Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
No w każdym razie teraz gra robi się pasjonująca.
Piłka główka!
Lekcego trafia poprzez kiel i wychodzi poza bramkę. W dalszym ciągu wynik
zostaje bez zmiany. 3 -2.
Brawa dla legionistów. Jak to dziwnie wszystko się zmienia. A źle grają to
gwizdy. Jak dobrze to żamejący doping. Legia gola, Legia dola. 40 metrów do
bramki węgierskiej. A poster gra teraz Frąckiewiczem. Będzie centrować
Frąckiewicz czy nie? Tak jest. Znajduje się w piłce. Podaje do tyłu. Tam już
jest. I strona pięknie paruje.
W kapitalny sposób bramka z Erdesi. Pięścią, jedną pięścią. Wybija piłkę na
i ruch dla drużyny.
Jestem bardzo daleko tam do piłki. Znowu idzie Apostel. Będzie on egzekutorem
kolejnego rzutu rocznego 3 -2. Przypominam, dla Konwedów Apostel.
wysoko ponad głową. Pozgląda się komu podać. Załóż piłkę na pozycję i wybiera
wreszcie Gmocha.
Zagrywa prostopadle. Strzela pięć. Gmoch. Właśnie piłka poprawia
Poprawia obrębski niecelnie.
Wiesz, Dodeczku, draźni mnie to radio.
Może poprosisz, żeby przykręcili.
Mówiłaś coś?
Ach, nic ważnego.
Szatkowską mają operować w przyszłym tygodniu. Pewno obetną jej piersi.
kobieta. Żyć z jedną piersią. To okropne.
Pięćdziesiątą rocznicę naszego małżeństwa. Nie masz innych tematów,
szatkowskiej. Tak mi się wyrwało.
Podtrzymaj mi kłębek, kochanie.
Dzień wtedy był także ciepły, pamiętasz?
Ślicznie wyglądałaś w tej białej sukni z koronką.
Zjawisko. W belonie było ci bardzo do twarzy.
Merci.
A pamiętasz?
Do ostatniej chwili ukrywałem przed tobą wiadomość, O zamordowaniu arcyksięcia
Franciszka Ferdynanda.
Na mieście już były ekstra telegramy.
Tego z bokobrodami? Więc go zabili.
Ależ bokobrody nosił Franciszek Józef.
Ja mówię o Franciszku Ferdynandzie, kochanie.
Zabili go w Sarajewie w dniu naszego ślubu. Nie miałam pojęcia, jaki ty
dyskretny.
Cały świat się zatrząsł i było bum, bum przez cztery lata.
No ale dzisiaj to nie ma znaczenia.
Tak, całe życie chroniłem cię od złych wiadomości.
Byłaś głupiutka, ale szczęśliwa.
Jesteś czarujący.
W Chile szykuje się zamach stanu.
No proszę, proszę, jak się to wszystko klębi? Cieszę się, że dzieci przyjadą.
Będą kurczaczki z mizerią, nasze kochane dzieci.
Która godzina?
Piętnaście po dziesiątej.
Stasiowie przyjadą kolejką po dwunastej.
A Miecios z Osieczką pewnie się spóźnią, jak zwykle.
Ile to będzie gwaru, ile zamieszania.
Dziwnie pomyśleć.
że ja ich wszystkich urodziłam. A wydaje mi się, że dopiero co obciąłam
warkocze. W którym roku urodził się Stasieczek?
W osiemnastym.
A pamiętasz, jak chłopi w semenówce przyszli po wuja za rębę?
No wtedy co to ukryłem się w sianie.
Powiesili go.
Stodole. Słyszałem, jak krzyczał i płakał.
Aj, aj, aj, powiadam ci, babulko, mocno się wtedy bałem. Mój biedulek kochany.
Trzeba było zostać w Warszawie, a nie pchać się na wschód.
Tylko kto mógł przewidzieć?
Kto wtedy myślał o rewolucji?
Może Lenin?
Było, przeszło.
Stasieczek nam wyrósł, ukończył studia i ma teraz poważne
stanowisko w ministerstwie.
Mylisz się, Dodeczku. To Mieciu pracuje w ministerstwie, a Stasieczek jest
redaktorem. No więc redaktorem!
Stasieczek cały w nerwach, w problemach.
Pamiętasz, po śmierci Stalina zaczęło się zmieniać, to Stasieczek zaraz był
pierwszy. Ledwo wyszedł po tych pięciu latach, już go korciło, już by się rwał.
Stasieczek za dużo pali.
Dzisiaj łatwo się mówi rewolucja.
Co to kogo kosztuje?
Ale wtedy nie było żartów. W Semenówce byli dobrzy ludzie.
Wiesz, tam na wschodzie było coś swojskiego.
Coś takiego rdzennie rodzinnego.
Te szerokie, rozjeżdżone trakty.
Te dymy, panie, od zmierzchu.
Cisza, bezkres, burzany,
powiew od stepu.
Ale za to u nas więcej piasku, prawda?
Szlachta dusiła chlopów, a kupiectwo podupadło.
Jak byśmy przyjechali z Kijowa do Warszawy, Ileż to było? Parę miesięcy.
Ledwie się Polska odrodziła, proszę.
Już zastrzelili Narutowicza.
Solidny człowiek. Z poważnym wykształceniem.
Inżynier. Mój Boże, znowu ta kura od Szatkowskich na pewno zniszczyła Peonię.
Asio! Asio! Strętna kura! Asio!
Asio!
No Boga, babulko, no przestań, no uspokój się, no proszę.
Kokoryku!
No co, już wesoło, prawda?
No już dobrze, może troszeczkę wody?
No co, już wesoło, prawda?
No, no, uspokój się, uspokój.
Boję się czasem naszych wspomnień.
Która to godzina?
A, jeszcze dużo mamy czasu.
Za 10 .11.
Ach, jak przyjemnie grzeje.
Muszę się trochę opalić. Stęskniłam się za słońcem.
Pod ziemią przeprowadzili żelazne rury.
Przez trzy kraje. Czy ktoś nie idzie? O wszystkim decyduje nafta. Czy ktoś nie
idzie, kochanie?
A, to ci z kolejki. Dziesiąta pięćdziesiąt. Jeszcze mamy co najmniej
czasu. A dzieci nie przyjadą przed dwunastą, prawda?
Wykluczony, kochanie. Ogromnym osiągnięciem współczesnej medycyny
Przed snem starannie umyj twarz i nacieraj kremem nawilżającym marki
Uroda. Przedłużysz swoją młodość.
Kotmetyki marki Uroda to najwyższa jakość przy umiarkowanych cenach.
Widziałeś po wojnie mecenasa Majzelta?
Co się z nim teraz dzieje?
A, pewno umarł w getcie.
W getcie albo w jakimś innym obozie.
No tak, mogli go przecież spalić w piecu.
Już nie pamiętam.
Palili czy gazowali?
Najpierw gazowali, a dopiero potem palili. Ach, to tak trudno wszystko
spamiętać. A w czym ich palili, Dodeczku?
W krematoriach, kochanie.
Znowu kłoszą tę kurę, żeby nas denerwować.
Pozwól, kochanie, już ja to spokojnie załatwię.
Mogłeś sobie poważnie zaszkodzić.
Bydlaki.
Wiesz, śmieszna rzecz.
Potknąłem się o kamień i upadłem.
Nie, nie, nic mnie nie bolało.
Tylko... Tylko
nie miałem ochoty wstać.
A jednocześnie wyraźna świadomość, że jest się staruszkiem, który się
i leży.
Zimne uczucie.
Ziemia, niebo, zawrót głowy.
Nic, nic.
Kompletne zero.
Ale czy już co lepiej?
A pamiętasz, jak nas zasypało na wilczy? Boże, a ty się nigdy nie modlisz.
Wyszedłem na papierosa, a tam zostali sami niepalący.
A my żyjemy.
Nie bluźnij, proszę cię.
Moja ty biedna kura domestika.
Dzisiaj kobiety latają na księżyc.
Pi, pi, pi, pi, pi, pi.
Pomyśl tylko, ile się zmieniło od dnia naszego ślubu.
Austro -Węgry upadły to raz.
W Rosji zwyciężył bolszewizm to dwa.
Piłsudski umarł to trzy.
Warszawa dwa razy spalona to cztery. A prawda, Prusy przerżnięte na pół to
pięć. A ty ciągle trzęsiesz się nad sobą.
Tak nie można.
Widzisz? Idą!
Przyjechali!
Co? Gdzie?
Jak to gdzie?
Spójrz! Miecio Zosieńko, przed nim Andrzejek na rowerze. Kochane dzieci.
Na rowerze? A to znowu coś nowego.
A, rzeczywiście, Mieciowie!
Tylko ciekawe, którą kolejką. A to zaraz pójdę podgrzać kurczaczki, ale najpierw
ich ucałuję.
Nie widzą nas.
Hop, hop!
Jesteśmy! Pośpieście się!
Czekamy!
Taki mnie dreszcz przejął.
Przelotna chmura. Zaraz przejdzie.
Jak się tak dłużej patrzeć w niebo, to się trochę w głowie kręci.
To dobrze, że Wandeczka ma koło kliniki sklep z podrobami. Po pracy może wstąpić
i ma na zajutrz obiad.
A Miecio zawsze taki jakiś...
Przytłumiony. Miecio ma przykrości z Zosieńką, a w dodatku nie słyszy na lewe
ucho. To po tych robotach w Niemczech Bauer uderzył go szpadlem po głowie.
mu się trzęsie.
Przeważnie jak sobie popije.
Przed wojną pili moczy mordy, a teraz inteligencja.
Coraz przyzwoici ludzie zataczają się na ulicy.
Do czego to doszło?
Za młodu nie mieli rozrywek. Niemcy zabili w nich radość życia, a potem byli
dorośli.
Myśmy mieli lepszą młodość.
Pamiętasz te bale w resursie?
To u nas były trzy morgi ziemi i mamusia opowiadała, że
przeważnie to ziemniaki jedli.
No a teraz to się poprawiło.
I w ogóle jestem zadowolona.
Panna Jadwiga Ziętek jest zadowolona. Jadwiga Ziętek jest szczęśliwa.
Dlaczego nasze dzieci nam tego nigdy nie powiedzą?
Przecież sam mówiłeś, że miały ciężką młodość.
A tak.
Stasieczkowi przestrzelili kręgosłup w powstaniu.
A Miecio ogłuch na robotach wrzeszy.
Janek dotychczas nie wrócił. Ile to łez, ile grozy.
Stasieczek mówi, że wojny nie będzie. A Stasieczek wie, co mówi. Od czasu, jak
wyszedł z więzienia, jest bardzo lewicowy.
Podobno za parę lat słońce będzie poruszać elektrownię. Mój Boże.
Tak, świat idzie naprzód.
Okazuje się, że Marks miał rację.
A Chrystus?
I owszem. Tylko inaczej to ujął.
Bardziej duchowo.
Dlaczego dzieci wciąż nie ma?
Pewnie przyjadą następną kolejką.
Mnie jest smutno.
Nie.
Wieczne histerie.
Mnie się przypomniał obóz Pruszkowie.
Dlaczego mi się przypomniał obóz Pruszkowie?
Patrz, trzęsę się.
Bo jesteś stara.
Jak ty możesz? A jeszcze wczoraj powiedziałeś, że będę dla ciebie zawsze
Dlaczego nie odpowiadasz?
A czy ja wiem?
Ja też jestem stary.
Wszystko nas denerwuje.
Kura, dzieci.
Oboje jesteśmy starzy. Co ty pleciesz? Trzeba się tylko gimnastykować. Ja się
dzień rano gimnastykuję, a potem nacieram solą w wannie.
Solą, solą.
Ona naciera się solą. O co ci chodzi?
Nic, nic.
Nigdy, nigdy nic nie rozumiesz.
Przepraszam cię, jestem zdenerwowany.
Nie mogłem ukończyć studiów.
Musiałem przyjąć tę posadę w towarzystwie kredytowym.
Później wybuchła pierwsza wojna, a później to już wiecz.
Nocniki, bachory, olej rycynowy i ty z tym brzuchem jak bęben.
Wojna, rewolucja, niepodległość i ciągle ten twój brzuch. A ja się kręciłem,
latałem, zwijałem, żeby przynieść pensję na pierwszego.
Zawsze byłeś porządnym człowiekiem. Zamilcz, proszę cię.
Ty wiecznie tylko swoje.
Do głowy ci nie przyszło, że ja... W nocy śniła mi się Polska w koronie.
Uwierzysz? Tędy słyszałem szum skrzydeł.
Nie lubisz słuchać prawdy.
Roztraja mnie twój pesymizm. Bo jesteś z Galicji.
Bo twój dziadek był skrybą magistrackim w Tarnowie.
A mój walczył w powstaniu.
Myśmy krwawili, a wyście robili groszowe oszczędności.
Co za kraj!
Co za kraj!
A sam mówiłeś, że dużo się zmieniło.
Podobno na wsiach są kawiarnie. Chłopi się w nich kształcą.
Niewykluczone. Ale klimatu nie zmienisz.
Deszcz jest deszczem, równina równiną. I ludzie rodzą się podenerwowani.
Ale jak zbudują ten przemysł, to będzie lepiej, prawda?
No więc po co martwisz się, kochanie? Za parę lat będą tu wszędzie fabryczki,
kominy. Piosenkę pożegnania przesyłają.
Dla Kazika ze Szczecina w pamiętną rocznicę Eliza oraz dla całego personelu
oddziału chirurgii kostnej szpitala na Bielanach wdzięczna Maria Kaczorowska.
Pamiętasz by na jesień mali hotel pod różami, pokój numer osiem.
Staruszek... Tak się namęczyłam, żeby przygotować lepszy obiad. I kurczaczki,
kulebiaczek. I po co, i na co?
Przecież sam zadecydowałeś, żeby sprzedać tę encyklopedię. A co miałem
Aha, powinienem mieć konto banku, ten domek powinien do mnie należeć.
Rozumiecie doskonale. Ależ kochanie... Zapamiętaj sobie, nic nie mam. Do
nie doszedłem.
Jesteś żoną nietulenki na emeryturze.
Czemu dzieci wciąż nie ma? Już dawno powinny to być.
Wciąż się śpieszyłam.
Ciągle się bałam, że nie zdążę.
Po co się tak śpieszyłam?
To tak trudno spamiętać, po co się żyję.
Żeby mleko się zagotowało? Żeby obudzić miecia? Żeby wandeczka wyszła za mąż?
Do gazu też bym się śpieszyła, stara wariatka, głupie babsko. Po co to
Twoje życie miało głęboki sens.
Wychowałaś dzieci, byłaś idealem kobiety.
Na pewno wczoraj na noc zjadłaś coś ciężkiego.
Ja się wciąż czegoś boję.
Ono mi czasem tak bije nierówno.
Pewnie dlatego, że ja się boję.
Ale czego ja się boję?
To dziwne.
Wszystko żyje krócej niż my.
Ja się tego wstydzę.
Dlaczego ja się wstydzę?
Churchill po wojnie miał 70 lat.
Starzy ludzie dzisiaj rządzą światem. Ja nie rządzę, ja się boję.
Słyszysz? Co się stało?
Dzieci od szatkowskich zamordowały kurę. Nareszcie będziesz pochłonięt.
Boże, co to?
To nic, to nic. Ja nie chcę patrzeć. No ależ uspokój się. Jak ona wygląda?
Zwyczajnie zdechła kura. Dzieci nią w nas rzuciły. Zabierz ją, błagam cię,
zabierz ją.
No wezmę laskę i odsunę ją. No nie, proszę cię, zostań przy mnie. Ja się
Jestem przy tobie.
Już przestała się bać?
Przestałam się bać. To tylko w pierwszej chwili straszne.
Prawda?
A potem to...
Można przywyknąć. Tak, potem można się oswoić. Zakryj ją. Proszę cię, zakryj.
o takach drugiego turnutu. A więc Agatko, miła Agatko. Miła Agatko,
tak rzadko mnie całujesz, to mój pęk.
O Agatko, kotka Agatko, sądzisz, że to naprawdę
taki... Taki nisko latają, ale deszczu nie będzie.
Pociąga gorąco, pewnie dlatego się spóźniają. Wiesz, Dodeczku, że to może
lepiej, że dzieci nie przyjechały.
Przynajmniej sobie odpocznę. Jestem zadowolona. Tylko przy tobie potrafię
odpocząć. Ja także, kochanie.
Na cze zdrowie.
Czuję się bardzo młoda.
Budyści twierdzą, że przeciętny człowiek żyje 333 razy.
333 razy?
333 razy!
Kiedy ci przyjechały?
A mówiłem, że przyjadą.
Dzień dobry, jesteśmy!
Dzień dobry, mamusiu!
Dzieci, na co czekacie?
Jestem taka szczęśliwa. Ile kwiatów przywieźli, kochane nasze dzieci.
Patrz, patrz, patrz.
Andrzejek robi nam zdjęcie.
minuty przed końcem spotkania.
Wykorzystał kapitalny moment, to nie Gmok, a Blaut strzelił głową wyrównującą
bramkę. Podobni są oni, mają prawie ten sam trosowaj blondyni. No gratulujemy
Blautowi, który świetnie ustał się, wykorzystał dobrą centrę Apostela,
piłkę skierował w lewy ruch siatki, wyrównując doskrotnie w ostatniej
3 -3.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.