyba ty żartujesz.
Twoja sytuacja jest zła?
Powiedziałem, twoja sytuacja jest zła?
Powiedziałeś. No i co, nie interesuje ciebie dlaczego?
Sądzę, że mi to powiesz.
Widzę, masz randkę, co?
Może.
Widzisz, wszystko zależy od ciebie. Jeżeli będziesz...
Mądry. Takie wstucz ci nie ze mną, Brunner.
Zapominasz, z kim mówisz.
Albo gadaj, o co ci chodzi, albo nie zawracaj mi głowy.
Kończę?
Wprowadzić w więźnię.
Bliżej, bliżej, Wasiak.
A możesz odejść, Kunze.
Śmiało, jeszcze bliżej, bliżej.
Wasiak, powtórz panu kapitanowi wszystko, co mnie mówiłeś. Czekaj.
Ja sam go przesłucham.
Widzę, że obchodziłeś się z nim łagodnie.
Nazwisko? Wasiak, Wicenty. Zawód?
Byłem kelnerem. Kiedy? A co to ma do rzeczy? Ja go przesłuchuję.
No więc kiedy?
Do 41.
A potem?
Ukrywałem się. Byłem w partyzance. Pseudonim dowódcy oddziału?
Bartek. Ostatnia liczebność oddziału?
Chyba ze 100 osób.
100 osób, mówisz?
Jakie miałeś zadania w czasie akcji?
Przeprowadzić oddział przez pole. A skąd Bartek ma plany?
Od swojego człowieka u Niemców. Gdzie się z nim spotykał?
Chyba... No!
Chyba na stacji kolejowej, ale... Co ale?
Już się z nim nie spotyka, panie kapitanie.
Bo tamten się spalił. Mów wszystko, co wiesz.
Ja nic nie ukrywam.
Ja chcę żyć, panie kapitanie.
Bartek mówił, że dobrze, że ta Niemka wraca. Bo ona zawsze dobrze pracowała.
Wyprowadzić, Herman.
Wyprowadź więźniu.
Jak to on powiedział?
Dobrze, że ta Niemka wraca, bo ona zawsze dobrze pracowała. Zauważyłeś?
Zauważyłem.
Zauważyłem jeszcze coś.
Ten człowiek śmierdział wódką.
Od kiedy to gestapo karmi wódką swoich podopiecznych?
Popełniłeś błąd, Brunner.
Ale możesz się z tego jeszcze wycofać. To zostanie między nami.
O kim to on jeszcze mówił? Mówił o kimś, kto się spalił.
To nie wiesz, o co mu chodzi.
Nie bądź śmieszny, Herman.
Nie no, przecież ja mam to zaprotokółowane, zeznanie na piśmie.
Przed tym ktoś się spalił, a teraz ta Niemkę.
Widzisz, Hans, Edyta Lausch jest twoją kuzynką, którą podobno spotkałeś
po tylu latach.
Radzę ci, nie śpiesz się tak, bo możesz zabrnąć w ślepą liczkę.
To ty Kurt?
Tak jest, panie kapitanie.
Dostałem te papierosy. Dziękuję. Będziesz musiał jeszcze pójść do tego
zegarmistrza na wielką. Budzik jest znowu do niczego.
Jutro przed południem ma być gotowy. Przyjdę po niego i powiedz temu staremu,
jak jeszcze raz, to ja go... Zresztą wiesz, co masz powiedzieć.
Tak jest, panie kapitanie, wiem.
A tu są klucze.
Dziękuję.
Słucham, kapitan Klod.
A, to pan, kapitanie Schneider.
Dzień dobry.
Bardzo pana wymaglował nasz przyjaciel Brunner?
Niech pan się nie przejmuje.
Tak?
Dobrze.
Dobrze będę u pana. Jutro około dziewiątej w biurze.
Do widzenia.
Dziękuję za zaufanie.
Dzień dobry.
Jak żypisz, Piętrze?
Tęskniłam się za tobą, Iwszy.
Tak rzadko możemy być razem. Ciągle jesteś zajęty.
Nie pytały.
Nie, nie tak.
Pamiętasz, podczas naszego Sylwestra Brunner, kiedy cię zobaczył, opuścił
szklankę. No to co?
Jesteś zazdrosny?
Skąd się znacie?
Nie wiem.
Wydaje mi się... Nie, nie. Grozi ci niebezpieczeństwo. Zostań, Hans.
Tak się cieszę, że jesteś.
Było mi dzisiaj bardzo źle bez ciebie. Mnie też, Edyto.
Byłem już rozpaczy blisko.
Czułem, że mi sił już brak. To Hajne.
To ty tu jesz Hajnego?
Rzeczywiście.
Zostało mi w głowie chyba jeszcze do szkoły.
Uczyłeś się tych wierszy?
A ty skąd je znasz?
Mama lubi Hajnego.
To bardzo źle?
Nie wiem.
Wiesz... Czasami wydajesz mi się jakiś dziwny, jakiś...
Jak jest zupełnie niepodobny do tego Hansa, którego pamiętam. Do Hansa z
fotografii.
Ale wiesz, okazuje się, że nie mogę mieć dwóch Hansów jednocześnie.
Zginęło mi gdzieś twoje zdjęcie.
Jak to zginęło? No widocznie Greta. Często szuka moich rzeczy i okropnie
przewraca. Wybierała się na randkę z Brunerem i szukała jakichś drobiazgów.
Sprawdziłaś to?
Hans.
Co ty?
Czyżbyś był zazdrosny?
Widzisz... Przez tyle lat miałam tylko twoje zdjęcia. Teraz mam cię żywego i
żałuję tej zamiany. Nic nie rozumiesz, Edyto.
Ktoś strzela do ciebie, ktoś grzebie w twoich rzeczach.
Boję się o ciebie.
Bałagan był w stylu Grety, zapewniam ci.
Niepokojysz się o mnie, prawda?
Bardzo, Edyto.
Naprawdę?
Ale tutaj mi nic nie grozi.
Jak przyjedziecie za tydzień, będzie gotowy. Za tydzień, mówi pan?
A jak będzie z tym?
Z tym?
No nic nie będzie taniej.
Nie da rady.
No to niech już tak będzie.
Niech tak będzie. Do widzenia.
Napędziłeś mu stracha, tak jak wczoraj ten twój mnie.
Nakrzyczał, nawrzeszczał, przejdziemy tam? Nie, śpieszę się, mów szybko.
ale dzisiaj jest dzień targowy, lada chwila, może ktoś wejść.
Florian się znalazł, jest ranny w nogę, dowrógł się do Mieliny w Garbatce, nie
mógł wcześniej dać znać.
Wasiak był kelnerem, współpracował z gestapo od początku okupacji.
Miał już w 1941 roku wyrok śmierci od AK -owców, ale zwiał.
Znaleźliśmy dozorcę tego domu, gdzie był napad, według naszych informacji.
Citej nie robiła żadna organizacja. Prywatna, bandycka robota. Interesuje
ten dozorca.
Będzie tu oszusty. Akurat twój budzik będzie gotowy.
Tylko nie zacznij go za bardzo.
Akcja na wiadukt przygotowana.
Zaatakujemy równocześnie wszystkie trzy posterunki.
Cześć.
Posyłam wam dwa plutony SS!
Jeździmy do Garbatki, panie kapitanie. Pan wyjdzie na trafiłek po sterunek. A
kto wam pozwoli opuszczać po sterunek w tym wiadukcie? Był rozkaz z sztabu,
panie kapitanie.
Mamy pomóc SS.
Sami nie dają rady. Ze sztabu?
W porządku, powodzenia.
Ja to!
Tak, tak jest.
Mruz. Bałam się, że już nie przyjdziesz.
Obiecałem.
Znowu źle się czuję.
Nie wiem, co mi.
Słyszałeś, że bandy... Oni lubią taką pogodę.
Po tym nieszczęsnym Sylwestrze ciągle się czegoś boję.
Zła jestem na siebie. Niemiecka dziewczyna nie powinna ulegać takim
prawda?
Tak?
Komendantura kolejowa?
Tak jest, otrzymałam.
Z 19 przejdzie według planu.
Hej, Hitler.
Coś nowego?
Nie, wszystko w porządku.
Wiesz, znalazłam twoje zdjęcie. Było w listach od mamy. Tak?
Daj mi je.
No, chyba pokaż. Przecież to jest moja pamiątka.
Byłem wtedy taki młody, nieopierzony smarkacz.
Wiesz, kiedy tak patrzę na ciebie, to wydaje mi się, że... Nie.
Wolę cię takiego, jaki jesteś teraz.
Dziękuję, Edytu.
Musimy porozmawiać.
Poważnie?
Bardzo poważnie.
Grodzi ci niebezpieczeństwo. Wiem, czuję to.
Każdemu Niemcowi w tym kraju grozi niebezpieczeństwo. Nie o to mi chodzi.
Myślę o Brunnerze.
Czego on chce od ciebie? Ten człowiek cię nienawidzi.
Sama nie wiem.
To niemożliwe.
Wydaje mi się czasami, że zwariuję.
Nie wierzę samej sobie.
Ale mylę się, na pewno się mylę. Mów.
Ja nie wiem, czy powinnam nawet tobie.
To było trzy lata temu.
Wiedziałam, że to był łamek sekundy.
Ale oczywiście się mylę, na pewno się mylę.
To było tutaj, w tym mieście.
Podczas napadu na Ampleitera. Jakiś człowiek strzelał do ciebie.
Skąd wiesz?
Ja dużo wiem, Edyto.
A potem rozstrzelano pięćdziesięciu Polaków.
A co mnie obchodzi pięćdziesięciu Polaków?
Wtedy zabito Niemkę, rozumiesz? Niemkę! I to dla zwykłego rabunku.
Jej mąż jest teraz wysokim urzędnikiem Gestapo w Berlinie. Widziałaś wtedy
Brunnera, Edyto? Nie!
Nie, to niemożliwe.
Rozumiesz? Niemożliwe.
Brunner jest oficerem Gestapo i starym esecowcem. Niejeden mord więcej.
Coś ty powiedział.
Jesteś Hans.
Spodziewałem się, że ciebie tu zastanę.
A ja się ciebie nie spodziewałem.
Wydaje mi się, że w czasie, kiedy bandyci atakują nasze posterunki,
szefa służby bezpieczeństwa jest gdzie indziej.
Nie no, służba bezpieczeństwa ma rozmaite zadania, Hans.
Pan Nolausz, jest pani aresztowana?
Ja? Jak pan śmie.
Drugie.
Herman?
Każdym dwóm zaczekać za drzwiami.
Co to, jakieś żarty, Hans?
Dobra rada.
Potem może być za późno.
Chyba, że i mnie masz zamiar zamknąć.
Dobrze. Pięć minut, Hans.
Ani sekundę dłużej.
Wyjdźcie, zapnijcie drzwi, zaczekajcie na do... Co to wszystko znaczy?
Edy, to masz dyżur. Nie przeszkadzaj sobie nam.
Powiedz mi, Brunner, jak się czuje Wasiak?
Przypuszczam, że już nie żyje.
Nie spodziewał się biedak, że tak skończy?
No, był już niepotrzebny. Śledztwo zakończone, zeznania mam na piśmie.
To Schneider przekazał bandytom plany pulminowych, a ona od dawna była jego
kochanką i wspólniczką.
Jak pan może?
To kłamstwo!
No potem wiesz, jak to bywa. Za dużo widziała Schneider bał się, że wpadniemy
ich trop.
Kazał ją zlikwidować.
No cóż, pan Nelausz, idziemy?
Zaczekaj, Brunner.
Powiedzmy, że aresztujesz pan Nelausz i Schneidera. To twoja nowa koncepcja.
Ale ja mam inną.
Wyobraźmy sobie, że pewien wysoki funkcjonariusz Głównego Urzędu
Rzeszy w Berlinie dowiaduje się, że stać cię na dziesięciomarkowe cygara.
Jeszcze teraz, po trzech latach.
Co to opowiadasz, Hans? Rozważam możliwości.
Ciekawe, czy Wasiak też brał udział w napadzie na żonę Amsleitera?
A kto strzelał do Edyty?
Wasiak czy ty?
Ręce do góry.
Oboje.
To był na pewno on.
Że wyrze, wyrze rączki pannu Lausz.
Powiedziałem Edytu, nie wtrącaj się.
Ona jest zbyt nerwowa, Brunner. Ty także.
Ty masz mnie chyba za idiotę, Brunner.
Gdyby mi się coś stało, gdyby na przykład zatłukli mnie bandyci,
raport dotrze do Berlina.
Dokładny opis pewnego napadu.
Nikt ci nie uwierzy.
Schowaj pistolet, Brunner.
Schowaj tę pukawkę, durniu, dopóki mam ochotę jeszcze z tobą rozmawiać.
Ja też mam zeznanie świadka.
Żywego świadka.
Dozorcy domu, w którym dokonano napadu.
Słukałeś go.
Ja go znalazłem.
Dostał do wyboru dziesięć fotografii.
Wybrał jedną.
Zgadnij czyją.
Czego chcesz?
Chcę, żebyś schował broń.
Siadł do samochodu i zajął się akcją, na którą wysłałeś ludzi.
Jak to?
Pozwolisz mu?
Edyto, prosiłem cię.
A ty zdaje się, masz coś do zakomunikowania, panie Edycie.
Ta historyjka o panie Lausch i kapitanie Schneiderze to był oczywiście żart.
A tak, to nie no.
Oczywiście zaszło małe.
Nieporozumienie, przepraszam.
No cóż, nie mam nic więcej do powiedzenia. Ale Janan!
Edyto.
Słuchaj, Ralf.
A jakie ja mam gwarancje?
Żadnych.
Wszystko zależy od ciebie, jeżeli będziesz mądry.
Pamiętaj, że zawsze jestem twoim przyjacielem, Hans.
No cóż, nie będę wam więcej przyskadzał?
Heidla!
Heidla.
Hauptsturmführer Brunner.
Hans!
Jakie to wstrętne! Uratowałeś mnie, ale ja nie mogę milczeć. Ten człowiek musi
ponieść sprawiedliwą karę. Mówisz o sprawiedliwości.
Czy ty naprawdę nic nie rozumiesz?
Postaraj się myśleć, aby to... O czym ty mówisz, Hans?
Uratowałeś mnie i kocham cię.
Widziałaś to wszystko.
I tego człowieka, który reprezentuje Niemcy. I wtedy tych pięćdziesięciu na
rynku. A co mnie oni obchodzą? To byli Polacy, rozumiesz? Gdyby mnie tutaj nie
było, zginęłabyś między stacją a gestapą.
Podczas próby ucieczki.
Tak, słucham, komendantura kolejowa.
Rozumiem, notuję.
Zatrzymać na stacji transport wojskowy E -19.
Przepuścić pociąg towarowy numer 21 -42, wiozący robotników na budowę umocnień
przyfrontowych.
Tak jest, zrozumiałam, przekazuję.
Co to znaczy edyton?
Nic.
Pociąg, który za chwilę wjedzie, zostanie zatrzymany na stacji.
Przepuścimy pociąg z robotnikami. Nie przekażesz tego polecenia?
Chodzi o życie statek ludzi.
Odłuchawkę, Edyto.
Tak.
Wycofaj się.
Wiedziałeś. Wiedziałem.
No to na co jeszcze czekasz?
Trzelaj!
Co?
Może mi zaproponujesz współpracę?
Może chcesz, żebym razem z tobą zabijała niemieckich żołnierzy? Hitlerowców.
Nawet gdybym ich zaczęła nienawidzić. Nie masz wyboru.
Nie wykonałaś rozkazu. Brunner cię zlikwiduje. Brunner jest mordercą, ale
Niemcem, a ty... Więc idź do niego i powiedz mu.
Tak, powiem.
No, trzelaj!
Jesteś Polakiem.
Tak.
Hans!
Kocham cię.
Jeszcze zdążysz.
Uciekaj.
Wiadukt? Brunner, chciałam ci powiedzieć, że twoje układy z nim są
Zapłacisz za zamordowanie tej kobiety. A ty...
zdradziła Trzecią Rzeszę.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.