All language subtitles for Bardzo starzy oboje (1967)

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

No w każdym razie teraz gra robi się pasjonująca.

Piłka główka!

Lekcego trafia poprzez kiel i wychodzi poza bramkę. W dalszym ciągu wynik

zostaje bez zmiany. 3 -2.

Brawa dla legionistów. Jak to dziwnie wszystko się zmienia. A źle grają to

gwizdy. Jak dobrze to żamejący doping. Legia gola, Legia dola. 40 metrów do

bramki węgierskiej. A poster gra teraz Frąckiewiczem. Będzie centrować

Frąckiewicz czy nie? Tak jest. Znajduje się w piłce. Podaje do tyłu. Tam już

jest. I strona pięknie paruje.

W kapitalny sposób bramka z Erdesi. Pięścią, jedną pięścią. Wybija piłkę na

i ruch dla drużyny.

Jestem bardzo daleko tam do piłki. Znowu idzie Apostel. Będzie on egzekutorem

kolejnego rzutu rocznego 3 -2. Przypominam, dla Konwedów Apostel.

wysoko ponad głową. Pozgląda się komu podać. Załóż piłkę na pozycję i wybiera

wreszcie Gmocha.

Zagrywa prostopadle. Strzela pięć. Gmoch. Właśnie piłka poprawia

Poprawia obrębski niecelnie.

Wiesz, Dodeczku, draźni mnie to radio.

Może poprosisz, żeby przykręcili.

Mówiłaś coś?

Ach, nic ważnego.

Szatkowską mają operować w przyszłym tygodniu. Pewno obetną jej piersi.

kobieta. Żyć z jedną piersią. To okropne.

Pięćdziesiątą rocznicę naszego małżeństwa. Nie masz innych tematów,

szatkowskiej. Tak mi się wyrwało.

Podtrzymaj mi kłębek, kochanie.

Dzień wtedy był także ciepły, pamiętasz?

Ślicznie wyglądałaś w tej białej sukni z koronką.

Zjawisko. W belonie było ci bardzo do twarzy.

Merci.

A pamiętasz?

Do ostatniej chwili ukrywałem przed tobą wiadomość, O zamordowaniu arcyksięcia

Franciszka Ferdynanda.

Na mieście już były ekstra telegramy.

Tego z bokobrodami? Więc go zabili.

Ależ bokobrody nosił Franciszek Józef.

Ja mówię o Franciszku Ferdynandzie, kochanie.

Zabili go w Sarajewie w dniu naszego ślubu. Nie miałam pojęcia, jaki ty

dyskretny.

Cały świat się zatrząsł i było bum, bum przez cztery lata.

No ale dzisiaj to nie ma znaczenia.

Tak, całe życie chroniłem cię od złych wiadomości.

Byłaś głupiutka, ale szczęśliwa.

Jesteś czarujący.

W Chile szykuje się zamach stanu.

No proszę, proszę, jak się to wszystko klębi? Cieszę się, że dzieci przyjadą.

Będą kurczaczki z mizerią, nasze kochane dzieci.

Która godzina?

Piętnaście po dziesiątej.

Stasiowie przyjadą kolejką po dwunastej.

A Miecios z Osieczką pewnie się spóźnią, jak zwykle.

Ile to będzie gwaru, ile zamieszania.

Dziwnie pomyśleć.

że ja ich wszystkich urodziłam. A wydaje mi się, że dopiero co obciąłam

warkocze. W którym roku urodził się Stasieczek?

W osiemnastym.

A pamiętasz, jak chłopi w semenówce przyszli po wuja za rębę?

No wtedy co to ukryłem się w sianie.

Powiesili go.

Stodole. Słyszałem, jak krzyczał i płakał.

Aj, aj, aj, powiadam ci, babulko, mocno się wtedy bałem. Mój biedulek kochany.

Trzeba było zostać w Warszawie, a nie pchać się na wschód.

Tylko kto mógł przewidzieć?

Kto wtedy myślał o rewolucji?

Może Lenin?

Było, przeszło.

Stasieczek nam wyrósł, ukończył studia i ma teraz poważne

stanowisko w ministerstwie.

Mylisz się, Dodeczku. To Mieciu pracuje w ministerstwie, a Stasieczek jest

redaktorem. No więc redaktorem!

Stasieczek cały w nerwach, w problemach.

Pamiętasz, po śmierci Stalina zaczęło się zmieniać, to Stasieczek zaraz był

pierwszy. Ledwo wyszedł po tych pięciu latach, już go korciło, już by się rwał.

Stasieczek za dużo pali.

Dzisiaj łatwo się mówi rewolucja.

Co to kogo kosztuje?

Ale wtedy nie było żartów. W Semenówce byli dobrzy ludzie.

Wiesz, tam na wschodzie było coś swojskiego.

Coś takiego rdzennie rodzinnego.

Te szerokie, rozjeżdżone trakty.

Te dymy, panie, od zmierzchu.

Cisza, bezkres, burzany,

powiew od stepu.

Ale za to u nas więcej piasku, prawda?

Szlachta dusiła chlopów, a kupiectwo podupadło.

Jak byśmy przyjechali z Kijowa do Warszawy, Ileż to było? Parę miesięcy.

Ledwie się Polska odrodziła, proszę.

Już zastrzelili Narutowicza.

Solidny człowiek. Z poważnym wykształceniem.

Inżynier. Mój Boże, znowu ta kura od Szatkowskich na pewno zniszczyła Peonię.

Asio! Asio! Strętna kura! Asio!

Asio!

No Boga, babulko, no przestań, no uspokój się, no proszę.

Kokoryku!

No co, już wesoło, prawda?

No już dobrze, może troszeczkę wody?

No co, już wesoło, prawda?

No, no, uspokój się, uspokój.

Boję się czasem naszych wspomnień.

Która to godzina?

A, jeszcze dużo mamy czasu.

Za 10 .11.

Ach, jak przyjemnie grzeje.

Muszę się trochę opalić. Stęskniłam się za słońcem.

Pod ziemią przeprowadzili żelazne rury.

Przez trzy kraje. Czy ktoś nie idzie? O wszystkim decyduje nafta. Czy ktoś nie

idzie, kochanie?

A, to ci z kolejki. Dziesiąta pięćdziesiąt. Jeszcze mamy co najmniej

czasu. A dzieci nie przyjadą przed dwunastą, prawda?

Wykluczony, kochanie. Ogromnym osiągnięciem współczesnej medycyny

Przed snem starannie umyj twarz i nacieraj kremem nawilżającym marki

Uroda. Przedłużysz swoją młodość.

Kotmetyki marki Uroda to najwyższa jakość przy umiarkowanych cenach.

Widziałeś po wojnie mecenasa Majzelta?

Co się z nim teraz dzieje?

A, pewno umarł w getcie.

W getcie albo w jakimś innym obozie.

No tak, mogli go przecież spalić w piecu.

Już nie pamiętam.

Palili czy gazowali?

Najpierw gazowali, a dopiero potem palili. Ach, to tak trudno wszystko

spamiętać. A w czym ich palili, Dodeczku?

W krematoriach, kochanie.

Znowu kłoszą tę kurę, żeby nas denerwować.

Pozwól, kochanie, już ja to spokojnie załatwię.

Mogłeś sobie poważnie zaszkodzić.

Bydlaki.

Wiesz, śmieszna rzecz.

Potknąłem się o kamień i upadłem.

Nie, nie, nic mnie nie bolało.

Tylko... Tylko

nie miałem ochoty wstać.

A jednocześnie wyraźna świadomość, że jest się staruszkiem, który się

i leży.

Zimne uczucie.

Ziemia, niebo, zawrót głowy.

Nic, nic.

Kompletne zero.

Ale czy już co lepiej?

A pamiętasz, jak nas zasypało na wilczy? Boże, a ty się nigdy nie modlisz.

Wyszedłem na papierosa, a tam zostali sami niepalący.

A my żyjemy.

Nie bluźnij, proszę cię.

Moja ty biedna kura domestika.

Dzisiaj kobiety latają na księżyc.

Pi, pi, pi, pi, pi, pi.

Pomyśl tylko, ile się zmieniło od dnia naszego ślubu.

Austro -Węgry upadły to raz.

W Rosji zwyciężył bolszewizm to dwa.

Piłsudski umarł to trzy.

Warszawa dwa razy spalona to cztery. A prawda, Prusy przerżnięte na pół to

pięć. A ty ciągle trzęsiesz się nad sobą.

Tak nie można.

Widzisz? Idą!

Przyjechali!

Co? Gdzie?

Jak to gdzie?

Spójrz! Miecio Zosieńko, przed nim Andrzejek na rowerze. Kochane dzieci.

Na rowerze? A to znowu coś nowego.

A, rzeczywiście, Mieciowie!

Tylko ciekawe, którą kolejką. A to zaraz pójdę podgrzać kurczaczki, ale najpierw

ich ucałuję.

Nie widzą nas.

Hop, hop!

Jesteśmy! Pośpieście się!

Czekamy!

Taki mnie dreszcz przejął.

Przelotna chmura. Zaraz przejdzie.

Jak się tak dłużej patrzeć w niebo, to się trochę w głowie kręci.

To dobrze, że Wandeczka ma koło kliniki sklep z podrobami. Po pracy może wstąpić

i ma na zajutrz obiad.

A Miecio zawsze taki jakiś...

Przytłumiony. Miecio ma przykrości z Zosieńką, a w dodatku nie słyszy na lewe

ucho. To po tych robotach w Niemczech Bauer uderzył go szpadlem po głowie.

mu się trzęsie.

Przeważnie jak sobie popije.

Przed wojną pili moczy mordy, a teraz inteligencja.

Coraz przyzwoici ludzie zataczają się na ulicy.

Do czego to doszło?

Za młodu nie mieli rozrywek. Niemcy zabili w nich radość życia, a potem byli

dorośli.

Myśmy mieli lepszą młodość.

Pamiętasz te bale w resursie?

To u nas były trzy morgi ziemi i mamusia opowiadała, że

przeważnie to ziemniaki jedli.

No a teraz to się poprawiło.

I w ogóle jestem zadowolona.

Panna Jadwiga Ziętek jest zadowolona. Jadwiga Ziętek jest szczęśliwa.

Dlaczego nasze dzieci nam tego nigdy nie powiedzą?

Przecież sam mówiłeś, że miały ciężką młodość.

A tak.

Stasieczkowi przestrzelili kręgosłup w powstaniu.

A Miecio ogłuch na robotach wrzeszy.

Janek dotychczas nie wrócił. Ile to łez, ile grozy.

Stasieczek mówi, że wojny nie będzie. A Stasieczek wie, co mówi. Od czasu, jak

wyszedł z więzienia, jest bardzo lewicowy.

Podobno za parę lat słońce będzie poruszać elektrownię. Mój Boże.

Tak, świat idzie naprzód.

Okazuje się, że Marks miał rację.

A Chrystus?

I owszem. Tylko inaczej to ujął.

Bardziej duchowo.

Dlaczego dzieci wciąż nie ma?

Pewnie przyjadą następną kolejką.

Mnie jest smutno.

Nie.

Wieczne histerie.

Mnie się przypomniał obóz Pruszkowie.

Dlaczego mi się przypomniał obóz Pruszkowie?

Patrz, trzęsę się.

Bo jesteś stara.

Jak ty możesz? A jeszcze wczoraj powiedziałeś, że będę dla ciebie zawsze

Dlaczego nie odpowiadasz?

A czy ja wiem?

Ja też jestem stary.

Wszystko nas denerwuje.

Kura, dzieci.

Oboje jesteśmy starzy. Co ty pleciesz? Trzeba się tylko gimnastykować. Ja się

dzień rano gimnastykuję, a potem nacieram solą w wannie.

Solą, solą.

Ona naciera się solą. O co ci chodzi?

Nic, nic.

Nigdy, nigdy nic nie rozumiesz.

Przepraszam cię, jestem zdenerwowany.

Nie mogłem ukończyć studiów.

Musiałem przyjąć tę posadę w towarzystwie kredytowym.

Później wybuchła pierwsza wojna, a później to już wiecz.

Nocniki, bachory, olej rycynowy i ty z tym brzuchem jak bęben.

Wojna, rewolucja, niepodległość i ciągle ten twój brzuch. A ja się kręciłem,

latałem, zwijałem, żeby przynieść pensję na pierwszego.

Zawsze byłeś porządnym człowiekiem. Zamilcz, proszę cię.

Ty wiecznie tylko swoje.

Do głowy ci nie przyszło, że ja... W nocy śniła mi się Polska w koronie.

Uwierzysz? Tędy słyszałem szum skrzydeł.

Nie lubisz słuchać prawdy.

Roztraja mnie twój pesymizm. Bo jesteś z Galicji.

Bo twój dziadek był skrybą magistrackim w Tarnowie.

A mój walczył w powstaniu.

Myśmy krwawili, a wyście robili groszowe oszczędności.

Co za kraj!

Co za kraj!

A sam mówiłeś, że dużo się zmieniło.

Podobno na wsiach są kawiarnie. Chłopi się w nich kształcą.

Niewykluczone. Ale klimatu nie zmienisz.

Deszcz jest deszczem, równina równiną. I ludzie rodzą się podenerwowani.

Ale jak zbudują ten przemysł, to będzie lepiej, prawda?

No więc po co martwisz się, kochanie? Za parę lat będą tu wszędzie fabryczki,

kominy. Piosenkę pożegnania przesyłają.

Dla Kazika ze Szczecina w pamiętną rocznicę Eliza oraz dla całego personelu

oddziału chirurgii kostnej szpitala na Bielanach wdzięczna Maria Kaczorowska.

Pamiętasz by na jesień mali hotel pod różami, pokój numer osiem.

Staruszek... Tak się namęczyłam, żeby przygotować lepszy obiad. I kurczaczki,

kulebiaczek. I po co, i na co?

Przecież sam zadecydowałeś, żeby sprzedać tę encyklopedię. A co miałem

Aha, powinienem mieć konto banku, ten domek powinien do mnie należeć.

Rozumiecie doskonale. Ależ kochanie... Zapamiętaj sobie, nic nie mam. Do

nie doszedłem.

Jesteś żoną nietulenki na emeryturze.

Czemu dzieci wciąż nie ma? Już dawno powinny to być.

Wciąż się śpieszyłam.

Ciągle się bałam, że nie zdążę.

Po co się tak śpieszyłam?

To tak trudno spamiętać, po co się żyję.

Żeby mleko się zagotowało? Żeby obudzić miecia? Żeby wandeczka wyszła za mąż?

Do gazu też bym się śpieszyła, stara wariatka, głupie babsko. Po co to

Twoje życie miało głęboki sens.

Wychowałaś dzieci, byłaś idealem kobiety.

Na pewno wczoraj na noc zjadłaś coś ciężkiego.

Ja się wciąż czegoś boję.

Ono mi czasem tak bije nierówno.

Pewnie dlatego, że ja się boję.

Ale czego ja się boję?

To dziwne.

Wszystko żyje krócej niż my.

Ja się tego wstydzę.

Dlaczego ja się wstydzę?

Churchill po wojnie miał 70 lat.

Starzy ludzie dzisiaj rządzą światem. Ja nie rządzę, ja się boję.

Słyszysz? Co się stało?

Dzieci od szatkowskich zamordowały kurę. Nareszcie będziesz pochłonięt.

Boże, co to?

To nic, to nic. Ja nie chcę patrzeć. No ależ uspokój się. Jak ona wygląda?

Zwyczajnie zdechła kura. Dzieci nią w nas rzuciły. Zabierz ją, błagam cię,

zabierz ją.

No wezmę laskę i odsunę ją. No nie, proszę cię, zostań przy mnie. Ja się

Jestem przy tobie.

Już przestała się bać?

Przestałam się bać. To tylko w pierwszej chwili straszne.

Prawda?

A potem to...

Można przywyknąć. Tak, potem można się oswoić. Zakryj ją. Proszę cię, zakryj.

o takach drugiego turnutu. A więc Agatko, miła Agatko. Miła Agatko,

tak rzadko mnie całujesz, to mój pęk.

O Agatko, kotka Agatko, sądzisz, że to naprawdę

taki... Taki nisko latają, ale deszczu nie będzie.

Pociąga gorąco, pewnie dlatego się spóźniają. Wiesz, Dodeczku, że to może

lepiej, że dzieci nie przyjechały.

Przynajmniej sobie odpocznę. Jestem zadowolona. Tylko przy tobie potrafię

odpocząć. Ja także, kochanie.

Na cze zdrowie.

Czuję się bardzo młoda.

Budyści twierdzą, że przeciętny człowiek żyje 333 razy.

333 razy?

333 razy!

Kiedy ci przyjechały?

A mówiłem, że przyjadą.

Dzień dobry, jesteśmy!

Dzień dobry, mamusiu!

Dzieci, na co czekacie?

Jestem taka szczęśliwa. Ile kwiatów przywieźli, kochane nasze dzieci.

Patrz, patrz, patrz.

Andrzejek robi nam zdjęcie.

minuty przed końcem spotkania.

Wykorzystał kapitalny moment, to nie Gmok, a Blaut strzelił głową wyrównującą

bramkę. Podobni są oni, mają prawie ten sam trosowaj blondyni. No gratulujemy

Blautowi, który świetnie ustał się, wykorzystał dobrą centrę Apostela,

piłkę skierował w lewy ruch siatki, wyrównując doskrotnie w ostatniej

3 -3.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.