All language subtitles for Stawka wieksza niz zycie Odc 2 Hotel Excelsior

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Dziękuję.

Dziękuję panu. Do widzenia.

Pokój 217 będzie drugi zastępca.

Nie wiemy, kto to jest.

Masz trzy dni czasu na ustalenie, czy możesz tam pójść.

Kto to zameldował?

Spotkasz się z nim. Po wyjściu z dworca popatrz na plan miasta.

Przepraszam, panie poruczniku, kontrola dokumentów.

Proszę. Dziękuję.

Urlop?

Potraficie chyba czytać, sierżancie.

W porządku, panie poruczniku.

Dobrej zabawy. Dziękuję. Przepraszam, kontrola dokumentów.

Szybciej, szybciej. Proszę państwa, do schronu. Proszę państwa,

tam do schronu.

Proszę schodzić.

Proszę, proszę, proszę. Szybciej, szybciej.

Także do schronu.

Powiedziałem do schronu. Ja zostanę.

Dobry wieczór.

Chciałem wynająć pokój. Muszę natychmiast do schronu. Proszę.

Pokój oczywiście wynajmiemy, panie poruszniku, ale teraz bardzo proszę do

schronu.

Na szczęście odwołamy. Bardzo przepraszam, panie poruczniku.

pana. Ja muszę pójść powiedzieć naszym gościom, że alarm odwołany.

No, panie poruczniku, dziś się nam uciekło. Czy mogę użyć?

Radziłbym apartament z łazienką, z bezpośrednim miejskim telefonem. Na inne

pokoje też mają telefony, ale łączone przez centralę. Oczywiście jest różnica

cenie, sam pan porucznik rozumie. Jestem tylko tydzień na urlopie. Może być

apartament. Ma pan rację. Raz się żyje. Dzięki panu, 222.

Pierwsze piętro.

No być uprzejmy wypełnić kartę majedunkową.

Kto tam?

Przeniosłam buty.

Chwileczkę.

Dziękuję. Pięknie wyczyszczone.

Dziękuję bardzo.

Przepraszam. Zapomniałam zapytać, kiedy będę mogła posprzątać.

Niedługo. Ja też przepraszam, bo zapomniałem pani podziękować.

Proszę. O, dziękuję panu.

Dzień dobry, panie poruszniku. Mam nadzieję, że spało się panu dobrze.

Czciwce, kręciki, aneglicy dzisiaj dali nam spokój.

Podczas następnych nalutów, gdyby były w nocy, proszę mnie nie budzić.

Właściwie powinni schodzić wszyscy, ale oficerów, którzy przyjeżdżają do nas na

urlop, nie budzimy z zastawki.

Czy to pan Georg?

Dzwonie z dworca w Oliwie.

Zgadza się.

Za godzinę przed katedrą.

... ... ...

...

Pozwoli pan.

Proszę bardzo.

Przepraszam, czy mógłbym przejrzeć się pańską gazetę?

No, przykro mi, ale to wczorajsza.

Ma pan zapałki?

Zapali pan?

Dziękuję, palę tylko cygara.

Jakiej firmy?

Przed wojną paliłem hawański w firmy Pedro Gomez.

Ładna pogoda.

Tak, w zeszłym roku o tej porze padał deszcz.

Deszcz ze śniegiem.

W porządku.

Myślałem, że coś pokręciłem.

Katedra znaczy dwór Artusa.

A za godzinę znaczy zaraz, ale pan nie podchodził.

Ostrożności nigdy nie zaszkodzi.

Zawiadomił pan centralę, że szef wpadł.

Skąd pan wiedział?

Normalną drogą.

Skrzynce, przy pomocy której porozumiewałem się zawsze z Herbertem, z

znalazłem informację, że on nie żyje i że mieszkanie, które wynajmował na

nazwisko Erich Kopke, jest spalone.

Kto jeszcze wiedział o skrzynce?

Tylko numer drugi. Wie pan, kto to?

Niestety nie. Pan wie, jaka jest organizacja siatki.

Każde z piątki znało tylko szefa, nie znając siebie nawzajem.

Zresztą mogli go znać pod różnymi nazwiskami, bo używał już co najmniej

Numer drugi znał wszystkich, ale o jego funkcji wiedział tylko szef.

Co to za ludzie?

Nasi ludzie.

Na przykład nauczyciel gimnastyki.

Diderlich. Niemiec.

Musi być Niemcem, tak jak wszyscy tutaj.

Hans Diderlich, czyli po prostu Jan Derlacz.

Rozumiem.

Co wiecie o wpadce szefa?

Jeszcze nic. Zgodnie z instrukcją, natychmiast po otrzymaniu tej

kazałem wszystko wstrzymać i zawiadomiłem centralę.

Na dworcu na tablicy umieściłem trójkąt i czekałem.

Razem z numerem drugim musimy ustalić, kto z pozostałej córki sypnął szefa.

Nie możemy wykluczyć w przypadku.

Oczywiście, ale nie mogę zrobić ruchu bez numeru drugiego.

A jeżeli to on sypnął? Wykluczony.

Wtedy nie rozmawiałbym z panem.

Chyba przy konfrontacji w Gestapo.

Tak. To jest argument.

Ma pan wyznaczony termin spotkania z numerem drugim?

Tak.

Przyjecham wcześniej, żeby się rozejrzeć.

Sprawdzę, co z siatką.

Do jutra.

Trzeba dokładnie sprawdzić, czy wszyscy są.

Oczywiście bez ryzyka.

Ustalić, czy nikt nie zmienił adresu.

Dobrze.

Zostawię panu wiadomość na cmentarzu w Siedlicach.

Grup rodziny Fibich.

Za główną bramą pójdzie pan pierwszą aleją w prawo.

Już idę.

Chwileczkę, już idę.

Już, już, już.

Dzień dobry. Pani Heizer.

Dzień dobry, proszę.

Ja tylko na chwilkę, pani Klugy.

A gdzie dzieciaki? Jeszcze nie wróciły ze szkoły.

Proszę, może pani usiądzie.

Przepraszam za bałagan, ale pracowałam dziś w nocy i jeszcze nie zdążyłam

porządku. Obiad dzieciom trzeba ugotować i zaraz z powrotem do pracy.

Napiję się pani herbaty. Hej, nie, to parę ciastek dla dzieci, pani klubie.

Rozpuszcza pani moje dzieciaki, pani Hajce.

Nie wiem, jak się mam pani odwdzięczyć.

Człowiek bez wina kartofle zarobi.

A może przyszłabym do pani do kawiarni posprzątać, albo do domu.

Ależ to głupstwo, pani klubie, naprawdę.

Niechże pani siada.

Chciałabym panią o coś zapytać.

Słucham.

Mówiła pani kiedyś, że do waszego hotelu przyjeżdża czasem przedstawiciel

fabryki mydła.

Jakiś Duńczyk czy Holender? Tak.

Bardzo miły pan. Zawsze daje mi parę mydełek reklamowych. A wie pani, w

dzisiejszych czasach... No właśnie, mnie także skończył się zapas mydła.

A to, co dostajecie w sklepach, nie nadaje się do użytku.

Droga pani Kluge, gdybym mogła zobaczyć się z tym panem, może udało mi się

coś... kupić od mnie. W tej chwili go nie ma, pani Heiter, ale jak tylko

przyjedzie, zaraz pani powie. Będę pani bardzo wdzięczna.

Świetna herbata.

Ale muszę już iść.

Dziękuję pani. Niech pani ucałuje dzieci.

Niedługo przyniosę im znowu coś dobrego.

A może przydałoby się pani parę marek? Mogę pożyczyć.

Pani Hajcer, pani wie, jak mi ciężko. Jeżeli by pani naprawdę mogła, oddam

po wypłacie.

Drobnostka naprawdę nic pilnego. Nie wiem, jak mam pani dziękować. Bez pani

dawno byśmy... Dobrze, dobrze. Do widzenia, pani. Do widzenia. Do

Dziękuję bardzo. Do widzenia.

Mój Boże!

Dziękuję panu.

Jego pani lepiej pilnuje.

Proszę o przejmie, panie poruczniku. Proszę.

Czym mogę służyć?

Zeszczuplałem trochę.

Czy mógłby mi pan ten mundur dopasować? Oczywiście, panie poruczniku. Z

przyjemnością.

Piękny mundur. Mało używany.

Takie czasy.

Rzadko się teraz chodzi w galowych mundurach. Też niemy miarę.

Pan poruszył zapewne na ulotie. Tak.

A może chciałby pan przebrać się na te kilka dni w cywilne ubranie?

Piękny garnitur.

Sam raz dla pana.

Mogę sprzedać, wypożyczyć.

Często tęskniłem do cywilnego ubrania. Ale sądzę, że teraz nie potrafiłbym nim

już chodzić.

Rozumiem. Rozumiem. My Niemcy bez mundurów czujemy się kalekami.

Zrobię pana na jutro. Już na jutro? Świetnie. Ma pan mało roboty.

I to w czasach, kiedy niemal wszyscy Niemcy chodzą w mundurach.

Tam pan porucznik powiedział, że rzadko używa się galowych mundurów.

Śliczny piesek.

Przepraszam, to nerwy.

Rozumiem pana.

Rozumiem.

A tu sobie możemy swobodnie porozmawiać. Dobre miejsce.

Tak, świetny pomysł.

Co nowego?

Mam kilka informacji na portfelu Excelsior.

Szef miał tam wyjęta parka. Zjawiał się raz w miesiąc.

Bogaty junkier, konhagen.

Który pokój?

217.

Mój informator podaje jeszcze, że oni tam w hotelu nadal czekają na pana von

Hagen. Przenikałoby z tego, że gestapo nie skojarzyło dotąd z pana von Hagen, z

panem Kopke, który popełnił samobójstwo w swoim mieszkaniu. To coś nowego.

Skąd wiadomość, że to samobójstwo?

Dostał meldunek od drugiego.

Stwierdził z całą pewnością, że chwilę po wstąpieniu gestapo do mieszkania

przed domem zajechała karetka pogotowia.

A potem zwłoki zostały przywiezione do kostnicy przy szpitalu Marii Magdaleny.

Charakterystyczne objawy zatruszające.

Wchodźmy do bufetu.

Emma Schmidt nie zmieniła ani adresu, ani posady.

Nadal opiekuje się dzieckiem SS -u Blutenführera. Ingrid Heitzer prowadzi

kawiarenkę pod tym samym adresem. Odwiedzę ją.

Ernst Pfeiffer.

Przerabia mi mundur.

A ten informator z hotelu jest pewny?

Pomoc nie kocharza. Polak sprowadzony tutaj przymusowo na roboty.

Podał jeszcze jedną informację, której nie bardzo rozumiem.

Mianowicie słyszał, jak jeden z kelnerów wymyślał dyrektorowi hotelu,

a ten słuchał go spokojnie jak baranek, mimo że znany jest z tego, że nie cacka

się z ludźmi.

Interesujące.

Zajmijcie się tym kelnerem.

Dowiedziałem się, że to leń, pijak i że prawie nie wychodzi z hotelu.

Trzeba ustalić, od kiedy pracuje.

Pan mnie nie docenił.

Od szesnastego ubiegłego miesiąca.

A więc dwa dni po zniknięciu Herberta.

Może więc jednak gestapo skojarzyło pana Kopkę z panem von Hagen.

Niech pan posłucha.

Pojutrze około osiemnastej trzeba będzie unieszkodliwić tego kelnera.

Nie trzeba likwidować.

Wystarczy go upić.

Powiedział mi pan bardzo dużo.

Ufam panu.

Niezupełnie. Absolutnie.

Ale obaj wiemy, że nie wolno nam powiedzieć ani jednego słowa ponad to,

konieczne.

No chodźmy, kończy się przerwa.

I pan spojrzy dyskretnie na schody. To ona, Ingrid Heizer.

trzy, cztery, lewa!

Lewa! Raz, dwa, trzy, cztery, lewa!

Dobrze! Lewa!

Lewa!

Podoficerowie nie będą mieli z nimi kłopotu. Prawda, że są świetni?

Jest pan znakomitym nauczycielem, panie Diderlitz.

Pan mnie zna?

Chciałbym z panem porozmawiać. Może pan zwolnić, chłopcu?

Oczywiście.

Drużyna!

Duj!

Rozejście!

Słucham, o co chodzi? Ale nie pytaj.

Jestem oficerem Abwery.

Pojedzie pan ze mną.

Oczywiście.

Pozwoli pan, że go wezmę marynarkę ze szkoły. Dobrze? Proszę.

Zaczekam na pana tam, przy samochodzie. Niech się pan pospieszy.

Mocny facet.

Nawet mu nie drgnęła powieka.

A jeżeli pojedzie z nami?

Spróbujemy z niego coś wyciągnąć.

Panie profesorze, jakiś oficer pytał o pana profesora. Wiem. Panie Schulz,

proszę powiedzieć panu dyrektorowi, że musiałem...

Wjechać na parę dni.

Ważne sprawy rodzinne. Tak, panie profesorze.

Pan profesor Diderlich wyszedł 10 minut temu, panie poruczniku. Nie mógł go pan

nie zauważyć.

A jest tu jakieś inne wyjście?

Jest, przez kotłownię. A dlaczego pan profesor miałby wychodzić przez

On teraz wyjechał, ale wróci za kilka dni.

Czy mam jemu coś przekazać? Nie, dziękuję. To mi wystarczy.

Jesteśmy umówione, pani Klugę, tak?

Aha, czy pani jutro ma służbę w hotelu także po południu?

Rano, gdyby pani sobie życzyła... Nie, nie, drobiazg.

To dziękuję pani jeszcze raz, pani Klugę.

Aha, proszę uściskać ode mnie dzieci i niech pani im kupi coś ode mnie dobrego.

Co też pani robi, to naprawdę niepotrzebne. Pani jest zawsze dla mnie

dobra. Gdyby pani jeszcze czegoś potrzebowała... Do widzenia, pani Klugę,

widzenia, dziękuję.

Do widzenia, pani, będę czekała.

Zacharyną czy cukrem?

Cukrem.

Konieczne z uśmiechem.

Czy mogłaby pani nalać jeszcze drugą filiżankę? Drugą?

Pan na kogoś czeka? To wystygnie.

Czekam na panią.

I zapraszam na filiżankę kawy z cukrem.

I z uśmiechem?

No czekaj.

A jak przyjdą inni goście? No dobrze.

Ale tylko na chwileczkę.

Proszę.

Gdyby mnie pani Ingrid zobaczyła.

Pani Ingrid?

Jesteśmy w kafe Ingrid.

Pani Ingrid Heiter jest właścicielką.

Heiter? Mhm.

Znałem kogoś o tym nazwisku. Ginął.

Mąż pani Heiter także ginął, był oficerem. No cóż, wojna. Mój przyjaciel

Heiter był kapitanem. Wspanialy człowiek. Pan powiedział Otto?

Otto Heiter?

Musi pan koniecznie zobaczyć panią Ingrid.

Mąż pani Ingrid miał na imię Otto i był kapitanem.

Zginął w kampanii greckiej? Tak, myślę, że właśnie w Grecji.

Musi pan koniecznie poczekać na panią Ingrid.

Z radością poznam żonę mojego przyjaciela.

Bardzo ją kochał. Pokazywał mi jej fotografię.

Chyba jest ładna.

Aha, nawet bardzo.

Obłakiej jest.

Pani Ingrid.

Pan poruczny znał pana kapitanu.

Dzień dobry, panu.

Zostawisz mi płaszczyznę? Tak.

Będą, nie?

Właściwie nie.

Panna Lupi wymieniła pani nazwisko, a ja powiedziałem o moim przyjacielu.

Fotografi jednak nie kłamały pani. Jest naprawdę piękna.

Otto pokazywał panu moje zdjęcie?

Tak. Odbyliśmy razem kampanię grecką.

Niechże pan siada, panie poruczynku. Pozwoli pan.

Będę zaszczycony.

Biedny Otto.

Był u mnie na urlopie na trzy tygodnie przed śmiercią.

Bał się wracać.

Przeczucie?

Niełatwo jest wracać z urlopu.

Mnie czeka to za kilka dni.

Dlatego cieszę się, że poznałem panią, bo nie mam tu nikogo bliskiego.

Gdyby pan zechciał, chętnie będę pańską przewodniczką po gdańsku.

Nie śmiem prosić.

Lucy, daj mi filiżankę kawy.

W tej chwili, proszę pani.

Przyjaciele mojego męża są moimi najmilszymi gośćmi.

Szczególnie bliscy przyjaciele.

Kiedy moglibyśmy się zobaczyć?

Gdyby pan miał wolny wieczór, może nawet dziś?

Dziękuję. Podejrzewa mnie pan, proszę się przyznać.

A pan mnie?

Przez chwilę.

Mam z Jan Kali. W takich chwilach nie myślę o Jan Kali.

Co z naszymi ludźmi?

Mam wiadomość od drugiego. Jutro czeka o mówionej porze.

Nasz nauczyciel gimnastyki zaraz ze szkoły związał drugą Melinę.

Swoją gospodynięc pod poprzedniego adresu musiał jednak uprzeć

mojego człowieka poinformowała, że wjechał na parę dni do rodziny na wieś.

Niech pan zostawi wiadomość w jego skrzynce, że to był tylko próbny alarm.

Niech wraca do szkoły.

Następnie.

Krawiec. Ernst Pfeiffer nie wychodzi ze sklepu. Mieszka tam. Nie próbował nawet

telefonować. Mój informator z gestapo ma go na podsłuchu.

O Ingrid Heisser nie ma wiadomości.

Christianson jest agentem duńskiej firmy mydlarskiej. Jeździ po kraju.

Dalej?

Emma Schmidt.

Ma wychodne w środę.

Jutro jest środa.

Proszę natychmiast meldować, gdyby ktoś z naszej piątki próbował słuchać

kontaktu. Ten, kto będzie słuchał kontaktu, to na pewno będzie numer

Dobry wieczór, panie polszniku.

Służę. Co nowego słychać, panie Fryderyku?

W gazetach, jak to w gazetach, znów sukcesy na frontach.

Oderwaliśmy się od nieprzyjaciela.

Dla was, cywilów, oderwanie się od nieprzyjaciela nie jest sukcesem. Ja nie

jestem cywilem, panie poruszniku.

Ja pamiętam, jak w szesnastym roku oderwaliśmy się od Francuzów.

Cóż, to była za radość.

Ale nie mówmy o wojnie, będzie nawet czas po zwycięstwie.

Proszę. Dziękuję panu, panie Fysjoso.

Dziękuję.

Dwieście dwadzieścia trzy.

Dwieście dwadzieścia trzy?

Mój sąsiad.

Dawniej, przed wojną, dwieście dwadzieścia trzy.

Dwieście.

22. Wynajmowaliśmy parką, które chciały być razem, a jednocześnie nie mogły. Pan

poruczni wymyśla się, o co mi chodzi.

A te pokoje mają połączenie? Nie zauważyłem.

Przez balbę, panie poruczni. Przez parką. A, to żałuję, że pan Krystianson

jest zgrabną brunetką.

Dobranoc. Dobranoc, panie profesorze.

Czy stało się coś, panie poruczniku? Nie widziała pani, przechodził ktoś tędy?

Nie, nikt tędy nie przechodził. A gdzie są służbowe schody?

Tam, panie porucynku.

do nogi.

Przepraszam pana najmocniej. Przepraszam.

Ach, to pan porucznik. Co za spotkanie. Wolf musiał pana poznać i ucieszył się.

To bardzo miło z jego strony.

Pański mundur już gotów. Miał pan wpaść dzisiaj.

Czekałem. Ale co za przypadek, żeśmy się spotkali. Rzeczywiście.

Zdumiewający przypadek.

Przychodzimy tu codziennie. To nasz wieczorny spacer. Wolf musi trochę

spowody. Kiedy pan zechce wpaść w mundur? Wpadnę jutro.

Gratuluję psa, świetnie wytresowany.

Dobranoc.

Dobranoc, panie poruczniku!

Pan porucznik tu?

Oj, coś ze mną niedobrze.

Przed chwilą wychodziła stąd kobieta, a założyłbym się, panie poruczniku, że nie

widziałem jej wchodzącej.

Pana widziałem wchodzącego na górę, a tymczasem przychodzi pan z ulicy.

Wszystko przez te naloty z niewyspania.

Ciekawe.

Można zatelefonować? Proszę bardzo.

Nie ma sygnału. Znów się pewnie zablokował. Stale się czuję. Pan ze mną

wymienić, ale pan wie, jak teraz trudno o nowym.

Reglamentacja. Łupstwo, zadzwonię od siebie spokoju. Mam przecież połączenie

bezpośrednie z miastem.

Co Pani popijecie?

Co Pani pije?

Ja proszę koniak. Koniak, a Pani?

Ja także koniak. Wobec tego dwa koniaki i jedno piwo. Proszę, dwa koniaki i

jedno piwo. Ślicznie Pani wykona.

Jak Pani Teresy, Panie Hristianko? A, nie narzekam, nie narzekam, Panie

Obersturmführer.

Proszę, za zwycięstwo.

Za zwycięstwo.

Napijemy się jeszcze?

Jest pan rozrzutny, pan? Czy pan wie, ile kuponów żywnościowych bytną panu za

ten koniak?

Urlop mi się kończy, nie muszę oszczędzać.

Kelner!

A dokąd pan wyjeżdża?

Jeszcze dwa koniaki, proszę.

W wojsku mówi się do miejsca postoju mojej jednostki.

Ale pani, wdowie po niemieckim oficerze, mogę powiedzieć...

Wracam do Generalnego Gubernatorstwa.

Tam nie zazdroszczę, panu.

I właśnie dlatego, że wyjeżdżam, chciałem o coś panią prosić.

Chciałem panią prosić, żeby poświęciła mi pani cały dzień.

To będzie najpiękniejszy dzień mojego urlopu.

Przyjemnością, Hans.

Dziękuję bardzo.

Będę to mile wspominał.

Więc jutro?

Pan mnie zaskoczył, Hans.

Jutro mam kilka ważnych spraw do załatwienia. Przełóżmy to na pojutrze.

Pojutrze w kolei ja nie mogę.

A szkoda.

Ale moglibyśmy to tak urządzić, że na godzinę osiemnastą byłaby pani z

A dlaczego przypuszcza pan, że muszę być z powrotem na osiemnastą?

Sklepy otwarte są do dwudziesty i myślałem, że chce pani coś kupić.

Późno już.

Wypijmy ostatni kielisek.

Czy wie pan, dlaczego zgodziłam się na dzisiejsze spotkanie?

Bo mi się pan podoba.

Podoba mi się pan do tego stopnia, że nie zwracam uwagi na robiatki.

Na przykład na kłamstwa, którymi mnie pan zasypuje.

Kłamstwa?

Nie rozumiem.

Mój mąż nie był w Gdańsku na trzy tygodnie przed śmiercią, Hans.

W ogóle nie widywaliśmy się od wybuchu wojny.

Nie żyliśmy ze sobą.

I nie mógł panu pokazywać moich zdjęć po prostu dlatego, że mnie nienawidził.

Ingrid. Pójdziemy już, Hans.

Niech pan wpadnie do mnie do kawiarni przed wyjazdem.

Pożegnać się.

Odprowadzę. Nie dziękuję, dam sobie sama radę.

Proszę mi wybaczyć, Hans, ale na dzisiaj mam już dość pańskiego towarzystwa.

Gestapo dostało donos, że w tym domu niech ktoś słucha Londynu.

Pomylili piętra.

Herbert miał stargane nerwy.

Jak ich usłyszał za drzwiami?

Rozumiem.

To pewne?

Tak jak wszystkie moje informacje z Gestapo.

A raczej tak.

Otrzymałem nowy meldunek od drugiego.

Christianson wrócił wcześniej i zatrzymał się w hotelu Excelsior. Wiem.

Pokój 223.

Zgadza się.

Widzi pan, to miało być tak, że na zajut po tym dniu, w którym szefa

aresztowano, w którym popełnił samobójstwo, Christianson miał się

z nim spotkać i przekazać mu ważne mikrofilmy z zagłębia rury.

Drugi wiedział o tym spotkaniu. Jest jasne, że gdyby Christianson sypnął

nie miałby przy sobie tych mikrofilmów.

Drugi to sprawdził.

Christianson ma te mikrofilmy.

Idąc tu, zauważyłem przypadkowo, że Emma Schmidt złożyła wizytę Pfeifferowi.

Ciekawe.

Jork, niech pan teraz uważa.

Jeżeli nie pójdę na dzisiejsze spotkanie o 19, to znaczy, że wpadłem.

Proszę natychmiast zawiadomić centralę.

Ode mnie niczego się nie dowiedzą.

Pan zlikwiduje wszystko i zerwie kontakt z całą piątką.

Tak.

No ale mam nadzieję, że pan się jakoś zabezpieczył.

Przyjdę tam w ostatniej chwili.

Otwunięta firanka oznacza niebezpieczeństwo.

Jak w powieści.

A z tej Ingrid Heiser wyciągnął pan coś?

To raczej ona ze mnie wyciągnęła.

Pamiętam tego Sturmbandfuhrera, którym była w teatrze.

No? Prawdopodobnie jest jego kochanką.

Dobry punkt obserwacyjny.

Łysko szturban Führera.

Znowu piłeś, idioto.

Posłuchaj, Friedrich. Milcz!

Dałem ci tę szansę tylko dlatego, że jesteś moim bratem.

Oficer SS, który dopuścił do smotografowania obozu koncentracyjnego i

żeby te zdjęcia przedostały się na zachód, zasługuje na rozstrzelanie,

rozumiesz?

Tylko moje zasługi uratowały cię, Erik.

I moja wierność dla Führera.

Przecież tłumaczyłem, że nie wiedziałem.

Czytałem raporty, upiłeś się wtedy jak świnia.

Jeśli nie przestaniesz pić, Erik.

Obiecuję ci, Fritz.

Ale zrozum.

W tym parszywym hotelu można się powiesić z ludów.

To okropne.

Skakać koło gości, jakbym był małym konfidentem, a nie turnführerem.

Na co my czekamy?

Czekamy na faceta, który się powoła na nazwisko von Hagen i wynajmie pokój

217.

Tylko w ten sposób trafimy na ślad wrogiej siatki wywiadowczej.

Niewinni nie trują się z Jankiem.

Ten głupi kopkę umarł, zanim zdążył cokolwiek powiedzieć.

Nie wiem nawet, dla kogo pracował.

Nie wiem, jaką miał funkcję, z kim się kontaktował.

Ale złapanie tego, który wynajmie pokój 217, pozwoli nam nakryć wszystkich.

I to będzie twoja zasługa, Erik.

Powiem to Reichsführerowi.

Wrócisz do łask.

Ale musisz przestać pić.

Ale kiedy ten gość przyjdzie?

Nie bądź idiotą, Eric.

Może przyjść dzisiaj.

A może przyjść dopiero za dwa miesiące. Ale przyjdzie. Na pewno przyjdzie. A

wtedy wystarczy jeden twój telefon.

Słucham panią.

Przykro mi, ale nie mam wolnych pokoi.

Umówiłam się tutaj z panem von Hagen.

Czy już jest?

Nie, jeszcze nie przyszedł.

Ale pan von Hagen uprzedził pana.

A, tak, rzeczywiście.

Pan von Hagen uprzedził mnie, że mam dać klucze każdemu, kto się na niego pochł.

Proszę.

Pokój numer 217.

Pierwsze piętro.

Lazienka, bezpośredni telefon.

Czy ma pani zamiar zostać tutaj na noc? Jeżeli tak, to proszę o dopełnienie

formalności.

Gdybym zdecydowała, że zostanę, zamelduję się wieczorem.

Jeśli ktoś zgłosi się jeszcze do pana von Hagen, pan będzie uprzejmy wpuścić.

tutaj jest należność. Za następne trzy miesiące pan von Hagen...

Polecił mi oddać to panu.

Bardzo pani dziękuję.

No,

czy z Benitiem? Przyjdzie do siebie do jutra rana.

Co się stało, panie Lemner?

Przepraszam. Słucham? Bardzo przepraszam, że przychodzę za wcześnie,

się... Proszę wejść.

Co się stało?

Kręcą się tu jacyś ludzie.

Boję się, że coś wiedzą.

Czy to pan ma do zaoferowania kościany guziki do kożuchów?

Tak.

Przepraszam. Wzięłam pana za dostawcę, a pan jest przecież dyrektorem hotelu.

To ja.

Przepraszam.

No tak.

Zupełnie o tym zapomniałem. O co chodzi, Panie Jelenie?

Idź do Erika.

A jaki jest telefon 217?

17 297.

Ale ten aparat... Odlukował się. Idź i wracaj zaraz.

Dlaczego pani krzyczy?

Co się tam dzieje?

Halo? Halo?

Halo?

Mercytna. Jakiś mercytna biegł w stronę służbowego wyjścia. Za późno. Zdążył

zjać.

To był strzał z bliskiej odległości.

Nic nie słyszeliśmy. Tak, prawda?

Proszę państwa, proszę wyjść. Proszę wyjść. Proszę natychmiast wyjść.

Kto to jest?

Wprowadziła się kilka minut temu. Powiedziała...

że zamelduje się dopiero wieczorem.

Mamy ciągle kontrolę, więc zadzwonimy, żeby szybciej dopełniła tych

Nagle zaczęła krzyczeć.

Wybiegłem więc tutaj.

Morderca musiał chyba na nią czekać.

Chodźmy, panie Fryderyku.

A pan niech zatelefonuje po policję.

Proszę niczego nie ruszać. Wszystko musi zostać tak, jak było, panie Lemner.

Wiem, panie poruczniku.

Co za czasy, taka młoda, piękna kobieta. Czy pan też widział tego uciekającego

mężczyznę? Nikogo nie widziałem.

Korytarz był już pusty, zanim tam dokłóciłem.

Ta cholerna pamiątka spod Werda. No a potem to już pan porucznik mnie dogonił.

Teraz trzeba będzie czekać na policję. Tak.

Już pięć po szóstej.

Wpadłem tylko na chwilę, bo umówiłem się z kimś kwadrant po szóstej. I tutaj

historia. Muszę zatelefonować.

Telefon jest nieuszkodzony? Nie, już odblokowany.

Chyba nie. Nie ma sygnału.

Milczy jak zaklęty.

Nikt nie rozumie.

Szef dzwonił stąd do nieboszczki, jeżeli można tak się wyrazić o tej pięknej

kobiecie.

A wie pan, panie poruszniku, mówiłem panu, że mi się wczoraj przywidziało, że

kobieta, której nie widziałem wchodzącej, wyszła z hotelu.

Założę się, że to ta pani.

Policja zaraz przyjedzie.

Panie poruczniku, czy mogę prosić na dwa słowa?

Mówię tylko, pan oferował mi kościany guziki do kożuchów.

Guziki? O czym pan mówi?

Ta cała historia rozstraiła pana nerwy, panie Lemner.

Niech się pan położy i wypocznie.

Tak, rzeczywiście.

Jestem trochę rozstrzęśniony. Przepraszam, panie poruczniku. Teraz

Przyszedłem do koperki, są wszyscy.

W razie czego, panie Fryderyk, możecie to zaświadczyć policjantom.

Wrócę za godzinę. Tak, dobrze, panie poruszniku.

Dobrze, że pan już przyszedł.

Niepokoiłem się u pana i przyszedłem wcześniej.

Drugi został zamordowany. Kto?

Ingrid. Wie pan, kto zabił? Tak.

Nie wiem jeszcze tylko dlaczego.

Najważniejsze, że siatka jest czysta.

Zrada przyszła z zewnątrz.

No, od jutra znowu do roboty, Georg.

A, to pan, poruchniku. Co, nie dali panu chwacić angielskich bandyci?

Przyszedł pan ich sobie obejrzeć, co?

Nie, przyszedłem porozmawiać.

Handluję wyłącznie guzikami z masy perłowej.

Spokojnie, Lemre.

Pogadamy.

Dlaczego ją zabiłeś?

Była agentem gestapo.

Kłamiesz. To ty jesteś agentem gestapo.

Traciłeś pana von Hagen.

Nie.

Naprawdę nie.

Ten szturman chwilę mówił, że przyszli do niego talkiem przypadkowo.

On miał dodatkowy klucz z 217.

Od tego pokoju.

W ciągu nocy przeszukali wszystkie hotele.

Potem zabrali mnie.

Naprawdę. Bili cię?

Nie.

Pokazywali mi bicie.

Ja byłem posłuszny panu von Hagen i nie zdradziłem go.

Dlaczego byłeś posłuszny?

Nie chcesz mówić?

Pomogę ci.

Pan von Hagen wiedział o tobie coś, o czym nie chciałbyś, żeby dowiedziało się

Gestapo. I dlatego zabiłeś tę kobietę. Bałeś się, że i ona to wie.

Co to było?

Wywiad, tak?

Tak. Dla Francuzów.

Von Hagen wiedział wszystko i szantażował mnie.

A tę dziewczynę wzięłoby Gestapo.

I wyśpiewalaby wszystko.

O tobie. I o was też.

Kto ci pomagał?

Przysłali Erika, ale spił się jak świnia.

Nie chcę cię zabijać, zrobisz to sam.

Pian Kari, masz.

Kładę to tu.

Masz minutę czasu.

Nie! Nie!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.