Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Ręce do góry!
Rzuć broń!
Przeczytam wam, co zeznaliście.
Stanisław Kolicki, urodzony 17 grudnia 1920 roku w Kościerzynie pod Gdańskiem.
Narodowość polska, ostatnio student politychniki w Gdańsku. Ostatnio w
obozu w Królewcu.
Tak, tak.
W więzieniu niemieckiego obozu zatrzymany przy próbie przekroczenia
radziecko -niemieckiej.
Pochowany przed placówkę Straży Granicznej zeznał, że uciekł z obozu z
przekroczenia granicy ZSRR, aby poinformować władze radzieckie o
niemieckich wojsk w okolicy Królewska i krążących tam plotkach o zbliżającym się
ataku wojsk niemieckich na ZSRR.
To wszystko.
Podpiszcie. Powiedziałem także, że jeśli wybuchnie wojna, chcę walczyć przeciwko
wspólnemu wrogowi polskiej Rosji. Dobrze, dobrze. Powtórzycie to tam,
pojedziecie.
Gdzie pojadę?
Dowiecie się o swoim czasie.
Ostatnim razem, Kloss, skończyliście na tym, że pojechaliście na wakacje do
majątku krewnych waszego kolegi.
Jak się nazywał ten kolega?
Gustaw Erling.
Przecież mówiłem już panu.
Tak, tak, tak, mówiliście.
Erling to oczywiście również Niemiec. Tak, jego rodzice osiedlili się na
wcześniej od nas. A kiedy mój ojciec budował cukrownię... Hurlingowie pomogli
w formie dużej pożyczki. Mówcie teraz o tych wakacjach.
Przyjechałem na statwie późnym wieczorem. Była już dziesiąta, może
Czekała na mnie bryczka z pałacu. Dwukonne?
Nie pamiętam.
Przypomnijcie sobie.
To bardzo ważne.
Jednokonne.
A Furman?
Furmana nie było. Gustaw wyjechał po mnie.
Jak wyglądała cytacja?
To mała stacyjka.
Rosły przed nią wysokie topole. Na lewo była wieś, na drogę las.
Droga przez las była krótsza, ale Gustaw chciał mi pokazać jezioro.
Potem bardzo często chodziłem nad to jezioro z Edytą.
Obserwuję go ruchy i mimikę.
Samopodobieństwo nie wystarczy.
Brat jej matki miał niewielki polwarczek, niedaleko dóbr mojego
Spotykaliśmy się często.
O tym potem, a teraz wróćmy do drogi.
Więc...
Pojechaliście przez las.
No i co?
Ciągle to samo.
Przez dwie godziny pytali mnie o wakacje sprzed pięciu lat.
Zwariuję. Po co im to potrzebne?
Musimy zorganizować nasze uderzenie w rejonie wsi Kaminiuszka.
Tutaj podciągniemy wszystkie nasze sily.
Musimy przerwać polszewickie umocnienia na niewielkim odcinku.
Zagon pancerny, panowie, musi się wędrzeć 20 do 25 kilometrów w głąb linii
obrony nieprzyjaciela w okolicy miasteczka Szepielnikowo.
Korzystając z zaskoczenia podciągniemy nasze zaopatrzenie.
Warunkiem powodzenia jest całkowite zaskoczenie przeciwnika.
Czy wszystko jasne?
Czy już wiadomy jest termin uderzenia, generale? 7 lipca.
Godzina czwarta trzydzieści. Oczywiście dowódcy poszczególnych oddziałów
otrzymają zalakowane koperty, które będą mogli otworzyć dopiero po otrzymaniu
rozkazów. Nasz wywiad donosi, że bolsztynicy zdolali się już odtrząsnąć z
poplochu z okresu pierwszych dwóch tygodni i usilują zmontować linię obrony
okolicy rzeczki Kamienica.
A więc tylko uderzenie wszystkimi naszymi silami pozwoli nam wykonać
postawione przed nami przez dowództwo korpusu.
To wszystko, jeżeli chodzi o sprawy operacyjne.
Teraz Sztormführer Stettke poinformuje panów o krokach podjętych w celu
zapewnienia bezpieczeństwa na tyłach. Dziś rano wydałem zarządzenie
wszystkich młodych ludzi na roboty w głąb Rzeszy.
Nie mogliście z tym zaczekać.
Ich wozy radiolokacyjne węszą dzień i noc. Przenoszę radiostację do Jacka.
Będę wieczorem.
Dzień dobry, kochanie.
Kto to był?
Kto?
Jak to, kto? Ta dziewczyna. Ach, ta dziewczyna, nie wiem, dźwigała walizę.
Pomogłem.
Polka? Polka albo Rosjanka, nie pytałam jej o to.
Ładna?
Ładna, ale szmarto.
Pani doktor, proszona jest do telefonu. Tak.
Zobaczymy się dziś wieczorem? Oczywiście.
Możemy zacząć.
Pisz. Od J23.
Niemcy planują atak 7 lipca o 4 .30 na odcinku B3.
Liczą na zaskoczenie.
Konieczne wyprzedzenie ich ataku ogniem artyleryjskim.
Zeszyfruj i nadaj.
Dziś rano zaczęły działać... Wozy radiolokacyjne, bądźcie ostrożni.
Ty też bądź ostrożny. Aha, Irena.
Dzisiaj najadłem się strachu przez ciebie.
Przeze mnie?
A, rozumiem. Nic nie rozumiesz, to nie chodzi o łapankę. Kiedy rozmawiałem z
tobą, widziała mnie moja narzeczona.
Narzeczona? A co, uważasz, że nie powinienem mieć narzeczonej?
Marty Becher zazdrości mi parę oficerów. To świetna dziewczyna, ale zazdrośnica.
Słuchaj, czy tych wozów radiolokacyjnych nie dałoby się jakoś... Zlikwidować?
Pomyślę, ale to cholernie ryzykowne.
Jakaś większa akcja wykluczona. W mieście stacjonuje grupa specjalna SS.
Jakiś pożar w garażu.
Wiesz czym by się to skończyło?
Masakrą ludności.
Stetkę tylko czeka na jakiś pretekst.
Tak jest.
Słucham.
Tak jest.
W porządku.
Koncentracja skończona.
Nie ma żadnego ruchu po stronie nieprzyjaciela.
Zwariowali przecież. Atak miał zacząć się 4 .30.
A co?
Bolszewicy pół godziny przed naszym natarciem?
Rosjanie uprzedzili nasze uderzenia.
I oddychali parę kilometrów terenu.
Nie pogłaszczą nas za to starym.
Jego chyba też nie pogłaszczą.
Moi panowie, nie przypadkiem wezwałem tutaj was obu.
Historia, która się dziś wydarzyła, stanowi ciemną plamę w dziejach naszej
dywizji.
Musimy zmyć tę plamę.
Nim to się stanie, trzeba znaleźć winnych.
Moja grupa specjalna jest do pana dyspozycji, generale. Mnie nie
działalność grup specjalnych. To do mnie nie należy. Róbcie swoją robotę.
Mnie interesuje, moi panowie, sprawa przecieku informacji.
Jest rzeczą nieprawdopodobną, ażeby atak bolszewicki w tym właśnie miejscu i na
pół godziny przed uderzeniem naszych czołgów był sprawą przypadku.
Co pan o tym sądzi, Kloss?
Zgadzam się z panem, panie generale. To malo.
Musicie pan i pan szturm w Sierosztetkę.
Musicie mi wskazać drogę, którędy informacja znana tylko siedmiu moim
przeniknęła do bolszewików.
Oczywiście nie podejrzewam nikogo.
Ale wróg czuwa.
Agentura bolszewicka jest w pobliżu. Panie generale, pan pozwoli.
Informacji o planowanym ataku znał również sztab korpusu.
Nie posądzam oczywiście nikogo stamtąd, ale... Nie wyklucza mi tej możliwości.
Ale... Zacząć musimy od własnego podwórka.
Tak jest, general.
Kloss!
Pan jest młodym oficerem.
Pan niedawno skończył szkołę Abwery.
Myślę, że w tej sprawie powinien pan podlegać Sturmführerowi Stettke.
Jako bardziej doświadczonemu.
No i co?
Nic. W ogóle nie nadają cisza.
A co z szyfrem?
Ze stawu korpusu dostałem wiadomość, że też nie udało im się złamać tego szyfru.
Mieliśmy za mało danych.
Gdyby udało nam się złapać cały meldunek... Rozumiem.
Był tu porusznik klas?
Co, już wychodzisz?
Tak, będę musiał iść.
Jak to masz służbę? Sztetkę nikt mi o tym nie wspominał.
Rozmawiasz ze Sztetkiem o moim rozkładzie zajęć?
Nie prosisz ze mną?
Wezwał mnie dzisiaj do siebie i przeprowadził coś w rodzaju małego
przesłuchania.
Pytał, czy nie zauważyłam czegoś podejrzanego w zachowaniu. W moim
Ależ nie. Hans pytał ogólnie o wszystkich.
Zresztą nie ma chyba powodu wypytywać o ciebie.
Przecież wie, że się kochamy.
Zabawne.
Nie wspominał mi, że ma zamiar cię przesłuchać.
Na tym polega jego robota. To była zwykła formalność.
Oczywiście.
Jeżeli ktoś mógłby ci nie ufać... To chyba nie ty, Marto.
Nie chciałabym cię stracić, Hans.
Jest tyle ładnych kobiet.
Coś mi pan przynosi, panie Sturmführer?
Mój zwierzchnik Sturmbannführer -Müller ze sztabu korpusu twierdzi, że przeciek
nie mógł nastąpić u nich.
Szkoda.
To by nam ułatwilo zadanie.
Bardzo zależy mi na tym, panie Sturmführer Stettke,
aby udało się złapać tego
gadule.
Myśli pan, że to tylko nieostrożność?
A cóż by innego?
Przecież nie mogą podejrzewać siedmiu oficerów z mojego najbliższego
Jest pan w szczęśliwym położeniu, generale.
Ja, niestety, muszę podejrzewać wszystkich.
Więc ośmiu.
Bo i mnie. Już turban firomyla.
Wyklucza pan.
Co?
Pan odważył się zasięgać opinii?
On się zapomina, sztorm wzie resztetkę!
Jak pan śmiał? General, ale pan sam wspomniał o sobie.
Dość gadania!
Chcę konkretnych wyników.
Wobec tego proponuję zorganizować w najbliższym czasie, może nawet dzisiaj,
odprawę. W tym samym składzie jak poprzednio. Pan zdaje się poważnie
podejrzewać ludzi z mojego najbliższego otoczenia.
Ja po prostu nie wierzę w cuda, generale.
Jeśli nie ma tego gaduły wśród nich... Wśród nas!
Wśród nas, chciał pan powiedzieć!
Bo i pan był na tej odprawie.
Siebie wykluczam.
Jeśli jest wśród nich, to ta radiostacja, która milczy od trzech dni,
wkrótce po tej pozorowanej odprawie odpowiedni meldunek.
A więc, moi panowie, atak wyznaczamy jutro na godzinę 7 .30.
Tym razem musimy bolszewików zaskoczyć.
Dowódcy pododdziałów otworzą zalakowane koperty o godzinie 5 rano.
Czy wystarczy czasu na koncentrację, generale?
Szef sztabu gwarantuje.
Tak jest.
No, w porządku, możesz iść.
Myślisz więc, że ta narada była prowokacją? Jestem przekonany.
Chcieli sprawdzić, czy informacja przedostała się przez któregoś z
obecnych na poprzedniej odprawie. To, co ci powiedziałem o rzeczywistym
rozmieszczeniu sił, nadasz jutro.
O której chcesz? Byle po siódmej rano.
Dzisiaj ani słowa.
Zresztą? W pięciu domach na tej ulicy nie znaleźliśmy nic, natomiast tutaj to.
Dlatego posłałem gońca.
Wiesz co to jest?
Nie. Nie wiesz.
A może ty wiesz skąd się to wzięło?
Nie wiem.
Chyba syn robił takie różności.
Bawił się, ale... Tak, a syn, a gdzie on w tej chwili jest?
Nie wiem.
Wyjechał, jak wybuchła wojna.
Nic nie powiedział.
Nawet... Gdzie to znaleźliście? W kuchni. W kuchni, tak?
Te różności to była radiostacja.
Upywaliście z biegu. Nie, panie.
Nie udawajcie jazdy!
Tu była radiostacja.
Kiedy i dokąd poszli?
Tu nie było nikogo.
Słuchaj, stary, przecież wiesz dobrze, że jak weźmiemy cię ze sobą, to
niewiele z ciebie zostanie. Myśmy nic nie zrobiliśmy.
Boże, ratuj nas, ratuj nas, Boże. To był zadatek.
Poproś go, żeby mówił.
Panie, my jesteśmy biedni ludzie.
Mów.
Kiedy i dokąd poszli?
My nic nie powiemy.
Nic nie powiecie.
To znaczy, że w ogóle macie coś do powiedzenia na ten temat.
No dobrze.
Wasza skóra nie przyda się nam nawet na zelówki.
A my i tak się dowiemy.
Idziemy.
Nic ci się nie stało?
Rozumiem, przecież to był jedyny ślad. Które nie jesteś, ja ich znam, będą
milczeć. Wycisnął was. Zabiłbyś, a nie wyciśniesz.
Jeżeli wiedzą, gdzie ta biotacja, który z nich pójdzie i ich ostrzew.
Helmut!
Zostajesz. Miej ich na oku. Tak jest.
Dokąd idziesz? Ja pójdę. Nigdzie nie pójdziesz. Ja co innego kobieta prędzej
przeciśnię.
Ostrzec ich trzeba.
Z generałem proszę.
Zdajęty. Generał kazał mi się obudzić nawet w środku nocy.
A co, macie radiostację?
Tak.
Pomógł nam to Padek.
Co tu się dzieje?
Jedziemy na akcję.
Na jaką akcję?
Wykryliśmy to ich radiostację.
Pan porucznik nic nie wie?
Wiem. A wy za dużo gadacie.
Panie poruczniku, przecież ja nikomu obcemu.
Proszę się zatrzymać Wrócę tam
Zbierajcie się, idą.
Pakujem się.
Nie pakuj.
Jeszcze tak i szybko na dół.
Okej.
Jaki Hans? Hans Kloss!
Poszedł do dziewczyny.
Czerpać ogień!
Czerpać ogień!
Kloss!
Jesteś otoczony, nie masz żadnych szans!
Daję ci trzy minuty czasu!
Stój!
Czego mieć żywego?
Czekamy trzy minuty.
Przygoduj się ze mną.
Wykurzę go jak szczura.
KONIEC
Wygrałeś sztetkę.
Cieszę się, że udało mi się to... Has close.
Rozerwał się granatem.
Nie może nam przynosić zaszczytu, że właśnie w naszej dywizji musiał się
ulokować bolszewicki szpieg. Godne ubolewanie to generale, że ulokował się
właśnie w Abwerze.
I tylko spójność służby bezpieczeństwa umożliwia jego likwidację.
Uwek lubił Fira Hajdrich.
Zarządzał specjalnego raportu w tej sprawie.
Co? No cóż, już dziś mogę panu pogratulować awansu.
Pan go podejrzewał.
Był sprawdzany w szkole Abwery, ale w SS uczono mnie, że nikomu nie należy
wierzyć. Szczególnie zbyt dobrym oficerom, generale.
Przechadza para.
Zasada okazała się tłucna, generale.
Rzekomy Hans Kloss był Polakiem, sowieckim agentem.
Zostawił nam coś w rodzaju listu pożegnalnego.
Adakta, nie chciałbym wracać do sprawy człowieka, który przez kilka miesięcy
wodził nas za nos.
SD nie pozwoli się zbyt długo wodzić za nas, generale.
Kto by pomyślał?
Był taki sympatyczny.
Nordycki typ.
Zdecydowanie nordycki typ. Z niewątpliwą domieszką krwi niemieckiej.
Bo musi pan przyznać, generale, że była to dobrze pomyślana i dobrze wykonana
robota.
Słowianie nie chcą do tego zdolnić.
Tak jest, towarzyszu pokójku.
Właśnie jest u mnie.
Tak jest.
No.
Ostatnia chwila.
Możesz jeszcze się wysłać.
Nie. To jest szanka.
Teraz powinno mi pójść łatwiej niż za pierwszym razem.
Oni dostali już na pożarcie fałszywego klota.
Teraz zobaczą drugiego.
Powinni uwierzyć.
Zresztą dużo się nauczyłem w ciągu tych kilku miesięcy.
Będę ostrożniejszy.
Twoja wola.
W razie potrzeby możesz na nas liczyć.
No co?
Zdecydowałeś?
Tomasz, jego ciuchy.
Przewierz je.
Uważaj, tamci w serii siedzieli z nim przez kilka miesięcy.
Oni będą twoimi alibi.
Jeden polszy wygier? Co z nim? Nie bój się, dostał cieplejsze ubranie.
Tam, gdzie będzie czekał końca wojny.
Zimno. A teraz będziesz musiał pójść do celi i ponarzekać troszkę na
przesłuchanie, którego nie bardzo rozumiesz. On zazwyczaj skarżył się na
A wy?
No cóż.
Front 27 kilometrów od nas.
Za kilka dni oddamy to miasto.
I prawdopodobnie oddamy jeszcze wiele miast.
Ale potem wrócimy.
Wrócimy i popędzimy tak, że zatrzymamy się dopiero w Berlinie.
A po drodze jest Polska.
Twoja Polska.
Słyszycie?
Zobaczycie, nasze wojska wkroczą tu jutro lub pojutrze. Obawiam się, że ich
zobaczymy. Powloką nas dalej na wschód. W tym bałaganie?
Myślisz, że się uda?
To jedyna okazja.
Ale dlaczego po nas nie przychodzą?
Może jesteśmy do rozwałki?
Tym bardziej musimy ryzykować.
A co się stało z tymi, którzy siedzieli przed nami w tej celi?
Zabrali ich tydzień temu.
Nasi muszą być tu bardzo blisko.
Bo od tygodnia nie brali mnie na żadne przesłuchanie.
Jeżeli to jest tylko jeden, to...
Wyłatwić!
Dziękuje.
Oczywiście, panie pułkowniku.
Tak.
Zaraz ich przysłucham.
A więc, panowie, twierdzicie, że uciekliście z sowieckiego więzienia i
dni przeczekaliście w piwnicy, tak?
Tak jest, panie Sturmanfuhrer.
Odpowiada pan jak żołnierz? Jestem żołnierzem.
Żołnierzem? Tak jest.
I trzymali pana w więzieniu?
Nie w obozie jeńców?
To długa historia.
Ukończyłem tajną niemiecką podchorążówkę w Kłajpedzie.
Potem, kiedy bolszewicy wkroczyli na Litwę, wywieźli całą moją rodzinę na
wschód. Mnie udało się uciec z transportu.
Złapali mnie, jak przekraczałem granicę.
Złapali mnie w cywilu.
Poddali drobiazgowemu śledztwu. Pomówimy o tym.
Nazwisko? Hans Kloss.
Hans Kloss. Tak jest.
Gdzieś już słyszałem to nazwisko.
Może zna pan kogoś z mojej rodziny?
Ojciec miał majątek na Litwie. Nie.
A może Strey Helmut?
Był sędzią okręgowym w Królewcu. Nie, nie, to nie to.
Ale postaram się przypomnieć sobie.
Nazwiska panów?
Lothar Beitz.
Heinrich Vogel.
Bruno Dreyer.
Tak.
Rozumiecie, panowie, że nie mogę was wypuścić, dopóki z całą pewnością nie
ustalę waszej tożsamości.
Kiedy zobaczył pan po raz pierwszy Klossa?
W marcu albo w kwietniu, dokładnie nie pamiętam.
Widywał go pan codziennie?
Tak, na spacerach.
Czasem w łaźni.
Kilkakrotnie Hans był wieźniem służbowym, roznosił jedzenie.
Rozumiem.
Proszę mówić dalej.
Rosjanie podejrzewali mnie o współpracę z wywiadem, ale niewiele mieli dowodów.
Prawdopodobnie nie udało im się spytać Huberta, ponieważ nie skonfrontowano
z nim.
Tak.
Wróćmy jeszcze do Klosa.
Czy może pan z całą pewnością stwierdzić, że między marcem, czy
kwietniem tego roku, a grudniem, kiedy wkroczyły do miasta nasze wojska, Klos
nie opuszczał więzienia?
Mogę przysiąc.
A więc zaczęło się od dowcipu, który pan opowiedział w restauracji, tak?
To nie był dowcip, panie Stumperführer.
Powiedziałem tylko, że za trzy miesiące nasi będą w Moskwie i dwie godziny
później zostałem aresztowany.
Zresztą Rosjanie natychmiast po wybuchu wojny aresztowali wielu Niemców. Na
wszelki wypadek.
Dzisiaj przyjedzie z Rzeszy pańska rodzina. Jeżeli konfrontacja wypadnie
pomyślnie... O, to jestem spokojny.
Teraz mam do pana jeszcze jedno pytanie.
Niech się pan dobrze...
Zastanowi nad odpowiedzią, to jest dla nas bardzo ważne.
Powiada pan, że aresztowano pana w lipcu, tak?
Tak.
Widział pan wtedy Klosa?
Tak, oczywiście.
Przez kilka dni siedziałem z nim w jednej celi.
Wszyscy mu współczuli, bo był wzywany codziennie na jakieś godzinami ciągnące
się badania. Nie wiadomo właściwie, czego od niego chcieli.
Mówił mi kiedyś, że opowiadał cały dzień o reumatyzmie swojej ciotki.
Nie zauważył pan w nim jakiejś zmiany?
Pan myśli, że mógł się załamać podczas śledztwa?
Może. Nie, to niemożliwe.
Klot zawsze był twardy. Jego szere narodowo -socjalistyczne przekonania
nam przetrwać.
Niezłomnie wierzył w naszego Führera zwycięstwo.
Zresztą to on zaatakował strażnika i zainicjował ucieczkę.
Będzie pan się mógł żenić, panie Kloss.
Kloss, idziemy na górę.
Musieliśmy ściągnąć tę teczkę z archiwum głównego z Berlina.
Nigdy nie przypuszczałem, że będzie nam jeszcze kiedyś potrzebna, że spotkam
kiedykolwiek człowieka, którego wcielił się ten przeklęty Polak.
Nie do wiary.
Zupełnie nie do wiary.
Zobaczymy, jak zareaguje na mój widok.
Wejdź.
Kloss?
Słucham?
Profil.
Stań profilem!
Przepraszam, panie Sturmanfuhrer.
Jestem oficerem niemieckim i nie przypominam sobie, żebym pił z tym panem
Bruderschaft.
Przepraszam pana.
Myślę, że możemy pokazać panu Klossowi teczkę bolszewickiego agenta, który pięć
miesięcy temu wpadł nam w ręce.
Nie wiem, czy pan wie, jak się nazywał ten agent.
Skąd mogę wiedzieć?
Może ma pan brata?
Gizniaka?
Albo może zna pan kogoś niezwykle podobnego do siebie?
Zdaje się, że zaczynam rozumieć.
Ktoś ukradł moje nazwisko.
Szargał moje dobre imię.
Teraz rozumiem cel tych wielogodzinnych przesłuchań, kiedy kazano mi opisywać w
najdrobniejszych szczegółach całe moje życie.
To potworne.
Niech pan się nie denerwuje.
Perfidię bolszewików znamy nie od dziś.
Chyba wierzycie mi, panowie.
Tak.
Nas nie można ukłamać. My mamy taki aparat.
Najlepszy na świecie aparat do wykrywania kłamstw.
Nazywa się SD.
To moja jedyna nadzieja.
Natychmiast po wyjaśnieniu mojej sprawy proszę o skierowanie na front.
Bolszewicy muszą mi odpowiedzieć za wszystko. W porządku, Kloss?
A teraz niech pan wraca do siebie.
A jeszcze przedtem... Niech pan siada.
Proszę pisać.
Wygrałeś stytkę.
Cieszę się, że udało mi się trochę wam przeszkodzić.
Robiłem to dla mojej ojczyzny.
Jestem Polakiem.
Hans Kloss. Ja tego nie podpiszę!
Spokojnie, Kloss. To ty ta formalność.
Pański sobowtór zostawił nam tę wizytówkę.
Może pan być zupełnie spokojny. My mamy świetnych grafologów.
Proszę.
Moim zdaniem różnią się.
Zdecydowanie się różnią.
Przepraszam, panie Sturmbandwira.
Nie jesteśmy niestety autorytetami w grafologii.
Niech już raczej specjaliści ustalą, czy te kartki pisał jeden człowiek, czy
dwóch ludzi.
Chwileczkę.
Już otwieram.
Doktor Helmut Kloss?
Tak. O co chodzi?
Ubierać się.
Ubierać się, pojedzie pan do Rosji.
To jakaś pomyłka.
Jestem sędzią sądu okręgowego.
Członkiem partii. To rozkaz.
Niedobrze.
Wzięli próbkę pisma.
Jeżeli grafolog Abwery uzna, że... Głowa do góry.
Zawiadomię ciotkę Zuzannę.
To przecież szaleństwo!
I grafolodzy natychmiast udowodnią tożsamość. Poszedł na własne żądanie.
W przekonaniu Niemców nasz agent zginął. Ten natomiast musi być prawdziwym
Klossem. Co proponujecie?
Połączyć się z Berlinem, ruszyć naszych ludzi.
Ekspertyza grafologiczna musi wykluczyć, absolutnie wykluczyć, że ten tekst
pisała jedna i ta sama osoba. Śpieszcie się.
Przepraszam pana Kloss.
Musieliśmy.
Mam nadzieję, że to już ostatnia próba. Tak wierzę panu. Wszyscy panu
wierzyliśmy.
Niech pan zapali.
Proszę.
Tak dawno nie widzieliśmy się.
Dokumenty. Doktor Walter Wirth mieszka przy Kienigstrasse 11, drugie piętro.
Między 11 a 13 nie ma nikogo w domu.
W porządku, dziękuję.
Dla mnie sprawa jest jasna.
Zeznania Helmuta Klota były ostatnim ogniwem.
Nie widzieli się sześć lat.
Cenię pańską ostrożność, Obersturm Führer.
Ale czy pan nie przesadza?
Nie chodzi o to, że Helmut Klot rozpoznał bratanka, ale o to, że... Han?
Rozpoznał trya.
Nie jest wykluczone, że wywiad sowiecki zdobył fotografię członków rodziny
Hansa Klossa.
Oczywiście, oczywiście. Nie przypuszczam, żeby bolszewicy byli aż
żeby przysyłać tam spalonego agenta.
Tak czy inaczej, trup został zidentyfikowany.
Wejdź!
Mówiłem, że jestem zajęty, fryz.
Jest odpowiedź od doktora Wirta.
Sprowadzić go za.
Nie można zmienić charakteru pisma.
To zdradzi każdego.
Gratuluję, klas.
Szczerze gratuluję.
Niezawodny doktor Wirt zdecydował.
Nie miałem żadnych wątpliwości.
Proszę przyjąć i moje gratulacje.
Jeszcze dzisiaj wystąpimy do dowództwa o przywrócenie panu stopnia wojskowego.
No i załatwimy pańską prośbę skierowania na wschodni front.
Zrobię wszystko, żeby zmyć hańbę z mojego nazwiska.
Właściwie pańska znajomość języka naszych wrogów i sytuacji panującej w
Rosji nam mogłaby się bardzo przydać.
Ojczyźnie można służyć wszędzie.
Towarzyszu pułkowniku, pozwólcie demeldować. Mówcie. J -23 znowu nadaje.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.